Odzyskać czas - Kowalkowska Bożena - ebook + audiobook

Odzyskać czas ebook i audiobook

Kowalkowska Bożena

3,9

Opis

To Ty masz kontrolować swój czas, a nie on ciebie.

Dobre rady są naprawdę dobre, gdy są sprawdzone na własnej skórze. Bożena Kowalkowska od lat uczy freelancerów, etatowców i pracujących rodziców, jak dobrze planowaćżeby mieć więcej czasu dla siebie, swoich bliskich i na swoje pasje. Temat zna od podszewki, bo jako koordynatorka różnych projektów i mama dwójki dzieci nieraz mierzyła się z kryzysem czasowym i musiała opanować temat organizacji życia zawodowego i domowego.

Książka, którą trzymasz w ręku nie jest klasycznym poradnikiem. To bardzo osobista, ale też praktyczna opowieść o głębokiej zmianie, która pozwoliła młodej kobiecie odzyskać nie tylko czas, ale też sprawczość i kontrolę nad własnym życiem.

Dzięki tej książce nauczysz się jak ustalać priorytety i cele, jak stworzyć koszyk zadań i odchudzić listę obowiązków oraz jak zmienić złe nawyki w dobre. Już nigdy nie ogarnie Cię chaos i związany z tym stres. Raz na zawsze ustalisz swój zawodowy, osobisty i rodzinny kalendarz, poznasz podstawowe zasady organizacji czasu, a na czele tej listy znajdziesz tę najważniejszą – przyjemność. Bo żeby być szczęśliwym człowiekiem i móc doświadczać radości, trzeba mieć na to czas. Uwierz w moc praktycznych działań i prostych rozwiązań. Poznaj metodę małych kroków, drobnych impulsów lub inspiracji, które mogą dać początek całej lawinie fundamentalnych zmian.

Jeśli dzięki przeczytaniu tej książki znajdziesz w sobie chęć do wprowadzenia choćby jednej małej zmiany, to znaczy, że już odniosłeś sukces.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 125

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 3 godz. 17 min

Lektor: Bożena Kowalkowska

Oceny
3,9 (48 ocen)
14
20
9
4
1
Sortuj według:
latarnia_morska

Nie oderwiesz się od lektury

Sensownie praktyczna :)
00
Andrzej_O_20_6

Z braku laku…

Trochę przydatnej wiedzy, jednak jakby brak literackiego kunsztu;)
00
PaniBialy

Dobrze spędzony czas

Ciekawy poradnik, zastosuje się do wielu rad autorki!
00

Popularność




Moim Rodzicom

WSTĘP

Kiedy ktoś mnie pyta, czym zajmuję się na co dzień, zawsze muszę przez chwilę zastanowić się nad odpowiedzią. Trudno mi w jednym zdaniu zamknąć swoje doświadczenia z organizowaniem, które okazało się moją wielką pasją.

Objawienie nastąpiło już w pierwszej podjętej przeze mnie pracy, gdy trafiłam na staż do redakcji niszowego magazynu o modzie. Prywatne mieszkanie na Górnym Mokotowie, mały zespół i kompletny brak struktury organizacyjnej. Każdy miał wolną rękę i mógł się wykazać. Od wydawcy dostałam zeszyt z okładką Cartoon Network (mam go do dziś!) i zapisywałam tam wszystko, co dotyczyło materiałów redakcyjnych – nazwisko autora tekstu, kontakt, tytuł, liczbę znaków, terminy. A potem stawiałam plusy, jeśli tekst przeszedł korektę czy został przetłumaczony. Rysowałam też własne wykresy, tworzyłam tabelki. Dosyć szybko okazało się więc, że rola organizatora pracy zespołu do mnie pasuje. Że tworzenie harmonogramu, wyznaczanie deadline’ów i ich egzekwowanie przychodzi mi naturalnie. Tak samo naturalnie przychodziła mi organizacja wyprzedaży ubrań koleżanek z zespołu czy załatwianie tortu i niespodzianki na urodziny współpracowników. Potem w każdej kolejnej pracy, czy to na stanowisku redaktorki, koordynatorki, czy producentki, było już zawsze tak samo i jeśli coś należało zaplanować lub przygotować – nawet jeśli nie miało to związku z pracą – wiadomo było, że zrobię to ja. Pamiętam to silne uczucie, że dobrze się w tym czuję, że chcę to kontynuować w szerszej perspektywie, jednak wtedy jeszcze nie miałam pomysłu ani czasu, żeby to zrobić. Pracowałam coraz więcej, coraz ciężej, w coraz bardziej złożonych okolicznościach.

Mój zawodowy zwrot nastąpił ostatecznie ponad dwa lata temu i – jak to często bywa – miał swój początek w przeżytym wcześniej kryzysie wartości. W dzikim pędzie pracy nieraz przegapiłam możliwość świetnego spędzenia czasu ze swoim narzeczonym, a potem mężem, który codziennie potrafił wpaść na jakiś niezwykły, a zarazem „możliwy” do zrealizowania pomysł (zbudujmy igloo, kupmy sobie barkę, zanocujmy w kolibie górskiej, ugotujmy 10-litrowy gar zupy cebulowej). Mogłam być też bardziej obecną i radosną mamą dla naszej córki, kiedy mówiła: „Mamo, pobawmy się w króliczki, ty będziesz mamą i tatą, a ja synkiem i córką”, a nie przysypiać na siedząco. Nie wsparłam również dostatecznie mojej mamy, kiedy odchodzili jej rodzice – na pewno przydałaby jej się wtedy moja fizyczna pomoc albo chociaż obecność. Mogłam rozwijać się zawodowo i prywatnie na wielu innych polach – chodzić na kursy emisji głosu, warsztaty ceramiczne albo uczyć się jeździć konno i dużo więcej podróżować lub chociaż podczas wyjazdów pozwolić sobie na mniej stresu. Ale nie zrobiłam tego wszystkiego, bo byłam zajęta, bo nie miałam czasu. A jak już miałam ten czas, to byłam potwornie zmęczona. W momencie, kiedy to sobie uświadomiłam, zaczął się żmudny proces odzyskiwania czasu.

Zaczęłam od ustalenia priorytetów. Na początku zabrałam się do naprawiania wszystkich relacji, które były dla mnie ważne i wartościowe – wiedziałam, że to z nich czerpię energię i radość do życia i że pozbawiona bliskości utonę. Jednocześnie postanowiłam krok po kroku zamknąć lub zakończyć wszystko, co uwierało mnie w życiu codziennym. Na przykład to, że nie mam czasu na czytanie książek, o uprawianiu sportu nie wspominając, że klient podnosi na mnie głos i oszukuje albo że obarcza mnie dużą odpowiedzialnością, ale nie daje prawa do podejmowania decyzji, że nie mam kiedy odespać poważnego niedoboru snu, że pracuję dużo, a na koncie mam ciągle nieadekwatnie mało, że czuję się przytłoczona ilością obowiązków, w końcu zaś, że to, czym się zajmuję w pracy, rzadko ma realny wpływ na życie moje i innych.

Postanowiłam odzyskać kontrolę, sprawczość i uważność. Za cel nadrzędny uznałam własną przyjemność. Ale nie tę bezwzględną, gdy nie bierze się pod uwagę drugiego człowieka, tylko taką, która mogłaby wpływać na ludzi wokół mnie. Uwierzyłam, że radość można połączyć z pasją do organizowania. Że to szansa, by być bliżej samej siebie, bliżej ludzi i realnie im pomagać. Bo choć bywam introwertyczką, nie umiem żyć bez innych i zawsze interesowało mnie, co myślą ci, z którymi pracuję, jak się czują, co się u nich wydarzyło, na jakim są etapie w życiu. Poza tym sztuka planowania to pożyteczna umiejętność, a ja lubię, kiedy coś jest praktyczne. Nie znoszę marnotrawstwa.

I tak w naturalny sposób kierowanie się przyjemnością przeniosło się na grunt zawodowy. Wyszłam z założenia, że dobrze wykonana praca jest ważna. Wiem, co można zrobić, żeby ją usprawnić. Ale najważniejszy jest człowiek – jego potrzeby, przeżycia, aspiracje i plany. Zaczęłam od warsztatów i nieśmiałych wykładów, po drodze zdarzały się indywidualne konsultacje. W efekcie tych spotkań moja sytuacja zaczęła się klarować i już wiedziałam, że odnalazłam właściwy kierunek swojej pracy. Nadal prowadzę projekty wydawnicze, koordynuję prace zespołowe dotyczące różnych projektów, bo ostatecznie to one mnie ukształtowały i wciąż są najlepszym polem do obserwacji, budują mój warsztat. Nie chcę zapominać, że przez blisko 15 lat prowadziłam mniejsze i większe zespoły z punktu A do punktu B, od początku do końca. Wyciągnęłam wnioski z tego, jak pracowałam i żyłam, przeanalizowałam, co powinnam była zrobić inaczej, wiem, co zrobiłam dobrze i jak to zadziałało. I wiem, jak zrobić z tej wiedzy użytek.

W czasach kryzysu klimatycznego widzę w swojej pracy coraz większy sens. Mam w nosie zwiększanie produktywności i efektywności, jeśli ma ono działać na rzecz firmy, a nie człowieka. Z rozczuleniem słucham opowieści, jak jedna, czasem drobna zmiana może odmienić czyjeś życie, choćby prosta decyzja o niewłączaniu komputera po 18.00, która wpływa na zmianę wartości i szacunek do samego siebie. Wierzę, że człowiek, który czuje się dobrze sam ze sobą, może dokonać wielkich rzeczy. Nie jestem jednak coachem ani szkoleniowcem, nie zajmowałam się zawodowo technikami zarządzania czasem i z pełną świadomością nie studiowałam literatury na ten temat. Nie wygłaszam mów motywacyjnych, nie używam plannerów, post-itów, zakreślaczy, nie znam się na medytacji ani mindfulness (czasem co najwyżej ćwiczę jogę ashtangę). Daleko mi do perfekcjonizmu i wiecznego porządku. Działam intuicyjnie, uparcie trzymając się tego, co dała mi natura – umiejętności upraszczania rzeczy i spraw – i korzystając z tych zasobów, skupiam się na odzyskiwaniu czasu i zwalnianiu tempa na rzecz radości.

Nie znalazłam idealnej odpowiedzi na pytanie o mój obecny zawód. „Zajmuję się organizowaniem” – w tej zwięzłej odpowiedzi próbuję zawrzeć szeroki zakres swojego działania.

Pomagałam planować codzienne czynności i obowiązki między innymi nauczycielce języka polskiego, rzeźbiarzowi, ginekolożce, aktorce, ilustratorce i gospodyni domowej – ta ostatnia z wdzięczności upiekła dla mnie chleb. Umiem zapanować nad przestrzenią i rzeczami, co zwykle jest początkiem procesu odzyskiwania siebie, zwłaszcza w przypadku kobiet, więc układałam, segregowałam i pomagałam pozbywać się nadmiaru rzeczy z prywatnych mieszkań, strychów, ale i nietypowych miejsc pracy. Tam, gdzie potrzeba researchera, kogoś, kto zgłębi temat stawiania strony internetowej, procesu rekrutacji przedszkolnej czy robienia wylewki samopoziomującej, niemal palę się do roboty – tak, takie zlecenia też miałam! Uwielbiam analizować wydatki i tworzyć plan finansowy, czego cel jest zawsze taki sam: wakacje i dużo dni wolnych na nicnierobienie. Lubię rozmawiać, więc wywiady z ludźmi czy prowadzenie spotkań i paneli to dla mnie czysta radość. Podobnie jak wymyślanie struktury pracy i podział kompetencji w zespole. Od Sasa do lasa? Tylko na pierwszy rzut oka, bo wszystko opiera się na tym samym – organizowaniu, a ono, jak się okazuje, nie ma ograniczeń, kiedy dotyczy ludzkich spraw.

Moje życie w pewnym sensie zatoczyło koło. Jako dziecko, a potem dorastająca dziewczyna i kobieta miałam wiele marzeń dotyczących tego, czym będę się zajmowała na co dzień. Pomysły bywały skrajne i często się wykluczały. Początkowo chciałam być psycholożką, potem dziennikarką śledczą, a jeszcze później doulą asystującą przy porodach (czego zresztą raz miałam szczęście doświadczyć!). Dziś mogę powiedzieć, że te wszystkie rzeczy w zaskakujący sposób się ze sobą połączyły; z dziennikarstwa śledczego zostało mi zamiłowanie do szczegółu, z cech douli zaczerpnęłam opiekuńczość i uważność, a psychologia dostarczyła mi narzędzi, żeby pracować z ludźmi. W efekcie miałam szczęście poświęcić się temu, co naprawdę umiem i lubię – świadomemu planowaniu i organizowaniu czasu, przestrzeni i życia. Mało tego: dostałam szansę, żeby pozyskaną wiedzę szerzyć i robić z niej użytek, co niniejszym czynię.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Projekt graficzny okładki i środkaKarolina Żelazińska
Zdjęcie autorkiMagda Hueckel
Redaktor prowadzącaDorota Jabłońska
RedakcjaBerenika Wilczyńska
KorektaHanna Kociołek Teresa Zielińska
Copyright © 2020, by Bożena Kowalkowska All Rights Reserved. Published by the Agreement with Book/lab Literary Agency, Poland www.literatura.com.pl Copyright © by Wielka Litera Sp. z o.o., Warszawa 2020
ISBN 978-83-8032-539-5
Wielka Litera Sp. z o.o. ul. Kosiarzy 37/53 02-953 Warszawa
POBIERZ NA TELEFON APLIKACJĘ GET MOREAplikacja GET MORE wykorzystuje technologię rozszerzonej rzeczywistości (AR) i umożliwia odtwarzanie video, audio oraz e-booków, a także przekierowuje na wybrane strony www. Aplikacja jest dostępna w wersjach na Android oraz iOS. Pobierz ją za darmo. Zeskanuj okładki książek Wielkiej Litery i zobacz więcej.
Konwersja: eLitera s.c.