No one needs to know - Iga Daniszewska - ebook + audiobook
NOWOŚĆ

No one needs to know ebook i audiobook

Iga Daniszewska

3,8

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!

407 osób interesuje się tą książką

Opis

Czasem najtrudniej uciec od tego, co nosisz w sercu.

Nelie ma wszystko pod kontrolą – studiuje, pracuje i zaczyna sobie układać dorosłe życie. Jednak jej spokój bezpowrotnie znika w chwili, gdy dowiaduje się, że do miasta wraca Hunter – jej pierwsza miłość. Uczucie, które miało już wygasnąć… wciąż nie chce odejść.

Już pierwsze spotkanie wystarcza, by dawne emocje wróciły z siłą, której Nelie się nie spodziewała. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Hunter to bliski przyjaciel jej brata i będzie częstym gościem w ich mieszkaniu. Unikanie go? Niemożliwe. Zapanowanie nad sercem? Jeszcze trudniejsze.

Czy Nelie znów zatraci się w uczuciu, które nigdy do końca nie zgasło?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 378

Rok wydania: 2025

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 9 godz. 7 min

Rok wydania: 2025

Lektor: Małgorzata Gradkowska i Adrian Rozenek

Oceny
3,8 (64 oceny)
32
8
9
9
6
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
paaula29

Nie polecam

Jestem w szoku, inne książki autorki to inny level, tutaj powstał jakiś wypadek przy pracy
63
koziolek88

Nie polecam

Bardzo mi się podobały poprzednie książki autorki, więc tą uznaję za jakiś wypadek przy pracy.
53
BasiaG4

Z braku laku…

Miałam nadzieję, że recenzje się nie potwierdza, ale niestety, ta książka jest kiepska. Wszystkie poprzednie Pani Igi są świetne, Szpilki przeczytałam już kilka razy, a to... szkoda czasu. Niestety...
42
2021MAG

Nie polecam

Nie polecam. Jestem zaskoczona, że ta książka jest autorstwa pani Igi.
32
Anilewe841002

Z braku laku…

Tak na zachętę,bo każdemu może zdarzyć się mała wpadka
32



Iga Daniszewska

No one needs to know

Rozdział 1

Nelie

Kwiecień w Michigan zapowiadał się pięknie. Był wyjątkowo ciepły, a natura chyba już na dobre obudziła się do życia, co wcale nie było takie oczywiste o tej porze roku. Zimy potrafiły być długie i mroźne, a wiosna często przypominała tak naprawdę lato.

Wyszłam z terenu kampusu, kierując się w stronę mojego mieszkania. Wynajmowałam je wspólnie z bratem, dzięki czemu nie musiałam mieszkać w akademiku. Był to warunek postawiony przez moich rodziców. Pozwolili mi wyjechać na drugi koniec kraju na studia tylko dlatego, że mój starszy brat mógł mieć mnie na oku. Najwyraźniej postanowili być ślepi na fakt, że między mną a Darrenem jest pięcioletnia różnica wieku. Ja miałam dwadzieścia jeden, a on dwadzieścia sześć lat i chłopak mógłby na przykład chcieć zamieszkać z dziewczyną. Co prawda nie chciał, ale przecież mogłoby się tak zdarzyć, a mimo to nasi rodzice uznali, że to świetny pomysł, aby wcisnąć mnie do jego mieszkania.

Przyspieszyłam kroku. Byłam brudna i zmęczona, ale czego nie robi się dla dobrych zdjęć? Właściwie studiowałam kreatywne pisanie i literaturę, ale miałam na tyle dużo wolnego czasu, że mogłam dodatkowo zapisać się na kurs fotografii. Oczywiście nie otrzymam żadnego dyplomu za ten kierunek, ale mogłam zyskać kilka przydatnych umiejętności. W ciągu dwóch lat na uniwersytecie zasłynęłam już z tego, że mało jest rzeczy, które byłyby w stanie powstrzymać mnie przed uzyskaniem najlepszego kadru. Chyba tylko dzięki tym godzinom przeleżanym w trawie oraz na zakurzonych chodnikach kampusu profesor, który uczył mnie fotografii, napisał mi bardzo dobry list polecający, więc mogłam rzucić pracę w kawiarni i zacząć w studiu fotograficznym. Pracowałam tam dopiero od lutego, więc moim głównym zadaniem było drukowanie zdjęć w różnych formatach i na różnych materiałach, a czasem lekkie ich retuszowanie. Jednak zdarzało się, że Ben, jeden z fotografów, zabierał mnie ze sobą na sesje lub plenery. Bardzo to lubiłam, ale dzisiaj cieszyłam się, że zaplanowana sesja została odwołana i resztę popołudnia miałam wolną. Tarzanie się po brudnych chodnikach mocno mnie zmęczyło, lecz w ciągu tych kilkudziesięciu niewygodnych minut dostałam to, czego chciałam: kilka przyzwoitych zdjęć najwyższych budynków na kampusie w całej ich okazałości.

Semestr wiosenny powoli dobiegał końca. Część zaliczeń miałam za sobą, kilka przede mną, ale nie było źle. Raczej nie powinnam mieć większych problemów. Obecny czas był chyba najspokojniejszym, odkąd przeprowadziłam się do Ann Arbor w stanie Michigan. Już dawno przestał mnie paraliżować strach przed nieznanym oraz życiem na drugim końcu kraju. Konserwatywni, zbyt opiekuńczy rodzice odrobinę mi odpuścili. Miałam ciekawą pracę, z której mogłam opłacić swoje zachcianki i nie tłumaczyć się mamie, gdzie podziały się pieniądze z kieszonkowego. Jedynym moim „problemem” w tej chwili był jutrzejszy egzamin. Ale spędziłam sporo czasu nad przygotowaniami do niego, więc czułam się całkiem bezpiecznie. W ogóle nie odczuwałam paniki, która zwykle towarzyszyła mi w takich sytuacjach. Było cudownie. Powinnam przewidzieć, że taki stan rzeczy nie może się utrzymać zbyt długo.

Szłam, przyglądając się zabieganym ludziom na ulicach miasteczka. Lubiłam taki poziom „chaosu”. Cieszyłam się, że nie zostałam zmuszona do mieszkania w pobliskim Detroit. Tamto miasto lata świetności miało już za sobą, a w dodatku ciągle trafiało na listę najniebezpieczniejszych miejsc w kraju. Odpowiadało mi to, że nie muszę się za sobą oglądać na każdym kroku, również bez żadnych obaw wychodziłam z przyjaciółmi wieczorem. Co mogłoby być trudne do osiągnięcia w dużym mieście.

Po kilkunastu minutach dotarłam do budynku, w którym mieszkałam, i nie mogłam doczekać się zrzucenia z siebie brudnych ubrań oraz wejścia pod ciepły prysznic. Nie było zimno, ale leżenie w połowie kwietnia na ziemi to nie najlepszy pomysł. Postanowiłam pójść schodami, bo mieszkałam na drugim piętrze, więc nie opłacało mi się czekać na windę.

Do mieszkania weszłam akurat wtedy, kiedy Darren namiętnie żegnał się z jakąś dziewczyną, która gwałtownie od niego odskoczyła, gdy tylko mnie zobaczyła.

– Cześć, jestem Nelie. Jestem jego siostrą – zagadnęłam przyjaźnie, żeby dziewczyna nie pomyślała, że jesteśmy parą.

– Cześć, mam na imię Candy – odpowiedziała z uśmiechem, w którym widać było wyraźnie ulgę. – I od razu do widzenia. Muszę już lecieć.

Pomachałam jej, a gdy wyszła, Darren zamknął za nią drzwi. Dopiero wtedy zauważyłam, że był w samych bokserkach.

– Zostawiłem ci trochę makaronu na obiad. – Wskazał ręką kuchnię i ruszył w kierunku swojego pokoju.

– Kiedy zdążyłeś ugotować obiad i puknąć panienkę? – zapytałam z zaskoczeniem. Zwykle nie był tak zaradny.

– Była tutaj od wczoraj. – Zaśmiał się. – Przyprowadziłem ją po imprezie, ale ty już spałaś. Wstaliśmy koło południa, a ona stwierdziła, że coś dla mnie ugotuje.

– To od teraz będziesz je wykorzystywał też do gotowania? – Przewróciłam oczami.

– Może to i dobry pomysł… – Zamyślił się, a później machnął ręką, jakby sprawa nie była warta zachodu, i zniknął za drzwiami swojej sypialni.

Mój brat cieszył się powodzeniem u dziewczyn, mimo że nie był szczególnie wysoki jak na faceta, miał metr siedemdziesiąt pięć, ale trenował sztuki walki, jego ciało sprawiało wrażenie wyrzeźbionego w kamieniu. Golił się na łyso i solidnie dbał o swoją brodę. Umiał prawić komplementy, przez co zaliczał naprawdę wysokie notowania wśród żeńskiej płci już w college’u. A gdy go ukończył, wcale jakoś mocno nie zmienił przyzwyczajeń. Wciąż zdarzało się, że w naszym mieszkaniu pojawiały się studentki, choć teraz już takie ze starszych roczników. Nie przeszkadzało mi to. W ciągu dwóch lat wspólnego mieszkania przywykłam do tego, że raczej częściej niż rzadziej z pokoju Darrena dobiegają jednoznaczne odgłosy, a w korytarzu mijam się z różnymi kobietami. Zresztą jak bym mogła kogokolwiek oceniać, skoro sama miałam kolegę z bonusem?

Zaniosłam aparat fotograficzny do swojego pokoju i wróciłam do kuchni, żeby odgrzać sobie wspomniany przez brata makaron. Nasza kuchnia była niewielka, ale w zupełności nam wystarczała, żadne z nas nie pałało miłością do garnków. Cieszyłam się, że salon jest duży i ma parkiet zamiast dywanów. Lubiłam porządek, a dużo łatwiej zetrzeć coś rozlanego z podłogi niż doprać z dywanu. Dbałam o to, żeby to mieszkanie nie przypominało typowego studenckiego lokum, tak jak wtedy, gdy kilkukrotnie odwiedziłam Darrena podczas jego studiów. Gdy tylko się wprowadziłam, od razu kupiłam kilka miękkich poduch, które rozłożyłam na dwóch sofach i fotelu, na ścianach zaś powiesiłam ramki z prostymi, ale ładnymi grafikami.

Usiadłam przy stole i jedząc obiad, przeglądałam telefon. W mediach społecznościowych nic ciekawego nie było, postanowiłam więc zadzwonić do mojej przyjaciółki. Odebrała sekundę przed tym, jak miałam się rozłączyć.

– Cześć, co słychać, Nelie? – zapytała lekko przyciszonym głosem.

– Hej, Holly. Co robisz?

– Jestem w bibliotece. Wkuwam na jutrzejszy egzamin. Mam zamiar go zdać za pierwszym razem.

Holly nie była typem kujona. Raczej prześlizgiwała się nad progami punktowymi z delikatnym zapasem. Ważniejszy dla niej był czas spędzony z przyjaciółmi.

– Dobrze się czujesz? – zapytałam, zaskoczona takim obrotem spraw.

– Nic nie mów! – syknęła. – Potrzebuję kasy, a rodzice obiecali, że mi pożyczą, jeśli wyciągnę średnią o pół stopnia wyżej, a do tego jest mi potrzebny jutrzejszy egzamin.

– Aha… – Holly i jej pomysły. Zapewne wypatrzyła jakąś drogą torebkę i teraz zrobi wszystko, żeby ją zdobyć. – Co chcesz kupić?

– Powiem ci, jak poznam wyniki egzaminu. Nie chcę zapeszać.

– Okej, jak wolisz. – Ziewnęłam. – Ucz się, kujonku, ja chyba pójdę się przespać. Przez większość popołudnia leżałam na chodniku przed północnym skrzydłem.

– Idziemy w czwartek na imprezę do domu bractwa? – zapytała, zanim zdążyłam się rozłączyć.

– Jasne. – I tak nie miałam nic innego w planach. – Trzeba się trochę oderwać od tego całego szaleństwa. Pa!

Imprezy w domu bractwa odbywały się praktycznie kilka razy w tygodniu. W czwartek zawsze przychodziło tam najwięcej ludzi, co sprawiało, że frekwencja na zajęciach w piątki była mocno zaniżona. Ja na szczęście miałam piątki wolne od zajęć, za to czasem musiałam iść do pracy, ale najczęściej dopiero na dwunastą, więc mi również nie przeszkadzało imprezowanie w tygodniu.

Skończyłam jeść i schowałam talerz do zmywarki. Przez to całe spotkanie ze znajomą Darrena zupełnie zapomniałam, że jestem cała w kurzu, a moje ubranie nadaje się jedynie do prania. Szybko zabrałam kosmetyczkę oraz ciuchy na zmianę i pobiegłam do łazienki. Nie trzymałam w niej nigdy swoich rzeczy, właśnie przez te wszystkie dziewczyny, które często nie miały problemu, żeby używać mojego żelu pod prysznic czy balsamu. Na początku toczyłam z bratem wojny i prosiłam, żeby pilnował tego swojego haremu, ale później uznałam, że najlepiej będzie po prostu wszystko trzymać w pokoju.

Prysznic mnie rozbudził, więc zmieniłam plany: zamiast się położyć, zabrałam ze sobą notatki na jutrzejszy egzamin i poszłam z nimi do salonu. Darren właśnie rozwalał kogoś online w strzelance. Nie miałam zielonego pojęcia, na czym polegała jego praca. Niby był specjalistą od IT, cokolwiek to znaczyło, ale do biura wychodził zaledwie kilka razy w miesiącu. Znacznie częściej pracował z domu, a w dodatku często odnosiłam wrażenie, że robi to wyłącznie wtedy, gdy ma na to ochotę. W końcu dopiero co spędził cały dzień z dziewczyną, a teraz usiadł do PlayStation.

Siedziałam z nosem w notatkach aż do wieczora. Dopiero kiedy Darren wyłączył konsolę i powiedział, że idzie popracować, pozbierałam wszystko z salonu i poszłam do swojego pokoju. Byłam wypompowana. Padłam na łóżko i spojrzałam w sufit. Uwielbiałam swój pokój. Był przestronny, mieściło się w nim normalne podwójne łóżko, a nie pojedyncze jak w akademikach. Miałam dużą komodę i sporą szafę wnękową. Biurko było w połowie biurkiem, a w połowie toaletką. Pod sufitem zawiesiłam sznury cotton balls i uparcie każdego wieczoru je włączałam. Specjalnie kupiłam sobie przedłużacz z włącznikiem, żebym mogła je traktować jak lampkę nocną. Gdy pomyślałam o tym, jak wyglądało to miejsce, kiedy się tu wprowadziłam, ściskało mnie lekko w dołku. Nie. Pokręciłam energicznie głową, jakby to miało pozwolić mi na wyrzucenie z głowy myśli, która się tam właśnie pojawiła. Nie miałam zamiaru spędzić bezsennej nocy na rozmyślaniu nad ekswspółlokatorem mojego brata. Miałam jutro egzamin i musiałam się wyspać.

***

Egzamin we wtorek był trudny, wykończył mnie psychicznie, więc kiedy stanęłam po południu przed szefem, a on zobaczył sińce pod moimi oczami, od razu skierował mnie na drukarnię. Chyba widział, że nie nadaję się dzisiaj do żadnych ambitniejszych zadań. Byłam mu za to wdzięczna.

Po kilku godzinach drukowania setek zdjęć ze ślubów, chrzcin i urodzin odezwał się mój telefon. Rzuciłam okiem na wyświetlacz i zorientowałam się, że dostałam wiadomość od brata.

Dupek Darren:

Kiedy będziesz w domu?

Rzadko dostawałam od niego takie SMS-y, raczej nie wtrącał się w moje życie, no może poza Philem. Jego naprawdę nie lubił i z tego powodu najczęściej się kłóciliśmy.

Ja:

Za półtorej godziny.

Nie odpisał więcej, a ja nie zastanawiałam się, do czego była mu potrzebna ta informacja. Może planował jakąś orgię, o której wolałabym nie wiedzieć.

Kiedy o dziewiętnastej stanęłam przed mieszkaniem, wzięłam głęboki oddech. Miałam nadzieję, że nie wpadnę na nagą dziewczynę, a tym bardziej na nagiego Darrena. Z zaskoczeniem stwierdziłam, że mój brat siedzi na fotelu i ogląda jakiś film. Spojrzałam na niego, unosząc brwi.

– Jesteś sam? – Ciągle istniała szansa, że ktoś jest w łazience albo u niego w pokoju.

– Byłem dzisiaj w pracy. – Przewrócił oczami, jakby to było oczywiste, po czym nagle się ożywił. – Ale mam niespodziankę. Zgadnij co!

Na chwilę stanęło mi serce, jednak kiedy zobaczyłam, że jest podekscytowany, wiedziałam, że to nie może być nic złego.

– Co?

– Hunter przyjeżdża w czwartek i zostaje do niedzieli! – Miał na twarzy uśmiech od ucha do ucha, a ja zamarłam, choć starałam się pozbierać szybko po tej bombie.

– O, to fajnie. – Próbowałam brzmieć naturalnie, ale nie byłam pewna, jak mi to wyszło. – Co go tu sprowadza?

– Ma jakieś sprawy do załatwienia. Jego ojciec otwiera w Detroit oddział firmy czy coś takiego – oświadczył, wciąż z szerokim uśmiechem na ustach.

Pokiwałam głową, również przywołałam na twarz uśmiech i szybko poszłam do swojego pokoju. Kiedy tylko zamknęłam drzwi, osunęłam się na ziemię i schowałam głowę między kolana. Nie! To nie może się dziać naprawdę! Hunter Cowan przyjeżdża do Michigan! Dlaczego to zawsze ja muszę mieć tak przesrane, że kiedy tylko jestem odrobinę szczęśliwa, to ta passa zmienia się w jakieś pieprzone tornado?!

Hunter był rówieśnikiem Darrena, poznali się, kiedy mój brat szukał pokoju do wynajęcia. Tak, to cholerne mieszkanie najpierw należało do Cowana. Chłopcy bardzo szybko się ze sobą zaprzyjaźnili. Łączyły ich nie tylko wspólne zainteresowania, ale też imprezy i panienki na jedną noc. Kiedy Darren kończył trzeci semestr, przyjechaliśmy z rodzicami go odwiedzić. Mieszkaliśmy w hotelu, ale ponieważ zawsze byłam zżyta z bratem, nikogo nie dziwiło, że kilka nocy spędziłam na kanapie w teraz już naszym salonie.

Hunter był cholernie przystojnym, inteligentnym i zabawnym facetem. Miałam ledwo skończone szesnaście lat, więc bardzo szybko zakochałam się w nim na zabój. Wieczorami, gdy siedzieliśmy we trójkę, oglądając jakieś filmy, często wyobrażałam sobie, że Hunter siada obok mnie i dyskretnie łapie mnie za dłoń. Raz nawet udało nam się spotkać tylko we dwoje. Darren obiecał, że zabierze mnie na spacer po okolicy, ale zawalił jakiś test i musiał zostać po zajęciach. Zastąpił go Hunter. Przez większość spaceru błagałam niebiosa, aby mnie pocałował. Oczywiście nigdy tego nie zrobił.

Przez pewien czas udało mi się nawet sobie wmówić, że może nie chciał mi robić nadziei, skoro i tak musiałam wracać do Nevady, i że może kiedy przyjadę na stałe, on będzie czekał na mnie na lotnisku i wtedy mocno mnie przytuli i pocałuje. Jednak kilka tygodni po powrocie do domu rozmawiałam z Darrenem na wideoczacie, więc na własne oczy zobaczyłam, jak moja pierwsza miłość odprowadza do drzwi jakąś blond dziunię i mocno całuje ją w usta na pożegnanie. Wtedy moje naiwne nastoletnie serduszko pękło na milion kawałków i choć wiedziałam, że wszystko, co czułam do tego chłopaka, było irracjonalne, to jednak nie mogłam się pozbierać. Poczułam się zdradzona i zawiedziona. Kolejne tygodnie spędziłam na zamurowywaniu pierwszej miłości na dnie serca i pamięci.

Moje głupie uczucia do niego położyły się nawet cieniem na wyjeździe na studia. Drżałam na samą myśl, że będę go widywać codziennie. Nawet przez chwilę chciałam zrezygnować ze studiowania w Ann Arbor, ale później okazało się, że tata Huntera jest chory i po zakończeniu studiów powinien on wrócić do Kalifornii, żeby powoli przyzwyczajać się do przejęcia obowiązków w rodzinnej firmie. I problem sam się rozwiązał, Hunter wyjechał, a kilka miesięcy później wprowadziłam się do jego pokoju. Zmieniłam w nim wszystko, żeby nic mi go nie przypominało.

To wszystko wydarzyło się tak dawno temu. Zdążyłam zrozumieć, że tamte uczucia były wytworem mojej wyobraźni, że między nami nic nie mogło się wydarzyć, ale teraz czułam coś zupełnie innego. Wstydziłam się. Byłam przekonana, że pięć lat temu miałam serduszka w oczach za każdym razem, gdy patrzyłam na tego mężczyznę. Tylko głupi i ślepy nie zauważyłby, że się w nim zadurzyłam, więc spodziewałam się, że Hunter również o tym wiedział.

A teraz okazało się, że przyjeżdża. Nie wyobrażałam sobie tego. Spaliłabym się ze wstydu przy pierwszej konfrontacji. Po kilku minutach paniki uznałam, że najlepiej będzie schodzić mu z drogi i nie dopuścić do tego, żebyśmy się w ogóle zobaczyli. To było całkiem możliwe. Postanowiłam, że przy okazji wypytam Darrena o szczegóły tej wizyty. O to, co mają zamiar robić i gdzie pójść, a później będę unikała tych miejsc. Miałam również gdzie się zabunkrować na kilka nocy, więc to nie powinien być większy problem. Musiałam zrobić wszystko, aby uniknąć tego żenującego spotkania.

Rozdział 2

Nelie

W środę nie poszłam na uczelnię. Musiałam znaleźć dogodną okazję, żeby wypytać Darrena o przyjazd jego przyjaciela, a z zajęć, na których powinnam się pojawić, miałam już wystawioną ocenę, toteż nie czułam szczególnych wyrzutów sumienia. Krzątałam się po mieszkaniu, udając, że nic się nie dzieje, że nie szukam zajęcia na siłę, byleby wpaść na brata. 

Zrobiłam sobie kawę i wstawiłam pranie. Kiedy w końcu Darren wyszedł ze swojego pokoju, zaskoczenie na jego twarzy było wręcz komiczne. Trudno mu się było dziwić, naprawdę rzadko opuszczałam szkołę.

– Jest jakiś szczególny powód, że jeszcze tu jesteś? – zapytał zaspanym głosem, podchodząc do ekspresu.

– Zaspałam – skłamałam, patrząc mu prosto w oczy. – Nie opłacało mi się iść na zajęcia. Mam już wystawioną ocenę, nic się nie stanie, jeśli jeden raz się nie pokażę.

Mój brat skinął głową i usiadł przy stole w kuchni. Wyglądał dosyć blado, chyba nie spał całą noc, a skoro w jego pokoju nie znajdowała się żadna kobieta, mogłam założyć, że pracował.

– W czwartek jest impreza w domu bractwa – powiedziałam od niechcenia, opierając się o blat. – Może weźmiesz Huntera i wpadniecie?

Co prawda obaj skończyli studia dwa lata temu, ale to nie miało żadnego znaczenia. Było wiele osób, które wciąż wpadały na studenckie balangi, choć opuścili już college albo nawet nigdy do niego nie chodzili.

– Ja będę, umówiłem się z kumplami – oznajmił, upijając łyk kawy. – Ale Hunter nie da rady. Przylatuje po południu, będzie wolny dopiero późnym wieczorem, więc nie opłaca mu się przychodzić na imprezę. Wtedy i tak już wszyscy będą nawaleni.

– Aha, szkoda, stracicie jeden dzień – oznajmiłam fałszywie zmartwionym tonem.

Mój plan na razie działał idealnie. Najwyraźniej będę bezpieczna na imprezie, na którą bardzo chciałam pójść.

– Nadrobimy w piątek. Pogramy na konsoli i wypijemy piwo jak za dawnych dobrych czasów.

– Brzmi nieźle. – Zaśmiałam się szczerze. Piątkowy wieczór często spędzałam z Philem w akademiku, więc istniała szansa, że kiedy wrócę, oni będą już spać, a rano zadbam o to, żeby nie wychodzić z pokoju, dopóki gość Darrena nie pojedzie do siebie.

Zwykle tak bywa, że kiedy chcemy zatrzymać czas, on nagle przyspiesza. Środa minęła jak z bicza strzelił, a czwartek wcale nie był lepszy. Kiedy przed dziewiętnastą stałam przed rozklekotaną lodówką i robiłam sobie drinka, sama nie potrafiłam uwierzyć w to, że pojawiłam się w domu bractwa tak wcześnie. Stresowałam się przyjazdem niechcianego gościa na tyle mocno, że nie potrafiłam sobie znaleźć miejsca we własnym mieszkaniu.

Niestety Holly miała pojawić się dopiero około dwudziestej pierwszej, a w dodatku nie widziałam nikogo z reszty naszej paczki. Musiałam poradzić sobie sama, co wcale nie było łatwe, ponieważ mój umysł ciągle wracał wspomnieniami do przyjaciela mojego brata.

Stałam oparta o ladę w kuchni, kiedy podszedł do mnie Phil, przyciągnął mnie do siebie i pocałował w policzek.

– Co tu robisz tak wcześnie? – Stuknął kubkiem w mój.

– Nudziłam się w domu. – Upiłam łyk drinka.

– To może zapewnię ci jakąś rozrywkę? – zapytał i utkwił wzrok w moich ustach.

– Czemu nie? – Wzruszyłam ramionami, po czym dałam się zaciągnąć na górę, gdzie znajdowały się sypialnie.

– Hej, gdzie się tak spieszysz? – Kilkadziesiąt minut później Phil złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. – Myślałem, że mamy więcej czasu.

Otarł się biodrami o moje udo, żebym mogła poczuć, że nie miał nic przeciwko rundzie numer dwa.

– Odsuń się. – Odepchnęłam go lekko. – Dzisiaj nie mam czasu. Darren ma być na tej imprezie, a wiesz, jak reaguje, kiedy umie odgadnąć, co przed chwilą z tobą robiłam.

Podeszłam do szafy i otworzyłam ją, żeby spojrzeć w lustro.

– Jeśli już jest na dole, a na pewno jest, to jak mu wytłumaczysz, co robiłaś na górze? – zapytał z głupawym uśmieszkiem.

– Powiem, że byłam w łazience – warknęłam.

– Nelie, twój brat przeleciał połowę tego kampusu. – Spojrzał na mnie znacząco. – Co go obchodzi, z kim sypiasz?

– Phil, ty nie masz młodszej siostry, prawda? – zapytałam, unosząc brew. – Więc daj mi spokój i najlepiej już idź na dół. Za chwilę przyjdę. I trzymaj łapy przy sobie w obecności mojego brata. Nie mam ochoty was dzisiaj rozdzielać.

– Może by się lepiej poczuł, gdyby ktoś skopał mu dupę.

– Phil! – Pokręciłam głową z dezaprobatą, na co mężczyzna uniósł ręce w geście poddania i posłusznie wyszedł z własnego pokoju.

Phil był facetem, za którym uganiały się tłumy dziewczyn. Wysoki, dobrze zbudowany szatyn z niebieskimi oczami, marzenie większości cheerleaderek i nie tylko. W dodatku należał do bractwa, co dawało mu jakąś przewagę na kampusie, choć sama nie rozumiałam fenomenu tych organizacji. Poznałam go na pierwszym roku, na pierwszej balandze w tym miejscu. Kilka imprez później wylądowaliśmy razem w łóżku, a ja rano poinformowałam go, że nie chcę stałego związku. Nie byłam gotowa na to, żeby zacząć się z kimś spotykać, gdy ciągle jeszcze wydawało mi się, że mój pokój pachnie Hunterem. Natomiast nie miałam nic przeciwko przyjaźni z bonusem.

Darren ciągle robił mi wymówki, czasem miałam wrażenie, że zniósłby lepiej fakt, że uprawiam seks, gdybym robiła to z miłości. A jednocześnie on sam nie przepuścił żadnej fajnej lasce. Podwójne standardy mojego brata przyprawiały mnie czasem o mdłości.

Spojrzałam w końcu w lustro. Musiałam się upewnić, że wszystko wygląda przyzwoicie. Kiedyś wyszłam z tego piekielnego pokoju w bluzce na lewą stronę. Na szczęście najpierw spotkałam Holly, która nie tracąc czasu na tłumaczenia, zaciągnęła mnie siłą do łazienki, zanim zdążyłam narobić sobie wstydu przed innymi studentami. Teraz moja sukienka, przypominająca raczej długi, lekko potargany podkoszulek, była założona na odpowiednią stronę. Poprawiłam makijaż, bo czarna kreska lekko rozmazała się w kącikach, ale za to moje niebieskie oczy ładnie błyszczały – nic dziwnego, Phil potrafił robić cuda językiem.

Sięgnęłam do torebki po niewielką szczotkę, którą zwykle nosiłam przy sobie, i rozczesałam potargane włosy. Chyba już nigdy się nie nauczę, że powinnam wiązać te pieprzone kudły, kiedy tylko zbliżam się do łóżka. Grube, długie blond włosy, których zazdrościła mi większość dziewczyn, były w rzeczywistości cholernie upierdliwe w pielęgnacji i czesaniu, ale lubiłam je, choć każdego dnia spędzałam długie minuty, żeby je ogarnąć. Włożyłam trampki i spojrzałam w lustro po raz ostatni. Idealnie. Z moim metr sześćdziesiąt dwa nie mogłam pochwalić się nogami do nieba, ale przez to, że byłam dosyć szczupła, mając jednocześnie odstający tyłek i miseczkę C, mogłam właściwie zakręcić w głowie kilku facetom. Tyle że żadnemu nie chciałam.

Pięć minut później weszłam wreszcie do salonu. Szybko zauważyłam, że impreza już się rozkręciła. Szukałam wzrokiem Darrena i bez trudu znalazłam go na jego stałym miejscu, na jednej z kanap pod ścianą. Postanowiłam najpierw zrobić sobie drinka. Uznałam, że kiedy zobaczy mnie z alkoholem w ręce, nie będzie mógł mi od razu zarzucić, że się pieprzyłam z Philem. Pomyśli, że jestem lekko wstawiona i stąd moje rumieńce i błyszczące oczy.

Nalałam sobie wódki i poszukałam czegoś gazowanego, bo nienawidziłam drinków z sokami.

– Gdzie byłaś? – rozbrzmiał niski głos za moimi plecami.

– W łazience – odpowiedziałam automatycznie. Nie musiałam się odwracać, głos własnego brata byłam w stanie rozpoznać wszędzie.

– Dwie godziny? – zapytał podejrzliwie.

– Cholera, odwal się – warknęłam. – Lepiej pomóż mi znaleźć coś gazowanego.

Odwrócił się, po czym sięgnął do szafki znajdującej się pod blatem. Gdy się wyprostował, podał mi puszkę napoju i spojrzał mi prosto w oczy.

– Nie lubię go – podsumował.

– Nie musisz. Na pewno nie będziesz musiał spędzać z nim świąt – odparłam cierpkim tonem. Brat zaczynał działać mi na nerwy.

Darren najwyraźniej zauważył, że nic wielkiego dzisiaj nie osiągnie, bo tylko westchnął i poszliśmy razem zająć miejsce na kanapie. Rozejrzałam się po najbliższym towarzystwie. W większości byli to znajomi brata, ale też kilku moich. Przez to, że paczka Darrena nie zaprzestała wpadać na studenckie imprezy nawet po opuszczeniu college’u, to teraz co jakiś czas wspólnie imprezowaliśmy mimo różnicy wieku. Większość z nas była nieźle porąbana, ale zazwyczaj dogadywaliśmy się całkiem dobrze. Nie dochodziło do zbyt wielu dramatów, choć Ashley i Cameron to najmniej lubiany przeze mnie duet. Te dwie dziewczyny znalazły się w naszej paczce chyba tylko dlatego, że chłopacy czasem z nimi sypiali. Greg to typowy nowojorczyk, całkiem przyjazny, choć trochę znudzony życiem w wielkim mieście. Todd był z Darrenem na roku. Nie znałam go za dobrze, był miły, ale mało o sobie mówił. Reszta chłopaków, czyli Nathan, Colin i Brian, interesowała się właściwie tylko imprezami i dziewczynami, choć wszyscy byli rocznikiem mojego brata, więc chyba powinni się w końcu zainteresować czymś bardziej… dorosłym? Tymczasem najwyraźniej nigdy nie zamieniłam z nimi słowa o niczym innym niż impreza, sport i dziewczyny. Nie wiedziałam nawet, gdzie pracują.

Holly oparła się o moje kolana, była moją pierwszą przyjaciółką tutaj, spotkałyśmy się już na drugich zajęciach i to była przyjaźń od pierwszego wejrzenia. Rude włosy z grzywką opadającą na czoło i kilka kolczyków w dziwnych miejscach od razu sygnalizowały, że nie warto z nią zaczynać. Miała obsesję na punkcie mojego brata i marzyła, żeby i on się nią zainteresował. Natomiast Darren traktował ją trochę jak drugą mnie, więc pewnie jej zauroczenie zostanie niespełnione.

– Nudzi mi się – jęczała Holly. Wiedziałam, że będzie tak marudzić do czasu, aż się nie upije, a wtedy zatańczy na stole albo zrobi coś jeszcze głupszego. – Nie ma nawet na czym oka zawiesić. Same znajome twarze.

– To prawda. – Przeczesałam wzrokiem otoczenie. – Mnie też już pomału nudzą imprezy w domu bractwa, może powinnyśmy w sobotę wybrać się poza kampus?

Miałam nadzieję, że spodoba jej się ten pomysł, a ja zyskam kolejny wieczór z dala od domu, tak dla pewności, gdyby Hunter z Darrenem mieli zamiar poświęcić dwa dni na wspominanie minionych lat. Na szczęście moja przyjaciółka przytaknęła uszczęśliwiona.

Kilka minut później Greg odpalił skręta.

– Jacyś chętni? – zapytał, gdy już wydmuchał potężną chmurę dymu.

Więcej niż połowa naszej paczki uniosła rękę do góry, zupełnie tak, jakby zgłaszali się do odpowiedzi.

– Wiedziałem. – Chłopak zaśmiał się, po czym wyjął z kieszeni drugiego skręta i podał go mnie.

Darren podał mi zapalniczkę, a ja podpaliłam zwiniętą bibułkę. Siedziałam naprzeciwko drzwi, więc mój wzrok tam powędrował, i nagle zobaczyłam prawie dwumetrowego, dobrze zbudowanego mężczyznę, który właśnie wszedł do budynku.

Zaczęłam dusić się dymem, odsunęłam skręta od ust, głośno kaszląc. Greg parsknął śmiechem, zapewne sądząc, że przyniósł tak mocny towar. Zamknęłam powieki, żeby nie pozwolić wypłynąć łzom, które zebrały się w moich oczach. Darren poklepał mnie po plecach.

– Wszystko okej? – upewnił się.

Pokiwałam głową, nie otwierając oczu.

– Po co dajecie dzieciakom trawę? – zapytał niski, głęboki głos. – Uduszą się i tylko towar się zmarnuje.

Otworzyłam oczy i wzrokiem trafiłam wprost w rozporek nowo przybyłego. Zadarłam głowę. Zobaczyłam duże zielone oczy i piękne pełne usta, wykrzywione w cwaniackim i jednocześnie seksownym uśmiechu. Miał elegancko wymodelowane czarne włosy i założę się, że Calvin Klein już dawno zaoferował mu stanowisko naczelnego modela firmy, jeśli tylko istnieje taka posada.

– Nie przydusiła mnie trawa, tylko twoje wielkie ego – bąknęłam. – Wyczułam je, jak stanąłeś w drzwiach.

Czułam, jak Holly, która ciągle opierała się o moje łydki, przestaje oddychać. Już miałam sprawdzić, czy potrzebuje reanimacji, ale zauważyłam, że po prostu gapi się na mężczyznę.

Na Hunterze moja odpowiedź nie zrobiła wrażenia. Uśmiechnął się jeszcze bardziej złośliwie i wzruszył ramionami, reszta osób się roześmiała, a mój brat zerwał się i zaczął witać swojego przyjaciela.

– Hunter, nie wiedziałem, że będziesz tak wcześnie. Spodziewałem się ciebie dopiero w okolicach północy. – Śmiał się w głos, a ja zauważyłam, że dawno nie widziałam go tak szczęśliwego.

Ukradkiem spojrzałam na Huntera. Chryste, albo się zmienił, albo zapomniałam, jak on naprawdę wygląda. Na pewno ostro trenował na siłowni, tego byłam pewna. Wszystkie rozmowy, które przeprowadziłam sama ze sobą na temat tego, że jego urok już na mnie nie działa, wyparowały, kiedy patrzyłam, jak wita się z Darrenem. Zaschło mi w ustach i byłam pewna, że za chwilę moja twarz obleje się żenującym rumieńcem. Musiałam szybko się pozbierać, żeby nikt nie zauważył, że chodzący bóg zrobił na mnie takie wrażenie. Dyskretnie się rozejrzałam. Ashley i Cameron patrzyły na niego jak na wielki kawał mięsa. A ja… miałam ochotę rzucić się na nie z pięściami. Uspokój się – powtórzyłam to chyba ze sto razy w myślach, ze szczerą nadzieją, że uda mi się tego dokonać.

– Złapałem wcześniejszy lot i mogłem przełożyć spotkanie, na które się umówiłem. – Hunter najwyraźniej naprawdę lubił mojego brata, nie uśmiechał się do niego tak jak do mnie. Uśmiech skierowany do Darrena był szczery i przyjazny.

W końcu, aby rozproszyć samą siebie, kopnęłam lekko Holly, bo miałam wrażenie, że wciąż nie oddycha. I chyba miałam rację, bo dopiero po tym szturchnięciu poczułam, jak się lekko porusza.

– Pamiętasz Nelie? – zapytał Darren retorycznie i wskazał na mnie. – A to Holly, Greg, Ashley i Cameron, resztę znasz.

Hunter obrzucił towarzystwo szybkim spojrzeniem i kiwnął do nich głową, tylko na mnie zatrzymał się trochę dłużej, a kącik jego ust lekko drgnął.

– Jak mógłbym zapomnieć – powiedział do Darrena, choć wciąż patrzył na mnie – twoją uroczą siostrzyczkę.

– Urocza to raczej nie jest odpowiednie słowo. Wiedźma – już prędzej. – Darren wzruszył ramionami.

– Ja tu ciągle jestem! – rzuciłam z oburzeniem, mierząc obu chłopaków zirytowanym wzrokiem.

– Skoro już tu jesteś, to może zmienimy lokal? – Brat zignorował to, co powiedziałam. – Ktoś też chce iść z nami? Nelie?

Żartował? Nigdy w życiu z nimi nie pójdę. Spędzę całą noc w tym cholernym domu, nawet jeśli ani jedna osoba nie pozostanie trzeźwa, tylko po to, żeby uniknąć tego żenującego towarzystwa. Nie tak miało być! Byłam wściekła, że wszystko, co zaplanowałam, nie wypaliło i teraz stoję twarzą w twarz z moją pierwszą miłością. Niedorzeczną miłością, warto dodać.

Chciałam powiedzieć, że nie idę, ale poczułam mocne uszczypnięcie na wysokości łydki. Najwyraźniej Holly miała zamiar pójść.

– Niech będzie… – odpowiedziałam zrezygnowana.

Obiecałam sobie, że jak tylko nadarzy się okazja, to zabiję przyjaciółkę. Własnymi rękami. Nie mogłam zignorować jej znaku i po prostu nie zgodzić się. Znałam ją na wylot. Gdybym odmówiła, zaciągnęłaby mnie do łazienki i dręczyła do momentu, kiedy zgodziłabym się pójść albo nie wyznała jej całej prawdy i powodu, przez który iść nie chcę. Wolałam sobie darować kilkadziesiąt minut prania mózgu. Przecież dam radę zachowywać się normalnie, do jasnej cholery. Jestem dorosłą kobietą. Dlaczego jakiś facet ma przyprawiać mnie o zawrót głowy i to samym faktem, że przebywał ze mną w jednym pomieszczeniu?

Reszta paczki odmówiła zmiany lokalu, ale nie dali nam tak łatwo odejść. Szczególnie upierdliwi byli kumple mojego brata. Oni również znali Huntera, więc każdy chciał z nim pogadać i wypić drinka, w końcu nie widzieli się od dwóch lat. Cały ten czas przekonywałam siebie, że wieczór z przyjacielem brata w jednym pokoju to nic wielkiego i przecież spokojnie sobie poradzę. Znajomi chłopaków odpuścili, kiedy byłam po trzech kolejnych drinkach i nieźle wirowało mi już w głowie. Kierując się do drzwi, praktycznie wpadłam na Phila, który złapał mnie w ramiona i postawił do pionu, zanim zdążyłam upaść na podłogę.

– Dzięki, Phil – powiedziałam z zalotnym uśmiechem. – Może jednak zostanę…

– Nie, kurwa, nigdzie nie zostaniesz.

Cholera, nie wiedziałam, że Darren jest tuż za mną. Byłam pewna, że został trochę z tyłu.

– Wyluzuj. – Rzuciłam bratu wkurzone spojrzenie. – I tak nie masz na to wpływu.

– Chcesz się przekonać? – Uniósł brew w taki sposób, jakby chciał mi dać znać, że nie miałby problemu, aby rzucić się na Phila z pięściami.

– Nie. Chodźmy już. – Pociągnęłam go za rękę, żeby się ruszył, i posłałam Philowi przepraszający uśmiech.

Kiedy wyszliśmy z tłocznego domu bractwa, Darren praktycznie kipiał z wściekłości. Wzruszyłam ramionami, wzięłam Holly pod rękę i poszłyśmy przodem. Faceci za nami wdali się w rozmowę. Miałam nadzieję, że mój brat nie opowiada właśnie modelowi Kleina o tym, że pieprzę się z Philem.

Holly aż podskakiwała, idąc obok mnie, i byłam pewna, że ma ochotę zalać mnie całą masą pytań, ale byłyśmy zbyt blisko chłopaków. W pewnym momencie odezwał się jej telefon.

– Co tam? – zapytała.

Przez chwilę posłuchała odpowiedzi, a później ciężko westchnęła.

– Strasznie mi to nie pasuje, ale okej. Będę niedługo – powiedziała, po czym zakończyła połączenie.

– Coś się stało? – zapytałam natychmiast, mając nadzieję, że może pojawiła się jakaś okazja, żeby się urwać.

– Moja współlokatorka wyszła z pokoju, nie zabierając ze sobą kluczy, i nie ma się teraz jak dostać do środka. Muszę tam podejść i jej otworzyć. Ale niedługo pojawię się u ciebie. Nawet nie próbuj iść spać.

Skinęłam głową z rozczarowaniem. Na szczęście moje mieszkanie nie było zbyt daleko od akademików, więc nawet z takim opóźnieniem za kilka minut powinna do nas dołączyć. Nie chciałam siedzieć z chłopakami sama. Tak naprawdę to nie chciałam z nimi siedzieć w ogóle i korciło mnie, żeby zaproponować Holly, że pójdę z nią, ale w przeszłości podobne sytuacje już miały miejsce i nigdy jej wtedy nie towarzyszyłam. Na pewno szybko zorientowałaby się, że coś kręcę.

Gdy przyjaciółka oddaliła się, przystanęłam na chwilę, aby zrównać się z chłopakami. Resztę drogi pokonałam w milczeniu, słuchając, jak mój brat i Hunter gadają o swoich wspólnych znajomych i innych rzeczach, o jakich rozmawia się, kiedy od dawna się kogoś nie widziało.

Gdy weszliśmy do mieszkania, Hunter natychmiast zauważył zmiany, jakie zaszły we wnętrzu, odkąd się wyprowadził. Na szczęście nie poprosił mnie o pokazanie mu swojej starej sypialni.

Z kuchni dobiegł mnie szereg przekleństw, a kiedy spojrzałam na Darrena, okazało się, że jest zły.

– Nie ma w tym domu żadnego alkoholu. – Spojrzał na mnie groźnie. – A jestem pewien, że wczoraj kupiłem jacka danielsa.

– Ups. – Zrobiłam niewinną minę. – Ścierałam blaty.

– I rozpieprzyłaś butelkę whiskey?

Wzruszyłam ramionami i skinęłam głową. Miałam ją odkupić, ale zupełnie o tym zapomniałam, zapewne przez to, że pochłonęły mnie plany, jak uniknąć Huntera.

Za moimi plecami osoba, której nigdy więcej nie chciałam widzieć, wybuchnęła śmiechem.

– Idę do monopolowego, zaraz wrócę – syknął Darren.

Wyszedł, trzaskając ostentacyjnie drzwiami. Kurwa, z każdą minutą ten wieczór robił się coraz gorszy. Chciałam unikać tego mężczyzny tak długo, jak to możliwe, a teraz zostałam z nim zupełnie sama w mieszkaniu. To nie mogło się dziać naprawdę. Dlaczego świat robi sobie ze mnie takie jaja?

– Siadaj – zwróciłam się do naszego gościa. Nie czułam się komfortowo w jego pobliżu. Energia, którą emanował, odbijała się echem w moim podbrzuszu, co było zarówno irytujące, jak i żenujące. – Zaraz wrócę.

Poszłam do łazienki i związałam włosy wysoko na czubku głowy, a następnie zrobiłam z nich kok. Miałam głupią nadzieję, że zajmie mi to na tyle dużo czasu, że Holly zdąży się już pojawić, ale gdy przez kilka minut nie rozbrzmiał upragniony dzwonek, poddałam się i niechętnie wyszłam z łazienki. To będzie katastrofa.

Rozdział 3

Nelie

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

No one needs to know

ISBN: 978-83-8423-035-0

© Iga Daniszewska i Wydawnictwo Novae Res 2025

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody Wydawnictwa Novae Res.

REDAKCJA: Marta Grochowska

KOREKTA: Emilia Kapłan

OKŁADKA: Agnieszka Wrycz-Szybowska

Wydawnictwo Novae Res należy do grupy wydawniczej Zaczytani.

Grupa Zaczytani sp. z o.o.

ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia

tel.: 58 716 78 59, e-mail: [email protected]

http://novaeres.pl

Publikacja dostępna jest na stronie zaczytani.pl.

Opracowanie ebooka Katarzyna Rek