George Soros. Wykorzystać kryzys - Justyna Jaciuk, Renata Pawlak, Łukasz Tomys - ebook

George Soros. Wykorzystać kryzys ebook

Justyna Jaciuk, Renata Pawlak, Łukasz Tomys, Marcin Wawrzyniak

5,0
14,90 zł

lub
Opis

Nowa i aż dwa razy dłuższa wersja naszej publikacji dotyczącej Georga Sorosa! W książce tej, oprócz tym razem szeroko opisanych wątków biograficznych, nie zabraknie też wartościowych informacji  dla inwestorów i wszystkich osób zainteresowanych światem biznesu:   - w jaki sposób Soros pokonał Bank Anglii w Czarną Środę 16 września 1992 roku i ile na tym zyskał; - jak zarobił na amerykańskich koncernach zbrojeniowych i spółkach technologicznych po wojnie Jom Kippur, a jego fundusz hedgingowy  Quantum  podczas operacji "Pustynna Burza"; - dlaczego stracił 2 miliardy dolarów podczas kryzysu rosyjskiego; - w jaki sposób fundusz Sorosa zyskał na umocnieniu się marki niemieckiej po zjednoczeniu Niemiec na początku lat 90-tych; - dlaczego Soros nie podpisałby się pod słynną maksymą Warrena Buffetta: "Price is what you pay, value is what you get" i stwierdza, że trudno znaleźć dwóch innych ludzi, którzy tak bardzo by się od siebie różnili jak on i inwestor z Omaha, - jaka była jego rola w kryzysie azjatyckim i jak zarobił 500 mln dolarów na załamaniu się tajskiej waluty; - jaką inwestycję miliarder uważa za najgorszą w swoim życiu; - czy warto śledzić transakcje spekulanta i naśladować jego ruchy; - czego możemy nauczyć się od węgierskiego miliardera?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 264



Podobne


 

 Łukasz Tomys Publishing oraz Dom Maklerski TMS Brokers przedstawiają: 

George Soros.  Wykorzystać kryzys. 

Autorzy: Łukasz Tomys, Renata Pawlak, Marcin Wawrzyniak i Justyna Jaciuk 

 Urodziłem się biedny, lecz biedny nie umrę.

 

Działam zgodnie z przyjętymi zasadami. W przypadku załamania systemu, to nie gracz ponosi winę, lecz osoby, które stoją za ustalaniem zasad. Nie należę do zatwardziałych obrońców spekulacji walutowej. Mam ważniejsze batalie do stoczenia. Według mnie to zadaniem rządu danego kraju jest stworzenie systemu, który nie nagradzałby spekulantów. Bogacenie się spekulantów oznacza, że w pewnym momencie rządzący popełnili błąd.

George Soros 

 Wstęp

W latach 90. XX wieku nazywany najbardziej wpływowym człowiekiem między Uralem a Renem. W 2020 roku skrajnie znienawidzony przez rząd panujący między Odrą a Bugiem, ale i w dawnej ojczyźnie nad Dunajem. George Soros : filantrop, przedsiębiorca, inwestor giełdowy, spekulant walutowy oraz surowcowy. Człowiek, który dzięki swojej aktywności stał się jednym z najbogatszych ludzi na świecie, a w 1992 roku złamał Bank Anglii. Osobowość, którą niektórzy nazywają przeciwieństwem legendarnego Warrena Buffeta. W odróżnieniu od “Wyroczni z Omaha”, nie przywiązuje się do swoich inwestycji. Często spekulował w oparciu o instrumenty pochodne, a większy majątek niż na akcjach zbił handlując obligacjami i na rynku walutowym. Mimo istotnych różnic obydwaj miliarderzy doszli do fortuny w podobny sposób, inwestując nie tylko własne, ale i cudze środki w zamian za udział w wypracowanych zyskach - a te ostatnie były niemałe. 

W 1969 roku George Soros  zainwestował 250 tys. dolarów w stworzony przez siebie fundusz hedgingowy  zlokalizowany na holenderskich Antylach. W 2017 jego fortuna warta była 100 tys. razy więcej, czyli 25 miliardów. Posiadał wówczas 7 razy większy majątek od Donalda Trumpa i znajdował się wśród 30 najbogatszych ludzi naszego globu według magazynu “Forbes”. Jakie decyzje inwestycyjne podejmował, zarządzając pieniędzmi bogatych Europejczyków i Saudyjczyków? W jaki sposób Soros zbudował swoje imperium, rozpoczynając zawodowe życie w Londynie jako 17-letni imigrant, pracujący w zawodzie kelnera, malarza domów, ratownika na basenie i sprzedawcy damskich torebek? Czy rzeczywiście oblał egzamin z analizy papierów wartościowych i był przeciętnym uczniem, gdy chodzi o matematykę? 

W publikacji tej, oprócz szeroko opisanych wątków biograficznych, nie zabraknie też wartościowych informacji dla inwestorów i wszystkich osób zainteresowanych światem biznesu: 

- w jaki sposób Soros pokonał Bank Anglii w Czarną Środę 16 września 1992 roku i ile na tym zyskał;

- jak zarobił na amerykańskich koncernach zbrojeniowych i spółkach technologicznych po wojnie Jom Kippur, a jego fundusz hedgingowy  Quantum  podczas operacji "Pustynna Burza";

- dlaczego stracił 2 miliardy dolarów podczas kryzysu rosyjskiego;

- w jaki sposób fundusz Sorosa zyskał na umocnieniu się marki niemieckiej po zjednoczeniu Niemiec na początku lat 90-tych;

- dlaczego Soros nie podpisałby się pod słynną maksymą Warrena Buffetta: "Price is what you pay, value is what you get" i stwierdza, że trudno znaleźć dwóch innych ludzi, którzy tak bardzo by się od siebie różnili jak on i inwestor z Omaha,

- jaka była jego rola w kryzysie azjatyckim i jak zarobił 500 mln dolarów na załamaniu się tajskiej waluty;

- jaką inwestycję miliarder uważa za najgorszą w swoim życiu;

- czy warto śledzić transakcje spekulanta i naśladować jego ruchy;

- czego możemy nauczyć się od węgierskiego miliardera?

W naszej publikacji nie zabraknie też opisu Sorosa jako człowieka. Jak spędzał wolny czas w dzieciństwie i jako dojrzały człowiek? Czy prawdą jest, że miliarder, pomnażający kapitał w oszałamiającym tempie, był przeciętnym uczniem, gdy chodzi o matematykę? Postaramy się też pokazać, jak rodzina, czasy młodości, trudne doświadczenia wojenne i wewnętrzne przemyślenia kształtują fundamenty człowieka, bez względu na jego pochodzenie. Czy kompleksy wynikające z żydowskiej tożsamości, nasilone przez wojenną stygmatyzację i prześladowania wpłynęły na wykształcenie w Sorosie olbrzymiej potrzeby wykazania się i osiągnięcia niemożliwego? Czy sprawiło to pośrednio, że odniósł spektakularny sukces finansowy? 

Soros to postać intrygująca i pełna sprzeczności. Choć przez dekady domagał się większych regulacji dla rynków finansowych, to zarazem sam przez lata ich unikał, rejestrując fundusze z dala od jurysdykcji Stanów Zjednoczonych. Poświęcił najlepsze lata życia na zarabianie pieniędzy - zdaniem krytyków w moralnie wątpliwy sposób - by pod koniec życia hojnie je wydawać na działalność filantropijną. Ta ostatnia budzi jeszcze więcej sporów niż sposób, w jaki wcześniej dochodził do fortuny. W przeciwieństwie do Billa Gatesa, który skupił na poszukiwaniu drogi do rozwiązania namacalnych problemów dotyczących zdrowia i ekologii, Soros pragnie wpływać na kształt polityki. Uważa, że społeczeństwo otwarte i nasza demokracja są zagrożone i potrzebują jego wsparcia. 

 Rozdział pierwszy. Korzenie

 

Gdy zdamy sobie sprawę, że niedoskonałość jest cechą ludzką, nie ma wstydu w popełnianiu błędów, a także w kolejnych niepowodzeniach w ich naprawie. 

Dla innych popełnianie błędów jest źródłem wstydu; dla mnie rozpoznanie moich błędów jest źródłem dumy. 

George Soros

Zanim przejdziemy do opisu dokonań Sorosa jako inwestora i spekulanta, nie sposób pominąć wcześniejszych lat jego życia. Miłośników giełdy prosimy więc o cierpliwość, ale by ułatwić im zadanie, dodajmy że mogą rozpocząć lekturę od rozdziału szóstego, gdy nasz bohater w wieku lat 31 uzyskał amerykańskie obywatelstwo. Od tego momentu jego życiorys przesycony jest wydarzeniami gospodarczymi. Jednak podkreślamy, że życie Sorosa zanim ukończył lat blisko 20, nie łączyło się praktycznie w żaden sposób z rynkami finansowymi. Nie jest on Warrenem Buffettem, który swoje pierwsze akcje kupił w wieku lat jedenastu. Nie mógłby tego zrobić nawet, gdyby chciał. Inwestor z Omaha często powtarza, że miał wiele szczęścia, bo urodził się w idealnym miejscu i czasie. Przyszedł na świat 30 sierpnia 1930 - czyli zaledwie kilkanaście dni po Georgu Sorosie - w Omaha w stanie Nebraska. Z dala od wojennych zniszczeń i bezmiaru ludzkiego cierpienia, w kraju, który już wtedy był najbardziej rozwiniętym na świecie, w rodzinie, dla której obracanie papierami wartościowymi było na porządku dziennym, a podręczniki dotyczące inwestowania stały na domowych regałach - gotowe, by wziąć je do ręki i czerpać z nich wiedzę. W 1941 roku, gdy Buffett kupował swoje pierwsze akcje, jego rówieśnicy w Europie i Azji ginęli w wyniku działań wojennych, głodu i planowej eksterminacji. Zanim jego węgierski rówieśnik mógł dokonać zakupu swoich pierwszych akcji, musiał doświadczyć przemocy ze strony dwóch systemów totalitarnych, przetrwać nazistowską okupację i wydostać się z kraju bloku komunistycznego. Życie na emigracji też nie należało do łatwych. Po latach Soros wspomina swoją pracę na stanowisku pomywacza i kelnera w restauracji w Wielkiej Brytanii, gdy towarzyszące mu uczucie głodu zmusiło go do jedzenia resztek pozostawionych na talerzach przez klientów.

George  Soros, a właściwie György Schwartz  - bo tak brzmi jego oryginalne nazwisko - urodził się 12 sierpnia 1930 roku w Budapeszcie w rodzinie zasymilowanych węgierskich Żydów. Jego matka Erzebet, zwana również Elżbietą, pochodziła z rodziny, która osiągnęła sukces finansowy między innymi za sprawą dobrze prosperującego renomowanego sklepu z jedwabiem. Ojciec George’a  w 1936 roku zmienił nazwisko na węgiersko brzmiące Soros. W ten sposób chciał ukryć swoje pochodzenie, a wiązało się to z faktem, iż na Węgrzech w owym okresie zaczęły narastać antysemickie nastroje. Przemianowanie wynikało z pragnienia ochrony rodziny przed potencjalnymi represjami, a wybrany moment był też dogodny dla jego synów. George  miał zacząć edukację w szkole podstawowej, a starszy Paul  przechodził właśnie do gimnazjum - wejście w nowe środowiska szkolne ułatwiało posługiwanie się nowym nazwiskiem. Wybrane przez Tivadara nazwisko nie było przypadkowe. Po węgiersku można przetłumaczyć je jako “ten, który stoi następny w kolejności” i odnosi się do osób, które są predestynowane do pełnienia jakiejś zaszczytnej funkcji. Z kolei według języka esperanto brzmienie nowego nazwiska oznacza “wznoszenie się”. Po latach można potraktować wybór nazwiska jako wymowną przepowiednię dla George’a. Pomimo niektórych negatywnych cech, okazał się bardzo utalentowanym i bystrym człowiekiem, co zaprocentowało w przyszłości. Tivadar wcześnie zdał sobie sprawę z talentu syna i zapisał go do elitarnej szkoły z internatem.

Cofnijmy się jednak nieco w przeszłość, by przyjrzeć się korzeniom przyszłego potentata finansowego i filantropa. Szerszy kontekst, głębsze wniknięcie w środowisko, z którego się wywodził i w którym wyrastał George, pozwoli na lepsze zrozumienie tej nietuzinkowej postaci. I tak, zanim przyszły inwestor giełdowy przyszedł na świat, jego ojciec doświadczył cierpienia, co na zawsze zmieniło jego sposób patrzenia na świat. Podczas I wojny światowej, nie ze względów patriotycznych, lecz z chęci przeżycia ekscytującej przygody 20-letni Tivadar zaciągnął się do armii Austro-Węgier. Zupełnie inaczej wyobrażał sobie ten etap swojej biografii. Bohaterskie dokonania mające stać się trampoliną dla przyszłej kariery pozostały w sferze mrzonek. Rzeczywistość była zgoła odmienna - brutalna i bezwzględna. Młody chłopak dostał się do niewoli rosyjskiej i jako więzień został ulokowany w obozie jenieckim na Syberii. W trudnych warunkach łagrowych rozpoczął przygodę z amatorskim dziennikarstwem - tam bowiem redagował pisemko zatytułowane „Tablica”, którego nazwa nawiązywała do szczególnej formy jego rozpowszechniania. Otóż odręcznie pisane teksty były przytwierdzane do więziennej tablicy z ogłoszeniami, a autorzy artykułów stojąc za nią wysłuchiwali szczerych recenzji czytelników. Tivadarowi udało się zachować niektóre numery tego pisemka, które po latach demonstrował synowi, dzieląc się dramatycznymi opowieściami z życia obozowego. W jednym z pamiętników tymi słowy opisywał swój ówczesny los: „Opowiadałem mojej żonie, że jako więzień prowadziłem kampanię w celu poprawy warunków życia w obozie. Moje starania przyniosły efekt, przez co dowódca garnizonu jenieckiego zaproponował mi stanowisko oficjalnego reprezentanta więźniów. Wiązało się to z umiejscowieniem na najwyższej pozycji przewidzianej dla jeńca wojennego, jak i wieloma przywilejami. Odmówiłem, ponieważ uznałem, że to była oferta przekupstwa. Kilka tygodni później nastąpiła fala protestów więźniów, która została szybko stłumiona, a by pokazać czym grozi sprzeciw. Powieszono reprezentanta jeńców”. Doświadczenia z obozu, nazywanego przez niego „smutnym cmentarzyskiem”, zbudowały filozofię życiową Tivadara. W jej myśl człowiekowi nie opłaca się być kimś znaczącym i wpływowym, ponieważ w przypadku stanu zagrożenia pozostaje mu poświęcenie siebie lub wyrzeczenie się swoich ideałów. Nie chciał zostać męczennikiem. Poza tym obserwacje codzienności łagrowej doprowadziły go do przekonania, że ambicja nie zawsze przynosi korzyści. Lepiej się „nie wychylać”, nie narażać, zbytnio nie wyróżniać. To wszystko w późniejszym czasie złoży się na uprawianą przez niego strategię minimalizmu w codziennej egzystencji. I przyznać też trzeba, że stanie się po prostu usprawiedliwieniem jego lenistwa. To jednak nastąpi później, tymczasem życie obozowe wypełniało mu zdobywanie nowych umiejętności. Tivadar w niewoli uczył się m.in. języka rosyjskiego. Ważniejsze jednak okazało się opanowanie języka esperanto, na którego praktykę miał dużo czasu w obozie jenieckim. Tivadar od pierwszych lekcji pobieranych u współwięźnia uznał tę formę komunikacji za ucieleśnienie cenionych przez niego ideałów internacjonalizmu i kosmopolityzmu. W trakcie przygotowań do ucieczki, sam nie mając żadnych praktycznych uzdolnień, zebrał grupę złożoną z ludzi o różnych kwalifikacjach, m.in. stolarza, kucharza, lekarza. Uciekł z obozu wraz z ponad dwudziestoma innymi skazanymi. Eskapada była niezwykle ryzykowna i karkołomna. W trakcie wielomiesięcznej drogi powrotnej przez ogarniętą rewolucją Rosję, rosnące zainteresowanie Tivadara międzynarodowym językiem esperanto przyczyniło się do założenia przez niego w Jarkucku klubu miłośników tego języka. Warto tu nadmienić, iż w latach późniejszych również George opanował posługiwanie się esperanto, co odegrało pewną rolę w trakcie jego ucieczki z Węgier. Tymczasem dla ojca biegła znajomość języka niemieckiego okazała się niezmiernie pomocna w powrocie do Węgier. Będąc w Moskwie, oraz mając trudności z uzyskaniem zezwolenia na wyjazd do swojego kraju, Tivadar nauczył się na pamięć planu miasta Linz, po czym udawał Austriaka chcącego wrócić do domu. Jego plan zadziałał i tuż przed Bożym Narodzeniem w 1920 roku, po 7 latach nieobecności, powrócił do rodzinnego Budapesztu.

Niedługo po powrocie życie Tivadara uległo stabilizacji, a ciężkie lata jenieckie ostudziły jego wcześniejsze ambicje oraz pragnienie odniesienia sukcesu. Uznał, że chce zarabiać tylko tyle, ile jest mu potrzebne do prowadzenia uczciwego trybu życia w spokoju i wygodzie. Według wspomnień świadków, ojciec George’a, z wykształcenia prawnik, po I wojnie światowej angażował się zawodowo w takim stopniu, w jakim wymagały od niego obowiązki.

Jeszcze w czasie służby wojskowej, podczas przepustki, poznał przyszłą matkę George’a Sorosa - Erzebet. Była ona córką dalekiego kuzyna ojca Tivadara i dzieliła ich spora różnica wieku, bo 10 lat. A jednak pomimo tych przeszkód, zostali kochankami. W trakcie romansu dużo podróżowali, wakacje spędzając m.in. na alpejskich stokach narciarskich. Na jednej z ich zagranicznych wycieczek, w 1924 roku, pobrali się. W podróż poślubną udali się do kolebki europejskiej kultury - Włoch. Wycieczkę opłacili z pieniędzy otrzymanych w prezencie od wspólnika ojca Erzebet.  I gwoli ścisłości należy dodać, iż imponująca sumka została ofiarowana ze wskazaniem dokonania konkretnego zakupu - młodzi małżonkowie mieli ją przeznaczyć na wyposażenie domu w piękny perski dywan. Zamiłowanie do podróży i poznawania świata okazało się silniejsze niż nakaz. Erzebet podczas zwiedzania włoskich zabytków, uległa szczególnemu oczarowaniu dziełami malarskimi eksponowanymi w rozmaitych muzeach i galeriach. I wyprzedzając fakty - można nadmienić, iż zamiłowanie do sztuki przekaże w genach swojemu synowi - George’owi. Niestety, sielankę włoskiej podróży poślubnej przerwał telegram od matki Erzebet. Informowała nowożeńców o zachorowaniu ojca Erzebet na schizofrenię paranoidalną oraz prosiła o jak najszybszy powrót do Budapesztu. Choroba objawiała się przede wszystkim gwałtownymi atakami zazdrości wymierzonymi w żonę i wspólnika w interesach, których Mor Szucz  podejrzewał o namiętny romans. Ojciec Erzebet zmarł w 1935 roku, a bezpośrednią przyczyną zgonu była choroba nowotworowa. W tym czasie George Soros miał tylko 5 lat. Zachował w pamięci serdecznego i dobrego dziadka, o którego chorobie nie miał wówczas pojęcia. W jednym z późniejszych wywiadów zapytany o swoją tendencję do fantazjowania, jako oznakę szaleństwa odpowiedział z właściwym sobie autodystansem: „Absolutna prawda, i muszą też państwo wiedzieć, że jeden z moich dziadków był schizofrenikiem paranoidalnym”.

Tivadar Soros był człowiekiem nietuzinkowym. Po śmierci swojego teścia przejął kontrolę nad interesami rodziny. Biznes pozostał skoncentrowany na rynku nieruchomości w kilku największych europejskich miastach, takich jak Budapeszt, Wiedeń i Berlin. Pasywny charakter dochodów z nieruchomości pozwolił mu zajmować się sprawami zawodowymi około dwóch godzin dziennie. Wyjątkami były dni, które spędzał w sądzie. W pracy adwokata, poza dużą ilością obowiązków i zakończonych rozpraw, miał okazję poznawać różnych ludzi. Od wpływowych inwestorów i biznesmenów po przestępców i drobnych złodziei, którym szczęście nie dopisało. Dodatkowym zajęciem Tivadara, lecz bardziej w charakterze bezinteresownej pasji, było prowadzenie działalności edytorskiej. Zaczął wydawać czasopismo w języku esperanto - „Literatura Mondo”, w którego tworzeniu pomagali poeci i pisarze. To na łamach tego magazynu mógł też publikować własne teksty i w ten sposób kontynuować dziennikarską pasję. Dzięki prowadzeniu magazynu wkraczał w kolejne kręgi towarzyskie artystów i częściej bywał na salonach. Gromadzony kapitał inwestował w nieruchomości. Dzięki dochodom pasywnym mógł poświęcać pracy zarobkowej tylko konieczne minimum czasu. Czas wolny wypełniał podróżami albo oddawaniu się rozmaitym pasjonackim zajęciom, które przynosiły mu radość, a niekoniecznie jakikolwiek zysk. Do tego typu hobby zaliczyć można choćby wszystko, co wiązało się z syntetycznym językiem esperanto, m.in. występy w kabarecie czy wyjazdy na konferencje lingwistyczne. Co ciekawe ojciec “wyroczni z Omaha”, Howard Buffett również pasjonował się dziennikarstwem, a w młodości pracował w gazecie. Musiał jednak porzucić ten zawód, by znaleźć lepiej płatną pracę, ponieważ miał na utrzymaniu rodzinę. Jego syn odziedziczy po nim pasję i talent, pisząc pełne cennej wiedzy i humoru listy do akcjonariuszy, które czytają dziś miliony inwestorów na całym świecie. Więcej informacji na temat można znaleźć w naszej biografii Warrena Buffetta. 

Wróćmy jednak do Sorosa. Tivadar spełniał się na polu biznesowym i literackim, ale także w roli ojca. W 1926 roku na świat przyszedł ich pierworodny syn - Paul, a cztery lata później - George. Wspomnienia Erzebet  opisują jej reakcję na widok męża pierwszy raz trzymającego na rękach Paula: „Byłam zdumiona, gdy odkryłam, że Tivadar jest tak kochającym ojcem. Było mi wstyd, że jako matka nie czułam tak silnego instynktu macierzyńskiego jak on; spał ze swoim synem na rękach. Naprawdę nigdy nie widziałam, żeby mężczyzna tak kochał swoje dziecko”. Tivadar spędzał ze swoimi dziećmi wiele czasu - po prostu bardzo to lubił. Zarówno Paul, jak i George otrzymali od ojca pełną miłości opiekę i solidne wychowanie. Ojciec często odbierał synów z zajęć szkolnych, chodził z nimi pływać, jeździł na narty i rozbudzał zamiłowanie do słuchania oraz snucia opowieści. Jak napisał George w swoim pamiętniku: „Pamiętam, że kiedy chodziłem już do szkoły, zaczynałem dzień od podejścia do łóżka taty. Nigdy nie odczuwałem braku miłości ze strony ojca. W żaden sposób nie czułem się odtrącony przez niego. Czułem z nim bliski fizyczny kontakt”. Choć George czuł się kochany to jednak starszy Paul pozostał ulubieńcem Tivadara. Chłopiec słynął z upartości oraz młodzieńczego braku kompromisu wobec otoczenia. Jego przeciwieństwem był George, który miał usposobienie wesołe i przyjazne, przez co stał się ulubionym synem matki. Po latach opowiadając o wczesnych latach swoich synów, stwierdziła, iż George’a po prostu „bardzo łatwo było kochać”. 

Wielomiesięczne doświadczenie chaosu i cierpienia podczas pobytu w Rosji bardzo odmieniło Tivadara, co miało duże znaczenie dla przetrwania jego rodziny. W trakcie II wojny światowej, tak jak wcześniej na Syberii, ponownie zaczął poważnie myśleć o sposobach na przetrwanie. To Tivadar był odpowiedzialną głową rodziny oraz zaszczepił w jej członkach potrzebę pełnej lojalności wobec siebie. Stawiał rodzinę ponad wszystkie inne wartości, nawet przed religią czy tożsamością narodową, co w tamtych czasach wcale nie było takie oczywiste. Nowa filozofia życia miała swoje zalety, ale i wady. Podejście Tivadara do spraw zawodowych było apatyczne. Mówiono nawet, że golił się podczas przeprawy promowej, a nie w domu, ponieważ chciał się wyspać. George stwierdzi po latach, że „jego tata różni się od innych, ponieważ nie ma prawdziwej pracy, a zarabia pieniądze”.

Warto podkreślić też fakt, iż po śmierci ojca Erzebet, w 1936 roku jeszcze bardziej podniósł się prestiż społeczny rodziny George’a. Żyli niemal jak arystokraci. Nie dość, że Tivadar nie musiał wiele pracować, a mógł pozwalać sobie na oddanie się swoim pasjom w znacznie szerszym zakresie niż inni, to jeszcze rodzina zamieszkała w imponującym mieszkaniu w prestiżowej dzielnicy Budapesztu. Było to przestronne lokum w domu z widokiem na Dunaj i znajdujący się naprzeciwko węgierski parlament. Do utrzymania w porządku luksusowego mieszkania zatrudniono dwie pokojówki, które także odpowiedzialne były za przygotowywanie posiłków oraz opiekę nad chłopcami. Poza tym rodzina George’a w tamtym okresie stała się też właścicielami podmiejskiego domku letniskowego na wyspie Lupa. Spędzali w nim ciepłe miesiące roku, delektując się bliskością natury i błogim życiem na wakacjach, które w ich przypadku trwały zdecydowanie dłużej niż innych ludzi. Paul i George mogli tam bez ograniczeń pływać własną łódką i uprawiać rozmaite aktywności na świeżym powietrzu. W zabawach z przebywającymi na wyspie rówieśnikami chłopców często brał udział ich ojciec, o którym Erzebet czasem mawiała, że to jej „trzecie dziecko”. Tivadar znalazł też wdzięcznych słuchaczy dla swoich niesamowitych opowieści. Dzieci z sąsiednich domków z przejęciem wysłuchiwały m.in. historii zatytułowanej Amosarega, której wciągająca fabuła traktowała o fantastycznym pojeździe mogącym pod wpływem zaklęcia zamienić się w różne machiny. Dzięki temu futurystycznemu urządzeniu bohater opowiadania swobodnie przemieszczał się po różnych zakątkach świata, by spotykać się z ważnymi osobistościami i ratować ich z licznych opresji. Synowie Tivadara między beztroskimi zabawami pobierali na Lupie lekcje gry w tenisa u prywatnego nauczyciela, korzystając ze zlokalizowanych naprzeciwko domu kortów. O tym, że George nie traktował pobytu na wyspie wyłącznie w kategoriach leniwych długich wakacji świadczyć może fakt, iż wolny czas wypełniał też redagowaniem artykułów do stworzonej przez siebie lokalnej gazetki „Wiadomości Lupy”. I nie było to wcale infantylne dziecięce pisemko - chłopiec przygotowywał teksty, których odbiorcami byli zazwyczaj dorośli czytelnicy. Trzeba przyznać, że George wykazywał się przy tym zarówno pomysłowością, talentem literackim, ale też przedsiębiorczością i „żyłką do biznesu”. Pieniądze ze sprzedaży pisemka systematycznie odkładał do gipsowej skarbonki, czekając na moment, by zgromadzone oszczędności przeznaczyć w przyszłości na coś ważnego. I tak się stało, ale nie wyprzedzajmy faktów.

Wróćmy do codzienności rodziny George’a w poprzedzającym II wojnę światową okresie. Nie da się zaprzeczyć, że standard życia familii Sorosów był wysoki i chłopiec mógł w tym okresie czuć się naprawdę szczęściarzem, wyrastając w tak dogodnych warunkach. 

 Przejściowa utrata majątku w trakcie i po II wojnie światowej sprawiły, że George Soros miał w swoim biurze na Manhattanie napis: „Urodziłem się biedny, ale nie umrę biedny”, co mogło świadczyć o tym, że pomimo wychowania w rodzinie z klasy średniej postrzegał sam siebie jako osobę ubogą, a owa sentencja mogła działać na niego motywująco. Status “biednego” w przypadku tego napisu winniśmy raczej odczytywać symbolicznie, bowiem - jak już wykazaliśmy - we wczesnych latach dzieciństwa George nie miał powodów do narzekań. Sytuacja materialna rodziny Sorosów była zdecydowanie lepsza niż większości ówczesnych rodzin na Węgrzech.

Ale oczywiście finansowy komfort to nie wszystko. Powszednie dni w rodzinie Sorosów nie były bowiem wolne od napięć i konfliktów, wynikających z odmiennych osobowości rodziców. Swojego ojca Soros wspomina określeniem „Artysty Życia”, choć do dziś ma wątpliwości, jaki naprawdę miał charakter. Z jednej strony docenia jego heroizm w trakcie I i II wojny światowej, lecz przez małżeństwo z majętną matką George’a widzi w nim również lenia bez perspektyw, który bogato się ożenił. Kolejną kwestią jest niezrozumiała dla niego relacja między jego rodzicami, o co czuł do nich wielki żal. Tivadar utrzymywał wzorowe relacje z dziećmi, lecz miewał problemy z dogadaniem się z żoną. Zdarzały im się długie kłótnie i awantury. Prawdopodobnie działo się tak przez odmienne wartości, które cenili w związku, jak i różnice osobowości. Tivadar był człowiekiem towarzyskim i otwartym na przygody, chętnie otaczającym się szerokim gronem znajomych. Poza tym można by go określić jako typ wolnego strzelca, chętnie flirtującego z innymi kobietami. Wszakże nie bez powodu kilkuletni George opowiadał o swoim ojcu jako o „żonatym kawalerze”. Erzebet  zaś pozostawała wierna, zakochana w mężu oraz pełna romantyzmu. Przy tym była kobietą raczej zamkniętą i skrytą, niechętnie uczestniczącą w intensywnym życiu towarzyskim. Bardziej od przyjęć i pustych konwersacji interesowały ją sprawy duchowe, mistyczne. Nie oznacza to jednak, że matka George'a stroniła od ludzi. Owszem, ceniła sobie kontakty z innymi - o ile były one głębokie, a nie ograniczone do pustych frazesów. We wspomnieniach syna zapisała się jako stateczna i zdyscyplinowana, a także bardzo samokrytyczna osoba. To wszystko budowało mur pomiędzy rodzicami George'a, którzy preferowali odmienne przyjemności i sposoby spędzania czasu. George zgadzał się z ojcem praktycznie we wszystkich kwestiach, z wyjątkiem sposobu, w jaki traktował matkę. Po latach podsumowując swojego ojca oznajmia: „Nigdy nie zostałem onieśmielony czynami i zachowaniem mojego ojca. Nasze relacje nie wywierały na mnie presji, nie czułem potrzeby dorównania jego wyczynom. Co więcej, wprost przeciwnie, czułem, że mógłbym zrobić znacznie więcej niż on. W tamtym okresie byłem zbyt pewny siebie. Niestety, mam wrażenie, że ja sam dałem moim dzieciom do zrozumienia, że nie zdołałyby dokonać tego wszystkiego, co ja zrobiłem. Wiem, że w swoich osądach nie jestem obiektywny i pomimo wszystkich negatywnych cech ojca uważam go za człowieka niezwykłego.” 

 Rozdział drugi. Młodość

Będąc młodym, nie zastanawiałem się nad tym, 

że dopiero życie jest właściwym i prawdziwym uniwersytetem, 

w którym uczniowie są pytani co dzień i co godzina.

Karol May  

George już od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie rozgrywkami strategicznymi. Wraz z rówieśnikami spędzał czas przy grze planszowej „Capital”, której zasady były zbliżone do „Monopoly”. Wykazując kreatywność, wymyślił nowe reguły, co zaowocowało dodaniem instytucji giełdy do gry. W latach 60. XX wieku, jeden z jego szkolnych kolegów zrelacjonował pewne wydarzenie: „Zapytałem George’a, czym się teraz zajmuje. Ten przypomniał mi lata młodości spędzone na grze w planszówkę „Capital”  i skomentował: “w tej chwili robię to samo”. Istotnie, można w tej dowcipnej odpowiedzi dopatrzeć się nie tylko bagatelizacji poważnego zajęcia, ale także źdźbła prawdy. Późniejsze działania Sorosa często przypominały grę, z tą ”drobną” różnicą, iż w miejsce żetonów z gry planszowej pojawiały się prawdziwe, i to niemałe, pieniądze. W dorosłym życiu zachowywał się podobnie jak w latach dziecięcych. Mały George bowiem nie pozwalał swoim rówieśnikom wygrywać, nie stosując taryfy ulgowej czy to dla początkujących, czy młodszych graczy. W grze, jak i w późniejszym poważnym inwestowaniu obowiązywały twarde zasady, których się nie nagina, niezależnie od zaistniałych warunków. 

Czy poza fascynacją grami planszowymi czymś jeszcze zapisał się w pamięci swoich dziecięcych kolegów? Otóż George w latach szkolnych, poza charyzmą i talentem do przemówień publicznych, nie wyróżniał się niczym szczególnym na tle rówieśników. Był po prostu przeciętnym uczniem, jednak nigdy nie czuł się przez to mniej pewny siebie. Jakby na przekór wynikom na świadectwach szkolnych, opisując swoje wczesnoszkolne lata młodości, George podkreślił: „Szczerze mówiąc zawsze uważałem, że jestem wyjątkowy”. Młody Soros miał problemy z matematyką, a jego zainteresowania zawodowe ukierunkowały się najbardziej ku dziennikarstwu i historii. Zapowiadał się z niego raczej materiał na filologa i humanistę niż wytrawnego biznesmena. Próbował zgłębiać filozoficzne tajemnice, poznając pisma myślicieli, których - jak potem przyznawał - nie zawsze potrafił zrozumieć. Chętnie spędzał czas w świecie książek, z zapałem pochłaniając klasyczne dzieła węgierskich twórców, mitologie i przygodową beletrystykę. Wśród ulubionych pisarzy w tym młodzieńczym okresie rozkochania się w literaturze znajdowali się m.in. pionier fantastyki naukowej - Juliusz Verne i autor powieści przygodowych o Dzikim Zachodzie - Karol May. Ale George w tej literackiej fascynacji nie ograniczał się do sięgania po książki napisane przez innych. Chętnie zajmował się różnymi formami literackimi, nie tylko z perspektywy czytelnika, lecz również jako pisarz krótkich opowiadań i wierszy. George znał, oprócz posługującego się przez rodzinę Soros języka węgierskiego, także język niemiecki, którym biegle władał. Jego wzorowa znajomość niemieckiego była związana z tym, że Węgry były wcześniej powiązane z Austrią jako część Imperium. Znał trochę łacinę i stawiał też pierwsze kroki w świecie języka esperanto. Dodatkowo, dzięki zatrudnieniu prywatnego korepetytora, komunikatywnie porozumiewał się po francusku, a słuchając audycji radia BBC  poznał podstawy języka angielskiego.

Tivadar, spędzając czas z Georgem i Paulem, dbał o ich kompleksowe wychowanie. Podczas rozmów z synami starał się unikać narzucania im zdania i wpajania danego światopoglądu. Był bardziej skoncentrowany na poszerzaniu ich własnych poglądów i zainteresowań, dbał o ich usamodzielnienie. Budował w nich pewność siebie i niezależność, czyli cechy, które w jego oczach były godne największej uwagi. Tivadar nie określił synom przyszłej ścieżki kariery, zostawił to ich wyborom. W kontekście finansowego sukcesu George, należy też podkreślić, że ojciec wykształcił w chłopcach świadomość, iż pieniądze są tylko środkiem do realizacji celów, przez co nie można traktować ich poważnie i przywiązywać do nich wagi. Widać tutaj pewną sprzeczność, biorąc pod uwagę późniejsze losy George’a Sorosa.

Ojciec starał się inspirować i pobudzać wyobraźnię braci nie tylko na płaszczyźnie materialnej, lecz również w kwestiach metafizycznych. To właśnie on mógł być inspiracją, dla - ożywionych w tamtym czasie - religijnych zainteresowań George’a. Krótkie, choć intensywne pogłębianie wiedzy teologicznej w latach 1942-1943 nie było dla niego satysfakcjonujące, gdyż wiele pytań, które zadawał podczas zajęć z hebrajskiego pozostawało bez odpowiedzi. Pomimo tego, w wieku 13 lat Soros samodzielnie zdecydował się na uroczystość namaszczenia - jako kolejny etap dorastania w religijnej społeczności żydowskiej. George wziął w niej udział w 1943 roku w skromnych warunkach czasów wojennych. Co więcej, miała ona głębokie podłoże duchowe, gdyż właśnie w czasach, w których panowały antysemickie nastroje. Soros poszedł do Synagogi, przeczytał fragment Pisma Świętego i otrzymał błogosławieństwo od członków żydowskiej starszyzny. Po przejściu ceremonii młody Soros oficjalnie został członkiem społeczności żydowskiej, która w przedwojennych Węgrzech cieszyła się prawami, niespotykanymi w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Jednym z nich była możliwość uzyskania przez Żydów tytułu szlacheckiego, co pozwalało hebrajskiej magnaterii zasiadać w węgierskiej Wyższej Izbie Parlamentu.

Wyznaczonymi przez ojca celami edukacyjnymi dla Paula  i George’a było zbudowanie pewności siebie, pobudzanie ciekawości świata, przygotowanie na niespodziewane okoliczności i radzenie sobie w trudnych sytuacjach. Również sprawność fizyczna i poczucie odpowiedzialności pozostawały wysoko cenione. W relacjach interpersonalnych Tivadar podkreślał istotę troski o dobre relacje z innymi ludźmi. Dziś Soros ocenia tę politykę edukacyjną następująco: „Oczywistym jest, że wychowanie nas w ten sposób było jego umyślnym zabiegiem. To właśnie jego wychowanie w największym stopniu przyczyniło się do moich późniejszych sukcesów”. Do swojej wypowiedzi dodaje, że postawa pedagogiczna ojca zawierała także niekonwencjonalne metody. Jedną z nich było uczenie samodzielności, dobrej organizacji i zaradności poprzez stwarzanie sytuacji, w których synowie zupełnie nieświadomie uczyli się tego wszystkiego. Ojciec bowiem dając dużo swobody chłopcom, okazywał też im swoje zaufanie. I tak George po latach wspominał jedną z takich sytuacji, kiedy Tivadar umówił się ze swoim 11-letnim synem na wspólną jazdę na nartach, tyle że miejsce spotkania było sporo oddalone od tego, w którym przebywał chłopak. Aby poszusować na stoku ze swoim ojcem, musiał więc udać się w trwającą ponad cztery godziny samotną podróż. A pamiętajmy, że to czasy, w których eskapady nie ułatwiają aplikacje, GPS  i smartfon planujący za nas trasę i przesiadki. George podjął wyzwanie i przesiadając się z autobusu do pociągu, świetnie radząc sobie na dworcach w nieznanych miejscach, dotarł do celu. Zarówno 11-latek, jak i jego ojciec byli dumni z tego wyczynu. Po latach George dowiedział się, że w tej wyprawie towarzyszył mu opłacony znajomy ojca, który nie spuszczał chłopca z oczu, dbając cały czas o jego bezpieczeństwo i wykazując gotowość do pomocy, gdyby wymagała tego sytuacja. Innym nietypowym pomysłem wychowawczym było wysłanie starszego syna do najgorszej szkoły podstawowej, jaką Tivadar mógł znaleźć w okolicy zamieszkania. Miało to na celu uświadomienie dziecku, że świat jest pełen kontrastów, jak i ludzi o innych poglądach, nie zawsze zgodnych z jego własnymi. Jeśli chodzi o George’a - nie musiał iść do najgorszej szkoły, by zrozumieć, że w życiu trzeba stawić czoła wyzwaniom, ponieważ wystarczyły mu zmagania ze starszym bratem. George po raz pierwszy w życiu doświadczył niesprawiedliwości we własnym domu rodzinnym. Jego brat Paul był od niego o cztery lata starszy, przez co w dzieciństwie często się nad nim znęcał, a rodzice nie reagowali na jego skargi. George odreagowywał to potem w relacjach z rówieśnikami, których często bez powodu „obdarzał” niechcianymi kuksańcami.

Tivadar miał ogromny wpływ na kształtowanie osobowości swoich synów od najmłodszych lat. Wkładał w to bardzo dużo wysiłku. Całą niewykorzystaną do własnych celów energię skierował na cele pedagogiczne Paula  i Georga. W jednej z zachowanych gazet z 23 grudnia 1939 roku możemy znaleźć artykuł, który ukazuje efekty wychowawcze oraz oznaki filantropii młodego Sorosa, który postanowił wesprzeć Finów dzielnie odpierających atak ZSRR podczas wojny zimowej trwającej od 30 listopada 1939 do 13 marca 1940 roku. Jest to również jeden z pierwszych opublikowanych materiałów nawiązujących do jego osoby i charakteru. W reportażu zatytułowanym George Soros przynosi datek możemy znaleźć wypowiedź pracującego w wydawnictwie dziennikarza: „Jakiś młody gość pojawił się w naszym biurze redakcyjnym. Nie ma czapki, ale nosi skórzany plecak na ramionach. Z uśmiechem oświadcza ‘Nazywam się George Soros’, stukając przy tym obcasami. No cóż, nie codziennie gościmy dziecięcych interesantów z czwartej klasy szkoły podstawowej. Opowiada, że wpadł do nas, wracając ze szkoły, a potem otwiera drewniany piórnik i spośród licznych temperówek i gumek do ścierania, wygrzebuje dwa kawałki papieru o wielkości znaczka na list. Rozwinął papierki i położył na stole dwa banknoty po dziesięć pengo. ‘Proszę bardzo!’. Zaskoczony odzywam się do niego: ‘George, co to ma znaczyć? Co masz zamiar uczynić z tymi pieniędzmi?’ On ze swoimi anielsko niebieskimi oczami odwraca się do mnie i stwierdza, że przyniósł te pieniądze dla Finów, bo ‘Tata mi powiedział, że teraz tam toczy się wojna’. Zaczynam wypytywać Georga i dowiaduję się wszystkiego. Pieniądze są jego własnością i nie dostał ich od rodziców. Zdobył je sam, jako redaktor naczelny, wydawca i sprzedawca pewnej gazety. Wydaje ją na wyspie Lupa, gdzie wraz z rodziną co roku spędza wakacje. Z reguły kupują ją dorośli. To jest jego sposób na zarabianie pieniędzy i ostatnio zdecydował się podjąć swoje oszczędności z gipsowej świnki skarbonki. Prawdziwość jego słów potwierdza gipsowy pył, którego ślady noszą wyblakłe banknoty. Roztrzaskał świnkę skarbonkę i przyniósł pieniądze dla Finów. Czwartoklasista szybko zamyka swój piórnik i stukając obcasami, mówi ’Do widzenia panu!’ po czym znika z pokoju”. Po latach, zapytany o te wydarzenia Soros odpowiada: „Nie pamiętam ich zbyt dobrze, ale najprawdopodobniej namówił mnie do tego mój ojciec”. Ta anegdota buduje wczesny portret późniejszego filantropa George’a Sorosa, a wrażliwość i empatia chłopca może wzbudzać podziw.

 Rozdział trzeci. Okupacja niemiecka

“…także niewola ma swoje powszednie dni;

więcej: prawdziwa niewola składa się właściwie z samych szarych dni powszednich”

Imre Kertész. Węgierski pisarz żydowskiego pochodzenia, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2002. 

 W 1944 w wieku 15 lat został wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.