Jak rozmawiać z dziećmi o jedzeniu. Nowe podejście do rozwiązywania problemów związanych z jedzeniem, grymaszeniem i zaburzeniami odżywiania u dzieci w wieku 0 do 16 lat - dr Anna Colton - ebook

Jak rozmawiać z dziećmi o jedzeniu. Nowe podejście do rozwiązywania problemów związanych z jedzeniem, grymaszeniem i zaburzeniami odżywiania u dzieci w wieku 0 do 16 lat ebook

Dr Anna Colton

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Znasz to? „Nie dostaniesz deseru, dopóki nie zjesz wszystkich warzyw”. Albo: „Powinniśmy być wdzięczni za każdy ciepły posiłek na stole”. A może to ty mówisz: „Mama jest na diecie, więc nie może tego zjeść” albo: „Tata jest gruby. Chyba nie chcesz wyglądać tak jak ja”? Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że podczas rozmów z dziećmi nieustannie komunikujemy im nasze myśli związane z jedzeniem.

W dzisiejszych czasach, gdy wiele osób zmaga się z silnymi emocjami podczas rodzinnych posiłków, a także z szerszymi problemami obejmującymi dojrzewanie, kulturę diet, wizerunek ciała i zaburzenia odżywiania, bardziej niż kiedykolwiek ważne jest to, aby zmienić sposób komunikowania się z dziećmi oraz ze sobą na temat jedzenia. Co zatem możemy zrobić, żeby pomóc dzieciom zbudować i pielęgnować zdrową relację z jedzeniem?

Psycholożka kliniczna i specjalistka od zaburzeń odżywiania Anna Colton zabierze cię w podróż przez życie dziecka od ciąży aż do okresu dojrzewania, prezentując przystępną naukową i psychologiczną wiedzę w sposób wolny od obwiniania i osądzania.

Przeczytaj książkęJak rozmawiać z dziećmi o jedzeniu, jeśli chcesz:

  • poznać etapy rozwoju odżywiania u dziecka i zdobyć narzędzia, które ułatwią ci wspieranie go na różnych etapach życia;
  • nauczyć się radzić sobie ze złożonymi uczuciami związanymi z jedzeniem i kontrolować je bez lęku, złości i stresu;
  • rozpoznawać zachowania typowe dla zaburzeń odżywiania i dowiedzieć się, w którym momencie należy zainterweniować;
  • wyrwać się z błędnego koła i porzucić błędne wzorce żywieniowe;
  • pomóc dziecku zbudować pozytywną relację z jedzeniem;
  • cieszyć się spokojnymi, radosnymi i bezproblemowymi rodzinnymi posiłkami.

O Autorce

Dr Anna Colton jest psycholożką kliniczną z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem specjalizującą się w zaburzeniach wieku dojrzewania oraz w zaburzeniach odżywiania. Pracowała w brytyjskiej ochronie zdrowia (NHS) w Great Ormond Street Hospital, klinice zaburzeń odżywiania Vincent Square, klinice Tavistock oraz Priory Roehampton. Obecnie prowadzi wyłącznie prywatną praktykę.

Oprócz pomagania pacjentom dr Anna Colton występuje w telewizji jako ekspertka ds. zdrowia psychicznego, a także pracuje za kamerami, doradzając w kampaniach telewizyjnych i współpracując przy produkcji programów reality show i filmów dokumentalnych, a także oferując wsparcie w produkcjach na temat zdrowia psychicznego. Współpracowała też z BBC Bitesize nad przygotowaniem zestawu strategii dla rodziców, kampanią Mind Set dotyczącą egzaminów GCSE oraz kampaniami związanymi z obrazem ciała i mediami społecznościowymi.

Dr Anna Colton również konsultantką w kilkunastu sztukach wystawianych na West Endzie (np. Matilda), gdzie pomaga dzieciom i dorosłym, którzy zmagają się z różnymi problemami mającymi negatywny wpływ na ich grę aktorską, takimi jak trema i niepokój.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 434

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału HOW TO TALK TO CHILDREN ABOUT FOOD.A New Approach to Managing Food Issues, Fussiness, and Eating Disorders, for Ages 0-16

Text copyright © Dr Anna Colton, 2025 Originally published in the English language in the UK by Leap, an imprint of Bonnier Books UK Limited, London. The moral rights of the Author have been asserted

Copyright © for this edition by Grupa Wydawnicza Media Rodzina Sp. z o.o., 2026

Ilustracje Jake Cook

Projekt okładki Andrzej Komendziński

Skład i łamanie Radosław Stępniak

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki – z wyjątkiem cytatów w artykułach i przeglądach krytycznych – możliwe jest tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.

Grupa Wydawnicza Media Rodzina popiera ścisłą ochronę praw autorskich. Prawo autorskie pobudza różnorodność, napędza kreatywność, promuje wolność słowa, przyczynia się do tworzenia żywej kultury. Dziękujemy, że przestrzegasz praw autorskich, nabywasz książki legalnie i nie udostępniasz ich publicznie, np. w Internecie. Dziękujemy za to, że w ten sposób wspierasz autorów i pozwalasz wydawcom nadal publikować ich książki.

ISBN 978-83-68242-38-6

2026.1

Grupa Wydawnicza Media Rodzina Sp. z o.o. ul. Poznańska 102, 60-185 Skórzewo tel. 61 827 08 [email protected]

Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.

Dla młodych osób i rodzin, z którymi

pracowałam i które mi zaufały

w najtrudniejszym okresie swojego życia.

Niniejsza książka ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny, dlatego nie może zastępować porady medycznej ani leczenia. Każda osoba cierpiąca na schorzenie wymagające pomocy medycznej powinna skonsultować się z wykwalifikowanym lekarzem lub odpowiednim terapeutą.

Wszystkie imiona i osobiste szczegółyzostały zmienione w celu ochrony tożsamości i prywatności pacjentóworaz ich rodziców i opiekunów.

Drodzy Czytelnicy

Znacie to? „Masz zjeść wszystko z talerza, bo w Afryce dzieci głodują”. Albo: „Ciesz się, że masz obiad, bo na świecie są ludzie, którzy marzą o ciepłym posiłku”. Albo: „Nie dostaniesz deseru, dopóki nie zjesz wszystkich warzyw”. A może to wy mówicie: „Mama jest na diecie, więc nie może tego zjeść” albo: „Tata jest gruby. Chyba nie chcesz wyglądać tak jak ja”?

Nasze matki karmią nas od chwili poczęcia. W momencie przyjścia na świat zaczynamy odbierać liczne komunikaty na temat jedzenia, karmienia, odżywiania, sylwetki i wagi (w tej książce mówię na to „wszystkie rzeczy związane z jedzeniem”). Nie każdy zdaje sobie sprawę, że nieustannie informujemy dzieci, partnerów, znajomych i członków rodziny o swoich przekonaniach na temat wszystkich rzeczy związanych z jedzeniem. Bez zastanowienia uznajemy, że nasze podejście do jedzenia jest „normalne” – że nie dźwigamy żadnego bagażu ani nie wyznajemy głęboko zakorzenionych przekonań na ten temat. Ale to nieprawda.

Każdy z nas ma jakąś relację z jedzeniem. Została ona ukształtowana przez nasze wychowanie, a także przez rodziców, którzy prezentowali określone podejście do takich kwestii, jak waga, sylwetka, rozmiar ciała (własnego i innych osób) oraz nawyki żywieniowe. Na tę relację wpływają również nasze własne przekonania, normy społeczne, media tradycyjne i społecznościowe oraz to, czego doświadczamy w szkole i miejscu pracy. Jest ona zatem wielowarstwowa i wieloczynnikowa. Na najbardziej fundamentalnym poziomie jedzenie zapewnia nam przetrwanie, ale pełni ono także wiele innych funkcji: jest źródłem przyjemności i radości, częścią kultury, która łączy ze sobą rodziny i społeczności, a także formą dbania o siebie. Mimo to w ciągu ostatniego stulecia zaczęło być kojarzone z lękiem, wstydem, konfliktem, zagubieniem i rozpaczą.

Dorośli i dzieci nie wiedzą, co powinni jeść, kiedy, a nawet jak. Reagowanie na głód i sytość zostało zastąpione przez sztywny system odżywiania się oparty na planach posiłków, które wymagają ważenia, mierzenia i liczenia kalorii. Oglądamy programy kulinarne, podziwiamy zapierające dech w piersiach desery, a jednocześnie promujemy kulturę diet. Zewsząd jesteśmy bombardowani komunikatami na temat szkodliwości cukru, tłuszczu i smakowitych produktów, właściwych i niewłaściwych sposobów odżywiania się, dobrych i złych potraw, „doskonałych” ciał, nowych trendów oraz proszków, które podobno są lepsze niż prawdziwe jedzenie. Branża dietetyczna i fitness, której wartość wynosi wiele miliardów funtów, sprzedaje szybkie rozwiązania gwarantujące „szczęśliwsze” życie dzięki zmianie wagi i sylwetki. Jednocześnie próbuje nam wmówić, że te dwa aspekty zależą wyłącznie od tego, co jemy i jak dużo ćwiczymy.

Dlaczego tak bardzo komplikujemy coś, co jest niezbędne dla naszego przetrwania? Co takiego jest w jedzeniu, że wywołuje ono w nas silny stres i dezorientację? Jak to możliwe, że ludzie potrafią uzależnić się zarówno od jedzenia, jak i od głodówek, tak samo jak od narkotyków czy alkoholu? Jak to się stało, że coś, co jest konieczne do podtrzymania życia, stanowi jednocześnie narzędzie do otępiania emocji, karania, świętowania, dzielenia się, pozbawiania, pielęgnowania, kochania i nienawidzenia?

Jako psycholożka kliniczna specjalizująca się w zaburzeniach odżywiania często słyszę od rodziców pytanie: „Jak uchronić dzieci przed zaburzeniem odżywiania?”. Ci sami rodzice sekundę później proszą mnie, żebym pomogła ich pociechom schudnąć albo przynajmniej sprawić, żeby przestały przybierać na wadze. Te dwie prośby stoją ze sobą w bezpośredniej sprzeczności. Na pewno masz wśród znajomych albo członków rodziny kogoś, o kim mówiło się, że jest „puszysty”, ma nogi jak u słonia albo po prostu powinien schudnąć. Tego typu komentarze zapadają w pamięć i kształtują nie tylko relację młodych ludzi z jedzeniem, ale też ich poczucie własnej wartości (wynikające z postrzegania własnych zalet i pewności siebie) i samoocenę (czyli głębsze przekonanie na temat ich wewnętrznej wartości jako ludzi). Jak zatem możemy pomóc naszym dzieciom zbudować i utrzymać zdrową relację z jedzeniem?

Ogromną rolę odgrywa język, którego używamy podczas rozmów o jedzeniu. Uczymy nasze dzieci, co powinny myśleć i czuć, za każdym razem, gdy przekazujemy im własne poglądy i kompleksy. Czy język, którego używasz, mówiąc o jedzeniu, jest neutralny czy naładowany emocjonalnie? Czy kryje się w nim sugestia, że pokarmy mają aspekt moralny albo że nasza waga jest rezultatem naszych wyborów? Czy mówisz dziecku, że powinno zdrowo się odżywiać albo że niektóre pokarmy są dla niego szkodliwe? Czy raczej trzymasz w domu bardzo różne produkty spożywcze i masz do nich neutralne podejście?

Komunikacja to coś więcej niż tylko słowo mówione. Ma ona również postać niewerbalną, która obejmuje nasze reakcje na praktyki żywieniowe innych osób lub na ich wagę; nasze zachowania związane z jedzeniem i aktywnością fizyczną; a nawet to, jak się ubieramy i jaką odzież kupujemy naszym dzieciom. Dla naszych pociech komunikatem jest to, jakie produkty kupujemy, jakie posiłki przygotowujemy oraz w jaki sposób je zjadamy (czy dłubiemy widelcem na talerzu, czy w mgnieniu oka pochłaniamy cały posiłek). Komunikowanie się w sprawach związanych z jedzeniem może być prawdziwym polem minowym, ponieważ obejmuje wiele różnych czynników: nasze wychowanie, relację z jedzeniem, przekonania dotyczące jedzenia oraz zewnętrzne nieproszone komunikaty (które nieustannie odbieramy) na temat tego, czym jest zdrowe (i niezdrowe) życie. Podsumowując: wszystko, co komunikujemy naszym dzieciom na temat jedzenia, kształtuje ich relację z nim, a relacja, którą my sami zbudowaliśmy w dzieciństwie, wpływa na nasz stosunek do jedzenia przez resztę życia.

Komentarze takie, jak te przytoczone na początku wstępu, wywołują w małym człowieku dezorientację. To prawda, że na świecie dzieci głodują, ale przecież nie ma sposobu na to, żeby przekazać im pozostawione przez nas resztki jedzenia. Na podobnej zasadzie łączenie niedostatku żywności u innych osób z wdzięcznością za to, co mamy na talerzu, może wywołać w dziecku wyrzuty sumienia i poczucie wstydu związane z tym, co posiada. Uczenie wdzięczności na przykładzie jedzenia może wywołać dezorientację i niechęć, a nie jest to fundament, na którym warto cokolwiek budować. O wiele lepiej, gdy edukujemy dzieci na temat problemów takich, jak ubóstwo i klęski głodowe, a także uczymy je doceniać ich uprzywilejowaną sytuację, z dala od stołu w jadalni. Dzięki temu minimalizujemy ryzyko zbudowania połączenia między poczuciem winy, wstydem, zażenowaniem, rozgoryczeniem, smutkiem lub złością a jedzeniem i odżywianiem.

Często wypowiadane groźby, takie jak: „Nie dostaniesz deseru, dopóki nie zjesz wszystkich warzyw”, są zupełnie nieprzydatne. W ten sposób bowiem komunikujemy dzieciom, że pokarmy nie są sobie równe; że warzywa są mniej smaczne, a deser to nagroda, której powinny pragnąć. To do rodziców należy decyzja, czy ich dziecko może zjeść ciastko, czy nie, ale sugerowanie, że warzywa nie są smaczne, a cukier jest czymś bardziej pożądanym, wywołuje określone skojarzenia z różnymi rodzajami pokarmów. Później będziemy musieli je wyplenić, jeśli będzie nam zależało na tym, żeby nasze dzieci dokonywały rozsądnych i zdrowych wyborów.

Oto przykłady kilku innych zdań, które budują to szkodliwe skojarzenie: „Nie dostaniesz czekolady, bo byłeś dziś niegrzeczny”, „Dzisiaj byłaś taka kochana, masz tu coś słodkiego” albo „Nie dostaniesz ciastek, dopóki nie odrobisz lekcji”. Ich celem jest zachęcenie dzieci do określonych zachowań i zniechęcenie do innych. Łatwo zrozumieć, dlaczego dorośli stosują takie metody: jeśli określone produkty są pożądane, dzieci będą miały motywację, żeby je zdobyć. Używanie jedzenia do wymuszania pewnych zachowań u dzieci może być jednak problematyczne, i to zarówno w okresie dzieciństwa, jak i na późniejszych etapach życia, ponieważ prowadzi do powstania połączenia między jedzeniem a zachowaniem i moralnością, co utrudnia zbudowanie dobrej relacji z tym pierwszym. Jest to istotne, ponieważ jeśli dziecko stworzy niewłaściwą relację z jedzeniem, będzie traktowało je w taki sam sposób także w dorosłym życiu. Często dzieci, które nauczyły się łączyć jedzenie z zachowaniem, jako dorosłe już osoby nadal nagradzają się – lub karzą – za pomocą pożywienia.

Tymczasem tym, czego dzieci często pragną najbardziej, jest uwaga rodziców – dlatego ustne pochwały za dobre zachowanie albo spędzanie z nimi czasu, gdy tego potrzebują, powinny w zupełności im wystarczyć. Przytulenie albo zagranie w dwuosobową grę to sposoby na obdarzenie dziecka pozytywną uwagą, której pragnie, bez łączenia zachowania z jedzeniem. Podobnie, kiedy maluch się wywróci i zedrze sobie kolano, wystarczy go pożałować, pocałować zranione miejsce i nakleić plaster, żeby otrzymał opiekę i uwagę, której potrzebuje. Taka reakcja jest o wiele lepsza niż wręczenie dziecku czekoladowego batona lub ciastka. To drugie podejście może wywołać w nim dezorientację, ponieważ jedzenie nie ma nic wspólnego z przyczyną jego bólu i cierpienia. Ludzie traktują jedzenie jako sposób na uspokojenie i uciszenie płaczącego dziecka, ale jest to nielogiczne, ponieważ nie ma nic wspólnego z bolącym kolanem. Łączenie odczuwania bólu z jedzeniem, które niesie ukojenie, to przykład pocieszania się jedzeniem (ang. comfort eating). Kiedy dzieci pocieszają się nawzajem, element jedzenia jest prawie zawsze nieobecny, ponieważ ta opcja jest dla nich po prostu niedostępna. Maluchy używają słów, dotyku oraz metod odwracania uwagi – i wszystkie te sposoby są bardzo skuteczne.

Jak widzimy na niektórych przykładach przedstawionych wyżej, komunikacja o wszystkich rzeczach związanych z jedzeniem często ma charakter pośredni. Dzieci wyciągają wiele wniosków na podstawie tego, jak się wypowiadamy o odżywianiu, a także o nas samych i o innych osobach. Regularnie słuchają komentarzy takich, jak: „Mama jest na diecie, więc nie może tego zjeść” albo „Tata jest gruby. Chyba nie chcesz wyglądać tak jak ja”, w których chodzi o coś znacznie więcej niż tylko o jedzenie. One mówią o estetyce, wartości i moralności. A przecież kluczowe dla naszego zdrowia psychicznego jest zbudowanie systemu wartości, który będzie oparty na osobowości, cechach i zdolnościach, a nie na wyglądzie. Dzieci uczą się, naśladując zachowanie rodziców, a nie robiąc to, co im się każe. Mały człowiek, który słucha tego typu uwag i widzi, jak odżywiają się jego rodzice, z czasem zaczyna traktować to jak normę i uznaje, że tak powinno być, nawet jeśli próbujemy go nauczyć czegoś innego. Nie ma co się łudzić – dziecko w końcu odkryje, że w naszym społeczeństwie wygląd ma znaczenie, ale im później to się stanie, tym lepiej.

Celem tej książki jest pokazanie czytelnikom, w jaki sposób rodzice i opiekunowie mogą pomóc swoim dzieciom zrozumieć, że żaden pokarm nie jest zły, a także nauczyć je słuchać sygnałów o głodzie wysyłanych przez ciało, jeść jak najwięcej różnych produktów spożywczych i budować swoje poczucie własnej wartości na tym, jakimi są ludźmi, a nie na tym, jak wyglądają. Jest to szczególnie trudne w dzisiejszych czasach, gdy nastolatki i młodzi ludzie są zewsząd bombardowani obrazami stereotypowych ideałów piękna i „doskonałych” ciał – szczególnie w mediach społecznościowych.

Obecnie jesteśmy świadkami epidemii zaburzeń odżywiania na niespotykaną dotąd skalę1. Są to ciężkie choroby, które poważnie wpływają na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Szkodliwe przekonania na temat jedzenia oraz skomplikowana relacja chorego z odżywianiem sprawiają, że zaburzenia te mocno utrwalają się w psychice człowieka i są trudne do wyleczenia. Oczywiście brak niewłaściwych skojarzeń z jedzeniem nie gwarantuje, że u danej osoby nie rozwinie się zaburzenie odżywiania, ale jest to ważny czynnik ochronny – dlatego jako rodzice powinniśmy starać się wyposażyć w niego nasze dzieci i młodych ludzi.

Ta książka z pewnością nie jest poradnikiem dietetycznym ani żywieniowym. Nie znajdziesz tu wskazówek na temat zdrowego odżywiania, intuicyjnego jedzenia ani też żadnej innej formy odżywiania. Dowiesz się natomiast o licznych znaczeniach, jakie przypisujemy jedzeniu, i poznasz nasze relacje z nim oraz to, jak je postrzegamy i wykorzystujemy. W tej książce znajdziesz wolną od uprzedzeń dyskusję na temat tego, w jaki sposób wykształcamy przekonania dotyczące takich kwestii, jak odżywianie, karmienie, waga i sylwetka, a także wielu innych. Musimy zmienić narrację dotyczącą jedzenia, dla dobra zarówno naszych dzieci, jak i własnego, abyśmy wszyscy zobaczyli w nim to, czym naprawdę jest, czyli życiodajne źródło i fontannę radości, zamiast myśleć o nim ze stresem czy niepokojem. Mam nadzieję, że ta książka pomoże czytelnikom zrozumieć, w jaki sposób wykształcili swoje przekonania i zachowania związane z jedzeniem i odżywianiem, a także dowiedzieć się, jak to wpłynęło na ich relację z jedzeniem i jak może wpłynąć na ich dzieci. Mam też nadzieję, że zdołam was wyposażyć w odpowiednie narzędzia i pokazać, jak należy rozmawiać z dziećmi o jedzeniu, żeby zbudowały z nim możliwie najlepszą relację.

Uwaga dla rodziców i opiekunów

W tej książce będę zadawać pytania do przemyślenia, których celem jest skłonienie was do zastanowienia się (w pojedynkę albo wspólnie z dziećmi) nad waszymi relacjami z jedzeniem. Te same pytania zadaję moim klientom, żeby pomóc im zidentyfikować czynniki, które wpłynęły na ich przekonania. Mam nadzieję, że wy również uznacie je za przydatne.

Zdaję sobie sprawę, że niektórzy będą mieli trudności z zaakceptowaniem treści zawartych w tej książce. Wszechobecna kultura diet oraz systemowe łączenie rzeczy związanych z jedzeniem z wartościami moralnymi, a także z metodami nagradzania, karania, grożenia, świętowania i ze wszystkimi aspektami naszego życia sprawiają, że najpierw musimy się oduczyć wielu niewłaściwych zachowań. Trudno jest zdemaskować nasze przekonania dotyczące jedzenia, ponieważ wysyłanie komunikatów na ten temat jest nieodłączną cechą społeczeństwa i bez względu na to, jak bardzo będziemy się starać, nie zdołamy ich uniknąć. Bardzo często, gdy będę was zachęcać do zakwestionowania własnych przekonań i postaw związanych z jedzeniem i odżywianiem, moje podejście będzie sprzeczne z obowiązującymi normami społecznymi. Wykorzystajcie tę okazję, żeby się zastanowić nad sobą i nad tym, jakie wartości wyznajecie. Mam nadzieję, że te rozważania okażą się pomocne i przyniosą ciekawe wnioski.

Musicie mieć świadomość, że to nie jest łatwe. Ja sama również popełniam błędy w wychowywaniu własnych dzieci: zwracam uwagę nie na to, co trzeba, wygłaszam niewłaściwe komentarze, niechcący obarczam je własnym bagażem albo przyłapuję się na tym, że robię albo mówię coś, co sama odradzam swoim klientom. I chociaż jest to przygnębiające, przynajmniej zdaję sobie sprawę z własnych porażek. Dzięki temu, kiedy coś spartaczę, próbuję to naprawić i czasami jest to najlepsze, co mogę zrobić. Tylko wtedy, gdy jesteśmy świadomi tego, co robimy, możemy obserwować własną komunikację – i tylko wtedy możemy zmienić jej styl. Bez tej wiedzy jesteśmy skazani na ciągłe powtarzanie tych samych błędów. Mam nadzieję, że ta książka pomoże wam lepiej zrozumieć własne przekonania i zachowania związane z jedzeniem i odżywianiem, abyście mogli określić, które elementy chcecie przekazać swoim dzieciom, a których nie. A w tych niemożliwych do uniknięcia momentach, gdy zdarzy się wam zrobić coś mechanicznie i bez zastanowienia – mam nadzieję, że dostrzeżecie swoje błędy i skorzystacie z okazji, żeby je naprawić.

Na końcu chcę wyjaśnić, dlaczego w tej książce zwracam się tylko do matek, ojców i rodziców. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że wiele dzieci ma opiekunów, którzy nie są ich matkami ani ojcami. Mam też świadomość, że spora grupa rodziców lub opiekunów wychowuje dzieci samotnie albo też współdzieli opiekę nad nimi z innymi osobami. Zależy mi jednak na tym, aby treść tej książki była jak najbardziej czytelna, dlatego postanowiłam ograniczyć się do trzech wspomnianych wcześniej pojęć.

Rozdział 1

Czym jest jedzenie?

Pierwsza i największa z potrzeb to wytwarzanie pożywienia, aby istnieć i żyć.

Platon, Państwo1*

Każdy człowiek musi jeść. Potrzebujemy pożywienia tak samo jak powietrza i wody. Bez niego umieramy. Proste, prawda? Dlaczego zatem jedzenie tak często stanowi problematyczną, a nawet bolesną część naszego życia? Nie zastanawiamy się nad tym, czy powinniśmy oddychać, czy nie. Nie robimy awantury o to, czy wypić wodę. Zarówno oddychanie, jak i picie traktujemy jak coś oczywistego – niezbędny element naszego życia.

Częstym tematem kłótni o jedzenie jest to, które produkty są dla nas dobre, a także co powinniśmy jeść i kiedy. Ile porcji warzyw i owoców należy jeść codziennie? Co się stanie, jeśli nie będziemy przestrzegać tej zasady? Czy śniadanie rzeczywiście jest najważniejszym posiłkiem dnia? Czy lepiej zjeść wczesny czy późny obiad? Trzy posiłki dziennie bez przekąsek czy sześć mniejszych? Niekończące się komunikaty na temat supermocy niektórych produktów spożywczych i zagrożeń związanych z innymi, a także idealnych wielkości porcji, opcjonalnej liczby posiłków dziennie oraz tego, czy powinniśmy „robić posty” (czyli ograniczać się albo wprost się głodzić) powodują dezorientację. Każdy z własnego doświadczenia wie, że przed spożyciem posiłku czuje się głodny, a po nim – najedzony. Kiedy nasze ciało potrzebuje pokarmu, informuje nas o tym za pomocą uczucia głodu. W trakcie posiłku czujemy się coraz mniej głodni i zależnie od tego, czy ma on formę przekąski, całego dania czy prawdziwej uczty, nasz poziom sytości może być mniejszy lub większy.

Sygnały świadczące o osiągnięciu obu tych stanów są naturalne. Doświadczamy ich od chwili narodzin – niemowlęta płaczą, gdy są głodne, i przestają jeść, kiedy czują się najedzone. To bardzo ważne, abyśmy nauczyli nasze dzieci wypatrywania tych sygnałów i sami również się do nich stosowali. Gdy jesteśmy na diecie, stosujemy głodówki albo objadamy się, ignorujemy rzeczywiste potrzeby naszych ciał. Jeżeli zbyt często postępujemy w ten sposób, możemy doprowadzić do zerwania połączenia z naszymi własnymi ciałami i przestać odbierać komunikaty na temat głodu i sytości, a wtedy nie będziemy już wiedzieli, co i kiedy powinniśmy zjeść.

Jeden z komponentów jedzenia ma charakter ewolucyjny. Nasi przodkowie żyli w społecznościach zbieracko-łowieckich i często musieli podejmować ryzyko, żeby zdobyć pożywienie. Korzystali ze swoich zmysłów, aby ocenić, czy dany pokarm jest bezpieczny, czy nie. Cena, jaką musieli zapłacić za zdobycie niewłaściwego jedzenia, była wysoka, ponieważ działania te kosztowały ich dużo energii. Niektóre rośliny na przykład nie były bogate w składniki odżywcze, przez co nie dostarczały odpowiednio dużo energii (paliwa); inne mogły być trujące, co nieraz doprowadzało do choroby lub śmierci. Każdy z nachodzących na siebie zapachów i smaków oznacza inne składniki odżywcze, ale poszczególne składniki nie są przypisane wyłącznie danej grupie aromatów. Słodki smak był najbardziej pożądany, ponieważ cukier jest solidnym źródłem energii. Kwaśne jedzenie, na przykład cytryny, zawiera witaminę C, której ciało potrzebuje, lecz nie umie produkować, z kolei słone zawiera magnez i potas – składniki mineralne niezbędne dla naszego zdrowia2. Jak wiemy, witaminę C można znaleźć także w wielu produktach niemających kwaśnego smaku, podobnie jak wiele niesłonych produktów zawiera magnez, potas i inne kluczowe składniki odżywcze. Te szeroko rozumiane grupy smakowe wskazują jednak na obecność wybranych niezbędnych składników. Ponadto nasi przodkowie nauczyli się, że należy ostrożnie podchodzić do gorzkich pokarmów, ponieważ smak ten mógł oznaczać występowanie toksyn albo trujących substancji. Dlatego ludzie wykształcili umiejętność wyczuwania gorzkiego smaku – aby chronić zdrowie, a czasami nawet życie3.

Te wykształcone ewolucyjnie preferencje decydują o naszych wyborach żywieniowych również dzisiaj, ponieważ wspomniane cztery ogólne grupy smakowe pomagają identyfikować wysokoenergetyczne produkty setkom milionów ludzi żyjących w warunkach braku bezpieczeństwa żywieniowego. Wspomniane smaki oraz nasza wiedza na ich temat pomagają zrozumieć, dlaczego reagujemy na słodki, słony, kwaśny i gorzki smak w ten, a nie inny sposób – szczególnie dotyczy to produktów należących do tej pierwszej grupy, którym wielu z nas nie potrafi się oprzeć, chociaż bardzo byśmy tego chcieli. Sensownym wyjaśnieniem jest to, że w swoich wyborach wciąż kierujemy się wiedzą, którą zdobyli nasi praprzodkowie. Umiejętność rozpalania ognia pomogła im zmieniać naturę, strukturę i smak różnych pokarmów w procesie gotowania. Uważa się, że jest to jedna z przyczyn naszego upodobania do złożonych smaków4.

Ponieważ jako gatunek wyewoluowaliśmy w taki sposób, żeby móc przetrwać klęski głodowe – czyli okresy braku dostępu do pożywienia – procesy zachodzące w naszych ciałach nie zatrzymują się nagle, tak jak w samochodzie, któremu skończyło się paliwo albo wyczerpał akumulator. Kiedy auto ma pusty bak, zaczyna się krztusić, szarpać i staje w miejscu. Nie ruszy, dopóki go nie zatankujemy. Nasze ciała są inne. Jesteśmy w stanie całkiem długo sprawnie funkcjonować, nie uzupełniając paliwa i zamiast niego zużywając zapasy energii i tłuszczu. Początkowo możemy czuć się doskonale, ale z czasem zaczynamy tracić energię i odczuwać coraz większe zmęczenie i otępienie, a nasze mięśnie słabną, ponieważ organizm czerpie z nich niezbędną energię. W takich okolicznościach codzienne rutynowe czynności sprawiają nam coraz większą trudność. Nie umiemy się skupić, znika koncentracja i spada motywacja, a wraz z nią poczucie humoru i zainteresowanie innymi ludźmi. Nasze myśli coraz częściej krążą wokół jedzenia, pojawia się dysmorfia ciała (stres spowodowany postrzeganymi, często wyobrażonymi lub nieistniejącymi skazami w swoim wyglądzie), a nastrój się obniża. Boimy się interakcji społecznych i wycofujemy się z życia towarzyskiego. Nasz popęd seksualny maleje i w końcu całkowicie zanika. Często marzniemy, a znaczącemu spadkowi wagi towarzyszy pojawienie się na twarzy i całym ciele delikatnego meszku, który ma nas ogrzać. Układ odpornościowy jest słabszy, zaczynają wypadać nam włosy, a skóra i paznokcie robią się wysuszone. U kobiet kurczą się jajniki, a miesiączki stają się nieregularne i z czasem całkowicie zanikają. U mężczyzn natomiast spada poziom testosteronu. Kiedy ciało nie otrzymuje pokarmu, całą energię kieruje do najważniejszych narządów, które utrzymują je przy życiu (na przykład serca), przez co nie wystarcza jej do przeprowadzenia pozostałych procesów fizjologicznych. W końcu nawet niezbędne do życia organy przestają sprawnie funkcjonować, a w najbardziej ekstremalnych sytuacjach wygłodzenie prowadzi do śmierci.

Zdolność ludzkiego ciała do przeżycia pomimo niewystarczającej ilości pożywienia jest wspaniałym narzędziem umożliwiającym nam przetrwanie, ale jednocześnie sprawia, że te ważne przecież kwestie związane z jedzeniem i dostarczaniem organizmowi odpowiedniego paliwa traktujemy lekceważąco. Dziecko musi wiedzieć, że jedzenie jest naszym źródłem energii – że dostarczanie pokarmu własnemu ciału jest niezbędne dla jego przetrwania i prawidłowego funkcjonowania. Ta informacja to fundament, od którego warto zacząć; dzięki niemu cała dalsza komunikacja związana z jedzeniem i odżywianiem, która z czasem stanie się bardziej skomplikowana i pełna różnych subtelności, będzie bardziej zrozumiała. Bez tego fundamentu dziecko może uznać, że każde pożywienie jest złe albo też, że łatwiej – lub bezpieczniej – jest wcale nie jeść.

Kiedyś przyszła do mnie Sophie ze swoim siedmioletnim synem Joshem. Martwiła się, że jest wybredny i najchętniej nic by nie jadł. Chłopiec ciągle był ospały, brakowało mu energii i miał obniżony nastrój. Wydawał się niezainteresowany jedzeniem i obojętny na jego kluczowe znaczenie. Oto rozmowa, którą z nim przeprowadziłam:

– Jak myślisz, dlaczego musimy jeść?

– Nie wiem... Bo mama każe.

– Lubisz jeść?

– Niektóre rzeczy tak.

– A jak sądzisz, dlaczego mama chce, żebyś jadł?

– Nie wiem.

– Myślisz, że potrzebujesz jedzenia?

– Nie.

Wtedy wyjaśniłam mu, że każdy z nas musi jeść. Ja, on, jego rodzice i koledzy – wszyscy jemy, bo dzięki temu możemy utrzymać się przy życiu. Josh spojrzał na mnie. Wyglądał na bardziej zainteresowanego niż w momencie przekroczenia progu mojego gabinetu.

– Naprawdę? – zapytał.

– Naprawdę – potwierdziłam.

Potem zaczęliśmy rozmawiać o tym, że nasze ciała są jak samochody, które trzeba regularnie tankować, a pożywienie jest jak benzyna, dzięki której mogą jeździć.

Podczas naszego następnego spotkania jego mama powiedziała, że jedzenie przestało być tak wielką udręką, ponieważ Josh zrozumiał, że musi codziennie karmić swoje ciało. Nadal czekało nas sporo pracy w związku z tym, co chłopiec lubił jeść, a czego nie, ale tamto proste wyjaśnienie pomogło wyeliminować pierwszą barierę.

Jeżeli chcemy nauczyć dzieci szanować swoje ciała, uczucie głodu oraz inne sygnały, pomóżmy im zwracać uwagę na to, jak się czują przed zjedzeniem posiłku i po nim. Zastanów się przez chwilę, jak się zachowuje twoje dziecko, kiedy jest głodne. Bardzo możliwe, że jest ospałe lub rozdrażnione; płacze albo łatwo wpada w złość. A teraz przypomnij sobie, jak zmienia się jego nastrój po zjedzeniu posiłku. Podejrzewam, że jest radośniejsze, ma więcej energii i chętnie biega, bawi się albo tańczy. Kiedy powraca chęć do zabawy, dziecko zaczyna więcej mówić i częściej się uśmiecha. Subtelne zwrócenie mu uwagi na te zmiany to doskonały sposób, żeby pomóc mu zestroić się z własnym ciałem – nauczyć się zauważać, kiedy jest głodne, a także zrozumieć i docenić to, że po zjedzeniu posiłku czuje się lepiej.

Yuli przyprowadziła do mnie swojego siedmioletniego syna Arthura, który miał regularne napady złości w domu i szkole, a ona pomimo wszelkich starań nie potrafiła zidentyfikować ich przyczyny. Chłopiec często się budził w złym nastroju, co kładło się cieniem na całą poranną rutynę. Yuli dbała, aby Arthur zjadł śniadanie przed pójściem do szkoły, ale zawsze musiała z nim o to walczyć. Chłopiec lubił szkołę i chodził do niej z przyjemnością. Miał wielu kolegów i sprawiał wrażenie, że dobrze sobie radzi. Pracownicy szkoły poinformowali jednak Yuli, że Arthur miewa huśtawki nastrojów. Czasami był radosny i skory do zabawy, pełen energii i pozornie beztroski, a innym razem był przybity i sprawiał wrażenie nieszczęśliwego. Pracownicy szkoły również nie potrafili znaleźć przyczyny ani wspólnego mianownika, który łączyłby podobne sytuacje. Nauczycielka Arthura zauważyła, że podczas przerwy obiadowej chłopiec często nie jest głodny, ale gdy zje cały posiłek, do końca dnia ma lepszy nastrój. Yuli powiedziała mi, że Arthur rzadko bywa głodny albo prosi o jedzenie. Zwykle trzeba go zachęcać, żeby coś zjadł.

Spytałam o to chłopca, a on stwierdził: „Jedzenie jest okej”. Przyznał jednak, że nie odczuwa głodu zbyt często. Spytałam, jak się czuje po posiłku, na co przyznał, że dobrze.

Zanim przeszliśmy do głębszej pracy, poprosiłam Yuli, żeby rano po przebudzeniu dawała Arthurowi szklankę mleka – napój, który jest tylko nieco bardziej sycący niż woda. Dzięki temu chłopiec nie będzie zbyt głodny, gdy zasiądzie do śniadania. Doradziłam jej też, aby dawała mu do szkoły jakąś przekąskę, którą będzie mógł zjeść późnym rankiem, oraz żeby zabierała do samochodu coś do jedzenia, gdy będzie jechać po niego do szkoły, i nie dopuszczała do tego, żeby upłynęły więcej niż dwie godziny między jego posiłkami. Zaproponowałam jej, żeby zaczęła prowadzić dziennik, w którym będzie opisywać wahania nastrojów syna oraz jego napady złości, i regularnie pytała Arthura o to, jak się czuje tuż po przebudzeniu, przed posiłkiem i po jego zjedzeniu.

Kiedy wrócili do mnie po tygodniu, powiedzieli, że ich życie się zmieniło. Nastrój Arthura stał się bardziej stabilny. W tym czasie zdarzył mu się tylko jeden napad złości, a pracownicy szkoły potwierdzili, że chłopiec jest pogodniejszy i rzadziej miewa huśtawki nastrojów. Yuli odkryła, że Arthur nie czuje głodu. Wysunęłyśmy hipotezę, że jego ciało i mózg nie potrafią długo tolerować tego uczucia, a ono manifestuje się w nastroju, a nie w formie doznań fizycznych. Na tej podstawie doszłyśmy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie zadbanie o to, żeby chłopiec jadł co dwie godziny, aż nauczy się rozpoznawać objawy głodu.

To zupełnie normalne, że dzieci muszą częściej jeść przekąski i posiłki niż dorośli. Każdy z nas, niezależnie od wieku, jest inny, ale nasze pociechy mają małe żołądki i przechodzą okres intensywnego rozwoju, dlatego muszą regularnie otrzymywać nowe dostawy paliwa. Na pewno dobrze wiesz, że głód może wpływać na nastrój. Umiejętność rozpoznawania takich sytuacji u dziecka (a także u siebie) pomoże zarówno jemu, jak i tobie.

• • •

To, że jedzenie pozwala nam utrzymać się przy życiu, wydaje się oczywiste, ale jeśli nie powiesz tego dziecku wprost, może nie zdawać sobie z tego sprawy. Nie musisz od razu przeprowadzać głębokiej ani poważnej rozmowy. Potraktuj to raczej jak informację, o której wspominasz już od pierwszych lat życia dziecka, tak, aby dorastało w świadomości tego faktu. Polecam analogię, której użyłam w rozmowie z Joshem – nawiązującą do samochodu i paliwa – ponieważ jest zrozumiała i zazwyczaj atrakcyjna dla dzieci. Możesz też powiedzieć, że wszyscy – nie tylko twoje dziecko – potrzebują pożywienia. Na pewno nieraz widzi, jak jesz, jak jedzą jego koledzy oraz członkowie rodziny. A potem dodaj komentarz taki jak:

„Jedzenie daje nam energię do robienia różnych rzeczy”.

„Dzięki jedzeniu rośniemy”.

„Musimy jeść, żebyśmy byli zdrowi. Bez jedzenia tracimy energię i przestajemy działać, tak samo jak samochód bez paliwa”.

„Trzeba jeść, żeby żyć”. Warto tutaj zachować rzeczowy ton, ponieważ dziecko może się wystraszyć, że umrze ktoś z jego bliskich albo nawet ono samo. Postaraj się przekazać tę informację w lekkim tonie, skupiając się na faktach.

Gra, która łączy zabawę z rozmawianiem o jedzeniu

To ważne, aby w kontaktach z dzieckiem prezentować swobodne podejście do jedzenia. Dobrym pomysłem jest wspólne ugotowanie obiadu albo upieczenie ciasta i wykorzystanie zmysłów do tego, by spróbować i powąchać różne składniki, albo zrobienie eksperymentów takich, jak łączenie sody oczyszczonej z octem, żeby wywołać erupcję „wulkanu”. Dużo dają również zwykłe rozmowy. Jeśli twoje dziecko jest niejadkiem, ma lęki związane z jedzeniem albo często grymasi podczas posiłku, to szczególnie ważne jest to, żeby skłonić je do rozmawiania i myślenia o jedzeniu w luźny sposób. Ty też postaraj się zachować jak największy spokój. Jeśli dziecko nie ma poważnych problemów z jedzeniem, będzie ci łatwiej. Warto zaciekawić je tym, na jak wiele sposobów pożywienie jest obecne w naszym życiu. Nasz język jest pełen wyrażeń związanych z jedzeniem. Oto kilka przykładów:

„To bułka z masłem!”.

„Myślałam, że to będzie twardy orzech do zgryzienia”.

„Rośniesz jak na drożdżach”.

„Wpuścili mnie w maliny”.

„Chyba jesteś dziś nie w sosie”.

„Uciekali, gdzie pieprz rośnie”.

„Teraz to już musztarda po obiedzie”.

„Zbili go na kwaśne jabłko”.

„Wyleciała z tym ni z gruszki, ni z pietruszki”.

„Niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

„Trzęsłam się jak galareta”.

„Wszystko idzie jak po maśle”.

Poproś dziecko, żeby spróbowało się domyślić, co oznaczają niektóre z tych powiedzonek. Powstrzymaj się przed podpowiadaniem – na pewno jego propozycje będą bardzo zabawne i oboje się przy tym uśmiejecie. Pogratuluj dziecku, jeśli dobrze rozszyfrowało znane powiedzonka, i wyjaśnij prawdziwe znaczenie tych, których nie zdołało zrozumieć. W tabeli 1.1 znajdziesz więcej idiomów nawiązujących do jedzenia. Jeżeli twoja rodzina lubi rywalizację, możesz zapisywać punktację, żeby sprawdzić, kto zdoła odkryć prawdziwe znaczenie większości powiedzonek w wyznaczonym czasie (może to być 30 sekund albo 1 minuta, zależnie od wieku graczy). Inną opcją jest odwrotna konkurencja: wygrywa ten, kto bez patrzenia na tabelę zdoła podać najwięcej idiomów związanych z jedzeniem w wyznaczonym czasie. Możesz też po prostu przeprowadzić przyjemną, luźną rozmowę na ten temat.

Wpaść jak śliwka w kompot.

Znaleźć się w bardzo kłopotliwej sytuacji.

Żywiciel rodziny

Ten, kto zarabia najwięcej w gospodarstwie domowym.

Tanie jak barszcz

Bardzo tanie

Małe piwo

Mały, nieznaczący problem

Jeść jak świnia.

Obżerać się.

Płaski jak stół

Całkowicie płaski, bez żadnych wzniesień – zwykle o krajobrazie

Jak grochem o ścianę

Na próżno, bez skutku

Żyć jak pączek w maśle.

Żyć w luksusowych warunkach.

Groch z kapustą

Bałagan, zbieranina różnych rzeczy

Mieć ciastko i zjeść ciastko.

Dążyć do tego, aby mieć lub robić dwie rzeczy, które wzajemnie się wykluczają.

Zjeść razem beczkę soli.

Dobrze się znać i wiele razem przeżyć.

Narobić bigosu.

Sprawić kłopot, zrobić zamieszanie.

Czuć do siebie miętę.

Odczuwać sympatię, zakochać się.

Podłożyć komuś świnię.

Podstępnie komuś zaszkodzić.

Zjeść konia z kopytami.

Być bardzo głodnym.

Sól ziemi

Uczciwi, wartościowi, pomocni ludzie

Zbić na czymś kokosy.

Zarobić duże pieniądze.

Osłodzić.

Przedstawić złą informację tak, aby była łatwiejsza do zniesienia.

Sprzedawać się jak ciepłe bułeczki.

Szybko się wyprzedawać.

Zakazany owoc

Coś niedozwolonego, zabronionego

Przynosić owoce.

Przynosić pozytywne rezultaty.

Zepsuty do szpiku kości

Bardzo zły, fałszywy

Wisienka na torcie

Niespodziewany, miły dodatek

Kawa na ławę

Mówić wprost, niczego nie ukrywając.

Wyssać coś z mlekiem matki.

Postępować w jakiś sposób od zawsze.

Nie dać sobie dmuchać w kaszę.

Nie pozwalać się wtrącać do swojego życia.

Gruszki na wierzbie

Niestworzone rzeczy, obiecanki cacanki

Obrzucać się mięsem.

Wyzywać się, obrażać, używając wulgarnych słów.

Upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Osiągnąć dwa cele przy jednej okazji.

Dwa grzyby w barszcz

Niepotrzebne nagromadzenie takich samych rzeczy

Dobrać się jak w korcu maku.

Tworzyć udaną parę lub zespół.

Gryźć rękę, która cię karmi.

Okazać niewdzięczność komuś, kto ci pomaga.

Zjeść tę żabę.

Wykonać najbardziej nieprzyjemne zadanie.

Jeść jak wróbelek.

Jeść bardzo mało.

Strawa duchowa

Coś, co wywołuje głębokie przeżycia duchowe.

Robić maślane oczy do kogoś.

Patrzeć zakochanym wzrokiem.

Kukułcze jajo

Kłopotliwa sprawa, której chcemy się pozbyć.

Kapuściana głowa

Głupiec

Myśleć o niebieskich migdałach.

Marzyć o czymś nierealnym.

Dziesiąta woda po kisielu

Bardzo daleki krewny

Wypić piwo, którego się nawarzyło.

Ponieść konsekwencje własnych działań.

Ciepłe kluchy

Osoba bez energii, nijaka

Jak sardynki w puszce

Ściśnięci, stłoczeni w ciasnym miejscu

Mieć mleko pod nosem.

Być młodym i niedoświadczonym.

Zarabiać na chleb.

Zarabiać na życie.

Chleb powszedni

Coś, co jest zwykłe, codzienne.

Co ma piernik do wiatraka?

O dwóch różnych sprawach, które nie mają ze sobą nic wspólnego.

Płakać nad rozlanym mlekiem.

Przejmować się czymś, czego nie da się naprawić.

Tabela 1.1. Idiomy związane z jedzeniem

Jedzenie jest obecne we wszystkich obszarach naszego życia. W galeriach sztuki podziwiamy obrazy znanych artystów przedstawiające martwą naturę – miski z owocami albo kwiaty w wazonach. W telewizji oglądamy programy kulinarne, na ścianach wieszamy plakaty z puszkami zupy Campbell’s, trzymamy na półkach książki kucharskie albo przeglądamy zdjęcia pięknych dań w mediach społecznościowych. Budujemy więzi z przyjaciółmi i rodziną podczas wspólnych posiłków. Dla niektórych jedzenie to język miłości, a dla innych metoda nagradzania lub karania. Dlatego pamiętajmy: pokarm to nie tylko życiodajna siła, ale też o wiele więcej. W następnych rozdziałach zastanowimy się nad tym, jak to wszystko na ciebie wpływa i w jaki sposób jedzenie jest obecne w życiu twoim i twoich dzieci.

Najważniejsze informacje

Jedzenie jest paliwem niezbędnym do życia, a dzieci muszą o tym wiedzieć.Nasze poczucie smaku wykształciło się w dużej mierze w procesie ewolucji.Język, którego używamy do mówienia o rzeczach związanych z jedzeniem, ma fundamentalne znaczenie i wpływa bezpośrednio na relacje naszych dzieci z jedzeniem, odżywianiem oraz z własnymi ciałami.Powiedzenia związane z jedzeniem są dowodem na to, jak bardzo przeniknęło ono do naszego codziennego języka.Zagraj z dzieckiem w wyliczanie idiomów związanych z jedzeniem – to może być świetna zabawa.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Rozdział 2

Dziedzictwo żywieniowetwojej rodziny

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Rozdział 3

Uczucia

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Rozdział 4

Komunikowanie siępoprzez jedzenie

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Rozdział 5

Etapy rozwoju a odżywianie

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Rozdział 6

Dzieciństwo

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Rozdział 7

Dojrzewanie

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Rozdział 8

Kultura diet

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Rozdział 9

Zaburzone odżywianiei zaburzenia odżywiania

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Rozdział 10

Podsumowanie

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Źródła i materiały dodatkowe

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Załącznik

Eksperyment głodowy w Minnesocie

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Podziękowania

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

O autorce

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Przypisy

Drodzy Czytelnicy

1 Jennifer Couturier, Mark Norris, The Shadow Pandemic: Eating Disorders, Youth, and COVID-19, „Journal of Adolescent Health” 72, nr 3 (marzec 2023), s. 321-322, www.doi.org/10.1016/j. jadohealth.2022.12.008. ↩

Rozdział 1. Czym jest jedzenie?

2 Paul A.S. Breslin, An Evolutionary Perspective on Food and Human Taste, „Current Biology” 23, nr 9 (maj 2013), s. R409–R418, www.doi.org/10.1016/j.cub.2013.04.010. ↩

3 Stephen P. Wooding, Vicente A. Ramirez, Maik Behrens, Bitter Taste Receptors: Genes, Evolution and Health, „Evolution, Medicine, and Public Health” 9, nr 1 (2021), s. 431-447, www.doi.org/10.1093/emph/ eoab031. ↩

4The Science of Taste, „Food Insight”, 13 marca 2018, www.foodinsight.org/the-science-of-taste. ↩

Rozdział 2. Dziedzictwo żywieniowe twojej rodziny

Rozdział 3. Uczucia

Rozdział 4. Komunikowanie się poprzez jedzenie

Rozdział 5. Etapy rozwoju a odżywianie

Rozdział 6. Dzieciństwo

Rozdział 7. Dojrzewanie

Rozdział 8. Kultura diet

Rozdział 9. Zaburzone odżywianie i zaburzenia odżywiania

Załącznik. Eksperyment głodowy w Minnesocie

.

1* Platon, Państwo, tłum. W. Witwicki, www.wolnelektury.pl/media/book/pdf/platon-panstwo.pdf ↩