Niesamowita komórka.  O drobince materii, która nie ma sobie równych - Michael Denton - ebook

Niesamowita komórka. O drobince materii, która nie ma sobie równych ebook

Denton Michael  

0,0

Opis

Komórki to niezwykłe drobinkuporządkowanej materii, z których składa się każdy wielokomórkowy organizm na Ziemi, w tym ciało człowieka. Komórki budują ludzki mózg, wytwarzając miliony połączeń nerwowych na minutę przez dziewięć miesięcy ciąży. To z komórek były zbudowane dinozaury oraz wszystkie dawne formy życia i dzięki komórkom na naszej plancie zachodziły zmianyktóre sprawiły, że dzisiaj mamy tlen. Książka Niesamowita komórka autorstwa biochemika Michaela Dentona zawiera analizę świadectw tego, że na długo przed powstaniem życia na naszej planecie w porządek natury wpisany był „pierwotny plan” pojawienia się na niej komórki opartej na atomach węgla, wodoru, tlenu i azotuCo więcej, najnowsze odkrycia naukowe potwierdzają, że właściwości tych atomów są precyzyjnie dostrojone do pełnienia bardzo specyficznych, a zarazem nieodzownych funkcji w tej drobince materii, która stanowi podstawę życia na Ziemi.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 257

Rok wydania: 2024

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


Ty­tuł ory­gi­nałuThe Mi­racle of The Cell
Co­py­ri­ght © 2020 by Di­sco­very In­sti­tute, All Ri­ghts Re­se­rved Co­py­ri­ght © for the Po­lish edi­tion by Fun­da­cja En Ar­che, War­szawa 2024
Prze­kładGRZE­GORZ SMÓŁKA
Re­dak­tor na­ukowy se­riiprof. dr hab. KA­ZI­MIERZ JOD­KOW­SKI
Re­dak­tor pro­wa­dzącaKA­TA­RZYNA ŁO­PA­CIUK
Re­dak­cja me­ry­to­ryczna dr hab. KRZYSZ­TOF KI­LIAN, prof. UZ
Re­dak­cja ję­zy­kowaANETA KA­NA­BRODZKA
Ko­rektaMAŁ­GO­RZATA KO­NIAR­SKA
Pro­jekt okładkiEWA JA­BŁOŃ­SKA
Pro­jekt gra­ficznyMA­RIA RO­SŁO­NIEC
SkładELŻ­BIETA PICH
Wy­da­nie I
ISBN 978-83-67363-93-8 (PDF) ISBN 978-83-67363-92-1 (EPUB)
Fun­da­cja En Ar­che al. Nie­pod­le­gło­ści 124, lok. 26 02-577 War­szawabiuro@enar­che.pl Księ­gar­nia in­ter­ne­towa:enar­che.pl/ksie­gar­nia/

SE­RIA WY­JĄT­KOWY GA­TU­NEK

Czy lu­dzie są przy­pad­ko­wymi wy­two­rami śle­pego i obo­jęt­nego Wszech­świata? A może są be­ne­fi­cjen­tami uprzed­nio za­pla­no­wa­nego ko­smicz­nego po­rządku, dzięki któ­remu mo­gli po­wstać i się roz­wi­jać? Mi­chael Den­ton, świa­to­wej sławy au­stra­lij­ski bio­che­mik, przed­sta­wia se­rię da­nych na­uko­wych z ta­kich dzie­dzin, jak fi­zyka, che­mia czy bio­lo­gia – szcze­gólną uwagę zwra­ca­jąc na wła­ści­wo­ści wę­gla, wody i tlenu – i do­cho­dzi do nie­oczy­wi­stego dla dzi­siej­szych ba­da­czy wnio­sku, że nasz Wszech­świat zo­stał tak za­pro­jek­to­wany, by po­ja­wiło się ży­cie, a zwłasz­cza in­te­li­gentne ży­cie.

Den­ton w pew­nym sen­sie wraca do idei uprzy­wi­le­jo­wa­nej po­zy­cji czło­wieka, która od cza­sów Dar­wina nie cie­szyła się więk­szym za­in­te­re­so­wa­niem, ale ten po­wrót nie jest mo­ty­wo­wany re­li­gij­nie, lecz na­ukowo. Au­stra­lij­ski uczony jest kry­ty­kiem kre­acjo­ni­stycz­nego po­dej­ścia do świata przy­rody, zgod­nie z któ­rym czło­wiek jest istotą od­rębną od in­nych or­ga­ni­zmów. Den­ton twier­dzi, że ist­nieje nie­prze­rwana cią­głość świata or­ga­nicz­nego, a wszyst­kie żywe istoty wy­stę­pu­jące na Ziemi są for­mami na­tu­ral­nymi w naj­głęb­szym sen­sie tego słowa – po­dob­nie jak na­tu­ralne są krysz­tały soli, atomy, wo­do­spady czy ga­lak­tyki. Czło­wiek także jest istotą na­tu­ralną, nie­mniej jego nie­po­wta­rzalne ce­chy spra­wiają, że można uznać go za wy­jąt­kowy ga­tu­nek.

Po­dzię­ko­wa­nia

Opar­łem się na kilku klu­czo­wych tek­stach, z któ­rych za­czerp­ną­łem wiele do­wo­dów. Są to: João José Ro­di­les Fra­ústo da Si­lva i Ro­bert Wil­liams, The Bio­lo­gi­cal Che­mi­stry of the Ele­ments z 1991 roku; Wol­fgang Kaim, Bri­gitte Schwe­der­ski i Axel Klein, Bio­inor­ga­nic Che­mi­stry, wy­da­nie II z 2013 roku; Ro­bert R. Crich­ton, Bio­lo­gi­cal Inor­ga­nic Che­mi­stry, wy­da­nie II z 2012 roku; Rob Phil­lips i inni, Phy­si­cal Bio­logy of the Cell, wy­da­nie II z 2013 roku; Pe­ter At­kins, Kra­ina pier­wiast­ków z 1996 roku; Nick Lane, Py­ta­nie o ży­cie z 2015 roku; Bruce Al­berts i inni, Mo­le­cu­lar Bio­logy of the Cell, wy­da­nie IV z 2002 roku.

Jak za­wsze, ko­rzy­sta­łem też z wiel­kiego kla­sycz­nego dzieła Law­rence’a Hen­der­sona, The Fit­ness of the Envi­ron­ment z 1913 roku.

Je­stem rów­nież wdzięczny Ia­inowi John­sto­nowi i Ty­le­rowi Hamp­to­nowi za wni­kliwą kry­tykę i lek­turę pierw­szych wer­sji mo­no­gra­fii, re­cen­zen­tom na­uko­wym za cenne uwagi na póź­niej­szym eta­pie prac oraz per­so­ne­lowi Di­sco­very In­sti­tute, zwłasz­cza Jo­na­tha­nowi Wit­towi i Ra­chel Adams, za wy­tę­żoną pracę re­dak­cyjną.

Wstęp

Moim nad­rzęd­nym ce­lem w se­rii „Wy­jąt­kowy Ga­tu­nek” jest wy­ka­za­nie, że przy­roda zo­stała na wiele spo­so­bów przy­sto­so­wana do po­ja­wie­nia się ży­cia na Ziemi. Do­ty­czy to nie tylko ko­mórki opar­tej na wę­glu, lecz także istot bio­lo­gicz­nych ta­kich jak my, co świad­czy o tym, że ko­smos jest za­równo bio­cen­tryczny, jak i an­tro­po­cen­tryczny (bez względu na to, jak mało po­pu­larna w pew­nych krę­gach może się wy­da­wać taka teza).

W ni­niej­szej pu­bli­ka­cji sku­piam się na do­sto­so­wa­niu przy­rody do opar­tej na wę­glu ko­mórki, która jest pod­stawą ży­cia na Ziemi. Ana­li­zuję wła­ści­wo­ści wielu ato­mów z układu okre­so­wego pier­wiast­ków, w tym wę­gla, wo­doru, tlenu i azotu oraz fos­foru i kilku me­tali, aby pod­kre­ślić ich uni­kalne przy­sto­so­wa­nie do peł­nie­nia róż­nych funk­cji bio­che­micz­nych w ko­mórce. Jak wy­każę w na­stęp­nych roz­dzia­łach, do­sto­so­wa­nie wielu ato­mów z pierw­szej ćwiartki układu okre­so­wego do pro­jektu ko­mórki jest zdu­mie­wa­jące. Po prze­ana­li­zo­wa­niu świa­dectw nie spo­sób oprzeć się wra­że­niu, że atomy pod wzglę­dem wła­ści­wo­ści zo­stały ukształ­to­wane z nie­wia­ry­godną pre­cy­zją, aby peł­nić spe­cy­ficzne funk­cje, od któ­rych za­leży ist­nie­nie ko­mórki. Okre­ślam zbior­cze do­sto­so­wa­nie wła­ści­wo­ści owych ato­mów do funk­cjo­no­wa­nia ko­mórki opar­tej na wę­glu mia­nem „pier­wot­nego planu” wpi­sa­nego w po­rzą­dek rze­czy od za­ra­nia Wszech­świata.

Rzecz ja­sna do­sto­so­wa­nie przy­rody do ko­mórki nie jest toż­same z jej do­sto­so­wa­niem do ludz­kiej bio­lo­gii – w przy­ro­dzie wy­stę­puje wiele do­dat­ko­wych ele­men­tów do­stro­je­nia, które zdają się słu­żyć isto­tom o na­szej kon­struk­cji bio­che­micz­nej i fi­zjo­lo­gicz­nej; nie­które zo­stały omó­wione we Wład­cach ognia, Fe­no­me­nie wody i Dzie­ciach świa­tła – jed­na­kże bez zdu­mie­wa­ją­cej zdol­no­ści ko­mó­rek do po­ru­sza­nia się w roz­wi­ja­ją­cym się pło­dzie w ślad za gra­dien­tami che­micz­nymi, zmie­nia­nia kształtu i prze­kształ­ca­nia się w różne typy, to zna­czy krwinki czer­wone, fo­to­re­cep­tory, ko­mórki na­błon­kowe, leu­ko­cyty itd., ża­den zło­żony or­ga­nizm wie­lo­ko­mór­kowy nie miałby prawa ist­nieć. W re­zul­ta­cie do­sto­so­wa­nie przy­rody do po­ja­wie­nia się lu­dzi wy­maga jej uprzed­niego do­sto­so­wa­nia do po­ja­wie­nia się ko­mórki. Ko­mórki sta­no­wią ka­mie­nie mi­lowe na dro­dze do po­wsta­nia ga­tunku ludz­kiego.

W tej książce rzu­cam świa­tło na na­szą bio­lo­gię i wska­zuję te ele­menty do­sto­so­wa­nia, które służą zwłasz­cza du­żym zło­żo­nym ko­mór­kom or­ga­ni­zmów wyż­szych. W przy­padku li­czą­cych po­nad 10 mi­kro­nów sze­ro­ko­ści ko­mó­rek du­żych ssa­ków tempo dy­fu­zji mo­le­kuł, w tym tlenu w wo­dzie, musi być na przy­kład zbli­żone do stanu obec­nego. Gdyby było o wiele mniej­sze, w du­żych or­ga­ni­zmach wie­lo­ko­mór­ko­wych nie mógłby ist­nieć układ krwio­no­śny, a ko­mórki, w któ­rych prze­miana ma­te­rii za­cho­dzi szyb­ciej, ta­kie jak na­sze, by­łyby ogra­ni­czone do wor­ków mo­le­kuł o roz­mia­rze bak­te­rii, zbyt ma­łych, by po­mie­ścić zło­żone układy mo­le­ku­larne wyż­szego rzędu. Ta­kie układy obej­mują mi­kro­tu­bule, mo­tory mo­le­ku­larne i inne skład­niki cy­tosz­kie­letu, a więc ele­menty ko­nie­czne do za­ist­nie­nia zdol­no­ści nie­zbęd­nych do roz­woju em­brio­nal­nego, ta­kich jak peł­za­nie, po­dą­ża­nie za gra­dien­tami che­micz­nymi, zmiana kształtu i se­lek­tywne przy­le­ga­nie do in­nych ko­mó­rek.

Carl Sa­gan stwier­dził, że „nie­zwy­kłe tezy wy­ma­gają nie­zwy­kłych świa­dectw”[1]. Cen­tralna teza, którą tu przed­sta­wiam (wła­ści­wo­ści ana­li­zo­wa­nych ato­mów zo­stały nie­zwy­kle pre­cy­zyj­nie do­sto­so­wane do po­ja­wie­nia się ko­mórki), rze­czy­wi­ście jest nie­zwy­kła. Jak jed­nak za­mie­rzam wy­ka­zać, rów­nie nie­zwy­kłe są świa­dec­twa, które za nią prze­ma­wiają.

Czy przy­roda może być pre­cy­zyj­nie do­stro­jona nie tylko do ist­nie­nia ko­mórki, lecz także do jej po­wsta­nia – wy­ło­nie­nia się ży­wej ko­mórki z nie­oży­wio­nej che­micz­nej zupy? A może, jak utrzy­muje wielu zwo­len­ni­ków teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu, to in­te­li­gentny sprawca skon­stru­ował pierw­szą ko­mórkę? Po­ru­szam tę kwe­stię w roz­dziale 8, lecz w obu przy­pad­kach po­wsta­nie ży­cia by­łoby wy­ni­kiem pro­jektu – czy to na­rzu­co­nego na­tu­rze na po­czątku ist­nie­nia, czy to od sa­mego po­czątku wpi­sa­nego w jej struk­turę.

Oto kilka do­dat­ko­wych uwag o tre­ści książki. W roz­dzia­łach 1 i 2 prze­ana­li­zo­wa­łem z per­spek­tywy hi­sto­rycz­nej po­rzu­ce­nie kon­cep­cji wi­ta­li­zmu. Zde­cy­do­wa­łem się na to nie tylko z tego po­wodu, że jest to in­te­re­su­jący pro­ces pod wzglę­dem hi­sto­rycz­nym, lecz także dla­tego, iż ilu­struje on po­wta­rza­jący się sche­mat w roz­woju bio­lo­gii − miej­sce zja­wi­ska, które daw­niej uwa­żano za nie­wy­tłu­ma­czalne, zaj­muje szcze­gólne do­sto­so­wa­nie przy­rody da­jące od­po­wie­dzi na py­ta­nia bez od­wo­ły­wa­nia się do siły wi­tal­nej. Ta lek­cja hi­sto­rii może mieć zna­czący wpływ na ak­tu­alne spe­ku­la­cje do­ty­czące po­wsta­nia ży­cia.

Nie­które frag­menty ni­niej­szej książki od­wo­łują się do wy­soce spe­cja­li­stycz­nej wie­dzy, zwłasz­cza roz­dział 6, w któ­rym mó­wię o do­sto­so­wa­niu ato­mów róż­nych me­tali do peł­nie­nia okre­ślo­nych funk­cji w ko­mórce, a także roz­działy 1 i 2, w któ­rych opi­suję cha­rak­ter i zna­cze­nie bio­lo­giczne sil­nych wią­zań ko­wa­len­cyj­nych i sła­bych wią­zań che­micz­nych. Sta­ra­łem się jed­nak pi­sać w taki spo­sób, aby czy­tel­nik, na­wet bez nie­od­zow­nej wie­dzy w za­kre­sie che­mii i bio­che­mii, był w sta­nie zro­zu­mieć ar­gu­menty przed­sta­wione w tych pa­ra­gra­fach.

Ta książka jest naj­bar­dziej wy­czer­pu­jącą ana­lizą do­wo­dów su­ge­ru­ją­cych, że prawa na­tury zo­stały pre­cy­zyj­nie do­stro­jone do funk­cjo­no­wa­nia ko­mórki. Tak samo jak w in­nych dzie­dzi­nach na­uki, świa­dec­twa te wy­wo­łują nie­od­parte wra­że­nie ist­nie­nia za­mie­rzo­nego pro­jektu.

Wszyst­kie moje ar­gu­menty na rzecz do­sto­so­wa­nia zo­stały po­parte świa­dec­twami. W roz­dziale 2 ana­li­zuję przy­sto­so­wa­nie atomu wę­gla; w roz­dziale 3 przy­sto­so­wa­nie wią­zań che­micz­nych; w roz­dziale 4 przy­sto­so­wa­nie part­ne­rów atomu nie­bę­dą­cych me­ta­lami (wo­doru, tlenu i azotu) oraz siły hy­dro­fo­bo­wej wody (kształ­tuje błonę ko­mór­kową). W roz­dziale 5 ba­dam do­sto­so­wa­nie przy­rody do bio­ener­ge­tyki; w roz­dziale 6 spek­ta­ku­larne do­sto­so­wa­nie ato­mów licz­nych me­tali do peł­nie­nia okre­ślo­nych funk­cji bio­che­micz­nych; w roz­dziale 7 – uni­kalne do­sto­so­wa­nie nie­zwy­kłej cie­czy, jaką jest woda.

Je­stem prze­ko­nany, że każdy czy­tel­nik, który do­kład­nie prze­ana­li­zuje świa­dec­twa przed­sta­wione pod ko­niec roz­działu 7, doj­dzie do wnio­sku, że na­tura zo­stała pre­cy­zyj­nie do­stro­jona do ist­nie­nia ży­cia opar­tego na wę­glu, a do­stro­je­nie to nosi wy­raźne zna­miona in­te­li­gent­nego pro­jektu.

I na ko­niec – mam też na­dzieję, że czy­tel­nik obej­rzy wspo­mniany w roz­dziale 1 film przed­sta­wia­jący po­ścig bia­łej krwinki za bak­te­rią pod szkieł­kiem mi­kro­skopu. Daje on pewne po­ję­cie o nie­zwy­kłym cha­rak­te­rze tych zdu­mie­wa­ją­cych ma­łych by­tów, które są pod­sta­wo­wymi jed­nost­kami ży­cia na Ziemi.

Roz­dział 1

Zdu­mie­wa­jąca ko­mórka

Zo­ba­czyć świat w zia­renku pia­sku,Nie­biosa w jed­nym kwie­cie z lasu.W ści­śnię­tej dłoni za­mknąć bez­miar,W go­dzi­nie – nie­skoń­czo­ność czasu[2].

Wil­liam Blake

Komórki są zdu­mie­wa­jące. Na­wet ktoś, kto nie jest bio­lo­giem, po­strzega je jako wy­jąt­kowe obiekty o nie­zwy­kłych moż­li­wo­ściach. Zgo­dziłby się z tym każdy, kto wi­dział leu­ko­cyt (białą krwinkę), który ce­lowo i kon­se­kwent­nie ściga bak­te­rię w kro­pli krwi. Aby zo­ba­czyć to na wła­sne oczy, można obej­rzeć w In­ter­ne­cie krótki film Da­vida Ro­gersa Neu­tro­phil Cha­sing Bac­te­ria[3]. To, co ob­ser­wu­jemy, wy­daje się prze­kra­czać gra­nice na­szego poj­mo­wa­nia – dro­binka ma­te­rii, nie­wi­do­czna go­łym okiem, tak mała, że 100 z nich zmie­ści­łoby się na główce szpilki, zdaje się wy­ka­zy­wać za­miar i spraw­czość. Przy­po­mina to po­goń kota za my­szą, ge­parda za ga­zelą na afry­kań­skiej sa­wan­nie czy czło­wieka za kudu na pu­styni Ka­la­hari.

Zdu­mie­nie jest tym więk­sze, że ta zdol­ność naj­praw­do­po­dob­niej wy­nika ze zło­żo­no­ści ato­mo­wej owej cu­dow­nej dro­binki ma­te­rii. Zło­żo­no­ści, do­dajmy, która wy­kra­cza poza na­sze ty­powe do­świad­cze­nia. Ko­mórka składa się z try­lio­nów ato­mów upa­ko­wa­nych na prze­strzeni mniej­szej niż jedna mi­lio­nowa ob­ję­to­ści zia­renka pia­sku, a jej zło­żo­ność jest po­rów­ny­walna z jumbo je­tem. W od­róż­nie­niu jed­nak od jumbo jeta, na­no­tech­no­lo­gii czy in­nych za­awan­so­wa­nych, stwo­rzo­nych przez lu­dzi tech­no­lo­gii, ten fe­no­me­na­lny byt jest zdolny do re­pli­ka­cji. Oto „ma­szyna nie­skoń­czo­no­ści”, któ­rej wła­sno­ści wy­dają się ma­giczne.

Pod wzglę­dem bu­dowy ko­mórki nie mają so­bie rów­nych w świe­cie ma­te­rial­nym. Praw­do­po­dob­nie nie od­kry­li­śmy w pełni ich zło­żo­no­ści[4]. Jesz­cze w 1913 roku, kiedy Law­rence Hen­der­son na­pi­sał swoje kla­syczne dzieło The Fit­ness of the Envi­ron­ment, ko­mórka była czarną skrzynką, a jej zło­żo­ność mo­le­ku­larna po­zo­sta­wała ta­jem­nicą. Do­piero gdy w po­ło­wie XX wieku re­wo­lu­cyjna bio­lo­gia mo­le­ku­larna uchy­liła rąbka ta­jem­nicy, na­ukowcy za­częli poj­mo­wać wy­ra­fi­no­wa­nie tych nie­zwy­kłych frag­men­tów ma­te­rii. Każda na­stępna de­kada ba­dań uka­zy­wała ko­lejne war­stwy zło­żo­no­ści. Od­kry­wa­nie w miarę roz­woju na­uki co­raz bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych struk­tur i sys­te­mów (łącz­nie z nie­zwy­kle zło­żo­nymi to­po­lo­giami DNA oraz wiel­kim i po­więk­sza­ją­cym się in­wen­ta­rzem mo­le­kuł ma­łych re­gu­la­to­ro­wych RNA) świad­czy o tym, że praw­do­po­dob­nie wiele jesz­cze zo­stało do od­kry­cia. Moż­liwe, że do­strze­gamy je­dy­nie nie­wielką część tego, co ko­mórki sobą re­pre­zen­tują.

Jak przy­znała Erica Hay­den w cza­so­pi­śmie „Na­ture”, „w miarę jak se­kwen­cjo­no­wa­nie i inne tech­no­lo­gie przy­no­szą nowe dane”, zło­żo­ność uka­zana przez bio­lo­gię ko­mór­kową „zdaje się wzra­stać. Za­głę­bia­nie się w nią przy­po­mina spoj­rze­nie w głąb zbioru Man­del­brota [...], po­zwala do­strze­gać co­raz bar­dziej skom­pli­ko­wane wzorce w miarę zbli­ża­nia się do jego gra­nicy”[5].

Nie wiemy jesz­cze wszyst­kiego o ko­mórce, lecz na­wet zgod­nie z ak­tu­al­nym, ogra­ni­czo­nym sta­nem wie­dzy na te­mat jej zło­żo­no­ści, ta drobna jed­nostka zwar­tego, ad­ap­ta­cyj­nego wy­ra­fi­no­wa­nia jest czymś w ro­dzaju trze­ciej nie­skoń­czo­no­ści. Pod­czas gdy ko­smos wy­daje się nie­skoń­cze­nie wielki, a świat ato­mów nie­skoń­cze­nie mały, ko­mórka jawi się jako nie­skoń­cze­nie zło­żona.

Nie­zmierna zło­żo­ność ko­mó­rek, nie­po­rów­ny­walna z żadną inną formą ma­te­rii, to jed­nak nie wszystko. Pod wie­loma wzglę­dami wy­dają się one świet­nie przy­sto­so­wane do peł­nie­nia funk­cji pod­sta­wo­wej jed­nostki ży­cia bio­lo­gicz­nego. Jed­nym z ele­men­tów tego przy­sto­so­wa­nia jest ogromna róż­no­rod­ność ich form. Po­rów­najmy neu­ron z czer­woną krwinką, ko­mórkę skóry z ko­mórką wą­troby, leu­ko­cyt ame­bo­idalny z ko­mórką mię­śni. W ludz­kim ciele wy­stę­puje każda z tych form oraz wiele in­nych. Weźmy róż­no­rod­ność orzę­sek. Po­cząw­szy od przy­po­mi­na­ją­cego trąbkę Sten­tora, a skoń­czyw­szy na oso­bli­wym Pa­ra­me­cium, formy orzę­sek są wręcz nie­praw­do­po­dob­nie zróż­ni­co­wane. Ko­lejny przy­kład to pro­mie­nice (zo­bacz ilu­stra­cja 1.1). Na­wet w ob­rę­bie tej ma­łej grupy spo­krew­nio­nych or­ga­ni­zmów róż­no­rod­ność form ko­mór­ko­wych jest za­dzi­wia­jąca, cho­ciaż wszy­scy człon­ko­wie tego nie­sa­mo­wi­tego zbio­ro­wi­ska po­wstali na pod­sta­wie tego sa­mego wzorca.

O nie­zwy­kłym przy­sto­so­wa­niu ko­mó­rek do peł­nie­nia funk­cji pod­sta­wo­wych jed­no­stek ży­cia świad­czą rów­nież ich zdu­mie­wa­jące zdol­no­ści i róż­no­rod­ność peł­nio­nych funk­cji, jak ma to miej­sce choćby w przy­padku drob­nej cy­lin­drycz­nej bak­te­rii E. coli w je­li­tach czło­wieka. Ho­ward Berg dzi­wił się wszech­stron­no­ści i moż­li­wo­ściom tego mi­nia­tu­ro­wego or­ga­ni­zmu, okre­ślał jego ta­lenty „le­gio­nem”. Stwier­dził, że ten drobny twór, który ma mniej niż jedną mi­lio­nową me­tra śred­nicy i dwie mi­lio­nowe me­tra dłu­go­ści, tak mały, że „20 z nich zmie­ści­łoby się w po­je­dyn­czym prę­ciku ludz­kiej siat­kówki”, jest „zdolny do li­cze­nia mo­le­kuł okre­ślo­nych cu­krów, ami­no­kwa­sów lub dwu­pep­ty­dów, do in­te­gra­cji po­dob­nych lub róż­nych bodź­ców sen­so­rycz­nych w cza­sie i prze­strzeni, do po­rów­ny­wa­nia ob­li­czeń do­ko­na­nych w nie­da­le­kiej i dal­szej prze­szło­ści, do wy­wo­ły­wa­nia re­ak­cji wszystko albo nic, pły­wa­nia w lep­kim śro­do­wi­sku [...], a na­wet do two­rze­nia wzor­ców”[6].

Ilu­stra­cja 1.1. Sko­rupy pro­mie­nic, plan­sza 31 z Kun­st­for­men der Na­tur Ern­sta Ha­ec­kela, 1904 (źró­dło: do­mena pu­bliczna).

Ko­mórki po­ru­szają się też na wiele róż­nych spo­so­bów. E. coli prze­miesz­czają się dzięki przy­po­mi­na­ją­cej śrubę na­pę­dową wici bak­te­rii. In­nym służą do tego celu ude­rze­nia rzę­sek. Nie­które peł­zają. Ko­lejne wy­su­wają ni­by­nóżki i chwy­tają nimi małe obiekty, które znaj­dują się obok.

Nie­które ko­mórki są w sta­nie prze­trwać przez setki lat de­sy­ka­cję. Mają we­wnętrzne ze­gary i po­tra­fią mie­rzyć upływ czasu[7]. Mogą też wy­czu­wać pole elek­tryczne i ma­gne­tyczne oraz ko­mu­ni­ko­wać się za po­mocą sy­gna­łów che­micz­nych i elek­trycz­nych. Są i ta­kie, które po­tra­fią po­kry­wać się przy­po­mi­na­jącą pan­cerz łu­piną. Inne mają zdol­ność wi­dze­nia; pe­wien ga­tu­nek orzę­sek jest wy­po­sa­żony w so­czewkę, która de facto pełni funk­cję oka, dzięki czemu może zo­gni­sko­wać ob­raz in­nej czę­ści cy­to­pla­zmy. Wszyst­kie bar­dzo ła­two się re­pli­kują, pod­czas gdy tej umie­jęt­no­ści nie mają na­wet naj­bar­dziej zło­żone ludz­kie ar­te­fakty. Nie­które po­tra­fią się na­wet kom­plet­nie od­two­rzyć z drob­nych frag­men­tów wy­cię­tych z ko­mórki z chi­rur­giczną pre­cy­zją![8]

Z tych nie­zwy­kłych dro­bi­nek upo­rząd­ko­wa­nej ma­te­rii składa się każdy wie­lo­ko­mór­kowy or­ga­nizm na Ziemi, w tym ciało czło­wieka, które sta­nowi ogromny zbiór li­czący bi­liony ko­mó­rek. Ko­mórki bu­dują ludzki mózg, wy­twa­rza­jąc mi­lion po­łą­czeń na mi­nutę przez dzie­więć mie­sięcy ciąży. Two­rzą płe­twale błę­kitne, mo­tyle, ptaki i ogromne se­kwoje w parku Yose­mite. Były z nich zbu­do­wane di­no­za­ury i wszyst­kie dawne formy ży­cia na Ziemi. Na prze­strzeni ostat­nich trzech mi­liar­dów lat ak­tyw­ność naj­prost­szych ko­mó­rek stop­niowo prze­kształ­ciła pla­netę, wy­twa­rza­jąc tlen po­przez fo­to­syn­tezę i po­bu­dza­jąc w ten spo­sób wszyst­kie wyż­sze formy ist­nie­nia. Są one uni­wer­sal­nym ze­sta­wem kon­struk­cyj­nym ży­cia na Ziemi. Krótko mó­wiąc, ich moż­li­wo­ści wy­dają się nie­mal nie­ogra­ni­czone, mogą przy­brać nie­mal każdy kształt i wy­ko­nać każdy roz­kaz. Pod wszel­kimi wzglę­dami wy­dają się do­sko­nale przy­sto­so­wane do swo­jego za­da­nia, ja­kim jest stwo­rze­nie bios­fery peł­nej or­ga­ni­zmów wie­lo­ko­mór­ko­wych ta­kich jak czło­wiek.

Kiedy ob­ser­wu­jemy po­czy­na­nia pier­wot­nia­ków w kro­pli wody lub wy­bryki leu­ko­cytu ści­ga­ją­cego ru­chem ame­bo­idal­nym bak­te­rię w ludz­kim krwio­biegu, trudno oprzeć się wra­że­niu, że te mi­kro­sko­pijne formy ży­cia są od­czu­wa­ją­cymi, au­to­no­micz­nymi by­tami. To wra­że­nie od­no­szono już po­nad 100 lat temu, gdy dys­po­no­wa­li­śmy je­dy­nie sto­sun­kowo pry­mi­tywną tech­no­lo­gią mi­kro­sko­pową[9]. Obec­nie jest ono jesz­cze sil­niej­sze.

Nie tylko ich stra­te­gie ło­wiec­kie (wi­do­czne na fil­mie przed­sta­wia­ją­cym po­ścig leu­ko­cytu za ofiarą) przy­po­mi­nają za­cho­wa­nia or­ga­ni­zmów wyż­szych. Ko­lej­nym ude­rza­ją­cym przy­kła­dem są ry­tu­ały go­dowe orzę­sek obej­mu­jące tańce go­dowe, wza­jemną na­ukę, wie­lo­krotne kon­takty fi­zyczne po­ten­cjal­nych part­ne­rów, a na­wet oszu­stwa pod­czas de­mon­stro­wa­nia spraw­no­ści re­pro­duk­cyj­nej[10]. Je­den z twór­ców be­ha­wio­ry­zmu, Her­bert Spen­cer Jen­nings, przy­pusz­czał, że pier­wot­niaki mają zdol­ność od­czu­wa­nia. Jak przy­znał: „Gdyby ameba była du­żym zwie­rzę­ciem, z któ­rym lu­dzie sty­ka­liby się na co dzień, na pod­sta­wie jej za­cho­wa­nia na­tych­miast przy­pi­sano by jej od­czu­wa­nie przy­jem­no­ści i bólu, głodu, po­żą­da­nia itp., z tych sa­mych po­wo­dów, dla któ­rych przy­pi­su­jemy je psu”[11].

Nie­dawno bio­log Brian Ford do­szedł do ta­kich sa­mych wnio­sków co Jen­nings: „Mi­kro­sko­pijny świat po­je­dyn­czej ży­wej ko­mórki pod wie­loma wzglę­dami od­zwier­cie­dla nasz wła­sny – ko­mórki są au­to­no­miczne, od­czu­wa­jące i po­my­słowe. W ży­ciu po­je­dyn­czych ko­mó­rek mo­żemy do­strzec ko­rze­nie na­szej in­te­li­gen­cji”[12].

Za­uważa też, że „po­strze­gamy ameby jako pro­ste i pry­mi­tywne. Wiele ro­dza­jów ameb kon­stru­uje jed­nak szkli­ste po­włoki, zbie­ra­jąc zia­renka pia­sku z błota, w któ­rym żyją. Na przy­kład ty­powa sko­rupa Dif­flu­gia ma kształt wazy i cha­rak­te­ry­zuje się nie­zwy­kłą sy­me­trią [...]. Nie wiemy, jak ten jed­no­ko­mór­kowy or­ga­nizm bu­duje swoją sko­rupę”[13].

Na­wet je­śli ko­mórki nie są by­tami od­czu­wa­ją­cymi, to pod wzglę­dem do­ko­nań, zło­żo­no­ści, róż­no­rod­no­ści struk­tur i funk­cji są za­dzi­wia­jące. Ich uni­ka­towe wła­sno­ści, które Ja­cques Mo­nod na­zwał „de­mo­nicz­nymi mo­cami ka­ta­li­tycz­nymi”[14], a także nie­zwy­kłe przy­sto­so­wa­nie do peł­nie­nia szcze­gól­nej funk­cji two­rzywa ży­cia na Ziemi, są ewi­dent­nym fe­no­me­nem dla każ­dego, kto po­święci im choćby chwilę uwagi.

Jesz­cze więk­szym fe­no­me­nem jest zdu­mie­wa­jące przy­sto­so­wa­nie przy­rody, które umoż­li­wia po­wsta­nie naj­prost­szej ko­mórki opar­tej na wę­glu. W ko­lej­nych roz­dzia­łach prze­ko­namy się, że prze­ja­wia się ono w uni­ka­to­wej przy­dat­no­ści ato­mów wielu pier­wiast­ków z pierw­szej po­łowy układu okre­so­wego, a do­kład­niej ich wła­ści­wo­ści, do peł­nie­nia funk­cji nie­zbęd­nych do ze­bra­nia pod­sta­wo­wych skład­ni­ków ma­kro­mo­le­ku­lar­nych, a także do fi­zjo­lo­gicz­nego funk­cjo­no­wa­nia ko­mórki. Okre­ślam to mia­nem pa­ra­dyg­matu uni­kal­nego przy­sto­so­wa­nia.

Prze­ko­namy się też, że owo przy­sto­so­wa­nie prze­ja­wia się rów­nież w nie­zwy­kłej zdat­no­ści wody do peł­nie­nia funk­cji ma­cie­rzy ko­mórki, jak rów­nież, że re­zul­ta­tem pro­ce­sów che­micz­nych za­cho­dzą­cych w mrocz­nej prze­strzeni mię­dzy­gwiezd­nej jest abio­tyczna syn­teza wielu mo­le­ku­lar­nych mo­no­me­rów wy­ko­rzy­sty­wa­nych przez pierw­sze ko­mórki do bu­dowy skład­ni­ków ma­kro­mo­le­ku­lar­nych. In­nymi słowy, „de­mo­niczne” przy­sto­so­wa­nie ko­mórki za­leży od bar­dziej za­awan­so­wa­nego przy­sto­so­wa­nia, wpi­sa­nego w struk­turę rze­czy­wi­sto­ści. To głęb­sze przy­sto­so­wa­nie jest wpi­sane w prawa na­tury od za­ra­nia czasu i po­twier­dza opi­nię Law­rence’a Hen­der­sona, który stwier­dził, że ko­smos sta­nowi bio­cen­tryczną ca­łość[15].

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

Przy­pisy

[1] C. Sa­gan, w: Co­smos: A Per­so­nal Voy­age [film], reż. A. Ma­lone, scen. C. Sa­gan, A. Druyan, S. So­ter, w: „En­cyc­lo­pe­dia Ga­lac­tica”, odc. 12.
[2] W. Blake, Wróżby nie­win­no­ści, tłum. Z. Ku­biak, w: te­goż, Po­ezje wy­brane, „Bi­blio­teka Po­etów”, Lu­dowa Spół­dziel­nia Wy­daw­ni­cza, War­szawa 1991, s. 131.
[3]Neu­tro­phil Cha­sing Bac­te­ria [film], re­ali­za­cja D. Ro­gers, „Em­bry­ology Edu­ca­tion and Re­se­arch”, 33 sek., https://em­bry­ology.med.unsw.edu.au/em­bry­ology/in­dex.php/Mo­vie_-_Neu­tro­phi­l_cha­sin­g_bac­te­ria [do­stęp: 23.09.2023].
[4] Faust w dra­ma­cie Go­ethego za­wo­łał: „I w biały dzień ta ta­jem­ni­cza na­tura odziewa się w we­lon gruby, a czego z wła­snej woli to­bie nie uży­cza, nie wy­drzesz ni­gdy jej z po­mocą dźwi­gni i śruby”. J.W. Go­ethe, Faust, tłum. K. Strzy­żew­ski, wyd. An­toni Fie­dler, Po­znań 1914, cz. 1, s. 25.
[5] E.C. Hay­den, Hu­man Ge­nome at Ten: Life is Com­pli­ca­ted, „Na­ture” 2010, Vol. 464, s. 664–667.
[6] H.C. Berg, Bac­te­rial Mi­cro­pro­ces­sing, „Cold Spring Har­bor Sym­po­sium on Qu­an­ti­ta­tive Bio­logy” 1990, Vol. 55, s. 539.
[7] Por. R. Phil­lips, Phy­si­cal Bio­logy of the Cell, 2nd ed., Gar­land Science, New York 2013, rozdz. 3.
[8] Por. V. Tar­tar, Re­ge­ne­ra­tion, w: te­goż, The Bio­logy of Sten­tor, Per­ga­mon Press, Lon­don 1961, s. 105–135.
[9] Por. H.S. Jen­nings, Be­ha­vior of the Lo­wer Or­ga­ni­sms, The Co­lum­bia Uni­ver­sity Press, New York 1906, s. 336–337.
[10] Por. K.B. Clark, Ori­gins of Le­ar­ned Re­ci­pro­city in So­li­tary Ci­lia­tes Se­ar­ching Gro­ups »Co­ur­ting« As­su­ran­ces at Qu­an­tum Ef­fi­cien­cies, „Bio­sys­tems” 2010, Vol. 99, s. 27–41.
[11] H.S. Jen­nings, Be­ha­vior of the Lo­wer Or­ga­ni­sms, s. 337. Na­stęp­nie do­daje: „Za­zwy­czaj przy­pi­su­jemy psu świa­do­mość, po­nie­waż jest to przy­datne; dzięki temu mo­żemy o wiele ła­twiej zro­zu­mieć, prze­wi­dzieć i kon­tro­lo­wać jego dzia­ła­nia. Gdyby ameba była na tyle duża, że mo­gli­by­śmy ją ob­ser­wo­wać każ­dego dnia, przy­pi­sa­nie jej po­dob­nych sta­nów świa­do­mo­ści nie­wąt­pli­wie oka­za­łoby się rów­nie po­mocne w prze­wi­dy­wa­niu i kon­tro­lo­wa­niu jej za­cho­wa­nia [...] można się po­ku­sić o stwier­dze­nie, że obiek­tywna ana­liza nie mo­głaby bar­dziej sprzy­jać po­glą­dowi o po­wszech­nym wy­stę­po­wa­niu świa­do­mo­ści u zwie­rząt”.
[12] B.J. Ford, The Se­cret Po­wer of the Sin­gle Cell, „New Scien­tist” 2010, Vol. 2757, s. 26.
[13] B.J. Ford, The Se­cret Po­wer, s. 26. Od­czu­wa­nie zmy­słowe wy­stę­pu­jące u or­ga­ni­zmów wyż­szych od dawna ro­dzi py­ta­nie o mo­ment jego po­ja­wie­nia się na drze­wie ewo­lu­cji. Por. H. Jo­nas, The Phe­no­me­non of Life, Nor­th­we­stern Uni­ver­sity Press, Evan­ston 1966. Na pod­sta­wie cią­gło­ści ewo­lu­cyj­nej Jo­nas twier­dzi, że nie ma żad­nego prze­ko­nu­ją­cego po­wodu, aby się za­trzy­mać przed do­tar­ciem do naj­prost­szych form ży­cia: „Wy­ka­zana cią­głość po­cho­dze­nia po­mię­dzy czło­wie­kiem a świa­tem zwie­rząt unie­moż­li­wiła po­strze­ga­nie jego umy­słu i zja­wisk men­tal­nych jako na­głego wpro­wa­dze­nia ob­cej on­to­lo­gicz­nie za­sady na tym eta­pie [pro­cesu ewo­lu­cji] [...]. Czy można umie­ścić po­czątki re­flek­syj­no­ści gdzie in­dziej niż u za­ra­nia ży­cia?” (s. 57–58). Neu­ro­log Char­les Sher­ring­ton w Man on His Na­ture, Cam­bridge Uni­ver­sity Press, Cam­bridge 1963, rów­nież uznał, że umysł, jaki znamy, nie mógł ist­nieć w or­ga­ni­zmie jed­no­ko­mór­ko­wym, lecz do­dał: „Nie ozna­cza to, że jest to cał­ko­wi­cie nie­praw­do­po­do­bne” (s. 148). To prawda, or­ga­ni­zmom jed­no­ko­mór­ko­wym bra­kuje roz­po­zna­wal­nego układu ner­wo­wego, lecz Sher­ring­ton utrzy­muje, że „szkie­let ko­mórki, czyli cy­tosz­kie­let, może słu­żyć do tego celu”, „nie mu­simy po­wścią­gać wo­dzy wy­ob­raźni i twier­dzić, że »bra­kuje apa­ratu«”. Na­stęp­nie stwier­dza: „Wy­daje się, że nie ist­nieje dolna gra­nica funk­cjo­no­wa­nia umy­słu” (s. 265). Pry­ma­to­log Ro­bert Yer­kes rów­nież za­su­ge­ro­wał, że mi­kro­or­ga­ni­zmy mogą być zdolne do pod­sta­wo­wego od­czu­wa­nia zmy­sło­wego; por. R.M. Yer­kes, Ani­mal Psy­cho­logy and Cri­te­ria of the Psy­chic, „Jo­ur­nal of Phi­lo­so­phy, Psy­cho­logy and Scien­ti­fic Me­thods” 1905, Vol. 2, No. 6, s. 141–149.
[14] J. Mo­nod, Przy­pa­dek i ko­niecz­ność. Esej o fi­lo­zo­fii bio­lo­gii współ­cze­snej, tłum. J. Bu­kow­ski, „Bi­blio­teka Głosu”, Głos, War­szawa 1979, s. 64.
[15] Por. L. Hen­der­son, The Fit­ness of the Envi­ron­ment, Mac­Mil­lan, New York 1913, s. 312.