Ostatnie lata polskiego Wilna - Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk - ebook

Ostatnie lata polskiego Wilna ebook

Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk

4,9

Opis

Barwny życiorys legendarnego miasta.

Foto-plastikon historyczny, ciekawostki i nieznane szczegóły wielkich wydarzeń. Obrazy zapadające w pamięć. Galeria pomnikowych postaci, które ożywają pod drapieżnym piórem tandemu Koper-Stańczyk.

Czy Polska może istnieć bez Wilna? Ostatnie siedemdziesiąt lat udowadnia, że jest to możliwe, ale polska dusza mocno straciła na tej separacji.

Jak magię miasta, porównywanego do Paryża i Jerozolimy, jedną ze stolic polskiej przedwojennej kultury i elegancji przełożyć na język zrozumiały dla współczesnego pokolenia?

Wehikuł czasu prowadzony wprawną ręką znanych popularyzatorów historii; Sławomira Kopra i Tomasza Stańczyka zaprasza na pokład.

1. Młodość Piłsudskiego w Wilnie

2. "Bunt" na rozkaz generała Żeligowskiego i Litwa Środkowa. Lata 1920-1922

3. Wileńskie nekropolie i wileńska mafia przestępcza (największa w II RP)

4. Stanisław Cat Mackiewicz i ogólnopolski sukces prowincjonalnego "Słowa"

5. Teatr Reduta w Wilnie i Juliusz Osterwa

6. Wileńscy literaci i grupa poetycka „Żagary”

7. Siostra Faustyna, święta i inne wileńskie mistyczki

8. Ponary - "ludzka rzeźnia", masowe rozstrzeliwania Żydów i Polaków

9. Operacja Ostra Brama 1944 r. , więzienie na Łukiszkach i represje wobec AK-owców

10. Exodus Polaków z Wilna

Sarmacka gawęda historyczna o kresowej stolicy i reporterskie śledztwo w jednym.

Imponujący zestaw zdjęć i ilustracji. Plotki i skandale.

Polskie Wilno powraca triumfalnie na kartach książki Sławomira Kopra i Tomasza Stańczyka

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 498

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Projekt okładki, stron tytułowych i układ graficzny książkiFahrenheit 451

Redakcja i korektaWitold Grzechnik

Dyrektor wydawniczy Maciej Marchewicz

Zdjęcia w książce: Archiwa Autorów, Narodowe Archiwum Cyfrowe, Biblioteka Narodowa, Wikipedia, Muzeum Narodowe w Warszawie, Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa, Biblioteka Kongresu, Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa, Imperial War Museum, Ośrodek KARTA, Bundesarchiv Bild, Kancelaria Senatu RP, Instytut Pamięci Narodowej

ISBN 9788380795266

Copyright © by Sławomir KoperCopyright © by Tomasz StańczykCopyright © for Fronda PL Sp. z o.o., Warszawa 2020

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

WydawcaFronda PL, Sp. z o.o.ul. Łopuszańska 3202-220 Warszawatel. 22 836 54 44, 877 37 35 faks 22 877 37 34e-mail: [email protected]

www.wydawnictwofronda.pl

www.facebook.com/FrondaWydawnictwo

www.twitter.com/Wyd_Fronda

 

KonwersjaEpubeum

Od Autorów

Gdy kończyliśmy pisać Ostatnie lata polskiego Lwowa, wiedzieliśmy już, że niebawem zaczniemy pracę nad książką poświęconą miastu nad Wilią. Uznaliśmy, że taka pozycja jest bardzo potrzebna, gdyż Wilno zawsze pozostawało w cieniu Lwowa. Powszechnie uważano, że nie było tak barwne, a przede wszystkim równie wesołe jak Lwów. Całkiem niesłusznie, co postaramy się wykazać w tej książce. W Wilnie nie brakowało bowiem oryginalnych zjawisk, dramatycznych wydarzeń, a także specyficznego, kresowego poczucia humoru.

Podobnie jak w przypadku poprzedniej pozycji, przedstawimy różne aspekty dziejów miasta, opisując zarówno wydarzenia polityczne, jak i losy znaczących mieszkańców Wilna, a także zjawiska charakterystyczne dla tego grodu. Razem stworzą one różnorodny obraz ostatnich dekad polskiego miasta, które po II wojnie światowej zostało oderwane od naszego kraju.

Obok tematów lekkich poruszymy zagadnienia znacznie poważniejsze i nie będziemy unikać spraw trudnych. Dlatego w tej książce znajdą Czytelnicy zarówno humorystyczny opis elitarnego domu publicznego w Wilnie (salonik cioci Rózi), jak i relację o pierwszej na świecie strzelaninie szkolnej, która zwieńczyła egzaminy maturalne w jednym z wileńskich gimnazjów. W rozdziale o Uniwersytecie Stefana Batorego dużo miejsca poświęcimy mało budującemu życiu prywatnemu tamtejszych profesorów, co jednak nie deprecjonuje zasług tej uczelni. Nie możemy też zapomnieć o losach największej organizacji przestępczej na ziemiach polskich (Bruderferajn), ale także o zasługach ludzi, którzy zrobili wiele, by Wilno odzyskało swój dawny blask. Rozdziały o burzliwych wydarzeniach politycznych będą sąsiadowały z opowieścią o wileńskich poetach grupy „Żagary” i opisem dwuletniego pobytu nad Wilią Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Obaj wielokrotnie byliśmy w Wilnie i za każdym razem odczuwaliśmy coś nieuchwytnego i trudnego do wyrażenia słowami. Przypominało to nostalgię za Lwowem, ale w przypadku Wilna miała ona nieco inny smak. Paradoksem jest to, że chociaż relacje Polaków z Ukraińcami były znacznie bardziej dramatyczne niż z Litwinami, to we Lwowie nadal można odnaleźć wiele reliktów polskości, podczas gdy w Wilnie uległy one zatarciu. Przykładem mogą być nazwiska zasłużonych profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego, które na tablicach pamiątkowych zazwyczaj podawane są w brzmieniu litewskim albo – znacznie rzadziej – łacińskim. Jednak historii miasta nie można zatrzeć ani zafałszować, gdyż żyje ona w zbiorowej pamięci, dokumentach i miejskich murach. Nasza książka ma o tym przypomnieć, bez emocji i egzaltacji przedstawiając ostatnie lata polskiego Wilna.

 

Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk

Ilustracje

Rozdział 1}. Wileńska młodość Józefa Piłsudskiego

Józef Piłsudski miał trzy słabości – Wilno, córki oraz papierosy – i żadnej z nich nie wyrzekł się do końca życia. Najbardziej skomplikowane uczucia łączyły go jednak z miastem nad Wilią, które obdarzał ogromnym sentymentem pomimo ciężkich przeżyć, jakie go tam spotkały. Nienawidził rosyjskiego gimnazjum, w którym pobierał nauki i czuł się upokorzony zakazem mówienia po polsku. W tym mieście został też aresztowany i skazany na zesłanie.

Jednak gdy po latach miał przemawiać w Wilnie, „nie chciał w swojej mowie ni zgrzytów, ni goryczy”. To było przecież miasto jego młodości, a więc najważniejszego i najpiękniejszego okresu życia każdego człowieka.

„Wszystko piękno w mej duszy – tłumaczył – było przez Wilno pieszczone. Tu pierwsze słowa miłości, tu pierwsze słowa mądrości, tu wszystko, czym dziecko i młodzieniec żył w pieszczocie z murami i w pieszczocie z pagórkami. Jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie!”1

{Rosyjska edukacja

Piłsudscy przenieśli się do Wilna latem 1874 roku, a przeprowadzka ta była koniecznością, gdyż rodzinna siedziba w Zułowie padła ofiarą pożaru. W istocie jednak kataklizm ten tylko przyspieszył katastrofę, bo ojciec przyszłego marszałka od lat inwestował w różne przedsięwzięcia i niemal zawsze ponosił straty. Sam Komendant przyznawał zresztą, że jego „baćka nie odznacza się rządnością”, w związku z czym chciał go nawet odsunąć od zarządzania majątkiem2.

Pierwsze mieszkanie Piłsudskich mieściło się przy ulicy Trockiej 20 (obecnie Trakų 3). Trzy lata po osiedleniu się w Wilnie Józef rozpoczął naukę w gimnazjum, do tej samej klasy chodził też jego starszy brat, Bronisław.

W szkole obowiązywał zakaz mówienia po polsku, co jeden z nauczycieli wyjaśnił tak, że przecież jedzą rosyjski chleb i cieszą się prawami obywateli carskiego imperium, zatem muszą używać wyłącznie języka rosyjskiego3.

 

Józef (albo raczej Ziuk, jak zdrobniale nazywano go w rodzinie) był karany za odzywanie się po polsku i za nieukłonienie się na ulicy generał-gubernatorowi i dyrektorowi szkoły. Nic zatem dziwnego, że zarówno on, jak i inni uczniowie, nienawidzili większości pedagogów, a wieść o zgonie jednego z nich „przyjęta została z prawdziwą radością” i „wzajemnie winszowano sobie śmierci tego pana”4.

W 1882 roku powstało w Wilnie kółko uczniowskie „Spójnia”, a Józef i Bronisław należeli do jego organizatorów. Członkowie „Spójni” spotykali się także w domu rodziny Piłsudskich – wówczas już przy ulicy Bakszta 8 (Bokšto). Później spotkania te kontynuowano w kolejnym ich mieszkaniu, tym razem przy Basztowej 14. Przechowywano tam tajną bibliotekę i organizowano przedstawienia uczniowskiego teatru amatorskiego.

W 1884 roku w Wilnie dała koncert słynna śpiewaczka Marcelina Sembrich-Kochańska. Ziuk poinformował artystkę o istnieniu tej organizacji i poprosił o wsparcie. Śpiewaczka zgodziła się wystąpić ponownie i dochód z tego występu przekazała na rzecz kółka5.

Większość tych pieniędzy przeznaczono na zakup książek do wspomnianej już biblioteki, którą opiekował się Bronisław Piłsudski. Na zebraniach kółka czytano wydane za granicą relacje zesłańców syberyjskich, wspomnienia Agatona Gillera, członka Rządu Narodowego w powstaniu styczniowym, powieści Elizy Orzeszkowej i Henryka Sienkiewicza. Ten ostatni spotkał się zresztą z krytyką części słuchaczy, którzy nazwali go pisarzem reakcyjnym, z czym nie zgodził się Piłsudski, twierdząc, że mogą „gadać sobie, co chcą”, ale „nikt nic lepszego nie napisał i napisze”. I tej opinii pozostał wierny na zawsze, a będąc już marszałkiem często woził ze sobą Trylogię.

{Bracia

Bronisław Piłsudski, choć był starszym bratem Józefa, zdawał sobie sprawę, że znajdował się w jego cieniu i nie był z tego powodu szczęśliwy. Zazdrościł młodszemu bratu jego bliskich relacji ze spokrewnioną z nimi Stefanią Lipmanówną. Ciocia Sefka miała wówczas około czterdziestu lat i pomagała chronicznie chorej Marii Piłsudskiej w wychowywaniu dzieci. A poza tym była wielką patriotką i gromadziła wokół siebie uczniaków ze „Spójni”, gdyż „umiała, mając gorące serce, pozyskać sympatię młodzieży”6.

Ciotka była powiernicą obu braci Piłsudskich, jednak to Józef miał z nią zdecydowanie bliższe relacje. Bronisław nie ukrywał swojej zazdrości o Lipmanównę.

„Jak teraz ciocia Sefka mieszka u Bucewiczów – notował w swoim dzienniku – to mam mało czasu chodzić tam, a tu niema czasu nigdy rozgadać się, bo ciągle ktoś przeszkadza, a szczególnie Ziuk, któren z ciocią większą część po obiedzie przepędza na całusach i targansach”7.

I rzeczywiście coś musiało być na rzeczy, gdyż ciotka „spędzała pół dnia na łóżku” z „Ziuczkiem swoim” albo „u niego na kolanach”. Bronisław uważał, że relacje łączące jego brata z ciotką należałoby właściwie nazwać „romansowaniem”. Nic zatem dziwnego, że wiele lat później siostra marszałka, Zofia Kadencowa, była przerażona tym, że zapiski Bronisława dostały się w ręce biografów…

Tymczasem sytuacja finansowa rodziny pogarszała się z każdym rokiem, zmuszając Piłsudskich do zajmowania coraz mniejszych i gorszych mieszkań. Ojciec realizował kolejne pomysły gospodarcze, zaciągał kredyty bankowe, ale niewielki dochód przynosiła jedynie firma dorożkarska. Większość pożyczek wydawano na bieżące potrzeby, w efekcie często nie było środków na spłatę kolejnych rat kredytów. I chociaż głodu Piłsudscy nigdy nie zaznali, to można było mówić o niedostatku. Zdarzało się, że przyszły komendant nie mógł pójść do szkoły, bo akurat… nie miał spodni.

Wydaje się, że trudna sytuacja rodziny zdecydowanie bardziej niepokoiła Bronisława. Martwił się jej przyszłością i przeczuwał całkowite bankructwo. Pomagał ojcu w prowadzeniu firmy dorożkarskiej, zwracał uwagę na sytuację finansową:

„Jutro ostatni termin w banku do płacenia procentów, a tatko nie ma i połowy potrzebnych pieniędzy… Nie wiem co z nami będzie? Czym dalej, tym gorzej. Już teraz mało kto tatce wierzy, a co będzie później, o to jutro lękam się okropnie. Jeżeli tak dalej pójdzie, to przez parę lat zostaniemy przy niczym prawie…”8

Tym razem Piłsudskim udało się uniknąć nieszczęścia. Bronisław odetchnął z ulgą, chociaż chyba jako jedyny przejmował się niebezpieczeństwem:

„Dziś z łaski p. Rossochackiego majątki nasze nie były wystawione na licytację. Bo dziś był ostatni termin. Tatko, jakby go to nie obchodziło, mało kłopocze się, a p. R. latał wczoraj cały dzień i dziś cały ranek załatwiał. Oto człowiek…”9

Wielokrotnie negatywnie wypowiadał się też na temat zachowania młodszego brata. Zazdrościł mu, że jest uwielbiany przez rodzinę i znajomych, twierdził, że Ziuk siebie zawsze stawia na pierwszym planie, a szczególnie „wiele gada (a mało robi), a durni wierzą mu i zachwycają się nim…” Przyszły wybitny etnograf z zawiścią komentował też sukcesy, jakie brat odnosił w szkole:

„Po obiedzie chodziłem z Ziukiem na spacer po niektórych ulicach. Ten nie uczy się, ale mu pójdzie dobrze, jak i wszystkie poprzednie egzaminy. Szczęście jego z niczym niezrównane i to ciągle bez żadnej przerwy. Czyta godzinę i chodzi dwie, a jutro pewnie 5 weźmie”10.

Bracia odmiennie traktowali obowiązki szkolne. Bronisław przygotowywał sumiennie większość materiału, a na egzaminach z reguły dostawał pytania dotyczące części sobie nieznanej. Odwrotnie było w przypadku Józefa. Ten zadowalał się niewielkim wycinkiem obowiązkowej wiedzy i z reguły dopisywało mu szczęście. Nic zatem dziwnego, że zgorzkniały Bronisław notował:

„Busz dostał 3, a Ziuk 4, choć nie czytał wcale do egzaminu […] Focht pytał mnie z całego kursu. Odpowiadałem dobrze i dostałem 3… Ziuk dostał 5, jak i wielu drugich, niewiadomo za co…”11

Bracia różnili się usposobieniem – Bronisław był poważny i opanowany, a Józef –wesoły i pełen radości życia. Nic dziwnego, że dochodziło pomiędzy nimi do konfliktów:

„Dzisiaj miałem z Ziukiem rozmowę. On wmawiał mi, że jestem starym młodym, a siebie jako przykład stawiał młodym. Bo mówi, że młodość musi wyszumieć się, śmieje się, że myślę poważnie, a sam jak puch lata po wietrze, nic z kim nie ma. Żałuje mnie, że nie zaznam młodości, a ja mu mówię, że i nie chcę zaznać młodości i głupiego życia, które jest jego ideałem”12.

Przyszły badacz Sachalinu nie ograniczał swoich pretensji wyłącznie do Ziuka. Irytowało go również zachowanie sióstr, które „niewiadomo czym były zajęte zamiast odkurzyć choć raz salon, a to wszędzie pył świeci się i na meblach i na stole”.

{Aresztowanie i zesłanie

We wrześniu 1884 roku, w wieku zaledwie 42 lat zmarła Maria Piłsudska, co Józef odczuł wyjątkowo boleśnie. I chociaż w ostatnich latach praktycznie nie opuszczała już łóżka, to jednak potrafiła wytworzyć ciepłą, domową atmosferę, która łagodziła konflikty rodzinne. Czułą pamięć o niej przechowywał Piłsudski do ostatnich dni swojego życia. Po latach prosił, aby pochować jego serce w Wilnie wraz z jej trumną.

Rok po śmierci matki Józef zdał maturę. Najlepszy stopień – piątkę – otrzymał z historii, natomiast najgorsze oceny – trójki – uzyskał z języka rosyjskiego i literatury. Z maturą uporał się także Bronisław, po czym wyjechał studiować prawo do Petersburga. Natomiast Ziuk po rocznym epizodzie studiów medycznych w Charkowie powrócił do Wilna, chcąc kontynuować naukę na uniwersytecie w Dorpacie. Jego starania skończyły się jednak niepowodzeniem, co sprawiło, że przeżył wówczas poważny kryzys psychiczny.

„Zwątpiłem o tym, bym mógł dokonać wielkich rzeczy. I życie od razu straciło dla mnie swój urok. Powiedziałem sobie, że skoro nie mogę być wielkim, to nie mam po co żyć. […] Ogarnęło mnie takie zmęczenie, że postanowiłem skończyć z sobą i to nieodwołalnie. Układałem nawet plany, jak to wykonać. Ostatecznie zdecydowałem się wyjechać łódką na ulubione jezioro Trockie, stanąć na brzegu łodzi i strzelić do siebie z rewolweru. Rozumowałem, że gdyby strzał nie był śmiertelny, wpadnę do wody i nikt już nie zdoła mnie uratować”13.

W marcu 1887 roku niedoszłego samobójcę aresztowano w związku z jego dość przypadkowymi kontaktami z kontynuatorami działalności terrorystycznej frakcji Narodnej Woli, którzy przygotowywali zamach na cara Aleksandra III. Jeden z nich, Józef Łukaszewicz, zamierzał skonstruować w Petersburgu bombę z materiałów ściągniętych z Wilna i w tym celu wysłał nad Wilię innego spiskowca, dając mu adres rodziny swojego szkolnego kolegi, Bronisława Piłsudskiego. Emisariusz skorzystał w Wilnie z pomocy Józefa, który zapewnił mu nocleg, a następnie w jednej z aptek pobrał potrzebne materiały i wrócił do stolicy. Gdy cała grupa wpadła w ręce policji, w petersburskim mieszkaniu Bronisława znaleziono nielegalne druki terrorystów, co wystarczyło do wydania na niego wyroku śmierci. Ostatecznie karę tę zamieniono na 15 lat katorgi, jednak pięciu głównych spiskowców powieszono. Wśród nich był 21-letni Aleksander Uljanow, starszy brat Włodzimierza Lenina.

Józefa Piłsudskiego aresztowano w mieszkaniu ciotki Lipmanówny. Podczas procesu występował w roli świadka, bo uznano go jedynie za wykonawcę poleceń brata, ale i tak został skazany w trybie administracyjnym na pięcioletnie zesłanie na Syberię.

{Redaktor „Robotnika”

Do Wilna powrócił latem 1892 roku, ale zupełnie odmieniony – na Syberię został zesłany jako chłopiec, a teraz był już mężczyzną z gęsta brodą. Nic więc dziwnego, że jeden z przyjaciół, do którego wstąpił po powrocie, w ogóle go nie poznał. Zresztą trudno się dziwić, skoro nie rozpoznała go nawet rodzona siostra.

Nawiązał kontakty z miejscowymi socjalistami. Wprawdzie przed aresztowaniem uważał się za „płytkiego socjalistę”, lecz na Syberii zetknął się ze Stanisławem Landym i innymi działaczami „Proletariatu”. Poznał też Bronisława Szwarcego – członka Centralnego Komitetu Narodowego przed wybuchem Powstania Styczniowego – który stał się jego mentorem i miał duży wpływ na ugruntowanie się jego niepodległościowych poglądów.

Spotkania odbywały się w mieszkaniu Dominika Rymkiewicza przy ulicy Święciańskiej (Švenčionių). Prawdopodobnie to właśnie tam poznał urodziwą Marię Juszkiewiczową – zaangażowaną w tajne nauczanie córkę wileńskiego lekarza. Wcześniej była słuchaczką wyższych kursów dla kobiet w Petersburgu i wtedy zbliżyła się do rewolucjonistów, w związku z czym została nawet czasowo aresztowana. Następnie wyszła za mąż za inżyniera Juszkiewicza, urzędnika ministerstwa komunikacji, i „obdarzona niezwykłym dowcipem, gruntownie i wszechstronne wykształcona, stała się niebawem gwiazdą petersburskich salonów”14.

Po unieważnieniu małżeństwa wróciła do Wilna i tam zrobiła wielkie wrażenie na młodszym od niej o dwa lata Józefie Piłsudskim. Być może Piłsudski poznał wówczas także Romana Dmowskiego, który przebywając na zesłaniu w Mitawie, odwiedzał czasem Wilno. Legenda głosi, że obaj panowie rywalizowali wówczas o względy Juszkiewiczowej, brak jednak na to przekonywujących dowodów.

W 1893 roku do Wilna przyjechał członek-założyciel utworzonej w Paryżu Polskiej Partii Socjalistycznej Stanisław Wojciechowski, który w lesie na Belmoncie spotkał się z Piłsudskim, Ludwikiem Zajkowskim, Aleksandrem Sulkiewiczem i Stefanem Bielakiem (dwaj ostatni byli polskimi Tatarami). Spotkanie, które później uznano za I krajowy zjazd PPS, odbyło się przy chlebie i mleku przyniesionym z domu siostry Piłsudskiego, Zofii, która mieszkała u podnóża Belmontu15.

Wkrótce zapadła decyzja o wydawaniu pisma „Robotnik”. Maszynę drukarską zakupiono w Londynie i w częściach przemycono ją do kraju. Tajna drukarnia znajdowała się początkowo w pomieszczeniach apteki Kazimierza Parniewskiego w Lipniszkach, niecałe sto kilometrów od Wilna. Pierwszy numer „Robotnika” ukazał się w lipcu 1894 roku, jednak po kilku miesiącach drukarnię trzeba było ewakuować z powodu… miłosnych problemów zecera Władysława Głowackiego, byłego członka partii „Proletariat”. Ten wszedł bowiem w „bliższe stosunki z niemłodą nawet kucharką aptekarza i gdy nie chciał się z nią ożenić, zagroziła donosem”16.

Ostatecznie niesłownego amanta zmuszono do ślubu z upartą kobietą i wysłano do pracy w głębi Rosji, drukarnię zaś przeniesiono do Wilna, początkowo urządzając ją przy ulicy Tombakowej (Ševčenkos). Wojciechowski składał kolejne numery, a Piłsudski jako redaktor był odpowiedzialny za artykuły, przy czym część z nich pisał sam. Do jego obowiązków należał także kolportaż. Nielegalnym wydawcom pisma wiodło się jednak na tyle kiepsko, że „kilka razy zastanawiali się poważnie nad ewentualnością zamknięcia budy [drukarni] i pójścia w świat dla chleba”17.

Obawy przed kolejną dekonspiracją, a także kłopoty z dostarczaniem „Robotnika” z Wilna do centrów przemysłowych w Królestwie Polskim sprawiły, że Piłsudski postanowił przenieść drukarnię do Łodzi. Przedtem jednak zmienił stan cywilny, gdyż latem 1899 roku wziął ślub z Marią Juszkiewiczową. Ponieważ partnerka była rozwiedziona w kościele ewangelicko-augsburskim, jedyną możliwością zawarcia związku małżeńskiego było przejście Piłsudskiego z katolicyzmu na luteranizm.

Małżonkowie Dąbrowscy – bo takie nazwisko widniało w ich fałszywych dokumentach – sprowadzili się do Łodzi w ostatnich dniach października 1899 roku. Kilka miesięcy później zostali aresztowani, ale to już historia na inne opowiadanie…

{Przypisy

1 J. Piłsudski, Pisma zbiorowe, t. 9, Warszawa 1937, s. 119, 127.

2 W. Pobóg-Malinowski, Skoro nie szablą, to piórem, „Kultura” (Paryż), 5/151 (1960).

3Dziennik Bronisława Piłsudskiego z lat 1882–1884, http://archiwa.pilsudski.org/dokument.php?nonav=1&nrar=701&nrzesp=1&sygn=13&handle=701.180/3586

4 W. Jędrzejewicz, J. Cisek, Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego 1867–1935, t. 1: 1867–1916, Kraków–Łomianki 2006, s. 52.

5 W. Studnicki, Pierwsza konspiracja Marszałka, w: Józef Piłsudski a Wilno, Wilno 1937, s. 17.

6Ibidem, s. 19; idem, Gdzie mieszkał w Wilnie Józef Piłsudski za czasów szkolnych, w: Józef Piłsudski a Wilno, Wilno 1937, s. 28.

7Dziennik Bronisława Piłsudskiego…

8Ibidem.

9Ibidem.

10Ibidem.

11Ibidem.

12Ibidem.

13 Za: A. Śliwiński, Marszałek Piłsudski o sobie, „Niepodległość”, 43 (1937), s. 368.

14W. Pobóg-Malinowski, Józef Piłsudski 1867–1901. W podziemiach konspiracji, Warszawa 1935, s. 334.

15 S. Wojciechowski, Moje wspomnienia, cz. 1, Warszawa 2017, s. 105.

16 Z. Zygmuntowicz, Józef Piłsudski przy kaszcie drukarskiej, w: „Panteon Polski”, 66 (1930).

17 Za: W. Jędrzejewicz, J. Cisek, op. cit., s. 71.