Szare plamy - Michał Organiściak - ebook + audiobook

Szare plamy ebook i audiobook

Michał Organiściak

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Co zostanie, jeśli odrzucisz wszystko co niemożliwe? W nieodległej przyszłości sztuczna inteligencja pomaga w rozwiązywaniu spraw kryminalnych, a autonomiczne samochody są na porządku dziennych. Pozornie rutynowe śledztwo w sprawie śmierci dawnej kochanki prowadzi bohatera do nieoczekiwanych wniosków.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 14

Rok wydania: 2023

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 27 min

Rok wydania: 2023

Lektor: Jacek Rozenek

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



SZARE PLAMY

Zaspał, nie pamiętał, kiedy ostatnio mu się to zdarzyło, pewnie z dziesięć lat temu. Wziął zimny prysznic, przetarł lustro. Z tafli spojrzał na niego czterdziestoletni mężczyzna o zwalistej budowie i kwadratowej szczęce. Po raz kolejny pomyślał, że musi coś zrobić z włosami.

Sygnał od Kocyka, jego partnera z dochodzeniówki, dał mu znać, że czas zejść na dół.

– Szanowny pan inspektor Jerzy Jankiewicz, dla przyjaciół Janek – wyszczerzył się Kocyk, który czekał na niego w radiowozie z kawą oraz tabletem. – W Lesie Leśnickim powiesiła się kobieta. Chłopcy z patrolu sterczą tam już pół godziny. Czekają na nas, proroka, trupowóz i techników. – Uruchomił silnik, uśmiechając się przy tym szeroko i szczerze.

Ten uśmiech Janek miał zapamiętać do końca życia.

Denatka, Marlena Urbanowicz, lat 48, zamężna, jedno dziecko, doktorat z psychiatrii dziecięcej, zatrudniona w MOPR na stanowisku dyrektora…

Jakby oberwał cios w szczękę. To niemożliwe.

Nie samobójstwo, nie ona.

– Ty chyba coś wczoraj wypiłeś, jak wróciliśmy z Torunia – rzucił beztrosko Kocyk.

Janek zupełnie to zignorował, przeglądał informacje na tablecie, szukając zdjęcia. Nie widział jej dwanaście lat. Zaraz, przecież to nie mogła być ona, system nie pozwoliłby mu na prowadzenie dochodzenia. Zgodnie z wyliczeniem Wilgi – superkomputera Wrocławskiej Komendy Policji – to było na 98% samobójstwo. Jadą tam tylko po to, żeby pokiwać głową, wbić pieczątkę „brak znamion udziału osób trzecich” i zamknąć dochodzenie.

Samochód ruszył w kierunku Lasu Leśnickiego, Janek przeglądał analizę sytuacji opracowaną przez sztuczną inteligencję. AI odwaliła dobrą robotę. Było tam wszystko, co tylko mogło być pożywką dla algorytmów analizujących zdarzenie. Zaczął od siebie i wtedy uświadomił sobie, dlaczego nie został wykluczony. Dwanaście lat temu nie pracował w policji, a w prywatnej firmie detektywistycznej. Wtedy poznał Marlenę. Poczuł skurcz żołądka tak silny, że zgiął się wpół, doszedł też nerwoból prawego uda w miejscu, gdzie trafił ruski szrapnel.

„Poznał” to złe określenie. „Oszalał na jej punkcie” było znacznie bliższe prawdy.