Nieidealny, ale powołany. Mężczyzna Bożego Planu - ks. Łukasz Plata - ebook

Nieidealny, ale powołany. Mężczyzna Bożego Planu ebook

ks. Łukasz Plata

0,0

Opis

„Bóg nie boi się prawdy o nas ani nie jest też zaskoczony naszymi grzechami”.

Wielu mężczyzn próbuje być silnymi, skutecznymi i niezależnymi. Walczą o sukces, uznanie i kontrolę nad swoim życiem. Tymczasem prawdziwa męskość zaczyna się od odkrycia własnej tożsamości.

Ta książka pomoże Ci zmierzyć się ze swoimi słabościami i odkryć, że nie musisz być idealny, aby realizować Boży plan. Jesteś powołany!

Wielu mężczyzn żyje dziś pomiędzy dwoma skrajnościami. Jedni próbują wszystko kontrolować, inni uciekają od odpowiedzialności. Jedni budują swoją wartość na sukcesach, inni zamykają się w milczeniu, samotności i poczuciu porażki.

Tymczasem Bóg nie stworzył Cię po to, byś całe życie udowadniał swoją wartość. Stworzył Cię po to, byś odkrył, kim jesteś. Prawdziwa siła mężczyzny nie rodzi się z pozorów, ale z prawdy.

Historie Dawida, Samsona, Eliasza i Jonasza stają się tutaj lustrem dla współczesnego mężczyzny. Ich upadki, lęki, impulsywność i kryzysy pokazują, że Bóg nie wybiera ludzi idealnych. Wybiera tych, którzy pozwolą Mu działać w swoim życiu.

„Nieidealny, ale powołany” to książka o męskiej tożsamości, odpowiedzialności, odwadze i powołaniu. O drodze od życia według własnych schematów do życia według Bożego planu.

Ta książka jest dla Ciebie, jeśli:

  • Uciekasz w pracę, telefon, samotność albo milczenie, bo nie umiesz rozmawiać o tym, co naprawdę czujesz.
  • Masz wrażenie, że ciągle jesteś niewystarczający jako mąż, ojciec, mężczyzna wierzący.
  • Pogubiłeś się i coraz częściej zadajesz sobie pytanie: „Kim ja właściwie jestem i dokąd zmierzam?”.
  • Słyszysz od kobiet w swoim życiu, że jesteś niedojrzały, zamknięty albo emocjonalnie nieobecny.
  • Nie miałeś dobrych męskich autorytetów i próbujesz sam nauczyć się, czym naprawdę jest dojrzała męskość.
  • Twoja wiara stała się tylko obowiązkiem, rutyną albo listą rzeczy do zaliczenia.

KS. ŁUKASZ PLATA

Kapłan, rekolekcjonista i duszpasterz, który od lat towarzyszy ludziom w odkrywaniu ich tożsamości, powołania i relacji z Bogiem. Znany z prostego, mocnego i bardzo autentycznego języka, w którym duchowość spotyka się z codziennym życiem.

W swojej posłudze szczególnie blisko jest ludzi przeżywających kryzysy, zagubienie i pytania o sens życia. Pomaga spojrzeć na wiarę nie jak na zbiór zasad, ale przestrzeń prawdziwej przemiany serca.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 123

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Spis treści

Punkt startowy

MĘSKA TOŻSAMOŚĆ

Biblia – lustro dla mężczyzn

Dawid: niedojrzały król

Samson: silny wojownik, ale słaby mężczyzna

Eliasz: działacz w kryzysie

Jonasz: obrażony buntownik

Współczesne pomysły na męskość

Wewnętrzny audyt

Poczucie własnej wartości

Od „ja” do „my” – droga przebaczenia

MĘSKIE POWOŁANIE

Męskie TAK i NIE

Odwaga odpowiedzi

Miłość prawdziwa, nie wirtualna

Wierność w małych rzeczach

Wolność i jej granice

Czuwam, więc jestem

Ukierunkowany na wieczność

FORMACJA SERCA MĘŻCZYZNY 179

Spowiedź 181

Rozeznawanie 185

Żołnierski proces decyzyjny 193

Odwagi, bracia! 201

Bibliografia 207

Recenzja 213

O Autorze 219

***

Duchu Święty, przyjdź z mocą!

Potrzebujemy Twojej pomocy!

Otwórz nasze uszy, oczy, umysły i serca, abyśmy usłyszeli, zobaczyli, zrozumieli i doświadczyli, że jesteśmy mężczyznami Bożego planu – może nieidealnymi, ale powołanymi.

Boże Ojcze, proszę Cię, aby słowo, które będzie głoszone w tej książce, otwierało oczy i serca, dodawało odwagi i męstwa, aby mężczyźni dobrze rozpoznali swoje powołanie i nie bali się pójść za jego głosem.

Jezu, nasz Panie i Bracie, naucz nas być mężczyznami według Twojej miary. Stawiaj nam na drodze osoby, które pomogą nam zrealizować to, kim jesteśmy i do czego zostaliśmy wezwani.

Boże, prosimy Cię o to przez wstawiennictwo św. Józefa i bł. Karoliny Kózkówny.

Amen.

Punkt startowy

Po nawróceniu, które przeżyłem już jako kapłan w 2014 roku, niemalże wszystko zmieniło się w moim sposobie przeżywania powołania. Postanowiłem sobie w duchu, że nikogo nie będę nawracał na siłę. Robię więc swoje, czyli wykładam teologię moralną na KUL-u, jeżdżę EwangeliBusem, głoszę słowo Boże, sprawuję sakramenty, modlę się wstawienniczo, a – jeśli trzeba – potrafię zdemaskować kłamstwo, wprost mówiąc prawdę o tym, że dla każdego jest nadzieja w Kościele. Tą nadzieją jest Jezus – On dla każdego przygotował powołanie. Jednak, aby ono mogło się w nas zrealizować, trzeba na nie odpowiedzieć. Każdy sam w swoim sumieniu musi więc znaleźć odpowiedzi na pytania o to, kim naprawdę jest i do czego został powołany.

Ta książka powstała z myślą o mężczyznach – o nich więc będę pisał, do nich bezpośrednio się zwracał. Dlaczego? Bo, drodzy bracia, czasem musimy pogadać szczerze, bez znieczulenia i zbędnej dyplomacji. Inaczej do nas nie dotrze. Zapraszam jednak, by po książkę sięgnęły też kobiety – szczególnie te, które chcą lepiej zrozumieć mężczyznę: jego sposób przeżywania emocji, jego milczenie, lęki, wewnętrzne walki oraz mechanizmy funkcjonowania męskiego świata. Być może dzięki temu łatwiej będzie nam nawzajem nie tylko siebie słuchać, ale naprawdę się rozumieć.

Od czego trzeba zacząć? Od pokornego uznania, że nie jesteśmy idealni. Życie codzienne nie pozostawia wątpliwości co do tego, że nie ma idealnych mężów, ojców, synów. Nie znajdziemy też idealnych kapłanów, nieskazitelnych polityków, doskonałych przedsiębiorców czy pracowników, którzy nie mieliby jakiejś skazy lub wady. Trzeba z pokorą przyjąć tę prawdę: jesteśmy dalecy od ideału. Tylko narcyz może karmić się iluzją i myśleć o sobie, że jest piękny i doskonały, a do tego z dnia na dzień staje się coraz piękniejszy i doskonalszy. W tej książce zrobimy coś zgoła innego: popatrzymy na to, jacy naprawdę jesteśmy – na naszą historię, nasze rany, upadki i słabości, na nasze sposoby uciekania, zamykania się w sobie i udawania, że wszystko jest w porządku. Spróbujemy wreszcie zdjąć te maski siłaczy i zwycięzców, by stanąć w prawdzie, bo tylko w niej może zacząć się realne uzdrowienie.

Spotkałem w swoim życiu wielu mężczyzn, którzy pozornie funkcjonują bez zarzutu: ciężko pracują, utrzymują dom, noszą etykietę odpowiedzialnych mężów i ojców. Kiedy jednak zamykają się za nimi drzwi po powrocie do domu, do swojej rodziny, stają się nieobecni, bo nie wiedzą, jak żyć na co dzień z bliskimi. Jeden z takich mężczyzn, mąż i ojciec wyznał mi kiedyś wprost:„Proszę księdza, nie uciekam z domu, bo nie kocham żony i dzieci, ale dlatego, że nie mam pojęcia, jak z nimi przebywać”.

Wydaje się, że to nie jest historia tylko jednego mężczyzny, ale bolesny scenariusz realizujący się w wielu domach. To codzienny problem wielu mężów i ojców wracających do domu z pracy, którzy nie wiedzą, jak celebrować bliskość, jak ucieszyć się obecnością żony i dzieci, jak porozmawiać z żoną nie tylko o rachunkach, jak zapytać dziecko o to, co w szkole, ale tak po ludzku, bez podnoszenia głosu. Ten bolesny schemat działania mężów i ojców – często wynikający z tego, że sami nie mieli, gdzie się tego nauczyć – nierzadko kończy się rozpaczliwą samotnością, gdy dzieci wyfruną z gniazda.

Jednak nie o poprawianiu naszych męskich zachowań będzie ta książka. Nikt z nas mężczyzn nie lubi być pouczanym, krytykowanym czy ocenianym – a tym bardziej przez katolickiego księdza. Lubimy natomiast, gdy ktoś nas inspiruje, gdy dzieli się z nami różnymi pomysłami, skłania nas do myślenia, a najbardziej cieszymy się, gdy ktoś motywuje nas do działania. Jeśli sami coś odkryjemy, naprawimy lub coś w sobie przepracujemy, to właśnie to daje nam najwięcej męskiej satysfakcji. Dlatego nie będę zajmował się rozwiązywaniem problemów, z którymi zmagają się mężczyźni. Chcę was, drodzy bracia, tym słowem głoszonym na papierze wzmocnić i ożywić, skłonić do myślenia, do autorefleksji i zainspirować do prawdziwie męskiego i odważnego działania.

Każdy z nas skonfrontowany w tej książce z wieloma tematami będzie mógł szczerze spojrzeć sobie w oczy i zastanowić się nad swoim życiem, by odkryć – bez niepotrzebnego wstydu – gdzie są korzenie naszych zachowań, postaw, nawyków i z czego wynikają nasze reakcje, które często mają swoje źródło w tym, co nieuświadomione. Dla nas, bracia, najczęściej problemem nie jest to, że nie wiemy, co mamy robić, ale niewiedza o tym, kim jesteśmy i do czego jako mężczyźni zostaliśmy powołani.

Dopóki mężczyzna nie odkryje swojej tożsamości, nie zrozumie istoty męskiego powołania, to albo będzie próbował nad innymi dominować, albo będzie uciekał od odpowiedzialności, zamykając się w skorupie milczenia i kokonie samotności – czyli do symbolicznego garażu, bo tam przecież zawsze coś się znajdzie do roboty. My mężczyźni mamy taką psychiczną konstrukcję, że potrafimy się czasem zupełnie „wyłączyć”. Potrafimy myśleć o „niczym”. Jednak na taki luksus można sobie pozwolić tylko wtedy, gdy nie zaniedbujemy swojego życiowego powołania, gdy czuwamy i modlimy się, abyśmy nie ulegli pokusie świętego spokoju. Milczenia i zamykania się w garażu, które są sposobami ucieczki, nie rozumieją ani dzieci, ani żona, bo trudno zrozumieć, dlaczego tata z nimi nie rozmawia lub dlaczego mąż, mimo że jest w domu, jest nieobecny.

Pokusy, których dziś doświadczamy jako mężczyźni, są stare jak świat. Dlatego w pierwszej części książki spojrzymy na mężczyzn, których historie zapisane są na kartach Biblii. Bóg każdego z nich wybrał – to pewne, ale żaden z nich nie był idealny. Nie byli oni wolni od pokus ani grzechów. Niekiedy paraliżował ich lęk, a na co dzień tak jak każdy z nas zmagali się ze słabościami i wadami. A mimo to właśnie przez nich Bóg działał w historii narodu wybranego, czynił znaki i objawiał swoją moc. Przyjrzymy się razem mężczyznom z kart Pisma Świętego, by raz na zawsze odrzucić kłamstwo, że Bóg posługuje się tylko tymi, którzy są idealni. Spojrzymy też na współczesny świat – na to, jaki model mężczyzny jest nam proponowany. Bez zamiatania brudów pod dywan zajrzymy w codzienność współczesnego mężczyzny. Oczywiście nie po to, aby kogokolwiek osądzać, ale po to, by w perspektywie słowa Bożego odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy jestem dojrzałym mężczyzną, mężem i ojcem czy tylko wyrośniętym chłopcem, który bawi się w kapłaństwo, małżeństwo, dom, rodzinę i prowadzenie biznesu, by zaspokajać swoje wewnętrzne potrzeby, a nie z miłości czy pragnienia wzięcia odpowiedzialności za innych?”.

W drugiej części książki pójdziemy krok dalej – ku odkryciu powołania mężczyzny. Będę chciał pokazać, jak konkretnie realizuje się ono w obszarze przywództwa, odpowiedzialności, dyscypliny, a także w miłości, wierności i uczciwości. Wspólnie zobaczymy, od czego zaczyna się prawdziwa dojrzałość mężczyzny, a także poszukamy odpowiedzi na pytanie o to, czy każdy z nas żyje na miarę tej dojrzałości, do której został powołany. W ten sposób dojdziemy do sedna tej książki – odkrycia męskości, której nie definiują nasze rany, porażki i braki, ale która jest rodem nie z tego świata. Odkrycia męskiej tożsamości, która nie jest zdeterminowana obrazem własnego ojca, okolicznościami życia czy błędami wychowawczymi rodziców, ale którą każdemu z nas nadał Bóg w akcie stworzenia. Dzięki temu, że w Bogu ma ona swój początek, możemy ciągle do niej powracać, by na nowo ją poznawać, uzdrawiać to, co się w niej wypaczyło, i odkrywać to, co w niej nieznane.

Mężczyzna Bożego planu to nie ideał z plakatu, ale realny człowiek – nieidealny, ale powołany przez Boga. Ktoś, kto nieustannie jest na drodze rozwoju swojego życiowego powołania. Ktoś, kto w końcu też odkrywa, że nie idzie sam, ale jest prowadzony przez Boga – dobrego, czuwającego Ojca, który prowadzi go przez Ducha Świętego, a w Jezusie Chrystusie stale mu towarzyszy. Mężczyzna Bożego planu przyjmuje prawdę, że jest ukochanym synem, co pozwala mu stopniowo stawać się osobowo i uczuciowo dojrzałym ojcem.

Mężczyzna Bożego planu to nie ideał z plakatu, ale realny człowiek – nieidealny, ale powołany przez Boga.

Dla osobowego i uczuciowego wzrostu ważny jest każdy etap życia. Niezależnie więc od tego, na jakim aktualnie jesteśmy, zostaliśmy powołani do równoważenia doświadczeń emocjonalnych oraz przeżywania swojej uczuciowości zgodnie z wybranym stylem życia1. Tym procesem kieruje prawo progresywności, według którego zgodnie z naszą ludzką naturą w każdym z nas „dokonuje się powolny proces przyswajania wartości oraz przekształcania uczuć i postępowania”2. Zgodnie z tym prawem każdy etap naszej męskiej formacji staje się kontynuacją poprzedniego etapu i przygotowaniem do następnego, dlatego nawrócenie mężczyzny to nie jest łatwy proces, ale sprawa skomplikowana i dynamiczna, która domaga się konkretów – o czym napiszę więcej we drugiej części książki.

Drodzy bracia, książka NIEIDEALNY ale POWOŁANY jest zaproszeniem do wyruszenia w drogę na spotkanie z Tym, który stworzył mężczyznę na swój obraz i swoje podobieństwo (por. Rdz 1,27), a który powiedział też o sobie: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14,6). Bóg nie boi się prawdy o nas, ale właśnie przez tę prawdę chce nas podnieść, odbudować, uzdrowić i posłać, abyśmy w mocy Ducha Świętego zmieniali ten świat na lepsze. Świat nie potrzebuje bowiem mężczyzn idealnych, ale takich, którzy wiedzą, że są powołani przez Boga. Czy wierzysz w to? Doświadczasz tego na co dzień?

Zanim zaczniesz czytać dalej, odpowiedz sobie – najlepiej na głos, by rozum zakodował twoją odpowiedź – na trzy poniższe pytania:

Czy chcesz, aby Bóg podniósł całe twoje życie (zwłaszcza duchowe) na wyższy poziom?

Czy chcesz, aby Bóg poruszył i odbudował twoją męską tożsamość?

Czy chcesz, aby Bóg posłał cię do zmieniania tego świata na lepsze?

Niech zatem Pan działa w naszych sercach przez słowo głoszone w tej książce, abyśmy mogli wzrastać w naszym powołaniu i co dnia zdawać egzamin z dojrzałości – bo jak zauważa jeden z ekspertów: „dojrzałości nie można nikomu dać, nie można jej na nikim wymusić, każdy musi ją zdobywać sam, jednak przy pomocy innych, przez całe życie, na różnych jego etapach”3.

Pierwszym miejscem zdobywania tej dojrzałości, którego nie da się niczym zastąpić, była nasza rodzina i małżeński przykład naszych rodziców. Oczywiście to nie jedyne miejsce formacji ku dojrzałości – zdobywamy ją też, poznając osoby-wzory do naśladowania, konfrontując swoje życie z życiem innych mężczyzn, którzy pojawili się w naszej historii, ale i historii świata czy Kościoła. Warto zastanowić się, ilu takich mężczyzn spotkaliśmy na swojej drodze. Bo na pewno pojawił się choć jeden – czy to tata, czy brat, wujek, dziadek, może nauczyciel albo sąsiad – ktoś, o kim mogę powiedzieć, że to święty mężczyzna.

Zbieram wiele świadectw, że męskie spotkania i rozmowy zmieniają nas na lepsze. Oto jedno z nich:

Księże Łukaszu, w sierpniu wyszedłem z więzienia. Ksiądz prowadził tam rekolekcje w okolicach Wielkanocy. Powiedział ksiądz wiele słów, które zapadły mi w serce, a zwłaszcza te: „Jezus mówi: Kołaczę do twojego serca i duszy, jeżeli Mi otworzysz, wejdę”.

I tak się stało! Modliłem się już wcześniej, ale ksiądz trafił do mnie, jak nikt inny – sposobem przekazu, użytymi słowami, bezpośredniością. Otworzyłem się na Boga, na Jezusa i – czuję to w środku – Bóg wszystko odmienił.

Bardzo się ucieszyłem tym świadectwem, bo jeżeli ktoś wyszedł z więzienia i pomyślał, mając najprawdopodobniej mnóstwo różnych spraw do załatwienia, żeby napisać do księdza, podzielić się świadectwem i podziękować za słowo, które go dotknęło, to wydaje się, że doświadczył ogromnej przemiany. Dlatego zanim pójdziemy dalej, chcę wołać:

Boże, daj mi serce pełne mądrości i rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła. Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj mi ochoty i zdolności, abym kierując się chrześcijańską wiarą, nadzieją i miłością, zawsze słowem i przykładem pozyskiwał braci dla Ciebie i tak osiągnął wieczną radość w niebie. Amen!

Biblia – lustro dla mężczyzn

Nie trzeba szukać daleko, by znaleźć dobre źródło wiedzy o tym, kim jesteśmy jako mężczyźni. Wystarczy zajrzeć do Biblii, bo ona dla nas chrześcijan jest skarbnicą mądrości i dobrych przykładów. Znajdziemy w niej historie wielu mężczyzn, z których możemy się nauczyć, że męska dojrzałość to sprawa dynamiczna, zmieniająca się pod wpływem różnych okoliczności i decyzji.

Spośród wielu ciekawych postaci wybrałem czterech mężczyzn ze Starego Testamentu. Dlaczego akurat tych? Bo ich historie wyraźnie pokazują, jak Bóg wspaniałomyślnie im towarzyszył, nie przekreślił ich, ale prowadził przez porażki i zwycięstwa, przez bolesne doświadczenia, wewnętrzne zmagania, przez ich ucieczki i niełatwe konfrontacje z prawdą – prowadził ku większej dojrzałości, a tego właśnie wszyscy potrzebujemy. Musimy stanąć oko w oko z prawdą o naszej niedojrzałości, by przyjąć to, kim naprawdę jesteśmy.

Z jaką konkretnie prawdą o sobie ukazaną w historiach biblijnych bohaterów musimy się skonfrontować? Kogo w sobie zobaczyć? Dawida – potężnego króla o wrażliwym sercu, ale i cudzołożnika. Samsona – silnego wojownika, ale słabego mężczyznę. Eliasza – wielkiego proroka, ale przeżywającego dogłębny kryzys. Jonasza – proroka, który w swoich emocjach nawet na Boga potrafił się obrazić. Właśnie taka jest prawda o tych mężczyznach Bożego planu – są do nas podobni bardziej, niż nam się wydaje.

Dawid: niedojrzały król

Tę niełatwą konfrontację zacznijmy od spotkania z Dawidem, o którym można śmiało powiedzieć, że jest najbardziej wyrazistym lustrem męskiej niedojrzałości. Nie chodzi o to, że Dawid był słabeuszem, ale dlatego, że był wielkim bohaterem, mimo że na wielu etapach swojego życia był mężczyzną wewnętrznie niedojrzałym. Dawid to ktoś, kto potrafił odważnie stanąć do walki z Goliatem i go pokonać, ale jednocześnie nie zapanował nad własnymi pragnieniami i słabościami. To mężczyzna, który zaufał Bogu na polu bitwy, ale stracił czujność w czasie pokoju. To zaś jest pierwszy przejaw naszej męskiej niedojrzałości: silni na froncie, słabi w czasie pokoju. Czujemy się silni i jesteśmy zdeterminowani, gdy walczymy, ale gubimy się i ponosimy porażki, gdy przychodzi czas odpoczynku i czuwania nad swoim sercem we własnym pokoju.

Musimy stanąć oko w oko z prawdą o naszej niedojrzałości, by przyjąć to, kim naprawdę jesteśmy.

Czytamy w Biblii: „Na początku roku, gdy królowie zwykli wychodzić na wojnę, Dawid wyprawił Joaba i swoje sługi wraz z całym Izraelem. Spustoszyli oni [ziemię] Ammonitów i oblegali Rabba. Dawid natomiast pozostał w Jerozolimie” (2 Sm 11,1). To nie jest tylko zwykła informacja, ale diagnoza. Dawid nie był tam, gdzie powinien być. Opuścił miejsce swojej odpowiedzialności. Co to znaczy? Był królem, czyli człowiekiem posiadającym władzę i odpowiedzialność za naród, wojsko, porządek i prawo. W czasie, gdy powinien być na froncie razem ze swoimi żołnierzami, pozostał w pałacu. Nie podjął tego zadania, które było mu należne, co – jak się potem okazało – było początkiem wielkiego dramatu i bolesną lekcją pokory.

Przebywając w pałacu, Dawid zobaczył ze swego tarasu kąpiącą się piękną kobietę. Pozwolił, by to spojrzenie stało się jego pożądaniem, a pożądanie decyzją. Nie zatrzymał się, nie postawił granicy, ale skorzystał z władzy, którą posiadał, i popełnił cudzołóstwo z Batszebą. Co ważne, ta porażka Dawida nie zaczęła się w chwili, gdy spojrzał na piękną kobietę, ale znacznie wcześniej – gdy został sam na dachu pałacu.

Samotny król, mężczyzna odcięty od swojej wspólnoty, od relacji, misji i realnej odpowiedzialności – tak zaczyna się upadek. Ten moment z życia Dawida to dla nas pierwszy sygnał ostrzegawczy, który odsłania jeden z aspektów naszej męskiej niedojrzałości, jakim jest porzucanie odpowiedzialności. Jeśli wybieramy samotność, uciekamy od wspólnoty czy misji, wtedy w naszym wnętrzu – szczególnie w męskiej seksualności – mogą odezwać się potrzeby i pragnienia, których wcześniej w ogóle nie byliśmy świadomi, a które mogą przejąć nad nami kontrolę i doprowadzić nas do upadku.