Seryjne morderczynie - Jarosław Stukan - ebook

Seryjne morderczynie ebook

Stukan Jarosław

2,0
29,40 zł

lub
Opis

Autentyczne życiorysy 64 kobiet, z których każda dokonała wielu zabójstw. Zero fikcji. Autor – profesjonalny psycholog i psychoterapeuta – oprócz opisania tych wstrząsających historii, poddaje je naukowej analizie klasyfikując opisane przypadki, w ramach czterech kategorii, jako: czarne wdowy, anioły śmierci, krwawe opiekunki i jadowite gospodynie. Ta unikalna w skali światowej książka opisuje Seryjne morderczynie z różnych krajów i obejmuje okres od XVI wieku do końca wieku XX (trzy czwarte przypadków). Pasjonująca lektura i okazja do przemyśleń nad ludzką naturą. Niniejsze, elektroniczne, drugie wydanie tej książki zostało przez autora poprawione i uzupełnione.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 230




Jarosław Stukan

SERYJNE MORDERCZYNIE

Wydawnictwo Estymator

Warszawa 2021

Wydanie II poprawione

Projekt okładki: Wojciech Starczewski

ISBN: 978-83-66719-25-5

Spis treści

WSTĘP

KULTUROWA ANOMALIA

CHARAKTERYSTYKA SERYJNYCH MORDERCZYŃ

SERYJNE MORDERCZYNIE:

Margaret Davy (1542)

Erzsebet Bathory (>1610)

Catalina de los Rfos y Lisperguer (1622–1662)

Marie Madeleine Dreux d'Aubray (1666–1670)

Daria Nikołajewna Sałtykowa (>1762)

Anna Maria Zwanziger (1808–1809)

Gessina Gottfried (1815–1828)

Patty Cannon (1802–1829)

Helene Jegado (1833– 1851)

Catherine Wilson (1856–1862)

Marie Jeanneret (1866–1868)

Lydia Sherman (>1871)

Mary Ann Cotton (1854–1873)

Maria Catherina Swanenburg (1880–1883)

Sarah Robinson (1882–1886)

Mary Ann Britland (1886)

Amelia Dyer (1883–1896)

Jane Toppan (1885–1901)

Jeanne Weber (1905–1907)

Belle Gunness (>1908)

Louise Vermilyea (1893–1911)

Ellen Etheridge (1913)

Amy Gilligan (1901–1916)

Lydia Southard (1915–1919)

Otylia Klimek (Gburek) (1914–1922)

Anna Cunningham (1919–1925)

Della Sorenson (>1925)

Martha Wise (1924–1925)

Antoinette Scieri (1924–1926)

Vera Renczi (1920–1930)

Daisy De Melker (1923–1932)

Marie Becker (>1934–1936)

Anna Marie Hahn (1933–1937)

Louise Judson (1913–1944)

Rhonda Belle Martin (1934–1944)

Caroline Grills (1953)

Nancy Doss (1943–1954)

Christa Lehman (1952–1954)

Anjette Lyles (1952–1958)

Janie Lou Gibbs (1966–1967)

Marie Noe (1949–1968)

Martha Woods (1946–1969)

Waneta Hoyt (1965–1971)

Velma Barfield (1969–1978)

Maria Velten (1963–1980)

Judy Buenoano (1971–1980)

Debra Sue Tuggle (1974–1982)

Christine Falling (1977–1982)

Martha Ann Johnson (1977–1982)

Lise Jane Turner (1979–1982)

Genene Jones (1978–1983)

Bobbie Sue Terrell (1984)

Marybeth Tinning (1972–1985)

Terri Rachals (1985–1986)

Blanche Taylor Moore (1971–1986)

Debbie Fornuto Gedzius (1972–1987)

Virginia McGinnis (1972–1987)

Dorothea Helen Puente (1982–1988)

Diana Lumbrera (1976–1990)

Aileen Wuornos (1989–1990)

Beverly Allitt (02.1991–04.1991)

Elfriede Blauensteiner (>1981–1995)

Christine Malevre (1997–1998)

Vickie Dawn Jackson (2000–2001)

NA GRANICY SERYJNEGO MORDERSTWA

BIBLIOGRAFIA

WSTĘP

Książka „Seryjne morderczynie” to praca lekka, mająca w większym stopniu charakter leksykalny, niż naukowy. Oznacza to, że moim głównym celem podczas jej pisania była prezentacja sylwetek kobiet zabijających w serii. Studiując tę tematykę byłem ciekaw jakie występują różnice między sprawcami i sprawczyniami tego rzadkiego przestępstwa (moja pierwsza książka w tym temacie dotyczyła mężczyzn). Analiza tych różnic nie była jednak celem niniejszej pracy, występuje ich jednak co nie miara.

Kobiety zdecydowanie różnią się od mężczyzn, kierują się odmiennymi motywami od seryjnych morderców, inaczej traktują ofiary etc. Aczkolwiek przy powyższym prezentują moim zdaniem szersze spektrum psychopatologii i dlatego są od mężczyzn ciekawsze. Niniejsza książka jest więc, poza pierwotnymi założeniami lektury niezobowiązującej, zbiorem owej psychopatologii w różnym wydaniu. Z racji swojego zawodu czasem ją podkreślam lub wyjaśniam, co mam nadzieję czyni opisywane przypadki ciekawszymi.

Jarosław Stukan

KULTUROWA ANOMALIA

Kobieta, zdawałoby się, istota z delikatności utkana, nie może dokonywać strasznych zbrodni, które szokują nawet wtedy, gdy są mężczyzn udziałem. Nasuwa się jednak od razu pytanie: co w takim razie kobiety robią w: wojsku, w policji, na ringach bokserskich? – i z pewnością wielu innych miejscach, do których stereotypowo nie pasują.

Kobiety są niejako „chronione” przed wszelką skazą, która może zepsuć ich wizerunek płci skrajnie odmiennej od męskiej, co osadzone jest w XIX–wiecznym biologizmie. W społeczeństwie istnieje wyraźna opór, który karze kobiety „rozgrzeszać moralnie” i doszukiwać się czynników zewnętrznych sterujących ich działaniem. Dotyka ona nawet specjalistów z zakresu zdrowia psychicznego. Biegli sądowi i klinicyści, o czym się zresztą rozmawia od lat, skłonni są znacznie częściej stawiać kobietom diagnozy, w których przypisuje się im niestabilność emocjonalną, niż utrwalone cechy, jakich doszukują się u mężczyzn. Podczas gdy kobieta jest niezrównoważona i posiada zaburzenia typu borderline, to mężczyzna z podobnymi objawami jest zimnokrwistym psychopatą.

Powyższe, być może, stanowi częściową odpowiedź na stwierdzony w badaniach fakt, mówiący o tym, że kobiety zabijające w serii działają średnio dwa razu dłużej niż seryjni mordercy (Hickey, 1991) – mężczyźni 4,2, kobiety 8,4 lat. Jest to fakt zadziwiający biorąc pod uwagę wszystkie czynniki. Pomijając powyższy, który mówi o tym, że kobiet się „z natury” nie podejrzewa o straszne rzeczy, kolejnymi są: bliska relacja z ofiarą, fakt, iż tym samym są one znane organom ścigania, oraz fakt, że zazwyczaj czerpią zyski ze śmierci osób w ich otoczeniu i muszą w tym celu ujawniać własną tożsamość odbierając np. odszkodowanie z polisy na życie bliskiej osoby.

Wszystko to wpływa na skrajnie różne warunki ścigania seryjnych morderczyń względem mężczyzn, którzy nie są znani policji, ich ofiarami są obce osoby, w przeciwieństwie do kobiet działają zazwyczaj na terenie zmiennym, a też wielokrotnie częściej zacierają ślady zbrodni. Wydaje się więc, że powinni być znacznie trudniejsi do ujęcia. Niełatwo wyjaśnić tę różnicę tym bardziej, że do ujęcia kobiety wystarczą rutynowe czynności podejmowane przez śledczych i zwykłe kojarzenie faktów, podczas gdy przy ściganiu mężczyzn należy podejmować się wielu dodatkowych działań, jak chociażby konstruowania portretu psychologicznego sprawcy – co w przypadku kobiet, przez wzgląd na specyfikę ich działania, nie ma racji bytu. Przy tym wszystkim, w wyjaśnieniu długiego czasu działania sprawczyń nie pomagają pozostałe czynniki, jak: nie pozostawiające śladów metody dokonywanych zbrodni (najczęściej trucizna) – bo to nie jest ważne po którymś z kolei „naturalnym” zgonie z rzędu, czy wykonywanie szanowanej profesji związanej z opieką nad innymi – skoro osoby poddane tej opiece sukcesywnie giną na jakimś odcinku czasu.

Wydaje się więc, że seryjne morderczynie działają w warunkach, które w znaczącym stopniu „wspomagają” ich bezkarność na długiej przestrzeni czasu i jest to swoisty paradoks, bo te same warunki powinny ułatwiać ich szybkie aresztowanie. Jedyne wyjaśnienie, jakie można tu podać, odnosi się do braku wiedzy na temat sprawczyń, co związane jest z ich niezwykle małą liczebnością. Dlatego też śledczy i patolodzy sądowi muszą być wyczuleni na wszelkiego typu anomalie dotyczące zgonów w określonym miejscu i czasie – do najważniejszych z nich należy w moim odczuciu tzw. „nagła śmierć łóżeczkowa” (z ang. SIDS), bo jak podejrzewam, w większości przypadków (nie tylko serii śmierci dzieci) diagnoza ta dotyczy morderstwa. Jest ona swoistym, medycznym fenomenem i wydaje się, że zdroworozsądkowo zdefiniować można ją w sposób następujący: jest to śmierć spowodowana przyczynami, których nie potrafimy wyjaśnić. Cóż więc można dodać, jeśli nie pytanie: czy to aby na pewno jednostka kliniczna? Taki stan rzeczy może rzutować się na fakt, iż w wielu wypadkach SIDS przekłada się na zamknięcie wielu spraw, w których mogło dojść do zbrodni.

Ciekawym „faktem książkowym”, z pozoru prawdziwym (co wyjaśnię w dalszej części) jest twierdzenie, które odnaleźć można we wszystkich pracach na temat seryjnych morderczyń, jakoby od lat 70 XX wieku nastąpił wzrost ich liczebności. Kiedy spojrzy się jednak na spis treści niniejszej książki, można się przekonać, że ilość odnotowanych przypadków seryjnych morderczyń na przestrzeni ostatnich 40 lat wcale nie jest większa niż w latach wcześniejszych. Owszem, opisywana korelacja zachodzi u kobiet i mężczyzn, wśród których odnotowuje się od tamtego czasu wzrost i jest on wyraźnie skorelowany z bumem na „seryjne morderstwo” w: literaturze, filmie czy kryminologii, ale nie jest to wzrost prawdziwy – bo dotyczy on od lat 70 tylko USA. Gdyby ze spisu treści, począwszy od 1970, wyłączyć sprawczynie z tego kraju, to okazałoby się, że ilość seryjnych morderczyń na przestrzeni czasu nie zwiększa się – jeśli chodzi o resztę świata.

Ameryka generuje seryjnych morderców i morderczynie chociażby dlatego, że sztukę filmową zdominowało Hollywood, a seryjny morderca wszedł do kanonu popularnego bohatera filmowego. I też dlatego w największym stopniu cierpi z powodu liczby seryjnych morderców kraj, który ich „stworzył” w sztuce i nauce – stworzenie to dotyczy „nadania” tożsamości. Natomiast wpływ kultury amerykańskiej również odbił się czkawką na reszcie świata.

Powyższe nie prowadzi wprost do twierdzenia, że wpływ społeczny przekłada się na wzrost generowania liczby seryjnych morderców. Należy jedynie zakładać, że jakiś związek na tej linii istnieje. Aczkolwiek wydaje się on bardzo wątły. Nawet jeśli na przestrzeni ostatnich 40 lat przybyło do statystyki kilkanaście seryjnych morderczyń, to wzrost ten jest nieproporcjonalnie niski względem przyrostu naturalnego na świecie oraz w samych Stanach Zjednoczonych i daje ostatecznie bilans ujemny. Jakiż to wzrost, jeśli obejmuje 14 sprawczyń działających na przestrzeni 40 lat, przy jednoczesnym zwiększeniu się populacji o ponad 100 mln.? – a także udoskonaleniu w tych latach technik śledczych, które miały wpływ na lepszą wykrywalność tego typu przestępstw, zwiększeniu świadomości śledczych w tym zakresie, co dało podobny efekt, i z pewnością innych czynnikach mających tu wpływ. Inną rzeczą jest fakt, iż w latach 1930–1970 w USA zostało ujętych 7 sprawczyń, co oznacza, że w kolejnych (1971–2010) ich liczba się podwoiła: czy zatem wzrost ten jest naprawdę duży?

Jeśli więc powiedzieć można coś na pewno, to będzie twierdzenie, iż – zabójstwa w serii dokonywane przez kobiety nie stanowią epidemii i jednocześnie zagrożenia społecznego, lecz przez to sprawczynie te pozostają tak samo zagadkowe jak kilkadziesiąt lat temu. Przez fakt, iż ich liczba jest znacznie mniejsza od mężczyzn – seryjnych zabójców, o kobietach wiemy jeszcze mniej. Niniejsza praca prezentuje więc opisy jednego z najrzadszych znanych nam przestępstw. Jestem skłonny postawić w tym miejscu hipotezę mówiącą o tym, że seryjne morderczynie są kategorią „przestępczyń na wymarciu”. Z pewnością w przyszłości będą zdarzały się sporadyczne przypadki serii zabójstw dzieci dokonanych przez matkę, lub pacjentów przez pielęgniarkę – a stanowią one populację niemałą, jednak nie będą one miały żadnego statystycznego znaczenia. Nic nie wskazuje na to, by miało być inaczej.

CHARAKTERYSTYKA SERYJNYCH MORDERCZYŃ

Pisząc „Seryjne morderczynie” nastawiony byłem na prezentację badań światowych w tym zakresie. Nie stało się tak jednak, bowiem odnalazłem jedynie dwie analizy statystyczne, z których żadna nie była reprezentatywna – w jednym z badań analizowano 7 sprawczyń, a w drugim tylko 14. Nie ma więc sensu porównywać wniosków z tych analiz z tą, jaka zostanie przeprowadzona poniżej.

Z próby sprawczyń wykluczyłem te, których status jest niepotwierdzony – głównie działające do XX wieku oraz wszystkie inne skąpo opisane, a także takie, których autentyczność jest niepewna. Nie uwzględniłem w niej: Margaret Davy, Erzsebet Bathory, Cataliny de los Rios y Lfsperguer, Marie Madeleine Dreux d'Aubray, Darii Nikołajewny Sałtykowej, Gessiny Gottfried, Patty Cannon, Sarah Robinson, Ellen Etheridge, Anny Cunningham, Delli Sorenson, Antoinette Scieri, Very Renczi, Debry Sue Tuggle, Lisy Jane Turner i Debbie Fornuto Gedzius.

Po tym zabiegu pozostało 48 seryjnych morderczyń, które zdecydowałem podzielić na 4 grupy, wychodząc z funkcjonującego w kryminologii nazewnictwa typów sprawczyń, jak: „Czarna wdowa”, „Anioł śmierci”, „Modliszka”, „Mścicielka” etc. Należy jednak zaznaczyć, że tylko dwa pierwsze mają jakieś głębsze podstawy w modus operandi sprawczyń, a pozostałe, biorąc pod uwagę ilość zgromadzonych przeze mnie danych i ich przestudiowanie, prawdopodobnie zostały wyssane z palca – były opracowywane na podstawie studium przypadku lub przyjęły się wprost z dziennikarskiej publicystyki. Nie mają one jednak uzasadnienia w działaniach seryjnych morderczyń – nie klasyfikują ich do większych grup.

Opisane zostaną tu więc: „Czarne wdowy” i „Anioły śmierci”, oraz sprawczynie, które obrazowo nazwałem: „Krwawymi opiekunkami” i „Jadowitymi gospodyniami”, a także te, których nie udało się sklasyfikować do 4 głównych grup – atypowe. Należy pokrótce opisać każdy typ:

Czarna

wdowa (CW) – to najczęściej kobieta, która wiąże się z mężczyznami, wychodzi za nich za mąż, a następnie pozbawia ich życia i korzysta ze wszelkich pozostawionych dóbr oraz odszkodowania z polisy na życie męża. Grupa ta jest bardzo zróżnicowana i niewiele jest w niej sprawczyń, które zabijały wyłącznie mężów – często giną inni krewni i nie tylko, zazwyczaj z motywów rabunkowych. Klasycznym przykładem czarnej wdowy była działająca w Chicago polska seryjna morderczyni Otylia Klimek, która wyszukiwała ofiary w ogłoszeniach matrymonialnych wśród emigrantów z Polski.

Anioł Śmierci (AŚ) –

kategoria

ta jest stosowana w literaturze dla szerokiej grupy osób opiekujących się innymi, często pielęgniarek, i pozbawiających podopiecznych życia. Z wielu względów zdecydowałem się ją sprecyzować. W niniejszej analizie „aniołem śmierci” będzie wyłącznie kobieta zatrudniona w służbie zdrowia – z założenia, najczęściej pielęgniarka. Należało tego dokonać bowiem zbyt często do tej kategorii klasyfikowano zwykłe opiekunki do dzieci i chorych, a ich motywacja i całokształt zbrodni mają zupełnie odmienny charakter od tego, który prezentują pielęgniarki (z psychopatologicznego punktu widzenia najciekawsza grupa seryjnych morderczyń).

Krwawa

opiekunka (KO) – kobiety te można podzielić na trzy kategorie: opiekujące się osobami w wieku starczym i niedołężnymi, najmujące się do opieki nad dziećmi oraz matki zabijające własne dzieci. W dwóch pierwszych przypadkach są to osoby zarówno świadczące usługi w domach podopiecznych, jak i opiekujące się nimi w sierocińcach lub np. domach starców. Ich motywacja ma zazwyczaj tło finansowe – sprawczynie opiekujące się osobami starszymi okradają je i starają się zagarnąć ich majątek fałszują np. testament. Matkami zabijającymi swoje dzieci kieruje zazwyczaj chęć zagarnięcia odszkodowania z polisy ubezpieczeniowej na życie. Natomiast w przypadku opiekunek dzieci cudzych, finansowe tło dotyczy w większości sprawczyń, które prowadziły opiekę instytucjonalną – sierocińce etc. Krwawe opiekunki są jednak grupą bardzo zróżnicowaną ze względu na cechującą je motywację i występuje wśród nich nawet seksualna – co miało miejsce w przypadku Jeanne Weber.

Jadowita

gospodyni (JG) – ostatnia kategoria sprawczyń jest w największym stopniu historyczna. Niegdyś zawód gospodyni był znacząco częściej uprawiany przez klasy niższe, niż obecnie. Klasycznym typem jadowitej gospodyni była Anna Zwanziger, ale też lepiej znana Helene Jegado. Ofiarami tych kobiet padali zawsze pracodawcy, ale też członkowie ich rodzin, a nawet pełniący służbę współpracownicy. W większości sprawczynie te kierują się chęcią zysku – Zwanziger jest tu nieco odmiennym, ciekawym przykładem. Spośród wszystkich seryjnych morderczyń są w największym stopniu mobilne – zatrudniają się często w różnych miastach, co utrudnia ich ujęcie, a w przeszłości nierzadko nie pozwalało nawet na uświadomienie sobie władzom istnienia ich zbrodniczej działalności.

Sprawczynie

atypowe (A) – jest to kategoria, w której znajdują się wszystkie inne seryjne morderczynie, które trudno było sklasyfikować w powyższych grupach.

Podział na powyższe grupy obniżył rzetelność danych z nich wypływających, dlatego też najistotniejsze są wnioski ogólne – wyciągane na podstawie działania wszystkich 48 sprawczyń. Aczkolwiek warto spojrzeń na ewentualne różnice w poszczególnych grupach morderczyń lub też na cechy w szczególności je charakteryzujące – zakładając, że takowe istnieją.

Po rozdzieleniu sprawczyń do poszczególnych typów, następująca ich ilość znalazła się w każdym z nich: „CW” (n=14), „AŚ” (n=9), „KO” (n=15), „JG” (n=3) i „A” (n=7) – w przypadku gdy dane w tabelach nie będą zsumowane do 48 oznaczać to będzie, że na temat nieujętych w nich sprawczyń brakowało danych.

Tabela 1. Wiek seryjnych morderczyń w czasie dokonania pierwszej zbrodni

WIEK

LICZBA SPRAWCZYŃ

CW

KO

JG

A

Suma

10–14

1

1

15–19

3

3

20–24

2

2

2

6

25–29

2

4

2

1

9

30–34

3

3

2

2

10

35–39

4

1

5

40–44

1

2

1

4

45–49

1

1

2

50–54

2

2

55–59

1

1

60–65

1

1

Suma

10

9

15

3

7

44

Z tabeli 1 wynika, że rozpiętość wieku seryjnych morderczyń (n=44) w chwili dokonania pierwszej zbrodni jest bardzo duża, natomiast jego średnia wynosi 32,8 lat, a w poszczególnych typach: „CW” – 33,7 lat, „AŚ” – 28,4 lat, „KO” – 30 lat, „JG” – 37 lat i „A” – 41,7 lat. Najwięcej z nich dokonuje pierwszej zbrodni mając od 25 do 34 lat. Przedział ten jest też dominującym w większości wyróżnionych typów. Należy też zauważyć, co stanowi swoistą ciekawostkę, że rozkład wieku seryjnych morderczyń przybiera postać krzywej Gaussa.

Jeśli chodzi o czas działania sprawczyń, to jak wynika z tabeli 2, większość z nich rzeczywiście jest bezkarna dłużej niż 5 lat, a czas ten nierzadko dochodził do lat 20. Średni czas działania wszystkich sprawczyń wynosi 8,2 lat (wynik bardzo zbliżony do cytowanego wcześniej na str. 13 wniosku Hickeya – 8,4 lat), a w poszczególnych grupach: „CW” – 11,1 lat, „AŚ” – 3,5 roku, „KO” – 10 lat, „JG” – 12,6 lat i „A” – 1,8 roku.

Zwraca uwagę fakt, iż spośród wytypowanych grup relatywnie najszybciej ujmowane są pielęgniarki (AŚ), na co prawdopodobnie wpływa miejsce zbrodni – we wszystkich 4 przypadkach szybkiego ujęcia morderczyń był nim szpital (trzy najdłużej działające kobiety w tej grupie to XIX–wieczne pielęgniarki, a wówczas znacznie trudniej było wykryć i udowodnić zabójstwo, jak też podejrzewać o nie osobę wykonującą szanowany zawód).

Tabela 2. Czas działania seryjnych morderczyń

CZASDZIAŁANIA

LICZBA SPRAWCZYŃ

CW

KO

JG

A

Suma

Do 6 miesięcy

4

1

5

7(m)–1(r)

1

1

2

13(m)–2(l)

2

2

3

7

25(m)–3(l)

1

1

37(m)–4(l)

1

1

2

49(m)–5(l)

1

2

3

61(m)–10(l)

6

1

3

10

11–15 lat

4

5

9

16–20 lat

3

1

1

2

7

21–25 lat

1

1

Suma

14

9

15

3

6

47

Na czas działania sprawczyń z pewnością wpływa wiele czynników, spośród których istotne są niewątpliwie: relacja z ofiarami, miejsce zbrodni – związane z nim zmiany miejsca zamieszkania, opinia w środowisku społecznym i w pracy, stan psychiczny, ich motywacja, a nawet narzędzie zbrodni. Dane o ich dzieciństwie, historii konfliktów z prawem i wszelkie podobne, uznać można za uzupełniające.

Seryjne morderczynie zabijają wyłącznie osoby sobie znane lub bliskie (za obce uznałem takie, z którymi sprawczyni nigdy nie rozmawiała – poza 1 wyjątkiem, Aileen Wuornos, której ofiarami byli przygodnie poznani klienci). I jest to jedna z cech, która w największym stopniu różni je od mężczyzn (ci zabijają bliskich bardzo rzadko i w przeciwieństwie do kobiet nigdy nie są oni ich głównym celem), a także zaskakuje, o czym już pisałem, względem skuteczności ich ścigania. Dokładnie obrazuje to tabela 3.

Tabela 3. Relacje z ofiarami

RELACJA ZOFIARAMI

LICZBA SPRAWCZYŃ

CW

KO

JG

A

Suma

ZNANE:

Pacjenci

(9)

9

Podopieczni

1

(7)

7

Pracodawcy

2

(3)

3

Lokatorzy

1

Inni znajomi

2

2

1

(2)*\**

2

BLISKIE:

-4-

Mężowie

(14)

4

1

4**

14

Dzieci

8

(8)1

1**

8

Inni krewni

7

1

3

1

3**

OBCE:

Klienci

(1)*

1

Suma

14

9

15

3

7

48

* Oznacza serię zbrodni, w której ofiary miały bardzo wiele cech wspólnych

** Zabójstwa osób bliskich bez wyraźnego ukierunkowania na ofiary

We wszystkich typach sprawczyń, poza „AŚ” (w tej grupie na 9 sprawczyń tylko 3 zabiły kogoś innego poza pacjentami), sprawczynie zabijały nie tylko osoby, których śmierć w największym stopniu odzwierciedlała ich sposób działania – w wypadku „CW” tylko mężów, w „KO” tylko podopiecznych etc. Zazwyczaj ich ofiarami stawało się wiele innych osób. Wśród „Czarnych wdów” tylko 2 sprawczynie zabijały wyłącznie mężów, a większość z nich pozbawiała życia również innych członków bliższej i dalszej rodziny – szczególnie często dzieci.

„Krwawe opiekunki” najczęściej zabijają własne dzieci (6 z nich wyłącznie, a pozostałe 2 również innych członków rodziny) i równie często podopiecznych: dzieci (1 – w prowadzonym sierocińcu, 1 – dzieci sąsiadów i innych znajomych, 1 – w opiece domowej po najęciu się w charakterze opiekunki) i osoby w wieku starczym (w 2 przypadkach w opiece domowej i w 2, w prowadzonym domu opieki, którego sprawczynie były właścicielkami).

W 8 przypadkach (w większości), seryjne morderczynie typu „KO” pozbawiały życia nie tylko podopiecznych, lecz również inne osoby, a najczęściej członków rodziny.

„Jadowite gospodynie” w każdym przypadku zabijały też innych ludzi poza swoimi pracodawcami, zaś sprawczynie atypowe jedynie w 3 przypadkach prezentowały działania, które ze względu na modus operandi były spójne i tworzyły serię: jedna z nich zabijała klientki swojego sklepu, druga mężczyzn, od których pożyczyła pieniądze, a trzecia, prostytuując się, swoich klientów (ofiary obce).

Relacja z ofiarami niewątpliwie wiąże się z miejscem zbrodni i jak już można podejrzewać, wobec tego, że wszystkie ofiary sprawczyń są im bliskie lub znane, seryjne morderczynie powinny działać w tym względzie zgodnie z jakimś schematem. Tabela 4 prezentuje jego charakter.

Tabela 4. Miejsce zbrodni

MIEJSCEZBRODNI

LICZBA SPRAWCZYŃ

CW

KO

JG

A

Suma

STAŁE:

Dom sprawczyni

(13)

1**

(9)

1

(4)

26

Dom pracodawcy

(3)

3

Dom podopiecznych

1

1*,2**

(3)

3

Szpital

1

(9)

9

Dom opieki

lub sierociniec

(3)

3

INNE:

(1)

(3)

4

Suma

14

9

15

3

7

48

* Właścicielka szpitala, w którym zatrudniona była sprawczyni, była jednocześnie

jej przyjaciółką, u której ta zamieszkiwała i otruła jej rodzinę

** Jane Toppan – szczególnie „mobilna” sprawczyni

Zmiennych miejsc zbrodni w ogóle nie wyróżniłem, bo w nikłym stopniu charakteryzują one działania seryjnych morderczyń. Prawie wszystkie działają zawsze w tym samym środowisku, nawet jeśli zmienia się ono fizycznie – zatem jeśli dom sprawczyni jest „stale miejscem zbrodni”, nie oznacza to, że jest to ten sam dom, co szczególnie dotyczy kobiet z grupy „CW”, które wielokrotnie mogą zmieniać miejsce zamieszkania po zamążpójściu (lecz zawsze jest to ich dom), czy „JG”, które w poszukiwaniu pracy gosposi często się przemieszczają (lecz zawsze jest to dom pracodawcy).

„Czarne wdowy”, w zdecydowanej większości, zawsze dokonują zabójstw w tym samym miejscu, w którym mieszkają. Jedynie w trzech przypadkach spośród wyróżnionych doszło do nikłych odstępstw: jedna z morderczyń otruła córkę, a następnie odwiedzała ją w szpitalu, by w dalszym ciągu ją podtruwać, inna zabiła siostrę będąc u niej w odwiedzinach, a trzecia, poza tym, że zabijała mężów, pozbawiła życia również 2 podopiecznych w ich domach, wykonywała bowiem pracę opiekunki (owe odstępstwa nie wpływały jednak na całościowy obraz ich działania). W „inne” znalazła się jedyna morderczyni, która działała na tyle chaotycznie, by uniemożliwić klasyfikację.

Pielęgniarki zawsze dokonywały serii zabójstw w szpitalach, aczkolwiek 2 z nich również poza nim: Jane Toppan była niezwykle śmiercionośna i jest jedną z najciekawszych seryjnych morderczyń – motywowana seksualnie, pozaszpitalne zbrodnie drugiej, Marie Jeanneret, wydają się być dziełem „przypadku” – zamieszkania u pracodawczyń.

„Krwawe opiekunki” równie rzadko zmieniają miejsce zbrodni, choć w pewnym stopniu jest to oczywiste, bo wiele spośród nich to matki pozbawiające życia własne dzieci. Pozostałe to kobiety stale najmujące się do opieki lub prowadzące tego typu przybytki i w każdym przypadku ich działania są niezmienne, o ile nie wpływają na nie jakieś szczególne warunki. Podobnie „Jadowite gospodynie”, choć ich jest zbyt mało, by wyciągać jakieś wnioski. W każdym razie jedna z nich „wychodziła” poza miejsce zbrodni usytuowane w domu pracodawcy.

Natomiast o działaniach sprawczyń atypowych trudno stwierdzić wiele wspólnych cech. Aczkolwiek aż cztery z nich zabijały we własnych domach, przy tym jedna również poza nim. Na uwagę zasługują tu jednak bardzo charakterystyczne, już opisywane postacie: Aileen Wuornos (była prostytutką i zabijała klientów w ich samochodach), Anny Marie Hahn (zabijała wierzycieli, „gdzie popadło”) oraz Marie Becker (zabijała klientki sklepu – w sklepie).

Z tabeli 4 wynika, że zdecydowanie najczęściej miejscem zbrodni jest dom sprawczyń. Pozostaje to w zgodzie z faktem, iż w większości ich ofiarami są osoby bliskie. Szczególnie dotyczy to typu „Czarnej wdowy” i „Krwawej opiekunki”, a jak wynika z tabeli 2 właśnie one działają najdłużej. W stosunku do sprawczyń typu „CW” jest to w pewnym stopniu uzasadnione – często, wraz ze znalezieniem nowych partnerów-ofiar, zmieniają one miejsce zamieszkania, co niewątpliwie utrudnia ściganie, a nawet uzmysłowienie istnienia serii morderstw. W przypadku typu „KO” jest to mniej oczywiste i dotyczy tylko najmujących się opiekunek, które bywają równie mobilne. Co jednak z matkami zabijającymi swoje dzieci?, które nierzadko w ogóle się nie przemieszczają. Na przestrzeni lat, a nawet miesięcy, zazwyczaj do tego samego szpitala cyklicznie trafiają ich dzieci i umierają, a nikt nie reaguje.

Wspomniałem już o irracjonalnej diagnozie medycznej zwanej „nagłą śmiercią łóżeczkową”, która może się do tego przyczyniać. Inne czynniki mające tu znaczenie to z pewnością dobra opinia społeczna o matce (na 15 sprawczyń typu „KO” o 6 wiadomo, że takową miały), współczucie po śmierci dzieci, jakim często jest obdarzana przez otoczenie (co jest zjawiskiem nierzadkim i zrozumiałym), a także sposób dokonania morderstwa – jest to niewątpliwie czynnik w największym stopniu „namacalny”.

Kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn stosują metody „nieinwazyjne”, nie pozostawiające śladów na ciele, co w znaczącym stopniu przyczyniać się może do wydłużenia ich czasu działania. Nie tylko dawniej, lecz także obecnie, trudno jest określić pośrednią przyczynę śmierci dziecka przyduszonego poduszką czy pacjenta, któremu podano środki prowadzące do śmierci wydającej się naturalną. Kiedy fakty te nakładają się, a można nawet powiedzieć – ścierają się – z dobrą opinią, stereotypem kobiecej delikatności, a nawet statystyką, bo jakże niewiele jest seryjnych morderczyń, wówczas rzeczywiście o podejrzenia może być trudno i nawet po którymś zgonie z rzędu: dziecka, pacjenta, męża etc., wiele osób wewnętrznie może oczyszczać morderczynię, będącą jednocześnie w żałobie, ze wszelkich złych intencji.

Tabela 5. Sposób dokonania morderstwa

SPOSÓBDOKONANIAMORDERSTWA

LICZBA SPRAWCZYŃ

CW

KO

JG

A

Suma

Trucizna

(14)*

(1)

(5)

(3)

(6)

29

Środki farmakologiczne

(8)

(1)

9

Uduszenie rękoma

2

(4)

4

Uduszenie przedmiotem

(5)

5

Broń palna

(1)

1

Suma

14

9

15

3

7

48

* Dwie sprawczynie zabijały również, sporadycznie, w inny sposób,

za pomocą tasaka czy powieszenia

Jak wynika z tabeli 5, trucizna i środki farmakologiczne dominują nad innymi „narzędziami zbrodni”. Opisywany już fakt, iż często prowadzą do zgonu przypominającego naturalny, tłumaczy, jak można przypuszczać, duży odsetek spraw długo niewykrywanych – szczególnie w dawnych czasach. To, co jest tutaj zastanawiające, to zabójstwa dokonywane przez pielęgniarki, które zazwyczaj stosują środki farmakologiczne. Wiadomo, że istnieją takie, które nie pozostawiają po śmierci śladu, a jednak przy tej wiedzy, którą posiadały przynajmniej współcześnie działające sprawczynie, ich czasookres działania był najkrótszy. Niewątpliwie ma na to wpływ fakt, iż miejscem zbrodni w ich przypadku była instytucja, aczkolwiek można też wysnuć wniosek, iż były one mniej wyrachowane niżby się wydawało – nawiązuję tutaj chociażby do sprawy Christiny Malevre, w której zarówno sąd, jak i opinia publiczna nie była ostatecznie przekonana względem złych intencji sprawczyni, więc może ona sama nie asekurowała się w stopniu, w którym by to robiła, gdyby również ona uznawała swoje czyny za amoralne czy kryminalne, a twierdziła, że pozbawiając życia terminalnie chorych pacjentów niosła im pomoc – i podczas rozprawy uwaga wszystkich osób często ukierunkowana była na problematykę eutanazji, spychając na dalszy plan morderstwo.

Natomiast uduszenie, będące drugą z kolei metodą pozbawiania ofiar życia, charakteryzuje w największym stopniu działania podejmowane wobec dzieci i dotyczy „Krwawych opiekunek” (opiekunki osób starszych nigdy nie dusiły ofiar), ale też jednej sprawczyni typu „AŚ” – jest ona jednak wyjątkowa, bo cechowała ją motywacja seksualna. I jest to zgodne z zastałym w seksuologii twierdzeniem mówiącym o tym, iż ten sposób pozbawienia kogoś życia często jest wyrazem sadyzmu seksualnego (wśród seryjnych morderców jest to najczęstsza metoda pozbawienia życia ofiary). Wiąże się ona z bardzo bliskim kontaktem, z odczuciem powolnego odbierania życia, ale przede wszystkim z pełną władzą nad drugim człowiekiem i tak też można na ten aspekt spojrzeć – szerzej.

Wychodząc z klasycznej definicji sadyzmu, nie istnieje on bez pełnej władzy, jaką sadysta ma nad ofiarą, a taki właśnie charakter ma relacja między matką lub opiekunką, a dzieckiem czy osobą niedołężną, jak też między obłożnie chorym pacjentem, a pielęgniarką. I chociaż nie można stwierdzić, by seryjne morderczynie kierowały się motywacją sadystyczną w pełnym tego słowa znaczeniu, poza wskazanymi dwoma przypadkami (lecz jest to sadyzm seksualny, w którym sprawczyni zaspokaja się dusząc, a nie, odbywając stosunek seksualny), to w wielu dokonywanych przez nie zbrodniach ten element jest zawsze obecny i właściwie w każdym typie, łącznie z „Jadowitą gospodynią” czy „Czarną wdową”, które po nieudanym zatruciu gospodarza lub męża opiekowały się nimi, zwiększając dawki trucizny i doprowadzając ich ostatecznie do śmierci, która w niejednym wypadku następowała po kilku tygodniach męczarni.

Zatem sadyzm jest obecny pod wieloma postaciami w opisywanych tu zbrodniach, lecz analizując działania seryjnych morderczyń tylko w jednym przypadku, Marie Jeanneret, można wyróżnić jego czystą lub dominującą postać.

Zdecydowany prym wiedzie wśród kobiet motywacja „rabunkowa” (przyjęło się używać tego pojęcia, choć tutaj nie pasuje), urojeniowa nie występuje poza jednym, spornym przypadkiem, a także psychopatologiczna – jak można ją nazwać, oraz makiawelistyczna, której charakter wyjaśnię. Zdarza się też wśród seryjnych morderczyń, że zbrodnie dokonywane są na tle emocjonalnym, czyli z powodów „pospolitych”, typowych dla wielu zabójstw jednokrotnych.

Owe emocjonalne motywy w największym stopniu charakteryzują sprawczynie atypowe (inne tylko sporadycznie zabijały kogoś na takim tle), dotyczy to oczywiście całej serii zbrodni, dla przykładu: Mary Ann Britland zabijała, by pozbyć się „przeszkód” leżących na drodze do ożenku, Martha Wise prawdopodobnie mściła się na bliskich, lecz niewykluczone są w jej przypadku, jako jedynej, motywy urojeniowe, zaś Christa Lehman pozbywała się osób niewygodnych czy też znienawidzonych.

Motywacja psychopatologiczna jest bardzo ogólnym określeniem czynów, które trudno wyjaśnić. Zakładam, iż wówczas gdy wszelkie próby wyjaśnienia motywacji zawodzą (czyli jej przyczyny mogą leżeć wyłącznie w wewnętrznym świecie sprawczyni i nie zostały odkryte), biegli zazwyczaj źle wykonali swoją pracę. Motywacja ta pozostaje więc w dużym stopniu nieokreśloną i można się jedynie domyślać, a nie zawsze, co daną sprawczynią kierowało.

Tabela 6. Motywacja seryjnych morderczyń

MOTYWACJA

LICZBA SPRAWCZYŃ

CW

KO

JG

A

Suma

Rabunkowa

(14)

(1)

(7)

(3)

(3)

28

Urojeniowa

1

Seksualna

(1)

(1)

2

Psychopatologiczna

(6)

(4)

(1)

11

Makiawelistyczna

(2)

2

Emocjonalna

1

(1)

(3)

4

Sadystyczna

1

Suma

14

9

14

3

7

47

W tabeli 6 zwraca uwagę, iż charakteryzuje ona w największym stopniu pielęgniarki. Trudno jednak rozpatrywać tego typu motywację bez zwrócenia uwagi na stan psychiczny sprawczyń, do którego się bezpośrednio odwołuje, a w tym wypadku występuje pewien diagnostyczny fenomen pod nazwą „zastępczego zespołu Munchhausena”, którego nie potwierdzono (z braku danych) u wszystkich 6 pielęgniarek, lecz mogły na niego cierpieć.

Jest to zaburzenie, którego status ma opisowy charakter, a jego psychopatologia jest nieznana – nieco lepiej jest opisany „zespół Munchhausena”, w którym ofiarą własnych działań jest osoba zaburzona (uważa się ona za chorą i przekonuje lekarzy do wszelakich, często poważnych zabiegów medycznych, a także dokonuje inwazyjnych zmian w swoim ciele, by chorobę wywołać). Aczkolwiek, choć nie pozostaję wobec tej diagnozy krytyczny, jest to jedyne zaburzenie, które może wyjaśniać zabójstwa „bez motywów” – co w największym stopniu cechuje właśnie działania pielęgniarek.

Zastępczy zespół Munchhausena opisany został przez Roya Meadowa (1977). Autor zaobserwował zachowanie dwóch matek, z których jedna „truła” dziecko aplikując mu duże ilości soli, a druga dodawała swój mocz do jego próbek krwi, chcąc przekonać innych, iż jest chore. Meadow skonstatował, że niektóre osoby, zwłaszcza rodzice, opiekunowie i pracownicy służby zdrowia, mogą chcieć wzbudzić zainteresowanie i współczucie otoczenia, wywołując objawy chorobowe u osób pozostających pod ich opieką.

W mojej interpretacji, zastępczy zespół Munchhausena polega na „przeniesieniu” uwagi z siebie na „obiekt zastępczy”, jakim jest dziecko, i imputowaniu mu, a także prowokowaniu u niego chorób, oraz nakłanianie lekarzy do działań zmierzających do ich usunięcia. Pomiędzy matką a dzieckiem występuje więc ukryta, kreowana przez nią, relacja sado-masochistyczna. Przeniesieniu ulega tu oczywiście agresja (dlatego też nie zgadzam się z interpretacją Meadowa) i nawet jeśli nie sposób dokładnie tego uzasadnić, to twierdzę tak na podstawie skutków tych działań, od krzywdy i cierpienia dziecka, aż po jego śmierć z rąk matki.

Zatem kiedy nie można uzasadnić działań seryjnych morderczyń: chęcią zysku, nienawiścią, zemstą, pożądaniem etc., pozostaje jedynie takie wyjaśnienie – w sprawach, które dotyczą śmierci dzieci. Kobiety cierpiące na zastępczy zespół Munchhausena są głęboko przekonane o tym, że dziecko jest chore, stąd też motywy jakie nimi kierują są nieświadome, a tym samym – ich motywacja pozbawiona jest złych intencji. Można tu więc mówić o głębokich trudnościach w testowaniu rzeczywistości, które graniczą z urojeniami – lecz nie zostało to w psychologii w pełni wyjaśnione. Na zespół ten cierpiało pięć sprawczyń, co właściwie czyni go zaburzeniem najczęściej wśród nich występującym (mało tego, czyni to seryjne morderczynie populacją, w której najczęściej ów zespół występuje). Oczywiście można mówić o innych, które częściej ujawniają się wśród sprawczyń, jak chociażby „psychopatia”, jednak ona jest wśród nich powszechna – co krótko wyjaśnię w dalszej części.

Wracając jeszcze do wyróżnionych w tabeli 6 rodzajów motywacji, wyjaśnienia wymaga – makiawelistyczna. Użyłem tego pojęcia, bo jak mi się wydaje jest w największym stopniu odpowiednie dla opisania kryjących się za nim działań. Jest to jednocześnie motywacja występująca w zabójstwach pospolitych, aczkolwiek również rzadko (najczęściej związana jest z próbami: zastraszenia, wymuszenia i wyłudzenia). Oznacza pozbawienie życia innego człowieka po to, by wywrzeć na kimś innym określony wpływ. Ofiara więc jest traktowana całkowicie przedmiotowo. Niewątpliwie szokujące są dwa przypadki sklasyfikowanych tu sprawczyń, bo w przeciwieństwie do zabójstw pospolitych, w których ofiarami są osoby obce, tutaj zostały opisane matki w taki właśnie sposób „wykorzystujące” swoje dzieci. Jedna z nich, Martha Ann Johnson, zabijała dzieci po kłótniach z mężem, by go ukarać, ale też sprowadzić z powrotem do domu, bo po każdej z nich znikał na kilka dni. Zaś Marybeth Tinning zabijała swoje dzieci dla gratyfikacji emocjonalnej, jaką otrzymywała ze strony otoczenia po ich śmierci. Trudno odnaleźć w literaturze kryminologicznej jaśniejszy wyraz psychopatii.

Kierując w