Risk Room - Roj Rojkowski - ebook

Risk Room ebook

Roj Rojkowski

0,0

Opis

Witaj w Risk Roomie, gdzie jedyną zasadą jest przetrwanie. Ale za jaką cenę? Claudia i Tomas, przyparci do muru długami, decydują się na ostateczny krok. Wchodzą do gry, w której stawką jest milion złotych, a ceną ich własna godność, lojalność i dusze. W sterylnych, odizolowanych pokojach na Toruńskiej, Pani V i tajemniczy system narzucają perwersyjne zasady. Noc pełna napięcia i brutalnych wyborów rozrywa ich związek na strzępy. Claudia staje się bezbronną ofiarą drapieżników, podczas gdy Tomas wpada w sidła zmysłowej pułapki, czerpiąc mroczną przyjemność ze zdrady. Kiedy gasną światła, prawda okazuje się bardziej przerażająca niż jakikolwiek dług. Pieniądze są realne, ale wolność ma swoją cenę. „Risk Room” to mroczny thriller psychologiczny o granicach moralności, sile pożądania i ostatecznym upadku. Zdobądź fortunę, ale oddaj duszę. Czy starczy Ci odwagi, by wejść do gry?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
lub macOS

Liczba stron: 69

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Roj Rojkowski

Risk Room

Copyright © 2026 by Roj Rojkowski

All rights reserved. No part of this publication may be reproduced, stored, or transmitted in any form or by any means, electronic, mechanical, photocopying, recording, scanning, or otherwise without written permission from the publisher. It is illegal to copy this book, post it to a website, or distribute it by any other means without permission.

First edition

This book was professionally typeset on Reedsy Find out more at reedsy.com

Contents

1. Chapter 1

2. Chapter 2

3. Chapter 3

4. Chapter 4

5. Chapter 5

6. Chapter 6

7. Chapter 7

1

Chapter 1

Sypialnię wypełniał jedynie przytłumiony dźwięk oddechów i rytmiczne skrzypienie pościeli. Claudia leżała na samym środku wielkiego łóżka, całkowicie pochłonięta własnym ciałem. Jej dłoń błądziła nisko, a opuszki palców z precyzją odnajdywały najbardziej czułe punkty. Każde dotknięcie nabrzmiałej łechtaczki wywoływało falę dreszczy, które przebiegały przez jej napięte uda aż po same palce u stóp.

Jej piersi unosiły się gwałtownie, a sterczące sutki ocierały się o chłodne powietrze w pokoju. Przymknęła oczy, wydając z siebie cichy, gardłowy jęk, który narastał z każdym ruchem palca. Czuła, że jest już na samej krawędzi.

— Tomas… — wychrypiała, a jej głos był niski, niemal błagalny. — Tomas, pospiesz się! Wejdź we mnie teraz!

Tomas stał przy łóżku, pospiesznie zrzucając z siebie ubrania. Zatrzymał się na sekundę, patrząc na wygięte w łuk ciało narzeczonej. — Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłaś aż tak napalona — rzucił z lekkim uśmiechem, choć w jego głosie słychać było nutę zaskoczenia. — Wszystko z tobą w porządku?

Claudia nie otwierała oczu. Jej oddech był rwany, a biodra same unosiły się w poszukiwaniu kontaktu. — To pewnie przez okres… zbliża się — ucięła szybko, zagryzając wargę. — Nie gadaj tyle, po prostu bądź we mnie!

Kiedy tylko Tomas pozbył się ostatniej części garderoby, Claudia niemal go do siebie przyciągnęła. Jej nogi natychmiast powędrowały w górę, oplatając jego ramiona i zapraszając do środka. Tomas, nie czekając ani sekundy dłużej, ułożył się między jej udami i jednym gwałtownym, zdecydowanym pchnięciem wypełnił ją całkowicie.

Poczuł uderzenie gorąca i niesamowitą wilgoć, która sprawiła, że krew w jego żyłach mocniej zapulsowała. Claudia krzyknęła, wyrzucając z siebie całe nagromadzone napięcie. Objęła go mocno ramionami, wbijając paznokcie w jego plecy i przyciągając go jeszcze bliżej, jakby chciała stać się z nim jednością.

— Tak… nie przestawaj, prosimy, nie przestawaj! — jęczała mu prosto do ucha, a jej gorący oddech mieszał się z zapachem ich spoconych ciał.

Zaczął poruszać się w niej szybko i mocno, gubiąc się w jej rytmie, nieświadomy, że ta chwila zapomnienia może być ostatnim momentem normalności, zanim wejdą do gry, w której stawką jest znacznie więcej niż tylko przyjemność.

Atmosfera w sypialni zgęstniała, a ruchy Tomasa stały się bardziej drapieżne. Każde jego pchnięcie było teraz obliczone na maksymalną intensywność, a on sam, widząc jej reakcje, zatracał się w tej pierwotnej energii.

Tomas co chwila odsuwał się nieco, by pochylić się nad jej piersiami. Raz delikatnie ssał jej twarde, nabrzmiałe sutki, to znów przygryzał je z wyczuciem, badając granicę między rozkoszą a lekkim bólem. Claudia reagowała na to natychmiastowym spięciem mięśni brzucha i głośnym, przeciągłym jękiem, który niósł się po całym mieszkaniu. Ślady jej podniecenia były widoczne w każdym drżeniu ciała.

— Mocniej! — krzyknęła nagle, wbijając pięty w jego pośladki. — Tomas, wejdź we mnie agresywniej! Już zaraz… tak bardzo tego pragnę!

Tomas nie kazał sobie powtarzać. Zmienił rytm na niemal brutalny, uderzając w nią z siłą, która sprawiała, że wezgłowie łóżka miarowo obijało się o ścianę. Claudia wyrzucała z siebie chaotyczne słowa, mieszając prośby z przekleństwami, a jej ciało wyginało się w łuk, szukając pełnego spełnienia.

W końcu Tomas poczuł to charakterystyczne mrowienie u podstawy kręgosłupa, którego nie dało się już zatrzymać. Wykonał jeszcze dwa potężne, głębokie pchnięcia, po czym gwałtownie wyszedł z niej, a gorąca fontanna nasienia pokryła jej brzuch i twarz.

Claudia w tej samej sekundzie zesztywniała, a jej wnętrze pulsowało w rytm potężnego orgazmu. Opadła na poduszki, ciężko dysząc, z uśmiechem, który nie schodził jej z ust.

— Chryste… — wydusiła z siebie, próbując złapać oddech. — Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam tak wspaniały odlot. To było niesamowite.

Tomas położył się obok niej, serce wciąż waliło mu jak młotem. Przez chwilę panowała błoga cisza, przerywana jedynie ich rwanym oddechem. Nie wiedzieli jeszcze, że to ostatnie tak beztroskie chwile tej nocy.

Leżeli odwróceni do siebie plecami, a jedynym źródłem światła w ciemnej sypialni były dwie błękitne poświaty bijące od ich telefonów. Kciuki rytmicznie przesuwały kolorowe zdjęcia na Instagramie – światy innych ludzi, które zawsze wydawały się bardziej kolorowe, droższe i prostsze.

— Tomas, nie uwierzysz — przerwała ciszę Claudia, mrużąc oczy przed blaskiem ekranu. — Zobacz. Iwona wrzuciła zdjęcia z przygotowań. Wychodzi za mąż. Ta sama Iwona, która jeszcze rok temu twierdziła, że małżeństwo to „instytucjonalna klatka” i przeżytek.

Tomas westchnął cicho, nie odrywając wzroku od swojego Pixela. — No proszę. Punkt widzenia zależy od zasobności portfela przyszłego męża, jak widać. Ale wiesz co? Wypadałoby im coś wysłać. Jakiś porządny prezent, żeby nie było wstydu.

Zaczęli wspólnie przeglądać sklepy internetowe, przerzucając się linkami do markowych zestawów kawowych i eleganckich dodatków do domu. Jednak gdy Claudia weszła w aplikację bankową, by sprawdzić budżet na ten cel, jej entuzjazm zgasł w ułamku sekundy.

— Tomas… — jej głos stał się nienaturalnie spokojny. — Spójrz na to.

Przybliżyła mu telefon do twarzy. Na ekranie widniało podsumowanie salda: Dostępne środki: 2 000 PLN. Tuż pod spodem, czerwoną czcionką, widniała informacja o blokadach na koncie: 8 000 PLN.

— Co to ma być? — Tomas gwałtownie usiadł na łóżku, zapominając o zmęczeniu. — Przecież dopiero co wpłynęły przelewy! — To są opłaty, raty, zaległy czynsz i ta cholerna naprawa, o której zapomniałeś — Claudia wyrzuciła z siebie słowa z narastającą frustracją. — Zostało nam dwa tysiące na całą resztę miesiąca! Dwoje dorosłych ludzi, dwoje dzieci, a my nie mamy nawet za co kupić prezentu dla znajomych, nie mówiąc o czymkolwiek ekstra.

— Haruję po godzinach, a i tak stoimy w miejscu — warknął Tomas, przecierając twarz dłońmi. — Tak nie można żyć! — podniosła głos, a w jej oczach pojawiły się łzy wściekłości. — Ledwo wiążemy koniec z końcem, liczymy każdy grosz, podczas gdy inni po prostu żyją. Mamy 2026 rok, mieszkamy w Gdańsku, oboje pracujemy, a czuję się, jakbym tonęła. Potrzebujemy wyjścia z tej sytuacji. Czegoś, co da nam kopa, bo inaczej zwariuję w tym marazmie.

W sypialni zapadła ciężka, duszna cisza. To właśnie w takich chwilach, gdy desperacja bierze górę nad rozsądkiem, człowiek staje się podatny na propozycje, których w normalnych warunkach nigdy by nie rozważył.

Kłótnia wisiała w powietrzu od momentu, gdy liczby na ekranie przestały się zgadzać. Kiedy Claudia przyznała się do zakupu sukienki, tama pękła. Słowa, które padły w sypialni, były ostre i raniły mocniej niż chłód nocy za oknem. Claudia, nie chcąc dalej brnąć w jałową wymianę zdań, ubrała się w milczeniu i trzasnęła drzwiami, zostawiając Tomasa z jego frustracją i pustką w łóżku.

W biurze panował zwykły, monotonny szum. Tomas siedział przed monitorem swojego Pixela, ale zamiast analizować arkusze, wciąż widział twarz Claudii z poprzedniego wieczoru. Poczucie winy zaczęło go uwierać jak zbyt ciasny kołnierzyk.

„Przesadziłem” – pomyślał, tępo wpatrując się w kursor. „Przecież ona też haruje. Ma prawo kupić sobie coś, co sprawi, że poczuje się pięknie, a nie tylko jak trybik w maszynie do opłacania rachunków. To nasze wspólne życie, a ja zachowałem się jak kontroler skarbowy”.

Gdańsk za oknem tonął w marcowej mgle, a Tomas czuł, że utknął w martwym punkcie. Desperacja mieszała się z absurdem. Z czystej, przekornej ciekawości, niemal dla żartu, otworzył nową kartę w przeglądarce. Jego palce, jakby sterowane przez podświadomość, wystukały na klawiaturze frazę, która brzmiała jak tytuł taniego poradnika dla naiwnych:

„Zostań bogatym w noc”

Uśmiechnął się pod nosem, kręcąc głową nad własną głupotą. Spodziewał się wysypu reklam kryptowalut, podejrzanych funduszy inwestycyjnych albo kursów “motywacyjnych” od samozwańczych guru sukcesu.

Jednak pierwszy wynik nie był reklamą. Nie był nawet standardowym linkiem do artykułu. Na samej górze strony pojawiło się minimalistyczne, czarne okno z krwistoczerwonym napisem, który pulsował w rytm bicia serca:

DO YOU WANT TO ENTER THE RISK ROOM?(CZY CHCESZ WEJŚĆ DO POKOJU RYZYKA?)

Pod spodem znajdował się tylko jeden przycisk: [START SESSION].

Tomas poczuł, jak serce mu przyspiesza. Kwota na ekranie była tak abstrakcyjna, że niemal nierealna. Milion złotych. Tyle pieniędzy oznaczałoby koniec kłótni o sukienki, koniec sprawdzania stanu konta przed każdym wyjściem do sklepu i koniec lęku o przyszłość ich dzieci. Ale to ta druga liczba zadziałała na niego jak magnes.

20 000 PLN za samo uczestnictwo.

To nie była wygrana, na którą trzeba czekać miesiącami. To był ekwiwalent kilku miesięcy ich ciężkiej pracy, rzucony ot tak, za samo wejście do gry.

Na monitorze, pod pulsującym banerem, zaczęły pojawiać się kolejne napisy, tym razem mniejszą, elegancką czcionką:

ZASADY SĄ PROSTE:

Wchodzicie jako para.Ryzykujecie razem.Prawda jest jedyną walutą.

Pozostało miejsc na dzisiejszą sesję: 1