Nadzieja w mroku. Nieznane opowieści, niebywałe możliwości - Rebecca Solnit - ebook
Opis

Książka napisana przeciwko zwątpieniu. Płomienne wezwanie do działania na rzecz zmiany.

„Nadzieja tkwi w założeniu, że nie sposób przewidzieć, co się stanie w przyszłości, i że w tej szczelinie niepewności powstaje przestrzeń do działania” – twierdzi Rebecca Solnit. Nie zawsze jesteśmy świadomi tego, jak wielki wpływ na bieg historii mogą mieć drobne zdarzenia i nasze jednostkowe postawy. Zmiana rodzi się długo, ale czasem wystarczy iskra, by dokonała się w jednej chwili. Książka jest kroniką takich właśnie, zakończonych częściowym lub całkowitym sukcesem, przedsięwzięć podejmowanych przez mniejsze i większe grupy ludzi, którzy chcieli zburzyć istniejący porządek i zmienić świat na lepszy – od upadku muru berlińskiego i rewolucji zapatystów, poprzez marsze alterglobalistów, jaśminową rewolucję, aż po niebywałe akty solidarności i pomocy okazywanej w sytuacji klęsk żywiołowych lub nieoczekiwane zwycięstwa ekologów w walce o czystą energię.

„Wspólnie jesteśmy nad wyraz potężne i potężni i mamy za sobą rzadko wspominaną, rzadko pamiętaną historię zwycięstw i przeobrażeń, która może dodać nam otuchy i wiary w siebie, w to, że owszem, możemy zmienić świat, gdyż nieraz już nam się to wcześniej udało. (…) Trzeba nam litanii, różańca, sutry, mantry, wojennych pieśni na cześć naszych zwycięstw. Przeszłość odsłania się w blasku dnia i przemienić się może w pochodnię, którą nieść będziemy w noc, jaką jest dla nas przyszłość”.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 262

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Re­bec­ca Sol­nit

Na­dzie­ja w mro­ku

Nie­zna­ne opo­wie­ści, nie­by­wa­łe moż­li­wo­ści

prze­ło­ży­li Anna Dzierz­gow­ska, Sła­wo­mir Kró­lak

Ka­rak­ter

Kra­ków 2019

Wszyst­ko się łą­czy, gdy wszyst­ko się roz­pa­da

2014

(...).

Jak oba­lić ol­brzy­ma

Uży­wa­jąc ję­zy­ka Ur­su­li Le Guin, fi­zy­ka jest nie do oba­le­nia – je­śli wy­sy­łasz wię­cej dwu­tlen­ku wę­gla do at­mos­fe­ry, pla­ne­ta na­grze­wa się, a w mia­rę jak to robi, uwol­nio­ne zo­sta­ją cha­os i znisz­cze­nie. Jed­no­cze­śnie w po­li­ty­ce nie ma ni­cze­go nie­uchron­ne­go. Na przy­kład nie tak daw­no mo­gło się wy­da­wać, że kor­po­ra­cja Che­vron, obec­nie trze­cia naj­więk­sza w kra­ju, nie­uchron­nie rzą­dzić bę­dzie naf­to­wym mia­stem Rich­mond w Ka­li­for­nii jak swo­im len­nem. Moż­na by po­wie­dzieć, że bo­skie pra­wa Che­vro­nu wy­da­wa­ły się nie do oba­le­nia. Tyle tyl­ko, że lu­dzie się z tym nie po­go­dzi­li i Rich­mond, mia­sto li­czą­ce sto sie­dem ty­się­cy miesz­kań­ców, prze­waż­nie ubo­gich i nie-bia­łych, sta­wi­ło temu opór.

Kil­ka lat temu gru­pa po­stę­pow­ców wy­gra­ła wy­bo­ry do rady mia­sta i na bur­mi­strza – i to po­mi­mo ogrom­nych pie­nię­dzy, ja­kie w te wy­bo­ry za­in­we­sto­wał Che­vron, ta sama kor­po­ra­cja, któ­ra jest od­po­wie­dzial­na za gi­gan­tycz­ne wy­cie­ki ropy w Ekwa­do­rze i na wo­dach nie­opo­dal Bra­zy­lii, za wy­buch plat­for­my wiert­ni­czej u wy­brze­ży Ni­ge­rii i za ka­na­dyj­skie pia­ski bi­tu­micz­ne wy­sy­ła­ne po­cią­ga­mi do ra­fi­ne­rii w Rich­mond. Bur­mi­strzy­ni Gay­le McLau­gh­lin i jej współ­pra­cow­ni­cy prze­pro­wa­dzi­li nie­wiel­ką re­wo­lu­cję w mie­ście zna­nym przede wszyst­kim z wy­so­kich wskaź­ni­ków prze­stęp­czo­ści oraz z emi­sji tok­syn wy­dzie­la­ją­cych się z ra­fi­ne­rii Che­vro­nu3 – w Rich­mond od cza­su do cza­su trze­ba było ogła­szać stan po­go­to­wia, zmu­sza­jąc lu­dzi, by chro­ni­li się w do­mach (i uda­wa­li, że w ten spo­sób unik­ną za­tru­cia).

Jak uję­ła to McLau­gh­lin w cza­sach bur­mi­strzo­wa­nia:

Osią­gnę­li­śmy bar­dzo wie­le, w tym moż­li­wość od­dy­cha­nia lep­szym po­wie­trzem, zmniej­sze­nie za­tru­cia i stwo­rze­nie czyst­sze­go śro­do­wi­ska oraz mniej szko­dli­wych miejsc pra­cy, a tak­że zmniej­sze­nie wskaź­ni­ków prze­stęp­czo­ści. Licz­ba mor­derstw jest naj­mniej­sza od trzy­dzie­stu trzech lat, w re­jo­nie za­to­ki San Fran­ci­sco sta­li­śmy się li­de­rem, je­śli cho­dzi o licz­bę za­in­sta­lo­wa­nych ba­te­rii sło­necz­nych per ca­pi­ta. Je­ste­śmy sanc­tu­ary city4. Po­ma­ga­my też wła­ści­cie­lom nie­ru­cho­mo­ści uchro­nić je przed ob­cią­że­nia­mi hi­po­tecz­ny­mi i eks­mi­sja­mi. A poza tym zmu­si­li­śmy Che­vron, by za­pła­cił sto czter­na­ście mi­lio­nów do­la­rów po­dat­ków5.

Pod­czas wy­bo­rów w 2014 roku dru­ga naj­więk­sza kom­pa­nia naf­to­wa na świe­cie wy­da­ła ofi­cjal­nie trzy mi­lio­ny sto ty­się­cy do­la­rów na po­ko­na­nie McLau­gh­lin i in­nych po­stę­po­wych kan­dy­da­tek i kan­dy­da­tów oraz wpro­wa­dze­nie do władz mia­sta wła­snych lu­dzi. Taka kwo­ta daje sto osiem­dzie­siąt do­la­rów na wy­bor­cę lub wy­bor­czy­nię6, przy czym mój brat Da­vid, od daw­na za­an­ga­żo­wa­ny w po­li­ty­kę w Rich­mond, pod­kre­śla, że je­śli przyj­rzeć się in­nym wy­dat­kom, któ­re Che­vron po­niósł, by wpły­nąć na lo­kal­ną po­li­ty­kę, suma oka­za­ła­by się mniej wię­cej dzie­się­cio­krot­nie wyż­sza. Che­vron prze­grał. Ża­den z jego kan­dy­da­tów nie zo­stał wy­bra­ny, na­to­miast wy­gra­li wszy­scy lo­kal­ni dzia­ła­cze i dzia­łacz­ki, z któ­ry­mi Che­vron wal­czył za po­mo­cą bil­l­bo­ar­dów, ma­ili, re­klam te­le­wi­zyj­nych, stron in­ter­ne­to­wych i ca­łej hoj­nie do­fi­nan­so­wy­wa­nej kam­pa­nii oszczerstw, jaką kor­po­ra­cja była w sta­nie wy­my­ślić.

Je­śli mała ko­ali­cja zło­żo­na z od­dol­nych ru­chów i lo­kal­nych dzia­ła­czy i dzia­ła­czek może w kon­kret­nym miej­scu po­ko­nać kor­po­ra­cję war­tą nie­mal dwie­ście trzy­dzie­ści mi­liar­dów do­la­rów, to ko­ali­cja o za­się­gu glo­bal­nym może po­ko­nać gi­gan­tów prze­my­słu pa­liw ko­pal­nych. W Rich­mond zwy­cię­stwo nie było ła­twe i nie bę­dzie też ła­two od­nieść po­dob­ne­go na więk­szą ska­lę, jed­nak nie jest to nie­moż­li­we. Po­stę­pow­cy w Rich­mond zwy­cię­ży­li, po­nie­waż po­tra­fi­li wy­obra­zić so­bie, że ist­nie­ją­cy stan rze­czy nie jest od­wiecz­ny, że nie jest nie do oba­le­nia – i za­bra­li się do pra­cy, by tego do­ko­nać. Mi­liar­de­rzy i kor­po­ra­cje z bran­ży pa­liw ko­pal­nych po­waż­nie an­ga­żu­ją się w po­li­ty­kę, li­cząc za­ra­zem, że my po­zo­sta­nie­my na bocz­nym to­rze. Je­śli przyj­rzeć się ich re­ak­cjom na dzia­łal­ność róż­nych ru­chów, ła­two do­strzec, że się nas boją, że boją się chwi­li, w któ­rej się bu­dzi­my, da­je­my o so­bie znać, w któ­rej za­czy­na­my wy­ko­rzy­sty­wać na­szą moc, by się im prze­ciw­sta­wić.

Mu­si­my za­koń­czyć epo­kę pa­liw ko­pal­nych, tak samo jak Fran­cu­zi za­koń­czy­li epo­kę mo­nar­chii ab­so­lut­nych. Nie mo­że­my mó­wić, że to nie­moż­li­we lub moż­li­we; to, co moż­li­we, gwał­tow­nie się zmie­nia.

Przy­pi­sy

Wszyst­ko się łą­czy, gdy wszyst­ko się roz­pa­da

3 Ro­bert Ro­gers, East Bay Che­vron Re­fi­ne­ry In­ci­dent Draws Cri­ti­cism, Rai­ses Con­cerns abo­ut Emer­gen­cy-Re­spon­se Ca­pa­bi­li­ties, In­si­de­Bay­Area.com, 19 grud­nia 2014, www.in­si­de­bay­area.com/bu­si­ness-he­adli­nes/ci­_27174056/che­vron-re­fi­ne­ry-in­ci­dent-draws-cri­ti­cism-ra­ises-con­cerns-abo­ut?so­ur­ce=rss.

4Sanc­tu­ary city – w Sta­nach Zjed­no­czo­nych mia­sto, któ­re­go pra­wo chro­ni nie­le­gal­nych imi­gran­tów przed de­por­ta­cją lub po­sta­wie­niem w stan oskar­że­nia, nie­za­leż­nie od fe­de­ral­ne­go pra­wa imi­gra­cyj­ne­go (przyp. red.).

5 Mi­cha­el Win­ship, Che­vron’s „Com­pa­ny Town” Fi­ghts Back: An In­te­rview with Gay­le McLau­gh­lin, „Bill Moy­ers & Com­pa­ny”, 30 paź­dzier­ni­ka 2014, http://bil­l­moy­ers.com/2014/10/30/may­or-gay­le-mclau­gh­lin.

6 Har­riet Ro­wan, Jim­my To­bias, Cru­de Po­li­tics: Che­vron Lo­ses Expen­si­ve Elec­tion but Still Has Plen­ty of Po­wer, „Rich­mond Con­fi­den­tial”, 28 li­sto­pa­da 2014, http://rich­mond­con­fi­den­tial.org/2014/11/28/cru­de-po­li­tics-che­vron-lo­ses-expen­si­ve-elec­tion-but-still-has-plen­ty-of-po­wer.

Ty­tuł ory­gi­na­łu: Hope in the Dark. Untold Hi­sto­ries, Wild Po­ssi­bi­li­ties

Re­dak­cja: Ka­ta­rzy­na Ja­nu­sik, Ma­ciej Ro­bert

Ko­rek­ta: Pau­li­na Le­nar, Agniesz­ka Stę­plew­ska

Opie­ka re­dak­cyj­na: Ewa Ślu­sar­czyk

Kon­wer­sja do for­ma­tów EPUB i MOBI: Mał­go­rza­ta Wi­dła

Pro­jekt gra­ficz­ny: Prze­mek Dę­bow­ski

Co­py­ri­ght © Re­bec­ca Sol­nit, 2016

Pu­bli­shed by ar­ran­ge­ment with Ca­non­ga­te Bo­oks Ltd, 14 High Stre­et, Edin­burgh EH1 1TE

Co­py­ri­ght © for the trans­la­tion by Anna Dzierz­gow­ska, 2019

Co­py­ri­ght © for the trans­la­tion by Sła­wo­mir Kró­lak, 2019

ISBN 978-83-66147-16-4

121. pu­bli­ka­cja wy­daw­nic­twa Ka­rak­ter

Wy­daw­nic­two Ka­rak­ter

ul. Gra­bow­skie­go 13/1, 31-126 Kra­ków

Wy­da­je­my, co się nam po­do­ba

ka­rak­ter.pl

Za­pra­sza­my in­sty­tu­cje, or­ga­ni­za­cje oraz bi­blio­te­ki do skła­da­nia za­mó­wień hur­to­wych z atrak­cyj­ny­mi ra­ba­ta­mi. Do­dat­ko­we in­for­ma­cje do­stęp­ne pod ad­re­sem sprze­[email protected]­rak­ter.pl oraz pod nu­me­rem te­le­fo­nu 511 630 317