Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Wierni przyjaciele, troskliwi rodzice, zakochani w życiu optymiści i mistrzowie empatii. Świat zwierząt pełen jest stworzeń, które inspirują i skłaniają do refleksji nad ludzką naturą.
To nie jest kolejna książka o zwierzęcych zwyczajach. To lustro naszych własnych nawyków. Zwierzęta potrafią być zarówno inspiracją, jak i przestrogą. Od samicy komara możemy nauczyć się wytrwałości w dążeniu do celu, od świń troski o potomstwo i budowania silnych więzi rodzinnych, od kruka elegancji, a od sowy uroku osobistego. Nie wszystko jednak warto naśladować. Nie kradnijmy jak sroki, nie bądźmy namolni jak muchy i nie hałasujmy jak wrony.
Dorota Sumińska pokazuje, że w emocjach, relacjach i codziennych zachowaniach łączy nas ze zwierzętami znacznie więcej, niż nam się wydaje. Czy potrafimy korzystać z tej wiedzy w codziennym życiu? Zamiast pędzić z nosem w smartfonie, warto się zatrzymać i rozejrzeć. Wtedy łatwiej dostrzec, jak bardzo jesteśmy podobni do wszystkich żywych stworzeń na tej planecie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 120
Opieka redakcyjna: DOMINIKA WRESIŁO
Redakcja: NOEMI GRIN, ANETA TKACZYK
Korekta: EMILIA KOLINKO, SARA PIESZKA, ANNA POINC-CHRABĄSZCZ
Skład i łamanie: JACEK DROBNIAK
Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ
© Copyright by Wydawnictwo Literackie, 2026 Projekt okładki, ilustracje i układ typograficzny © by Magda Wolna
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-08-09381-8
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl e-mail: [email protected] tel. (+48 12) 619 27 70
Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.
Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).
Wydawca zakazuje eksploatacji tekstów i danych (TDM), szkolenia technologii lub systemów sztucznej inteligencji w odniesieniu do wszelkich materiałów znajdujących się w niniejszej publikacji, w całości i w częściach, niezależnie od formy jej udostępnienia (art. 26 [3] ust. 1 i 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych [tj. Dz.U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.]).
Nie ma na świecie zwierzęcia, od którego nie moglibyśmy się nauczyć choć jednej rzeczy.
Od samicy komara możemy się nauczyć wytrwałości w dążeniu do celu. Wie to każdy, kto próbował zasnąć w towarzystwie komarzycy.
Od bawołu afrykańskiego walczącego z lwami na śmierć i życie w obronie pobratymców – lojalności wobec stada.
Od samca drzewołaza, jadowitej południowoamerykańskiej żabki, która chroni skrzek w wypełnionym wodą liściu, a następnie roznosi kijanki na własnych plecach do oddzielnych maleńkich jeziorek – ojcowskiej miłości.
Od żółwia sępiego, który zakopuje się w liściach gnijących na dnie florydzkiego bagna i czeka, aż ryba sama wpłynie mu do paszczy, możemy się nauczyć cierpliwości w oczekiwaniu na sukces.
Od wiewiórki – przezorności w gromadzeniu zapasów na trudny czas.
Od świń – miłości do dzieci i umiejętności tworzenia udanych relacji rodzinnych.
Od kruka – elegancji, od sowy – uroku osobistego, od jaskółki – gracji.
Zwierzęta mają wszystko to, do czego niby dążymy, ale nie zawsze udaje się nam osiągnąć cel. Nie każde może jednak służyć za wzór – niektóre pomogą zademonstrować, jak nie należy się zachowywać.
Nie bądźmy natrętni jak muchy i komary.
Nie plammy się kradzieżą, wzorując się na srokach.
Nie buszujmy po śmietnikach, jak to robią szczury.
Nie załatwiajmy się na trawnikach, jak to czynią psy.
Nie hałasujmy po zmroku, naśladując wrony.
Należymy do wielkiej rodziny zamieszkujących tę planetę istot, które mają podobne kody genetyczne, więc są do siebie podobne. Może niekoniecznie wyglądamy tak samo, ale my wszyscy, ludzie i zwierzęta, nosimy w sobie spuściznę genetyczną zarówno dinozaurów, jak i pierwszych komórek dryfujących w oceanach przed miliardem lat.
Niestety zapomnieliśmy o tym i traktujemy zwierzęta niczym stworzenia gorsze od nas. Tymczasem to właśnie one mogą nas wiele nauczyć, a także przestrzec przed tym, co niekoniecznie jest akceptowane przez innych ludzi. Zwierzęta mają wszystko to, do czego niby dążymy, ale nie zawsze udaje się nam osiągnąć cel.
Mam nadzieję, że opisane przeze mnie przykłady zwierząt i ich zwyczajów pozwolą czytelnikowi życzliwiej spojrzeć na zwierzęcy świat. Niech będą przestrogą przed odgrywaniem roli „korony stworzenia” i pomogą zrozumieć samych siebie.
Zwierzęta mają wszystko to, do czego niby dążymy, ale nie zawsze udaje się nam osiągnąć cel.
Wydaje się, że rodzimy się z wrodzonymi umiejętnościami zapewniającymi przeżycie. Tak, to prawda, zapewniają przeżycie, ale niekoniecznie życie, jakiego sobie życzymy. Weźmy taką prostą, a jakże ważną fizjologicznie czynność jak oddychanie. Każde zwierzę lądowe musi oddychać powietrzem, by przetrwać, lecz nie każde wie, że oddech może pomagać w trudnych chwilach i łagodzić cierpienie.
Wing Williams stworzył poetycką trylogię, której druga część nosi tytuł As a Wolf Breathes, czyli „Jak oddycha wilk”. Co prawda przedstawiony tam proces nie ma nic wspólnego z fizjologią wilka i jest hipostatycznym odniesieniem do oddechu przyrody, mimo to wydaje mi się ono niezwykle trafne w związku z oddychaniem, o jakim piszę. Wilk w ogóle bardzo przypomina człowieka w wydaniu pierwotnym. Jego relacje społeczne są wręcz identyczne ze stosunkami rodzinnymi i plemiennymi, jakie panowały wśród naszych praprzodków. Najważniejsza jest starszyzna, która zna życie i jego pułapki. Celem społeczności jest przetrwanie w zdrowiu i zapewnienie ciągłości pokoleń. A do tego konieczny jest dobrostan wszystkich członków grupy rodzinnej. Jest czas na pracę, zabawę i odpoczynek. Życie wszakże często zaskakuje rozmaitymi zagrożeniami i przeciwnościami. Zdarzają się też niesnaski rodzinne. To nieunikniona trudność, z jaką mierzy się każde stado.
Podczas awantury oddech wilka przyspiesza, nozdrza się rozdymają i krew uderza do głowy. „Skąd my to znamy?” – pomyśli pewnie niejeden czytelnik. To samo dzieje się ze mną, gdy ktoś kolejny raz nie domyka drzwi wejściowych i psy wychodzą tam, gdzie nie powinny. Jednak chociaż jestem naprawdę wkurzona, nie chcę psuć atmosfery i robię to, co wkurzony wilk, który też nie ma ochoty na zadymę. Trzy głębokie wdechy „do brzucha” i bardzo powolne wydechy. Można przy obu czynnościach policzyć do czterech – i nagle złość mija. Nie wiem, czy wilk umie liczyć po ludzku, bo że po wilczemu umie, jestem pewna. Jego wdech i wydech są symetryczne.
Gdy wilki grupowo ruszają na obchód swojego terytorium, poruszają się spokojnym truchtem. Idą gęsiego i stąpają tak, by trafić palcami (są palcochodami, nie dotykają piętami podłoża) dokładnie w ślad palców poprzednika. Ten sposób wędrówki nazywa się sznurowaniem. Dzięki takiej synchronizacji kroków nikt się nie dowie, ile wilków szło tą trasą, bo ślad sugeruje wędrówkę jednego zwierzęcia. Aby nie popełniać błędów w stawianiu łap, trzeba zsynchronizować z ich stawianiem oddech. Poza tym to doskonały sposób na lekkość marszu lub biegu, o czym doskonale wiedzą sportowcy. My również możemy wypróbować zgrywanie oddechów z krokami, co znacznie poprawi wydajność w pokonywaniu kilometrów. Jak wilk: jeden wdech na dwa lub trzy kroki i to samo przy wydechu.
Wilki mają swoje codzienne problemy. Ich areał wolności ograniczają stale rozbudowywane szlaki samochodowe, coraz trudniej jest im polować i unikać ludzkich osiedli, które niczym grzybicze wykwity zajmują ich dawne terytoria, a lufy myśliwych śledzą każdy ich krok. Jak w takich warunkach odpoczywać, by sprostać wyzwaniom następnego dnia? Znamy to i my. Kredyty, rachunki, w pracy trudny szef, dzieci dają popalić, a druga połówka wciąż niezadowolona. Głowa pełna „nierozwiązywalnych” problemów, nie ma jak się zrelaksować. Tu też pomoże oddech wilka.
Skup się tylko na oddychaniu. Niczego nie oglądaj, nie słuchaj, nie czytaj. Zamknij oczy i oddychaj. Poczuj, jak rozkurczają się pęcherzyki płucne i jak mięśnie klatki piersiowej i przepona pomagają płucom pozbyć się powietrza. Nie wiem, czy wilk myśli o tym, oddychając, ale widać, że wówczas skupia się wyłącznie na robieniu wdechów i wydechów. Możesz to zaobserwować u swojego psa. W końcu to potomek wilka.
Choć spokojny oddech pomaga nam się zrelaksować, ten przyspieszony również bywa przydatny, a nawet zbawienny. Skąd o tym wiem? To stara historia.
Możemy obserwować swój oddech w sytuacjach, które wydają nam się zaskakujące, a nawet niebezpieczne. Tyle że sposób, w jaki oddychamy, jest wówczas chyba ostatnią rzeczą, o której myślimy. A szkoda, bo właśnie stymulacja oddechu może nam pomóc rozwiązać problem. Dodatkowo rozmawiając z kimś przez telefon, jesteśmy w stanie na podstawie jego oddechu ocenić, czy jest zdenerwowany.
Syn mojej znajomej znudził się kupionymi niegdyś wężami i powierzył je opiece mamy. Ta, nie mając ochoty zostawać gadzią niańką, poprosiła mnie o pomoc w znalezieniu im nowego domu. Wiedziała, że jestem wielką przeciwniczką niewolenia nieudomowionych zwierząt, ale też nigdy nie odmawiam im pomocy. Tak było i tym razem. Stało się też jasne, że na czas poszukiwań odpowiedzialnego opiekuna wąż zbożowy i lancetogłów mleczny trafią pod mój dach. Oczywiście nie dostałam ich w siatce ani do ręki. Każdy miał dość dobrze urządzone terrarium z lampą grzewczą. Doposażyłam je w rośliny i minipark wodny. Ustawione w mojej sypialni, wyglądały całkiem nieźle.
Największym problemem było dla mnie karmienie nowych rezydentów. Nie chciałam słyszeć o żywych daniach, więc kupowałam w sklepie zoologicznym mrożone szczurze noworodki. Potworność. Głównie z tego powodu od razu wszczęłam intensywne poszukiwania gadziarza z prawdziwego zdarzenia. Nieprędko jednak udało mi się takiego znaleźć i wiele zdążyło się w tym czasie wydarzyć.
Od zawsze dzieliłam łoże ze zwierzętami i tamtej nocy nie było inaczej. Nie pamiętam, o której godzinie zbudził mnie przyspieszony oddech mojego psa Drapcia. Chciałam zapalić światło, a tu niespodzianka – nie ma prądu. Ciemno jak w opuszczonej kopalni węgla, a oddech Drapka coraz bardziej przyspieszał. Dochodził gdzieś z podłogi. W końcu wymacałam latarkę, włączyłam ją i zobaczyłam rozradowaną twarz Drapcia: „No, wreszcie się obudziłaś!”. Dyszał już ciut spokojniej, a z rozwartej paszczy zwisał różowy jęzor. Zerwałam się na równe nogi i poświeciłam latarką pod łóżkiem, bo tego wyraźnie oczekiwał ode mnie pies. A tam... niczym dwie bajecznie kolorowe dętki leżały dwa węże. Na szczęście nie doszło do kanibalizmu, bo przecież jeden mógł potraktować drugiego jak smaczną przekąskę. Nie zdążyły, speszone nowym, nieznanym otoczeniem. Gdyby nie oddech Drapcia, pewnie zbożowy zjadłby znacznie mniejszego lancetogłowa. Jak to się stało? Nie wiem do dziś. Być może niedokładnie zamknęłam terraria po ich sprzątaniu.
Minął może miesiąc. Byłam w swoim gabinecie. Właśnie wyjmowałam termometr z pupy jednego z pacjentów, kiedy zaskoczył mnie telefon z domu. Usłyszałam oddech Drapka, ale to nie on dzwonił i sapał, tylko moja ówczesna prawa ręka w trosce o dom i jego lokatorów, Bogusia. Ledwie zrozumiałam, co mówi, bo jej oddech przyspieszał z minuty na minutę. Przecierała szybki terrariów i musiała ich nie domknąć. I znów to samo, tyle że Bogusia panicznie bała się węży. „Nie wyłączaj telefonu, ja cię pokieruję” – powiedziałam. Dyszała tak, że nic więcej nie mogłam usłyszeć. Byłam i jestem z niej dumna, bo mimo lęku wyłapała nieszczęsne makromakarony i każdego gada wsadziła do jego domu. Gdy rozmawiałyśmy po moim powrocie, oddech Bogusi był już spokojny i miarowy. Taki sam jak Drapcia po nocnej akcji łapania węży.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
