Ćwiczenie się w cnotach z miłości ku Maryi - Jakub Górka - ebook
Opis

Gdzie nierówność usposobień i charakteru, tam nie może być prawdziwej przyjaźni. Dobrze powiedział Arystoteles: ˝Miłość albo znajduje równych albo ich czyni˝. Między sprawiedliwym a grzesznikiem nie może być przyjaźni. Dlatego widzimy wieczną walkę między grodem Bożym a grodem tego świata, czyli między królestwem niebieskim a królestwem ciemności. Uznawały to ludy pogańskie w swych pojęciach dualistycznych o królestwie światłości i ciemności. Przewrotny Kain musi nienawidzić sprawiedliwego Abla, bo jego cnota gryzie i bodzie go, jest dlań wyrzutem; zły chciałby wszystkich uczynić złymi, by nie miał kto czynić mu choćby milczących wyrzutów. Miłość tylko między podobnymi do siebie powstać może, albo ich takimi uczyni. Dlatego św. Hieronim upomina, abyśmy usiłowali Maryję naśladować: ˝Wtedy pokaże się, że Ją prawdziwie miłujecie, gdy będziecie naśladowali Tę, którą wielbicie˝. Nie kocha dziecko matki swej, jeżeli od niej odbiega, nie idzie za jej przykładem i radą. Przewrotnych ludzi może łączyć chwilowo interes, korzyść osobista. Zbrodniarz zawiera częstokroć przyjaźń z występnym; ale to chwilowo trwa. Doświadczenie uczy aż nadto, że sojusze złych zrywają się szybko. Motyl fruwa z kwiatu na kwiat, nigdzie stale nie siądzie. Wykorzysta soki i dalej ulatuje.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 129

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

 

Ks. Jakub Górka

 

 

Ćwiczenie się w cnotach

z miłości ku Maryi

 

Armoryka

Sandomierz

 

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

Tekst według edycji z początku XX wieku.

Pisownię uwspółczesniono w minimalnym zakresie.

 

© Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN 978-83-7950-567-8

 

Ćwiczenie się w cnotach z miłości ku Maryi

 

Święty Augustyn zachęca nas (Serm. 2, 28), abyśmy naśladowali Świętych, a tym pewniej zasłużymy na ich pomoc i względy. Gdy spełniamy cnoty, których nam przykład zostawili, tym chętniej modlą się za nami.

  

To samo odnosi się do Maryi Panny. Do Niej możemy zastosować słowa Pisma św.: ˝Teraz tedy, synowie, słuchajcie mnie: błogosławieni, którzy strzegą dróg moich˝ (Przyp. VIII, 32).

  

1. Gdzie nierówność usposobień i charakteru, tam nie może być prawdziwej przyjaźni. Dobrze powiedział filozof grecki: ˝Miłość albo znajduje równych albo ich czyni˝ (Amor aut pares invenit aut facit. Aristoteles). Między sprawiedliwym a grzesznikiem nie może być przyjaźni. Dlatego widzimy wieczną walkę między grodem Bożym a grodem tego świata, czyli między królestwem niebieskim a królestwem ciemności. Uznawały to ludy pogańskie w swych pojęciach dualistycznych o królestwie światłości i ciemności. Przewrotny Kain musi nienawidzić sprawiedliwego Abla, bo jego cnota gryzie i bodzie go, jest dlań wyrzutem; zły chciałby wszystkich uczynić złymi, by nie miał kto czynić mu choćby milczących wyrzutów. Miłość tylko między podobnymi do siebie powstać może, albo ich takimi uczyni. Dlatego św. Hieronim upomina, abyśmy usiłowali Maryję naśladować: ˝Wtedy pokaże się, że Ją prawdziwie miłujecie, gdy będziecie naśladowali Tę, którą wielbicie˝ (De Assump.). Nie kocha dziecko matki swej, jeżeli od niej odbiega, nie idzie za jej przykładem i radą. Przewrotnych ludzi może łączyć chwilowo interes, korzyść osobista. Zbrodniarz zawiera częstokroć przyjaźń z występnym; ale to chwilowo trwa. Doświadczenie uczy aż nadto, że sojusze złych zrywają się szybko. Motyl fruwa z kwiatu na kwiat, nigdzie stale nie siądzie. Wykorzysta soki i dalej ulatuje. Rewolucjoniści francuscy szli razem przez pewien czas, a gdy usunęli dobrych, obalili tron, ograbili Kościół, poczęli szaleć przeciwko sobie samym, deptać się wzajemnie i ucinać swe głowy.

  

Czciciel Maryi koniecznie dążyć powinien do nabycia cnoty. A gdy to czyni z miłości ku Bogarodzicy, sprawia Jej wielką przyjemność. W objawieniach św. Brygidy czytamy, jak Maryja odzywa się do tej wybranej sługi: ˝Córko, jeżeli się chcesz ze mną zjednoczyć, miłuj mego Syna, Jezusa˝ (Filia, si te mihi vis devincire, ama filium meum Jesum).

  

2. O Maryi czytamy w Pieśni nad pieśniami: ˝Wszystka piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie masz w tobie zmazy˝ (Pieśń IV, 7). Święci powiadają, że życie Maryi może wszystkim służyć za wzór. Pobożny Idiota odzywa się do Najświętszej Panny: ˝Dziewico najchwalebniejsza! W Tobie uosobione są wszystkie piękności i cnoty; w Tobie znajduje się czystość Aniołów, cierpliwość Męczenników, wstrzemięźliwość Wyznawców, niewinność i pokora Dziewic; jednym słowem, Tyś otrzymała koronę cnót wszystkich˝. Archanioł Gabriel nazywa Maryję łaski pełną. A więc posiada wszystkie cnoty, w stopniu najwyższym. Uczy św. Tomasz z Akwinu, że każdy Święty jaśniał tylko w pewnym kierunku: ten odznaczał się w heroicznym stopniu pokorą, ów czystością, inny miłosierdziem. Przenajświętsza zaś Panna celowała we wszystkich cnotach i jest dla nas najpiękniejszym wzorem każdej bez wyjątku cnoty (Expos. in Salut. Angel.). Dlatego św. Ambroży pisze: ˝Życie Maryi, jaśniejące najwyższą doskonałością, niech wam służy na wzór. W nim się dopatrzycie, z czego należy się poprawić, czego unikać, a co pełnić˝ (De Virg.l. 2).

  

Z tych słów wynika dość jasno, dlaczego Maryja Panna, jest najdoskonalszą istotą stworzoną. Bóg, który Ją wyniósł ponad wszelkie stworzenie, chciał przez to okazać swą nieskończoną potęgę, a zarazem swą chwałę na zewnątrz objawić.

  

Drugą pobudką, dlaczego Bóg Maryję tak ubogacił, jest wzgląd na nasz pożytek, który odnosimy, naśladując cnoty Pani i Królowej naszej. Cnota pociąga, blask jej porywa. Niczym wspaniałe szaty, niczym cudowne perły, diamenty i drogie kamienie, niczym wonne olejki w porównaniu do blasku, piękności i wonności cnoty.

  

O gdybyśmy tylko często wpatrywali się w tę wspaniałą gwiazdę, tęczę pokoju i arkę przymierza, świątynię Bogu miłą, szafarkę łask, dostojną Panią i Królowę najmiłosierniejszą, bramę niebieską, nadzieję, pociechę, życie i słodycz naszą, musielibyśmy Ją umiłować i pobiegnąć za wonnościami olejków czyli cnót Jej. Naśladowanie Maryi jest najlepszym dowodem, że Ją kochamy, czcimy, że prawdziwe do Niej mamy nabożeństwo.

  

Wspaniały kwiat świętości, Małgorzata austriacka, córka cesarza Maksymiliana, w pierwszej młodości wzgardziła ponętami świata. W świetle wiary poznała, że najcenniejszą perłą jest cnota dziewictwa, że blask tej cnoty przechodzi wszystkie piękności doczesne i postanowiła Maryi złożyć w ofierze ten skarb ukryty, przedziwny. Królowa panieńska z wdzięcznością przyjęła ów klejnot i wyraziła swe zadowolenie tym, że, według historyka, skłoniła głowę posągu, przed którym Małgorzata składała tę ofiarę (Joh. a Palma in eius Vita). Córka cesarska, zachwycona tym widzeniem, pełna szczęścia i niebiańskiej radości, że jej Maryja okazała swą dobroć i zadowolenie, zraniła się lekko w okolicy serca i krwią płynącą z drobnego zacięcia wypisała akt, przez który siebie, swój majątek, wszystkie posiadłości i rękę, o którą ubiegało się kilku ziemskich monarchów, oddała na własność wielkiej Bogarodzicy. Co przyrzekła wspaniałomyślnie, tego też dokazała mężnie i nieustraszenie, bo wstąpiła w Hiszpanii do surowego zakonu Karmelitanek Bosych i tam świątobliwie dokonała życia. Uboga suknia zakonna była dla niej droższą, niż purpura królewska.

  

Kto nie ma odwagi od razu tyle złożyć Maryi w ofierze, bo dusz wielkich niewiele na świecie, niech poczyna od mniejszych rzeczy. Jeżeli z miłości ku Maryi najpierw w drobnych rzeczach się umartwimy, z czasem zdobędziemy się i na trudniejsze akty cnót. Małe źródło wzrasta w biegu i staje się często okazałą rzeką, noszącą na swych wodach ciężkie statki. Z maleńkich nasion wyrastają okazałe drzewa. Zaprawdę, królestwo Boże, królestwo cnoty podobne jest ziarnku gorczycznemu, które choć najmniejsze z nasion, wyrasta w duży krzew, a na jego gałązkach usiadają ptaki i radują się jego cieniem. Drobna szczypta kwasu przerabia całą dzieżę ciasta.

  

Kto z miłości ku Maryi odważy się na drobne zaparcie, bez którego nie można postąpić w cnocie, temu będzie łatwo później na trudniejsze ofiary. O pamiętajmy, że cnoty nie ma bez zaparcia. Kto zaś raz skosztuje, jak słodkie jej owoce, ten szybko pobiegnie krokami olbrzyma po wytkniętej i obranej drodze, a Maryja, zwierciadło świętości i doskonałości, z nieba błogosławić mu będzie. Pięknie wyraża się jeden z nowszych pisarzy: ˝Pierwszy arcywzór świętości, Duch Święty, odmalował w Maryi najdoskonalej obraz Jezusa Chrystusa. Obraz to żywy, duchowy, święty, arcydzieło doskonałości. Maryja jest najdoskonalszym odciskiem pierwowzoru. Ona nie tylko jest świętą na wzór Świętych, u których doskonałość łączy się z ludzką słabością, ale Jej świętość jest nadludzką, nadanielską i przechodzi wszelkie porównanie˝ (August Nicolas, Niepokalana Dziewica Maryja. Rozdz. VII).

 

 

Pokora Matki Najświętszej

 

I. Św. Augustyn uczy swego przyjaciela Dioskura, w jaki sposób może przyjść do poznania prawdy i taką podaje mu naukę ów genialny Doktor Kościoła: ˝Pragnąłbym, mój Dioskurze, abyś z własnego doświadczenia uznał, że do prawdy wiedzie jedynie ta droga, którą nam utorował i wytknął Bóg, znający ułomności nasze. Tą drogą jest najprzód pokora, po wtóre pokora, po trzecie pokora. Ilekroć mię o to zapytasz, zawsze ci odpowiem: pokora. Wszystko jest próżnym i daremnym, jeżeli spraw naszych nie uprzedza pokora, nie towarzyszy im i nie jest ich następstwem. Chociaż byśmy najpilniej zważali na wszystkie prawdy, wypełnili wiernie wszelkie przykazania, na co nam się to przyda, jeżeli czynów naszych pobudką pycha, jeżeli do nich zakradła się miłość własna? Występków, prowadzących do przekroczenia praw, lękać się trzeba, ale pychy obawiać się musimy w samej cnocie, aby upodobanie w sobie nie zatruło naszych chwalebnych czynów i nie pozbawiło nas zasługi˝ (Ep. 56.).

  

O tej pierwszej i najważniejszej, według św. Augustyna, cnocie pomówimy. Pokorą jaśniała Maryja. I w tej cnocie starajmy się Ją naśladować. Czym ta cnota, jak w niej Maryja jest dla nas wzorem, to będzie przedmiotem niniejszej nauki.

  

1. Pokora, to miły kwiat, woniejący a ukryty jako fiołek w cieniu. Ona jest cnotą, posiadającą siłę przedziwną, magnetyczną, bo pociąga do siebie inne cnoty. Wszelka cnota bez pokory byłaby gorsza i zgubniejsza od występku, bo występek często zawstydza i zbawiennie upokarza, a pyszna cnota wiedzie do upadków nieraz haniebnych. Taką była doskonałość upadłego anioła, pyszna, pełna miłości własnej, iście szatańska.

 

(Pięknie mówi Adam Mickiewicz:

 

˝Gdyby szatan na chwilę mógł wynijść sam z siebie,

Toby w tej samej chwili już ujrzał się w niebie˝).

 

Pokora posiada dziwną, tajemniczą próżnię; gdy ją w nas widzi Bóg, obdarza nas łaskami, napełnia dobrami. Ta cnota odrywa nas od samolubstwa, każe nam zapomnieć o sobie, czyni nas wybranym naczyniem dla przyjęcia skarbów niebieskich. O gdybyśmy mieli tę cudowną próżnię pokory, światło Boże zajaśniałoby w sercach naszych i potoki łask spłynęłyby do nas. Niestety, pycha w duszach ludzkich szerokie zapuszcza korzenie, które się tam niewidzialnie rozgałęziają. A gdy je wyrywamy, one jako chwast znowu kiełkować zaczynają. I dlatego ustawicznie musimy plewić to zielsko, zanieczyszczające rolę serc naszych.

  

2. Pokora jest chwałą. Kto z rozmysłem goni za sławą, ona zwykle od niego ucieka. A przeciwnie, kto jej nie pragnie, ona za nim idzie. Świat fałszywy, udaną pokorę płaci obłudą, pustym frazesem. Za pokornym idzie sława trwała na ziemi, która jest maleńkim odbiciem tego, co kiedyś Pan uczyni w niebie dla dusz uniżonych, upokorzonych. Ten Bóg nieskończonego Majestatu pysznym się sprzeciwia, poniża ich, a jedynie pokornych wywyższa i łaskę im daje.

  

3. Pokora jest szczęściem. O Boże, ileż natrudzić się trzeba, aby się wydźwignąć i wynieść ponad innych! Ile trzeba zakosztować goryczy i smutku, aby znaleźć dym próżnej, niewielkiej chwały. Gdy kogo nad pysznego przeniosą, ile stąd płynie zazdrości i niechęci, ile udręczeń dla dumnego człowieka? Pięknie nazywa św. Bernard pychę torturą i krzyżem (Ambitio ambientium crux). A ktoś inny powiada, że to szubienica, która podwyższa w tym celu, aby okryć hańbą i zdusić człowieka.

  

Przeciwnie pokora wprowadza do duszy szczęście nieułudne, bo z poznaniem własnej nicości, pokój niebiański wnika do duszy na wzór strumyka, któremu usunięto zaporę w łożysku i napełnia przedziwną rozkoszą. Mówi Izajasz Prorok: ˝To mówił Pan, odkupiciel twój, Święty Izraelów: Ja Pan Bóg twój, który cię uczę pożytecznych rzeczy i sprawuję cię na drodze, którą idziesz. O bylebyś był pilen przykazań moich, stałby się był pokój twój jako rzeka, a sprawiedliwość twoja jako wały morskie˝ (Iz. XLVIII, 17-18). A sam Pan Jezus, który jest naszą drogą, prawdą i życiem, odzywa się do nas: ˝Uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca, a najdziecie odpoczynek duszom waszym˝ (Mt. XI, 29).

  

4. Pokora jest prawdą. Jeżeli zważymy spokojnie, czym jesteśmy, od kogo wzięliśmy życie, władze duchowe, przymioty serca, zdolności, dary nadprzyrodzone, musimy chwałę oddać Bogu, a sobie przypisać nędzę. Naszą własnością osobistą jest tylko nędza, nicość i grzech.

  

Kto ma to przeświadczenie głębokie, już wszedł na drogę prawdy, już prawdę trzyma niejako w swych rękach – i to uczucie powiedzie go do krynicy większych i ważniejszych prawd. Już i filozofia starożytna jako podstawę poznania kładła tę zasadę: Poznaj siebie samego. Mówi Prawda odwieczna: ˝Wyznawam Tobie Ojcze, Panie nieba i ziemi, żeś te rzeczy zakrył przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je maluczkim. Niechże tak będzie, Ojcze, kiedy się Tobie tak upodobało˝ (Mt. XI, 25-26). Pięknie to objaśnia wielki Doktor Kościoła, św. Augustyn: ˝Uważcie dobrze: nie do głupich, ale do maluczkich odnoszą się wyrazy Zbawiciela. Nadętość i pychę potępił Chrystus, a nie geniusz i rozum˝. Głęboka pokora prowadzi do głębokiej wiedzy.(Adam Mickiewicz:  ˝Na głębszych fundamentach wyższy mur stać może / I wyższy rozum tylko na głębszej pokorze˝).

Pyszni daleko nie dochodzą na polu wiedzy. Im kto pokorniejszy, tym lepiej poznaje Boga, rzeczy stworzone, a zarówno i siebie.

 

5. Pokora jest następnie mocą, potęgą. Im bardziej się dusza uniży, tym silniejszą jest przeciw pociskom piekła. Moc Boża najbardziej objawia się w duszach słabych, które sobie nie ufają, ale przede wszystkim w Bogu pokładają nadzieję.

  

6. Pokora wiedzie do czystości. Czystość, skromność polega na tym, że ciało poddaje się rozumowi, a rozum Bogu. W pokornym poddaniu Bogu duch czerpie moc do ujarzmienia namiętności, do utrzymania w karbach zmysłów, aby nic nie pożądały przeciw woli Bożej. Stąd pokora i czystość mają dziwne między sobą powinowactwo, bo się wspólnie rumienią, gdy ktoś chwali, albo nieskromnie mówi.

  

7. Pokora jest miłością bliźniego. Pokorny wiele sobie odmawia, aby mógł drugim dobrze czynić. Już nawet w życiu towarzyskim każda grzeczność, wynikająca z miłości, przybiera kształty pokory. Świat w tym celu używa różnych, często pustych, konwencjonalnych frazesów: pokorny, najniższy sługa, z zapewnieniem wysokiego poważania. Kto prawdziwie pokorny, ten nigdy się nie płaszczy, ani służalczo poniża, ale chętnie, z radością innym okazuje szacunek należny, on dla wszystkich uprzejmy i delikatny.

  

II. Pierwszym wzorem dla nas pokory jest Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek, który się poniżył, przybrawszy postać sługi, który opuścił niebo nie dlatego, aby Mu służono, ale aby On wszystkim służył. Jezus pod każdym względem jest dla nas drogą, prawdą i żywotem.

  

A po Jezusie Maryja w najpiękniejszym blasku okazuje cnoty i świeci nam przykładem.

  

Cnotą czystości i pokorą, zwróciła na siebie uwagę Boga najświętszego. Odzywa się więc słusznie do Niej św. Augustyn: ˝Ponieważ Panią najpokorniejszą byłaś, skłoniłaś Słowo niestworzone, że z Ciebie wzięło swe Ciało˝ (Ouia ergo Domina humillima fuisti, Verbum increatum ex Te carnem sumere coegisti). Pełna łaski, wyższa od Aniołów, kiedy Ją kornie posłaniec dworu niebieskiego pozdrawia, wita jako Królowę i zwiastuje godność Bogarodzicy, Ona się korzy i nazywa służebnicą Pańską. Poznała tę wielkość swą Maryja, ale w domu Zachariasza nuci hymn dziękczynny, w którym mówi, że spojrzał Pan na pokorę służebnicy swej i uczynił Jej wielkie rzeczy możny i święty Bóg. Całą wielkość łask obraca na chwałę i uwielbienie Boga nieskończenie dobrego. Sobie nic Maryja nie przypisuje, tylko Stwórcy, w sobie widzi nędzę, a w Bogu dobroć i wielkość. Z pokory płynęło u Maryi szczęście i zadowolenie wewnętrzne. Widzi w duchu proroczym, jak wszystkie narody błogosławioną, szczęśliwą nazywać Ją będą. I ta pokorna Dziewica jest Matką Prawdy niestworzonej, stolicą Mądrości. I dlatego pokorni czciciele Maryi dochodzili do wielkiej mądrości, stali się orłami wiedzy duchownej, filarami Kościoła, że tylko wspomnę św. Augustyna, św. Anzelma, św. Tomasza z Akwinu, św. Bernarda, św. Alberta Wielkiego, Jana Gersona itd.

  

Pokorna Maryja była mężną, jako obóz uszykowany do boju, którego lęka się piekło i na gorące wezwanie Jej Imienia pierzcha z trwogą.

  

Maryja pokorna jest najczystszą Dziewicą. Bezwstydni i dumni nie mogą znosić tych dwóch cnót i nie oddają czci Maryi Pannie.

  

Pokora jest miłością u Maryi. Stając się Służebnicą Pana, wszystkich ludzi ogarnia sercem macierzyńskim i o cały świat się stara, niesie pomoc wszędzie, gdy widzi, że Ją wzywają i ufność w Niej pokładają. Czciciele Maryi niech naśladują tę cnotę w Matce i Królowej, a pokora poprowadzi ich do Boga, źródła wszelkiej prawdy, doskonałości, szczęścia, pokoju i mocy.

 

Miłość Boża

  

I. Przemawia do nas Bóg: ˝Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca twego˝ (Mt. XXII, 37). Kto z ludzi, kto z pomiędzy duchów anielskich najlepiej wypełnił to przykazanie? Miłością Boga Maryja prześcignęła wszystkich Aniołów najwyższej hierarchii i ludzi najświętszych.

  

Powiada