211 osób interesuje się tą książką

Opis

Są bogaci, uparci i uwielbiają dominować.

Nowa powieść Laurelin Paige przekracza granice grzechu!

Sabrina Lind wciąż pamięta o tym, co wydarzyło się dziesięć lat temu. Wziął ją na imprezie. Inteligentny, pewny siebie i władczy – Donovan Kincaid. Zdobył ją, mimo że marzyła o jego najlepszym przyjacielu, któremu też nie była obojętna.

Po latach spotyka Westona Kinga, obiekt westchnień z przeszłości. Mężczyzna tym razem nie zamierza pozwolić jej zniknąć. Proponuje Sabrinie pracę w prestiżowej agencji, którą zarządza razem z… Donovanem Kincaidem.

Kobieta wywołuje pożądanie ich obu. Daje się uwikłać w grę pełną zaskakujących perwersji i gorących fantazji. Który z playboyów zdobędzie ją na zawsze?

__

Laurelin Paige - amerykańska pisarka, autorka powieści erotycznych i romansów. Miłośniczka seriali typu "Gra o tron” czy "Walking Dead”. Wielbicielka Michaela Fassbendera. Członkini Międzynarodowego Klubu MENSA. Prywatnie żona i matka trzech córek.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 334

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Jeden

On nie będzie mnie nawet pamiętać – upierałam się. Musiałam się skoncentrować, żeby się nie wiercić. Martini, które wypiłam wcześniej, przestało na mnie działać jakąś godzinę temu i zaczęłam się denerwować. Jak ja się dałam na to namówić?

– Czy możesz przestać? – Ashley wyjrzała z kolejki przed nami, pewnie po to, by ocenić, kiedy przyjdzie pora na nas. Stałyśmy wraz z kilkunastoma kobietami, by przywitać się z prelegentem, Westonem Kingiem, po jego wystąpieniu na konferencji pt. „Reklama w Nowej Erze”. – Jesteś mądra. Błyskotliwa. Ułożona. Piękna. Nikt nie mógłby cię zapomnieć.

Kobieta, którą opisała, istniała dopiero od kilku lat. Wcześniej byłam nieśmiała i nieporadna. Wyglądałam zwyczajnie, a zaniedbane brązowe włosy o szarawym odcieniu nosiłam związane w kucyk.

– Nie znałaś mnie na studiach. Wtedy na pewno się nie wyróżniałam.

I najwyraźniej nie byłam zbyt wyjątkowa, skoro nie dałam rady wytrzymać na Harvardzie dłużej niż jeden semestr.

Ashley głośno wciągnęła powietrze nosem – zawsze tak robiła, gdy próbowała zachować spokój. Potem odwróciła się do mnie i rzuciła mi swój najbardziej zachęcający uśmiech.

– Ale znam cię teraz. Nawet jeśli cię nie pamięta, to będzie udawał, że zna, tylko po to, by dalej z tobą rozmawiać.

Powieka mi drgnęła, bo starałam się nie przewrócić oczami.

– Zamknij się.

– Nie mogę. Jestem w tobie zakochana w nielesbijski sposób. Wiesz przecież. Nie wiem, jak ktoś mógłby cię nie kochać. – Złapała mnie pod ramię i przesunęłyśmy się do przodu. Od Westona dzieliła mnie jeszcze tylko jedna osoba. Od mojej przeszłości i teraźniejszości. Czy byłam gotowa na spotkanie moich dwóch światów?

Szczerze mówiąc, pewnie niepotrzebnie się nakręcałam. Minęło zbyt wiele lat, by wciąż robić wielkie halo z powodu czegoś, co wydarzyło się dawno temu. A dokładniej dekadę temu. Nawet wtedy ledwie się znaliśmy. Odbyłam tylko jedną prawdziwą rozmowę z tym mężczyzną – a właściwie z chłopakiem, którym wtedy był – a reszta moich doświadczeń z nim wynikała z obserwacji z dystansu.

Poza tym w tej chwili nie stałam przecież w kolejce, by zobaczyć się z Donovanem Kincaidem. To dopiero byłoby niepokojące. On na pewno by mnie pamiętał. Musiałby. To, co się wtedy między nami wydarzyło, na tle tych wszystkich lat było zaledwie małym punktem, ale wywarło ogromny wpływ, przynajmniej na moje życie. Czy ja odcisnęłam takie samo piętno na jego życiu?

Wciąż myślałam o Donovanie, o jego mocnej szczęce, piwnych oczach i o tym, w jaki okropny sposób się rozstaliśmy, gdy nagle kobieta przed nami pożegnała się i odeszła. Stanęłam twarzą w twarz z Westonem Kingiem.

Jezu, jaki on był piękny. Oczywiście zawsze taki był, ale w ciągu tych ostatnich dziesięciu lat jeszcze wyprzystojniał. Przez ostatnie dziewięćdziesiąt minut gapiłam się na niego, gdy mówił o Javits Center, więc powinnam być przygotowana, ale z bliska jego atrakcyjność uderzyła mnie jeszcze bardziej. Te niebieskie oczy wydawały się bardziej szokujące. A uśmiech bardziej zachwycający.

Wyglądał tak, że każdej dziewczynie robiło się mokro w majtkach. Byłam o tym przekonana.

– Cześć – powiedział tak aksamitnym głosem, że nie wiedziałam, czy to przez to, że mnie rozpoznał, czy po prostu to kwestia jego uroku.

– Eee… Hej. – Tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Może i byłam zadbana i ułożona na zewnątrz, ale na widok Westona Kinga natychmiast zmieniłam się w tę samą skrępowaną nastolatkę, którą kiedyś byłam.

Na szczęście Ashley była przy mnie i mogła przyjść mi na ratunek.

Podeszła do niego, ciągnąc mnie za sobą.

– Część, jestem Ashley. A to moja przyjaciółka Sabrina. Pracujemy w Now w L.A. i chciałyśmy ci powiedzieć, że prezentacja naprawdę nam się podobała. Szczególnie twoja opinia na temat relacji pomiędzy działami w agencjach. W naszym biurze zauważyłam te same problemy wynikające z rywalizacji między naszymi zespołami sprzedażowymi a kreatywnymi.

– Dziękuję – powiedział Weston. – Wojna między sprzedawcami a artystami. Tak jest chyba w każdej firmie.

Skierował ten komentarz do nas obu, ale ja tylko pokiwałam głową jak idiotka.

Ashley głośno odetchnęła – co było cichą oznaką jej frustracji – i położyła mi rękę na ramieniu.

– Poza tym Sabrina studiowała z tobą, chociaż jest zbyt nieśmiała, by to przyznać.

– Ashley! – ostrzegłam. Właśnie taki był problem z przyjaciółką, która nie zna żadnych granic. Jeśli bym jej nie powstrzymała, zaczęłaby paplać o tym, że kiedyś mocno się w nim bujałam. A niechby tylko spróbowała wspomnieć o Donovanie. – Wcale nie zamierzałam tego przyznawać.

– Chodziliśmy razem na studia? – Weston przyjrzał mi się z uwagą chyba po praz pierwszy, odkąd przed nim stanęłam.

Przyglądał się mojej twarzy tak uważnie, że niemal czułam łaskotanie. Zaczerwieniłam się.

– Uczęszczałam na Harvard tylko przez semestr na pierwszym roku. – A potem byłam zmuszona zrezygnować. – Na pewno mnie nie pamiętasz.

Jezu. Nawet nie potrafiłam mu spojrzeć w oczy. Co jest ze mną nie tak? Przecież mam dwadzieścia siedem lat, nie siedemnaście.

Weston przekrzywił głowę.

– A dobrze się znaliśmy? Przypomnij mi, jak masz na imię?

O Boże. On naprawdę mnie nie pamiętał. To było okropnie upokarzające.

– Rozmawialiśmy tylko raz czy dwa. Nazywam się Sabrina Lind – powiedziałam, marząc o tym, by ukryć się pod jakąś skałą. – Naprawdę nie spodziewam się, że będziesz mnie pamiętał. To po prostu była taka mała ciekawostka, którą chciałam się pochwalić przyjaciółce.

Zaśmiał się uprzejmie, pokazując ten dołeczek, który tak uwielbiałam wiele lat temu. Okazało się, że na jego widok wciąż miękły mi kolana.

– W każdym razie – zaczęłam. Za nami stało jeszcze więcej kobiet chętnych, by rozpłynąć się dzięki temu, że poświęci im trzydzieści sekund swojego czasu. Czas się zbierać. – Dobrze cię było znowu widzieć. Świetna przemowa.

– Doceniam to. – Weston dalej mi się przyglądał, próbując sobie mnie przypomnieć, ale potem zmusiłam Ashley do odejścia, a on skupił się na kobietach za nami.

– Ale wstyd – wyszeptałam, gdy tylko znalazłyśmy się parę metrów dalej.

– I tak było warto – powiedziała, wachlując się kartką z programem. – Nie mogę uwierzyć, że chodziłaś na studia z tak szaleńczo przystojnym multimiliarderem. W rzeczywistości jest jeszcze seksowniejszy niż na zeszłorocznej okładce magazynu „Money”. I ten dołeczek!

– No nie? – Miło, że ktoś jeszcze dostrzegał piękno Westona Kinga. – Trzeba go było widzieć bez koszulki. Należał do drużyny wioślarskiej…

Nagle za sobą usłyszałam, że Weston wymawia jedno słowo.

Z głośno bijącym sercem, ze spoconymi dłońmi obróciłam się i zobaczyłam, że na nas patrzy.

– Co powiedziałeś?

– Chodziłaś na zajęcia Donovana – powtórzył. Miał szeroko otwarte oczy, bo udało mu się na to wpaść. Donovan. Właśnie to słowo usłyszałam. – Wystawiłaś mnie.

A więc jednak mnie pamiętał.

– A nie mówiłam? – wyszeptała stojąca obok mnie Ashley.

Uszczypnęłam ją w rękę i zawołałam do Westona:

– Miałam ważny powód. Naprawdę.

Uniósł palec, dając mi znać, że mam poczekać, a potem złożył autograf na programie kobiety stojącej przed nim. Gdy skończył, podszedł do nas.

– Opowiesz mi o tym przy drinku.

Weston wbił we mnie spojrzenie.

– Okej, więc twój ojciec zmarł, wróciłaś do domu, żeby zająć się siostrą, skończyłaś studia, zrobiłaś MBA. I co było dalej?

Minęło już niemal półtorej godziny, odkąd Ashley tak uprzejmie udała, że jest zbyt zmęczona, by pójść z nami na drinka, a Weston zabrał mnie do swojego ulubionego klubu nocnego w mieście – The Sky Launch. Jeden drink zmienił się w dwa. Siedzieliśmy w okrągłej loży z widokiem na parkiet na dole, a dzięki szklanym ścianom muzyka nie była zbyt głośna i można było rozmawiać. To zapewniało wyjątkową atmosferę – jednocześnie intymną i ożywiającą.

– Tak naprawdę to by było na tyle.

Nie chciałam mówić mu o tym, jak walczyłam o powrót na Harvard, albo o tym, że organizacja MADAR odmówiła wznowienia mojego stypendium, kiedy nie zaliczyłam semestru. To nadal mnie bolało, chociaż minęło dziesięć lat.

– Niemożliwe. Na pewno jest coś jeszcze – upierał się. – Jak znalazłaś się w reklamie?

– Cóż, to reklama znalazła mnie – powiedziałam, zdejmując buty i siadając z jedną stopą pod udem. – Od zawsze byłam osobą, która wykorzystuje i prawą, i lewą półkulę, więc chciałam znaleźć pracę, która będzie wiązać się zarówno z liczbami, jak i z kreatywnością. Dlatego na studiach skupiałam się na marketingu. Po studiach odbyłam rozmowę z headhunterką. Jedna z dostępnych posad wiązała się z pracą w dziale marketingu w agencji reklamowej. Ze wszystkich propozycji, które mi przedstawiła, ta spodobała mi się najmniej. Ale dostałam tę pracę, więc poleciałam do Los Angeles, by odwiedzić biuro, i zakochałam się w energii, jaka tam panowała. Praca wiązała się z liczbami, wykresami, pomysłami i sztuką. Na jakim innym stanowisku można mieć to wszystko?

Wcześniej Weston zdjął marynarkę. Teraz poluźnił krawat i rozciągnął ramiona na oparciu ławki.

– Niektórzy uważają nas, ludzi wybierających tę branżę, za wariatów.

Dobór słów zabolał mnie jak nic innego w ostatnim czasie. Kiedyś, gdy jeszcze byłam młodsza i sądziłam, że moje uczucia są dziwne, nietypowe i trudno sobie z nimi poradzić, zastanawiałam się, czy jestem wariatką. Ludzie i fantazje, które mnie podniecały, były przerażające i mroczne.

Ale dorosłam i zrozumiałam, że czas spędzony na Harvardzie w ogóle nie spełniał żadnych norm. To był czas miłostek i w żadnym razie nie zdefiniował tego, kim mam być do końca życia. Moje myśli były normalne. Moje fantazje nie były dziwne. Ja nie byłam szalona.

Czasami tylko martwiłam się, że za bardzo próbowałam przekonać o tym samą siebie.

Ale wyszłam z Westonem Kingiem i jeśli to jest szalone, to takie szaleństwo mi się podobało. Miałam nadzieję, że właśnie tak wygląda moje szaleństwo.

– Pewnie tak – stwierdziłam. – Ale co w tym dziwnego?

Nasze spojrzenia się spotkały. I wraz z godzinami, które mijały, zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej. Teraz pochylaliśmy się w swoją stronę, a nasze ciała dzieliły tylko centymetry. Albo to szło w pewnym kierunku, albo…

– A więc wciąż pracujesz w dziale marketingu? – zapytał Weston, wziął szklankę ze swoim manhattanem, zamieszał drinka i upił łyk.

– Zaczęłam w researchu, a teraz jestem managerem do spraw strategii i marketingu.

Westchnęłam w duchu. Myślenie o pracy wydawało mi się przygnębiające. Kochałam swoją obecną posadę, ale prezes, który rok temu przejął kierownictwo, okazał się koszmarem.

Poza tym tak naprawdę interesowała mnie firma Westona – Reach. Została założona pięć lat temu i już była przodującą firmą w swojej branży. Właśnie na taką karierę liczyłam, gdybym skończyła Harvard.

– Ale za to twoja praca… – zamilkłam, mając nadzieję, że moje słowa nie brzmią jak zazdrość, tylko jak podziw. – To, co robisz, jest niesamowite.

Weston wzruszył lekceważąco ramionami, ale jednocześnie uśmiechnął się promiennie.

– Nie było łatwo. Nadal nie wierzę, że tak wygląda moje życie.

To mnie zaskoczyło. Ten facet był w czepku urodzony – myślałam, że wierzył, że wszystko, czego się tknie, zamienia się w złoto. Teraz, gdy wiedziałam, jaki jest skromny, trudniej było mi mieć żal o jego sukces.

– Może to zabrzmi naiwnie, ale czym ty dokładnie się zajmujesz? Jak ty to wszystko ogarniasz?

– To wcale nie jest naiwne. – Odłożył szklankę. Teraz znajdowaliśmy się jeszcze bliżej siebie, bo moje kolano stykało się z jego. Zalało mnie ciepło, które umiejscowiło się w moim brzuchu. – Właściwie to nie mam pojęcia.

Zaśmiałam się, niespodziewanie zdenerwowana.

– Nie wygłupiaj się.

– Cóż… jesteśmy agencją o tradycyjnej strukturze z zarządem składającym się z pięciu osób. – Z tego, co czytałam, z pięciu mężczyzn. Poza nim Donovan był jedynym, którego znałam z nazwiska. – Mamy dwóch facetów w Tokio, jednego w Londynie, a ja i Nathan Sinclair zarządzamy biurem w Nowym Jorku. Nate zajmuje się działem kreatywnym i księgowością, a ja całą resztą.

– Czyli jest tego sporo.

– Czyli jest tego sporo – powtórzył.

– A więc zarządzanie operacyjne, marketing, research, finanse… i ty zajmujesz się wszystkim? – Zaskoczyło mnie to. W naszym biurze mieliśmy trzech szefów, którzy zajmowali się tymi działami. A byliśmy mniejszą firmą.

Weston wzruszył ramionami.

– Głównie ukrywam się w swoim gabinecie i przez cały dzień czytam Buzzfeeda, ale jakimś cudem czeki przychodzą.

– Na pewno robisz coś więcej.

– Będziemy się rozwijać. Niedługo zmienimy strukturę firmy. – Nagle zmienił ton, zapomniał o temacie i spoważniał. – Ale to nudy. Porozmawiajmy o tobie.

Spuściłam wzrok, nagle zawstydzona.

– Już ci wszystko o sobie opowiedziałam.

– To porozmawiajmy o naszym chwilowym spotkaniu na studiach.

– Było tak krótkie, że ledwie można to nazwać spotkaniem.

Mieliśmy razem zajęcia i raz wspólnie zjedliśmy lunch. Zaprosił mnie na randkę, a ja się zgodziłam, ale musiałam wracać do domu, bo mój tata zmarł, zanim w ogóle doszło do tej imprezy, na którą mieliśmy razem iść.

– Zanim cię poznałem, nikt mnie wcześniej nie wystawił. To zabolało.

Wyciągnął rękę i poprawił mi naszyjnik – zwykły krzyżyk, który należał do mojej zmarłej mamy. Jego palce na mojej rozgrzanej skórze były gorące. To było jak spotkanie ognia z ogniem.

Iskrzyło między nami.

– A mimo to nawet nie pamiętałeś, kim jestem, gdy zobaczyłeś mnie po raz pierwszy.

Delikatnie, ostrożnie położyłam mu rękę na udzie. Jego mięśnie spięły się pod moim dotykiem, a ja poczułam dreszcz przebiegający mi po kręgosłupie.

Niezbyt mocno pociągnął za kosmyk moich włosów, a ja wyobraziłam sobie, że robi to brutalniej.

– Bez kitki cię nie poznałem.

– Tak, to na pewno dlatego.

Jego twarz spoważniała.

– Naprawdę mi się podobałaś, Sabrino.

Jednak ja jakoś nie do końca wierzyłam w jego wyznanie.

– Przez całe pięć minut. Dosłownie pięć minut.

– Na uczelni było sporo dziewczyn. Dopiero po jakimś czasie udało mi się ciebie zauważyć. – Położył dłoń na moim gołym kolanie i pogłaskał moje udo po wewnętrznej stronie. – To nie moja wina.

– Mhm. – Ciężko było zaprzeczyć, gdy kręciło mi się w głowie. Kiedyś tak bardzo go pragnęłam. Nie tylko jego, ale też wszystkiego, co się z nim wiązało – uczelni, pieniędzy, przyszłości. To pragnienie przeszło w pożądanie, które czułam teraz.

– Gdybyś poszła ze mną na tamtą imprezę… – powiedział głębokim i uwodzicielskim głosem, ale urwał.

– To co wtedy?

Przez ostatnie lata myślałam o tym od czasu do czasu. Zastanawiałam się, co wydarzyłoby się między mną a Westonem, gdybyśmy mieli szansę.

Nachylił się i wyznał mi to teraz:

– To spróbowałbym zaciągnąć cię do łóżka.

Wchłonęłam jego słowa, a potem odpowiedziałam:

– A ja bym się zgodziła.

A przynajmniej zgodziłabym się, gdyby nie tamto drugie wydarzenie. Bo gdy Weston zaprosił mnie na imprezę, liczyłam na seks z nim. Ale po tym, co wydarzyło się z Donovanem, nie byłam pewna, czy dalej bym tego chciała.

– Naprawdę?

Pokiwałam głową.

– Nawet nie musiałbyś się za bardzo starać. Strasznie się wtedy w tobie kochałam.

Weston przesunął rękę wyżej po mojej nodze i nachylił się, by wyszeptać mi do ucha.

– To teraz spróbuję zaciągnąć cię do łóżka.

Był wyjątkowo pociągający – kiedyś go pragnęłam, a poza tym udało mu się osiągnąć wszystko, co sama chciałam mieć. I to było dla mnie niewytłumaczalnie atrakcyjne.

Ale nie musiałam mówić mu, że nawet nie musi próbować. Weston King miał to jak w banku.

Dwa

Podniosłam spodnie Westona z podłogi, potrząsnęłam nimi, a potem odrzuciłam je, gdy nic z nich nie wypadło. Po raz trzeci zaczęłam krążyć po pokoju, rozglądając się.

– Nie mogę znaleźć majtek – powiedziałam, wzdychając.

Weston przyglądał mi się z łóżka, oparłszy głowę na dłoni.

– Nie potrzebujesz ich.

– Potrzebuję. Muszę się ubrać.

Jeszcze raz przejrzałam spódniczkę, stanik i koszulkę na ramiączkach, które trzymałam, bo może majtki przyczepiły się do którejś z tych rzeczy, a ja tego nie zauważyłam. Ale nie. Rzuciłam ubrania na łóżko i znowu westchnęłam.

– Wcale nie. Zostań tu – zachęcał. – Zostań ze mną w łóżku na zawsze.

– Nie mogę. Wiesz, że muszę wracać.

W piątkowy wieczór po drinkach Weston zabrał mnie do swojego penthouse’a i pieprzył mnie aż do wschodu słońca. Potem całą sobotę i część dzisiejszego dnia spędziliśmy w łóżku, wychodząc z niego tylko po to, by coś zjeść. Teraz była niedziela po południu, a ja wieczorem miałam lot.

– Gdzie je zostawiłaś wczoraj wieczorem po kolacji? – zapytał, przeciągając się tak, że kołdra zsunęła się z jego ciała i odsłoniła nagi tors oraz ścieżkę włosków pod pępkiem, z którymi w ciągu ostatnich dni tak się zaznajomiłam.

Przypomniałam sobie wydarzenia wczorajszego wieczora. Poszliśmy do knajpy z azjatycką kuchnią fusion. Weston robił mi palcówkę w taksówce w drodze powrotnej.

– Nie założyłam ich na wczorajszą kolację.

– Ach, rzeczywiście. – Uśmiechnął się, a w jego oczach błysnął głód.

Ścisnęło mnie w brzuchu.

– Przestań tak na mnie patrzeć, bo nigdy stąd nie wyjdę.

Złapał w dłoń swojego fiuta, który już zaczynał twardnieć pod kołdrą.

– Naprawdę nie mam z tym problemu.

– Weston… – ostrzegłam. Ashley, która popierała potrzebną mi, jak to nazwała, sekseskapadę, zajęła się pakowaniem mojej walizki, ale wciąż musiałam odebrać ją od odźwiernego z hotelu, zanim udam się na lotnisko. A biorąc pod uwagę korki w tym mieście, powinnam wyjść stąd w ciągu następnych trzydziestu minut. – Muszę lecieć.

Usiadł i oparł się o wezgłowie, a sądząc po jego nowej pozycji, założyłam, że przygotowywał się do poważnej konwersacji.

– Ale dlaczego musisz wyjść?

Albo niezbyt poważnej.

Przecież wiedział dlaczego.

– Bo mam samolot – odpowiedziałam, odpinając koszulę, którą po prysznicu wzięłam z podłogi i założyłam.

– To go odwołaj.

– Muszę wracać do domu. – Rzuciłam koszulę na łóżko.

– Dlaczego? – nachylił się i przesunął palcem po krzywiźnie mojej piersi.

– Bo mam pracę – powiedziałam i trzepnęłam go w rękę.

– To się zwolnij.

Jęknął, kiedy włożyłam stanik i zakryłam piersi, które w trakcie weekendu ciągle pieścił. Wygłupiał się ze mną, nie był zbyt brutalny, i chociaż to nie był rodzaj dotyku, od którego natychmiast zrobiłabym się mokra, to jednak był przyjemny. Normalny, zdrowy i taki, na jaki zawsze liczyłam podczas seksu z facetem.

– Nie mogę zrezygnować z pracy. – Zamarłam i okręciłam spódnicę, gdy już odnalazłam jej tył. – Potrzebuję pracy. Nie urodziłam się ze środkami, które pozwoliłyby mi nie pracować, jak niektórzy ludzie.

– Niektórzy ludzie? – Zaśmiał się. – Chodzi ci o ludzi takich jak ja?

Uśmiechnęłam się niemrawo i założyłam spódniczkę.

– Może.

– Przecież ja mam pracę – powiedział defensywnie.

Nagle pożałowałam tych słów, więc podeszłam do niego i przytuliłam go do siebie.

– Masz – odparłam pojednawczo i przeczesałam jego blond włosy palcami. – Mamy prace. Na dwóch krańcach kraju.

Złapał mnie za tyłek i przyciągnął bliżej siebie.

– Mogłabyś mieć pracę na tym końcu kraju – powiedział tuż przy moich piersiach.

– Mogłabym. Ale nie mam.

Pocałował mój biust.

– Pracuj dla mnie. Zrezygnuj ze swojej pracy, to cię zatrudnię. W ogóle jak można lubić Los Angeles? Cały ten smog i powierzchowność. Zostaw swoją posadę i pracuj dla mnie.

Żartował, więc się zaśmiałam, ale moje serce zabiło mocniej. Od jak dawna pragnęłam takiego życia, które on traktował jak zabawkę?

– Przecież nawet nie znasz moich kwalifikacji.

– Och, znam kilka twoich kwalifikacji. – Odwrócił mnie i posadził sobie na kolanach tak, bym mogła poczuć jego erekcję przyciskającą się do moich lędźwi, co tylko potwierdziło, że nie mówił poważnie. – Mamy je szczegółowo omówić? A może przypomnę ci w inny sposób?

– Weston… – jęknęłam, gdy wsunął mi rękę pod spódniczkę. Automatycznie rozłożyłam dla niego nogi, a on przesunął kciukiem po mojej gołej cipce i odnalazł łechtaczkę. – Utrudniasz mi wyjście.

– A więc mój plan działa. – Powoli zataczał kciukiem okręgi, drocząc się ze mną.

– Mm. Ale to przyjemne. – Moje ciało zadrżało, gotowe wspinać się na szczyt przyjemności. – Musisz przestać – błagałam.

– Wyobraź sobie, że zostajesz – wyszeptał mi do ucha. – Moglibyśmy robić to cały czas.

Chociaż wiedziałam, że tylko się wygłupia, pozwoliłam sobie pomyśleć o tym przez chwilę. Weston był mężczyzną, który idealnie by do mnie pasował. Był dobrym człowiekiem, nasz seks był dobry i dzięki niemu czułam się lepiej sama ze sobą.

Tylko dlaczego „dobry” nie oznaczał „wystarczająco dobry”?

To i tak nie miało znaczenia. To była gra. On był playboyem. To, co wcześniej wyczytałam na jego temat, tylko to potwierdzało. Na studiach był taki sam. Nie oczekiwałam, że będę tą, która go zmieni. Po prostu miło spędziliśmy razem czas, bo kiedyś się znaliśmy. A teraz mówił to wszystko pod wpływem chwili.

– Nie mogę zostać – odparłam, nie mogąc złapać oddechu. Rozpraszał mnie jego kciuk, który wciąż przyciskał się do mojej cipki.

– Podaj mi jeden dobry powód – nalegał, a potem polizał płatek mojego ucha. Dreszcz przebiegł mi po kręgosłupie.

Uśmiechnęłam się.

– Lubię to, co robię.

Bo naprawdę lubiłam swoją pracę, pomimo obecnej atmosfery w firmie i moich dawnych aspiracji, by robić coś ważniejszego.

Weston uniósł drugą rękę i złapał moją pierś przez stanik.

– Mogę ci dać podobną posadę.

– Nie możesz tak po prostu wykopać obecnego managera do spraw strategii i marketingu.

Zaczęłam wiercić się na jego kolanach, próbując nakłonić go, by zrobił ze mną coś więcej, chociaż zaraz musiałam wychodzić.

– Jego posada to dyrektor do spraw strategii marketingowych. I tak, mogę. Brzydko pachnie mu z ust i nie podoba mi się to, jakie robi wykresy.

Zaśmiałam się.

– Nie mówisz poważnie.

– Bardzo poważnie. Codziennie jada na lunch sushi, więc przysięgam, że gdy otwiera usta, pachnie z nich zdechłą rybą.

Znowu zachichotałam i zamknęłam oczy, pozwalając sobie rozkoszować się Westonem. Był taki czarujący i zabawny, dokładnie taki, jak go zapamiętałam. Ale przez te wszystkie lata to nie myśl o nim doprowadzała mnie do orgazmu w ciemności.

Musiałam stąd wyjść.

Otworzyłam oczy.

– Westonie.

– Sabrino.

– Muszę wracać.

Minęła chwila ciszy.

– Wiem.

Próbowałam wstać, ale on ścisnął mnie mocniej.

– Najpierw mnie puść.

– Skoro muszę – westchnął i posłuchał.

Wstałam i wygładziłam spódniczkę. A potem ponownie odwróciłam się w jego stronę, wkładając koszulkę.

Weston usiadł, opierając łokcie na kolanach.

– Ale poważnie. Powinnaś pracować dla mnie.

– Ale poważnie – odwróciłam się, by przejrzeć się w lustrze w szafie i przeczesać włosy palcami – nawet nie widziałeś mojego CV.

Nawet jeśli rzuciłby na nie okiem i zaoferowałby mi posadę na wysokim szczeblu, to stałabym się kolejną z tych kobiet, które załatwiają sobie pracę przez łóżko. A nie na tym mi zależało.

– Ukończyłaś liceum rok wcześniej. Dostałaś pełne stypendium na Harvardzie – powiedział, powtarzając rzeczy, które wyjawiłam mu w trakcie tego weekendu. A potem dodał coś nowego. – Donovan powiedział, że ze wszystkich studentów na jego zajęciach ty miałaś największy potencjał.

Moja ręka zamarła na wspomnienie jedynej osoby, która zawsze przyciągała moją uwagę. Czułam się tak, jakbym była spinaczem biurowym zakopanym w ziemi, a on był najpotężniejszym wykrywaczem metalu. – Donovan o mnie mówił?

– Raz. – Weston zszedł z łóżka i dodał: – Chyba tego dnia, gdy poszliśmy razem na lunch. Truł mi dupę w sprawie spędzania z tobą czasu, bo twierdził, że jesteś najbystrzejszą studentką z największym potencjałem i ktoś taki jak ja nie powinien ciągnąć cię na dno i rozpraszać.

Donovan był najlepszym przyjacielem Westona i jego współlokatorem, był też starszy od nas i pracował jako asystent wykładowcy na zajęciach z etyki biznesu. Dla mnie był kimś o wiele więcej.

Ale to nie dawało mu prawa, by próbować rozdzielić mnie i Westona. Ta sytuacja miała miejsce dziesięć lat temu, ale jej wspomnienie mnie zirytowało. Poza tym poczułam lekkie zadowolenie, ale to jeszcze bardziej mnie wkurzyło.

– To raczej nie była jego sprawa – powiedziałam, gdy Weston wysunął szufladę z szafy i wyciągnął czerwone bokserki. – Co mu odpowiedziałeś?

– Że to nie jego sprawa. – Włożył bokserki i poprawił fiuta. – Ale on, jako twój wykładowca, uważał, że to jego sprawa. I jeśli dobrze pamiętam, ta sytuacja doprowadziła do jednej z naszych ostrzejszych sprzeczek. Koniec końców uszanowaliśmy swoje zdanie. Ale to, że w ogóle o tym wspomniał, sprawiło, że jeszcze bardziej pragnąłem się z tobą zobaczyć. A potem byłem jeszcze bardziej rozczarowany, gdy się jednak nie pojawiłaś.

Weston zaczął zbierać swoje ubrania rozrzucone po pokoju, a ja usiadłam na brzegu łóżka i próbowałam to wszystko ogarnąć. Zjadłam lunch z Westonem, a potem on i Donovan się o mnie sprzeczali. Po ich kłótni Donovan dał mi za wypracowanie najgorszą ocenę, choć na nią nie zasłużyłam, a przez to później my również się pokłóciliśmy i nim się zorientowałam, straciłam dziewictwo z facetem, który był dla mnie zarówno bohaterem, jak i demonem.

To wciąż był najbardziej erotyczny moment w moim życiu.

Ale cała ta sytuacja była popieprzona. A po niej Donovan znów stał się oschły. Od tamtego czasu trzymałam się z dala od takich mężczyzn jak on. Spotykałam się tylko z tymi rozrywkowymi, dobrymi i miłymi. Jak Weston. Ale z dobrymi facetami nigdy mi nie wychodziło. W każdej relacji czegoś brakowało, a jeśli to był znak świadczący o tym, że potrzebuję popieprzonego seksu, by poczuć się spełniona, to wolałabym nigdy się tak nie czuć.

Uważałam, że nie mogę dać się znowu wciągnąć w taki cyklon jak Donovan, bo bym tego nie przeżyła.

– Przepraszam, że wtedy nie znalazłam jakiegoś sposobu, by się z tobą skontaktować – powiedziałam, patrząc jak Weston sprząta w pokoju. Po śmierci taty randka z nim była ostatnią rzeczą, o jakiej bym pomyślała, ale mogłam postarać się bardziej. Pewnie powinnam starać się bardziej z każdym porządnym facetem, z którym się spotykałam.

– Cieszę się, że teraz mnie odnalazłaś. – Puścił do mnie oko. – Dołącz do mojej firmy.

Odetchnęłam z rozdrażnieniem.

– Ty nigdy nie rezygnujesz, prawda?

– Jestem wytrwały. To jedna z moich najlepszych cech.

A co, jeśli on mówił na serio? Nie o związku, ale o pracy? Czy mogłabym z nim pracować? Ale musiałabym zacząć od niższego stanowiska. Brakowało mi doświadczenia, jednak mogłabym to nadrobić, prawda? A potem i tak skończyłabym tam, gdzie chciałam – byłabym kimś w dużej firmie.

Może warto się nad tym zastanowić…

Siedząc na łóżku, zobaczyłam szpilkę buta wystającą zza zasłony.

– Co sprawiło, że ty i Donovan postanowiliście zająć się reklamą? – zapytałam i poszłam po szpilkę. – Dlaczego nie dołączyłeś do firmy inwestycyjnej twojego ojca? – King-Kincaid była jedną z największych firm na świecie. Weston i Donovan byli bogatsi, niż mogłam sobie wyobrazić. Żaden z nich nie musiał pracować, ale zaczęli, i to w zupełnie innej branży.

– Było dużo powodów. Pragnęliśmy czegoś, co będzie tylko nasze, wiesz? Co sami zbudujemy. Nie chciałem, by wszystko zostało mi podane na srebrnej tacy. Chciałem wiedzieć, czy dam sobie radę sam. Poza tym Donovan miał problem z etyką wyborów dokonanych w firmie naszych ojców, które przyczyniły się do zysków.

– Naprawdę? – Ten temat, który omówiłam w swoim wypracowaniu, był przyczyną naszej sprzeczki. – Z tego, co pamiętam, Donovan miał dość luźny stosunek do etyki.

– Od czasu studiów z jakiegoś powodu nieco zmienił zdanie w kilku kwestiach.

Zastanawiałam się, czy to ja przyczyniłam się do zmiany jego nastawiania? Czy to już była próżność?

– A reklama była pomysłem Donovana. Znaliśmy Nate’a, który też był zainteresowany, więc został członkiem zarządu. Potem poznaliśmy Dylana Locke’a i Cade’a Warrena i stworzyliśmy drużynę. Na początku planowaliśmy zostać wszyscy w Nowym Jorku, każdy miał prowadzić inny oddział, ale po roku uznaliśmy, że wejdziemy również na zagraniczne rynki. Donovan zgłosił się do otwarcia biura w Tokio wraz z Cade’em. Dylan trafił do Londynu i w ten sposób działamy od czterech lat.

Pod łóżkiem znalazłam drugi but i włożyłam go, jednocześnie myśląc o Donovanie znajdującym się po drugiej stronie globu. Jakimś cudem czułam się bezpieczna, wiedząc, że tam jest. Daleko. Daleko ode mnie.

A jednak, pomimo dystansu, czułam jego przyciąganie. Czy na Westona też tak działał?

Założyłam drugi but i przyjrzałam się mężczyźnie, który zapewnił mi niesamowity weekend.

– Musi być ci ciężko, skoro ciebie i Donovana dzieli taka odległość. Na studiach mówiłeś o nim jak o bracie.

Weston przyklęknął obok łóżka.

– To nic przyjemnego. Często rozmawiamy o interesach przez Skype’a, ale nie będę kłamać – tęsknię za naszymi rozgrywkami pokera. – Uniósł falbanę zwisającą z ramy łóżka i zajrzał pod spód. – Gdybym zatrudnił cię jako pracownika, byłby pod ogromnym wrażeniem. A więc? – Zerknął na mnie. – Co ty na to?

Stanęłam za nim i wzięłam kolczyki z szafki nocnej.

– Już nie wiem, czy jesteś poważny, czy tylko próbujesz mnie naciągnąć na kolejnego loda.

– A mogę odpowiedzieć, że jedno i drugie?

Zapięłam kolczyki i po raz kolejny zastanowiłam się, czy powinnam traktować jego ofertę poważnie. Bo niektóre jej aspekty brzmiały kusząco. I on też wydawał się kuszący.

– Aha! – krzyknął nagle. Wstał, a na jego wyciągniętych palcach kołysały się czarne koronkowe majtki, które najwyraźniej znalazł pod łóżkiem.

– To nie moje – powiedziałam.

Spojrzał na mnie, potem na majtki, a potem znowu na mnie. Kolory odpłynęły z jego twarzy, bo chyba dotarło do niego, co musiałam sobie pomyśleć.

– Nie mam dziewczyny.

– Wiem – odpowiedziałam spokojnie. – Masz wiele dziewczyn.

I właśnie dlatego nie mogłam poważnie traktować jego oferty. Bo zawsze będzie jakaś inna kobieta i zawsze będzie jakaś inna oferta.

On wiedział, że nie musi mi tego tłumaczyć, bo rozumiem.

– Przepraszam – powiedział, bo Weston King był prawdziwym dżentelmenem.

Nie czułam rozczarowania – niezupełnie. Ale miałam wrażenie, że utraciłam coś, co niemal odnalazłam. Jak ulotna myśl, którą prawie udaje się uchwycić, ale nie do końca i wtedy znika.

Zaśmiałam się krótko.

– Nie miałam żadnych oczekiwań co do tego spotkania, Westonie.

Mówiłam szczerze. Może nawet zbyt szczerze.

I wtedy to Weston wydał mi się rozczarowany.

– A co, jeśli to by było coś więcej? – zapytał zdezorientowanym, lecz pełnym nadziei tonem. Nie wiedział, czy jestem kobietą, której pragnął. Był mężczyzną, który chciał spróbować.

A ja nie chciałam być dla kogoś próbą. Chciałam mężczyzny, który wiedział na pewno.

– Ale co, jeśli to jest dokładnie to, na co wygląda? – Wyciągnęłam rękę i pogłaskałam go po policzku. – Dobrze się bawiłam. Czy możemy rozstać się w takiej atmosferze? I tego nie niszczyć?

Złapał mnie za rękę, przysunął moją dłoń do ust i pocałował ją.

– A to już nie zostało zniszczone?

– Nie. To był wyjątkowy weekend. Potrzebowałam tego. Dziękuję.

Pocałował mnie na pożegnanie, a ja wyszłam, nie przejmując się tym, „co by było gdyby” i zostawiając tam swoje fiołkowe majtki, których nie znalazłam.

A nowe myśli na temat Donovana zostały zakopane pod tymi starymi. Tymi, które towarzyszyły mi od studiów. Tymi, które ożywały – a przynajmniej tak sobie wmawiałam – tylko wtedy, gdy znajdowałam się sama w ciemności ze swoimi koszmarami. Myliłam się, sądząc, że Weston może je przegonić. On je tylko wywlekał na światło dzienne.

Trzy

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Spis treści:
Okładka
Karta tytułowa
Jeden
Dwa
Trzy
Cztery
Pięć
Sześć
Siedem
Osiem
Dziewięć
Dziesięć
Jedenaście
Dwanaście
Trzynaście
Czternaście
Piętnaście
Szesnaście
Siedemnaście
Osiemnaście
Dziewiętnaście
Dwadzieścia
Dwadzieścia jeden
Dwadzieścia dwa
Dwadzieścia trzy
Dwadzieścia cztery

TYTUŁ ORYGINAŁU:

Dirty Filthy Rich Man

(Title #1)

Redaktor prowadząca: Marta Budnik

Wydawca: Agata Garbowska

Redakcja: Aleksandra Zok-Smoła

Korekta: Joanna Armatowska

Projekt okładki: © Laurelin Paige, © Jenn Watson

Opracowanie graficzne okładki: Łukasz Werpachowski

Zdjęcie na okładce: © G-Stock Studio (Shutterstock.com)

Copyright © 2017. Dirty Filthy Rich Man by Laurelin Paige

Copyright © 2020 for the Polish edition by Wydawnictwo Kobiece Łukasz Kierus

Copyright © for the Polish translation by Sylwia Chojnacka, 2020

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne

Białystok 2020

ISBN 978-83-66520-10-3

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku:

www.facebook.com/kobiece

Wydawnictwo Kobiece

E-mail: [email protected]

Pełna oferta wydawnictwa jest dostępna na stronie

www.wydawnictwokobiece.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Rek