Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
40 osób interesuje się tą książką
On – prezes agencji PR. Ona – naczelna plotkara Nowego Jorku.
Melody Astor planuje napisać artykuł o Sanctuary, klubie erotycznym zagrożonym podczas trwającej kampanii wyborczej. A kto pokaże jej lokal lepiej niż mężczyzna, którego nazwała w tekście „psem stróżującym”?
Rafael Walsh wcale nie cieszy się na myśl o wprowadzeniu dziennikarki do swojej ulubionej jaskini rozpusty. Wręcz przeciwnie – nie jest w stanie wytrzymać w jej towarzystwie pięciu minut bez ataku gniewu.
Zapowiada się walka ognia z ogniem, ale te dwa płomienie muszą ze sobą współpracować. A przy okazji odkrywają, że gdy ich usta łączą się w namiętnym pocałunku, wszystkie kłótnie schodzą na dalszy plan.
Książka dla czytelników 18+ ze względu na liczne sceny erotyczne.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 287
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Dla wszystkich kobiet, które chociaż raz w życiu marzyły o tym, by zrzucić maski konwenansów i zachować się trochę bezwstydnie.
W ostatnią sobotę, podczas gali charytatywnej, Rafael Walsh był widziany z Alexą Salvini, córką sędziego Salviniego. Chociaż panna Alexa starała się ze wszystkich sił zwrócić uwagę towarzysza, prezes Walsh Communication był zajęty śledzeniem każdego kroku swojej młodszej siostry i jej partnera. Jak tak dalej pójdzie, najgorętszy kawaler Nowego Jorku zmieni się w psa stróżującego.
– Melody Astor – warknąłem, rzucając gazetę na biurko.
Kilka dni temu pojawił się pomysł, by natrętna Astor napisała artykuł o Sanctuary, czyli klubie erotycznym należącym do mojego najlepszego kumpla, Michaela Redinga. W dodatku zostałem wkręcony w bycie jej przewodnikiem. Jakbym nie miał wystarczająco wiele problemów na głowie – choćby moją młodszą siostrę, Ally, która spotykała się z Michaelem i została członkinią Sanctuary.
Robiłem dobrą minę do złej gry, ale było mi ciężko pogodzić się z tym, że siostrzyczka dorosła, a w dodatku chodzi do seks klubu, który do tej pory był moim ulubionym miejscem na odstresowanie. Teraz musiałem się martwić, czy przypadkiem nie zostanę przez nią przyłapany, a uwielbiałem seks grupowy i publiczność, więc wybierałem w lokalu pomieszczenia bez gwarancji prywatności.
– Cześć, Raf! – Ally bez pukania wparowała do mojego biura. Od razu przestałem się zastanawiać nad wadami jej związku z Michaelem. Dziewczyna jaśniała, miała niespożytą energię i była zwyczajnie radosna. – Skończyłam spotkanie z zespołem od Sanctuary. Wszystko mamy gotowe.
No tak, zapomniałem wspomnieć, że niechcący sam popchnąłem siostrę w ramiona Redinga. Dla żartu zleciłem jej przygotowanie planu komunikacji klubu, ponieważ Michael dostał informację, że nasza jaskinia rozpusty stanie się celem ataków w nadchodzących wyborach. Sądziłem, że Ally się wystraszy i przestanie narzekać na mało kreatywną pracę, lecz się pomyliłem. Nie tylko uparła się, że zrealizuje projekt, ale przy okazji skradła serce mojego kumpla i członkostwo Sanctuary.
– A co to za mina? – Usiadła na brzegu mojego fotela i zaczęła poprawiać mi włosy.
– Zapytaj Melody Astor – wyjaśniłem gniewnie, wspominając o jej najlepszej przyjaciółce, naczelnej plotkarze Nowego Jorku. Odsunąłem się i podałem Ally gazetę.
Skupiła uwagę na artykule i zachichotała.
– Mel ma cięty język i jest zabawna – skwitowała rozbawiona, wcale nie przejmując się tym, że zostałem nazwany psem stróżującym. – Umówiliście się już na spotkanie w sprawie artykułu?
– Nie – odburknąłem, odbierając od niej gazetę. Od razu wrzuciłem ten najnowszy numer New York Post do kosza pod biurkiem. Straciłem ochotę na czytanie dziennika, chociaż był to mój stały rytuał. Jako szef jednej z największych agencji PR w mieście musiałem wiedzieć, co w trawie piszczy, a konkretniej, co media mówią i piszą o moich klientach. – Mam nadzieję, że Astor szybko znudzi się temat, zacznie wściubiać nos gdzie indziej i odpuści sobie Sanctuary.
– Nie liczyłabym na to – odparła lekko Ally i zeskoczyła z podłokietnika. – Im mocniej będziesz się przed tym bronił, tym bardziej będzie chciała napisać artykuł. Lepiej skontaktuj się z nią i ustal szczegóły. Michaelowi zależy na tym tekście, potrzebuje pozytywnej prasy.
– Zaraz mam z nim spotkanie. Nie powinnaś przypadkiem zająć się urządzaniem swojego nowego biura? – zasugerowałem, że siostra powinna się ewakuować. Nie była potrzebna w trakcie tej rozmowy, a nie miałem ochoty słuchać, jak usprawiedliwia i popiera swoją najlepszą przyjaciółkę.
Gdy Ally dołączyła do rodzinnego biznesu, uparła się, że nie chce być faworyzowana. Dlatego nie chciała dostać swojego własnego gabinetu i wolała zwykły boks w otwartej przestrzeni, gdzie siedzieli najmłodsi członkowie zespołu Walsh Communications. Teraz, kiedy oficjalnie awansowała na szefową projektu Sanctuary, wreszcie zgodziła się na własny pokój.
– Może powinnam zostać. Michael ucieszy się na mój widok. – Bezczelnie wystawiła mi język.
Tak… Michael zawsze cieszył się na widok Ally, a jego fiut jeszcze bardziej… Otrząsnąłem się z tej odrażającej wizji, by nie puścić pawia na biurko. Potrzebowałem chyba z dziesięciu lat na przyzwyczajenie się do myśli, że oni są razem, a moja młodsza siostra paraduje w sypialni ubrana w seksowne szkolne mundurki, które były ich fetyszem.
– Tym razem nie weźmiesz udziału w spotkaniu. Ally, błagam. – Spojrzałem na nią ostro, gdy otworzyła usta do kłótni. – Nie tym razem. Zajmij się swoim biurem lub realizacją projektu. Michael przyjedzie z Gabrielem, będziemy rozmawiać głównie o polityce – wspomniałem o moim drugim przyjacielu, wziętym prawniku, który pomagał nam w rozwiązaniu kłopotu z politykiem biorącym Sanctuary na cel podczas kampanii.
– Jak sobie chcesz! – fuknęła i obróciła się zamaszyście, a następnie opuściła moje biuro, trzaskając głośno drzwiami.
Rozbawiony pokręciłem głową i odgarnąłem włosy z twarzy. Ally mogła powtarzać, że jest dorosła, ale wciąż była bardzo młoda i czasem zachowywała się jak rozkapryszona nastolatka. Nie martwiłem się tym, miała jeszcze czas, by nabrać powagi, a poza tym dzięki temu wciąż mogłem czuć się jak starszy brat i ją pouczać. Uwielbiałem widok jej czerwonych policzków, gdy zwracałem jej uwagę, a ona próbowała nie okazywać emocji. Była w tym beznadziejna.
Nie minął kwadrans, a sekretarka wprowadziła do gabinetu Michaela Redinga i Gabriela Bishopa. Zanim ten pierwszy związał się z Ally, byliśmy przez członkinie Sanctuary nazywani Aniołami Seksu. Teraz zostało nas tylko dwóch, bo Michael chodził na krótkiej smyczy mojej siostry i szczerze wierzył, że to on dominuje w ich związku.
– Ally jest wściekła. – Michael rozsiadł się w fotelu, uśmiechając się drwiąco.
– Oberwie ci się tak samo jak mi – skwitowałem z równie perfidnym uśmieszkiem.
Taka była prawda. Moja siostra miała charakter równie ognisty jak włosy i pomimo niskiego wzrostu potrafiła dać nam popalić, co udowodniła, gdy walczyła o pracę nad projektem dla Sanctuary.
– Dlaczego nie ma tu Ally? Przecież on i tak jej wszystko opowie. – Gabriel wskazał oskarżycielsko na Redinga, a ja prychnąłem, zgadzając się z jego słowami.
– Nie, jeśli uznam, że ta wiedza nie jest jej potrzebna do pracy – bronił się Reding.
– Nie będzie. Dzisiaj pogadamy o polityce. – Oparłem się wygodniej na fotelu i ciężko westchnąłem. Nienawidziłem babrać się w tym gównie, ale czasem nie miałem innego wyjścia. Skoro Sanctuary zostało wmieszane w kampanię w wyborach na gubernatora, musiałem się zaangażować, aby ochronić klub.
Ally miała zająć się strategią komunikacyjną udowadniającą, że lokal Michaela nie jest jaskinią grzechu dla spaczonych seksualnie mieszkańców Nowego Jorku. Za to nasza trójka skupiała się na pogrążeniu Harrisona Frosta, kandydata Republikanów, który atakował Sanctuary, ale nie tylko. Ten oszołom chciał się pozbyć wszystkich, według niego, bezbożnych miejsc z miasta. Gdyby tylko wiedział, że to właśnie w Sanctuary imię Boga było wzywane prawdopodobnie częściej niż w kościołach…
– To co nowego w sprawie? – Spojrzałem na Gabriela. To on, jako znakomity prawnik, stał się naszym głównym strategiem. Frost miał sporo za uszami, także z czasów, gdy był prokuratorem, więc Bishop idealnie nadawał się do roli jego głównego pogromcy.
– Dalej poluję – westchnął leniwie. – Przydałaby mi się pomoc jakiegoś psa myśliwskiego, ale tu jest tylko stróżujący.
Michael parsknął i posłał mi przepraszające spojrzenie.
– Czytaliście? – jęknąłem, ukrywając twarz w dłoniach. Musiałem zemścić się na Melody Astor.
– Sorry, stary, ale to było nawet zabawne. – Uniósł ręce w przepraszającym geście, ale jego mina wcale nie wyrażała skruchy.
– Jeśli ja jestem psem stróżującym, to kim ty jesteś?
– Kanapowcem. Ally podrapie go za uchem, a on już merda ogonkiem – wtrącił rozbawiony Gabriel.
– Ally lubi mój ogonek i…
– Dość! – przerwałem Redingowi, zanim powiedział coś, co miałoby dołożyć mi dodatkowej traumy. – Zaakceptowałem wasz związek, ale to nie znaczy, że dobrze to znoszę. Skupmy się na sprawie.
– Popieram. – Gabriel, jako najpoważniejszy z nas, był sfokusowany na zadaniu i najbardziej profesjonalny. – Wciąż węszę, ale ciężko dowiedzieć się czegoś o przepływie pieniędzy. Frost jest ściśle powiązany finansowo z Samuelem Bellem i jego kościołem – wspomniał o teleewangeliście, moim zdaniem zwykłym oszołomie i przywódcy sekty. – Nie jest łatwo sprawdzić finanse organizacji religijnej, zwłaszcza takiej, która cieszy się sporym poparciem wśród polityków, ale dalej szukam. Jestem pewny, że coś znajdę. Teraz skupię się na sprawie Eleny Gomez.
– Kogo? – Michael uniósł wzrok znad telefonu. Pewnie wymieniał wiadomości z Ally, chociaż znajdowała się na tym samym piętrze.
– To kobieta skazana niesłusznie za morderstwo dziecka. Oskarżał Frost, na tej sprawie zbudował karierę – wyjaśnił Bishop.
– Widzę tu sporo możliwości – mruknąłem, rozważając opcje na przyszłość. Wiadomo było, że zrobię wszystko, aby nagłośnić ponowny proces, jeśli udałoby się do niego doprowadzić. – Nierzetelne śledztwo, rasizm, stereotypy… Ile lat ona już siedzi?
– Dziesięć. – Głos Gabriela był ponury. – Współpracuję z Projektem Niewinność nad wyciągnięciem jej z więzienia. Musimy przygotować dowody, które przekonają sąd do zgody na ekshumację ciała dziecka. Przepytujemy wszystkich świadków, rozmawiamy z członkami ławy przysięgłych i przeglądamy akta z procesu. Mam nadzieję, że trafimy na sędziego, który nie będzie bronił za wszelką cenę decyzji poprzednika.
Wzdrygnąłem się na myśl o wykopaniu z cmentarza małej trumienki.
– To na czym stoimy? – wtrącił niecierpliwie Michael. Rozumiałem go, w końcu chodziło o jego klub.
– Na tym, że kiedy Bishop doprowadzi do ponownego procesu, pogrążymy Frosta w mediach – mruknąłem, zastanawiając się nad kolejnymi ruchami. W głowie już tworzyłem listę dziennikarzy, którym planowałem przekazać informacje o kandydacie na gubernatora.
– A co z Melody? Ally wspominała, że mogłaby pomóc. – Michael napomknął o mojej nemezis.
– Nie wystarczy, że chcesz, aby napisała artykuł? – jęknąłem rozpaczliwie, bo słabo mi się robiło na myśl o czasie spędzonym z tą wścibską wariatką.
Niedawno ona i Ally urządziły sobie wypad pod Nowy Jork. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie odwiedziły Mystery, kiepskiej jakości klubu erotycznego, kompletnego przeciwieństwa ekskluzywnego i bezpiecznego Sanctuary. Na szczęście we trzech zdążyliśmy z misją ratunkową, zanim coś im się stało. Problem w tym, że musiałem później wracać do miasta jednym samochodem z Astor. I nie, nie pozwoliła mi prowadzić swojego wściekle czerwonego cabrio. Jechała, jakby znalazła prawko w chipsach. Wciąż miałem mdłości na to wspomnienie.
– Nie. – Michael uśmiechnął się wrednie, widząc moją minę i zapewne pobladłą twarz. Dostałem choroby lokomocyjnej, siedząc przy biurku. Wszystko przez jedną przejażdżkę z Astor.
– To pogadaj z Ally. Mnie w to nie mieszaj – broniłem się rękami i nogami przed nadmiarem kontaktu z tą kobietą.
– Skoro się upierasz. – Przewrócił teatralnie oczami, a Gabriel z trudem powstrzymywał śmiech.
– Skończmy na dzisiaj. – Westchnąłem zmęczony sytuacją.
– Jeszcze nie. Jutro zadzwoni do ciebie przedstawiciel komitetu Demokratów. Zostaniesz oficjalnie poproszony o to, by Walsh Communication poprowadziło kampanię Edith Peterson. – Michael wspomniał o kontrkandydatce Frosta.
– To zrobię z przyjemnością – syknąłem, chociaż zwykle nie mieszałem się do polityki. Tym razem postanowiłem zrobić wyjątek. Potrzebowaliśmy wszystkich możliwych działań, aby powstrzymać Republikanów przed zmianą stanu Nowy Jork w stolicę purytanizmu.
– To teraz możemy zakończyć. I – Michael spojrzał na mnie surowo – umów się wreszcie z Melody na spotkanie w sprawie artykułu. Nie zwlekaj, Raf.
– Raf strasznie przeżywa twój artykuł. – Ally ściągnęła z wieszaka kremową sukienkę i przyłożyła ją do siebie.
– Za jasna. Będziesz w niej wyglądać blado – zaskrzeczała moja babcia. Siedziała wygodnie rozparta w aksamitnym fotelu i sączyła szampana. Wyglądała jak królowa, a ekspedientki nadskakiwały jej i wciąż proponowały kolejnego drinka lub przekąskę. Byłam pewna, że gdyby wyciągnęła papierosa i zażądała ognia, zgodziłyby się bez problemu. To nic, że najprawdopodobniej zginęłybyśmy od pożaru tej całej tafty, satyny i cekinów, które nas otaczały. Margaret Astor i jej zachcianki liczyły się bardziej niż przepisy przeciwpożarowe.
Robiłyśmy zakupy z okazji zbliżającego się balu debiutantek. Zarówno ja, jak i Ally, już dawno miałyśmy go za sobą, ale teraz pełniłyśmy rolę przewodniczek dla kolejnego pokolenia dziewczyn wchodzących oficjalnie do towarzystwa. Nie mogłyśmy się wymigać od tego obowiązku, bo moja babcia przewodniczyła komitetowi organizacyjnemu, a jej nie dało się odmówić.
– Gabriel i Michael wciąż mu dokuczają – dodała Ally ze złośliwym uśmiechem i odwiesiła jasną sukienkę. – A co powiecie o tej? – Sięgnęła po granatową kreację.
– Dziecko, jest zbyt konserwatywna. – Babcia wykrzywiła usta w sposób, który oznaczał zdegustowanie. – Wiem, że bal wymaga zachowania pewnych standardów, ale możesz pokazać trochę ciałka. Jesteś młoda, ładna, zgrabna, ciesz się tym.
Zachichotałam. Stateczna Margaret Astor siała postrach wśród członków nowojorskiej socjety. Uchodziła za strażniczkę zasad i dobrego wychowania, ale ci, którzy dobrze ją znali, wiedzieli, jaka była w rzeczywistości. Mówiąc dosadnie – szurniętą staruszką ze słabością do tytoniu, szampana i pikantnych erotyków, od których nawet mi na policzkach kwitły rumieńce.
– Zasady mówią, że suknia musi być długa, ale nikt nie mówił, że macie być zapięte pod samą szyję. – Odstawiła kieliszek i podniosła się z fotela, aby do nas podejść. Zaczęła sama przeglądać wieszaki. – Ta będzie idealna. – Wyciągnęła suknię z czarnej, prześwitującej koronki. – No nie gap się tak, idź przymierzyć! – fuknęła, wciskając ubranie w ramiona zaskoczonej Ally.
Przyjaciółka posłusznie przeszła do przymierzalni, a babcia zajęła się szukaniem kreacji dla mnie. Energicznie przesuwała kolejne wieszaki i głośno wygłaszała opinie na temat niezbyt utalentowanych projektantów i marnotrawstwa materiału.
– Złota lub czerwona – mruknęła, zerkając na mnie krytycznym okiem. – W takich kolorach wyglądasz jak seksowna laska.
– Babciu! – wykrzyknęłam zażenowana nie tylko tymi słowami, ale też chichotem ekspedientki.
– Nie ma się czego wstydzić – uniosła głos, przez co już nie tylko najbliższe otoczenie słyszało naszą rozmowę, ale też pozostałe klientki butiku. – Podkreśl cycuszki i tyłeczek, mężczyźni lubią takie rzeczy!
– Babciu! – pisnęłam i zakryłam bordową twarz dłońmi. – Czy możemy dyskutować o tym w domu, a nie w miejscu publicznym?
Na szczęście w tej chwili Ally wyszła z przymierzali, co odwróciło naszą uwagę. Staruszka zagwizdała, a ja tym razem musiałam przyznać jej rację. Przyjaciółka wyglądała zjawiskowo w czarnej koronce. Jej suknia ciągnęła się do ziemi, ale była wygodna dzięki głębokiemu wycięciu na nodze.
– Michael padnie z wrażenia – stwierdziłam, sugestywnie unosząc brwi i wskazując na głęboki dekolt.
– Nie tylko on – zachichotała babcia. – Niejeden kawaler, a nawet żonaty będzie się za tobą oglądać, dziecko. Melody, nie krytykuj – skarciła mnie, gdy otworzyłam usta. – Ally ma dwadzieścia dwa lata, to czas, by szaleć. Ty też jeszcze możesz to robić. Teraz musicie eksperymentować, urządzać ekstrawaganckie przyjęcia, skakać z kwiatka na kwiatek i odkrywać waszą seksualność. Po ślubie już nie będziecie miały na to czasu, a towarzystwo zacznie was surowiej traktować. Im kobieta ma więcej lat, tym bardziej otoczenie oczekuje od niej statecznego, poważnego zachowania.
– Od ciebie chyba nikt niczego nie oczekuje – mruknęłam, pomijając temat Sanctuary. Nie, nie miałam zamiaru tłumaczyć babce, że Ally poznaje swoją seksualność bardzo dogłębnie w erotycznym klubie dla elit.
– Ja to ja – prychnęła, poprawiając włosy. – Wymykam się wszelkim zasadom i stereotypom, ale nie każdy ma takie szczęście. Powiem ci coś, moja droga wnuczko. Jeśli chcesz mieć taką swobodę, musisz zdobyć władzę i kreować trendy.
– Melody ma władzę – wtrąciła Ally. – Cały Nowy Jork drży ze strachu za każdym razem, gdy pojawia się jej artykuł.
– Nie przesadzaj. – Machnęłam ręką, udając skromność, ale przyjaciółka mile połechtała moje ego. – Nie jestem aż tak ostra.
– Nazwałaś mojego brata psem stróżującym.
– A to zabawne! – zarechotała babcia.
– To nieprawda – zaprzeczyłam, chichocząc. – Nazwałam go najgorętszym kawalerem Nowego Jorku, ale ostrzegłam, że zamieni się w psa stróżującego, jeśli nie przestanie pilnować cię, gdy jesteś z Michaelem. Przyznaj, Ally, Raf wyglądał śmiesznie, gdy ignorował pannę Salvini i nie spuszczał wzroku z ciebie i twojego faceta.
– A skoro już mowa o partnerach. – Babcia przerwała dyskusję o wrażliwym ego Rafaela Walsha. – Melody, z kim wybierasz się na bal debiutantek? Ally ma pana Redinga, a ty? Chyba nie zamierzasz zjawić się sama? – Zrobiła zabawną minę, która chyba miała udawać przerażenie takim faux pas jak brak mężczyzny do trzymania torebki na imprezie.
– Tak, mam zamiar przyjść sama. Nie mam czasu na zajmowanie się partnerem – tłumaczyłam, a zaciśnięte wargi babki sygnalizowały, że ma gdzieś moje argumenty. Gdzieś bardzo głęboko. – Pełnię rolę mentorki, muszę pomóc debiutantkom – broniłam się. – A poza tym będę tam też jako dziennikarka, napiszę później sprawozdanie z wydarzenia.
– Moja wnuczka nie pójdzie sama na bal. – To był ten słynny ton Margaret Astor, ten nieznoszący sprzeciwu, którego bały się wszystkie panie z towarzystwa, a nawet jeden z dawnych prezydentów Stanów. – Jeśli nie masz partnera, poproszę kuzyna Louisa, aby poszedł z tobą.
– Babciu, nie pójdę z kuzynem! – zaprzeczyłam szybko, bardzo piskliwym, wręcz panicznym głosem. To ja pisałam cięte artykuły o mieszkańcach Nowego Jorku, nie chciałam stać się bohaterką jednego z nich.
– Mam partnera dla Mel – wtrąciła szybko Ally, ratując mnie z opresji. – Zadzwonię do niego i wszystko załatwię.
– Tak może być – zgodziła się łaskawie babka i znowu usiadła w fotelu, a ekspedientka podała jej kolejny kieliszek szampana. – Melody, przymierz tę czerwoną suknię. – Wskazała kościstym palcem konkretną kreację. – Chcę już stąd wyjść i zapalić.
Przewróciłam oczami i złapałam wybraną przez nią kreację, a następnie bez komentarza poszłam ją przymierzyć. Tłumaczenie czegokolwiek Margaret Astor przypominało rozmowę z kotem o tym, że w nocy należy spać, a nie szaleć po mieszkaniu. Dlatego odpuściłam kolejną rozmowę na temat zgubnych skutków palenia, by ochronić moje i tak już zszargane nerwy.
Musiałam przyznać jedno – babcia miała oko i wybrała świetną kieckę. Suknia była elegancka, seksowna i dosyć odważna, ale nie wulgarna. Poza tym miała czerwony kolor, a ten uwielbiałam i stawiałam go ponad innymi. Moją garderobę wypełniały głównie ubrania o tej barwie, chociaż w różnych odcieniach.
– No! – Mocny, ochrypły głos babki poniósł się po całym sklepie. – Teraz obie wyglądacie odpowiednio. Bierzemy. – Ostatnie słowo skierowała do ekspedientki. – Ja stawiam. – Puściła oczko mi i Ally.
– Nie jestem pewna, czy kocham twoją babcię czy się jej boję – szepnęła konspiracyjnie przyjaciółka, a na jej ustach błąkał się lekki uśmiech.
– Myślę, że czujesz obie te rzeczy. Z nią nie da się inaczej – podsumowałam oryginalną osobowość najstarszej kobiety w mojej rodzinie. – Ciesz się, że urodziła się w czasach, gdy to mężczyźni dzierżyli władzę. Wyobraź sobie, jakby wyglądał świat, gdyby mogła zostać prezydentem lub naukowcem.
– Albo byłby wspaniały, albo czekałaby nas postapokaliptyczna przyszłość. – Ally ewidentnie widziała moją babkę w taki sposób, jak ja.
***
Na szczęście Margaret Astor uznała, że zakupy ją wymęczyły i potrzebuje drzemki przed spotkaniem z komitetem organizacyjnym balu. Już współczułam tym wszystkim kobietom, które miały przez resztę dnia słuchać poleceń babki i jej reprymendy, jeśli coś jej się nie spodoba.
Za to ja i Ally wreszcie mogłyśmy spędzić trochę czasu razem. Odkąd związała się z Redingiem, bujała w różowych chmurkach i zachowywała się jak zakochana nastolatka. W dodatku każdą wolną chwilę spędzała ze swoim facetem, o którego prawie byłam zazdrosna. Prawie, bo przecież żaden mężczyzna nie mógł być ważniejszy od najlepszej przyjaciółki. Prawda?
– Dzięki, że uratowałaś mnie od pójścia na bal z kuzynem. – Weszłyśmy do kawiarni. – W życiu nie zniosłabym takiego upokorzenia. To byłoby jak mój nastoletni koszmar z czasów liceum. – Wzdrygnęłam się na tworzoną przez umysł wizję tańca z kuzynem Louisem, jego przylizanych włosów i wiecznie spoconego czoła. – Na balu powiemy, że mojemu partnerowi coś w ostatniej chwili wypadło i dlatego przyjechałam sama.
– Ale ja serio mam dla ciebie partnera! – wykrzyknęła z oburzeniem Ally. – Nie udawałam przed twoją babcią.
– Nie? – Zdziwiona zamrugałam kilka razy, ponieważ nie spodziewałam się, że przyjaciółka powiedziała prawdę. – A kto to? – Zmrużyłam oczy, czekając na informację.
– Niespodzianka. – Wyszczerzyła się w sposób, który przyprawił mnie o dreszcze. Ally miewała czasem szalone pomysły i mogłam się po niej spodziewać wszystkiego.
– Nie lubię niespodzianek. – Próbowałam dowiedzieć się, kogo przyprowadzi jako mojego partnera.
– Bzdura. Uwielbiasz je. – Przyłożyła do ust kubek i spojrzała na mnie znad niego z politowaniem.
Cholera! Miała rację, uwielbiałam niespodzianki.
– Błagam – mruknęłam. – Niech nie będzie spocony z ulizaną fryzurą i wielkim brzuchem. – Wciąż myślałam o wizji tańca z kuzynem Louisem.
– Nie martw się. Zdecydowanie taki nie będzie – odparła tajemniczo, a mnie zaczęła zżerać ciekawość. Wiedziałam jednak, że z Ally Walsh nic nie wyciągnę. Ta dziewczyna potrafiła dochować sekretu.
Nie zdążyłam wyrazić kolejnych oczekiwań względem partnera na bal, ponieważ z mojej torebki rozbrzmiały dźwięki Dynamit BTS. Tak, kochałam k-pop i chociaż miałam dwadzieścia sześć lat, a ta muzyka kojarzyła się głównie z nastolatkami, wcale nie miałam zamiaru rezygnować z jej słuchania.
Wyjęłam telefon i ze zdziwieniem rozchyliłam usta i oczy.
– Wyglądasz jak ryba. Chcesz wody? – Przyjaciółka zachichotała i uniosła się, aby zapuścić żurawia na ekran. – O kurczę! Reprymenda Michaela chyba zadziałała. Odbierz. Raf dzwoni w sprawie tego twojego artykułu o Sanctuary.
Miałam ochotę odpowiedzieć Ally, że nie uśmiecha mi się współpraca z jej bratem i wolałabym, aby to ona odpowiadała za kontakt ze mną podczas prac nad tekstem o erotycznym klubie Redinga. Gdy wpadłam na pomysł, by o nim napisać, założyłam, że to przyjaciółka będzie pełniła funkcję rzecznika prasowego, bo w końcu to ona nadzorowała projekt komunikacyjny lokalu. Niestety Michael stwierdził, że jego dziewczyna ma zbyt wiele obowiązków, a Raf, jako stały bywalec, będzie doskonałym przewodnikiem.
I teraz groziło mi, że pójdę siedzieć za morderstwo, bo facet był zbyt wysoki i umięśniony, abym dała radę ukryć jego zwłoki. Chyba że bym je poćwiartowała, ale później miałabym dużo sprzątania i byłam pewna, że mój robot mopujący nie poradziłby sobie z taką ilością krwi.
Pozostało mi więc szybko załatwić sprawę artykułu, a później unikać Rafaela Walsha.
– Halo? – burknęłam po odebraniu.
– Cześć. – Jego ton był równie entuzjastyczny. – Dzwonię w sprawie twojego tekstu. Michael da ci tymczasowe członkostwo w klubie, więc daj znać, kiedy chcesz się spotkać. Oprowadzę cię i odpowiem na pytania. Najlepiej w przyszłym tygodniu w porze lunchu.
– W porze lunchu zobaczę puste ściany i brak klimatu. Robisz to, co z Ally – wytknęłam mu sposób, w jaki utrudniał życie swojej młodszej siostrze.
Gdy Ally wywalczyła sobie pracę nad projektem dla Sanctuary, Michael i Rafael robili wszystko, aby nie zaznała przyjemności klubu. Nie chcieli, aby przychodziła do niego w godzinach otwarcia, obserwowała gości i dołączyła do seksualnych zabaw. Inną sprawą było to, że, jak się okazało, Michael udzielał Ally korepetycji, o których nikt nie wiedział.
– Chcę przyjść do klubu w czasie, gdy będzie czynny. Nie musi być to Otwarta Noc – wspomniałam o comiesięcznym wydarzeniu. Podczas niego do Sanctuary wpuszczano osoby spoza listy gości. – Dam ci znać, gdy będę miała czas. – Rozłączyłam się zanim odpowiedział.
– Słu… – Zorientowałem się, że pieprzona Astor zdążyła zakończyć połączenie. – Słuchaj no, nie będziesz mi dyktować warunków – wymamrotałem do siebie to, co chciałem jej powiedzieć.
Schowałem telefon do kieszeni marynarki i otworzyłem ciężkie, rzeźbione drzwi do Sanctuary. Przy wejściu przywitałem się z ochroniarzem i od razu przeszedłem do baru, bo bardzo potrzebowałem drinka. Spodziewałem się, że współpraca z Melody Astor nie będzie lekka, nawet byłem tego pewny od dnia, gdy wpadła na pomysł tekstu, a Michael wcisnął mi rolę jej niańki. Nie miałem jednak pojęcia, że czeka mnie walka o wypowiedzenie słowa!
– To samo, co on. – Wskazałem kelnerowi szklaneczkę siedzącego przy barze Gabriela. – Ciężki dzień? – zagadnąłem do kumpla, chociaż nie widzieliśmy się zaledwie dzień.
– Tak, sprawa Eleny Gomez jest męcząca. Szkoda, że nie mogę zrezygnować z pozostałych, aby skupić na niej uwagę. – Mógł, miał kupę kasy, ale był zbyt obowiązkowy i rozsądny. Gabriel nie odstawiłby swoich klientów na boczny tor, prędzej zapracowałby się na śmierć. Z naszej trójki był zdecydowanie najmniej zabawny i najbardziej obowiązkowy.
– No to przyda ci się trochę relaksu. – Wskazałem głową na atrakcyjną blondynkę z pokaźnym biustem. Kojarzyłem ją, nazywała się Celeste… Celine… Ce… jakoś na C i była aktorką teatralną. Nawet niedawno kupiłem rodzicom bilety na sztukę, w której grała jedną z głównych ról.
– Nie wygląda na taką, co chciałaby mi służyć – mruknął, ale nie odrywał wzroku od seksownego ciała artystki.
– Nie sprawdzisz, to się nie dowiesz – zachęcałem go i sączyłem podstawionego przez barmana drinka.
Sam też potrzebowałem chwili zapomnienia. Odbyłem dziś wielogodzinną rozmowę z przewodniczącym komitetu Demokratów, który miał milion pomysłów na kampanię Edith Peterson, ale żaden z nich nie nadawał się do wykorzystania. Facet udowodnił, że politycy powinni zajmować się polityką, a promocję zostawić specjalistom. W dodatku przed chwilą zaliczyłem tę nieszczęsną rozmowę, a raczej próbę rozmowy z Melody Astor. Marzyłem o tym, by zatopić fiuta w ciepłym, atrakcyjnym ciałku kobiety będącej totalnym przeciwieństwem przyjaciółki mojej młodszej siostry. Potrzebowałem cipki na już, więc rozglądałem się nie tylko za partnerką dla Gabriela, ale również dla siebie.
Z bólem serca musiałem przyznać, że Anioły Seksu bez Michela nie robiły już takiego wrażenia. Nasze trio miało renomę, otaczała nas swoista legenda najlepszych kochanków w klubie. A teraz zostaliśmy we dwóch, bo Reding bawił się w nauczyciela z moją młodszą siostrą. Wzdrygnąłem się i zacząłem się bać, że ten odruch zostanie ze mną do końca życia, jeśli przyjaciel i Ally wciąż ze sobą będą. Jednocześnie wiedziałem, że gdyby ją zranił i zostawił, to prawdopodobnie skończyłoby się to jego śmiercią, a przynajmniej gipsem na całym ciele. Hm… czy można było złamać komuś fiuta? I czy zostałby wsadzony w gips?
Moją uwagę przyciągnęła chyba nowa członkini klubu. Nie widziałem jej tu wcześniej, a do tego sprawiała wrażenie nieco onieśmielonej i niepewnej. Była piękna i zupełnie niepodobna do Melody Astor, ale ja potrzebowałem kogoś, kto za mną nadąży. Dlatego z żalem zrezygnowałem z podboju i postanowiłem poszukać szczęścia w głównej sali, gdzie zawsze coś się działo. Nazwijcie mnie ekshibicjonistą i wojerystą, proszę bardzo! Cóż, nic nie poradzę na to, że kręci mnie zarówno oglądanie jak i bycie oglądanym.
W drodze do mojego ulubionego placu zabaw dla dorosłych pozbyłem się marynarki i rozwiązałem krawat. Zatrzymałem się w szatni, gdzie zostawiłem wszystkie swoje rzeczy i goły jak mnie Pan Bóg stworzył wkroczyłem do głównej sali.
Nie pomyliłem się. Było jeszcze wcześnie, ale w lożach już zebrało się trochę napalonych ludzi, w tym kobiet. I o to mi chodziło. Moje usta rozciągnęły się w uwodzicielskim uśmiechu, odgarnąłem niesforny kosmyk z czoła i dumnym krokiem przeszedłem przez pomieszczenie, aby zasiąść w mojej ulubionej loży. Wszystkie były takie same, ale ta jakoś najbardziej mi odpowiadała. Spędzałem w niej tyle czasu, że chyba wgniotłem na stałe siedzenie i teraz miało kształt idealnie dopasowany do mojego tyłka. Ubrana w gorset i skórzane szorty kelnerka od razu podała mi drinka. Wpatrywałem się w nią łakomym wzrokiem, lecz wiedziałem, że przyjaźń z Michaelem nie upoważniała mnie do nawiązywania relacji z jego personelem. Przeciwnie, oberwałbym za to bardziej niż pozostali goście, nie miałem taryfy ulgowej.
Wpatrywałem się w scenę, na której odbywał się akurat pokaz shibari. Sam nie byłem fanem tej sztuki, wymagała zbyt wiele cierpliwości i uwagi, a wcale nie obiecywała szczęśliwego zakończenia. Oczywiście doceniałem jej precyzję i zmysłowość, ale to nie było dla mnie.
W Sanctuary regularnie odbywały się tego typu wydarzenia. Była to kwestia wymagań prawnych. W stanie Nowy Jork klub erotyczny musiał prowadzić też inną działalność, aby mógł funkcjonować na terenie miasta, wśród jego aktywnych części. Warsztaty shibari może i miały podtekst seksualny, ale mówiły też o bezpieczeństwie i sztuce. Gdyby było inaczej, Michel musiałby prowadzić klub na obrzeżach Nowego Jorku lub nawet poza jego granicami.
– Potrzebujesz towarzystwa? – Oderwałem wzrok od sceny i skierowałem go w kierunku seksownego, ochrypłego głosu. Należał do stałej bywalczyni klubu. Już kiedyś się razem zabawialiśmy i miło wspominałem tamte chwile. – Jesteś dziś sam? – Kobieta rozejrzała się jakby w poszukiwaniu moich kumpli. Fakt, zwykle byliśmy nierozłączni nawet podczas seksu. Nie to, żebyśmy ze sobą… o nie!
– Dzisiaj jestem sam – wymruczałem zachęcająco i przesunąłem się, aby pokazać jej, że zapraszam. – Może więc zadbasz o to, bym nie czuł się samotny.
W odpowiedzi zaśmiała się nieco chrapliwie. W innej sytuacji nie uznałbym tego dźwięku za zbyt seksowny, ale byłem nakręcony, a mój mózg oddał władzę swojemu większemu koledze na dole, pomiędzy moimi nogami. I nie, to wcale nie oznacza, że mam mały mózg. Tylko tyle, że mam wielkiego kutasa.
– Delia, prawda? – zapytałem, aby upewnić się, że pamiętałem jej imię.
– Tak – potwierdziła i nie spytała o moje, bo przecież je znała. W końcu byłem jednym z legendarnych Aniołów Seksu.
Kiedy usiadła, moja dłoń od razu spoczęła na jej nagim udzie. W przeciwieństwie do mnie Delia nie była naga, a ubrana w prześwitującą, koronkową bieliznę, co dodawało naszemu spotkaniu pikanterii i zmysłowości.
Zbliżyłem usta do jej szyi, a ona zmrużyła oczy i odchyliła głowę. Rozpocząłem spacer palcami po udzie ku prawdopodobnie już rozpalonej kobiecości. Jednocześnie stymulowałem partnerkę za pomocą łagodnych muśnięć na wrażliwej szyi i ramieniu. Na skórze Delii szybko pojawił się rumieniec świadczący o podnieceniu, a jej oddech przyspieszył. Uśmiechnąłem się pod nosem. Była spragniona, a ja miałem zamiar ją zadowolić.
Opadłem na kolana i rozszerzyłem nogi Delii. Cicho pisnęła, ale gwałtownie urwała ten dźwięk i wciągnęła powietrze, gdy pociągnąłem językiem po koronce jej majtek. Byłem kurewsko nakręcony, a dodatkowo podniecały mnie dźwięki dochodzące z sąsiednich lóż, jęki rozkoszy naszych sąsiadów. Uniosłem wzrok, by spojrzeć partnerce w oczy. Delia miała zamglone spojrzenie, rozchylone usta, przez które brała krótkie, spazmatyczne oddechy, gdy mój język wirował na jej wrażliwej, okrytej materiałem łechtaczce.
– Podoba ci się? – Na chwilę przerwałem pieszczotę, by posłać kobiecie zniewalający uśmiech. Nie była w stanie odpowiedzieć, tylko potaknęła ruchem głowy. Zadowolony wróciłem do zabawy.
Odchyliłem materiał jej majtek i zaciągnąłem się apetycznym zapachem wilgotnej cipki. Uwielbiałem władzę jaką dawała mi dobrze zrobiona mineta. Kochałem widok kobiety, która rozpadała się pod wpływem moich pieszczot. Nie potrzebowałem żadnych batów, wyzwisk i gróźb, by dominować, potrafiłem to zrobić z pomocą niezliczonych orgazmów. Pod ich wpływem partnerki seksualne miękły w moich ramionach i oddawały mi pełną kontrolę.
– Rafael! Wejdź we mnie wreszcie ! – sapnęła niecierpliwie Delia i uniosła biodra w zapraszającym geście.
Zaśmiałem się cicho i sięgnąłem do miseczki z prezerwatywami, która znajdowała się w loży, w zasięgu ręki, aby nie było trzeba przerywać zabawy w celu poszukiwania gumek. Rozerwałem zębami folię i naciągnąłem lateks na już gotowego do zabawy penisa. Mój przyjaciel zakołysał się w oczekiwaniu na wejście w wilgotną szparkę. Wstając, złapałem Delię za ręce i zachęciłem ją, by podążyła za mną. Rozsiadłem się na sofie, a ją umieściłem na moich kolanach, przodem do sceny. Taką pozycję lubiłem najbardziej. Mogłem nadawać rytm, niemal podrzucać kobietę, by nadziewała się głęboko na kutasa podczas opadania, i jednocześnie pieścić jej łechtaczkę. Poza tym podniecał mnie jeszcze jeden aspekt takiego ustawienia. Mogliśmy być zarówno widownią, jak i pokazem.
Dalia sprawnie przyjęła całą moją długość i oparła się o mnie plecami. Chwyciłem ją za biodra, a stopy mocno zaparłem o podłogę, aby przejąć kontrolę. Kobieta próbowała początkowo nadać własny rytm naszym zabawom, ale nie pozwoliłem jej na to. Chciałem zalać ją przyjemnością, ale na własnych warunkach.
– Spokojnie, zacznijmy powoli – wyszeptałem i musnąłem ustami ucho Delii. Kobieta zadrżała pod wpływem tej delikatnej pieszczoty, a następnie uniosła lekko biodra i opadła na mnie z cichym sapnięciem. – Właśnie tak, skarbie – pochwaliłem ją za posłuszeństwo.
Jedną dłonią ścisnąłem pełną pierś partnerki, a palce drugiej ułożyłem na jej łechtaczce. Chciałem zapewnić Delii pełnię doznań. Dlatego, kiedy powoli kołysała tyłkiem, zacisnąłem zęby i skupiłem się na pieszczeniu jej i tak już pobudzonego ciała.
– Spójrz na to, co się dzieje na scenie – szeptałem ochrypłym z podniecenia głosem. – Wyobraź sobie, że wisisz związana, a ja zanurzam się w twojej ciasnej, mokrej cipce.
Delia jęknęła głośno, a dźwięk ten zlał się z symfonią innych odgłosów rozkoszy, które dochodziły z sąsiednich kanap. Uwielbiałem taką atmosferę zmysłowości, swobody i erotyzmu. Kochałem to, że ludzie w głównej sali nie wstydzili się swoich ciał, cieszyli towarzystwem i podziwiali innych, w tym oczywiście mnie. Sam też lubiłem podziwiać.
Moja dłoń z piersi przeniosła się na tyłek kobiety, aby nadać jej ciału nieco szybsze ruchy. Delia ujeżdżała mnie niczym ogiera na wyścigach. Poruszała się sprawnie, rytmicznie, a ja wypychałem biodra, aby mocniej się w niej zagłębiać. Obróciłem głowę i zacząłem się przyglądać parze w sąsiedniej loży. Bawili się ostro, ona krzyczała, a on nie miał dla niej litości. Trzymał dłoń zaciśniętą na jej gardle i szybko poruszał lędźwiami, doprowadzając towarzyszkę do orgazmu. Kiedy go osiągnęła, moje podniecenie też zbliżało się ku głównej fali kulminacji, dlatego musiałem zadbać o moją partnerkę. Energiczniej pocierałem jej łechtaczkę, chcąc doprowadzić Delią do upragnionego orgazmu. Doszła. Odchyliła głowę i opadła ciałem na mój tors, drżąc w ekstazie. Dopiero wtedy pozwoliłem sobie na własną przyjemność. Złapałem ją mocno za biodra i zacząłem się poruszać w odpowiadającym mi rytmie. Było to szybkie i intensywne, a moje pchnięcia nie tylko zbliżały mnie do orgazmu, ale też przedłużały ten, który przeżywała Delia. Wreszcie warknąłem i skończyłem.
Nie byłem chamem, nie zrzuciłem kobiety ze swoich kolan, pozwoliłem jej powoli dojść do siebie i sam też rozkoszowałem się chwilą spokoju.
– Musimy to powtórzyć – mruknęła leniwie, zsuwając się ze mnie.
– Koniecznie. – Posłałem jej zawadiacki uśmiech, a następnie pomogłem wstać i odprowadziłem do łazienki. Może i byliśmy w seks klubie, ale to nie znaczyło, że nie mogłem być dżentelmenem.
