Cena czasu. Prawdziwa historia odsetek - Edward Chancellor - ebook + książka

Cena czasu. Prawdziwa historia odsetek ebook

Edward Chancellor

0,0
99,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Czy naprawdę rozumiemy cenę czasu?

Od starożytnej Mezopotamii przez średniowieczne zakazy lichwy aż po współczesne eksperymenty banków centralnych – historia odsetek to w istocie historia wzlotów i upadków cywilizacji finansowych. To błyskotliwa, erudycyjna i jednocześnie przystępna opowieść o jednym z najważniejszych, a zarazem najbardziej niedocenianym z mechanizmów gospodarki – stopie procentowej.

Edward Chancellor ujawnia, że manipulowanie „ceną czasu” niesie poważne konsekwencje: zniekształca decyzje inwestycyjne, napędza bańki spekulacyjne i pogłębia nierówności społeczne. Autor wnikliwie analizuje epokę niskich stóp procentowych i ujawnia jej ukryte koszty – od „firm zombie” po globalne zadłużenie.

To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dokąd zmierza świat finansów – i dlaczego przyszłość może być bardziej niepewna, niż się wydaje.

Żeby kompas kapitalizmu działał sprawnie, czas musi mieć właściwą cenę

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 769

Data ważności licencji: 4/24/2030

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginałuThe Price of Time

Copyright © Edward Chancellor, 2022 Copyright © for the translation by Tomasz Macios

Polskie wydanie książki wsparł Bank Pekao S.A

Oryginalny projekt okładki Isabelle De Cat

Adaptacja projektu okładki Karolina Korbut

Redaktorka nabywająca Milena Rachid Chehab

Redaktorka prowadząca Aleksandra Grząba

Adiustacja Jędrzej Szulga

Korekta Kinga Kosiba, Beata Stefaniak-Maślanka

Indeks Zofia Puchała

Koordynatorka produkcji Maria Król

Opieka promocyjna Małgorzata Augustyniak

ISBN 978-83-8367-704-0 ISBN 978-83-8427-258-9 (wydanie specjalne)

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: [email protected]

Wydanie I, Kraków 2026

Plik przygotował Woblink

woblink.com

Dla Henry’ego Maxeya Nagroda za czekanie.

Nie ma nic zabawniejszego niż mnogość praw i zasad ustanawianych w każdej epoce w materii procentu od kapitału, zawsze przez mędrków bez znajomości rzeczy, których pomysły nigdy na nic się nie zdały.

Richard Cantillon, 1730

Kwestia odsetek od dawna jest traktowana z pogardą i zaniedbywana.

Eugen von Böhm-Bawerk, 1884

Nie dawajcie mi niskiej stopy procentowej. Dajcie mi prawdziwą stopę procentową, a wtedy będę wiedział, jak utrzymać porządek w domu.

Hjalmar Schacht, prezes Reichsbanku, 1927

Nasza ziemia zwyrodniała w tych ostatnich dniach: powszechnie panuje przekupstwo i zepsucie; dzieci nie słuchają już rodziców; każdy człowiek chce napisać książkę i jasno widać, że zbliża się koniec świata.

Tabliczka asyryjska, ok. 2800 p.n.e.

Źródło: Sidney Homer, Richard Sylla, A History of Interest Rates, 3rd ed., Hoboken, NJ, 1996, dane pochodzą z global­nej strategii inwestycyjnej Bank of America, z Bank of England i z Global Financial Data

Wstęp

Anarchista i kapitalista

W 1849 roku na łamach socjalistycznego dziennika „La Voix du ­Peuple” toczyła się debata między dwoma członkami francuskiego Zgromadzenia Narodowego. Po jednej stronie stał Pierre-Joseph Proudhon, zdeklarowany anarchista, dziś najbardziej znany ze swojej maksymy „własność to kradzież”, i autor tej gazety. Po drugiej stronie znalazł się Frédéric Bastiat, orędownik wolnego handlu i pamflecista. Zdobył on popularność jako twórca satyrycznych przypowieści na tematy ekonomiczne, w których krytykował między innymi nieproduktywne interwencje państwowe. Na przykład w Petycji fabrykantów świec jej autorzy domagają się wprowadzenia prawa nakazującego ludziom opuszczanie żaluzji i zamykanie okiennic przed słońcem, by świecarze mogli sprzedawać więcej swoich produktówI.

Przedmiotem dyskusji była zasadność pobierania odsetek od kapitału. Proudhon zajął staromodne stanowisko. Oznajmił, że są one „lichwą i grabieżą”. Jego zdaniem lichwa to nierówna wymiana narzucana przez tych, którzy nie mieli prawa żądać większej sumy za pożyczany kapitał, ponieważ się go nie pozbawiali. Odsetki stanowią „cenę, jaką płacimy za próżniactwo, oraz główne źródło nierówności między bogactwem a biedą”1. Dlatego też, kontynuował anarchista, parafrazując swoje najsłynniejsze stwierdzenie: „pobieranie odsetek uważam za kradzież”2.

Jego krytyka nie kończyła się na tym. Proudhon utyskiwał, że odsetki powodują narastanie długu w czasie do tego stopnia, że w pewnym momencie pożyczka może osiągnąć rozmiary kuli złota wielkości Ziemi3. Jak zasugerował, pobieranie opłat za kredyt spowalnia obieg pieniądza, bo powoduje „zastój w handlu, bezrobocie w przemyśle, kryzys w rolnictwie i coraz bardziej przybliża nieuchronność powszechnego bankructwa”4. Odsetki podsycają antagonizm klasowy i ograniczają konsumpcję przez podnoszenie cen produktów. Proudhon stwierdził, że w społeczeństwie kapitalistycznym robotników nie stać na wytwarzane przez nich samych dobra. „Odsetki są niczym obosieczny miecz – podsumował – zabijają niezależnie od tego, z której strony uderzą”5.

W atakach Proudhona nie było nic oryginalnego. Jego jeremiady miały starożytny rodowód. Przywołał on hebrajskie słowo na określenie odsetek – neschek, etymologicznie związane z ukąszeniem przez węża6. Anarchista sięgnął po wzniosłą i jednostajną retorykę, posłużył się też powierzchowną analizą ekonomiczną. W swojej History of Economic Analysis (Historii anali­zy ekonomicznej) Joseph Schumpeter ubolewał nad całkowitą niezdolnością Proudhona do wnikliwego rozumowania. Mimo to ten miał kilka ciekawych propozycji. Chciał znacjonalizować Banque de France, zwiększyć podaż pieniądza i obniżyć stopy procentowe do poziomu bliskiego zera. Postulowany przez niego Bank Ludowy miał pobierać 0,5% na pokrycie kosztów działalności. Złoto zostałoby zastąpione papierowymi pieniędzmi. Oprócz tego Proudhon domagał się wprowadzenia podatku od kapitału (równoznacznego z ujemnymi odsetkami). Przewidywał, że redukcja stóp procentowych „natychmiast przyniesie nieocenione rezultaty w całej Republice i w całej Europie”. Nie będzie więcej długów, niewypłacalności, liczba bankructw spadnie, konsumpcja wzrośnie, a robotnicy będą mieli zagwaranto­wane zatrudnienie. Gdy pasożytnicza klasa pożyczkodawców przestanie naliczać odsetki, dochody pracowników się zwiększą.

Bastiat w całości odrzucał te poglądy. Odsetki to nie kradzież, twierdził, ale uczciwa nagroda za wzajemną wymianę usług. Pożyczkodawca pozwala na korzystanie z kapitału przez pewien czas, a czas ma swoją wartość. Bastiat zacytował słynne słowa z Porad dla młodego kupca Benjamina Franklina (1748): „Czas jest cenny. Czas to pieniądz, czas to materia, z której składa się życie”8. Z tego wynika, że „procent od kapitału jest nie tylko czymś naturalnym i sprawiedliwym, ale ponadto użytecznym i zyskownym (nawet dla pożyczkobiorców)”9. Zamiast ograniczać produkcję, kapitał czyni pracę wydajniejszą. Zamiast podsycać antagonizmy klasowe, zdaniem Bastiata, „kapitał jest przyjacielem i dobroczyńcą wszystkich ludzi, zwłaszcza klas ubogich i cierpiących”10.

Bastiat uważał, że realizacja planów Proudhona doprowadziłaby do katastrofy. Gdyby udzielanie pożyczek nie było wynagradzane, nikt nie chciałby się tym zajmować. Ograniczenie zysków z kapitału oznaczałoby jego likwidację11. Zniknęłyby oszczędności. Postulowany przez Proudhona Bank Ludowy może i udzielałby kredytów, ale gdyby wymagał zabezpieczenia, to robotnicy – pozbawieni majątku – i tak by ich nie dostali. Zniesienie odsetek przyniosłoby zatem korzyść jedynie bogatym. Jak pisał Bastiat do Proudhona:

W pańskim systemie bogaci tak naprawdę będą brać kredyt za darmo, podczas gdy biedni nie dostaną pożyczki za żadną cenę.

Gdy bogaty człowiek przyjdzie do banku, powiedzą mu: „Jest pan wypłacalny, oto kapitał, pożyczamy go panu za darmo”.

Ale niech no tylko odważy się tam pokazać robotnik, a zostanie zapytany: „Gdzie są pańskie gwarancje, pańskie ziemie, pańskie domy, pańskie dobra?”.

„Mam tylko swoje ręce i swoją uczciwość” [odpowiada robotnik].

„To dla nas żadna gwarancja, musimy postępować ostrożnie i stanowczo, nie możemy panu pożyczyć za darmo”12.

„Propagowanie darmowego kredytu to nieszczęście dla klasy robotniczej” – podsumował Bastiat. Doprowadziłby on do zmniejszenia się liczby przedsiębiorstw, podczas gdy liczba robotników pozostałaby taka sama. Spadłyby płace. Kapitał uciekłby z kraju. Gdyby bank pożyczał bez ograniczeń, nastąpiłby zalew papierowych pieniędzy. Zapanowałby chaos, a kraj nieustannie balansowałby na skraju przepaści. „Darmowy kredyt to naukowy absurd, sprzeczny z ugruntowanymi interesami, podsycający nienawiść klasową i prowadzący do barbarzyństwa”. Taką konkluzją Bastiat zakończył korespondencję.

Obaj oponenci zgodzili się przynajmniej co do jednej rzeczy. Proudhon uważał, że cele rewolucji z 1848 roku mogły zostać zrealizowane dzięki reformie monetarnej. Przy oprocentowaniu na poziomie 3/4%, powiedział, rewolucja zostałaby zrealizowana w trzech czwartych13. „Darmowy kredyt jest ostatnim słowem socjalizmu, jego ostatecznym hasłem i ostatecznym wysiłkiem” – odparł Bastiat. – „Niewyczerpalna fabryka papierowego pieniądza: oto wasze rozwiązanie”. Zniesienie odsetek doprowadziłoby do „unicestwienia kredytu” i śmierci kapitału.

Podobnie jak w wypadku wielu debat na temat odsetek, zarówno wcześniejszych, jak i późniejszych, spór Proudhona z Bastiatem był dialogiem głuchych14. Żadna ze stron nie usłyszała tego, co miała do powiedzenia druga. Ton korespondencji stawał się stopniowo coraz uszczypliwszy. W swoim ostatnim liście Proudhon stwierdził, że inteligencja Bastiata śpi, i zakończył komentarzem: „Panie Bastiat, jest pan martwy”15. Nie było to dalekie od prawdy. Bastiat cierpiał na gruźlicę i zmarł rok później w Rzymie. Miał 49 lat.

Co widać, a czego nie widać

W roku śmierci Bastiata ukazał się jego ostatni pamflet. Co widać, a czego nie widać to przypowieść o kupcu Jakubie Poczciwcu, którego nieostrożny syn rozbił okno wystawowe w rodzinnym sklepie. Sąsiedzi uznali, że nie było to wcale takie złe. Naprawa witryny zapewniła bowiem pracę szklarzowi, który mógł przeznaczyć zarobione pieniądze na jedzenie i różne drobiazgi. Ale Jakub Poczciwiec miał teraz mniej środków do wydania, pisze autor. Bastiat sugeruje tutaj czytelnikom rozważenie szerszych konsekwencji dowolnego działania gospodarczego, a nie tylko jego wpływu na konkretnego beneficjenta:

W sferze ekonomii akt, zwyczaj, instytucja, ustawa pociąga za sobą nie tylko jeden skutek, ale cały szereg skutków. Spośród tych następstw jedynie pierwsze jest natychmiastowe; objawia się jednocześnie z jego przyczyną, widzimy je. Inne pojawiają się i przebiegają dopiero kolejno, nie widzimy ich; dobrze, jeśli je przewidujemy.

Oto cała różnica pomiędzy złym a dobrym Ekonomistą: jeden obstaje przy efekcie widocznym, drugi bierze pod uwagę zarówno skutki, które widać, jak i te, które trzeba przewidzieć16.

Jak twierdzi Bastiat, zły ekonomista stara się osiągnąć niewielką doraźną korzyść, która w przyszłości doprowadzi do poważnych negatywnych skutków. Dobry ekonomista natomiast dąży do znacznej korzyści w przyszłości, nawet kosztem drobnych strat w krótkim terminie. Amerykański dziennikarz i ekonomista Henry Hazlitt rozwinął koncepcję zawartą w przypowieści Bastiata o Jakubie Poczciwcu i wybitej szybie w swojej bestsellerowej książce Ekonomia w jednej lekcji (1946). Podobnie jak Bastiat, ubolewał nad negatywnymi konsekwencjami, jakie niesie za sobą:

[…] trwała skłonność ludzi, by widzieć tylko bezpośrednie skutki danej polityki albo tylko skutki, jakie przynosi ona konkretnej grupie, zaniedbywać zaś badanie odległych jej skutków – nie tylko dla danej grupy, ale dla wszystkich. Błąd ten polega więc na pomijaniu wtórnych konsekwencji17.

Hazlitt krytykował „nową” ekonomię swoich czasów, która jego zdaniem uwzględniała jedynie krótkoterminowy wpływ polityki na wybrane grupy i ignorowała jej długoterminowe skutki dla całej społeczności18. Zaatakował to, co nazwał „fetyszem pełnego zatrudnienia”. Uważał, że należy umożliwić realizowanie bez przeszkód koncepcji twórczej destrukcji Schumpetera, ponieważ dla zdrowia gospodarki równie ważne jest to, by upadające gałęzie przemysłu mogły zniknąć, jak to, by wzrastające branże się rozwijały19. Hazlitt porównał system cenowy w gospodarce konkurencyjnej do automatycznego regulatora w maszynie parowej – każda próba powstrzymania spadku cen prowadzi tylko do utrzymania się na rynku nieefektywnych producentów20.

Twierdził, że podaż i popyt na kapitał są równoważone przez stopy procentowe. „Obłędny strach przed »nadmiernymi« stopami procentowymi”21 skłaniał jednak rządy do prowadzenia polityki taniego pieniądza. Jeśli dostęp do kredytu jest łatwy, pisał Hazlitt:

dochodzi do zafałszowania relacji ekonomicznych. Nie ma wątpliwości, że sztuczne ograniczenie stopy procentowej zachęca do zwiększonego zaciągania pożyczek. W istocie zachęca do przedsięwzięć wysoce spekulacyjnych, które nie mogą przetrwać poza sztucznymi warunkami, w jakich powstały. Po ­stronie podaży – sztuczne zmniejszenie stopy procentowej zniechęca do zwyk­łej gospodarności, oszczędności i inwestycji. Zmniejsza akumulację kapitału. Zwalnia tempo wzrostu produktywności – tego „wzrostu gospodarczego”, za którym tak żarliwie opowiadają się „postępowcy”22.

Hazlitt kończył cytatem ze znanego eseju Williama Grahama Sumnera z 1883 roku. Summer opisał, jak A i B układają plan, aby pomóc X, ale ignorują wpływ swoich działań na C. C to „zapomniany człowiek”, o którym „nigdy się nie myśli. Jest ofiarą reformatora, teoretyka społecznego i filantropa”23.

Spełnione marzenie Proudhona

Po bankructwie Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku neoliberalni ekonomiści wprowadzili w życie rewolucyjny plan francuskiego anarchisty. Sze­fowie banków centralnych obniżyli stopy procentowe do poziomu najniższego od pięciu tysiącleci. W Europie i Japonii miało miejsce bezprecedensowe wydarzenie – wprowadzono ujemne stopy procentowe. Nie przyniosło to jednak wyników zgodnych z przewidywaniami Proudhona. Bliższe prawdy wydają się raczej złe przeczucia Bastiata wobec darmowego kredytu.

Decydenci z banków centralnych pogratulowali sobie przywrócenia spokoju na Wall Street. Widmo deflacji zostało zażegnane. Bezrobocie gwałtownie spadło. To były „widoczne” efekty zerowych stóp procentowych. Ich wtórne konsekwencje pozostały w dużej mierze niezauważone. A jednak mógł je dostrzec każdy, komu zechciało się na nie spojrzeć.

W 2012 roku kanadyjski ekonomista William White opublikował krótki artykuł pod tytułem Ultra Easy Monetary Policy and the Law of Unintended Consequences (Nadmiernie ekspansywna polityka pieniężna i prawo niezamierzonych konsekwencji)24. Zasugerował w nim, że duży spadek stóp procentowych skłonił gospodarstwa domowe do zwiększenia wydatków i zniechęcił je do oszczędzania. Zdaniem White’a negatywną stroną przyspieszenia konsumpcji kosztem myślenia o przyszłości było to, że by osiągnąć obrany cel, ludzie muszą odłożyć więcej pieniędzy, a przy tak niskich stopach zgromadzenie odpowiedniego kapitału potrwa znacznie dłużej.

Decydenci wierzyli, że niskie oprocentowanie pobudzi inwestycje przedsiębiorstw. White wskazał jednak, że firmy w rzeczywistości inwestowały mniej. Co więcej, niezwykle tanie kredyty skutkowały niewłaściwą alokacją kapitału. Twórcza destrukcja została zahamowana. „Możliwe – podsumował White – że łatwy dostęp do pieniędzy w rzeczywistości powstrzymuje relokację kapitału z mniej produktywnych zasobów na produktywniejsze, zamiast do niej zachęcać”.

Dzięki obniżeniu kosztów pożyczek niezwykle łatwy dostęp do pieniędzy stał się dla inwestorów zachętą do podejmowania zbyt dużego ryzyka. Jednocześnie utrzymywanie niskich stóp procentowych nastręczyło problemów firmom ubezpieczeniowym i funduszom emerytalnym. Ze względu na niski koszt kredytów rządy miały natomiast znacznie mniej ograniczeń w zwiększaniu długu publicznego. W ostatecznym rozrachunku łatwe pieniądze służyły jedynie odroczeniu dnia rozliczenia. „Ekspansywna polityka monetarna w okresach spowolnienia gospodarczego nie jest przepisem na »darmowy obiad« – podsumował swój wywód White – w najlepszym razie daje czas na przywrócenie równowagi ekonomicznej. W praktyce jednak ta okazja jest marnowana”. Na Wall Street mówiono o „graniu na zwłokę”.

White zasugerował również, że decydenci odpowiedzialni za politykę monetarną mogą mieć kłopoty z odejściem od skrajnie niskich stóp procentowych. Kilka lat po jego artykule z 2012 roku Fed podjął pierwsze kroki na rzecz zacieśniania polityki pieniężnej, ale wkrótce zrezygnował z próby przywrócenia stóp procentowych do normalnego poziomu. Powrócił do drukowania pieniędzy i obniżania stóp procentowych, które po wybuchu pandemii COVID-19 ponownie spadły do zera. White przewidywał, że banki centralne będą też zmuszone do odgrywania większej roli w udzielaniu pożyczek. To również nastąpiło. W pandemicznym roku 2020 banki centralne zbliżyły się do bezpośredniego finansowania wydatków rządowych zgodnie z prognozą White’a (zob. Postscriptum. Świat stanął na głowie).

Bastiat nie pomylił się zbytnio w swoim twierdzeniu, że darmowy kredyt będzie katastrofą dla klasy pracującej. Po kryzysie kredytów hipotecznych subprime banki zwiększyły oprocentowanie pożyczek dla osób o niższej zdolności kredytowej i małych firm. Baronowie private equityi inni dobrze ustosunkowani ludzie z Wall Street mogli jednak pożyczać pieniądze niemal za darmo. W dekadzie po kryzysie dochody ledwo rosły, przybywało natomiast niskopłatnych miejsc pracy. Gorzej sytuowani byli zmuszeni zaciągać drogie kredyty i otrzymywali ujemne realne stopy zwrotu z depozytów, podczas gdy zamożni spekulanci i korporacje mogli tanio się zadłużać i czerpać znaczne zyski.

Niniejsza książka traktuje o roli odsetek w nowoczesnej gospodarce. Zainspirowało ją przekonanie podobne do tego, które żywił Bastiat, że bardzo niskie stopy procentowe przyczyniły się do wielu naszych obecnych problemów – czy to spadku produktywności, cenowej niedostępności mieszkań, rosnących nierówności, zaniku konkurencji rynkowej, czy kruchości systemu finansowego. Jak się wydaje, odegrały również pewną rolę w odrodzeniu populizmu, ponieważ „zapomniany człowiek” Sumnera zaczął tracić cierpliwość.

Druga część tej książki (Jak niskie stopy zrodziły niższe stopy) jest poświęcona niezamierzonym konsekwencjom skrajnie niskich stóp procentowych (rozdziały 7–16). Część pierwsza (O historii odsetek) zarysowuje kontekst. Śledzi­my początki odsetek na starożytnym Bliskim Wschodzie (rozdział 1) i ich dzieje od średniowiecza do narodzin kapitalizmu w Europie (rozdział 2). Pokazujemy, że odsetki i kapitalizm łączy nierozerwalny związek. Teza ta mogła być uważana za słuszną już w chwili wydania Badań nad naturą i przyczynami bogactwa narodów Adama Smitha w 1776 roku, zawsze jednak istniał swego rodzaju „obłędny” strach przed zbyt wysokim oprocentowaniem kredytów.

W siedemnastowiecznej Anglii czołowym orędownikiem niższych stóp procentowych był bogaty kupiec z City, sir Josiah Child, który sam miał najwięcej do zyskania na obniżeniu kosztów kredytu. Argumenty Childa zostały obalone przez wielkiego liberalnego filozofa Johna Loc­ke’a (rozdział 3). Na początku następnego stulecia Szkot John Law wprowadził we Francji papierowe pieniądze i obniżył stopy procentowe do 2%. Ten wielki eksperyment monetarny zakończył się katastrofą (rozdział 4). Mimo to Law w pewnym sensie wyprzedził politykę współczesnych banków centralnych – z ich bardzo niskimi stopami procentowymi i luzowaniem ilościowym (skupowaniem aktywów).

W XIX wieku dla niektórych obserwatorów rynku finansowego było już jasne, że manie spekulacyjne miały tendencję do pojawiania się w okresach niskich stóp procentowych. Jak lubił mawiać Walter Bagehot, najsłynniejszy dziennikarz finansowy epoki wiktoriańskiej: „John Bull może znieść wiele, ale nie zniesie 2%”. To Bagehot jest autorem reguły, w myśl której podczas paniki finansowej bank centralny musi lekką ręką dawać pożyczki (rozdział 5), przy czym dzisiejsi pożyczkodawcy ostatniej instancji ignorują zastrzeżenie Bagehota, że kredytów pomocowych należy udzielać wyłącznie w wypadku zabezpieczenia o odpowiedniej wartości, a ich stopa procentowa powinna być wysoka.

Współczesnym szefom banków centralnych sen z powiek spędza podwójne zmartwienie: inflacja i deflacja. Celem decydentów jest osiągnięcie stabilnego poziomu cen. W ciągu ostatniego stulecia kilka wielkich boomów kredytowych – w tym ten z lat dwudziestych XX wieku (rozdział 6), gospodarka bańki spekulacyjnej w Japonii w latach osiemdziesiątych i bańka na światowym rynku kredytowym poprzedzająca upadek ­Lehman Brothers w 2008 roku (rozdział 7) – pojawiło się jednak w czasie, gdy inflacja była niska i stabilna. W każdym z tych przypadków jej brak zachęcił banki centralne do utrzymywania stóp procentowych poniżej tempa wzrostu gospodarki. Każdy z tych boomów kredytowych zakończył się katastrofą.

W części trzeciej (Gra w kulki) analizujemy wpływ skrajnie niskich stóp procentowych na rynki wschodzące. Początkowym skutkiem obniżenia stóp do zera w wypadku światowej waluty rezerwowej – dolara amerykańskiego – był napływ kapitału do gospodarek wschodzących. Ceny towarów masowych poszybowały w górę. Rosnące ceny żywności przyczyniły się do wybuchu w 2011 roku fali protestów i powstań na Bliskim Wschodzie, znanej jako Arabska Wiosna. Kilka lat po tym, jak Rezerwa Federalna zaczęła zacieśniać politykę monetarną, ceny towarów masowych gwałtownie spadły, a rynki wschodzące weszły w okres stagnacji. Dwie największe z tych gospodarek, brazylijską i turec­ką, dotknęła poważna recesja. W Chinach niskie stopy procentowe napędzały niezwykły boom kredytowy, któremu towarzyszyły największa gorączka inwestycyjna w historii i gigantyczna bańka na rynku nieruchomości.

Złożoność kwestii odsetek

Czytelnik zasługuje na słowo ostrzeżenia. Odsetki stanowią niezwykle skomplikowane zagadnienie. Na przestrzeni wieków wysunięto wiele teorii mających na celu wyjaśnienie ich istnienia. Eugen von Böhm-Bawerk, dziewiętnastowieczny austriac­ki ekonomista (i trzykrotny minister finansów swojego kraju), wymienia w swoim znakomitym dziele Kapitał i zysk z kapitału ponad 20 takich koncepcji: od „teorii fruktyfikacji” po te, które nazywał „teoriami bezbarwnymi”, niewartymi poważnego rozważeniaII.

Dla Böhma-Bawerka to właśnie odsetki decydowały o alokacji kapitału, wpływając na to, co określał mianem długości „okresu produkcji”III. Inni autorzy podkreślali znaczenie odsetek dla oszczędzania („zapłata za wyrzeczenie”), ich rolę w finansach („koszt dźwigni finansowej”) oraz w wyce­nie inwestycji („stopa kapitalizacji”). Najszersze ujęcie odsetek zawiera się w pojęciu tak zwanej wartości pieniądza w czasie albo po prostu – ceny czasu. Większość teorii dotyczących odsetek zawiera ziarno prawdy, choć niekoniecznie ją całą. Irving Fisher, ekonomista z Yale, autor The Theory of Interest (Teorii stopy procentowej, 1930), trafnie zauważył, że „teorie [odsetek], które przedstawiano jako sprzeczne i wzajemnie się wykluczające, są w rzeczywistości zgodne i się uzupełniają”25.

Pojawia się również pytanie, czy odsetki są zjawiskiem „realnym”, związanym z materialnym kapitałem w postaci budynków i ziemi, czy też „monetarnym” – wynikającym z natury pieniądza. To z kolei rodzi następną wątpliwość: czy stopy procentowe są określane przez rzeczywiste czynniki ekonomiczne, czy też są podatne na manipulację? W tych kwestiach można przyjąć komplementarne podejście. Realne czynniki mają znaczenie, ale w systemie, w którym pieniądz nie jest już powiązany z żadnym dobrem materialnym, lecz tworzony przez banki centralne (emisja pieniądza fiducjarnego) oraz banki komercyjne w ramach działalności kredytowej, polityka monetarna bez wątpienia wywiera ogromny wpływ na rynkowe stopy procentowe. W ostatnich latach rentowność obligacji stała się ujemna jedynie tam, gdzie banki centralne obniżyły krótkoterminowe stopy procentowe poniżej zera.

Równie dyskusyjna jest zależność między stopami procentowymi a wzrostem gospodarczym. Dane historyczne wskazują na słabą korelację między tempem rozwoju gospodarczego a kosztem kredytu. Sporny jest także związek odsetek z demografią. Zgodnie z popularnym obecnie przekonaniem spadek stóp procentowych wynika z obniżenia się tempa wzrostu populacji. Na poparcie tej tezy często przywołuje się przykład Japonii z ostatnich dekad. Niektórzy ekonomiści utrzymują jednak, że kraj ten stanowi szczególny przypadek i w miarę starzenia się ludności świata stopy procentowe będą raczej rosnąć26.

Ekonomiści głównego nurtu, którzy wierzą, że poziom odsetek wynika z popytu i podaży oszczędności, odwołują się do pojęcia tak zwanej naturalnej stopy procentowej. Koncepcję tę propagował już w XVII wieku John Loc­ke. W latach trzydziestych XX wieku John Maynard Keynes i jego zwolennicy odrzucili jednak ideę naturalnej stopy, która miałaby równoważyć gospodarkę przy pełnym zatrudnieniu. Ponieważ naturalnej stopy nie da się bezpośrednio zaobserwować, spór ten trudno jednoznacznie rozstrzygnąć. Jeśli jednak stopa procentowa jest powiązana z rentownością kapitału, jak uważała większość ekonomistów od czasów Adama Smitha, to musi też istnieć związek między stopami procentowymi a tempem wzrostu gospodarczego (czyli stopą zwrotu dla całej gospodarki)27. W związku z tym długofalowy poziom wzrostu gospodarczego można uznać za rozsądne przybliżenie naturalnej stopy procentowej.

Czy mówienie o stopie procentowej w liczbie pojedynczej w ogóle ma sens, gdy w rzeczywistości istnieje niemal nieskończona ich różnorodność? Istnieją stopy krótkoterminowe i długoterminowe, stopy procentowe polityki pieniężnej i stopy rynkowe, stopy wolne od ryzyka i stopy pożyczek prywatnych. Duże firmy emitują ogromną liczbę rozmaitych papierów wartościowych, z których każdy ma inną rentowność. Poszczególne kraje mają własne stopy procentowe, w dużej mierze zależne od ich inflacji i historii niewypłacalności. Różnice między stopami są związane głównie z ryzykiem, a relacje między nimi zmieniają się w czasie. Jeśli jednak akceptujemy pojęcie „poziomu cen”, które obejmuje ceny niezliczonych dóbr i usług, to „stopa procentowa” również może być uznana za skrót myślowy odnoszący się do całego spektrum stóp procentowych.

Najważniejsze pytanie postawione w tej książce dotyczy tego, czy gospodarka kapitalistyczna może funkcjonować prawidłowo bez stopy procentowej wyznaczanej przez rynek. Ci, którzy – jak Proudhon – twierdzą, że pobieranie odsetek jest fundamentalnie niesprawiedliwe, nie wierzą w konieczność ich istnienia. Dla współczesnych kreatorów polityki pieniężnej stopy procentowe stanowią przede wszystkim narzędzie do kontrolowania poziomu cen konsumpcyjnych. Z tej perspektywy nic nie stoi na przeszkodzie, by obniżać stopy procentowe poniżej zera dla zapobieżenia deflacji. Ale wpływanie na poziom inflacji to tylko jedna z kilku funkcji stopy procentowej, być może najmniej ważna.

Główna teza niniejszej książki głosi, że stopa procentowa jest niezbędna do właściwej alokacji kapitału i wyceny inwestycji. Odsetki, jako „nagroda za wstrzemięźliwość”, zachęcają do oszczędzania. To również koszt korzy­stania z dźwigni finansowej oraz cena ryzyka. W kontekście regulacji rynków finansowych istnienie stopy procentowej zniechęca bankierów i inwestorów do zbyt ryzykownych operacji. Na rynkach walutowych stopy procentowe równoważą przepływy kapitału między państwami. Wpływają również na dystrybucję dochodów i bogactwa. Jak zauważył Bastiat, bardzo niska stopa procentowa, ze względu na dostęp do kredytu, może bardziej sprzyjać bogatym niż ubogim.

W debacie z Proudhonem Bastiat zwrócił uwagę na to, że czas ma wartość. Najważniejsi ekonomiści piszący na ten temat: Böhm-Bawerk i Fisher, uważali, że źródło odsetek stanowi sama natura ludzka – człowiek jest istotą niecierpliwą, a stopa procentowa wyraża jego preferencję czasowąIV. Współczesny Fisherowi szwedzki ekonomista Gustav Cassel, autor znakomitego wprowadzenia do tego tematu, również nalegał na „bezwzględną i bezwarunkową konieczność istnienia stopy procentowej”28. Pora rozpocząć naszą opowieść, zanim czytelnik straci cierpliwość.

I F. Bastiat, Petycja fabrykantów świec, przeł. P. Stachura, w: tegoż, Mały wybór pism, s. 14, https://mises.pl/storage/files/articles/2015/01/frederic-bastiat-maly-wybor-pism.pdf (jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie przypisy pochodzą od autora).

II Oprócz „teorii fruktyfikacji” (według której procent ma „pochodzić” z renty gruntowej) istnieją także: teoria wartości dodatkowej (lub zysku), teoria produktywności, „teoria użytkowania”, „teoria wstrzemięźliwości” (odsetki jako bodziec do oszczędzania), teorie wynagrodzenia, teoria wyzysku, teoria reprodukcji oraz szereg tak zwanych teorii bezbarwnych według klasyfikacji Böhma-Bawerka (zob. E. von Böhm-Bawerk, Kapitał i zysk z kapitału, red. W. Zawadzki,t. 1, https://mises.pl/ebook/kapital-i-zysk-z-kapitalu, s. 61 i nn.). Do tej listy należy dodać także koncepcję Johna Maynarda Keynesa, rozwiniętą w jego Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza, według której oprocentowanie jest potrzebne, by zniechęcać do gromadzenia i przetrzymywania kapitału. Böhm-Bawerk odrzucił te wyjaśnienia, twierdząc, że odsetki wynikają z naturalnej skłonności człowieka do przedkładania konsumpcji teraźniejszej nad przyszłą. Nie trzeba dodawać, że niektórzy ekonomiści odrzucają teorię stopy procentowej opartą na „preferencji czasowej”.

III E. von Böhm-Bawerk, Kapitał i zysk z kapitału, dz. cyt., s. 363.

IV Böhm-Bawerk był nieugięty w tej kwestii. Fisher potrafił jednak wyobrazić sobie sytuacje, w których preferencje czasowe jednostki mogą stać się ujemne. Stwierdził na przykład, że gdyby w czasach szybkiego spadku dochodów zapasy żywności składały się z szybko psujących się fig, a nie z sucharów, wówczas stopa procentowa byłaby ujemna.

1Bastiat vs. Proudhon – o darmowym kredycie: List trzeci, przeł. A. Palka, https://mises .pl/artykul/300. (Cytaty i odwołania do listów nietłumaczonych na polski w moim przekładzie na podstawie The Bastiat-Proudhon Debate on Interest (1849–1850), ed. R. Longa, https://praxeology.net/FB-PJP-DOI.htm#contents, z którego korzystał autor – przyp. tłum.).

2Bastiat vs. Proudhon – o darmowym kredycie: List piąty, przeł. A. Palka, https://mises .pl/artykul/327.

3The Bastiat-Proudhon Debate on Interest (1849–1850), https://praxeology.net/FB-PJP-DOI.htm#contents, Letter 7, Proudhon to Bastiat.

4 Tamże, Letter 9, Proudhon to Bastiat.

5 Tamże, Letter 11, Proudhon to Bastiat.

6 Tamże, Letter 7, Proudhon to Bastiat.

7Tamże, Letter 9, Proudhon to Bastiat.

8 Tamże, Letter 12, Bastiat to Proudhon.

9Bastiat vs. Proudhon – o darmowym kredycie: List drugi, przeł. A. Palka, https://mises .pl/artykul/290.

10Bastiat vs. Proudhon – o darmowym kredycie: List czwarty, przeł. A. Palka, https://mises.pl/artykul/307.

11The Bastiat-Proudhon Debate on Interest (1849–1850), Letter 6, Bastiat to Proudhon, https://praxeology.net/FB-PJP-DOI.htm#contents.

12 Tamże, Letter 14, Bastiat to Proudhon.

13 Tamże, Letter 9, Proudhon to Bastiat.

14 Tamże, komentarz Rodericka Longa.

15 Tamże, Letter 13, Proudhon to Bastiat.

16 F. Bastiat, Co widać a czego nie widać, przeł. H. Pacek, w: tegoż, Mały wybór pism, s. 1,https://mises.pl/storage/files/articles/2015/01/frederic-bastiat-maly-wybor-pism.pdf. (Polski przekład przypowieści o kupcu Jakubie Poczciwcu, zatytułowanej Wybita szyba, dokonany z oryginału różni się nieco od wersji angielskiej; tamże, s. 3 – przyp. tłum).

17 H. Hazlitt, Ekonomia w jednej lekcji, przeł. G. Łuczkiewicz, Instytut Ludwiga von Misesa 2012, loc. 266–268.

18 Tamże, loc. 284–288.

19 Tamże, loc. 1073–1074.

20 Tamże, loc. 1647–1659.

21 Tamże, loc. 2973.

22 Tamże, loc. 2991–2995.

23 Tamże, loc. 3120–3125.

24 Federal Reserve Bank of Dallas, Working Paper No. 126, sierpień 2012.

25 Wstępne komentarze do The Theory of Interest (1930) Irvinga Fishera.

26 W swojej niedawno wydanej książce The Great Demographic Reversal (Cham 2020) Charles Goodhart i Manoj Pradhan twierdzą, że łagodna deflacja, która dotknęła Japonię w ostatnich dekadach, wbrew dość powszechnej opinii wynikała nie ze starzenia się społeczeństwa, lecz z wpływu taniego chińskiego eksportu, który podkopał rentowność japońskiego przemysłu. Zdaniem Goodharta i Pradhana wraz ze spadkiem liczby pracowników w Chinach ta deflacyjna siła osłabnie, a ceny konsumpcyjne oraz stopy procen­towe prawdopodobnie wzrosną w całym rozwiniętym świecie.

27 Na tym założeniu bazuje niezwykle wpływowa książka szwedzkiego ekonomisty Knuta Wicksella Geldzins und Güterpreise (Procent i ceny towarów, 1898).

28 G. Cassel, The Nature and Necessity of Interest, London 1903, s. 95.

Część pierwsza

O historii odsetek

1

Babilońskie początki

Jeśli ulokujesz majątek tam, gdzie przynosi odsetki, wróci do ciebie podwojony.

egipski skryba o imieniu Any, początek pierwszego tysiąclecia p.n.e.

Chyba w całym kraju nie było drugiego człowieka, który myślałby tyle o problemie procentów. Margayya miał głowę wypełnioną procentami. Zastanawiał się nad nimi dniem i nocą. Im więcej o nich myślał, tym bardziej uważał je za największy cud stworzenia. Łączyły w sobie miste­rium narodzin i rozmnażania. Jakże inaczej wytłumaczyć fakt, że 100 rupii w kasie oszczędności stawało się z czasem 120 rupiami? Rosły jak zboże. W każdej rupii, tak uważał Margayya, kryło się ziarenko, z którego wyrastały kolejne rupie, a w tym ziarenku były inne ziarenka i tak dalej w nieskończoność. Przypominało to firmament z niezliczonymi gwiazdami, z których każda jest nieskończonym firmamentem, pomnażającym firmamenty w nieskończoność… Graniczyło z mistycznym doznaniem. Margayya miał wtedy wrażenie, że jest częścią nieskończonego bytu […]1.

Razipuram Krishnaswami Narayan, Ekspert finansowy, 1952

Na początku była pożyczka, a pożyczka przyniosła odsetki. Cóż, właśnie tak mogło być. Nie wiemy tego na pewno, ale obecnie powszechnie uważa się, że pierwsze transakcje miały raczej charakter kredytowy, a nie barterowy. Wiadomo, że Mezopotamczycy pobierali procent od pożyczek, zanim jeszcze odkryli, jak zamontować koła u wozów. Odsetki są znacznie starsze niż monety, które pojawiły się dopiero w VIII wieku p.n.e. Niektórzy sugerują, że odsetki mogą się wywodzić z praktyki wypłacania główszczyzny lub wergeldu, czyli rekompensaty za morderstwo lub inne obrażenia. W tym wypadku „procent” pełnił funkcję grzywny przekraczającej wartość samej szkody2. Inną koncepcję przedstawił francuski antropolog Marcel Mauss w swoim Szkicu o darze (opublikowanym po raz pierwszy w 1925 roku). Utrzymuje on, że odsetki wywodzą się z praktyki odwzajemniania darów w społecznościach plemiennychI.

Ludy prehistoryczne prawdopodobnie pobierały procent od pożyczek w postaci ziarna lub żywego inwentarza. Związek między odsetkami a „owocem” pożyczki jest zakorzeniony w językach starożytnych. W wielu dawnych kulturach słowa oznaczające odsetki etymologicznie wywodzą się od potomstwa zwierząt hodowlanych. Sumerowie nazywali pobierany procent mas, czyli „koźlę” lub „jagnię”3. Egipski odpowiednik tego terminu, czyli ms, oznacza „urodzić”4. W starożytnej Grecji odsetki to tokos – „cielę”. W języku hebrajskim istnieje kilka określeń odsetek, między innymi marbit i tarbit, które oznaczają „rozmnażać się” i „zwiększać”. Łacińskie słowo foenus, czyli dosłownie „procenty”, konotuje płodność, a pecunia, „pieniądze”, pochodzi od pecus – „stado”. Nasze słowo „kapitał” wywodzi się od caput – „sztuka (dosłownie głowa) bydła”. Te etymologie, jak twierdzą Sydney Homer i Richard Sylla, wskazują na to, że odsetki mają swoje źródło:

[…] w pożyczaniu ziarna i zwierząt. Pożyczki te służyły produkcji. Ziarno przynosiło plon, pomnażając się, a po żniwach łatwo można było je zwrócić wraz z „odsetkami”. Podobnie jako formę zapłaty oddawano wraz ze zwierzęciem część lub całość jego potomstwa. Nigdy się tego nie dowiemy na pewno, ale można przypuszczać, że współczesne pojęcie odsetek ma swoje źródło właśnie w takich produktywnych pożyczkach5.

Tradycja pobierania odsetek za wypożyczenie zwierząt gospodarskich przetrwała aż do czasów nowożytnych. Na początku XIX wieku w nowo zasiedlanych regionach Stanów Zjednoczonych krowy i owce często sprzedawano „na kredyt”, „warunkiem był zwrot ich podwójnej liczby po czterech lub pięciu latach”6. Związek między produktywnością natury a odsetkami zasugerował dziewiętnastowieczny niemiec­ki ekonomista Karl Arnd, który twierdził, że stopa procentowa była regulowana przez „stosunek, w jakim drzewa w euro­pejskich lasach przyrastają rocznie […] w tempie trzech lub czterech na 100”. W rezultacie, twierdził Arnd, w tych krajach stopa procentowa nie może spaść poniżej tego poziomuII. W podobnym duchu pisał Irving Fisher, który zauważał, że:

Natura jest w dużym stopniu reproduktywna. Uprawianie ziemi i hodowla zwierząt często pozwalają obdarzyć przyszłość większym bogactwem niż teraźniejszość. Człowiek może uzyskać więcej z lasu lub gospodarstwa rolnego, jeśli poczeka, niż gdyby przedwcześnie wyciął drzewa lub wyjałowił glebę. Innymi słowy, produktywność natury ma silną tendencję do utrzymywania stopy procentowej na stałym poziomie7.

Na przestrzeni wieków odzwierciedlony w języku związek między pożyczką a jej naturalną płodnością stawał się coraz bardziej abstrakcyjny. Angielskie słowo na określenie lichwy, usury, pochodzi od łacińskiego usuarius, oznaczającego „tego, który ma prawo używania, ale nie własności rzeczy”8. W XVII wieku nadal powszechnie nazywano pożyczkę „użytkowaniem” pieniędzy.

Babiloński mas

Nasza wiedza na temat finansów u zarania ludzkiej cywilizacji wykracza poza poziom domniemań dzięki Mezopotamczykom, którzy zapisywali swoje pożyczki na glinianych tabliczkach. Zawierały one, podobnie jak współczesne dokumenty kredytowe, imiona wierzyciela i dłużnika, kwotę pożyczki, datę jej udzielenia, termin spłaty oraz, w większości wypadków, wysokość naliczonych odsetek. Jako zabezpieczenia kredytu wymagano różnych form zastawu, takich jak domy, ziemia lub niewolnicy. Zdarzało się, że żona pożyczkobiorcy przeprowadzała się do wierzyciela, co można uznać za wczesny przykład niewoli za długi.

W okresie trzeciego i drugiego tysiąclecia p.n.e. na starożytnym Bliskim Wschodzie transakcje kredytowe należały do powszechnych praktyk. Odsetki zazwyczaj spłacano w tych samych dobrach, w jakich brano pożyczkę, zwykle w srebrze lub jęczmieniu. Uiszczano je również w naturze innym towarem (na przykład daktylami czy drewnem opałowym) lub odpracowywano9. Każdą tabliczkę opatrywano pieczęcią i spisywano w obecności świadków. Wiele kredytów nie zostało spłaconych, a spory między dłużnikami i wierzycielami często kończyły się w sądzie. Ponieważ tabliczki dłużne niszczono po uregulowaniu zobowiązania, materiał archeologiczny zawiera głównie zapisy niespłaconych długów, których najwyraźniej było bardzo wiele.

Dokument kredytowy datowany na XXIV wiek p.n.e. wymienia różnych ludzi zadłużonych na 720 litrów jęczmienia. Znaleźli się wśród nich poborca podatkowy Lugid, kowal Igizi, U’u – odźwierny z KA.KA., kapłan Eki, pasterz Kikuli oraz kilku innych10. Wziąwszy pod uwagę, że miesięczna racja jęczmienia wydawana mężczyznom przez świątynie wynosiła 60 litrów (kobiety otrzymywały jej połowę), pożyczki te odpowiadały rocznemu zapasowi żywności – co stanowiło znaczną ilość. Jeden z dłużników, Gugish, „nadzorca służących”, zadłużył się na ogromną sumę 9360 litrów jęczmienia, co odpowiadało racjom żywnościowym z 13 lat. Pożyczek tych udzielił Amarezem z Urnu, który był albo pracownikiem pałacu, dającym kredyty w jego imieniu, albo osobą prywatną11. W tym wypadku nie pojawiła się informacja o odsetkach, ale prawdopodobnie wynosiły one 33,33%, co najwyraźniej stanowiło wówczas standardową stopę procentową dla kredytów w jęczmieniu, jak wskazuje większość tabliczek.

Nie wiemy, dlaczego ci ludzie musieli pożyczać. W wypadku nieurodzaju jęczmień pozwoliłby uniknąć głodu; historycy są zgodni, że pożyczki tego zboża zazwyczaj miały zaspokajać podstawowe potrzeby życiowe. Mogło ono również zostać wykorzystane jako ziarno siewne. W Mezopotamii kredyty tak naprawdę służyły wielu celom. Liczne towary, między innymi jęczmień, trzcinę, belki drewniane i cebulki oraz bydło, ­sprze­dawano na kredyt12. Istniały pożyczki nie tylko na konsumpcję, lecz także na zakup nieruchomości i niewolników, a nawet na przedsięwzięcia handlowe.

W regionie brakowało wielu surowców i konieczne było importowanie drewna cedrowego, marmuru, miedzi i gipsu, za które płacono tekstyliami, olejem sezamowym, zbożem i daktylami13. Wiele gałęzi lokalnego rzemiosła, takich jak garncarstwo, plecionkarstwo, tkactwo czy jubilerstwo, opierało się na handlu zagranicznym14. Często finansowano go kredytem. Zapisy o pożyczaniu srebra spółkom kupiec­kim pojawiały się już od końca trzeciego tysiąclecia p.n.e. Od takich kredytów naliczano wyższe odsetki, w wypadku niepowodzenia przedsięwzięcia handlowego nie trzeba było jednak zwracać pożyczonego kapitału – tego rodzaju kredyt przypominał pożyczki morskie (znane po łacinie jako usura maritima lub fenus nauticum)III, powszechne w starożytnej Grecji i w średniowieczu.

Obliczanie odsetek wymagało standaryzowanych miar czasu i wartości. Kalendarz sumeryjski składał się z 12 miesięcy w roku i 30 dni w miesiącuIV. Czas, odległość, wagę, a także pieniądze i odsetki mierzono w ułamkach liczby 60 jako najmniejszej podzielnej przez pierwsze sześć liczb całkowitych, więc przydatnej do prostych rachunków15. Mimo to ustalenie należnych odsetek bywało trudne. W szkole uczono, jak obliczyć stopę procentową pożyczki, w której łączono kapitał i odsetki16. Jedno z zadań testowych w czasach starobabilońskich brzmiało: „Udziel jednego gur pożyczki na procent; po ilu latach kapitał i odsetki będą sobie równe?”V. „Trudne rachunki – jak się dowiadujemy – to jedna z charakterystycznych cech babilońskiej ­matematyki”17.

Wierzyciel mógł zawrzeć umowę, na mocy której odsetki uiszczano w formie pracy – wykonywanej przez dłużnika, członka jego rodziny lub niewolnika. Tego rodzaju praktyki nazywano później odsetkami antychretycznymiVI. Gdy procent od pożyczki pobierano przez przejęcie zastawu, na przykład ziemi, stanowiło to odpowiednik czynszu lub współczesnej dzierżawy kapitałowej. Babilończycy używali tego samego słowa – mas – na oznaczenie zarówno odsetek, jak i czynszu. Ten starożytny związek między nimi przetrwał w językach nowożytnych, na przykład w niemiec­kim słowie Zins („odsetki”), które wywodzi się od łacińskiego census („czynsz”). Podobnie rentes, francuskie określenie pożyczki publicznej, pochodzi z czasów, gdy król Francji zaciągał kredyty zabezpieczone czynszami z Hôtel de Ville w Paryżu. Od tego słowa wywodzi się z kolei termin „rentier”, czyli osoba żyjąca z odsetek.

Niektóre babilońskie długi były zbywalne i dziedziczne. Jak pisze historyk Morris Silver: „W Asyrii w XIV wieku p.n.e. tabliczki z zapisami umów pożyczki kupowano i sprzedawano na rynku”18. Kredytów udzielano na różne okresy – często ich spłata przypadała po żniwach. Istniały również pożyczki zwrotne na żądanie, czyli płatne natychmiast po wezwaniu. Przykład z miasta Sippar z początku drugiego tysiąclecia pokazuje, że kredyt miał zostać zwrócony, „gdy tylko on [wierzyciel] tego zażąda”19. Pewien kupiec z tego okresu ściągnął należność z weksla od innego kupca, aby spłacić własny dług20.

Już w drugim tysiącleciu p.n.e. można dostrzec coś w rodzaju sieci kredytowej. Imię Balmunamhe, kupca z miasta Larsa, pojawia się w wielu dokumentach obok innych przedstawicieli jego profesji, takich jak Puqum, Nur-Kubi, Warad-Sibi i Gimillum – ostatni z nich był świadkiem nabycia przez Balmunamhego domu w 11 roku panowania Warad-Sina (1770–1758 p.n.e.)21. Wielu z tych kupców-bankierów mieszkało w tej samej dzielnicy Larsy. Balmunamhe był prominentną postacią: udzielał pożyczek w srebrze i jęczmieniu na procent, handlował niewolnikami, wypożyczał ich oraz przyjmował jako zastaw. Wynajmował również statki. Sprzedawał i kupował nieruchomości, z czasem nabył też dużą posiadłość ziemską, a należąca do niej wieś została nazwana jego imieniem. Balmunamhe prowadził działalność typową dla tankarum, czyli starobabilońskiegokupca, choć na szerszą skalę niż większość przedstawicieli jego branży.

Zarówno wśród kredytodawców, jak i wśród kredytobiorców było wiele kobiet22. Odnotowano, że pewna mieszkanka Ur pożyczyła jęczmień i srebro trzem wspólnikom, by mogli wynająć statki na morską wyprawę i zatrudnić załogę23. W trzynastowiecznym Aszur pewna przedsiębiorczyni zamówiła cegły i zapłaciła za nie za pomocą listów kredytowych, a w zamian obiecała dostawę wełny24. Inna pożyczka obejmowała jęczmień dla „pracownic młyna”25. Kapłanki boga słońca Samasa w Sippar prowadziły szeroką działalność kredytową: udzielały pożyczek w srebrze i wypożyczały niewolników, finansowały wyprawy kupiec­kie i poświadczały umowy kredytowe26. Jak się wydaje, kapłanki te, zwane nadītu, wyparły mężczyzn z branży pożyczkowej, a przy tym zgromadziły znaczne fortuny oraz piękne domy, ogrody i pola, które później oddawały w dzierżawę27.

Mówi się, że „finanse narodziły się w cieniu świętości”28. Na starożytnym Bliskim Wschodzie głównymi pożyczkodawcami były początkowo świątynie. Pałace również udzielały kredytu. Te instytucjonalne podmioty wykorzystywały odsetki z pożyczek do redystrybucji zasobów, między innymi do wydawania racji żywnościowych wdowom, sierotom i innym potrzebującym. Z czasem obowiązki związane z poborem podatków i udzielaniem pożyczek zaczęli przejmować pośrednicy. Niektórzy z tych kupców dorobili się wielkich fortun. W okresie nowobabilońskim (pierwsze tysiąclecie p.n.e.) rodzina Egibi oferowała pełen zakres usług bankowości kupiec­kiej: przyjmowała depozyty, udzielała pożyczek, regulowała zobowiązania klientów i spekulowała towarami. Egibi, którzy kupili wielkie posiadłości ziemskie i zostali wyniesieni na wysokie stanowiska urzędnicze, byli Rothschildami starożytnego Bliskiego Wschodu29.

Ósmy cud świata

Mezopotamczycy wynaleźli to, co Einstein rzekomo nazwał ósmym cudem świata – mianowicie procent składanyVII. Gliniany stożek pokryty inskrypcjami klinowymi dokumentuje spór graniczny między Lagaszem a Ummą – dwoma sąsiednimi miastami-państwami w południowej Mezopotamii. Dokument ten został wystawiony w imieniu Enmeteny, władcy Lagaszu sprzed 2400 roku p.n.e. Stwierdza on, że jakieś 40 lat wcześniej Umma zajęła ziemię uprawną należącą do Lagaszu i zgodziła się wówczas na coroczne wpłaty na jego rzecz w wysokości 300 guru (litrów) jęczmienia za użytkowanie gruntu. Umma nie wywiązywała się jednak z tych zobowiązań. Enmetena odebrał sporne terytorium i zażądał zaległej zapłaty wraz z odsetkami. Stwierdził, że dług narastał w wyniku procentu składanego naliczanego w wysokości 33,33% rocznie i wynosi obecnie 4,5 biliona litrów jęczmienia – to suma niemożliwa do spłaceniaVIII. Nieuregulowanie zobowiązań doprowadziło do wojny między obydwoma miastami30.

Dokument Enmeteny wskazuje na odwieczny problem związany z odsetkami: gdy dług się o nie powiększa, łatwo może stać się niespłacalny. Sumerowie na określenie procentu składanego używali wyrażenia mashmash, które przywodzi na myśl mnożenie się żywego inwentarza – a więc powiększający się w nieskończoność dług31. Problem zobowiązań rosnących w postępie geometrycznym fascynuje ludzi do dziś. Jak obliczył pod koniec XVIII wieku angielski filozof Richard Price: „Gdyby jeden pens […] został ulokowany na 5% odsetek składanych rocznie w chwili narodzin Zbawiciela, to po 1773 latach wzrósłby do kwoty większej niż równowartość 150 milionów kul o wielkości Ziemi wykonanych ze szczerego złota”. Karol Marks przywoływał te obliczenia z aprobatą (podobnie jak Proudhon w polemice z Bastiatem)32.

Kryzysy zadłużenia, niewątpliwie zaostrzane przez niszczycielską siłę procentu składanego, często powracały w dziejach Mezopotamii. Nie przypadkiem to właśnie Enmetena z Lagaszu jako pierwszy władca świata starożytnego ogłosił umorzenie długów. Kolejne nastąpiło około 50 lat później. Pięćdziesiąty rok był również tym wyznaczonym w Księdze Kapłańskiej jako rok jubileuszowy – czas ogłaszania „czystych kont” i anulowania długów w starożytnym Izraelu. Później babilońskie umorzenia długów stały się zwyczajem i ogłaszano je na początku panowania każdego nowego władcyIX. Takie praktyki pojawiały się następnie w starożytnej Grecji, a jeszcze później – w Rzymie. W 594 roku p.n.e. Ateńczyk Solon, znany jako „Prawodawca”, ogłosił „zrzucenie brzemion”. Nakazał rozbić kamienie hipoteczne (horoi), którymi oznaczano zadłużone grunty, i tym samym wyzwolił obywateli z niewoli dłużnej. Ograniczył także wysokość oprocentowania33. Arystoteles twierdził, że przed tymi reformami poddani „dostawali się, i oni sami, i ich dzieci, w niewolę pana”34.

Co ciekawe, kwestia regulacji odsetek zajmuje dużo miejsca w najwcześniejszym znanym zbiorze praw, Kodeksie Hammurabiego, datowanym na około 1750 rok p.n.e. Babiloński król skodyfikował ówczesne praktyki kredytowe, ponieważ ustalił oficjalnie stopy procentowe, znane nam dzisiaj dzięki temu, że kodeks przetrwał w postaci tekstu klinowego na bazaltowej steli. Maksymalne oprocentowanie pożyczek w srebrze ustalił na 20%, a w jęczmieniu – na 33,33%. Dla pożyczkodawców, którzy żądali wyższych niż dopuszczalne stawek, nie odliczali spłat od kapitału, stosowali fałszywe wagi lub domagali się procentu składanego, wyznaczył kary. Określił także warunki przetrzymywania ludzi jako zastawu pożyczki. W wypadku zniszczenia zbóż przez powódź lub suszę kodeks nakazywał umorzenie odsetek35.

Stworzenie przepisów finansowych to jedno, ale skłonienie ludzi do postępowania zgodnie z duchem prawa to zupełnie inna kwestia. To, co dziś nazywamy arbitrażem regulacyjnym – czyli obchodzenie przepisów przez graczy rynkowych – okazuje się tak stare jak samo prawo. Choć Hammurabi ograniczył maksymalne oprocentowanie, nie określił okresu obowiązywania tej restrykcji. Wierzyciele mogli więc stosować maksymalną stawkę miesięczną, co dawało bardzo wysoką roczną stopę procentową. Pewna babilońska umowa pożyczkowa, podobnie jak umowy dotyczące kart kredytowych oferowane przez dzisiejsze banki, nakładała karę w wysokości 260% rocznie za spóźnienie ze spłatą36. W innym wypadku pożyczka z Iszchali została zapisana w księdze rachunkowej bez określonych warunków, co „dobrze służyło ukryciu pobierania odsetek i zatajeniu rzeczywistej stopy procentowej przed królewską policją rynkową”37. Próby obchodzenia prawa kredytowego prowadziły do kolejnych regulacji. Na przykład w XVII wieku p.n.e. wydano edykt zabraniający przemycania oprocentowanych pożyczek pod pozorem pobierania zaliczek na zakup towarów38.

Poziom stóp procentowych

Sposób ustalania poziomu stóp procentowych pozostaje jednym z najbardziej kłopotliwych problemów w dziedzinie ekonomii. Zdaniem niektórych stopa procentowa stanowi pochodną zysków z aktywów rzeczywistych, nadwyżki uzyskiwanej z ziemi uprawnej, rentowności przedsiębiorstwa przemysłowego i, bardziej ogólnie, wzrostu produktywności w całej gospodarce. Inni wiążą ten parametr z tempem wzrostu populacji i fluktuacjami dochodu narodowego (roczna zmiana PKB wynika bowiem ze zmian liczby ludności i produktywności). Niektórzy utrzymują, że stopa procentowa odzwierciedla zbiorową niecierpliwość lub preferencję czasową społeczeństwa, podczas gdy inni twierdzą, że decydujący wpływ mają tutaj czynniki monetarne.

Żadna z tych teorii stóp procentowych nie znajduje mocnego oparcia w doświadczeniach starożytnych cywilizacji. Jak już widzieliśmy, babilońskie stopy procentowe miały dwie standardowe formy (20% w wypadku srebra i 33,33 % w wypadku jęczmienia) i pozostawały niezmienione przez całe stulecia – co najmniej od wczesnego okresu Ur III do śmierci Hammurabiego (ok. 2100–1750 p.n.e.). Duża stabilność babilońskich stóp procentowych sugeruje, że nie determinowały ich wyłącznie czynniki ekonomiczne39. Podobnie długotrwałą stabilność widać również w starożytnej Grecji. Od V do II wieku p.n.e. Świątynia Apollina na wyspie Delos udzielała pożyczek na 10%40.

Na przestrzeni wieków stopy procentowe w starożytnym świecie ­uległy znacznemu obniżeniu, lecz ten długoterminowy trend spadkowy wygląda raczej na konsekwencję zmian w systemach ich obliczania niż wynik oddzia­ływania czynników ekonomicznych. W babilońskim systemie sześćdziesiętnym oprocentowanie pożyczek w srebrze wynosiło 1/60 miesięcznie. Grecy, którzy wprowadzili system dziesiętny, stosowali standardowe oprocentowanie w wysokości 10% rocznie. W rzymskim systemie dwunastkowym stopa procentowa wynosiła zwykle 1/12 dwunastą kapitału, czyli 8,33% rocznie41. Keynes, który badał historię babilońskiego pieniądza w ramach pracy nad swoim Treatise on Money (Traktatem o pieniądzu, 1930), uważał, że wysokość oprocentowania była kształtowana raczej przez zwyczaj niż siły rynkowe. Jak ujęła to jego uczennica Joan Robinson, odsetki mają „uśmiech kota z Cheshire […], pozostający nawet wtedy, gdy całkowicie znikają okoliczności, które go wywołały”42. Podobnie zapatrywał się na to Marks, który pisał, że „zwyczaj, tradycja prawna itd. w równym stopniu jak sama ­konkurencja wywierają wpływ na określenie średniej stopy ­procentowej […]”43.

W świetle dowodów na istnienie pożyczek w okresie od trzeciego do pierwszego tysiąclecia p.n.e. wniosek Marksa wydaje się rozsądny. Nawet we współczesnym świecie zwyczaj nadal odgrywał dużą rolę w ustalaniu poziomu stóp procentowych. Jak zauważają Homer i Sylla:

do niedawna w Stanach Zjednoczonych stopy procentowe wielu typów zmieniały się bardzo powoli. Tradycja 6% trwała co najmniej dwa stulecia. Lichwiarskie limity pozostawały na tym samym poziomie aż do lat sześćdziesiątych XX wieku. Stopy oprocentowania kredytów bankowych określane przez banki oddalone od centrów finansowych i „Wielkiego Biznesu” były stosunkowo stabilne przez długi czas44.

Najnowsze badania Banku Rozrachunków Międzynarodowych wskazują, że stopy procentowe w ciągu ostatnich 100 lat w większym stopniu zależały od charakteru systemów monetarnych (opartych na standardzie złota, systemie dewizowo-złotym, Bretton Woods, standardzie dolara) niż od czynników ekonomicznych, takich jak indywidualne decyzje o oszczędzaniu i inwestowaniu45.

Równie oczywiste jest jednak to, że starożytne stopy procentowe nie były determinowane wyłącznie przez zwyczaje i prawo. Morris Silver utrzymuje, że starożytny rynek pożyczkowy reagował na zmiany popytu i podaży kredytuX. Jak się przekonaliśmy, w Mezopotamii działało wielu prywatnych pożyczkodawców – można przypuszczać, że należało ich zachęcać do udzielania kredytów, proponując odpowiednio atrakcyjne zyski. Pożyczki udzielane w imieniu bóstwa świątynnego często miały niższe oprocentowanie od tych oferowanych przez osoby prywatne. Można by to uznać za wczesny przykład dotowanego kredytu publicznego albo wynik przyciągania przez świątynie „lepszych” dłużników – w końcu nikt nie chce zalegać z płatnościami wobec boga. Wyższe stopy procentowe na pożyczki zboża mogły wynikać z tego, że udzielano ich w okresach niedoboru jęczmienia, a zwracano po żniwach, gdy był on dostępny w dużych ilościach i tani46.

Mimo długoterminowej stabilności tego, co można by nazwać „referencyjną” stopą procentową, nie brak również dowodów na to, że stopy rynkowe w starożytnym świecie różniły się w zależności od czasu i miejsca. W okresie nowobabilońskim odnotowano szeroki zakres stóp procentowych, od zaledwie 5 aż do 240%47. Wyższe oprocentowanie zawierało premię za ryzyko – pożyczki dla spółek kupiec­kich, znane jako pożyczki harranu, mog­ły przynosić nawet 40% zysku (ale jeśli statek zatonął, kapitał nie musiał być zwracany)48. W asyryjskich placówkach handlowych w Kapadocji stopy procentowe były wyższe niż w Mezopotamii. Wielcy kupcy płacili niższe odsetki niż mniej wiarygodni kredytobiorcy49, a wyższe oprocentowanie pożyczek w jęczmieniu mogło stanowić formę ubezpieczenia na wypadek królewskiego dekretu o umorzeniu długów50.

Jest oczywiste, że stopy procentowe nie były powiązane ze wzrostem gospodarczym – ani w starożytności, ani później. W pierwszym tysiącleciu naszej ery globalny wzrost gospodarczy szacuje się na zaledwie 0,01% rocznie. Mimo to w tym tysiącletnim okresie realne stopy procentowe w Europie wahały się od 6 do 12%51. Trudno też dostrzec jakikolwiek związek między stopą procentową a zmianami demograficznymi – wręcz przeciwnie, wzrost populacji i stopy procentowe często zmierzały w przeciwnych kierunkach52.

Tezę, że stopa procentowa jest determinowana przez „realne” czynniki ekonomiczne, a nie monetarne, wysunął szkoc­ki filozof David Hume we wpływowym eseju O procencie (1752)53. Jego twierdzenie, że stopy procentowe nie są zależne od zmian podaży pieniądza, nie znajduje jednak potwierdzenia w historii starożytnej. Po zdobyciu przez Aleksandra Wielkiego dużych zasobów perskiego złota i srebra i rozdzieleniu ich ceny miały wzrosnąć, a stopy procentowe – spaść54. W Żywotach cezarów Swetoniusz wspomina o tym, że cesarz Oktawian August po przywiezieniu do Rzymu skarbów królów egipskich wywołał nadpodaż pieniądza i spadek stóp procentowych z 6 do 4%55. Po śmierci Oktawiana Augusta Tyberiusz zaczął gromadzić i przetrzymywać pieniądze, co doprowadziło do wzrostu stóp procentowych ponad ustawowy limit i wybuchu kryzysu bankowego w 33 roku n.e. Władca ten postanowił wówczas udzielić patrycjuszowskim rodzinom pożyczek bez odsetek z cesarskiego skarbca, co spowodowało natychmiastowy spadek stóp procentowych i zakończyło kryzys56. Jego działania można uznać za pierwsze w historii zastosowanie luzowania ­ilościowegoXI.

Krótko mówiąc, starożytna historia odsetek nie dostarcza mocnych dowodów na poparcie żadnej teorii dotyczącej kształtowania się stopy procentowej. Prawo i zwyczaj z pewnością odgrywały w tym ważną rolę. Sporadyczne zmiany w liczbie pieniędzy w obiegu również miały jednak wpływ na poziom stóp procentowych. Przynajmniej do pewnego stopnia działały też siły rynkowe, co widać w różnorodności oferowanych stawek i premiach za ryzyko naliczanych przy określonych pożyczkach57. Świątynie i pałace, jako główni pożyczkodawcy, miały wpływ na podaż kredytu i jego cenę (czyli oprocentowanie) – podobnie jak dziś mają go banki centralne. Główna różnica polega na tym, że w starożytności pożyczek udzielano w towarach, takich jak srebro, podczas gdy dzisiejsze banki centralne mogą tworzyć pieniądz fiducjarny „z niczego”. W XXI wieku władze mają znacznie większą łatwość manipulowania stopą procentową niż w starożytności.

Böhm-Bawerk stwierdził, że stopa procentowa jest odbiciem poziomu cywilizacyjnego narodu. W starożytnym świecie stopy procentowe stanowiły odzwierciedlenie dziejów wielkich cywilizacji. W Babilonii, Grecji i Rzymie tworzyły na przestrzeni wieków krzywą w kształcie litery U – spadały, w miarę jak dana cywilizacja się umacniała i rozwijała, a gwałtownie rosły w okresach schyłku i upadku58. Bardzo niskie stopy procentowe mogą oznaczać ciszę przed burzą. We wczesnym okresie nowobabilońskim (700–630 p.n.e.) oprocentowanie pożyczek w srebrze spadło do poziomu 8,33%. Jednak już na początku V wieku p.n.e., po zdobyciu Babilonii przez Persów, stopy te wzrosły do ponad 40%59. Podobnie w osiemnastowiecznej Holandii osiągnęły one swoje minimum tuż przed tym, jak Republika Zjednoczonych Prowincji została najechana przez rewolucyjną Francję. Jeśli weźmiemy pod uwagę niezwykle niskie stopy procentowe z początku XXI wieku, nie jest to myśl szczególnie pocieszająca.

Trend stóp procentowych w Babilonii, Grecji i Rzymie przybierał kształt litery U: spadały one, w miarę jak każda z tych cywilizacji umacniała się i prosperowała, lecz gwałtownie rosły w okresach ich schyłku i upadku. Źródło: Sidney Homer, Richard Sylla, A History of Interest Rates, 3rd ed., Hoboken, NJ,1995

Konieczność istnienia odsetek

Adam Smith zasłynął stwierdzeniem, że ludzie mają skłonność „do wymiany, handlu i zamiany jednej rzeczy na drugą”XII. Jak się wydaje, wykazują też równie silną tendencję do brania i udzielania pożyczek, a co za tym idzie – do naliczania odsetek. Antropolodzy odrzucili już tezę, że pieniądze powstały, by zastąpić handel wymienny, jak utrzymywali klasyczni ekonomiści, w tym Smith. Nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie mitycznego przekonania o przejściu od barteru do pieniędzy. Wręcz przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że kredyt pojawił się przed nimi, a jego najwcześniejsze formy były oprocentowane60.

Niezwykłe wydaje się to, jak wiele wspólnego mają odsetki w starożytności z ich współczesną formą. Istniało mnóstwo różnych typów oprocentowanych pożyczek – od tych w zbożu dla karczmarek, po te w srebrze dla kupców. Wyznaczano różne stopy procentowe, odzwierciedlające zróżnicowany poziom ryzyka, dużego w wypadku pożyczek harranu dla morskich kupców, które wiązały się z wysokimi kosztami, zawierającymi dodatek ubezpieczeniowy na wypadek zatonięcia statku. Przeprowadzano też wyjątkowo skomplikowane obliczenia odsetek, które dziś są wykonywane przez komputery. Uderzająco nowoczesnym zjawiskiem były sieci kredytowe zdominowane przez potężnych finansistów. To samo można powiedzieć o okresowych kryzysach zadłużenia i nieustannych próbach omijania regulacji finansowych. Bankier z Wall Street, przeniesiony do Larsy w XVII wieku p.n.e., znalazłby tam wiele dobrze mu znanych rzeczy.

Odsetki zrodziły się z połączenia potrzeby i chciwości. Istniały już na wczesnym etapie rozwoju cywilizacji, ponieważ ludzie dysponowali ograniczonym kapitałem. Pałace i świątynie ponosiły znaczne wydatki i potrzebowały regularnych wpływów z podatków i danin. Naliczano więc odsetki za opóźnione płatności – tak samo jak robią to dziś urzędy skarbowe. Instytucje publiczne wymagały procentu od pożyczek, a więc w praktyce racjonowały swoje zasoby. Pożyczki w zbożu trafiały do głodnych lub rolników potrzebujących ziarna siewnego. Pożyczkodawcy – zarówno prywatni, jak i instytucjonalni – mogli naliczać odsetki, ponieważ bogactwo było nierówno rozłożone, a oni dysponowali zasobami, które inni, na przykład ambitna karczmarka, chcieli pożyczyć i byli gotowi za to zapłacić.

„Pojawienie się odsetek jako zachęty do udzielania pożyczek to najważniejsza innowacja w dziejach finansów” – pisze historyk William Goetzmann, specjalista z tej dziedziny 61. To bardzo trafna uwaga. Finanse umożliwiają zawieranie transakcji na określony czas. Rolnik pożycza ziarno jęczmienia, by obsiać pole, ale może spłacić dług dopiero po żniwach. Procesy przemysłowe – nawet w wypadku rzemieślników ze starożytnego Bliskiego Wschodu – wymagają czasu, od pozyskania surowców po sprzedaż gotowego produktu. Jeden z tekstów z trzeciego tysiąclecia p.n.e. pokazuje, że przygotowanie tkaniny w Mezopotamii trwało wówczas ponad rok62. Handel zagraniczny również pochłaniał dużo czasu. Gdy kapitał był zamrożony w produkcji lub handlu, naliczane odsetki miały pewien związek z długością cyklu produkcyjnego.

W każdym społeczeństwie, w którym istniała własność prywatna – czy to w Mezopotamii, czy to w późniejszych cywilizacjach – naliczanie odsetek było konieczne, by skłonić ludzi do pożyczania własnych zasobów. Bez odsetek z pewnością przetrzymywaliby kapitał. W starożytnym Babilonie posiadacz nadmiaru środków mógł albo kupić ziemię i ją uprawiać, albo pożyczyć pieniądze komuś innemu, kto za ich pomocą nabyłby gospodarstwo. Wydaje się oczywiste, że stopa procentowa i produktywność kapitału – w tym wypadku nadwyżka w postaci płodów rolnych – powinny być ze sobą powiązane.

Odsetki są również niezbędne, by określić wartość długoterminowych aktywów, takich jak nieruchomości. Starożytna Sumeria i cywilizacje, które nastąpiły po niej, zbudowały pierwsze wielkie miasta. Od trzeciego tysiąclecia p.n.e. istniał już rynek budynków prywatnych. Ponieważ domy można było kupić na kredyt i wynajmować, pożyczki hipoteczne w naturalny sposób powinny przynosić zysk. Warto zauważyć, że gdy Oktawian August zalał Rzym egipskimi skarbami, stopy procentowe spadły, a ceny nieruchomości wzrosły. Od tego czasu niewiele się zmieniło – 2000 lat później rynki nieruchomości nadal są wrażliwe na zmiany stóp procentowych i podaży pieniądza.

Jak pod koniec XVII wieku pisał angielski ekonomista Nicholas Barbon: „Odsetki to czynsz z zasobów [czyli kapitału], podobnie jak czynsz z ziemi: pierwszy jest czynszem z zasobu wytworzonego, czyli sztucznego, drugi z zasobu niewytworzonego, czyli naturalnego”63. W czasach Barbona w Szkocji zapisywano odsetki jako „@rents” (czynsze)64. W następnym stuleciu Anne-Robert Jacques Turgot, francuski ekonomista i mąż stanu, rozwinął tę myśl: „Każdy kapitał w formie pieniężnej […] jest równoważny kawałkowi ziemi przynoszącemu dochód równy określonej części tej sumy”65. Dla Turgota świat finansów stanowił odbicie rzeczywistości, a aktywa realne i finansowe były wymienialne. Skoro ziemia, budynki i fabryki dają dochód, pieniądz musi przynosić odsetki. To ważne spostrzeżenie jest często ignorowane przez współczesnych ekonomistów.

Dla decydentów XXI wieku stopa procentowa to po prostu narzędzie do kontroli inflacji i regulowania gospodarki. Znajomość babilońskich początków odsetek powinna jednak dać im do myślenia. Odsetki towarzyszą ludzkości od zarania dziejów, ponieważ zasoby zawsze pozostawały ograniczone i należało je w jakiś sposób racjonować; ponieważ majątek zawsze był nierówno rozłożony między wierzycieli i dłużników i ponieważ – jak stwierdził Böhm-Bawerk – „procent jest duszą kredytu”XIII. Odsetki istnieją, bo pożyczki są produktywne, a nawet jeśli nie są, to wciąż mają wartość. Istnieją, ponieważ posiadaczy kapitału trzeba zachęcić do jego pożyczania, a pożyczanie to działalność ryzykowna. Istnieją, ponieważ produkcja wymaga czasu, a ludzie z natury są niecierpliwi.

Wcześniejsze pokolenia badaczy ekonomii, które rozważały naturę odsetek wnikliwiej niż współcześni przedstawiciele tej dziedziny, nie miały wątpliwości co do ich znaczenia. Dla Böhma-Bawerka odsetki były „organiczną koniecznością”66. Irving Fisher nazwał je „zjawiskiem zbyt wszechobecnym, by je wyeliminować”67. W podobnym duchu Joseph Schumpeter stwierdził, że odsetki „niejako przenikają cały system gospodarczy”68. Nawet autor Kapitału, ich zapamiętały wróg, zgadzał się w tej kwestii z tym gorliwym obrońcą kapitalizmu. W zdaniu przywodzącym na myśl epokę starożytności, kiedy to po raz pierwszy odnotowano opłatę za pożyczkę, Marks pisał: „Lichwa istnieje jak gdyby w porach produkcji, jak bogowie u Epikura w intermundiach [przestrzeniach międzyplanetarnych]”69.

I M. Mauss, Szkic o darze. Forma i podstawa wymiany w społeczeństwach archaicznych, w: tegoż, Socjologia i antropologia, przeł. M. Król, K. Pomian, J. Szac­ki, Warszawa 1973. Według Maussa takimi ludźmi nie kierowała „zimna racja kupca, bankiera czy kapitalisty […]. W cywilizacjach tych […] [z]wraca się je [otrzymane rzeczy] z nawiązką, ale po to, by upokorzyć pierwszego dawcę czy partnera, a nie tylko po to, by wynagrodzić mu stratę spowodowaną przez »odroczone spożycie«” (tamże, s. 161).

II Marks nazywa koncepcję Arnda „leśną stopą procentową” (K. Marks, Kapitał, t. 3, cz. 1, w: K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 25, przeł. E. Lipiński, Warszawa 1983, s. 558, przypis).

III W oryginale bottomry loans, czyli dosłownie – jak wyjaśnia autor – pożyczki „na stępkę” lub „dno statku” (przyp. tłum.).

IV Pożyczek w srebrze udzielano według wagi, a pożyczek w jęczmieniu – według objętości. Jedna mina jęczmienia była warta 60 sykli. Odsetki od srebra wynosiły jeden sykl za minę (czyli 1/60 miesięcznie lub 20% rocznie). Obowiązywał stały kurs wymiany między jęczmieniem a srebrem.

V Przy założeniu dwudziestoprocentowych odsetek, płatnych rocznie i kapitalizowanych, Leemans oblicza, że kapitał pożyczki podwaja się wraz z odsetkami po trzech latach, 283 dniach i ośmiu godzinach (W.F. Leemans, The Old Babylonian Merchant. His Business and His Social Position, Leiden 1950, s. 15).

VI Na przykład w prawie rzymskim pobieranie odsetek antychretycznych generalnie oznaczało korzystanie z zastawu w formie nieruchomości, takich jak płody rolne w przypadku gruntów, ale w grę mogła wchodzić także praca dłużnika na rzecz wierzyciela (przyp. tłum.).

VII Nie ma dowodów na to, że Einstein kiedykolwiek wypowiedział te słowa. Według strony Quote Investigator po raz pierwszy pojawiły się one w reklamie firmy The Equity Savings & Loan Company, zamieszczonej w 1925 roku w gazecie „Cleveland Plain Dealer” z Ohio. Napisano tam: „Ósmym cudem świata jest procent składany. Robi z pieniędzmi niesamowite rzeczy. W Equity podwaja twoje oszczędności co 14 lat” (https://quoteinvestigator.com/2019/09/09/interest/).

VIII William Goetzmann zauważa, że jest to ekwiwalent pięćsetosiemdziesięciokrotności rocznych zbiorów jęczmienia w Stanach Zjednoczonych (W. Goetzmann, Money Changes Everything: How Finance Made Civilization Possible, Princeton 2016, s. 35).

IX Ogłaszanie „czystego konta” (czyli umorzenia długów) ograniczało społeczne niepokoje, które wybuchały, gdy dłużnicy popadali w niewolę za długi lub tracili swoje ziemie na rzecz wierzycieli. Edykty misarum dotyczyły wyłącznie pożyczek konsumpcyjnych (zbożowych), natomiast długi handlowe (w srebrze) pozostawały nietknięte. Wskazuje to, że władcom chodziło przede wszystkim o społeczne skutki nadmiernego zadłużenia poddanych (M. Hudson, Reconstructing the Origins of Interest-Bearing Debt and the Logic of Clean Slates, w: Debt and Economic Renewal in the Ancient Near East, eds. M. Hudson, M. van de Mieroop, Bethesda, MD, 2002, s. 7).

X M. Silver, Economic Structures of Antiquity, Westport, CN, 1995, rozdział 5, passim. Twierdzono, że w starożytnej Grecji nie istniał prawdziwy rynek finansowy, dekret wydany pod koniec V wieku p.n.e. przez Plotheię w Attyce nakazywał jednak pożyczać pieniądze tym, którzy zaproponują najwyższą stopę procentową.

XI Ciekawostką jest to, że głównymi beneficjentami luzowania ilościowego przeprowadzonego przez Tyberiusza były właśnie rodziny patrycjuszowskiej elity. Jak zobaczymy, podobna sytuacja miała miejsce, gdy Rezerwa Federalna przywróciła tę praktykę w 2008 roku.

XII A. Smith, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, t. 1, przeł. S. Wolff, O. Einfeld, Z. Sadowski, Warszawa 1954, s. 20.

XIII E. von Böhm-Bawerk, Kapitał i zysk, dz. cyt., s. 25.

1 R.K. Narayan, Ekspert finansowy, przeł. H. Krzeczkowski, Warszawa 1964, s. 136.

2 M. Hudson, Reconstructing the Origins of Interest-bearing Debt and the Logic of Clean Slates, w: Debt and Economic Renewal in the Ancient Near East, eds. M. Hudson, M. van de Mieroop, Bethesda, MD, 2002, s. 11.

3 W przekładzie van de Mieroopa „owca” (zob. M. van de Mieroop, The Invention of Interest. Sumerian Loans, w: The Origins of Value. The Financial Innovations that Created Modern Capital Markets, eds. W.N. Goetzmann, K.G. Rouwenhorst, New York 2005, s. 24.

4 S. Homer, R. Sylla, A History of Interest Rates, 3rd ed., Hoboken, NJ, 1996, s. 18.

5 Tamże.

6 J. Rae, Statement of Some New Principles on the Subject of Political Economy, Exposing the Fallacies of the System of Free Trade, and of Some Other Doctrines Maintained, w: Wealth of Nations, Boston, MA, 1834, s. 194.

7 I. Fisher, The Theory of Interest. As Determined by Impatience to Spend Income and Opportunity to Invest It [1930], w: The Works of Irving Fisher, Vol. 9, ed. William Barber, London 1997, s. 193.

8Oxford English Dictionary, ed. 1973.

9 C. Wunsch, Debt, Interest, Pledge and Forfeiture in Neo-Babylonian and Early Archaemenid Period. The Evidence from Private Archives, w: Debt and Economic Renewal in the Ancient Near East, eds. M. Hudson, M. van de Mieroop, Bethesda, MD, 2002.

10 M. van de Mieroop, The Invention of Interest…, dz. cyt., s. 19.

11 M. Silver, Economic Structures of Antiquity, Westport, CN, 1995, s. 110.

12 C. Wunsch, Debt, Interest, Pledge, dz. cyt.

13 W.F. Leemans, The Old-Babylonian Merchant. His Business and His Social Position, Lei­den 1950, s. 3.

14 M. van de Mieroop, The Ancient Mesopotamian City, Oxford 1999, s. 179.

15 A. Waugh, Time. From Micro-seconds to Millennia. The Search for the Right Time, New York 1999, s. 21.

16 M. van de Mieroop, Old-Babylonian Interest Rates. Were They Annual?, w: Immigration and Emigration within the Ancient Near East, eds. K. van Lerberghe, A. Schoors, Leuven 1995.

17 K. Muroi, Interest Calculations in Babylonian Mathematics. New Interpretations of VAT 8521 and VAT 8528, „Historia Scientiarum” 1990, No. 39, s. 29–34.

18 M. Silver, Economic Structures of Antiquity, dz. cyt., s. 114.

19 Tamże, s. 113.

20 W.F. Leemans, Old-Babylonian Merchant…, dz. cyt., s. 20.

21 Tamże, s. 65–66.

22 „Pod koniec trzeciego tysiąclecia p.n.e. w Sumerze żony władców zajmowały się udzielaniem pożyczek, hodowlą owiec i uczestniczyły w wytwarzaniu odzieży” (M. Silver, Economic Structures of the Ancient Near East, Totowa, NJ, 1986, s. 42).

23 M. Silver, Economic Structures of Antiquity, dz. cyt., s. 110.

24 Tamże, s. 114.

25 Tamże, s. 110.

26 W.F. Leemans, The Rate of Interest in Old-Babylonian Times, „Revue Internationale des Droits de L’antiquité” 1950, t. 5, s. 7–34.

27 Tenże, Old-Babylonian Merchant…, dz. cyt., s. 105.

28 G. Glotz, Ancient Greece at Work, New York 1926.

29 M. van de Mieroop, A History of the Ancient Near East, Oxford 2007, s. 282. Zob. też C. Wunsch, Debt, Interest, Pledge…, dz. cyt., s. 245–248.

30 Zob. M. van de Mieroop, Invention of Interest…, dz. cyt., s. 29.

31 M. Hudson, Killing the Host, Petrolia, Ontario 2015, s. 61. O umowie kredytowej mas ga-ga pisze też Steven Garfinkle, Shepherds, Merchants, and Credit. Some Observations on Lending Practices in Ur III Mesopotamia, „Journal of the Economic and Social History of the Orient” 2004, Vol. 47, No. 1, s. 1–30. Babilończycy nazywali procent składany şibāt şibtim (zob. K. Muroi, The Oldest Example of Compound Interest in Sumer, arXiv, 2015).

32 R. Price, Observations on Reversionary Payments [1783], w: The Works of Richard Price, Vol. 5, London 1816, s. 22. Angielski chemik i fizyk Frederick Soddy twierdził, że dług, od którego nalicza się procent składany, podlega prawom matematyki, a nie fizyki. Jak zauważył: „procent składany jest fizycznie niemożliwy”, ponieważ z upływem czasu prowadzi do nieskończoności, czyli pojęcia czysto matematycznego. Zob. F. Soddy, Wealth, Virtual Wealth and Debt, London 1933, s. 79.

33 T. Divine, Interest. An Historic and Analytical Study in Economics and Modern Ethics, Milwaukee, WI, 1959, s. 19.

34 Arystoteles, Ustrój polityczny Aten, w: tegoż, Dzieła wszystkie, t. 6, przeł. M. Chigerowa i in., Warszawa 2001, s. 691.

35 „Jeśli obywatelowi, na którym dług oprocentowany ciąży, pole jego bóg Adad zalał lub powódź (glebę zeń) uniosła, albo też z braku wody zboże na polu nie wyrosło, w roku tym zboża wierzycielowi swemu nie zwróci, tabliczkę swą zwilży [by zmienić termin spłaty] i procentów za rok ten nie da”, Kodeks Hammurabiego, przeł. M. Stępień, Warszawa 1996, § 48, s. 92.

36 M. van de Mieroop, Old-Babylonian Interest Rates…, dz. cyt., s. 362.

37 M. Silver, Economic Structures of Antiquity, dz. cyt., s. 111.

38 Tamże.

39 Zob. M. Hudson, How Interest Rates Were Set, 2500 bc to 10 ad. Máš, Tokos and Foenus as Metaphors for Interest Accruals, „Journal of the Economic and Social History of the Orient” 2000, Vol. 43, No. 2, s. 132–161.

40 P. Millett, Lending and Borrowing in Ancient Athens, Cambridge 1991, s. 108. Zob. też S. Homer, R. Sylla, History of Interest Rates, dz. cyt., s. 43.

41 M. Hudson, How Interest Rates Were Set…, dz. cyt. Zob. też M. van de Mieroop, Invention of Interest…, dz. cyt. W 88 roku p.n.e. Sulla ustalił maksymalną stopę procentową na 12% – liczbę zgodną z systemem dwunastkowym (S. Homer, R. Sylla, History of Interest Rates, dz. cyt., s. 47).

42 J. Robinson, The Rate of Interest, „Econometrica” 1952, Vol. 19, No. 2, s. 93.

43 K. Marks, Kapitał,t. 3, cz. 1, w: K. Marks, F. Engels, Dzieła,t. 25, przeł. E. Lipiński,Warszawa 1983, s. 558–559.

44 S. Homer, R. Sylla, History of Interest Rates, dz. cyt., s. 58.

45 Zob. rozdział 9. Claudio Borio i in., Why So Low for So Long? A Long-term View of Real Interest Rates, BIS Working Papers 2017, No. 685.

46 S. Garfinkle, Shepherds, Merchants, and Credit…, dz. cyt., s. 6. Pożyczki udzielane w jęczmieniu można uznać za rodzaj kontraktów terminowych (futures), w których przyszła cena (forward price) ustalana była znacznie poniżej ceny bieżącej (taką sytuację określa się angielskim terminem backwardation).

47 Według Leemansa (Rate of Interest) w asyryjskich koloniach handlowych w Kapadocji stopy procentowe wahały się od 15 do 40%. Péter Vargyas wskazuje na różnorodność stawek odsetkowych w okresie starobabilońskim: od 5 do 15% rocznie dla pożyczek w syklach oraz od 8,33% (czyli 1/12) do 60% w przypadku pożyczek w zbożu. Znaleziono nawet przykład stopy procentowej wyrażonej liczbą całkowitą z ułamkiem dziesiętnym – 7,5%; zob. P. Vargyas, Babylonian Interest Rates. Weren’t They Annual?, w: Studi sul vicino Oriente Antico. Dedicati alla memoria di Luigi Cagni, ed. S. Graziani, Naples 2000. Zoltán Csabai odnotowuje 20 różnych stóp procentowych w pierwszym tysiącleciu p.n.e. (zob. Z. Csabai, Chronologische Aspekte der babylonischen Zinsen, w: Studies in Economic and Social History of the Ancient Near East in Memory of Péter Vargyas, ed. Z. Csabai, Budapest 2014, s. 811–823).

48 C. Wunsch, Debt, Interest, Pledge…, dz. cyt., s. 237.

49 M. Silver, Modern Ancients, w: Commerce and Monetary Systems in the Ancient World. Means of Transmission and Cultural Interaction, eds. R. Rollinger, C. Ulf, Stuttgart 2004.

50 W.F. Leemans, Rate of Interest…, dz. cyt.; M. Silver, Economic Structures of Antiquity, dz. cyt., s. 105.

51 T. Mayer, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, 17 września 2016.

52 T. Piketty, Kapitał w XXI wieku, przeł. A. Bilik, Warszawa 2015, rozdział 2: Wzrost. Złudzenia i fakty, loc. 1737.

53 D. Hume, O procencie