Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci - Laura Cumming - ebook
NOWOŚĆ

Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci ebook

Cumming Laura

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Wspaniały hołd dla arcydzieł holenderskiego złotego wieku

Kolorowe reprodukcje opisywanych dzieł

Laureatka Prize for Nonfiction 2024

Top 100 Must-Read Book magazynu „Time”

Nominowana do Women’s Prize for Nonfiction 2024

12 października 1654 roku holenderskim miastem Delft wstrząsa nagła eksplozja. Carel Fabritius – dziś znany na świecie ze znakomitego obrazu Szczygieł – pracował wtedy w swoim atelier. Wraz z wieloma innymi mieszkańcami nie przeżył tego dnia.

Laura Cumming wprowadza nas w fascynujący świat Fabritiusa. Włócząc się po amsterdamskich zaułkach, przemierzając równinny krajobraz lub przystając w ciszy na nabrzeżu, odnajduje bogactwo codzienności, w której zrodziło się piękno dzieł Vermeera i Rembrandta, Halsa i de Hoocha. Snuje też osobistą opowieść o relacji z ojcem, szkockim artystą Jamesem Cummingiem, który przekazał jej wiedzę o kolorach, świetle i pożytkach z zaglądania pod podszewkę.

„Zdarza się, że widok obrazu wywołuje grom, który na zawsze zmienia nasze życie i staje się początkiem miłosnego związku tak wyjątkowego w swej naturze, że doświadczają go jedynie wybrani szczęśliwcy – intymnej relacji z dziełem sztuki i jego twórcą. O takim właśnie olśnieniu opowiada w szczerej i osobistej książce Laura Cumming, Szkotka zauroczona Holendrem Carelem Fabritiusem, malarzem, któremu śmierć przyniósł wybuch prochowni w Delft w 1654 roku. Nieżyjącym od prawie czterech wieków, choć wciąż obecnym”.

Prof. Piotr Oczko, UJ

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 303

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału: Thunderclap: A Memoir of Art and Life and Sudden Death

Opieka redakcyjna ANITA KASPEREK

Konsultacja niderlandystyczna Prof. PIOTR OCZKO, UJ

Redakcja ANNA POINC-CHRABĄSZCZ

Korekta MARIA ROLA, HENRYKA SALAWA, ANETA TKACZYK

Opracowanie graficzne ROBERT KLEEMANN

Na okładce reprodukcja obrazu Carela Fabritiusa, Szczygieł, 1654, Mauritshuis, Haga

Projekt typograficzny, łamanie ANNA PAPIERNIK

Redakcja techniczna ROBERT GĘBUŚ

Copyright © 2023 by Laura Cumming © Copyright for the Polish translation by Anna Sak © Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2026

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-08-08792-3

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl e-mail: [email protected] tel. (+48 12) 619 27 70

Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).

Wydawca zakazuje eksploatacji tekstów i danych (TDM), szkolenia technologii lub systemów sztucznej inteligencji w odniesieniu do wszelkich materiałów znajdujących się w niniejszej publikacji, w całości i w częściach, niezależnie od formy jej udostępnienia (art. 26 [3] ust. 1 i 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych [tj. Dz.U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.]).

Grom z jasnego nieba Laury Cumming to przepiękny hołd dla dwóch mężczyzn, którzy pokazali autorce prawdziwość twierdzenia, że obrazy to kraina sama w sobie, towarzystwo, miejsce, gdzie chce się przebywać.

„The Economist”

Cudowna! Jak Proust, Cumming medytuje nad czasem, którego nigdy nie odzyskamy, i sztuką, która nigdy nie powstanie. Echo gromu wciąż dźwięczy w uszach.

„The Wall Street Journal”

Arcydzieło. Wzruszająca i głęboka w swoim współczuciu dla naszego krótkiego, barwnego życia. Już nigdy nie spojrzę na żaden obraz tak jak dawniej.

Polly Morland, autorka A Fortunate Woman

Jak wszyscy dobrzy autorzy elegii, autorka nie tylko podtrzymuje pamięć, ale też daje zmarłym nowe życie.

„The New York Times Book Review”

Cumming pisze z rozmachem, z jakim wytrawny malarz kładzie farbę. To nie historia sztuki w wydaniu akademickim, ale opowieść o sztuce przepojona uczuciem.

„The Guardian”

Jeśli jeszcze nie przeczytaliście Gromu z jasnego nieba Laury Cumming – wyśmienitej opowieści o Carelu Fabritiusie, Vermeerze, przetrwaniu i utracie – biegnijcie do księgarni. To zdecydowanie najlepsza książka o holenderskiej sztuce, jaką czytałem.

Edmund de Waal, autor Zająca o bursztynowych oczach i Białego szlaku

Ta książka uczy widzieć na nowo.

„The Telegraph”

Autorka Gromu z jasnego nieba łączy wiedzę historyczki sztuki z osobistymi wspomnieniami. W swojej łagodnej, medytacyjnej prozie przywołuje świat sztuki, którą kocha.

„The Washington Post”

Olśniewająca medytacja nad życiem artystów na ziemi i w naszej pamięci. Poprowadzona w powieściowym tempie, z krytycznym zacięciem i córczyną miłością.

„The Financial Times”

Opowieść, która dostarcza najgłębszych wzruszeń, napisana pięknie i z uczuciem.

„The Sunday Times”

Cumming maluje słowami. Dokłada starań, byśmy także i my dali się porwać jej fascynacji.

„The Times”

Nikt nie pisze o sztuce tak jak Laura Cumming. Energia tej książki, celność opisu, rytm narracji i wrażliwość na subtelności malarstwa oraz osobista pamięć zapierają dech i hipnotyzują. Nigdy nie przeczytasz lepszej książki o doświadczaniu sztuki i miłości.

Philip Hoare, autor Albert & the Whale

Głęboko osobista analiza patrzenia, zachwytu oraz odczytywania opowieści zapisanych przed wiekami olejną farbą sprawi, że popędzicie do najbliższej galerii sztuki.

Patrick Gale, autor Notatek z wystawy

Laureatka PRIZE FOR NONFICTION 2024

TOP 100 MUST-READ BOOKS MAGAZYNU „TIME”

Książka roku „THE NEW YORKER”, „TIMES”, „TIMES LITERARY SUPPLEMENT”, „SUNDAY TIMES”, „PROSPECT MAGAZINE”, RADIA BBC

Nominowana do WOMEN’S PRIZE FOR NONFICTION oraz RSL ONDAATJE PRIZE 2024

Dla Jamesa Cumminga

ukochanego na zawsze

...przybądź, ukaż mi się cieniem;dość będzie, jeśli choć we śnie się zjawisz...

EURYPIDES, Oszalały Herakles(Tragedie, przeł. J. Łanowski)

Jeden

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Dwa

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Trzy

.

Szczygieł narzuca się naszym oczom w sposób nagły i ostry. Ptaszek pojawia się na poręczy, zwinny i czujny, ciemny na tle ściany, na którą pada jego drżący cień. Obraca łebek w naszą stronę, jego oko błyszczy. Oczywiście nie może odlecieć, a my czujemy, że nie powinniśmy zakłócić tej milisekundy, w której skrzydlata istotka patrzy nam prosto w oczy. Dopiero po chwili zauważamy łańcuszek wokół nóżki ptaka. Tak delikatny, że prawie niedostrzegalny, przykuwa go do tego miejsca z całym okrucieństwem. Piękno obrazu wywołuje takie samo napięcie jak jego prawie nieznośny smutek. Uwięziony ptak jest taki zagadkowy: śmiertelne stworzenie uwiecznione, a zarazem uwięzione na wieczne czasy, tak przez łańcuch, jak i ramę obrazu. Nie ma drugiego takiego dzieła w historii malarstwa.

Szczygieł Fabritiusa to dorosły samczyk o miękkim rudobrązowym łebku, z błyszczącym oczkiem i lśniącym żółtym akcentem na skrzydle. Odsunął się tak daleko, jak to możliwe, w stronę prawej krawędzi poręczy, a zarazem obrazu. Stamtąd obraca się, by na nas spojrzeć, i przechodzi nas dreszcz, gdy orientujemy się, że patrzymy, ale i on na nas patrzy. To nie jest jedno z tych niczym się niewyróżniających stworzeń latających trzymanych wtedy w domach dla rozrywki i przedstawianych na rzekomo zabawnych obrazach, na których ku uciesze widzów nabierają wodę z miniaturowej studzienki kubeczkiem na łańcuszku. Ten ptak ma szczególną osobowość, aurę samotności i smutku żywej istoty spoglądającej na inną żywą istotę ze swojego więzienia pod ścianą. Jego obraz jest portretem.

Karmnik, na którym siedzi, przypomina lożę w operze z mosiężną balkonową balustradą; tylko że ptak jest tu widowiskiem, nie publicznością. I nie ma tu spektaklu. Szczygieł nie śpiewa, nie bawi się łańcuszkiem, nie próbuje odlecieć. Siedzi tu skrępowany po wiek wieków. Obraz sugeruje obecność, za kulisami, jakiegoś tyrana, który uwięził ptaka dla własnej przyjemności. Przypominam sobie opisanego przez Lawrence’a Sterne’a w Podróży sentymentalnej szczygła, który w swojej klatce wyśpiewuje wciąż ten sam żałosny refren: „Nie mogę się wydostać, nie mogę się wydostać”. Narrator powieści, wielebny Yorick, próbuje otworzyć klatkę – ptaszek przez cały czas przyciska pierś do jej prętów – ale mu się nie udaje. Yorick wie, że jest świadkiem niewolnictwa.

Każdy, kto widział, jak szczygły trzepoczą skrzydłami, szczebioczą i przysiadają na torebkach nasiennych roślin łąkowych albo plączą się w puchu ulubionych przez nie ostów, wie, dlaczego w języku angielskim stado szczygłów nazywa się charm, urok. Stado – urok – szczygłów szybuje o zmierzchu, opada o świcie, treluje krzepiąco latem wśród drzew. W locie żółty prążek na skrzydle rozkłada się w złotą pelerynę. Szczygły zdumiewają i urzekają, a tamten błysk wydaje się wizualnym sygnałem ich niezwykłej bystrości. Żółty chromowy, kadmowy, żółty kwiatu mlecza, aureolin – ten ostatni znany również jako żółty kobaltowy i stosowany do malowania aureoli na obrazach świętych – każdy z nas ma swoją nazwę postrzeganego przez siebie koloru. W muzealnym półmroku, gdzie cień ptaka odcina się na białej ścianie, żółty prążek świeci z oddali. Namalowany został dawno zapomnianym pigmentem zwanym żółcienią ołowiowo-cynową, uzyskiwanym z użyciem tlenku, który dawał efekt nieprzejrzystej, nasyconej jaskrawości. Żółcień ołowiowo-cynowa, którą w Delft tak często malowano skórki cytryny albo kobiece kaftaniki z aksamitu, w wypadku spożycia groziła zatruciem. Nikt jej już nie produkuje. Zniknęła ze sztuki i z pamięci.

Szczygieł jest samotny i zniewolony na tym przepojonym głęboką czułością obrazie Fabritiusa, małym cudzie, który wyszedł z jego skromnego domu przy Doelenstraat i wisi teraz w Mauritshuis. Sygnatura, wraz z datą: „C Fabritius, 1654”, została wypisana na dole z charakterystyczną delikatnością. Mosiężna tabliczka przybita do ciężkiej ramy tuż pod nią powtarza tę samą datę. 1654 – rok powstania obrazu oraz śmierci jego autora.

Szczygieł został namalowany na desce z odzysku, którą Fabritius podrasował za pomocą kołków i gwoździ. Znajdziemy te informacje w kartach katalogowych. Naukowcy spekulowali, że deska miała zostać wstawiona do drzwiczek kredensu lub ościeżnicy okiennej albo, co jeszcze przykrzejsze, służyć jako tylna ścianka klatki. Myśl, że Fabritius namalował tego tragicznego więźnia tylko po to, żeby uwięzić go ponownie, w prawdziwej klatce, dobitnie przeczy duchowi obrazu. Naukowcy w swoich dociekaniach i tym razem skupiają się na funkcji i miejscu. Ktoś, kto wszedłby do pokoju i zobaczył ten obraz w drzwiczkach kredensu, stanąłby jak wryty; tak samo przechodzień patrzący na okno od frontu. Holendrzy wymyślili spionnetje, „małego szpiega” – mocowane do framugi okna lustro, które pozwalało śledzić, co się dzieje na ulicy przed domem, bez podchodzenia do okna. Ich szczygły też miały swoje żerdki, więc obraz stwarzający takie złudzenie rzeczywistości sprawiłby, że osoba na ulicy, dostrzegłszy ptaka, popatrzyłaby jeszcze raz; umieszczony w oknie, byłby do oglądania jak na wystawie.

Wszystkie te teorie krążą wokół domniemania, że obraz to przykład trompe l’oeil, a więc na przykład namalowana ściana, z wszystkimi plamkami i cieniami, nie powinna odróżniać się od prawdziwej ściany, aby nic nie psuło efektu. Cień ptaszka, blednący w miarę zbliżania się do krawędzi obrazu, sprawiałby wrażenie, że szczygieł znajduje się bardzo blisko ściany; karmnik, który jakby wysuwa się do przodu raptownie, ale tylko na kilka centymetrów, wzmacnia złudzenie. Nie da się zaprzeczyć, że to standardowa technika trompe l’oeil. Wiele powiedziano też o perspektywie widza – mamy patrzeć na szczygła z dołu, więc może obraz miał znajdować się wysoko, jak prawdziwy szczygieł trzymany w domu. Zdjęcia rentgenowskie wykazały, że Fabritius zmieniał obraz: dodał drugą poręcz, przesunął ptaka, przemalował ścianę, może po to żeby nadać jej jeszcze bardziej realistyczny wygląd bielonego tynku. Wszystko to ma świadczyć o jego ambicjach oszukania naszego oka.

Obraz to wizja zamknięta w określonych granicach. Jest nim nawet winieta ograniczona skrajem płótna lub papieru albo jakby unosząca się w powietrzu, jak kwiaty wiśni na japońskim zwoju. Także znaczek pocztowy jest obrazem, nawet wtedy gdy przedstawia li tylko liczbę na barwnym tle. Szczygieł trafił w Holandii zarówno na znaczek, jak i na pocztówkę.

Niemniej jednak precyzyjnie wycięte pocztówki i znaczki ze szczygłem niweczą cały koncept dzieła jako trompe l’oeil, podobnie zresztą jak gruba czarna rama, w której obraz prezentowany jest w Mauritshuis. Możliwość zobaczenia, jak tło ptaszka zlewa się z realną starą otynkowaną ścianą, przepada, ponieważ ramy wyrywają je z kontekstu. Sztuczka zostaje udaremniona.

Ale w Szczygle nie chodzi o magiczne sztuczki. Obraz ucieka od złudzenia optycznego, które tradycyjnie poczytuje się mu za wielkie osiągnięcie. Bo jeśli to trompe l’oeil, to nie powinniśmy widzieć – wyraźnie i na pierwszy rzut oka – że szczygieł jest zrobiony z farby. A arcydzieło Fabritiusa oznajmia to z miejsca i bez żenady. Nie sposób nie zauważyć, że ptak został stworzony z pigmentu pociągnięciami pędzla, które wręcz można policzyć: po jednym na każde pióro na skrzydłach, jedno na plamkę przy dziobie, i ta niesamowita żółta błyskawica, którą Fabritius podrapał trzonkiem pędzla.

Te pociągnięcia są doskonale widoczne – nie za dużo tu intensywnych kolorów, nie za dużo detali ornitologicznych – i łagodne jak sam ptaszek. Gra cieni na ścianie to dowód autentycznej wirtuozerii; poręcze, pazurki, poszczególne ogniwa złotego łańcuszka są zaznaczone najdelikatniejszymi smużkami jasnego pigmentu. Końcówka pędzla, przeciągnięta po mokrej ołowiowo-cynowej żółcieni, jakimś sposobem tworzy cień wewnątrz skrzydła. Przedstawienie jest jednocześnie wspaniałym popisem malarskiej perswazji i jej dekonstrukcją; sygnatura widnieje wykaligrafowana wyraźnie na płaskiej powierzchni obrazu. Fabritius stwarza złudzenie i od razu je burzy: szczygieł jak żywy, a przecież z farby.

Francuz, który odkrył Fabritiusa po wiekach, wychwalał doskonałą prostotę Szczygła, oczarowany jego widokiem w brukselskiej kolekcji w 1859 roku. Podziw przerodził się w tęsknotę i Thoré-Bürger wielokrotnie próbował go kupić. „Pamiętaj, proszę – pisał do wspólnego przyjaciela, gdy właściciel obrazu leżał na łożu śmierci – że muszę zdobyć szczygła, za wszelką cenę”. Sześć lat później spadkobierca oddał mu go za darmo, w geście wdzięczności za wyświadczone przysługi.

„Ten urzekający ptak wyśpiewał mu niejedną pieśń (...) ale jak wiadomo, wszystko ma swój koniec” – pisał przyjaciel we wstępie do katalogu dzieł sztuki należących niegdyś do samego Thoré-Bürgera, wystawionych na sprzedaż w Paryżu po jego śmierci. Szczygieł był sercem kolekcji tego krytyka. Wisiał na ścianie jego mieszkania w Dzielnicy Łacińskiej przez długie lata. Thoré-Bürger miał go przed sobą w godzinie śmierci – swojego pierwszego i ostatniego fabritiusa.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Podziękowania

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

Spis ilustracji

12: Widok Delft, Carel Fabritius (© National Gallery, Londyn)

32: Zimowa scena z łyżwiarzami w pobliżu zamku (fragment), Hendrick Avercamp (© National Gallery, Londyn)

38: Pocztówka z Widokiem Delft Johannesa Vermeera (domena publiczna, reprodukcja dzięki uprzejmości Mauritshuis w Hadze)

41: Pocztówka ze Szczygłem Carela Fabritiusa (domena publiczna, reprodukcja dzięki uprzejmości Mauritshuis w Hadze)

44: Autoportret, Carel Fabritius, z książki Fünfhundert Selbstporträts, ze wstępem Ludwiga Goldscheidera, Wiedeń 1936

49: Autoportret, ok. 1645, Carel Fabritius (nr. inw. 1205 OK, ze zbiorów Museum Boijmans Van Beuningen, Rotterdam. Uit de nalatenschap van / from the estate of F. J. O. Boijmans 1847. Zdjęcie wykonane przez Studio Tromp)

s. 56: Scena na lodzie pod miastem, Hendrick Avercamp (© National Gallery, Londyn)

61: Scena zimowa za murami Kampen (fragment), Hendrick Avercamp (© kolekcja prywatna, Holandia)

63: Zimowa scena z łyżwiarzami w pobliżu zamku, Hendrick Avercamp (© National Gallery, Londyn)

78: Portret Saskii jako narzeczonej, Rembrandt Harmenszoon van Rijn (© Eraza Collection / Alamy)

81: Autoportret, Rembrandt Harmenszoon van Rijn (© Rijksmuseum, Amsterdam)

84: Portret Saskii van Uylenburgh (1612–1642), ok. 1633–1634, Rembrandt Harmenszoon van Rijn (© The Picture Art Collection / Alamy)

87: Hagar i anioł, Carel Fabritius (dzięki uprzejmości Leiden Collection, Nowy Jork)

92: Krajobraz z wiatrakiem, Jacob van Ruisdael (dzięki uprzejmości Cleveland Museum of Art)

97: Lekcja anatomii doktora Tulpa, Rembrandt Harmenszoon van Rijn (domena publiczna, udostępnione przez Mauritshuis, Haga)

98: Żaglówka u ujścia rzeki, Jan van Goyen (udostępnione przez National Gallery of Art, Waszyngton)

102: Jezioro Haarlemskie, 1656, Jan van Goyen (udostępnione przez Städel Museum, Frankfurt n. Menem)

s. 105: Portret malarza Jana van Goyena, Gerard ter Borch (© Liechtenstein Museum, Zbiory Księstwa Liechtensteinu, Vaduz – Wiedeń)

113: Portret Abrahama de Pottera, amsterdamskiego kupca jedwabnego, Carel Fabritius (© Rijksmuseum, Amsterdam)

123: James Cumming w Teksasie (ze zbiorów prywatnych)

129: Widzący z Brahan, James Cumming (ze zbiorów prywatnych)

132: James Cumming (ze zbiorów prywatnych)

138: Chromosomy II, James Cumming (ze zbiorów prywatnych)

146: Portret doktora Johnsona (znany jako „Blinking Sam”), Joshua Reynolds (udostępnione przez Huntington Art Museum, San Marino, Kalifornia)

151: Kobieta przed lustrem, Gerard ter Borch (© Rijksmuseum, Amsterdam)

154: Matka czesząca dziecko (Iskanie wszy), Gerard ter Borch (domena publiczna, udostępnione przez Mauritshuis, Haga)

156: Autoportret, Gerard ter Borch (domena publiczna, udostępnione przez Mauritshuis, Haga)

158: Holandia, Middenbeemster. Typowa droga na terenie polderu Beemster, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO (© frans lemmens / Alamy)

164: Wnętrze księgarni (fragment), Dirck de Bray (© Rijksmuseum, Amsterdam)

168: Portret mężczyzny, prawdopodobnie Nicolaesa Pietersza Duysta van Voorhouta (ur. ok. 1600, zm. 1650), Frans Hals (domena publiczna, udostępnione przez Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork)

171: Pień w otoczeniu kwiatów, motyli i zwierząt, Rachel Ruysch (udostępnione przez Boijmans Van Beuningen w Rotterdamie, fotografia wykonana przez Studio Tromp)

172: Kwiaty w ozdobnym wazonie, Maria van Oosterwijck (domena publiczna, udostępnione przez Mauritshuis w Hadze)

176: Martwa natura ze szparagami, Adriaen Coorte (nr inw. WA 1940.2.22. © Ashmolean Museum, University of Oxford)

181: Martwa natura z pięcioma morelami, Adriaen Coorte (domena publiczna, udostępnione przez Mauritshuis, Haga)

183: Muszle, 1698, Adriaen Coorte (domena publiczna)

184: Dwie brzoskwinie, Adriaen Coorte (domena publiczna)

191: Mężczyzna na koniu, Gerard ter Borch (domena publiczna)

194: Aleja w Middelharnis, Meindert Hobbema (© National Gallery, Londyn)

199: Théophile Thoré-Bürger, francuski krytyk sztuki, 1807–1869, sfotografowany ok. 1865 (© Pictorial Press Ltd / Alamy)

201: Strażnik, 1654, Carel Fabritius (domena publiczna, udostępnione przez Staatliches Museum Schwerin)

211: Towarzystwo w nocnej barce do Utrechtu, autor nieznany (domena publiczna, udostępnione przez Stadsarchief Amsterdam)

213: Widok Delft, Johannes Vermeer (domena publiczna, udostępnione przez Mauritshuis w Hadze)

219: Podwórze domu w Delft, Pieter de Hooch (© National Gallery, Londyn)

223: Dziewczyna z wiadrem na podwórku, Pieter de Hooch (udostępnione przez Staatliche Kunsthalle Karlsruhe)

226: Widok Delft (fragment), Carel Fabritius (© National Gallery, Londyn)

229: Kaseta z widokiem wnętrz holenderskiego domu, Samuel van Hoogstraten (© National Gallery, Londyn)

249: Wnętrze kościoła, Emanuel de Witte (domena publiczna, udostępnione przez Cleveland Museum of Art)

252:Szczygieł, Carel Fabritius (domena publiczna, udostępnione przez Mauritshuis w Hadze)

258: Księżyc i kwitnąca wiśnia, Okuhara Seiko (autorstwo domniemane; domena publiczna)

272: Autoportret w futrzanej czapie, Carel Fabritius (© National Gallery, Londyn)

284: Po wybuchu prochowni w Delft (październik 1654), Gerbrand van den Eeckhout (domena publiczna)

s. 290: Widok Delft po wybuchu w 1654 roku, Egbert van der Poel (© National Gallery, Londyn)

295: Uliczka, Johannes Vermeer (© Rijksmuseum, Amsterdam)

302: Uliczka (fragment), Johannes Vermeer (© Rijksmuseum, Amsterdam)

306: Chromosomy II (fragment), James Cumming (ze zbiorów prywatnych)

Źródła cytatów

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu