Wolność finansowa i duchowa - Marcin Flach - ebook

Wolność finansowa i duchowa ebook

Marcin Flach

0,0

Opis

Wolność finansowa i duchowa to książka o biznesie, o rozwoju duchowym, o otaczającym nas świecie i o tym, jak się w nim odnaleźć. Nie jest to jednak zbiór gotowych recept "w co zainwestować" ani też kolejny banalny "poradnik motywacyjny".

Dlaczego powinniśmy lubić bogatych? Co to właściwie takiego jest pieniądz? Czy wysokie podatki dla najlepiej zarabiających poprawiają jakość życia przeciętnego obywatela? Komu tak naprawdę potrzebny jest ZUS?
Na te i inne pytania odpowiada Marcin Flach, jednocześnie zachęcając przede wszystkim do samodzielnego myślenia i krytycznej oceny poglądów wpajanych nam zarówno przez media, jak i instytucje religijne i tym podobne.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 159

Rok wydania: 2014

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
frankowp

Oceń książkę

na początku jeszcze dało się czytać, ale od połowy to Die robi tendencyjne.
00
Honest03

Oceń książkę

Na początku autor pisze o kierowaniu się w życiu dobrymi wartościami. Wspomina o wybaczaniu, o zaprzestaniu krytykowania innych itp. a kilka rozdziałów później nazywa polityków i urzędników "darmozjadami" żyjącymi z naszych podatków.
00

Popularność




Marcin Flach
Wolność finansowa i duchowa
* darmowy fragment *
© Copyright by Marcin Flach 2014
ISBN 978-83-7564-440-1
Wydawnictwo My Bookwww.mybook.pl

Przedmowa od Autora

Dla kogo jest ta książka i o czym ona tak naprawdę jest?

Dla Ciebie, Drogi Czytelniku. Jest ona o biznesie, o rozwoju duchowym, o otaczającym nas świecie i o tym, jak się w nim odnaleźć. Nie znamy się, dlatego trudno mi ocenić, co Cię interesuje. Starałem się przekazać jak najwięcej skondensowanej wiedzy. Nie jest to typowe vademecum biznesu, poradnik, jak żyć, jak podróżować czy zarabiać pieniądze – choć o tym wszystkim staram się pisać. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Staram się tu przekazać pewną filozofię życiową, jednocześnie niczego nie narzucając. Nie chcę się kreować na jakiegoś guru biznesu, wszechwiedzącego mentora, oświeconego czy znającego prawdę najwyższą. Mam nadzieje, że lektura ta skłoni Cię do przemyśleń i podjęcia konkretnych działań. Działań dla dobra Twojego i innych. Pragnę nakłonić Cię do pewnych zmian i nieco innego spojrzenia na siebie i świat, w którym żyjesz. Staram się nikogo nie oceniać, nie narzucać Ci niczego, nie polemizować z takim czy innym poglądem lub ideologią. Nie twierdzę: „taka jest prawda i przyjmij to do wiadomości, albo jesteś skazany na porażkę”. Nie mam też zamiaru nikogo straszyć. Staram się przedstawić świat takim, jak go widzę, przedstawić różne punkty widzenia, nie oceniając: to jest dobre, a tamto złe. Moja filozofia to miłość, szacunek i etyka. Piszę tu o wszystkich aspektach człowieczeństwa, o materii, umyśle i duchu. O pieniądzach i ich zarabianiu, o pułapkach umysłu i o aspektach duchowych. Nie widzę możliwości pominięcia któregoś z tych elementów tak, aby ta wiedza nadal pozostała pełna. Piszę o pułapkach stereotypowego myślenia i bezpardonowej walki o byt. O zagrożeniach globalizacji i jej możliwych skutkach. O tym, do czego prowadzi brak tolerancji. Nieważne, czy jestem biały czy czarny lub brązowy, chudy czy gruby, stary czy młody, czy mieszkam tu czy tam, czy wyznaję taką lub inną religię. Nie lubię stereotypów i przyklejania etykietek. Nie mam zamiaru z nikim się spierać lub udowadniać swoich racji innym. Mam nadzieję, że przeczytasz całą tę książkę, miło przy tym spędzając czas, i uznasz ją za wartą polecenia. Jeśli Ci ona w czymkolwiek pomoże, to warto ją było napisać. Zapraszam.

Cywilizacja strachu

Wielki Papież Polak, Jan Paweł II, nazwał ją cywilizacją śmierci. Mówił: „nie lękajcie się”, prosił ludzi, aby nie oglądali tyle telewizji. Bezkrytyczne pokładanie wiary w mediach i budowanie sobie obrazu świata na podstawie wiadomości jest chorobą naszych czasów.

Dawniej ludzi, którzy nie mają w domu telewizora i nie oglądają w ogóle telewizji, uważałem za dziwaków. Oczywiście, nie namawiam nikogo do wyrzucenia z domu telewizora. Jestem wrogiem skrajności, ale jeśli to prawda, że statystyczny Polak przed telewizorem spędza cztery godziny dziennie i czyta tylko cztery książki rocznie, to jest to przerażające. Oczywiście statystyki mają to do siebie, że tak naprawdę statystyczny Polak nie istnieje, a wielu ludzi w ogóle nie czyta żadnych książek.

Kiedyś zapytałem księdza, czy świat jest naprawdę tak zły, jak telewizja to pokazuje, i skoro jest taki zły, to czemu Bóg z tym nic nie zrobi (Panie, widzisz i nie grzmisz). Bardzo spodobała mi się jego odpowiedź i tknęła we mnie ziarno wiary w ludzkość. Odpowiedział mi mniej więcej tak: Zło jest atrakcyjne dla mediów. Jeśli ktoś zrobi coś złego, to media natychmiast to pokazują, ale jeśli ktoś przeprowadzi staruszkę przez jezdnię, to się o tym nic nie mówi, bo dla mediów nie jest to ciekawy temat. Na świecie jest więcej dobra niż zła, tylko trzeba umieć patrzeć, aby zobaczyć to dobro w ludziach.

Cywilizacja, w której obecnie przyszło nam żyć, bazuje na strachu i walce o byt. Strach stał się jej pożywką, a walka o dobra materialne, władzę i kontrolę nad drugim człowiekiem jej treścią. Czy tak musi być? Z pewnością nie musi i tak nie będzie. Kiedyś ludzkość będzie musiała się przebudzić i powrócić na drogę miłości i rozwoju z poszanowaniem wolności jednostki. I może to nastąpić szybciej, niż wielu to się wydaje. Jeśli cywilizacja bezwzględnej walki o byt, o władzę i kontrolę nad drugim człowiekiem miałaby zwyciężyć, to oznaczałoby to nieuchronną katastrofę i zagładę ludzkości.

Dorastałem w czasach zagrożenia trzecią wojną światową, konfliktem nuklearnym pomiędzy imperium zła – Związkiem Radzieckim, a Stanami Zjednoczonymi. Straszono nas wtedy imperialistami z USA, rewizjonistami z Zachodnich Niemiec, kapitalistami, którzy żyją z wyzysku człowieka, agentami CIA, agresywnym paktem NATO i tym podobnymi bzdurami.

Czy musimy się bać: kryzysu, krachu na giełdzie, terrorystów i tym podobnych rzeczy? NIE. Im większy jest nasz strach, tym „ELITOM” łatwiej nami manipulować, tym zyski finansjery są większe. Podczas kryzysów i krachów na giełdzie odbywa się największy przepływ majątku od tych drobnych ciułaczy, którzy się boją, do rąk tych, którzy posiadają wiedzę finansową i wiedzą, jak wykorzystać nadarzającą się okazję do zarobienia.

Możesz powiedzieć: „co mnie to wszystko obchodzi” albo „co ja mogę”. Otóż możesz znacznie więcej, niż jesteś to sobie w stanie wyobrazić. Na pewno nie zmienisz tego świata sam i w jeden dzień, ale możesz zmienić siebie i świat, w którym żyjesz. Swój świat, a właściwie twoje jego postrzeganie i zrozumienie. Społeczeństwo to suma jednostek ludzkich. To do ciebie należy decyzja, czy chcesz płynąć z prądem czy te prądy tworzyć.

Żyjemy w Matrixie. Systemie wielu iluzji, lub raczej jednej wielkiej iluzji. Straszy się nas przeludnieniem, głodem, kryzysem finansowym, wojną, globalnym ociepleniem, terroryzmem, katastrofami ekologicznymi, wirusami śmiertelnych chorób itp. Wmawia się nam, iż żywności, ropy, surowców naturalnych itd. nie starczy dla wszystkich, dlatego musimy toczyć nieustannie bezpardonową walkę o byt, w której liczą się i mają rację tylko wygrani. Wytwarza się ogromne energie nienawiści do tych, którzy stoją na drodze do celu, do muzułmanów, terrorystów, Arabów. Energii karmionej strachem, brakiem tolerancji, wiedzy, a przede wszystkim miłości do bliźniego. Można usprawiedliwić każdą wojnę o pokój i demokrację. Dopóki myślisz, że to daleko od twojego podwórka i ciebie to nie dotyczy, nie przejmujesz się tym. Wojny były i będą. Każda wojna jest zła, niesie śmierć, cierpienie, głód i biedę. Oczywiście każdy ma prawo bronić swojego domu, rodziny, ziemi, kraju przed najeźdźcą. Nie chodzi o tę czy o inną konkretną wojnę, czy ona jest dobra czy zła, obronna czy agresywna, czy to atak prewencyjny czy agresja. Chodzi o powszechnie akceptowaną chęć dominowania jednego człowieka nad drugim: władcy nad poddanym, szefa nad pracownikiem, urzędnika nad petentem, polityka nad wyborcą, bogatego nad biednym. Chęć pokazania, że się jest lepszym. Mam lepszy samochód, mieszkanie, garnitur, nie muszę się z tobą liczyć, jestem kimś. Okazuję biednemu, niewykształconemu pogardę, a on mi zazdrości i nienawidzi mnie. I takimi właśnie niskimi energiami żywi się Matrix, cywilizacja strachu, czy jakkolwiek ją nazwiesz. A co z Bogiem, miłością? Ludzie potrafią nawet zabijać, jak im się wydaje, w imię Boga, tego samego Boga, który mówi: nie zabijaj i nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Każda religia myśli, że ma monopol na prawdziwą wiarę. Innowiercy nie zostaną zbawieni. Są w błędzie, mylą się, a ja mam rację. Trzeba ich nawrócić, a jeśli się nie da, to najlepiej zabić, bo ich bluźnierstwa są niemiłe uszom Pana. Czy teraz widzisz, jaki to absurd?

Masz wolną wolę, możesz wybrać, czy chcesz żyć w cywilizacji strachu i walki o byt, czy jesteś tu, na Planecie Ziemia, aby w miłości rozwijać ducha i dążyć do szczęścia, harmonii i dobrobytu, na jaki każdy z nas zasługuje. Pewnie pomyślisz, że to jakieś brednie. Musisz nakarmić swoje dzieci chlebem, który kupisz za pieniądze, a nie pokarmem duchowym. Na to nie masz czasu. Musisz gonić jak w kieracie w wyścigu szczurów, aby zapewnić sobie i swoim dzieciom przyszłość. Tylko jaką? Czy po śmierci rozliczą cię z tego, ile miałeś na koncie, ile domów i samochodów kupiłeś? A może nie wierzysz w Boga i w nieśmiertelną duszę. Po co więc żyjesz? Żeby spłacić kredyt i zostawić dziecku mieszkanie bez hipoteki? Miałeś kiedyś czas, aby zastanowić się nad sensem życia? Czy chcesz być niewolnikiem systemu konsumpcji, trybikiem w globalnej maszynie, karmionym kłamstwami, że idziesz w górę? Pniesz się po szczeblach finansowej, korporacyjnej, politycznej czy jakiejś tam jeszcze innej kariery. Jeśli tak, OK. Masz wolną wolę. Finansowa wolność, bezpieczeństwo czy majętność nie są niczym złym. Żyjemy w materialnym świecie, w którym musimy zaspokoić swoje i swoich bliskich potrzeby. Musimy jeść, gdzieś mieszkać, w coś się ubrać. Ale czy aby na pewno zaspokajamy te potrzeby w najbardziej inteligentny sposób? Chyba nie, skoro klasa średnia, która dawniej była filarem demokracji, ubożeje, zmniejsza się jej liczebność, a w niektórych krajach nie ma nawet szans się rozwinąć, skoro pięć procent globalnej populacji ma dziewięćdziesiąt pięć procent pieniędzy i zmienia się to jeszcze bardziej w kierunku jednego procenta kontrolującego pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć. Dostrzega to coraz więcej ludzi na świecie i zaczynają protestować przeciwko Wall Strett, banksterom.

Co ten system ma takiego do zaoferowania, iż tak wielu nabiera się na tak niewiele? Jest tu i teraz, daje pieniądze i wrażenie władzy. Daje dużo pieniędzy swoim gorliwym wyznawcom. Wszak to kosztuje niewiele; jak braknie, zawsze można dodrukować, papier i farba nie kosztują dużo i są powszechnie dostępne. W razie nagłej potrzeby złożą się wszyscy na tak zwany podatek inflacyjny, często nawet o tym nie wiedząc. Zmieni się zasady wyliczania inflacji bazowej, czy jak tam się ją ładnie nazwie, bo masy bardzo lubią poczucie bezpieczeństwa, nawet gdy ludzie wiedzą, iż są okłamywani. Wolimy ładne kłamstwo od gorzkiej prawdy. Ale za tę beztroskę przyjdzie kiedyś w końcu zapłacić. Obwiniamy wtedy polityków o nieszczęścia, które to nas spotkały, pomstujemy. Polityków zastępują wtedy inni „lepsi”, aż historia za jakiś czas znowu się powtarza.

Spis treści - fragment

Strona tytułowa

Przedmowa od Autora

Cywilizacja strachu