Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
ŻYCIE POTRAFI ZASKOCZYĆ, NAWET PO ŚMIERCI.
Adam Wagner jest znanym i cenionym naukowcem, wykładowcą akademickim i międzynarodową osobistością. Prowadzi ustabilizowane, na pozór wzorowe życie. Sukces goni sukces, a za każdym idą pieniądze i zaszczyty. Musi jednak poddać się operacji biodra, która kończy się niespodziewanymi komplikacjami. Adam umiera. I tak do życia wdowy po nim wkracza twarde prawo spadkowe. Mimo że wydaje się niesprawiedliwe i nielogiczne, pozostaje surowe i bezwzględne. Czy rodzinie uda się ominąć niewygodne przepisy?
Alfred Siatecki w typowy dla siebie sposób demaskuje ludzkie słabości, przywary i pobudki. Doskonale nakreśla charaktery postaci, stawiając swoich bohaterów w obliczu trudnych, choć pozornie zwykłych, codziennych sytuacji. Zaciekawia, drażni, wodzi za nos czytelnika, by na koniec zaproponować mu zupełnie nieoczywiste rozwiązanie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 276
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Alfred Siatecki
Pensjonat
pod
Sosnami
© Copyright by Alfred Siatecki & e-bookowo
Korekta: Marta Bluszcz
Skład: Katarzyna Krzan
Projekt okładki: Katarzyna Krzan
ISBN e-book: 978-83-8166-508-7
ISBN druk: 978-83-8166-511-7
Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo
www.e-bookowo.pl
Kontakt: [email protected]
Ten e-book jest zgodny z wymogami
Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości
bez zgody wydawcy zabronione.
Wydanie I 2026
Im Adam był starszy, tym częściej dociekał, dlaczego nazywa się Wagner, zaś jego jedyna i o dwa lata młodsza siostra jest Neumann. Matka odpowiadała, że Margaretha wyjdzie za mąż i zostanie panią Schmidt, Müller czy Merkel lub Novákovą albo nawet Kowalską. Urodzi dzieci, które będą nazywały się tak jak ich ojciec. Skoro Adam nie nosi nazwiska Neumann, jak ojciec Margarethy i mąż matki, to kto jest jego ojcem? Matka czasem zaciskała usta i odwracała głowę lub rzadziej, śmiejąc się, machała ręką, jakby to, kto jest jego ojcem, teraz nie miało żadnego znaczenia. To był grzech studenckiej młodości, jaki już nigdy się nie zdarzy.
Musiało mu wystarczyć zapewnienie, że ma kochającą matkę, która interesuje się tym, jak mu idzie w szkole, pyta o koleżanki i kolegów, czy na pewno chce zostać rzeźbiarzem, bo to ciężki kawałek chleba, i codzienne zasypuje go mnóstwem podobnych pytań.
Dopiero dzień po osiemnastych urodzinach matka weszła do jego pokoju, usiadła na brzegu łóżka i wyjawiła, że jest synem Adama, dlatego ma takie imię. W Niemczech rzadko spotykane, ale przecież bardzo ładne. Pierworodny syn powinien mieć dwa imiona: pierwsze takie, jakie podoba się obojgu jego rodzicom, drugie po ojcu. On ma jedno, ponieważ wtedy, kiedy się urodził, matka nie wiedziała, jakie imię by się spodobało jego ojcu, kazała więc urzędniczce stanu cywilnego napisać Adam. Chciał się dowiedzieć czegoś więcej o swoim ojcu, ale matka powiedziała, że nic więcej nie wie, po czym skarciła go wzrokiem i zrobiła taką minę, że już nie miał odwagi dociekać.
W dowodzie osobistym Adama Wagnera, wydanym przez urząd nadburmistrza Lipska, w rubryce „imiona rodziców”, figurują Adam i Eva.
– Jak biblijni rodzice – powiedziała matka.
– Biblijni rodzice mieli dużo dzieci – odburknął, chociaż nie był tego pewny. – A biblijna Eva nie ukrywała przed swoimi dziećmi, kto jest ich ojcem.
Jako student berlińskiego Universität der Künste1 znowu chciał wiedzieć, dlaczego nazywa się Wagner, tak jak dziadek i jak matka, zanim wyszła za mąż za Horsta Neumanna. Któregoś dnia matka odpowiedziała, że Wagner jest bardzo starym i ładnym nazwiskiem. Gdyby nie to, że po zamążpójściu kobieta powinna przyjąć nazwisko męża, co nie jest nakazem, a jedynie dobrze widzianym zwyczajem, szczególnie przez męża i jego rodzinę, pozostałaby Evą Wagner. Nazwisko to nosiło wielu utalentowanych ludzi, między innymi Richard – jeden z najwybitniejszych twórców dramatu muzycznego, tak jak Adam urodzony w Lipsku, Heinrich Leopold – pisarz okresu burzy i naporu, Edward – lipski kartograf i geograf, Franz Joseph – malarz i grafik, którego sudecki pejzaż, odkąd pamięta, wisiał na głównej ścianie jadalni w jej rodzinnym domu, Johan Martin i jego syn Johan Peter – sławni rzeźbiarze z Würzburgu, Julius – noblista w dziedzinie fizjologii i medycyny. Wagnerów można spotkać w Ameryce, Francji, Polsce, nawet w Uzbekistanie i Korei. Bez wątpienia najwięcej osób z tym nazwiskiem żyje w Niemczech. Po ukończeniu studiów na uniwersytecie Adam będzie rzeźbiarzem, więc nazwisko Wagner nie tylko pomoże mu zostać cenionym artystą, lecz i znaleźć się wśród laureatów Nagrody Albrechta Dürera.
Niedługo później odważył się dociekać, dlaczego matka została żoną dużo starszego od niej Horsta Neumanna. Domyślał się, że nie z wielkiej miłości ani ze względu na majątek, a dlatego, że była drugi raz w ciąży, teraz ze swoim szefem. Wyszła za niego, kiedy miała prawie trzydzieści lat, żeby nie zostać starą panną z dwojgiem nieślubnych dzieci. Gdy tę kwestię prześwietlał razem z Margarethą, siostra powiedziała, że pragnieniem każdej normalnej kobiety jest być mężatką i kochanką oraz urodzić dzieci i mieć taki dom, w którym miłość jest na pierwszym miejscu. Ona, gdyby znalazła się na miejscu matki, postąpiłaby identycznie. Kobieta i mężczyzna powinni razem dbać o swoje dzieci.
Adam nie zapamiętał, kiedy i od kogo usłyszał lub gdzie przeczytał, że każdy człowiek jest sam dla siebie tajemnicą. Jedyna prawda o tym człowieku jest znana tylko temu człowiekowi. Nikt z zewnątrz nie zna prawdy o nim, nawet jeżeli twierdzi, że ją poznał. Zresztą prawd może być tyle, ilu ludzi je odsłania.
Tego, że matka jest chora na raka, Adam dowiedział się od ojca Margarethy, który nigdy nie dał mu odczuć, że nie jest jego synem. I że nawet usunięcie obu piersi, co się stało w renomowanej Universitätsklinikum, nie gwarantuje powrotu do zdrowia. Niedługo po tej rozmowie matka przyznała mu się, że spotkała Adama podczas wakacji po czwartym semestrze uniwersyteckiej germanistyki. Wiedziała o nim tyle, że przyjechał do Lipska w ramach wymiany studenckiej. Czy pochwalił się, kim będzie po ukończeniu studiów na Politechnice Zielonogórskiej, nie pamiętała. Wydawało jej się, że coś mówił o energetyce lub elektrotechnice albo o elektronice. Zresztą wtedy to nie miało żadnego znaczenia. Ważniejsze było, że jest przystojny, wysoki i umięśniony, wyczynowo uprawiał zapasy, a to dyscyplina wymagająca od sportowca wszechstronności. Kiepsko znał niemiecki, troszkę lepiej posługiwał się angielskim. Mijali się wielokrotnie w jadalni i na korytarzach, ale tylko raz znaleźli wspólny język. Było to podczas wieczorku pożegnalnego w klubie studenckim. Pili piwo, rozmawiali i tańczyli, zresztą jak wszyscy Niemcy i Polacy, którzy przyszli do StuKu. Wiele razy się zastanawiała, dlaczego zgodziła się pójść z nim do akademika. Obudziła się nad ranem. Wstała, ubrała się po ciemku i bez słowa wyszła. O tym, że od trzech miesięcy była w ciąży, usłyszała od lekarza podczas obowiązkowych badań, gdy zaczynała piąty semestr studiów.
– Moja choroba jest karą boską za tamto w młodości – powiedziała to takim głosem, jakby się z tym pogodziła, mimo że była niewierząca. Po chwili orzekła: – Popełniłam błąd.
Młodość jest po to, żeby popełniać wszystkie możliwe błędy – pomyślał Adam, jakby usprawiedliwiał matkę.
Eva Neumann umarła dwa miesiące po tamtej rozmowie. Tak jak sobie życzyła, urnę z jej spopielonym ciałem rodzina kazała umieścić w kolumbarium na Cmentarzu Engelsdorf. Na marmurowej płycie oprócz imienia i nazwiska, które miała w dowodzie osobistym wydanym zaraz po zamążpójściu, było również nazwisko panieńskie Wagner, co nikogo nie dziwiło, ponieważ taki zwyczaj zaczyna panować w Lipsku.
Po śmierci matki Adam nie przestał interesować się tym, kto jest jego ojcem. Wynajął firmę detektywistyczną Malonczyk, jak się okazało, założoną przez polskiego emigranta zaraz po zburzeniu muru berlińskiego, która miała swoje filie w kilku państwach środkowej Europy. Na efekt jej pracy czekał więcej niż pół roku, ale się opłaciło. Właściciel agencji mógł zaprosić go do swojego biura, lecz wyznaczył spotkanie w prowadzonej przez jego znajomą Café Wagner przy Placu Richarda Wagnera, ulubionej kawiarni Adama, co miało dowodzić, że dużo o nim wie. Tam powiedział, że detektyw Koziołek z polskiej firmy Kris, współpracującej z Malonczykiem, wytropił mężczyznę, który może być jego biologicznym ojcem. Wysoki, dobrze zbudowany, chociaż już otyły, był zapaśnikiem, nawet zdobył tytuł akademickiego mistrza Polski, studiował architekturę energetyczną, jako student podczas wakacji wyjeżdżał do Lipska i czeskiego Brna. Po otrzymaniu dyplomu magistra inżyniera pozostał na uczelni, najpierw pracował jako asystent i adiunkt, a po uzyskaniu habilitacji zajął gabinet dyrektora Instytutu Konstrukcji Elektroenergetycznych. Jest uważany za wybitnego specjalistę w zakresie architektury energetycznej, magazynowania i zarządzania zasobami energii. Bezdzietny. Nie ma rodzeństwa. Mieszka na Raculi, w willowej dzielnicy Zielonej Góry, gdzie jego żona Brygida, z domu Wróblewska, prowadzi Pensjonat pod Sosnami. Test na ojcostwo przeprowadziła zielonogórska filia Zakładu Genetyki Sądowej w Gliwicach na podstawie dostarczonych próbek, czyli wymazu z jamy ustnej Adama i materiału pobranego z łyżeczki, którą wytropiony mężczyzna zjadł lody w uczelnianym Barze u Bachusa.
– Proszę. – Malonczyk uruchomił smartfon i położył go na stoliku przed Adamem Wagnerem. – Tak wygląda. Nazywa się Adam Stelmach.
– Czy jestem do niego podobny?
Milcząc, detektyw kiwnął głową.
11 Universität der Künste (niem.) – Uniwersytet Sztuk Pięknych.
PROLOG
Cover
