Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł
Holistyczny plan, który pomoże ci zachować energię, zdrowie i radość życia na kolejne dekady
Kobiety stoją na czele rewolucji długowieczności i potrzebują zaufanego źródła wiedzy, które pomoże im nie tylko żyć dłużej, ale przede wszystkim dobrze funkcjonować w dojrzałym wieku.
Statystyki pokazują, że dłuższe życie nie zawsze oznacza jego lepszą jakość. Ostatnie lata często upływają pod znakiem problemów zdrowotnych i przewlekłych dolegliwości. Tymczasem badania wskazują, że od 70 do 90% czynników wpływających na zdrowie i długowieczność zależy od stylu życia, a nie od genów. Mimo to wiele kobiet nie wykorzystuje możliwości, które mogłyby realnie wydłużyć życie i poprawić jego jakość.
Maddy Dychtwald, opierając się na aktualnych badaniach naukowych dotyczących starzenia się, długowieczności oraz wyzwań zdrowotnych kobiet, stworzyła kompleksowy plan holistyczny, który pomaga kobietom świadomie wpływać na kolejne dekady swojego życia.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 423
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Czas: 11 godz. 7 min
Lektor: Monika Wrońska
Tytuł oryginału: Ageless Aging: A Woman’s Guide to Increasing Healthspan, Brainspan, and Lifespan
Copyright © 2024 by Maddy Dychtwald Copyright © 2026 for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca Copyright © for the Polish translation by Aleksandra Żak
All rights reserved
Redaktorka inicjująca: Dominika Dudarew-Osiecka Redakcja: Katarzyna Nowakowska Korekta: Katarzyna Dziedzicka, Beata Wójcik Projekt okładki i stron tytułowych: Joanna Kosk-Florczak Ilustracja na okładce: rawpixel Wersję elektroniczną w systemie Zecer przygotowała Róża Rozaxa
Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.
Wydanie pierwsze Warszawa 2026 ISBN 978-83-8457-014-2
Pokoleniom wspaniałych kobiet w mojej rodzinie: mojej mamie Sally, której już z nami nie ma, ale której głos wciąż szepcze mi, że dam radę; mojej teściowej Pearl, której łaskawość była dla mnie jak światło latarni morskiej; mojej wspaniałej córce Casey oraz synowej FeyFey, kobietom niezwykle mądrym, bystrym, życzliwym oraz pięknym ciałem i duchem.
Wstęp
Twój bonus długowieczności
Ty, ja i cała ludzkość jesteśmy w trakcie wielkiego skoku ku długowieczności. Mówiąc wprost: ludzie żyją dziś znacznie dłużej niż kiedykolwiek wcześniej – zwłaszcza my, kobiety – lecz niekoniecznie jesteśmy przygotowane na drogę, jaką jest dłuższe życie.
Mniej więcej do początku XX wieku większość ludzi nie dożywała starości, po prostu umierała wcześniej. Oczywiście byli tacy, którzy żyli długo, ale stanowili wyjątek, nie regułę. U progu nowego stulecia, w styczniu 1900 roku, przeciętny Amerykanin dożywał czterdziestu siedmiu lat. Pod koniec tego samego wieku średnia długość życia Amerykanina skoczyła aż do siedemdziesięciu dziewięciu lat – to ponad trzy dodatkowe dekady. Pandemia COVID-19 skróciła ten czas o mniej więcej dwa lata, ale przewiduje się, że średnia długość życia w ciągu kolejnych dwóch dekad wzrośnie o kolejne pięć do dziesięciu lat. A dzięki zbliżającym się licznym przełomom w medycynie, technologii i badaniach, które mogą zapobiegać chorobom albo prowadzić do ich cofania, liczba ta wzrośnie pewnie nawet bardziej, niż się przewiduje. Niesamowite jest to, że stulatkowie to najszybciej rosnący segment populacji świata.
Ta wiadomość ma szczególne znaczenie dla kobiet, bo średnio żyjemy o sześć lat dłużej niż mężczyźni. Te dodatkowe lata nazywam „bonusem długowieczności”. Trochę tak, jakbyśmy wygrały los na loterii długiego życia. Aż 80% osób po setnym roku życia stanowią dziś kobiety. Jest więc całkiem możliwe, że dożyjesz setki.
Ten bonus ma jednak pewną wadę, i to całkiem poważną. Według Judith Lorber i Lisy Jean Moore, autorek książki Gendered Bodies. Feminist Perspectives, istnieje paradoks, w którym mężczyźni umierają młodziej, ale to kobiety więcej chorują. Czas zdrowego życia – liczba lat, jaką przeżywamy w dobrym zdrowiu i witalności – w ogóle nie odpowiada naszej długości życia. Zwykle to kobiety większość swoich ostatnich lat spędzają w kiepskiej kondycji (w przeciwieństwie do mężczyzn), nawet jeśli weźmie się poprawkę na ich dłuższe życie.
Oznacza to, że miliony kobiet spędzają ostatnie lata życia, mierząc się z bólami, lecząc kolejne przewlekłe choroby degeneracyjne: nowotwory, choroby serca czy cukrzyce. Jednak zanim nadejdą ostatnie lata ich życia, wiele czasu i energii spędzą na obawach, że staną się ciężarem dla rodziny, bo nie wiedzą, czy oszczędności wystarczą na opiekę do końca ich dni.
Niestety tak właśnie zaczęłam się czuć, kiedy przekroczyłam sześćdziesiątkę. Nagle pojawił się okropny ból bioder, w końcu tak dokuczliwy, że po wielu latach aktywnego i zdrowego życia zaczęłam kuleć, przez co czułam się starsza, niż byłam. Trudno mi było znaleźć realne sposoby na poradzenie sobie z dolegliwością. Musiały mi wystarczać leki przeciwzapalne bez recepty, ale wiedziałam, że to nie jest strategia na dłuższy czas. Eksperymentowałam z masażami, akupunkturą, leczeniem osoczem bogatopłytkowym, niemal wszystkim, co legalne, z wyjątkiem opioidów, niestety ulga przychodziła na krótko.
Miałam mroczne myśli, wyobrażałam sobie wszystkie przygody, jakie miały mnie ominąć w kolejnych latach życia – podróże z rodziną, wymagające wycieczki górskie z przyjaciółmi, zabawy na podłodze z wnukami (muszę tutaj dodać, że one istniały, i nadal istnieją, tylko w mojej wyobraźni).
W końcu zrozpaczona udałam się na rezonans magnetyczny. Obraz budził strach. W wyniku dysplazji bioder o podłożu genetycznym (o której nie wiedziałam) tkanka chrzęstna wytarła się do tego stopnia, że oba biodra dosłownie stykały się bezpośrednio kośćmi. Z każdym moim ruchem kości tarły o siebie, coraz bardziej się uszkadzając i powodując potworny ból. Nawet chirurdzy byli zdziwieni tak skrajnym przypadkiem u osoby w moim wieku. (Miałam sześćdziesiąt osiem lat, kiedy się o tym dowiedziałam – to jak na tę sytuację dość młodo).
Chodziłam po lekarzach i starałam się dowiedzieć, jakie działanie będzie dla mnie właściwe. W końcu zapytałam wybitnego chirurga ortopedę z Uniwersytetu Kalifornii w San Francisco, specjalizującego się w operacjach bioder, co by zrobił na moim miejscu. Odpowiedział mi tak: „Zrobiłbym operację obu bioder naraz metodą dostępu przedniego. Zrobiłbym to u chirurga, który zajmuje się wyłącznie operacjami bioder i specjalizuje się w wymianie obustronnej”. Zastosowałam się do jego rady, ale u specjalisty, którego znalazłam, czekało się na zabieg trzy miesiące. Co miałam robić w międzyczasie?
Kiedy poprosiłam ortopedę o rady na czas przed zabiegiem (co mogłabym zrobić, by radzić sobie z bólem, funkcjonować i przygotować się do udanej operacji oraz rekonwalescencji), stwierdził, żebym kupiła laskę. Myślałam, że żartuje, ale on mówił poważnie.
Czułam, że musi istnieć lepsze rozwiązanie. Więc zaczęłam intensywniej ćwiczyć jogę i pilates, żeby wzmocnić mięśnie tułowia. Poszperałam i dowiedziałam się, że mój ból potęguje stan zapalny. Szukałam porad u kilku ekspertów, na przykład doktora Marka Hymana z kliniki w Cleveland i doktora Rudiego Tanziego z Uniwersytetu Harvarda, którzy zalecili mi dietę przeciwzapalną. Chociaż wiele osób ze środowiska związanego z medycyną konwencjonalną lekceważąco odnosiło się do takiej diety, uważając ją za zwykłą modę albo zbyt duży trud, ja byłam gotowa spróbować wszystkiego. Wykluczyłam nabiał, gluten i większość cukru (to przeciwzapalny sposób żywienia, który obecnie coraz częściej poleca się jako sprzyjający zdrowiu mózgu do późnej starości). Tak naprawdę jedyną rzeczą, której nie wykluczyłam, było wino – no bo przyznajmy: przyjemnie jest czasem wieczorem wypić kieliszek.
Może odmawianie sobie tego wszystkiego wydaje się smutnym sposobem na życie, ale rezultaty były wspaniałe: po sześciu tygodniach całkowicie pozbyłam się bólu bioder. Odzyskałam swoje życie! Zastanawiałam się nawet nad rezygnacją z operacji, ale z trącymi o siebie kośćmi raczej nie mogłabym liczyć na długoletnie zdrowie.
Na tym nie poprzestałam. Rozbudowywałam swój plan przygotowania do rekonwalescencji. Zaczęłam zagłębiać się w wiedzę i odkryłam prace pionierów, np. Peggy Huddleston, psychoterapeutki i badaczki, która prowadzi trening uważności w Szpitalu Brigham w Bostonie. Dowiedziałam się od niej, jak medytacja, afirmacja oraz więzi z bliskimi mogą pomóc mi zwiększyć odporność i przyspieszyć powrót do zdrowia. Dzięki temu utwierdziłam się w przekonaniu, że ciało, umysł oraz dusza są ze sobą ściśle powiązane – zarówno w zdrowiu, jak i w chorobie.
Kiedy w końcu wykonano mi operację obu bioder, powrót do zdrowia przebiegł zadziwiająco szybko. W szpitalu spędziłam zaledwie jedną noc, choć wcześniej słyszałam, że potrzebne będą co najmniej trzy. Chodziłam – nawet po schodach – bez laski czy chodzika już po kilku dniach, chociaż ostrzegano mnie, że zanim będzie to możliwe, minie co najmniej kilka tygodni. W ciągu miesiąca całkowicie wróciłam do normalnej aktywności. (Oczywiście mówię tu o swoim osobistym doświadczeniu, w wielu przypadkach nawet najlepsze przygotowanie przed operacją może nie dać takiego rezultatu).
To tylko jeden z przykładów na to, że nasze ciało potrafi wrócić do zdrowia po urazie i chorobie – a nawet podnieść się po wynikającym ze starzenia pogorszeniu stanu fizycznego oraz umysłowego.
Kiedy piszę te słowa, mam siedemdziesiąt trzy lata i czuję się silniejsza oraz odporniejsza niż wtedy, gdy miałam lat sześćdziesiąt osiem, a nawet pięćdziesiąt osiem. Nadal żywię się przede wszystkim przeciwzapalnie, ale to nie znaczy, że nie pozwalam sobie czasem na pizzę czy lody. Pozwalam sobie, ale kiedy to robię, wyraźnie zwiększa się ból w stawach, a umysł nie działa tak sprawnie, a to przypomina mi, że warto wrócić do sposobu żywienia, który się u mnie najlepiej sprawdza.
To przeżycie było tylko potwierdzeniem czegoś, co już wiedziałam – zanim dobijesz do siedemdziesiątki, życie na pewno cię trochę sponiewiera. Pewnie i ty już to wiesz. Dobra wiadomość jest taka, że wszystko, co robisz, by jak najlepiej wykorzystać swój bonus na długowieczność, daje ci większą odporność, niezależnie od tego, jakie kłody życie rzuci ci pod nogi.
Nie jestem kobietą, która mierzy się jedynie z własnym upływem czasu, bo od niemal czterdziestu lat zajmuję się badaniami nad procesami starzenia się i długowiecznością. W 1986 roku razem z mężem Kenem założyłam Age Wave – think tank i firmę doradczą, które od lat uznawane są za najważniejsze w Ameryce Północnej w zakresie starzenia, długowieczności oraz problemów osób w wieku emerytalnym. Choć nie jestem lekarką, doradczynią finansową ani duchowym guru (oczywiście w kwestiach zdrowotnych powinnaś poradzić się lekarza, a w sprawach inwestycyjnych – doradcy finansowego), to jestem liderką, pisarką, badaczką, ekspertką nauk społecznych, od lat gromadzącą informacje na temat długowieczności i starzenia się w obszarach zdrowia fizycznego, umysłowego i emocjonalnego, a także w zakresie stylu życia, finansów oraz emerytur. Dzięki pracy oraz osobistym doświadczeniom doszłam do przekonania, że to kobiety powinny stać na czele rewolucji długowieczności, zwłaszcza że statystycznie żyjemy dłużej. Jestem również przekonana, że im większą wiedzą dysponujemy, tym łatwiej przejmujemy inicjatywę w podejmowaniu decyzji i działań, które sprzyjają lepszemu zdrowiu we wszystkich obszarach życia.
Przez wiele lat w Age Wave realizowaliśmy ważne badania (choć nie były to badania medyczne) z udziałem ponad 200 tysięcy ankietowanych. Prowadziliśmy również niezliczone grupy fokusowe na całym świecie, wywiady z wybitnymi ekspertami, analizowaliśmy tysiące wyników badań, artykułów i zbiorów danych.
Moja praca w Age Wave zapewnia mi bezpośredni dostęp do najwybitniejszych badaczy oraz uczonych z najróżniejszych dziedzin (między innymi medycyny, psychologii i gerontologii), a także do klinicystów i ekspertów finansowych. W tej książce podzielę się nie tylko ich zaleceniami dla pacjentów i klientów, ale też opowiem, co robią dla samych siebie oraz co szepczą do ucha kobietom, na których im zależy: to będą ich osobiste receptury na dłuższe zdrowie i życie.
W całej książce będę polecać wybrane produkty i usługi, które mogą pomóc ci wcielić w życie zawarte tu informacje – są to rozwiązania, z których sama korzystam lub które znam i którym ufam. Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że w żaden sposób nie czerpię korzyści ze sprzedaży tych produktów.
Czas, byśmy my, kobiety, dowiedziały się, jak najlepiej dopasować długość zdrowia do długości życia – tak aby długowieczność stała się dla nas darem, a nie przekleństwem. Możemy pokazać światu, jak żyć długo i dobrze oraz co można osiągnąć w tych dodatkowych latach. Aby osiągnąć ten cel, kobiety muszą znaleźć się w centrum dyskusji i aktywnie kształtować przyszłość długowieczności. Kobiety mają realny wpływ na to, jak postrzegamy długowieczność i starzenie się. Z powodzeniem mogą pokazywać, co daje nam dłuższe życie, mogą również uczyć, jak podejmować kroki potrzebne do unikania, opóźniania albo minimalizowania pogorszenia stanu fizycznego i umysłowego. Powszechne skutki starzenia są największymi wadami długiego życia – to one często uniemożliwiają nam pełne dostrzeżenie korzyści długowieczności, takich jak nasza mądrość, doświadczenie, odporność psychiczna i dystans.
Jak możemy najlepiej wykorzystać bonus długowieczności i dawać przykład zdrowszego, bardziej witalnego starzenia się?
Ta książka pokaże ci, że masz znaczący wpływ na długość zdrowia swojego mózgu i reszty ciała, a być może także na długość życia – i pomoże ci wziąć za ten wpływ odpowiedzialność.
Będziesz mogła stworzyć swoją własną holistyczną recepturę, która pokieruje twoją podróżą przez kolejne lata. To coś więcej niż tylko podstawy – podejście, które tutaj opisuję, uwzględnia wzajemne powiązania między ciałem, umysłem i duszą; między naszym zdrowiem a poczuciem celu; między dobrostanem finansowym a zdrowiem umysłowym oraz fizycznym. Przecież poszczególne aspekty twojego życia nie są zamknięte w oddzielnych pojemnikach. Jeśli za mało się ruszasz, twoje zdrowie psychiczne i sen mogą ucierpieć. Jeśli nie dosypiasz, twój apetyt i hormony mogą się rozregulować. Jeśli martwisz się o pieniądze, może to negatywnie wpłynąć na twoje zdrowie fizyczne i umysłowe. Można też spojrzeć na te fakty z optymistycznej perspektywy: kiedy zaczniesz dbać o jeden aspekt swojego życia, inne prawdopodobnie także się poprawią – fala poniesie wszystkie łódki.
Już po kilku tygodniach możesz odczuć korzyści z nowego podejścia do życia. Te szybkie zwycięstwa mogą cię zmotywować, by przeć dalej, podejmować kolejne kroki, które pomogą ci wydłużyć zdrowie, a może także życie. W każdym rozdziale przedstawiam praktyczne wskazówki, techniki i triki, które podzieliłam na kategorie odpowiadające poziomowi doświadczenia. Wiele z nich jest łatwych do zastosowania, bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Zawarłam także wskazówki pod hasłem „zrób tę jedną rzecz”, byś wiedziała, jaki jest najprostszy krok, mogący wywrzeć największy wpływ na rozpoczęcie procesu zmian.
Wiem, że kształtowanie nowych nawyków i dodawanie kolejnych jest trudne. Podpowiadam, jak dostosować swój plan działania do tego, co jest dla ciebie teraz możliwe – i jak go potem rozbudowywać. Dobra wiadomość jest taka, że zmiany, których możesz doświadczyć, zajmując się tymi obszarami swojego życia, nie zachodzą liniowo, ale skokowo. Oznacza to, że każda zmiana, którą wprowadzisz, da ci więcej energii i inspiracji do dokonania kolejnej, i jeszcze jednej. W końcu im większa liczba starannie dobranych składników twojej receptury, tym smaczniejsze i bardziej sycące będzie przyrządzone przez ciebie danie.
Niezależnie od tego, na jakim etapie podróży przez życie teraz jesteś, nigdy nie jest za późno, by zainwestować w swój dobrostan albo stworzyć siebie na nowo. Możliwe, że z upływem czasu twoje życie będzie się stawało coraz lepsze, zwłaszcza jeśli będziesz dostrzegać, że bonus długowieczności może oznaczać drogę w górę, a nie po równi pochyłej. Ruszajmy zatem razem.
Część I
Nowa długowieczność
1
Napić się ze źródła wiecznej młodości
Termin ageless aging („starzenie bez starości”) ukułam w latach 90. XX wieku, gdy występowałam gościnnie w spa Golden Door. Przemawiałam tam do grupy kobiet na stanowiskach kierowniczych podczas wyjazdu mającego pomóc im się zrelaksować i spojrzeć na przyszłość w nieszablonowy sposób. Wtedy uważało się, że osoba po pięćdziesiątce czy sześćdziesiątce, a zwłaszcza kobieta, lata świetności ma już za sobą. Chciałam, by te kobiety wiedziały, że nie musi tak być. Teraz to samo mówię tobie.
Co dokładnie mam na myśli, gdy mówię o starzeniu bez starości? Gdy myślimy o słowie „starość”, to natychmiast przychodzi nam do głowy „nieradość” – ale przecież możemy starzeć się inaczej. Choć nie sprawisz, że Ziemia przestanie się obracać, a czas upływać, to możesz zminimalizować negatywne skutki biegu czasu i zdecydować, że nie pozwolisz, by twój chronologiczny wiek oraz stereotypy dotyczące starzenia się ograniczały ciebie albo twoje wybory. Dzięki wiedzy, działaniu i odrobinie szczęścia możesz maksymalnie zwiększyć korzyści płynące z długowieczności, a także zminimalizować – być może nawet uniknąć – wiele jej wad. Chodzi o te, które często uznajemy za nieuniknione: utratę pamięci, sprawności, zdrowia i radości życia.
Nieważne, ile masz lat, wciąż masz przed sobą wiele do przeżycia. Maksymalne wykorzystanie pozostałego ci czasu wymaga przygotowania – fizycznego, umysłowego, emocjonalnego i duchowego. Najnowsza przełomowa wiedza naukowa dotycząca długowieczności również może być bardzo pomocna – zwłaszcza badania koncentrujące się na kobietach.
Pamiętam, że kiedy miałam dwadzieścia kilka lat, próbowałam się przebić jako aktorka w Los Angeles. Ulegałam wówczas toksycznemu lękowi przed starzeniem – lękowi, który przenikał (i nadal przenika) całe Hollywood. Postanowiłam więc wydać pieniądze na drogą maseczkę u dermatologa. Specjalistka, która wykonywała mój magiczny zabieg, powiedziała mi coś, co zapadło mi w pamięć: ludzie są jak sportowe samochody – trzeba tankować właściwe paliwo, odpowiednio się serwisować i regularnie jeździć na przegląd, żeby nie wylądować na wysypisku.
Nie byłam zachwycona porównywaniem siebie do samochodu, ale to, co powiedziała, wydało mi się logiczne. Nie można lekceważyć licznych form rutynowej konserwacji, których potrzebują pojazdy, i oczekiwać, że samochód będzie dobrze jeździł – czy nawet w ogóle jeździł – przez wiele kolejnych dekad. Owszem, Fordy, Hondy i Subaru są zbudowane tak, by przejechać po kilkaset tysięcy kilometrów, ale tylko jeśli będziemy pamiętać o wymianie oleju, rotacji opon, wymianie filtrów, pasków i wszystkiego, co się robi podczas regularnych prac konserwacyjnych aut. To samo dotyczy też ciebie. Nie możesz oczekiwać, że będziesz dynamiczna, pełna życia i zdrowa po osiemdziesiątce, dziewięćdziesiątce i później, jeśli nie będziesz robić tego, czego potrzebuje ciało – zwłaszcza kobiece – by działać jak najlepiej.
Od razu jednak chcę podkreślić, że absolutnie nie oceniam tego, co ty, ani ktokolwiek inny, podejmujesz, aby starzeć się bez starości. Mam znajome, które poddały się najróżniejszym liftingom czy naciąganiu skóry i wyglądają fantastycznie, co mnie bardzo cieszy (a czasem nawet budzi zazdrość). Nasze sposoby na radzenie sobie z zewnętrznymi przejawami długowieczności stanowią pewne spektrum. Niektóre kobiety z dumą obnoszą się z siwymi włosami i zmarszczkami, to dla nich przejaw statusu osoby dojrzałej, i to również mnie bardzo cieszy. Inne decydują się poprawić fizyczne objawy starzenia: farbują włosy, poddają się naturalnym i/lub chirurgicznym zabiegom, na które je stać i których się nie obawiają. I to także jest w porządku. Niezależnie od tego, w którym punkcie spektrum się znajdujesz, jesteś tu mile widziana. Ale to tylko wygląd – zewnętrzny aspekt równania – jakim jest starzenie bez starości. W tej książce mniej uwagi poświęcam fizycznemu wyglądowi, a więcej wydłużeniu zdrowia mózgu i reszty ciała, a być może nawet samego życia. Dzięki temu twój fizyczny wygląd też na pewno się poprawi. Prawda jest taka, że jeśli chcesz się cieszyć swoim bonusem długowieczności, nie wystarczy być jedynie dobrej myśli ani wierzyć, że znajdziesz magiczny suplement, lek czy kurację upiększającą. Na drodze życia jest zbyt wiele dziur i wybojów, zwłaszcza dla kobiet po pięćdziesiątce. Starzenie bez starości to zdecydowanie coś więcej niż wygląd, a dążenie do niego o wiele bardziej zmieni twoje życie.
Założę się, że jako kobieta po czterdziestce, pięćdziesiątce, sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce doświadczyłaś momentu oświecenia, kiedy dotarło do ciebie, że twoje życie wcale się nie kończy. Może dlatego, że czytałaś w mediach o długowieczności. Może dlatego, że dożyłaś swojego obecnego wieku i rozumiesz, że wcale nie jesteś „stara” w tradycyjnym znaczeniu tego słowa.
Może zastanawiasz się, czy będziesz miała potrzebną siłę fizyczną, umysłową, emocjonalną, duchową i zasoby finansowe, a także witalność, by sprostać czekającym cię wyzwaniom. Pewnie zdarzają ci się też chwile, gdy obawiasz się pogorszenia zdrowia lub skurczenia zasobów finansowych (to uzasadnione obawy; więcej na ten temat już niedługo). Ale skoro już jesteś w tym momencie swojego życia – może zbiegł się on z chwilą, gdy z domu wyprowadzają się dzieci, może z jakimś innym końcem lub nowym początkiem, czy to w sferze zawodowej, czy relacji – wreszcie dostrzegasz, że masz czas. Nie tylko czas do zapełnienia jakimś hobby, choć hobby to świetna sprawa, lecz także czas na spełnianie marzeń, tych już istniejących lub zupełnie nowych.
Prawda jest taka, że skoro wszyscy żyjemy dziś średnio dłużej, także ty możesz żyć jeszcze długo po osiemdziesiątce czy dziewięćdziesiątce, może nawet ponad sto lat. I chociaż masz już połowę życia za sobą, to możesz mieć przed sobą jeszcze całe dekady.
Oczywiście ta możliwość jest ekscytująca, jednak budzi też niemały lęk.
Może zadajesz sobie pytania:
Co powinnam jeść, jak ćwiczyć, jakie triki zdrowotne stosować, jak pielęgnować relacje, by moja ogólna odporność i siła były jak najlepsze?
Jakie kroki mogę teraz podjąć, by utrzymać mózg w dobrej kondycji, może nawet zapobiec demencji (lub przynajmniej ją opóźnić)?
Jak przygotować się do mierzenia się z nieprzewidzianymi życiowymi sytuacjami: problemami zdrowotnymi, utratą małżonka czy bliskiej osoby, opieką nad kimś bliskim?
Jak mogę uniknąć bycia ciężarem dla rodziny i bliskich?
Jak mogę się upewnić, że będę miała finansowy spokój do końca długiego życia?
Jak mam odkryć (albo odkryć na nowo) poczucie celu, by jak najlepiej wykorzystać lata, które mam przed sobą?
Jednym z ważnych tematów naszych czasów jest to, że stoimy u progu rewolucji długowieczności, do której nigdy wcześniej nie doszło. Co więcej, rewolucja ta dotyczy przede wszystkim kobiet, bo żyją one o sześć lat dłużej niż mężczyźni. (Uważa się, że kluczową rolę odgrywa tu estrogen obecny w kobiecym ciele, ponieważ sprzyja on ekspresji genów związanych z długowiecznością i produkcją enzymów antyoksydacyjnych, które mogą chronić nas przed szkodliwym wpływem stanów zapalnych – choć oczywiście ochrona ta zanika po menopauzie). Jednak, jak już pokrótce wspomniałam we wstępie, korzyść ta wiąże się też z jedną dużą wadą: jak podaje Global Health Observatory, należące do Światowej Organizacji Zdrowia, przeciętna kobieta w USA spędzi ostatnich dwanaście lat życia, mierząc się z kaskadą problemów zdrowotnych. To połączenie dłuższego życia z gorszym zdrowiem nazywa się dziś powszechnie paradoksem płci i zdrowia1.
Innymi słowy, długość naszego zdrowia nie jest zestrojona z długością życia. Pewnie się domyślasz, że to może oznaczać większe ograniczenia w aktywnościach, w których uczestniczysz na co dzień. Możesz zacząć wydawać więcej pieniędzy na opiekę zdrowotną, przez co oszczędności – które i tak muszą starczyć nam na dłużej niż mężczyznom, skoro dłużej żyjemy – zostają dodatkowo zmniejszone.
Pojawia się zatem kolejne pytanie: skoro kobiety żyją dłużej niż mężczyźni, dlaczego tak znaczną część dyskusji o długowieczności prowadzą mężczyźni? Najwyższy czas, by kobiety uznały ten temat za swój i stały się pionierkami długowieczności, przetarły szlak do starzenia bez starości. Długie życie to przywilej, jakiego wielu ludzi nie ma szansy doświadczyć. Te z nas, które taką szansę mają, powinny to zaakceptować i napisać scenariusz na nowo.
Jednym z najważniejszych punktów wyjścia jest zmiana własnej postawy względem dłuższego życia i starzenia się.
Kolejne zagrożenie dla długości życia w zdrowiu wiąże się z naszą postawą wobec „izmu”, któremu poświęca się zbyt mało uwagi: ageizmu, czyli poglądu, że osoby starsze są w jakiś sposób gorsze od młodszych – mniej witalne, mniej bystre, mniej sprawne, mniej cenne. Marc Freedman, przedsiębiorca z misją społeczną, niedawno opisał mi ageizm w sposób bardzo trafny i dobitny: „wiekowy apartheid”.
Większość z nas, często podświadomie, zinternalizowała stereotypy dotyczące tego, co znaczy być starym. Mamy wiele negatywnych założeń, zwłaszcza dotyczących kobiet. Badania pokazują, że w społeczeństwie kobietom wcześniej niż mężczyznom przykleja się łatkę „starych” i częściej ma to negatywny wydźwięk, podczas gdy w przypadku mężczyzn, szczególnie na rynku pracy, wiek staje się synonimem statusu i wpływów2.
Ageizm w znacznym stopniu programowany jest przez kulturę popularną. Chociaż zrobiliśmy duże postępy w reprezentacji różnych ras, orientacji seksualnych, tożsamości płciowych i osób o różnym stopniu sprawności fizycznej, ludzie starsi wciąż są niestety za słabo reprezentowani. Być może jest to ostatni akceptowany „izm”. Jak mówi Nadia Tuma-Weldon, wiceprezeska wykonawcza i globalna liderka w firmie McCann Worldgroup oraz wiceprezeska wykonawcza Truth Central, globalnej instytucji analitycznej: „Wiek to ostatnia granica, o której się nie mówi. Wciąż w porządku jest ignorowanie osób starszych, a nawet naśmiewanie się z nich”. Oto jeden z przykładów: firmy odzieżowe zaczęły korzystać z usług modeli pokazujących wszystkie rodzaje sylwetek i odcienie skóry. Jedną cechą stałą jest jednak to, że wszyscy ci modele są zazwyczaj młodzi.
Oprah Winfrey, która w momencie, gdy to piszę, ma sześćdziesiąt dziewięć lat, podkreśla: „Żyjemy w kulturze ogarniętej obsesją na punkcie młodości, która wciąż stara się nam wmówić, że jeśli nie jesteśmy młodzi i nie promieniejemy, i nie jesteśmy seksowni, to się nie liczymy”. Doktor Imani Woody, uznana w całym kraju liderka w temacie starzenia, mówi o wymazywaniu i twierdzi, że jest to dla niej gorsze doświadczenie niż to, co przeżyła jako ciemnoskóra kobieta i jako lesbijka. A przecież przynależność do tych grup nieraz wiąże się z poważnymi przeszkodami.
Nie ma wątpliwości, że nasza kultura wciąż preferuje młodość, co w dużym stopniu przyczynia się do naszych lęków przed starzeniem, a także uprzedzeniami względem starzenia. Nie zrozum mnie źle: młodość ma wiele wspaniałych zalet. Podobnie jak wszystko inne, ma też pewne wady: impulsywność, słabsza wiedza o sobie, mniejsza samoświadomość, trudność ze spojrzeniem z szerszej perspektywy – to jedne z najważniejszych.
Chociaż nasza kultura kształtuje nasze poglądy związane ze starzeniem, to każdy z nas pomaga w utrwalaniu ageizmu zarówno w świecie, jak i we własnym umyśle. Jeśli zdarzyło ci się powiedzieć: „Ale ze mnie babcia” albo „Jestem za stara, żeby się zmienić”, albo „Ja się już nowych sztuczek nie nauczę”, to starszy wiek odbierasz jako swego rodzaju słabość. Jeśli zdarzyło ci się patrzeć w lustro i drżeć na widok siwego włosa, zmarszczki czy obwisłej skóry, to jest to kolejny przejaw twojego lęku przed starzeniem się i negatywnych myśli o wieku.
Przyznaję, że sama uczestniczę w ageizmie. Za każdym razem, gdy wygłaszam prezentację, mówię słuchaczom, ile mam lat. Robię to po to, by pokazać, jak może wyglądać osoba mająca siedemdziesiąt trzy lata: może być witalna i pełna energii, wykonywać znaczącą pracę, realizować życiowy cel. Jednak równocześnie odwołuję się w ten sposób do stereotypowego obrazu kobiety w moim wieku, tego, jak powinna wyglądać i się zachowywać. Ageizm jest w nas bardzo mocno zakorzeniony i pod wieloma względami ukryty na widoku.
Nie chodzi o to, że źle jest mówić innym, ile ma się lat. Kiedy rozmawiałam z Ashton Applewhite, aktywistką działającą przeciw ageizmowi, autorką książki This Chair Rocks. A Manifesto Against Ageism, powiedziała mi: „Ważne, by przy podawaniu swojego wieku zarazem przeciwstawić się konotacjom, jakie nasza kultura przypisuje tej liczbie”. Jednak każda z nas ma własną rzeczywistość i czuje się komfortowo z czymś innym – a my musimy to zrozumieć. Applewhite opowiedziała mi o przemówieniu na temat ageizmu, jakie wygłosiła na początku 2010 roku dla grupy kobiet w Beverly Hills. „Zasugerowałam, by każda osoba, która ma jakieś pytanie, powiedziała, ile ma lat. Organizatorka wydarzenia stwierdziła: «Słonko, to jest Beverly Hills. Trzeba by było wzywać karetki»”. Applewhite się zaśmiała, a organizatorka dodała: „Ty nie rozumiesz. Gdybym nie farbowała włosów, straciłabym pracę, a mam dzieci do utrzymania”.
Moja rozmówczyni skomentowała: „Od tamtej pory ostrożniej formułuję swoje uwagi. Każda z nas, kobiet, musi podejmować takie decyzje sama, we własnym tempie, i przede wszystkim nie możemy się nawzajem oceniać”.
Popularne mity i stereotypy związane z tym, że nasza wartość spada z wiekiem, w rzeczywistości są właśnie mitami i stereotypami. My, kobiety, z upływem lat nie musimy stawać się kruche, bezbronne i schorzałe, naszym przeznaczeniem nie jest też izolacja społeczna oraz odstawienie na boczny tor. I przede wszystkim same musimy w to uwierzyć.
Dolly Parton powiedziała kiedyś: „Nie myślę o swoim życiu w kategoriach liczb. Nigdy nie będę stara, bo nie mam czasu na starość”. Badania pokazały, że nasze utrwalone stereotypowe przekonania o wieku chronologicznym mogą wpływać na to, jak się starzejemy, a nawet na to, na ile lat wyglądamy, jak się czujemy i zachowujemy, przez co wiele z nas (tak jak Dolly) czuje, że te wyobrażenia nas ograniczają.
Doktor Becca Levy, gerontolożka z Yale, przeprowadziła obszerne badania dotyczące tego, jak przekonania o wieku wpływają na zdrowie, a jej wnioski są naprawdę fascynujące. Największy szok wywołuje chyba wynik badania przeprowadzonego w 2002 roku, w którym przez dwadzieścia lat obserwowano osoby po pięćdziesiątce w małym mieście w Ohio: wśród osób, które pozytywnie patrzyły na starzenie, mediana przeżycia była o 7,5 roku dłuższa niż wśród tych, które widziały starość w czarnych barwach. Levy pisze: „Najważniejszym czynnikiem determinującym długowieczność – ważniejszym od płci, statusu majątkowego, pochodzenia społecznego, samotności czy funkcjonalnego zdrowia – jest to, jak ludzie myślą o podeszłym wieku i jak do niego podchodzą”3.
Badania Levy pokazują, że pozytywne postrzeganie procesu starzenia oraz możliwości ludzi starszych – w tym swoich własnych – może pomóc zapobiegać wielu problemom, których szczególnie się boimy w długim życiu. Takie podejście o połowę obniża ryzyko problemów z układem krążenia (niewydolności serca, zawału, udaru)4, pomaga się uchronić przed chorobami psychicznymi, takimi jak depresja czy stany lękowe5, sprzyja szybszemu powrotowi do zdrowia po okresach niesprawności6, a nawet obniża ryzyko alzheimera7. A co najlepsze, badania te pokazują, że nigdy nie jest za późno, by skorygować swój pogląd na starzenie i spojrzeć na nie bardziej pozytywnie.
Jeśli się zastanawiasz, czy może masz jakieś negatywne wyobrażenia o starzeniu, Levy stworzyła krótki quiz on-line, który pomaga poznać własny sposób myślenia o osobach starszych. Zajrzyj na https://becca-levy.com. Rozwiąż go, by ocenić, czy patrzysz na starzenie w sposób pozytywny, czy negatywny, i porównaj swoje wyniki z innymi uczestnikami.
Nie tylko Levy wraz z zespołem badaczy odkrywają moc pozytywnego – lub negatywnego – myślenia oraz jego wpływ na zdrowie i długość życia. Rodząca się dziedzina geronauki pokazuje, że jest więcej czynników, nad którymi masz kontrolę, a które wpływają na to, jak się starzejesz. Wśród nich można wymienić na przykład identyfikowanie się z określonym wiekiem chronologicznym, niezależnie od faktycznie przeżytych lat.
Kiedy koreańscy badacze wykonali rezonans magnetyczny u grupy kobiet i mężczyzn po czterdziestce, przekonali się, że osoby utożsamiające się jako młodsze mają znacznie więcej substancji szarej w mózgu w porównaniu z tymi, których subiektywny wiek odpowiadał wiekowi chronologicznemu8. (Substancja szara, zwłaszcza jej zewnętrzne warstwy, pełni funkcje związane z percepcją, przetwarzaniem doznań zmysłowych, zdolnością do myślenia i rozumowania; odgrywa też rolę w pamięci. Często kurczy się ona u osób chorujących na alzheimera).
Innymi słowy to, na ile lat się czujemy, ma wpływ na nasze ciało. Może czas, żebyśmy przestały uważać swój wiek za prawdę absolutną. Jako kultura zmieniliśmy nasze spojrzenie na płcie: dostrzegliśmy, że coś, co od dawna uważaliśmy za rzecz biologicznie stałą, jest konstruktem społecznym, więc możemy też zacząć dostrzegać, że tak samo jest z wiekiem chronologicznym. Facebook zmienił menu rozwijane do wskazania płci, żeby użytkownicy mogli wybrać z pięćdziesięciu dwóch różnych tożsamości płciowych, a niedługo może będziemy mogli wybierać z opcji takich jak: „mam pięćdziesiąt sześć lat, ale czuję się na trzydzieści pięć”. Nie jest to wcale tak nierealistyczne, jak się wydaje: Emile Ratelband, holenderski polityk, osobowość telewizyjna i coach, uznał, że rozdźwięk między jego wiekiem chronologicznym, biologicznym i psychologicznym jest tak duży, że w 2018 roku, kiedy miał sześćdziesiąt dziewięć lat, złożył wniosek do sądu, by obniżono jego wiek o dwadzieścia lat (wniosek odrzucono). W wywiadzie dla „Washington Post” Ratelband wyjaśnił: „Podejmujemy własne decyzje co do tego, czy zmienimy imię, a nawet płeć. Ja czuję, że mój umysł i ciało są w wieku około czterdziestu–czterdziestu pięciu lat”. Chciałabym, żeby bohaterką tego przykładu była kobieta, ale i tak na pewno rozumiesz, o co chodzi: upływ czasu jest nieunikniony, ale to, jak zmieniamy się fizycznie, umysłowo i emocjonalnie, nie musi podążać tym samym torem co czas.
Zrozumienie tego, że to, co jesz oraz jak ćwiczysz, może pomóc starzeć się bez starości, to jedno, ale świadomość, że twoja postawa wobec samego starzenia i to, jak staro się czujesz, ma tak wielki wpływ na twoje zdrowie fizyczne, to coś całkiem innego. Podsumowując, mamy większą kontrolę nad tym, jak się starzejemy (mamy więcej narzędzi pozwalających nam na to wpłynąć) niż kiedykolwiek wcześniej.
Jednym z najlepszych punktów wyjścia pozwalających zacząć się starzeć bez starości jest zmiana własnej perspektywy: zrezygnuj z utartego myślenia, że pięćdziesiąt, sześćdziesiąt czy nawet siedemdziesiąt lat to wiek, po którym już nic cię nie czeka, przestań sobie wmawiać, że jesteś za stara na różne rzeczy.
Zbierając informacje do tej książki, miałam przyjemność i przywilej rozmawiać z wieloma kobietami, które maksymalnie wykorzystują swój bonus długowieczności – pierwsza na liście jest DeEtte Sauer. DeEtte była córką alkoholików, wychowała się w środowisku Cajunów w Baton Rouge w Luizjanie, gdzie picie, palenie, jedzenie i „pozwalanie, by dobre chwile płynęły” (aissez les bon temps rouler, jak to mówią w Luizjanie) było sposobem na życie. Oboje z mężem byli uzależnieni od alkoholu, ale w końcu zerwali z nałogiem – tyle że w zasadzie zastąpili go uzależnieniem od papierosów i nikotyny. Jako czterdziestokilkulatka DeEtte wypaliła ostatniego papierosa i kolejny raz zmieniła uzależnienie na nowe. (Straciła też najstarszą córkę w wypadku samochodowym – to pewnie w każdym wywołałoby chęć, by się znieczulić). Tym razem uzależniła się od jedzenia. „Przestałam pić jako trzydziestodziewięciolatka i pęczniałam aż do czterdziestu sześciu lat” – opowiadała mi. „Uwielbiam gotować, ale przyrządzałam nie to, co powinnam”. Nie pomagały spotkania w kościele. „Składkowe kolacje, poranne pączki przed mszą sprawiały, że jedzenie tego, co niezdrowe, wydawało się czymś całkiem normalnym”. W końcu mąż wyznał DeEtte, że nie czuje już do niej pociągu. „On jest taktownym mężczyzną, który od początku mnie ubóstwiał. To mnie zdruzgotało”.
Zdruzgotało ją, a potem zainspirowało. DeEtte wróciła na studia, ukończyła dietetykę i terapię uzależnień, a potem wykorzystała wiedzę, by poradzić sobie z własnym nałogiem. Zaczęła czytać wszystkie dostępne teksty o zdrowiu, w tym pracę Dana Buettnera o niebieskich strefach – miejscach na świecie, gdzie żyje najwięcej stulatków. Rozpoczęła pracę w szpitalu, gdzie uczyła strategii kontroli wagi.
Następnie DeEtte zaczęła więcej ćwiczyć – na początku założyła grupkę spacerową ze znajomymi z sąsiedztwa, a potem, kiedy dzięki temu zyskała więcej energii, chodziła na siłownię z mężem. (Tak, po tamtej rozmowie pozostali małżeństwem, chociaż przez parę miesięcy byli w separacji). Przez kilka lat jeździła na rowerku i biegała na bieżni, ale któregoś dnia zobaczyła na siłowni ulotkę, że powstaje drużyna pływacka. Pomyślała: „Może mogłabym brać udział w takich zawodach”. Jaki był problem? Nie taki, że miała wtedy pięćdziesiąt osiem lat. Tylko taki, że nie umiała pływać.
DeEtte tak wspomina pierwszy poranny trening: „Czułam się upokorzona, bo wszyscy byli o dziesięć czy piętnaście lat młodsi, a ja nie umiałam nawet przepłynąć basenu”. Próbowała powiedzieć dwudziestodwuletniej trenerce, że to był błąd, ale ona nie chciała tego słuchać. „Stanęła tuż przede mną i rzuciła: «Nie gadaj bzdur, tylko rób, co ci powiem. Jesteś silna, nauczę cię». I nauczyła”.
Po blisko trzech miesiącach pływania DeEtte przystąpiła do pierwszych zawodów. Przegrała, ale też pobiła swój osobisty rekord. „Wołałam: «Hura, hura, hura», gdy w tym samym momencie kobieta, która mnie pokonała, spytała: «Czemu się tak cieszysz? Byłaś strasznie wolna»”. DeEtte postanowiła, że ten komentarz będzie dla niej motywacją. Na pewno ucieszy cię wiadomość, że później pokonała tę kobietę wiele razy – i została wielokrotną medalistką mistrzostw seniorów.
Może wydaje się, że to wymaga dużo wysiłku i dyscypliny, może się zastanawiasz, czy jesteś na coś takiego gotowa, ale DeEtte chodziło tak naprawdę o znalezienie czegoś, co ją cieszyło. Tak, właśnie cieszyło.
Tak świetnie się bawi, kiedy pływa, że poranne treningi nazywa „zabawą przed zajęciem się życiem”. Opowiada: „Chichramy się, żartujemy, wygłupiamy jak dzieciaki”. Energia, jaką daje jej pływanie – towarzystwo, osiągnięcia, sprawność fizyczna – napędza ją do pracy wolontariuszki: lekcji czytania dla dzieci zagrożonych wykluczeniem społecznym.
Tendencja zwyżkowa w życiu DeEtte zaczęła się od zdrowszego odżywiania. Jedna zmiana otworzyła drzwi do kolejnej. Dzięki temu teraz, kilkadziesiąt lat później, mówi: „Osiemdziesiąty rok mojego życia był najlepszym, jaki przeżyłam: popłynęłam w mistrzostwach seniorów, gdzie startuje dwanaście tysięcy sportowców z różnych dyscyplin. Zdobyłam więcej złotych medali niż ktokolwiek inny. Nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa”.
Gdyby DeEtte została na drodze, na której była jako trzydziesto- i czterdziestolatka, pewnie nigdy nie dożyłaby osiemdziesiątki, a już na pewno nie zostałaby światowej klasy pływaczką, podejmującą się w życiu najróżniejszych aktywności. Nie było dla niej za późno na zmiany, które pomogły jej starzeć się bez starości. A ja mam nadzieję, że i dla ciebie nie jest za późno.
Starzenie to proces, który trwa całe życie: zaczyna się w łonie matki i trwa do momentu, gdy umieramy. Pewne przewidywalne zmiany zachodzą na poziomie komórkowym i molekularnym u ludzi żyjących dłużej. Te mechanizmy starzenia nie tylko pomagają nam zrozumieć, dlaczego im jesteśmy starsi, tym większą mamy skłonność do chorób, ale też pokazują, jak możemy korzystnie wpłynąć na sam proces starzenia. Korzystając z mechanizmów starzenia jako wskazówek, naukowcy szukają obecnie lekarstw na choroby związane z wiekiem, a nawet – jak mówi wielu ekspertów od długowieczności – potencjalnego lekarstwa na samo starzenie. (Zgadza się – istnieje grupa naukowców i myślicieli, którzy postrzegają samo starzenie jako chorobę, którą można uleczyć).
Kiedy rozmawiałam z doktorem medycyny Jamesem Kirklandem, dyrektorem Centrum Badań nad Starzeniem przy Mayo Clinic, wyjaśnił, że możemy mieć realny wpływ na mechanizmy starzenia. Co więcej, powiedział on: „Odkryliśmy, że kiedy zajmujemy się jednym [mechanizmem starzenia], to wpływamy zwykle na wszystkie pozostałe”.
Jeśli tak jak ja chcesz zrozumieć dane naukowe związane z tym, co się dzieje w ciele, oto krótki opis mechanizmów starzenia, na które naukowcy próbują pozytywnie wpłynąć:
Senescencja komórek.
Jednym z mechanizmów starzenia, o których wiemy od dawna, jest istnienie komórek senescentnych – takich, które już się nie dzielą, ale nie umierają. W normalnych warunkach układ odpornościowy oczyszcza z nich organizm, ale proces usuwania spowalnia, gdy wraz ze starzeniem i w wyniku różnych chorób takich komórek pojawia się więcej. Pewna liczba komórek senescentnych jest normalna, a nawet korzystna (niektórzy badacze podają teorię, że komórki senescentne wytwarzają czynniki, które wywołują poród u ciężarnych kobiet), ale kiedy się gromadzą i nie są usuwane – co się często zdarza, gdy żyjemy dłużej – to przyczyniają się do stanów zapalnych i wielu innych procesów związanych ze starzeniem.
Skrócenie albo dysfunkcja telomerów.
W 1982 roku Elizabeth Blackburn z Uniwersytetu Kalifornii w San Francisco oraz Jack Szostak z Uniwersytetu Harvarda odkryli telomery, wyspecjalizowane struktury zbudowane z materiału genetycznego i białek, znajdujące się na końcach chromosomów. Są jak plastikowe osłonki na sznurowadłach. Za każdym razem, gdy komórka się dzieli, telomery stają się odrobinę krótsze. Kiedy robią się bardzo krótkie albo dochodzi do dysfunkcji, komórka przestaje się dzielić i umiera albo staje się senescentna.
Uszkodzenie DNA.
Twój materiał genetyczny ulega uszkodzeniu pod wpływem działania produktów ubocznych normalnych procesów komórkowych, a także wpływu środowiska (promieniowania podczas lotów samolotem, metali ciężkich przyjmowanych z jedzeniem czy suplementami).
Dysregulacja epigenetyczna.
Istnieje wiele związków chemicznych i białek wiążących się z DNA – czyli twoim epigenomem – i mających wpływ na to, który gen jest włączany albo wyłączany. W miarę starzenia zmiany epigenetyczne włączają zwykle coraz więcej złych genów, czyli takich sprzyjających stanom zapalnym, a wyłączają więcej dobrych genów, takich jak te, które hamują powstawanie nowotworów.
Spadek wydajności
mitochondriów.
Mitochondria to organella znajdujące się wewnątrz komórek, produkujące energię potrzebną do napędzania wielu funkcji w twoim ciele. Z czasem te generatory energii stają się coraz mniej wydajne.
Kurczenie się
puli komórek macierzystych.
Komórki macierzyste odgrywają ważną rolę w naprawie i regeneracji ciała. Z upływem lat zmniejsza się ich liczba, mogą też mutować, co negatywnie wpływa na ich funkcjonowanie.
Glikacja
. Zachodzi ona, kiedy cząsteczka cukru wiąże się z białkiem albo tłuszczem, a powstałe w ten sposób końcowe produkty glikacji mogą się gromadzić z upływem lat i przyczyniać do zmarszczek, katarakt, miażdżycy i alzheimera (właśnie dlatego tak ważne jest świadome podchodzenie do spożycia cukru).
Inne procesy komórkowe
– w tym komunikacja wewnątrzkomórkowa, wyczuwanie składników odżywczych i utrzymanie prawidłowej równowagi białek w komórkach – pogarszają się z wiekiem w sposób przewidywalny.
Jak widzisz, aspekt fizyczny starzenia to poważna sprawa. Mówię o tych opisanych przez naukę mechanizmach starzenia, żebyś wiedziała, z czym się mierzysz – nie możesz po prostu liczyć, że starość cię nie dopadnie. Tego, w jaki sposób możesz pozytywnie wpłynąć na te procesy, dowiesz się właśnie z tej książki.
Trzy rodzaje starzenia
Żeby naprawdę otworzyć się na wszystko, czym może być starzenie bez starości, ważne jest, by zrozumieć trzy rodzaje starzenia.
Starzenie chronologiczne jest najbardziej oczywistą formą starzenia, to ono pozostaje niezależne od naszych zachcianek, pragnień i odkryć. Wpływa na nie wyłącznie upływ czasu. Codziennie stajemy się o jeden dzień starsi. Nie jesteśmy w tym osamotnieni: to samo dotyczy drzew, żab, a nawet słońca. Proste.
Starzenie psychologiczne to normalny proces rozwoju emocjonalnego, jest to dojrzewanie wynikające z różnych życiowych doświadczeń. W całym tym procesie – czasem łatwym, czasem pełnym wyzwań – zmieniamy i renegocjujemy nasze przekonania, priorytety, motywujące nas pasje; w tym procesie rozwijają się w nas korzystne cechy psychologiczne: odporność emocjonalna, dystans, pewność siebie, wiedza, może nawet mądrość.
Jeśli chodzi o ogólny kontekst starzenia, to o starzeniu psychologicznym zwykle myśli się jako o doświadczeniu pozytywnym, osoby najdojrzalsze psychologicznie uważa się za „mądre”. Zwykle nazwanie kogoś dojrzałym jak na swoje lata to komplement oznaczający, że jest to osoba o niezwykłej mądrości.
Starzenie fizyczne czy też biologiczne to chyba ten rodzaj starzenia, na który cieszymy się najmniej (w każdym razie po tym, jak już mamy za sobą wiek, który otwiera nam drogę do wolności: na przykład daje możliwość prowadzenia samochodu czy zakupu alkoholu). Większość z nas myśli o starzeniu fizycznym jako o stracie – stracie zdrowia, seksualnego wigoru, płodności, piękna, koordynacji, siły, wartości i witalności. Ponieważ są to cechy, które dla większości z nas są cenne oraz pożądane, to myśl o ich utracie budzi w nas lęk i niepokój.
Starzenie fizyczne/biologiczne to też miara zdolności naszego ciała do funkcjonowania, bardzo wpływają na nie dieta, ćwiczenia, a także inne decyzje związane ze stylem życia. Możesz chronologicznie mieć pięćdziesiąt cztery lata, ale pod względem biologicznym być starsza, mniej więcej w tym samym wieku albo młodsza.
Spowolnienie, a nawet cofnięcie procesu starzenia biologicznego to kluczowy element starzenia bez starości – to oddzielenie wieku chronologicznego od ogólnej kondycji fizycznej. To wydłużenie okresu zdrowia i dopasowanie go do długości życia, tak żebyś miała energię, pasję i witalność pozwalające ci maksymalnie wykorzystać bonus długowieczności. Na przykład kiedy sprawdziłam swój wiek biologiczny (testem analizującym mój epigenom), wynosił on pięćdziesiąt dwa lata. W momencie badania miałam chronologicznie siedemdziesiąt dwa lata. Nie muszę chyba dodawać, jaką satysfakcję czułam z pozytywnych efektów działań, jakie podjęłam, by starzeć się bez starości. Jeśli mnie się udało, uda się też tobie!
Obecnie, dzięki szybko rosnącemu zainteresowaniu tematem, naukowcy, lekarze i instytucje badawcze coraz częściej postrzegają starzenie jako coś elastycznego, na co można wpłynąć, spowolnić, może nawet odwrócić. Na przykład od wielu dziesięcioleci wiemy, że ograniczenie liczby kalorii wydaje się wydłużać życie i spowalniać starzenie biologiczne (pierwsze badanie na zwierzętach, jakie pozwoliło to udokumentować, opublikowano w 1935 roku). Potem w latach 90. XX wieku mikrobiolożka Cynthia Kenyon podważyła przekonanie, że starzenie jest nieuniknionym i nieodwracalnym procesem, kiedy odkryła, że jedna mutacja genetyczna może znacznie wydłużyć życie nicieni. Wówczas firmy zaczęły prześcigać się w opracowywaniu produktów zwalczających starzenie oraz choroby i dolegliwości pojawiające się wraz z wydłużeniem życia.
Przełomowa praca Kenyon doprowadziła do gorączki badań nad długowiecznością na całym świecie. Jak mówi założycielka firmy Longevity Fund, Laura Deming, badacze starają się „rozpracować, jakiego rodzaju uszkodzenia kumulują się z wiekiem, jak cofnąć proces akumulacji, a także szukają w ludzkim organizmie przełączników, które mogą wydłużać życie”. Dodam, że – co istotne – badacze odkrywają kolejne sposoby na wydłużenie naszego zdrowia, a wiele wskazówek, technik oraz praktyk, jakie do tej pory znaleźli, opiszę w tej książce.
Kiedy patrzymy przez pryzmat mechanizmów starzenia, to starzenie fizyczne okazuje się skomplikowanym procesem zużycia różnych elementów. Wiemy dziś, że każdy z nas może wpłynąć na tempo, w jakim dochodzi do zużycia naszego własnego organizmu. Jeszcze przed pracami Cynthii Kenyon powszechnie zakładano, zarówno w nauce, jak i w medycynie, że chociaż styl życia odgrywa rolę w starzeniu oraz zdrowiu, to zdecydowanie ważniejsze są geny. Chodzi mi o niegdysiejszą regułę 70/30, tzn. 70% starzenia i długowieczności miały determinować geny, a zaledwie 30% – styl życia i czynniki środowiskowe.
W 1998 roku założenie to zostało definitywnie obalone dzięki ważnym odkryciom sieci badań nad starzeniem fundacji MacArthur (to inicjatywa, w której multidyscyplinarny zespół badaczy z różnych instytucji zajmuje się najpilniejszymi wyzwaniami naszych czasów) – naukowcy z tej grupy stwierdzili, że 70% naszego zdrowia i długowieczności pozostaje zdecydowanie pod naszą kontrolą, bo wiąże się z naszym stylem życia i środowiskiem, a zaledwie 30% kontrolują geny. Jak powiedział doktor John W. Rowe, dyrektor inicjatywy i założyciel Wydziału Badań nad Starzeniem przy Szkole Medycznej Uniwersytetu Harvarda: „Ludzie są w znacznym stopniu odpowiedzialni za to, jak się starzeją”.
Od tamtej pory odkryliśmy, że jest to jeszcze prawdziwsze, niż sądziliśmy na początku: naukowcy sugerowali, że tak naprawdę proporcje wynoszą 80/20 na korzyść stylu życia i środowiska. Później jeszcze bardziej zmieniono ten wynik: należąca do Google’a firma biotechnologiczna Calico Labs, zajmująca się badaniami nad procesami biologicznymi mającymi wpływ na starzenie i długość życia w celu odkrycia i opracowania interwencji, które pozwolą ludziom żyć dłużej i zdrowiej, stwierdziła niedawno, że aż 90% zależy od stylu życia i czynników środowiskowych, a zaledwie 10% od genów. Takie wyniki mi się podobają.
To naprawdę wszystko zmienia. Decyzje związane ze stylem życia okazują się najważniejszym narzędziem w naszym przyborniku starzenia bez starości. Oczywiście ta idea nie jest nowa: od dawna słyszymy hasła w stylu „Ruch to zdrowie” albo „Jesteś tym, co jesz”. Różnica polega na tym, że dziś mamy szybko rosnący zbiór danych naukowych podkreślających, jak ważne są nasze wybory, a także które z nich dają najlepsze rezultaty.
Obecnie rozumiemy, że prawdziwa moc stylu życia tkwi w epigenetyce, czyli w tym, które geny ulegają ekspresji, a które nie. A decyzje, jakie podejmujemy każdego dnia, wpływają na twój epigenom. Rozmawiałam z doktorem Stephenem Kopeckym, kardiologiem z Mayo Clinic, autorem książki Live Younger Longer oraz entuzjastycznym propagatorem działań profilaktycznych, i powiedział tak: „Okazuje się, że dobry styl życia włącza dobre geny, a wyłącza złe. Zatem nawet ludzie mający złe geny mogą obniżyć ryzyko zawału serca i przedwczesnej śmierci o 75–80%”. Twój styl życia nie pozbawi cię predyspozycji do jakiejś choroby – to kwestia genów. Ale na pewno może to ryzyko obniżyć – to epigenetyka. Zatem przyjrzyjmy się temu, jak decyzje związane ze stylem życia wpływają na prawdopodobieństwo problemów ze zdrowiem.
Maksymalne opóźnianie procesów starzenia to nie tylko kwestia wiedzy o tym, jakie drobne i większe decyzje mają na nie wpływ, ale także umiejętność wykorzystywania tej wiedzy w codziennym życiu. To kolejny krok, z którym wiele kobiet ma wielki problem. Nazywam to luką między intencją a działaniem. Pozwól, że wyjaśnię. W badaniu przeprowadzonym w 2020 roku przez Age Wave dowiedzieliśmy się, że większość kobiet dobrze wie, jakie zmiany w stylu życia mogą wpłynąć na wydłużenie ich zdrowia, ale nie zawsze wcielają te informacje w życie. Okazało się, że 93% kobiet po pięćdziesiątym roku życia rozumie, jakie podstawowe działania powinny podjąć, by na dłużej zachować zdrowie, ale zaledwie 53% faktycznie je realizuje. Nie chodzi zatem tylko o to, co wiesz (albo czego się dowiesz z tej książki); najważniejsze jest to, co robisz.
Dla mnie jednym z najlepszych sposobów na zmotywowanie się do działania oraz pielęgnowanie nowych nawyków i postaw jest powiedzenie sobie wprost, co teraz robię, a czego nie. Stworzyłam ten prosty test z pomocą ekspertów i na podstawie krajowych zaleceń, by pomóc ci szybko się przekonać, które działania mogą negatywnie wpływać na długość twojego zdrowia – opisałam je jako „przyspieszacze starości” – a także które nawyki mogą wydłużyć twoje zdrowie – to „spowalniacze starości”.
Aby ocenić, ile robisz już teraz, by starzeć się bez starości, czyli wydłużyć okres swojego zdrowia i dopasować go do długości życia, zaznacz każdą czynność, którą robisz regularnie. Bądź szczera! I zaznaczaj ołówkiem – może po skończonej lekturze książki wrócisz do tego miejsca, żeby znów zrobić test. Wówczas zauważysz, ile znaczków przeniesie się z kolumny przyspieszaczy starzenia do kolumny spowalniaczy. Sprawdzenie, gdzie jesteś w danym momencie, pomoże ci określić własne postępy, jednak wtedy, kiedy dodasz do swojej receptury więcej sprzyjających zdrowiu składników.
Krok pierwszy: Postaw krzyżyk (ołówkiem) przy każdej czynności, którą wykonujesz regularnie.
Przyspieszacze starzenia
Spowalniacze starzenia
[_] Sypiam mniej niż 7 godzin dziennie
[_] Pozwalam sobie na co najmniej 7 godzin snu
[_] Regularnie budzę się w nocy dwa razy lub częściej
[_] Regularnie czuję, że dobrze spałam
[_] Cały dzień (lub dłużej) nie podejmuję aktywności fizycznej
[_] Co najmniej 5 razy w tygodniu wykonuję umiarkowane ćwiczenia przez 30 minut
[_] Palę papierosy lub e-papierosy
[_] Regularnie podnoszę ciężary
[_] Piję więcej niż jeden napój alkoholowy dziennie
[_] Regularnie ćwiczę uważność (medytuję, trenuję jogę lub tai-chi, modlę się)
[_] Siedzę minimum 3 godziny bez wstawania
[_] Wstaję z pozycji siedzącej mniej więcej co godzinę
[_] Jem słodycze (ciastka, ciasta, lody, batony, cukierki)
[_] Chęć na słodki smak zaspokajam owocami i/lub ciemną czekoladą
[_] Jem pokarmy smażone albo grillowane
[_] Unikam pokarmów smażonych albo grillowanych
[_] Przez cały dzień nie zjadam ani jednego świeżego warzywa ani owocu
[_] Codziennie jem zielone liściaste warzywa, warzywa kapustne, warzywa o intensywnych barwach
[_] Jem wysokoprzetworzoną żywność
[_] Jem głównie żywność nieprzetworzoną
[_] Piję napoje gazowane albo soki owocowe
[_] Piję codziennie około 33 ml wody na kilogram masy ciała
[_] Piję słodką kawę albo herbatę
[_] Piję niesłodzoną kawę albo herbatę
[_] Jem przetworzone mięso: kiełbasy, boczek, parówki
[_] Jem tłuste ryby, np. łososia
[_] Jem tuż przed położeniem się spać
[_] Jem kiszonki
[_] Patrzę w ekrany aż do momentu, gdy położę się spać
[_] Spędzam co najmniej 30 minut na świeżym powietrzu
[_] Czuję się umiarkowanie lub silnie zestresowana
[_] Spędzam czas z przyjaciółmi
[_] Przebywam w domu, nie mam kontaktu z ludźmi
[_] Działam jako wolontariuszka albo spotykam się z ludźmi
[_] Oglądam telewizję dłużej niż 2 godziny dziennie
[_] Uczę się nowych rzeczy lub robię coś, co stanowi wyzwanie dla mojego mózgu
[_] Nie robię niczego, co sprawia mi przyjemność (nie uprawiam hobby)
[_] Mam hobby albo robię coś, co sprawia mi przyjemność
[_] Mam negatywne myśli dotyczące starzenia
[_] Mam pozytywne nastawienie do upływu lat
[_] Zapominam o myciu zębów
[_] Myję i nitkuję zęby
[_] Unikam wizyt u lekarza
[_] Umawiam się na wizyty kontrolne i badania
[_] Unikam chodzenia do stomatologa
[_] Umawiam się dwa razy do roku na higienizację zębów
[_] Mam pesymistyczne podejście do przyszłości
[_] Cieszę się na przyszłość
[_] Czuję, że dryfuję, zastanawiam się, jaki jest mój cel
[_] Mam mocne poczucie celu w życiu
[_] Martwię się, że nie oszczędzam (nie inwestuję) wystarczająco, by mieć środki na ponad 3 dekady życia
[_] Wydaję tyle, na ile mnie stać i inwestuję, by mieć więcej środków finansowych na przyszłość
Przyspieszacze starzenia łącznie:
Spowalniacze starzenia łącznie:
Krok drugi: Przyjrzyj się wynikom. Jeśli masz więcej przyspieszaczy niż spowalniaczy, to na pewno nie jesteś sama – pamiętaj, że tylko 53% kobiet w praktyce wykorzystuje swoją wiedzę o tym, co robić, by starzeć się bez starości. Najlepiej, by w kolumnie przyspieszaczy pojawiły się tylko jeden czy dwa krzyżyki, a w kolumnie spowalniaczy tylko jedno czy dwa pola pozostały bez krzyżyków. Jeśli jesteś daleko od takich wyników, to właśnie w tym może ci pomóc ta książka. Czas zabrać się do pracy.
Przyjrzyj się swoim odpowiedziom – z jakiego przyspieszacza starzenia możesz zrezygnować przynajmniej częściowo albo całkowicie? A jaki spowalniacz może wejść ci w nawyk? Wybierz coś, co będzie względnie łatwe, żeby już na początku dać sobie jedną szybką wygraną. Postępy dodadzą ci energii, by wprowadzać kolejne zmiany w miarę, jak będziesz czytać tę książkę.
W dążeniu do długowieczności mamy dwa kluczowe cele: zapobieganie albo opóźnianie pogarszania się formy wraz z wiekiem oraz zachowanie zdrowia i witalności przez jak najdłuższy czas. Naukowcy mówią o wypłaszczeniu wykresu – nawet kiedy długość życia nie zwiększa się (chociaż w przypadku większości z nas jednak się zwiększy), to w zdrowiu i witalności spędzamy dużo więcej lat, a te pozwalają nam cieszyć się bonusem długowieczności.
Ale spójrzmy prawdzie w oczy – nie wypłaszczymy wykresu tylko tym, że po prostu przeczytamy na ten temat książkę. Będzie to wymagało wysiłku z twojej strony.
W tej książce będę twoją przewodniczką i opowiem ci, jak może wyglądać starzenie bez starości; jakie to uczucie i jak to osiągnąć. Wyjaśnię liczne decyzje, które możesz podjąć, żeby zapewnić sobie nie tylko dłuższe, ale też zdrowsze i szczęśliwsze życie. Pierwszym ważnym krokiem w tej podróży będzie zwiększenie twojej świadomości dotyczącej zalet związanych ze starzeniem, ale i wdzięczności za nie. (Bo takie zalety istnieją!) Pozbycie się negatywnych myśli o upływie lat i obudzenie w tobie radości przed czekającą cię podróżą pomoże ci poprawić jakość twojego starzenia, i tym właśnie się teraz zajmiemy.
2
Doceń zalety długiego życia
Ponad dwadzieścia lat temu miałam wielki zaszczyt spędzić czas z Betty Friedan, autorką bestsellera Mistyka kobiecości. Był ze mną mój mąż, Ken, i we troje zjedliśmy obiad w meksykańskiej restauracji w San Francisco – jedliśmy chilli relleno i taco, piliśmy margaritę do późnej nocy. Betty miała wtedy siedemdziesiąt dwa lata i była prawdziwą twardzielką: mądrą, silną kobietą, wyrażającą prowokacyjne opinie.
Kiedy margarity zaczęły działać, zapytałam Betty, co skłoniło ją do napisania w 1963 roku Mistyki kobiecości. Jej odpowiedź mocno zapadła mi w pamięć. Powiedziała, że chciała, by kobiety zrozumiały, że nie należy ich mierzyć męską miarą. Innymi słowy, kobiety potrzebują własnej definicji sukcesu. Wobec tego wspólnie wznieśliśmy za to toast naszymi drinkami!
Potem zapytałam ją o inspirację do napisania jej najnowszej książki, The Fountain of Age. Odpowiedziała podobnie. Chciała, by ludzie rozumieli, że gdy się starzeją, mierzenie siebie miarą młodości pozbawia ich szansy na wygraną.
Betty miała rację. Nie ma sensu, by kobiety mierzyły się męską miarą, nie ma też sensu, by kobiety, które mają lat pięćdziesiąt, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt, były mierzone, albo same siebie mierzyły, (wyidealizowaną często) miarą swojego dwudziestoletniego ja, a nawet innej młodszej kobiety. Musimy wyzwolić się z przekonania, że szczytowym okresem życia jest młodość.
Chcę podkreślić tę myśl, by na pewno do ciebie dotarła: młodość, a nawet wiek, nie definiują tego, kim jesteś ani jak się czujesz z upływem lat. Owszem, zdrowie, witalność, a nawet młodzieńcza energia to nasze cele. Owszem, chcemy zapobiegać, opóźniać i minimalizować pogorszenie stanu fizycznego oraz umysłowego (starzenie fizyczne i biologiczne) na tyle, na ile to możliwe. Jest to istotny element starzenia bez starości. Ale w długowieczności chodzi o coś więcej niż spowolnienie czy zatrzymanie spadku formy fizycznej i umysłowej. W tej grze też nie wygramy, po prostu toczy się ona wolniej.
Aby naprawdę zmienić sposób, w jaki przeżywasz swoje starzenie, musisz także skupić się na tym, co zyskałaś dzięki przeżytym latom. Właśnie o tym porozmawiamy w tym rozdziale: mam na myśli lekcje, jakie dało ci życie, twoje wartości, dystans, wyćwiczoną inteligencję emocjonalną i wiele innych. To miary, z których każdy, kto chce się starzeć bez starości, może być dumny, i których przykład może dawać. Dobra wiadomość jest taka, że ta nowa długowieczność nie musi być równią pochyłą, ale pięciem się do góry. Życie pod wieloma względami może być i jest lepsze.
Jane Fonda, kobieta po osiemdziesiątce, uważa, że społeczny sposób postrzegania trwającego całe życie procesu starzenia, opiera się na nieaktualnym już paradygmacie osłabienia i niedołęstwa. Mówi: „Wciąż żyjemy ze starym paradygmatem, który głosi, że w zaawansowanym wieku jest coś patologicznego. Ale bardziej adekwatną metaforą byłoby stwierdzenie, że wiek jest jak schody ku górze: wspinanie się ku wyżynom ludzkiego ducha, ku mądrości, poczuciu spełnienia, autentyczności”. To o wiele lepsze spojrzenie na naszą teraźniejszość i przyszłość.
Zwykle w miarę upływu lat zaczynamy się skupiać na zmianach fizycznych, niektórzy wręcz obsesyjnie. Może zauważamy, że nie jesteśmy w stanie przeczytać karty dań w słabo oświetlonej restauracji, może zastanawiamy się, czemu nagle czujemy się, jakby w pomieszczeniu było o dziesięć stopni goręcej, a nikt inny tego nie zauważa (nasze kochane uderzenia gorąca!), a może dostrzegamy drobne zmarszczki pod oczami – łatwo jest się skupić na fizycznych zmianach związanych ze starzeniem. (Sama muszę przyznać, że już nie jeżdżę na nartach tak jak kiedyś). Ale to tylko jedna część równania.
Nadia Tuma-Weldon, o której wspominałam w poprzednim rozdziale, poprowadziła program badawczy dla McCann Worldgroup pod hasłem „Prawda o starzeniu”, by dowiedzieć się więcej o postawie ludzi wobec starzenia. Powiedziała mi: „Jednym z najważniejszych odkryć jest to, że w miarę upływu lat życie robi się coraz lepsze, zwłaszcza dla kobiet”.
Opowiedzmy trochę o tym, dlaczego dla tak wielu kobiet staje się ono lepsze. Po pierwsze, z upływem lat nasze zdrowie psychiczne i inteligencja emocjonalna często się polepszają. Podobnie jak nasza pewność siebie, odporność psychiczna, zdrowy dystans i spojrzenie na życie, a nawet optymizm – wszystko to zmienia się z czasem.
Kiedy mniej martwimy się pogorszeniem stanu ciała, zaczynamy bardziej doceniać rosnącą moc i odporność naszego umysłu. To jest coś, czym naprawdę warto się cieszyć.
Nie wymyśliłam tego sobie. W pierwszych miesiącach pandemii COVID-19, we współpracy z firmą Edward Jones i organizacją Harris Poll zaczęliśmy w Age Wave prowadzić liczne, dogłębne badania z udziałem ponad dziesięciu tysięcy respondentów reprezentujących pięć pokoleń w USA i Kanadzie. Zaskoczyło nas odkrycie, że to nie młodzi ludzie, ale starsi mieli najwięcej emocjonalnej i psychicznej odporności, a nawet lepiej się czuli w burzliwych latach 2020 i 20219.
Pomyśl o tym. To ci dojrzalsi i bardziej zahartowani, którzy przeżyli liczne życiowe wzloty i upadki, wiedzą już, że sprawy zawsze jakoś się układają. Sytuacja zawsze może się zmienić. Nowe możliwości mogą się otworzyć nawet w czasach bezprecedensowych wyzwań. W końcu nie dożywa się pięćdziesiątki, sześćdziesiątki, siedemdziesiątki i tak dalej bez trudnych doświadczeń – osobistych, zawodowych, dotyczących całego świata. Odporność może być wynikiem radzenia sobie z życiowymi wyzwaniami. To naprawdę jedna z największych zalet długiego życia.
Doktor Judith Rodin, psycholożka, która kierowała Uniwersytetem Pensylwanii, a następnie Fundacją Rockefellera, autorka książki The Resilience Dividend, uważa, że odporność psychiczna to umiejętność, którą nabywamy – możemy się jej uczyć, rozwijać ją i ćwiczyć. To mięsień, który wraz z kolejnymi latami życia często jesteśmy zmuszeni trenować.
Na przykład Elyse Pellman, dyrektorka operacyjna Age Wave i jedna z moich najbliższych przyjaciółek, ma teraz sześćdziesiąt dziewięć lat. Przed trzydziestką zdiagnozowano u niej cukrzycę typu 1. Jest to przewlekła choroba autoimmunologiczna, która pojawia się, kiedy trzustka przestaje produkować insulinę albo wytwarza jej za mało. (Cukrzyca typu 2 to ta, o której słyszymy częściej, bo jest powszechniejsza i bardziej związana z dietą oraz stylem życia). Elyse ma tak zwaną chwiejną cukrzycę, co oznacza, że jej objawy są bardzo trudne do kontrolowania, a wahania stężenia glukozy bywają niewyjaśnione. Wciąż mierzy się ona z potencjalnie poważnymi, długofalowymi komplikacjami: ryzyko wcześniejszej śmierci, utrata wzroku, zwiększone ryzyko chorób serca, udaru, chorób oczu i nerek. Aby radzić sobie z chorobą, Elyse codziennie wykonuje ćwiczenia fizyczne – bez względu na wszystko. Je bardzo zdrowo, nosi pompę insulinową i sensor pomiaru cukru. Ale i tak ma trudności z utrzymaniem w normie stężenia insuliny i glukozy. To nieustanny wysiłek. Nie przesadzę jednak, jeśli powiem, że Elyse jest największą optymistką, jaką znam, i prowadzi normalne życie. Cokolwiek się dzieje, ona znajduje sposób, by spojrzeć na to z pozytywnej strony, a przynajmniej znaleźć jakieś rozwiązanie sytuacji.
Zapytałam Elyse, jak ona to robi i powiedziała: „Żyję długo i radzę sobie z poważną, przewlekłą chorobą, nauczyłam się więc nie przejmować drobiazgami, a to, co ważne, brać w swoje ręce”. Na przykład wskutek wieloletniej cukrzycy typu 1 wystąpiła u niej retinopatia cukrzycowa w prawym oku. Istniała obawa, że Elyse przestanie widzieć na jedno oko. Poszła do specjalisty i zaczęła przyjmować comiesięczne zastrzyki w oko, by spowolnić dalsze uszkodzenia i – jak liczyli lekarze – zminimalizować problem. Elyse bardzo się bała tego pierwszego zastrzyku prosto w oko, ale zrobiła, co mogła, by się rozluźnić. Jak się okazało, lęk był większy od zastrzyku.
Jest więcej dobrych wieści, które do nas dotrą, gdy wyjdziemy z bańki ageizmu i pozwolimy sobie dostrzec zalety dłuższego życia. Prawda – potwierdzona licznymi badaniami – jest taka, że ogólnie rzecz biorąc, kiedy kończymy pięćdziesiąt lat, większość z nas czuje się szczęśliwsza i doznaje większej satysfakcji z życia niż osoby młodsze. Szczytem szczęścia okazał się wiek mniej więcej od pięćdziesiątego do siedemdziesiątego piątego roku życia. Badania prowadzone na dużą skalę na Amerykanach i Europejczykach pokazują, że wykres obrazujący szczęście ma kształt litery „U”: w młodości linia przebiega wysoko, między dwudziestym piątym a pięćdziesiątym rokiem życia się obniża, a potem znowu wznosi po pięćdziesiątce i później, w końcu odrobinę skręca w dół, gdy mamy osiemdziesiąt lat10.
Laura Carstensen, założycielka i dyrektorka Centrum Długowieczności przy Uniwersytecie Stanforda oraz autorka A Long Bright Future, powiedziała mi: „Młodsi i starsi ludzie są szczęśliwsi oraz mają większą satysfakcję z życia niż ludzie w środku życia. Poziom szczęścia waha się bardziej u kobiet niż u mężczyzn. Może to się wydaje oczywiste, ale ponieważ my, kobiety, żyjemy dłużej bez obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci, to mamy większą swobodę robienia tego, o czym marzyłyśmy, a nasz czas i siły są mniej ograniczone”.
Nasze badania w Age Wave potwierdzają, że szczęście i poczucie wolności zaczynają mocno wzrastać mniej więcej w czasie, gdy mamy pięćdziesiąt pięć lat, a poziom lęku wyraźnie wtedy spada. Zapewne mają na to wpływ – jak zauważyła doktor Carstensen – typowe na tym etapie życia wydarzenia: mniej odpowiedzialności rodzicielskiej, bo w tym czasie dzieci dorastają i często wyfruwają z gniazda.
U wielu osób wzrasta nie tylko poczucie szczęścia i satysfakcja z życia, ale też pewność siebie. Badania opublikowane w „Harvard Business Review” wykazały, że pewność siebie u kobiet na początku ich dorosłego życia jest często niższa niż u mężczyzn, ale przez kolejne dekady stopniowo rośnie, więc kiedy jesteśmy po sześćdziesiątce, i starsze, jesteśmy bardziej pewne siebie od mężczyzn oraz od siebie samych z minionych lat11.
Oznacza to, że jako kobiety najbardziej w siebie wierzymy, gdy wchodzimy w wiek, który w Age Wave określiliśmy terminem „fazy wolności”.
W naszych grupach fokusowych pytaliśmy, jakie słowa przychodzą uczestnikom do głowy, kiedy myślą o życiu po skończeniu pięćdziesięciu, sześćdziesięciu i siedemdziesięciu lat. Bardzo często pojawiało się słowo „wolność”. Chodziło tu o wolność od stresu i zobowiązań czasowych związanych z wychowaniem dzieci, dojazdami oraz poświęcaniem wielu godzin na pracę, a także wolność pozwalającą stworzyć siebie na nowo, podążać za marzeniami, polepszyć stan zdrowia i spędzać więcej czasu z rodziną, przyjaciółmi. Oto, jak mówił o tym psycholog Jim Bramson: „Pojawia się całkiem nowe poczucie wolności, podobne do tego, jakie mamy, gdy mamy dwadzieścia kilka lat i całe życie przed sobą, kiedy możliwości są nieograniczone i nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje. Nie trzeba podążać za scenariuszem. To daje moc, zwłaszcza kobietom”.
Obecnie można zauważyć coraz więcej przykładów kobiet w dojrzałym wieku, które maksymalnie wykorzystują swój czas wolności: osiemdziesięciokilkuletnia Nancy Pelosi jako Spikerka Izby Reprezentantów, pięćdziesięciosiedmioletnia Viola Davis dowodząca plemieniem wojowniczek w filmie The Woman King, sześćdziesięcioczteroletnia aktorka/modelka Andie MacDowell przechadzająca się po paryskich wybiegach podczas Fashion Week, prezentująca burzę siwych loków. Oto, jak MacDowell opisała, co czuła, gdy zaprezentowała się w Paryżu: „Teraz bycie szykowną sprawia mi większą przyjemność niż kiedykolwiek wcześniej”. Powiedziała też, że menedżerowie odradzali jej pokazywanie siwizny (a przestała się farbować w czasie pandemii COVID-19). Odparła: „Uważam, że się mylicie, będę miała większą moc, jeśli zaakceptuję to, gdzie teraz jestem”12. Okazało się, że miała rację. Tłumy były zachwycone i włosami, i nią. Oto pewność siebie w akcji!
Kiedy odezwałam się do Rity Moreno, zdobywczyni Nagród Emmy, Grammy, Oscara i Tony, żeby przeprowadzić z nią wywiad do tego rozdziału, odparła, że to będzie dla niej zaszczyt, ale nie ma zbyt wiele czasu. Miała wtedy dziewięćdziesiąt lat, była zadziwiona i zachwycona tym, że jest tak rozchwytywana. „Mam pracy po pachy: wywiady na Zoomie, filmy, wiele projektów, w których chcą mojego udziału” – wyjaśniła. „Kto by pomyślał, że ludzie będą się mną tak interesować na tym późnym etapie życia” – napisała.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
J. Viña, C. Borrás, J. Gambini, J. Sastre, F. V. Pallardó, „Why females live longer than males: Control of longevity by sex hormones”, w: Science of Aging Knowledge Environment: SAGE KE, 2005(23), https://doi.org/10.1126/sageke.2005.23.pe17; Global Health Observatory, World Health Organization, „Healthy Life Expectancy (HALE) at birth (years)”, 4 grudnia 2020. https://www.who.int/data/gho/data/indicators/indicator-details/GHO/gho-ghe-hale-healthy-life-expectancy-at-age-60. [wróć]
A. E. Barrett, C. von Rohr, „Gendered perceptions of aging: An examination of college students”, w: International Journal of Aging & Human Development, 67(4), 2008, s. 359–386. https://doi.org/10.2190/AG.67.4.d. [wróć]
B. R. Levy, M. D. Slade, S. R. Kunkel, S. V. Kasl, „Longevity increased by positive self-perceptions of aging”, w: Journal of Personality and Social Psychology, 83(2), 2002, s. 261–270. https://doi.org/10.1037//0022-3514.83.2.261. [wróć]
B. R. Levy, A. B. Zonderman, M. D. Slade, L. Ferrucci, „Age stereotypes held earlier in life predict cardiovascular events in later life”, w: Psychological Science, 20(3), 2009, s. 296–298. https://doi.org/10.1111/j.1467-9280.2009.02298.x. [wróć]
B. R. Levy, P. H. Chung, M. D. Slade, P. H. Van Ness, R. H. Pietrzak, „Active coping shields against negative aging self-stereotypes contributing to psychiatric conditions”, w: Social Science & Medicine, 228, 2019, s. 25–29, https://doi.org/ 10.1016/j.socscimed.2019.02.035. [wróć]
B. R. Levy, M. D. Slade, T. E. Murphy, T. M. Gill, „Association between positive age stereotypes and recovery from disability in older persons”, w: JAMA, 308(19), 2012, s. 1972–1973, https://doi.org/10.1001/jama.2012.14541. [wróć]
B. R. Levy, M. D. Slade, R. H. Pietrzak, L. Ferrucci, „Positive age beliefs protect against dementia even among elders with high-risk gene”, w: PLoS ONE, 13(2), 2018, artykuł e0191004, https://doi.org/10.1371/journal.pone.0191004. [wróć]
S. Kwak, H. Kim, J. Chey, Y. Youm, „Feeling how old I am: Subjective age is associated with estimated brain age”, w: Frontiers in Aging Neuroscience, 10, 2018, s. 168, https://doi.org/10.3389/fnagi.2018.00168. [wróć]
„Longevity and the new journey of retirement”, Edward Jones i Age Wave, 2022, https://www.edwardjones.com/us-en/market-news-insights/retirement/new-retirement/longevity. [wróć]
D. G. Blanchflower, A. J. Oswald, „Is well-being U-shaped over the life cycle?”, w: Social Science & Medicine, 66(8), 2008, s. 1733–1749, https://doi.org/ 10.1016/j.socscimed.2008.01.030; C. Wunder, A. Wiencierz, J. Schwarze, H. Küchenhoff, „Well-being over the life span: Semiparametric evidence from British and German longitudinal data”, w: Review of Economics and Statistics, 95(1), 2013, s. 154–167, http://www.jstor.org/stable/23355657. [wróć]
J. Zenger, J. Folkman, „How age and gender affect self-improvement”, w: Harvard Business Review, 2016, https://hbr.org/2016/01/how-age-and-gender-affect-self-improvement. [wróć]
M. Abrams, „Andie MacDowell rocks gray hair on Paris Fashion Week runway”, w: New York Post, 3 października 2022, https://pagesix.com/2022/10/03/andie-macdowell-rocks-gray-hair-on-paris-fashion-week-runway/. [wróć]
