Afterlife Café - Krzysztof Płoski - ebook

Afterlife Café ebook

Krzysztof Płoski

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Chrześcijanie mieli rację. Dusza po śmierci zostaje osądzona i trafia do raju, czyśćca lub piekła. Jednak zanim zapadnie wyrok, odwiedza Afterlife Café – miejsce, w którym przy aromatycznej kawie ma szansę ponegocjować, podsumowując swoje życie w towarzystwie pracowników kawiarni. Jedni preferują spotkania z bogobojnymi przypadkami, inni gustują w sprawach bardziej skomplikowanych. Mimo wielu prób ucieczki nikt nie jest w stanie uniknąć tej rozmowy…

Pełna ironii, emocji i egzystencjalnych pytań historia, w której powszechnie lubiana przez śmiertelników przestrzeń staje się punktem ostatniego rachunku sumienia. W obliczu najważniejszych decyzji możemy zawzięcie bronić swoich prawd lub poddać je refleksji. Czy dopiero po drugiej stronie zrozumiemy, jacy byliśmy naprawdę?

Krzysztof Płoski – ur. 2002, miłośnik literatury klasycznej i faktu, pasjonat gier komputerowych, zwłaszcza gatunków First Person Shooter oraz Japanese Role-Playing Game. Zafascynowany tekstami religijnymi oraz kulturą japońską, inspiracje przekuwa w autorskie projekty, zarówno literackie, jak i gamingowe.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 176

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Redaktor prowadzący: Wojciech Nowakowski

Redakcja: Natalia Szoppa

Korekta: Wojciech Nowakowski

Skład i łamanie wersji do druku: Olga Dziuba

Projekt okładki: Maciej Pieda

Ilustrację na okładce stworzono przy wykorzystaniu programu AI Nano Banana Pro

 

Copyright © by Krzysztof Płoski 2026

Copyright © by Sorus® 2026

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości

bądź fragmentów niniejszego dzieła bez pisemnej zgody wydawcy jest zabronione.

 

ISBN 978-83-68466-46-1 książka

ISBN 978-83-68466-47-8 e-book

 

Wydanie I, Poznań 2026

Printed in Poland

 

Twoja opinia jest dla nas ważna! Zachęcamy do podzielenia się wrażeniami po lekturze tej książki i dodania swojej oceny: www.sorus.pl/opinia

 

Masz pomysł na książkę lub gotowy tekst? Opublikuj swoje dzieło ze wsparciem wydawnictwa i dołącz do grona naszych autorów: www.sorus.pl/dlaautorow

 

DM Sorus Sp. z o.o.

ul. Bóżnicza 15/6, 61-751 Poznań

tel. +48 61 653 01 43

email: [email protected]

Księgarnia internetowa: www.sorus.pl/sklep

 

www.sorus.pl

dmsorus

wydawnictwosorus

 

Przygotowanie wersji elektronicznej

Po śmierci, zanim zostaniesz osądzony, czeka cię podsumowanie twoich grzechów.

Być może ta kawiarnia będzie ostatnim spokojnym miejscem, jakiego zaznasz w swojej egzystencji.

Dobry przykład

Gdy Adam się ocknął, siedział przy ciemnobrązowym stoliku.

Średniej wielkości pomieszczenie, w którym się znalazł, było pełne identycznych stolików, a przy każdym stały dwa drewniane, ale jednocześnie wyglądające na wygodne krzesła. Większość była zajęta – zawsze przez dwie osoby, z czego jedna z nich miała na sobie elegancką szatę, a na stoliku przed nią leżała teczka, prawdopodobnie na jakieś dokumenty.

Ciemnobrązowe ściany, podobnie jak stoliki, lśniły niczym świeżo wypolerowane drewno. Nieco głębiej, gdzieś za kilkoma zajętymi miejscami, znajdowała się lada. Dało się z tej odległości dostrzec wiszące przy suficie menu, a także szklaną szafkę zawierającą przeróżne ciasta. Za ladą zaś stała jakaś kobieta w kelnerskim stroju.

Adam zauważył, że niemal każda z obecnych w pomieszczeniu osób piła z filiżanki jakiś płyn bądź małym widelczykiem skubała wytwory cukiernicze, lecz nie ci elegancko ubrani – każdy z nich miał przed sobą tylko niewielkie, ceramiczne naczynie.

Odwróciwszy głowę za siebie, spostrzegł przyciemnione okna, za którymi rysowały się kontury dodatkowych stolików również zajętych przez ludzi.

Jestem w kawiarni, stwierdził w myślach. Całkiem fajne miejsce, zawsze lubiłem styl retro.

Adam rozejrzał się ostatni raz dookoła, pokiwał z uznaniem głową i obiecał sobie, że wróci tu, jak tylko znajdzie wolną chwilę. Na mnie już pora.

Gdy tylko spróbował się podnieść z krzesła, powstrzymała go jakaś tajemnicza siła. Mógł jedynie siedzieć. Przez chwilę ogarnęła go panika, lecz próbował pocieszać się w myślach, że jest we śnie. Próbował wsłuchać się w rozmowy, które toczyły się w tle, lecz nie był w stanie wyłapać ani jednego słowa. Jedynie średni, ale o nieprzeszkadzającej głośności szmer niezrozumiałych dialogów.

Kiedy tylko się uspokoił, usłyszał kroki. Spostrzegł, że w kierunku jego stolika zbliża się elegancko ubrany, wysoki mężczyzna o średniej długości, brązowych włosach. Miał ze sobą walizkę.

Ciekawe, czy usiądzie naprzeciwko mnie, zastanawiał się Adam.

Nie musiał długo czekać na odpowiedź. Nieznajomy zajął krzesło naprzeciwko niego.

Takashi: Dzień dobry, Adamie. Nazywam się Takashi i mam zaszczyt prowadzić z tobą spotkanie podsumowujące twoje życie.

Adam: Nic z tego nie rozumiem… Gdzie ja jestem?

Takashi: Wiem, że może to być trudne do zrozumienia, ale jesteś w Afterlife Café.

Adam: Afterlife Café? Co to w ogóle za miejsce?

Takashi: To ostatni przystanek. Zanim trafisz do swojej właściwej destynacji, która będzie odzwierciedlała twoje życie, musisz spędzić trochę czasu tutaj.

Adam: Mówi pan tak, jakbym…

Takashi: Tak, przykro mi to mówić, ale twoje przypuszczenia są słuszne. Poza tym nie musisz się do mnie zwracać na „pan”, możesz jak najbardziej po imieniu.

Adam: Umarłem…

Takashi: Dokładnie. Twoje doczesne ciało umarło. Teraz jako dusza jesteś tutaj w Afterlife Café.

Adam: Możesz mi powiedzieć, czemu nie mogę ruszyć się z miejsca?

Takashi: Jesteś tutaj jako gość, nie gospodarz. Masz ograniczone możliwości. Nie możesz opuścić tego miejsca, dopóki nasze spotkanie nie dobiegnie końca.

Adam: Czy inni ludzie, którzy tutaj są, również nie żyją?

Takashi: Tak. Oni również odbywają rozmowę mającą na celu podsumowanie ich życia.

Adam: Mogę chociaż dowiedzieć się, jak umarłem? Dlaczego tego nie pamiętam?

Takashi: Oczywiście. Zginąłeś w wypadku samochodowym. Pijany kierowca, który znacząco przekraczał prędkość, zderzył się z twoim samochodem. On miał szczęście. Został dość poturbowany, ale przeżył. Ty niestety zmarłeś niemal natychmiastowo. Myślę, że to może być powodem tego, iż nie pamiętasz swojej śmierci. Była ona zbyt nagła i niespodziewana.

Adam: A co z moją rodziną? Chcę wiedzieć, co z moją rodziną!

Do stołu podeszła kelnerka; ta sama, która stała za oddaloną ladą.

Kelnerka: Co dla państwa?

Takashi: Dla mnie czarna kawa.

Adam: Dla mnie też.

Adam odpowiedział jakby z automatu, nawet nie zastanawiał się nad tym. Czuł, że skoro już tutaj siedzi, to nie zaszkodzi mu skosztować ulubionej czarnej kawy. Chociaż tyle przyjemności pośród tych straszliwych informacji, stwierdził już w myślach.

Kelnerka: Dziękuję, za chwilę podam.

Po tych słowach odeszła.

Takashi: Wracając do twojego pytania, Adamie. Nie jestem od tego, żeby udzielać ci takich informacji. Prawdę mówiąc, to nawet nie wiem, co się z nimi dzieje. Tylko ty jesteś obiektem moich zainteresowań.

Adam: Tak bardzo się o nich martwię. Boję się, że nie poradzą sobie beze mnie.

Takashi: Nie zaprzątaj sobie tym myśli teraz, proszę. Skup się na tym, co jest teraz. Postaraj się.

Adam: Dobrze. W takim razie, co teraz?

Takashi wyciągnął z teczki niewielki papierowy dokument, który na oko miał kilka albo kilkanaście stron, położył go na środku stołu i gestem dłoni wskazał na niego.

Takashi: Ten dokument jest podsumowaniem twojego życia. Mam tutaj zapisany każdy twój grzech, jakiego się dopuściłeś oraz ogólny zapis tego, jak żyłeś.

Adam: Moje życie, moje grzechy…

Takashi: Dokładnie tak. Pozwól, że przyjrzymy się zaraz temu, co jest tutaj zawarte.

Adam: Mam pytanie. Mówiłeś coś o ostatecznej destynacji. To znaczy, że moja…podróż… tutaj się nie skończy. Gdzie mogę trafić dalej? Jesteś w stanie mi to powiedzieć?

Takashi przytaknął.

Takashi: Oczywiście, odpowiedź jest niezwykle prosta. Są trzy miejsca, w które możesz trafić. Pierwszym i najlepszym miejscem jest Raj. Trafiają tam dusze, które wiodły dobre życie, grzeszyły niewiele, próbowały odkupić swoje winy na różne sposoby, trzymały się zasad moralnych i nie sprawiały większej krzywdy.

Adam: Raj? Taki, o którym uczono na religii?

Takashi: Tak, to dobre porównanie. Widzisz, tak się składa, że to religie Abrahamowe były tymi objawionymi, mniej więcej według ich założeń opiera się życie po śmierci.

Adam: Rozumiem.

Takashi: Idąc tym tropem, drugim miejscem jest Czyściec. Trafiają tam dusze, które wiodły mieszany żywot moralny. Miały na swoim koncie zarówno dobre uczynki, jak również grzechy, większe bądź mniejsze, ale żadna z tych stron nie wydawała się dominować. Czyściec jest tylko drogą, która prowadzi ostatecznie do Raju, lecz długość tej drogi jest dla każdego indywidualna. Niektóre dusze będą musiały dłużej się starać, żeby ostatecznie dotrzeć do właściwego celu. Muszę przyznać, że całkiem sporo osób tam trafia.

Adam: Zostało tylko jedno miejsce. Zgaduję, że jest to Piekło…

Takashi: Nie mylisz się, Adamie. Ostatnim miejscem jest rzeczywiście Piekło. Dom Lorda Lucyfera i lokalizacja dusz, które wiodły absolutnie nikczemny żywot pełen zła i bluźnierstwa. Różnego rodzaju męki są przewidziane dla tych, którzy swoim istnieniem prowadzili ten świat bliżej ku zniszczeniu niż stworzeniu.

Adam: Lorda Lucyfera? Komu ty i cała reszta tych ubranych elegancko ludzi właściwie służycie?

Takashi: Służymy głównie Kami-sama1, jednak możemy mieć większe lub mniejsze powiązania z innymi bytami. Wszystko to zależy od naszego charakteru i tego, co sobą reprezentujemy. Niemniej jednak, okazujemy szacunek każdemu, kto ma wpływ na ludzkość.

Adam: Czyli są wśród was osoby, które są bardziej powiązane z tymi złymi bytami?

Takashi: Tak, jednak działamy z polecenia Kami-sama.

Adam: Rozumiem…

W tym momencie kelnerka przyniosła dla obu mężczyzn zamówioną przez nich czarną kawę, a następnie odeszła w ciszy.

Takashi: Proszę, nie krępuj się i pij spokojnie. Delektuj się smakiem czarnej kawy, tak jak ja.

Zarówno Takashi, jak i Adam skosztowali ciepłego napoju.

Takashi: Mmm, czarna kawa smakuje zawsze wybornie.

Adam: Mm, zgadzam się, faktycznie dobra.

Takashi: Bardzo dbamy o to, żeby przystań przed ostateczną destynacją sprawiała dobre wrażenie i była istnym ukojeniem dla dusz.

Adam: Rozumiem, ale co teraz?

Takashi: Pozwól, że spojrzę w twoje dokumenty.

Takashi spojrzał na tekst. Najpierw lekko pokiwał głową kilka razy, następnie zmarszczył brwi, co delikatnie zaniepokoiło Adama, ale jego twarz po chwili znów się rozluźniła.

Takashi: Widzę, że byłeś dosyć spokojnym dzieckiem. Nie sprawiałeś nikomu problemów wychowawczych. Byłeś grzeczny i posłuszny, a rodzice otaczali cię należytą opieką. Miałeś szczęście.

Adam: Szczęście? Faktycznie, miałem kochającą rodzinę, ale co masz na myśli?

Takashi: Początek życia ma duży wpływ na to, co będzie działo się w kolejnych jego etapach. Co prawda wolna wola jest tym, co kieruje lub hamuje nasze poczynania w największym stopniu, lecz nie sposób nie brać pod uwagę dzieciństwa. Mam na myśli to, że nie każdy miał tyle szczęścia co ty. Niektórym trafiały się mniej fortunne warunki dorastania.

Adam: Masz rację, sam znałem osoby z patologicznych domów. Też mi się wydaje, że ich otoczenie miało na nich duży wpływ.

Takashi: W dzieciństwie nie widzę nic interesującego. Spójrzmy teraz na okres adolescencji. To jest ten etap, w którym pojawiają się nieco bardziej znaczące grzechy u ludzi.

Adam: Sam jestem ciekawy, czego się dopuściłem, bo, prawdę mówiąc, to nie pamiętam.

Takashi: Hm, hm… O, widzę tutaj lekki okres buntowniczy, ale, prawdę mówiąc, to nie jest nic ważnego. Aha, aha, ciekawe… Pierwszy związek z dziewczyną. W zasadzie niewiele on tutaj wnosi.

Adam: Ach, pamiętam Julię… To były śmieszne czasy.

Takashi: Tak, młodzieńcza miłość jest śmieszna, ale skupianie się na tych sprawach nie jest moją specjalizacją.

Adam: Specjalizacją? Co masz na myśli?

Takashi: Ja i moi koledzy specjalizujemy się w różnych tematach. Jeden z nas bardzo lubi tematy nazwijmy to „bliskich relacji międzyludzkich”. Trafienie akurat na niego jest iście ciekawym doświadczeniem.

Adam: Mam szczęście, że na niego nie trafiłem?

Takashi: Mmm, trudno mi powiedzieć. Po prostu nie był zainteresowany twoim przypadkiem. Jesteś dla niego zbyt nudny, ale to chyba komplement.

Adam: Ciekawe…

Takashi: Wracając… Aha, widzę, że w wieku szesnastu lat miała miejsce twoja pierwsza… i ostatnia bójka.

Adam: Ten gościu był bardzo niemiły dla mojej dziewczyny. Poniosły mnie emocje i jakoś tak wyszło, że pierwszy wszcząłem tę bójkę.

Takashi: Tak, właśnie widzę.

Adam: Czy to ciężki grzech?

Takashi: Niezbyt, zważywszy na okoliczności i dodając do tego to, iż był to okres adolescencji, w którym duże znaczenie odgrywają hormony, to nie byłbym skłonny nazwać tego dużym grzechem. Patrząc też na to, jak wyglądał ogół tego okresu u ciebie, to możemy stwierdzić, że było to niewielkie odstępstwo od normy.

Adam: Trochę mnie to uspokoiło…

Takashi: Twoja adolescencja nie wydaje się szczególnie bogata w intensywne doświadczenia. To akurat dobrze. Co tutaj jest jeszcze napisane…? Mmm, przed dwudziestką studia powiązane z administracją. Ciekawe, ciekawe.

Adam: O, na studiach poznałem kogoś fajnego. Zgaduję, że jest to zawarte w dokumencie, który czytasz?

Takashi: Ach tak, poznałeś pewną ładną dziewczynę, z którą się związałeś, a po zakończeniu studiów się z nią ożeniłeś. A zatem twoja druga dziewczyna okazała się twoją żoną. Fascynujące.

Adam: Zawsze byłem dla niej dobry, choć zdarzało nam się czasami posprzeczać, pokłócić, ale to raczej o błahostki, nic wielkiego…

Takashi: Faktycznie małe kłótnie się zdarzały, ale w całokształcie nie odznaczają się one zbyt mocno. Myślę, że ten wątek możemy zamknąć. Przyjrzę się teraz pozostałym relacjom.

Adam: Miałem paru przyjaciół, których bardzo sobie ceniłem.

Takashi: Chociaż widzę, że czasami zdarzało ci się ich okłamywać.

Adam: Czy to źle, jeżeli zrobiłem to dla ich dobra lub żeby oszczędzić nam niepotrzebnych spięć?

Takashi: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Kłamanie jest lekkim grzechem. Rozumiem, że czasami ciężko być szczerym, jednak prawda jest tym, co pomaga lepiej zrozumieć rzeczywistość i poznać samego siebie.

Adam: Rozumiem, w takim razie przepraszam za to.

Takashi: Mnie nie musisz przepraszać. Ja jestem tutaj tylko po to, by przedstawić ci twoje grzechy. To, czy będziesz żałował w tym miejscu za swoje grzechy, nie ma znaczenia.

Adam: Ach, tak to wygląda…

Takashi: Spójrzmy teraz na twoje życie dorosłe. Pierwsze, co zwraca moją uwagę, to fakt, że gdy osiągnąłeś stabilizację w życiu, zdecydowaliście się z żoną na dziecko.

Adam: Tak, chciałbym ich teraz zobaczyć. Już za nimi tęsknię…

Takashi: To zrozumiałe. Niemniej jednak umarłeś, więc nie pozostaje ci nic innego, jak skupić się na chwili obecnej. Z tego, co czytam, byłeś kochającym mężem oraz ojcem. Większych nieprawidłowości nie jestem w stanie się doszukać.

Adam: Zawsze się starałem być dla nich dobry. Nigdy by mi nie przeszło przez myśl, żeby ich skrzywdzić.

Takashi: Wiem to, Adamie, dokument tylko potwierdza twoje słowa.

Adam: Co masz na myśli, mówiąc, że wiesz? Obserwowałeś wcześniej moje życie?

Takashi: Nie obserwowałem wcześniej twojego życia, ale każdy przypadek, zanim zdecydujemy się go podjąć, jest nam mniej więcej znany. Znamy ogół tego, jakim człowiekiem byłeś. Szczegóły jednak poznajemy dopiero, gdy odczytujemy ten dokument.

Adam: W takim razie zastanawia mnie jedna kwestia. Jakiego typu sprawy są twoją specjalizacją?

Takashi: Nie chciałem tego mówić na samym początku, ale zapewne się już domyślasz, więc odpowiem na to pytanie. Ja biorę na tapet przypadki lekkie, ludzi o dobrym charakterze i cnotliwej duszy. Nie jestem typem, który chce się pastwić nad większymi grzesznikami, tak jak niektórzy moi koledzy. Wolę spokojną pogawędkę przy kawie bez większych emocji i nieprzyjemnych zaskoczeń.

Adam: Czy to znaczy, że byłem dobrym człowiekiem?

Takashi: Ogólnie mówiąc i na podstawie dokumentu, jestem w stanie stwierdzić, że faktycznie prowadziłeś godne życie.

Adam: Takie właśnie zawsze chciałem prowadzić.

Takashi: Miałeś też dużo szczęścia, albowiem nie byłeś poddawany zbyt wielu próbom. Widzę natomiast, że koleżanka z pracy chciała cię poderwać.

Adam: Tak, ale powiedziałem jej jasno, że mam żonę i nie życzę sobie tego typu zalotów.

Takashi: Godna postawa. Nie sądzę, żeby ktokolwiek miał wątpliwości co do tego, jak zachowasz się w takiej sytuacji. Wiesz, nie każdy ma tak silną moralność jak ty.

Adam: Wiem, znałem takich, którzy nie byli tak wierni swoim ukochanym jak ja…

Takashi: Tak, ludzie potrafią być różni. Są tacy, którzy mają na swoim koncie sporo grzechów takich jak ranienie innych i nadużywanie zaufania.

Adam: Jakie grzechy są jeszcze zawarte w tym dokumencie?

Takashi: Zaprawdę powiadam ci, nie ma tutaj nic godnego uwagi, albowiem stwierdzam, że godne życie wiodłeś.

Adam: Czemu zatem tak szybko zginąłem i zostawiłem rodzinę bez mojej opieki?

Takashi: Niektóre osoby Kami-sama zabiera szybciej, albowiem tak jest dla tych osób lepiej. Lepiej żyć krótko, a godnie, niż długo i w grzechach się obracać.

Adam: Moja rodzina poradzi sobie beze mnie, będą dobrze żyć?

Takashi: Na te pytania nie jestem w stanie odpowiedzieć. Masz ograniczony wpływ na życie innych ludzi, ale jeżeli twoja rodzina brała z ciebie przykład i żyła tak godnie jak ty, to możesz się spodziewać, że kiedyś się spotkacie.

Adam: Więc ostatecznie wiodłem godne życie i nie muszę się martwić o moich bliskich…

Takashi: Bardzo lubię czytać takie dokumenty. Niewiele w nich grzechu i zła, a rozmowa z człowiekiem twojego pokroju jest zawsze kojąca. Nie mam wątpliwości, że nadzieja w gatunku ludzkim dalej istnieje.

Adam: Co się dalej ze mną stanie?

Takashi: Zważając na to, co przed chwilą przeczytałem, to twierdzę, iż nie ma potrzeby wysyłania ciebie na osądzenie. Twoje grzechy są błahe, a postępowanie za życia godne. Sam oskarżyciel nie znalazłby w tobie niczego wartego potępienia.

Adam: Dziękuję ci za te słowa. Cieszę się, że po mojej śmierci zostałem doceniony.

Takashi: Myślę, że nasze spotkanie dobiega końca. Przedstawiłem ci wszystkie najważniejsze kwestie z twojego życia i nie znalazłem nic na tyle karygodnego, żebyś musiał zawracać sobie tym głowę.

Adam: W takim razie gdzie ostatecznie trafię?

Takashi: Twoje miejsce jest w Raju, tam, gdzie błogosławieństwo Kami-sama jest nieograniczone oraz żadna krzywda cię nie spotka. Pozdrawiam ciebie i życzę udanego życia wiecznego. A teraz wybacz mi, muszę już iść.

Takashi dopił swoją kawę, a następnie wstał z krzesła i udał się w stronę wyjścia z kawiarni. Adam wydawał się szczęśliwy – udało mu się godnie przejść przez życie i zostanie za to wynagrodzony. Rozmowa z Takashim była bardzo relaksująca, a sam pobyt w Afterlife Café będzie wspominał z pozytywną nostalgią. Kilka chwil później Adam rozpłynął się i trafił do lepszego miejsca, a krzesło, teraz puste, cierpliwie czekało na nowego przybysza.

Przypisy

1 神様 (kamisama) – Bóg, raczej w znaczeniu chrześcijańskiego Boga.

O Autorze

Krzysztof Płoski – ur. 2002, miłośnik literatury klasycznej i faktu, pasjonat gier komputerowych, zwłaszcza gatunków First Person Shooter oraz Japanese Role-Playing Game. Zafascynowany tekstami religijnymi oraz kulturą japońską, inspiracje przekuwa w autorskie projekty, zarówno literackie, jak i gamingowe.

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Dobry przykład

Przypisy

O Autorze

Punkty orientacyjne

Spis treści

Cover

Title Page

Copyright Page