Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Krajowy Depozyt Biblioteczny
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 94
Rok wydania: 1976
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Lidia
Michalikowa
tradycyjne
zabawy ludowe
CENTRALNY OŚRODEK METODYKIUPOWSZECHNIANIA KULTURYWARSZAWA 1976
Projekt okładki i ilustracje Andrzej Szlagier
Rysunki sytuacyjne Janusz Drabecki
Kopiowanie nut Jolanta Marynowska
Redakcja stylistyczna Halina Kupiec
Redakcja Irena Ostrowska
Opracowanie techniczne i korekta Wiesława Białobrzeska
528 pozycja Wydawnictw COK
WYDAWNICTWA CENTRALNEGO OŚRODKA METODYKI UPOWSZECHNIANIA KULTURY /COK/. Warszawa 1976 r. Ark. wyd. 8,5. Ark. druk. 8,5. Format A5. Papier druk, sat. imp. kl. III. 70 g. Nakład 10 000+135. Druk ukończono w listopadzie 1976 r.
ZW COK Warszawa - zam.34/W/76. Cena zł 30.- J-4
część I
W roku 1935 rozesłałam po wsiach dawnego powiatu limanowskiego ankietę adresowaną do dzieci w wieku szkolnym, w celu zebrania opisów tradycyjnych zabaw wraz z piosenkami i dialogami. Otrzymany tą drogą zbiór uzupełniłam materiałami wypożyczonymi z Rady Naukowej Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, a także materiałami uzyskanymi drogą wywiadu i obserwacji prowadzonych wśród bawiących się dzieci.
Z różnych powodów dopiero w ostatnim czasie mogłam przygotować te materiały dc opublikowania. Po wstępnym opracowaniu zbioru z lat 1935-1938 prześledziłam opisy zabaw - aby stwierdzić ich różnice lub podobieństwa z zabawami dziecięcymi występującymi w innych regionach Polski - w odpowiedniej literaturze, przeważnie z XIX wieku: w czasopismach „Wisła” i „Lud”, w dziełach Oskara Kolberga, w książce Łukasza Gołębiowskiego pt. „Gry i zabawy wszystkich stanów”, Starego Macieja „Wesołe chwile”, Eugeniusza Piaseckiego „Zabawy igry ruchowe”, a także jeśli idzie o piosenki, rymowanki i wyliczanki - w pracach Jerzego Cieślikowskiego „Wielka zabawa” i „Literatura i podkultura dziecięca” /noty bibliograficzne podane zostały na str. 133/
Dzięki tej analizie mogłam wydobyć wiele szczegółów pominiętych w ankietach z powodu dziecięcej nieumiejętności opisywania i z dziecięcego przeświadczenia, że nie trzeba opisywać „oczywistych drobiazgów”, które jakoby same przez się są zrozumiałe i wynikają w trakcie zabawy.
Wiele zabaw zebranych w dawnym powiecie limanowskim odnotowano we wspomnianej literaturze, a z konfrontacji wynika, że były one, a może są jeszcze, powszechnie znane w całej Polsce. Nie mówiąc o tym, że te same tematy zabaw powtarzają się zarówno w krajach Europy, jak i w innych częściach świata. Zagadnienie to nie jest jednak treścią niniejszej książki, ale można je prześledzić w literaturze z zakresu etnografii. Na przykład J. Cieślikowski pisze:
„... nie popełnimy błędu, gdy twierdzić będziemy że zabawy ruchowe i gestyczne z piosenkami i dialogami, mimetyczne, nawiązujące do obrzędów i do pracy, że rymowanki i powiedzenia o walorach praktycznych, rzeczowych, ale i magicznych, jak też absurdalne, niepraktyczne, że poezja pure nonsens - że wszystko to było w powszechnym użyciu dzieci w całej Polsce i że wszędzie, we wszystkich jej regionach geograficznych i etnicznych były te utwory w swych strukturach inwariantnych takie same.”1
Z porównania opisów zabaw, zawartych we wspomnianych publikacjach, z materiałem zebranym przeze mnie wynika, że opisy te różnią się czasem innym tekstem piosenki lub dialogu, czasem stanowią odmianę zabawy o tej samej nazwie lub temacie, a niekiedy nawiązują wyraźnie do obrzędu, który stanowi ich treść. Starałam się ujawnić tego rodzaju analogie czy odrębności, cytując opisy zabaw z dawnych publikacji obok opisu tej samej zabawy /lub jej odmiany/ opracowanego na podstawie ankiet.
Większość opisanych tu zabaw znajduje się w publikowanych w ostatnim trzydziestoleciu zbiorach gier i zabaw ruchowych, dostosowanych do potrzeb wychowania fizycznego i sportu. I choć tematy sytuacyjne i konstrukcyjne pozostały w nich te same lub nieco przekształcone, zanikły najczęściej „role” odgrywane przez dzieci, opuszczono dialogi lub piosenki - zatracając tym samym poetykę i wątki dramatyczne, a wydobyto w tych opisach jedynie elementy dotyczące sprawności fizycznej.
Głównym celem opublikowania zbioru tradycyjnych zabaw ludowych jest chęć utrwalenia poprzez opis ich naturalnej formy, a także wzbogacenie repertuaru widowiskowego dla dziecięcych grup artystycznych.
Naturalna forma zabawy, forma skonstruowana przez dzieci, wynika z tego, że bawiły się one naśladując działanie dorosłych. A więc odtwarzały w zabawie, przeważnie dość skrótowo i powierzchownie, czynności obrzędowe, pracę, czy też polowanie lub obronę dobytku przed leśnymi rabusiami. Krótko mówiąc z życia brały do swych zabaw udramatyzowany wątek, przygotowując się w ten sposób bezwiednie do pokonywania trudów dnia powszedniego i wypełniania tradycyjnych zwyczajów w dni świąteczne, do współżycia z otoczeniem, rozwijając przy tym bystrość umysłu i siłę mięśni.
Porównanie relacji dzieci z powiatu limanowskiego z lat trzydziestych XX wieku i opisów z XIX wieku wykazuje, że pewne elementy w zabawach ludowych uległy przemianom. W dawnych opisach gry i zabawy samych chłopców kończyły się bardzo często wzajemnym okładaniem się pięściami, rzucaniem szyszkami, biciem pytką. Bicie było również formą kary dla chłopca, który w grze nie wywiązał się ze swych zadań - przegrał. W nowszych opisach ten element występuje jedynie sporadycznie. Czy nastąpiła zmiana obyczaju z powodu udziału w zabawach dziewcząt, czy też stało się to dzięki interwencji dorosłych - trudno sprawdzić. Pozostało kilka zaledwie zabaw, w których w bardzo łagodnej formie ten element bojowy występuje. Zagubiły się też objawy wyraźnie obrzędowe i magiczne, gdyż w wielu wypadkach symboliczne znaczenie słów i gestów przestało być zrozumiałe.
Zbiór tradycyjnych zabaw ludowych, który oddajemy do rąk Czytelników zawiera siedemdziesiąt opisów, z czego pięćdziesiąt pięć pochodzi ze wspomnianych ankiet i autopsji, a piętnaście zaczerpniętych jest z publikacji. Opis każdej zabawy ma swoją metryczkę. Podana jest nazwa wsi, z której zebrane ankiety przekazywały najdokładniejszy opis, przy innych zamieszczona jest uwaga „powszechnie znane” - są to zabawy, które powtarzają się w podobnej formie we wszystkich badanych wsiach, czasem sama bawiłam się w nie, a także widziałam je poza obrębem dawnego powiatu limanowskiego; zabawy zaczerpnięte z publikacji opatrzone są dokładnymi przypisami. Uwagi te dotyczą również mętowania, czyli rymowanych wyliczanek.
W ankietach spotkałam kilka opisów różnych form spędzania przez dzieci czasu na pastwisku, trudno jednak te formy określić jako gry. Np. chłopcy /bo były to zabawy samych chłopców/ wybijali kolejno jeden po drugim kołek zatknięty w ziemię, kołek ten po wybiciu należało jeszcze podbić w powietrzu i odrzucić w ustalonym kierunku /zabawę tę nazywa - no „pliszki” /. A oto inna zabawa: jeden chłopiec stawał na czworakach, drugi siadał mu na plecy jak na konia, a dwaj inni starali się go zrzucić. Chłopcy skakali też prze z kolegę stojącego w pochylonej pozycji, mocowali się usiłując jeden drugiego, jedynie chwytając za dłonie jak przy podaniu rąk, przyciągnąć do siebie.
Nie omawiam w książce tych „zabaw”, gdyż opisane są niedokładnie, bez ustalenia reguł gry, nie mają zakończenia i nadają się zaledwie dla dwóch lub kilku chłopców, nie są więc przeznaczone do zabawy zbiorowej.
Usystematyzowanie zabaw w wiążące się z sobą grupy jest sprawą bardzo trudną, ponieważ w poszczególnych zabawach powtarzają się zarówno motywy treściowe, jak i konstrukcyjne. Poza tym niemal wszystkie mają wspólną cechę - wątek dramatyczny o elementach zabawnych, żartobliwych, satyrycznych. Są w nich jakieś role do odegrania, tekst piosenki czy dialogu, które opowiadają przebieg zabawy. W tej sytuacji nie wydaje się słuszne oddzielanie w jedną grupę zabaw z piosenką, w inną z dialogiem. Problemy wychowawcze i dydaktyczne tradycyjnych gier i zabaw nie mogą również regulować podziału na grupy, gdyż nie są tematem tej książki. Sądzę przy tym, że przemyślana przez instruktora interpretacja każdej z opisanych zabaw - zależnie od wieku i poziomu dzieci - może wydobyć z niej maksimum wartości wychowawczych i rozwojowych.
Przyznają poza tym słuszność E. Piaseckiemu, który pisze: „Ze stanowiska wychowawczego nauczyliśmy się należycie oceniać wartość gier /.../. Zarazem jednak zapatrujemy się coraz sceptyczniej na nieprzepartą chęć dawnych pedagogów /zwłaszcza Froebla i jego uczniów/ „tworzenia” i „konstruowania” jak najbardziej „pouczających” zabaw. Wkraczanie niezgrabnej ręki dorosłych w ten misterny światek zabaw dziecięcych, stworzonych lub przerobionych przez umysł młodociany na własny użytek, musi być bardzo ostrożne i powściągliwe. Wystarczy usunąć to, co zbyt surowe, nieobyczajne lub niebezpieczne, tu i ówdzie prawidła ująć nieco ściślej, a z licznych odmian dać pierwszeństwo najbardziej cennym pod względem wychowawczym, czy zdrowotnym.”2
Zdecydowałam się więc na usystematyzowanie zabaw według układu sytuacyjno-przestrzennego, gdyż odrębności pod tym względem są dość wyraźne i łatwo uchwytne.
Działy, w jakich zostały zgrupowane zabawy, uwzględniają głównie dwa czynniki: układ sytuacyjny i sposób poruszania się. Pierwszy dział stanowią zabawy w kole, lub na linii koła, zawierające elementy ruchu tanecznego; drugi to rywalizacja dwóch przeciwstawnych obozów - w tych zabawach najważniejsza jest zręczność; trzeci dział to zabawy, które odbywają się w różnych ustawieniach, a ich tematem jest gonitwa, lub zmiana miejsc; czwarty dział to gry z przyrządami: z piłką, drewnianym krążkiem, kijem. Dział piąty stanowią zabawy uzupełniające, pomyślane jako kary dla tych, którzy nie wykonali przewidzianych w grze zadań.
I. Zabawy w kole podzielone zostały na cztery podgrupy:
A. Zabawy z piosenką i dobieraniem partnera, B. Z ilustracją ruchową, C. Z ucieczką i gonitwą, D. Po omacku.
A. Zabawy z piosenką i dobieraniem partnera-następcy.
„Koło młyńskie” jest zabawą dla najmłodszych dzieci, które krążą w koło aż do utraty równowagi i przewracają się wołając „bęęęc!”. Dawny tekst piosenki brzmiał:
Koło graniaste
Czterokanciaste
Koło nam się połamało
A my wszyscy bęęęc!
J. Cieślikowski komentuje to „czterokanciaste” koło w takich oto słowach: „To koło, w swojej niezgrabnej kanciastości, było zaprzeczeniem siebie, zapowiadało więc katastrofę. Nonsens raził pedagogów. Jeszcze na początku naszego stulecia nie włączano graniastego koła do zbiorku piosenek do gier dziecięcych, bo to była „bzdura”. A w popularyzowaniu tekstów folkloru dziecięcego nieraz dochodziło do konfliktów dorosłych i dzieci. Pedagogika stosowana była długo zajęciem osób surowych i bardzo serio, bez poczucia humoru, wymagających wobec siebie i od dzieci. Więc przy surowości w sprawach moralnych nie było i co liczyć na wyrozumiałość dla absurdu i nonsensu.3
„Stoi różyczka w mirtowym wieńcu” - przypuszczalnie czerpie swój rodowód z obrzędowego tańca weselnego panny młodej, która w ten sposób żegnała swoje rówieśnice, towarzyszące jej w okresie dzieciństwa i panieństwa. W obrzędzie weselnym panna młoda tańczyła po kolei ze swymi rówieśnicami, w zabawie natomiast każda kolejna „różyczka w mirtowym wieńcu” wybiera swoją następczynię.
„Konopki” przedstawione są w dwu sytuacyjnych odmianach. Uczestnicy zabawy formują koło, lub kilka kół, albo też stopniowo ustawiają się na liniach promieni w gwiazdę i w tym ustawieniu krążą po liniach kół.
„Pan Zelman” jest zabawą młodzieży, ale nie jednokrotnie obserwowałam również dzieci bawiące się w ten sposób. Występuje w niej, zamiast koła wiązanego, korowód wiązany uchwytem w pasie.
B. Z ilustracją ruchową jakichś czynności określonych w piosence, lub dowolnie wymyślanych w czasie zabawy.
„Julijanka” jest reliktem obrzędów wiosennych, co potwierdza cytat z XIX w: „Dziewczęta rzucają pisanki, lub biorą się za ręce, jedną wpuszczają do środka, która naśladuje mycie i czesanie się, a kręcąc się w koło, śpiewają.”4 Tekst piosenki jest taki sam, jak zamieszczony w opisie zabawy /nr 10/, tylko imię jest inne - Ulijanka. W tej zabawie widać związek z obrzędowym zwyczajem o magicznym znaczeniu, znanym w wielu regionach Polski - z obrzucaniem drzew owocowych skorupkami kurzych jaj, gdzie indziej garścią maku lub łusek siemienia konopnego. W tym samym okresie Świąt Wielkanocnych praktykowano symboliczne obmywanie się w rzece lub wodzie przyniesionej z rzeki.
Odmianą „Ojca Wirgiliusza” jest zabawa o śpiewanym dwuwierszu;
Tulija, chłopcy tulijaróbcie to wszystko co i ja
różniącą się tylko tym, że brali w niej udział chłopcy, toteż w zabawie wykazywano głównie siłę i sprawność fizyczną.
„Tolija. Stawiają stół w środku, tancerze biorą się za pas i jeden za drugim w takt muzyki przeskakują stół. Kto na ostatku, tego pierwszy uderza biczem, aby zdążył za drugimi. Śpiewają przytem:
Tulija, chłopcy tulija,
tańcujcie wszyscy jak i ja.5
„Mak”, „Tkacz”, „Piaskarz” i „Król Lul” to zabawy, których treścią jest naśladowanie pracy. Godne uwagi są zmiany, jakie dokonały się w okresie mniej więcej stu lat w gestach towarzyszących tym zabawom.
Ignacya Piątkowska tak pisze: „Siejemak. Trzy pary samych chłopców w koło tańczą, po każdym przetańczeniu koła, stają przed muzyką, śpiewając cztery strofki:
A ty ptaszku krogulaszku
bywałeś ty w moim sadku,
widziałeś ty, jak mak sieją,
a to tak sieją mak.
Znowu tańczą chociażby dziesięć razy w koło, po każdym razie to samo śpiewając. Na ostatku dodają:
Widziałeś ty jak mak trzęsą,
a to tak, trzęsą mak.
Przyczem tańcząc, bierze jeden drugiego za głowę i trzęsie nią wśród ogólnego śmiechu i radości.”6
W ankietach dzieci pisały jedynie o naśladowaniu wytrząsania do ust maku z makówki.
W zabawach „Tkacz” i „Piaskarz” linia koła została przekształcona w dwuszereg, natomiast taneczność tych zabaw nie budzi wątpliwości.
C. Z ucieczką i gonitwą
W tej podgrupie zabaw koło otwiera się lub dzieci korowodem idą w rzędzie po linii koła.
W zabawach „Ptaki”, „Wesoły ogrodnik”, „Kolory”/”Poczta” występuje dodatkowo element poznawania nazw ptaków, kwiatów, barw i miast.
D. Po omacku
Zabawy te wyostrzają zmysł słuchu i umiejętność poruszania się z zawiązanymi oczami. W
„Ślepej babce” koło rozprasza się, ale zabawa odbywa się na przestrzeni kolistej. J. Cieślikowski szeroko omawia pochodzenie, przemiany i zasięg tej zabawy. Pisze o nim m.in.: „Ciuciubabka / ... / wcześniej odznaczała się tym, że nie oczy, jak „ślepa”, ale ręce miała związane. Polskie najstarsze jej zapisy sięgają początków XVII wieku.”7
Trzy inne zabawy z zawiązanymi oczami odbywają się w kole.
