Zgliszcza lojalnosci - Roj Rojkowski - ebook

Zgliszcza lojalnosci ebook

Roj Rojkowski

0,0

Opis

Wierzyłem w zasady. Do czasu. On – ustatkowany mąż, ojciec dwójki dzieci, człowiek, dla którego dom w Gdańsku był jedyną twierdzą. Jedna noc i jeden rzut oka na telefon żony wystarczyły, by ta twierdza zamieniła się w popiół. Zdrada stała się nową walutą, a on postanowił zainwestować ją lepiej niż ktokolwiek inny. W sterylnym biurowym świecie, między raportami a kawą w kuchni, zaczyna prowadzić niebezpieczną grę z filigranową blondynką. To już nie jest tylko romans. To poligon doświadczalny, na którym każda kolejna granica zostaje zdeptana bez mrugnięcia okiem. Jak daleko posunie się mężczyzna, który nie ma już nic do stracenia? Kiedy pożądanie staje się narzędziem dominacji, a małżeńskie łóżko obcej kobiety – polem bitwy? Mroczny erotyk o tym, że każda lojalność ma swoją cenę, a każdy "idealny" świat skrywa brudną prawdę

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
lub macOS

Liczba stron: 36

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Roj Rojkowski

Zgliszcza lojalnosci

Copyright © 2026 by Roj Rojkowski

All rights reserved. No part of this publication may be reproduced, stored, or transmitted in any form or by any means, electronic, mechanical, photocopying, recording, scanning, or otherwise without written permission from the publisher. It is illegal to copy this book, post it to a website, or distribute it by any other means without permission.

First edition

This book was professionally typeset on Reedsy Find out more at reedsy.com

Contents

1. Pęknięcie

2. Gra pozorów

3. Smak zakazanego

4. Godzina zero

5. Terytorium

6. Nowy cel

7. Gorzki triumf

1

Pęknięcie

Moje życie przypominało dobrze naoliwioną maszynę, pracującą w rytmie jednostajnego szumu serwerów. Praca siedząca, godziny spędzone przed monitorem w gdańskim biurze, a potem powrót do domu, który uważałem za swoją twierdzę. Byłem ustatkowanym mężczyzną, ojcem dwójki dzieci, który wierzył, że lojalność to fundament, na którym buduje się świat. Kochałem ten porządek. Kochałem spokój, jaki dawała mi świadomość, że po drugiej stronie łóżka zawsze odnajdę tę samą, wierną dłoń.

Wszystko zaczęło się od snu. Był tak realistyczny, że obudziłem się z walącym sercem i lodowatym potem na skroniach. Śniło mi się, że ona mnie zdradza – widziałem ich twarze, czułem ten specyficzny chłód odrzucenia, który dławi gardło. Przy śniadaniu, mieszając kawę i patrząc na słońce wpadające do kuchni, postanowiłem się tym z nią podzielić. Chciałem, żeby jej śmiech rozgonił te nocne demony.

– Śniło mi się dzisiaj coś okropnego – zacząłem, starając się, by mój głos brzmiał neutralnie. – Że kogoś masz. Że mnie oszukujesz.

Spojrzała na mnie znad talerza i wybuchnęła szczerym, perlistym śmiechem. Ten dźwięk, który zawsze był dla mnie synonimem bezpieczeństwa, teraz zadźwięczał jakoś inaczej, choć wtedy jeszcze tego nie dopuszczałem do świadomości.

– Boże, kochanie, ale z ciebie głuptas! – odstawiła kubek i pogłaskała mnie po dłoni. – Przecież wiesz, że jesteś jedyny. Skąd ci się biorą takie bzdury w głowie? Po prostu masz za dużo stresu w pracy.

Uwierzyłem jej. Chciałem wierzyć. Śmialiśmy się z tego jeszcze przez chwilę, zanim dzieci nie zaczęły dopominać się o wyjście do szkoły. Jednak ziarno niepokoju, raz zasiane w ciemnej glebie podświadomości, kiełkowało przez cały dzień. Wieczorem, gdy ona brała prysznic, a jej telefon zawibrował na szafce nocnej, instynkt – ten pierwotny, męski mechanizm obronny, o którym istnieniu dawno zapomniałem – przejął kontrolę.

Wziąłem urządzenie do ręki. Wystarczyło kilka sekund, by mój świat przestał istnieć.

Pikantne wiadomości z jej kolegą z biura nie pozostawiały złudzeń. Opisywali ze szczegółami to, co robili dwa dni temu, i planowali kolejne spotkanie – dokładnie w godzinach, w których ja miałem siedzieć przed monitorem, zarabiając na nasze wspólne życie. Każde słowo było jak precyzyjne cięcie skalpelem. Czułem, jak krew odpływa mi z twarzy, a w klatce piersiowej wyrasta ogromna, lodowata dziura.

Przez kilka minut siedziałem w całkowitym bezruchu, słuchając szumu wody pod prysznicem. To był moment mojego totalnego załamania. Wszystko, w co wierzyłem – miłość, poświęcenie, wspólna przyszłość – okazało się tanią dekoracją w teatrze, w którym grałem rolę naiwnego statysty. Poczułem fizyczny ból, pieczenie pod powiekami i duszność, która sprawiała, że każdy oddech był walką.

Ale potem, nagle, przyszło dziwne uspokojenie. Emocje, które jeszcze przed chwilą mnie rozrywały, zaczęły zastygać niczym lawa wpadająca do oceanu. Ból zamienił się w chłodną, cyniczną obserwację.

Zrozumiałem jedną rzecz: każda kobieta jest taka sama. Nie ma znaczenia, jak bardzo wydaje się oddana, jak czule całuje na dobranoc czy jak bardzo angażuje się w życie rodzinne. Wystarczy odrobina zainteresowania z zewnątrz, właściwe słowa we właściwym momencie i chwila nieuwagi męża, by bez mrugnięcia okiem wpuściła kogoś innego do swojego intymnego świata.

Tej nocy narodził się nowy ja. Skoro wierność była mitem, a zdrada walutą, zamierzałem zacząć obracać tym kapitałem lepiej niż ktokolwiek inny. Moje „drugie życie” zaczęło się właśnie wtedy, na zgliszczach domowego ogniska. Postanowiłem sprawdzić, jak wiele „idealnych żon” moich kolegów i znajomych z przeszłości tylko czeka na odpowiedni impuls, by złamać dane kiedyś obietnice.

2

Gra pozorów

Kilka tygodni po tym, jak mój świat runął, zacząłem dostrzegać rzeczy, które wcześniej były dla mnie niewidzialne. Moja praca przy komputerze, dotąd będąca jedynie pasmem obowiązków, zmieniła się w poligon doświadczalny. Nagle zauważyłem, że kobiety w biurze wysyłają sygnały, których wcześniej – jako „wierny mąż” – po prostu nie rejestrowałem.