Możesz mieć to, czego pragniesz, jeśli odnajdziesz to w sobie - Robert A. Russell - ebook

Możesz mieć to, czego pragniesz, jeśli odnajdziesz to w sobie ebook

Robert A. Russell

0,0

Opis


Prawdziwa zmiana nie zaczyna się od zmiany świata wokół Ciebie — zaczyna się od zmiany tego, co nosisz w sobie.
W tym klasycznym, inspirującym dziele Robert A. Russell przypomina nam o prostej, lecz rewolucyjnej prawdzie: wszystko, czego pragniesz w życiu — spokój, obfitość, miłość czy spełnienie — już w Tobie istnieje. Świat zewnętrzny jest jedynie odbiciem Twojego stanu świadomości.
Zamiast walczyć z okolicznościami i szukać rozwiązań na zewnątrz, Możesz mieć to, czego pragniesz, jeśli odnajdziesz to w sobie prowadzi Cię krok po kroku przez proces odzyskiwania wewnętrznej mocy. Autor w przejrzysty i głęboki sposób wyjaśnia, jak:
* Zsynchronizować swoje myśli i uczucia z rzeczywistością, którą chcesz stworzyć.
* Przekroczyć ograniczenia umysłu i uwolnić się od dawnych wzorców braku.
* Odkryć nieograniczony potencjał, który czeka na urzeczywistnienie w Twoim życiu.
To nie jest kolejny poradnik z pustymi obietnicami. To praktyczny przewodnik duchowy dla każdego, kto jest gotów przestać szukać na zewnątrz i zająć swoje należne miejsce w tworzeniu własnego losu.
Odnajdź to w sobie, a świat zewnętrzny podąży za Tobą.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 149

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Możesz mieć to, czego pragniesz, jeśli odnajdziesz to w sobie

Robert A. Russell

Copyright

Tytuł oryginału:

You Can Have What You Want If You Find It in Yourself

Copyright © for the Polish translation and edition by Tina Logan 2026

Original English edition first published in 1951.

Utwór w wersji oryginalnej znajduje się w domenie publicznej. Polskie tłumaczenie oraz opracowanie edytorskie podlegają ochronie prawno-autorskiej.

Wszelkie prawa do polskiego przekładu zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w systemie wyszukiwania informacji ani przekazywana w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami (elektronicznymi, mechanicznym, fotokopiowaniem, nagrywaniem lub innymi) bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy.

Wydawca:

Klasyki Manifestacji

ISBN:

Wydanie I

Kraków 2026

WSTĘP6

BÓG DZIAŁA PRZEZ NASZĄ INTELIGENCJĘ7

SMUTEK I ŻAL8

DWA OBLICZA9

CENTRUM ISTNIENIA10

PUSTY DOM14

„NIE PRZYSZEDŁEM ZNIEŚĆ, ALE WYPEŁNIĆ”16

UWOLNIENIE OD EGO (SELFLESSNESS)17

STAWIANIE CZOŁA PROBLEMOM TU, GDZIE JESTEŚ20

ŚWIAT WEWNĘTRZNY TO ŚWIAT PRZYCZYN22

METAFIZYCZNY RÓŻANIEC26

UZDROWIENIE29

SPROWADŹ WSZYSTKO DO POZIOMU MYŚLI29

„CO MAM ROBIĆ, ABY SIĘ ZBAWIĆ?”31

ZMIEŃ PODŚWIADOME PRZYCZYNY32

PRAWDZIWA MODLITWA33

SZUKAJ TEGO, CO W ŻYCIU WYŻSZE35

CHYBIENIE CELU38

FORMUŁA PRZYWRÓCENIA SWOJEGO „JA”41

„WSZYSTKO STAJE SIĘ NOWE”41

PODŁĄCZANIE POD ŹRÓDŁO MOCY42

UCIECZKI44

TO, CO WYMAGA ZMIANY46

PATRZENIE W PRZESZŁOŚĆ48

PODJMIJ DECYZJĘ49

SZEŚĆ RAZY: SZCZĘŚLIWY TEN, KTO SIĘ ROZWIJA51

WIERZ W SWÓJ CEL51

JEDEN UMYSŁ53

ZERKNIJ NA RYSUNEK54

WIARA W ODSEPAROWANIE55

Z MIŁOŚCIĄ W RĘKACH OJCA57

BÓG NIE ZNA ZŁA58

ŚWIĘTY SPOKÓJ (EQUANIMITY)60

JAK POKONYWAĆ TRUDNOŚCI61

PRECYZYJNE KIEROWANIE MOCĄ62

BÓG NIE JEST KIEROWNIKIEM PRZYTUŁKU63

ZRYWANIE WIĘZÓW OKOLICZNOŚCI63

PODZIĘKOWANIA65

Gdy przyjrzysz się rysunkowi na sąsiedniej stronie, zobaczysz coś ważnego. Moc, która przepływa od Boga przez człowieka, nie jest ani dobra, ani zła w takim sensie, jak zazwyczaj to rozumiemy. To po prostu Boska Energia – czysta siła twórcza.

Co ciekawe, energia, która przynosi nam porażki, choroby czy chaos, to dokładnie ta sama siła, która tworzy sukces, zdrowie i wewnętrzny spokój. Różnica nie leży więc w samej energii, ale w naszych myślach. To one kierują ją na konstruktywne lub niszczycielskie tory.

Właśnie dlatego to takie ważne, na czym skupiamy uwagę. Powinniśmy świadomie wybierać to, co dobre i budujące, a odcinać się od negatywnych myśli. Tylko w ten sposób zaprosimy do swojego życia pełnię i bogactwo, zamiast ciągłych ograniczeń.

Wskazówka dla czytelnika:

Zanim zaczniesz czytać tę książkę, autor prosi Cię o uważne przeczytanie Przypowieści o synu marnotrawnym z 15. rozdziału Ewangelii według św. Łukasza.

WSTĘP

Sukces w rozwoju duchowym – zupełnie jak w każdej innej dziedzinie – zależy od zrozumienia, świadomości, metody i techniki. Nasz świat opiera się na zasadzie przyczyny i skutku. To, co posiejemy, to zbierzemy. A żeby zbiory były obfite, musimy siać z głową. Ralph Waldo Emerson powiedział kiedyś: „Każda dusza jest nie tylko miejscem, do którego wpływa boskość, ale może stać się też ujściem dla wszystkiego, czym jest Bóg”.

Kiedy chemik łączy dwa odczynniki, otrzymuje konkretną, przewidywalną reakcję. Kiedy malarz miesza dwa kolory, tworzy zupełnie nową barwę. Dokładnie tak samo dzieje się, gdy człowiek poszukujący Prawdy jednoczy swój umysł z umysłem Boga (czyli dba o stałą, otwartą komunikację między nimi) – dostaje to, czego pragnie. Dzieje się tak, ponieważ łapie z Bogiem pełne porozumienie i otwiera się na to, co od Niego płynie.

Boże myśli i słowa mają moc twórczą – i dokładnie tak samo jest z naszymi myślami i słowami. Dlaczego? Ponieważ zostaliśmy stworzeni na obraz Boga i mamy udział w Jego umyśle. Bóg jest Inteligentną Obecnością, która reaguje na nasze potrzeby. Jest czystym Dobrem, które odpowiada na każde, nawet najmniejsze wezwanie. To Dobro zamanifestuje się w naszym życiu natychmiast – pod warunkiem, że naprawdę je dostrzeżemy, a nasza wiara będzie wystarczająco silna. Dlatego kiedy o coś prosimy, możemy być pewni pozytywnej odpowiedzi. Klucz tkwi w tym, by włożyć w modlitwę dokładnie to, co chcemy z niej wyciągnąć.

Sekret zdobywania od życia tego, czego pragniemy, polega na odnalezieniu tego najpierw w sobie jako idei (musimy pozwolić, by w naszej świadomości ukształtował się obraz tej rzeczy), a potem na pozwoleniu, by to pragnienie swobodnie przeze nas przepłynęło i zmaterializowało się w świecie fizycznym. Jeśli stale uznajemy jakąś myśl za prawdziwą i skupiamy na niej całą swoją uwagę, tworzymy dla niej tak zwany ekwiwalent mentalny – czyli psychiczną matrycę. Gdy mocno trzymamy ten obraz w świadomości, z czasem przenika on do naszej podświadomości. Tam zaczyna działać na niego Boska Substancja i w efekcie zbieramy plon dokładnie taki, jakie było ziarno. To, co uznamy za prawdę wewnątrz nas, staje się prawdą na zewnątrz.

Doskonale oddają to słowa: „Z wnętrza serca (czyli z podświadomości) bije źródło życia” oraz „Jak człowiek myśli w swoim sercu, taki jest”.

Modlitwa to nie gra losowa. To nie automat, do którego wrzucasz złotówkę z nadzieją, że wypadną dwie albo że trafisz kumulację. Modlitwa to tworzenie w sobie mentalnego fundamentu – głębokiego przekonania, przez które mogą wyrazić się przymioty Boga.

Boga nie da się podzielić na osobne cechy, które dawkuje się jak lekarstwa na konkretne dolegliwości. Bóg jest idealną, niepodzielną całością. Jego cech nie da się porcjować w zależności od potrzeb – tak jak używa się zasad, by zneutralizować kwasy. Każdy przejaw Boga musi wyrażać wszystko, czym On jest. Życie, Miłość, Prawda, Substancja, Mądrość i Moc to po prostu różne imiona Boga. Kiedy przepuszczamy którekolwiek z nich przez swój umysł, automatycznie i w odpowiedniej proporcji aktywujemy wszystkie pozostałe.

Jeśli napełnimy umysł miłością i prawdą, naturalnym efektem będzie zdrowie i dobrobyt. Bóg nie potrafi wyrazić w nas tylko części siebie – robi to w pełni albo wcale. Zupełnie jak cała woda w oceanie, która próbuje wlać się przez jedną dziurę w kadłubie statku, tak wszystkie cechy Boga napierają na umysł, który jest z Nim w harmonii. Jeśli żyjemy mądrze, zyskamy też zrozumienie. Jeśli zamanifestujemy bogactwo, przyjdzie za tym ogólny dobrostan. Jeśli wybierzemy pełnię życia, zyskamy też siłę.

BÓG DZIAŁA PRZEZ NASZĄ INTELIGENCJĘ

Bóg zrobi dla nas wszystko, co może zrobić poprzez nas. Nie zadziała jednak z zewnątrz. Musi działać przez naszą inteligencję. Jeśli chcemy, by dla nas myślał, mówił, decydował, działał i się modlił, musimy oddać Mu do dyspozycji nasz umysł i nasze myśli. Jezus powiedział: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane”. To oznacza prostą zasadę: jeśli szukasz wszystkiego w swoim wnętrzu, znajdziesz to. Jeśli jednak będziesz szukać pomocy na zewnątrz, spotka Cię tylko frustracja i rozczarowanie.

Działa to jak projektor filmowy, który bez przerwy wyświetla na ekranie to, co znajduje się na taśmie. Nasza rzeczywistość bez przerwy pokazuje to, co nosimy w głowie. Żeby zmienić film na ekranie, trzeba zmienić taśmę. Żeby zmienić swoje życie, trzeba zmienić obrazy w swoim umyśle. „Człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Bóg natomiast patrzy na serce”.

Kiedy działamy od wewnątrz na zewnątrz, kształtowanie rzeczywistości staje się proste. Kiedy próbujemy robić to na odwrót – od zewnątrz do środka – staje się to wręcz niemożliwe.

W Piśmie Świętym czytamy: „A Bóg mój zaspokoi każdą waszą potrzebę według swojego bogactwa w chwale, w Chrystusie Jezusie”.

Przeczytaj ten fragment jeszcze raz i zastanów się, czy widzisz klucz, który uwalnia to obiecane bogactwo. Zwróć uwagę na nietypowy układ imion. Nie jest tam napisane „w Jezusie Chrystusie”, ale „w CHRYSTUSIE Jezusie”. Jak myślisz, dlaczego święty Paweł postawił „Chrystusa” na pierwszym miejscu? Zrobił to, by pokazać nam, że Boże wsparcie płynie z wnętrza, a nie z zewnątrz. W innych miejscach pisał przecież: „Chrystus w was – nadzieja chwały”, „Niech Chrystus ukształtuje się w was” czy „Miejcie w sobie te same dążenia, które były w CHRYSTUSIE Jezusie”.

Kiedy Jezus mówił, że „Królestwo Boże jest w was”, miał na myśli, że całe Dobro już w Tobie jest. Jak więc je uwolnić? Poprzez stałe dostrzeganie go i uświadamianie sobie jego obecności. Kiedy zakorzenisz jakąś prawdę w swojej podświadomości, Wszechświat odpowie Ci tym samym, manifestując ją w Twoim życiu jako konkretną rzecz lub świetną okazję. Żeby poznać Boga, trzeba Go wyrażać. Oznacza to, że musisz wydobywać z samego centrum swojego istnienia wszystko to, co jest do tego centrum podobne. A żeby dostrzec Boga w swoim życiu, musisz zacząć widzieć Go we wszystkim i w każdym człowieku.

„W miłości odbija się miłość”. W Bogu odbija się Dobro. Jeśli okażesz psu miłość, on odwdzięczy Ci się wiernością i przyjaźnią. Jeśli będziesz szczery wobec innych, oni będą szczery w stosunku do Ciebie. Jeśli dasz światu pomocną dłoń, pomoc wróci do Ciebie. Dlaczego? Ponieważ boskie cechy drzemią w każdym z nas. Kiedy budzisz je w sobie, budzisz je również w drugich. Tak właśnie został skonstruowany Wszechświat i tak działa to Prawo. Mówi o tym prosta zasada: „Traktuj innych tak, jak sam chcesz być traktowany”.

Kiedy Twój umysł jest w harmonii z Boskim Umysłem, między Twoimi myślami a myślami Boga pojawia się stała informacja zwrotna. To, co wysyłasz w świat, zawsze do Ciebie wraca – bez względu na to, czy jest to dobre, czy złe. Prawo to działa bezosobowo i mechanicznie: zbierasz dokładnie to, co siejesz. Możesz na powierzchni być najmilszym i najbardziej prawym człowiekiem na świecie, ale jeśli w głębi duszy karmisz się złymi myślami, Twoja rzeczywistość szybko zamieni się w pasmo nieszczęść.

Znajomi mogą potem mówić: „To był taki dobry człowiek, nie rozumiem, dlaczego przytrafiło mu się coś tak strasznego”. A przytrafiło się dlatego, że podświadomie to przyciągał. Jego zewnętrzne zachowanie i wewnętrzne myśli po prostu nie szły w parze. Nie ma znaczenia, jak idealnie wyglądasz na zewnątrz. Jeśli w środku paraliżuje Cię lęk przed wypadkami, chorobą czy porażką, zaczniesz te rzeczy przyciągać i doświadczać ich w życiu. Staną się one Twoją codziennością – nawet jeśli gorąco modlisz się o ratunek.

Właśnie dlatego Jezus radził nam, byśmy w pierwszej kolejności szukali Królestwa Bożego. Co to oznacza w praktyce? Mieliśmy sprawić, by to Królestwo stało się realne dla naszego umysłu. A jak to zrobić? Przez stałe dostrzeganie go i uświadamianie sobie jego obecności. Jeśli chcesz coś otrzymać od Boga, musisz najpierw stać się tą rzeczą w środku. Musisz nosić ją w swojej świadomości jako matrycę (ekwiwalent mentalny), a dopiero potem dać jej wyraz na zewnątrz. Brzmi jak paradoks? Może i tak, ale prawda jest prosta: każde branie zaczyna się od dawania. „Dawajcie, a będzie wam dane”.

Szukanie Królestwa Bożego – do którego wszystkie rzeczy materialne są tylko dodatkiem – to dostrzeganie, że Bóg jest wszechobecny. To zapraszanie Go do wszystkiego, co myślisz, mówisz, dajesz i robisz. To wyrażanie Jego cech w każdym miejscu i o każdej porze. Niebo tak naprawdę jest wszędzie wokół nas. Kiedy to zrozumiesz i zaakceptujesz, Niebo zamanifestuje się w każdym punkcie Twojego życia.

SMUTEK I ŻAL

Ludzie o czysto materialnym podejściu do życia tak bardzo cierpią po stracie bliskich, ponieważ wydaje im się, że życie lub Niebo to jakieś inne miejsce albo odległy czas. Kiedy serce pęka z żalu, żadne ziemskie instytucje ani grupy wsparcia nie przyniosą mu ukojenia. Prawdziwy spokój rodzi się tylko ze świadomości, że Bóg jest wszędzie, a Jego Duch przenika każdy zakątek rzeczywistości. Często śpiewamy o jakiejś „niebiańskiej, dalekiej krainie” – tymczasem ta kraina jest TU i TERAZ.

Po fizycznym rozstaniu najbardziej cierpią ci, którzy myślą najbardziej materialnie. To ludzie, którzy w swoich myślach odeszli najdalej od Duchowego Centrum – a im dalej od niego jesteś, tym większy czujesz ból. Dla nich życie ogranicza się tylko do tego, co fizycznie widzą. Kiedy więc tracą to z oczu, toną w rozpaczy. Oddzielili formę zewnętrzną (ciało) od tego, co niezmienne (Duch), i nagle zostali z niczym. Widzą tylko cień zamiast Światła, które ten cień rzuca. Pokochali cień bardziej niż Światło, więc gdy cień znika, ich świat ogarnia ciemność. Czują się zagubieni i pokonani.

Kiedy w przypowieści Bóg próbował załagodzić gniew Starszego Brata po powrocie Marnotrawnego Syna, powiedział: „Dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy”. Jako dziecko Boga jesteś Jego spadkobiercą. Masz w sobie potencjał do wszystkiego, czym Bóg jest i co posiada. Kiedy zaczniesz dostrzegać Boga (czyli czyste Dobro) w rzeczach, które są blisko Ciebie, z czasem zaczniesz widzieć Go absolutnie we wszystkim, co Cię otacza.

Skupianie się na wszechobecności Boga działa jak rzucenie zapałki na suchą trawę w wietrzny dzień. Ten ogień rośnie i rozprzestrzenia się z tak gigantyczną prędkością i siłą, że błyskawicznie wypala wszelkie przejawy zła i negatywności. Bóg jest wszędzie, ale to Ty musisz stać się tego świadomy. Jeśli chcesz, by wyrażał się przez Ciebie, musisz najpierw przepuścić Jego przymioty przez własną świadomość.

DWA OBLICZA

W Jezusie współistniały dwa zupełnie różne oblicza. Była w Nim ludzka, osobista natura – Jezus jako syn człowieczy – oraz Boska, Duchowa, Ta Prawdziwa natura, czyli Chrystus, Syn Boży. Dokładnie tak samo, jak pisał święty Paweł, dwa oblicza nosi w sobie każdy człowiek: „Istnieje ciało ziemskie, istnieje też ciało duchowe”. To, czy nasze życiowe doświadczenia będą dobre, czy złe, zależy wyłącznie od tego, które z tych ciał przejmie nad nami kontrolę.

Ciało ziemskie to nasza śmiertelna, fizyczna część. To ona bez przerwy narzeka na ograniczenia, poczucie odseparowania, porażki, rozczarowania i choroby. Zawsze ocenia wszystko po pozorach i wszędzie węszy zło. Jednak wewnątrz tego ciała – choć niezależnie od niego – istnieje „Ciało Duchowe”. Zostało ono stworzone na obraz i podobieństwo Boga, jest „z tej samej substancji co Ojciec”, wieczne i doskonałe. To wewnętrzne ciało stale karmi się i odnawia bezpośrednio ze swojego Źródła. Potrafi w ułamku sekundy pokonać każdy błąd i każdą niszczycielską siłę w naszym życiu.

„Wy przecież jesteście świątynią Boga żywego – tak jak mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich”. Tą Świątynią Boga Żywego jest właśnie Ciało Duchowe – matryca doskonałości. To ta wyższa część naszego istnienia. Kiedy ją zauważysz, poczujesz i zaczniesz nią żyć, natychmiast zatrzymasz proces niszczenia, chorób i stagnacji w tym niższym, „ziemskim ciele”. Kiedy poddasz się pod Boże prawo, ludzkie prawa słabości, chorób i starzenia po prostu przestaną na Ciebie działać. Jak mówi Biblia – będziesz ponad nimi i przestaniesz im podlegać.

Baruch Spinoza napisał kiedyś, że „Substancja jest plastyczna, a Duch ma moc sprawczą”. Nasze zewnętrzne ciało to tylko narzędzie, wehikuł. Jest całkowicie bezradne i bezsilne, dopóki nie ożywi go jakaś wyższa siła. „Ciało na nic się nie przyda” – to znaczy, że samo z siebie niczego nie stworzy. Musi współdziałać z czymś większym. Dokładnie to miał na myśli Hiob, kiedy mówił: „I w ciele moim Boga zobaczę”. Kiedy wrócimy do Domu Ojca (czyli zamieszkamy z powrotem w samym Centrum) i zaczniemy emanować tym, czym to Centrum jest (czyli doskonałością i pełnią), wtedy zobaczymy Ducha materializującego się w naszym ciele.

Przypowieść o synu marnotrawnym to w rzeczywistości historia każdego człowieka, który opuszcza Centrum swojego istnienia, by żyć na jego obrzeżach. To opowieść o tym, co dzieje się z każdym, kto przenosi środek ciężkości swojego życia z poziomu duszy na poziom zmysłów. Potrzebujesz dowodu? Spójrz na swoje życie z perspektywy zewnętrznej (z poziomu samego ciała), a zobaczysz, jak niewiele jest tam rzeczy, które przypominają Boga. Właśnie dlatego nasz zewnętrzny człowiek musi na nowo zjednoczyć się z Chrystusem. Wilk musi zamieszkać wraz z barankiem. Marnotrawny syn musi wrócić do domu. Obrzeża i Centrum muszą stać się jednością. Prawdziwe mistrzostwo zaczyna się od odpuszczenia i poddania się.

Jezus doskonale to rozumiał. Właśnie dlatego zawsze utożsamiał się z Chrystusem i nigdy nie dawał wiary negatywnym sygnałom płynącym z zewnętrznego świata. Mówił: „Nadchodzi władca tego świata, nie ma on jednak nic swojego we Mnie”. Skupiał swoje myśli wyłącznie na Chrystusie – na tej boskiej stronie swojego istnienia. „Sam od siebie (jako człowiek) nic uczynić nie mogę” – wyznał. „To Ojciec, który mieszka we Mnie, dokonuje tych dzieł”. Dla Jezusa zawsze liczyło się to, co Wewnętrzne: Ojciec w środku, moc w środku, Niebo w środku, substancja w środku i zaopatrzenie w środku. Wszystkie Jego zaproszenia kierowały ludzi właśnie do tego wewnętrznego Centrum, do natury Chrystusa.

CENTRUM ISTNIENIA

Jego przekaz był zawsze jasny: Wróć do Centrum. Zaufaj Centrum. Oprzyj się na Centrum. Trzymaj się mocno Centrum. Mieszkaj w Centrum. Żyj w Centrum. Myśl w Centrum. Działaj z poziomu Centrum. Pracuj z poziomu Centrum. Czerp z Centrum. Dawaj z Centrum. Emanuj z Centrum. W zasadzie cała Jego misja polegała na nawoływaniu ludzi, by porzucili peryferie i wrócili do Źródła. Chciał pokazać im, jak promieniować z tego miejsca obfitym życiem Ducha i błogosławieństwami Nieba.

Wróćmy jednak do słów Emersona: „Każda dusza jest nie tylko miejscem, do którego wpływa boskość, ale może stać się też ujściem dla wszystkiego, czym jest Bóg”. To, kim stajemy się tutaj na ziemi, zależy wyłącznie od tego, na przepływ jakich treści przez naszą świadomość pozwolimy. „W glinianym dzbanku równie łatwo można trzymać czystą platynę, jak i tanie wino”. Człowiek może z taką samą łatwością przyjmować i wyrażać strumień życia płynący z serca Boga, z jaką pozwala, by przepływały przez niego iluzje tego świata. Wszystko sprowadza się do Źródła, z którego czerpie inspiracje. Wciągamy do swojego wnętrza to, na czym skupiamy uwagę i na czym polegamy.

„Jak w takim razie zniszczyć te stare programy i nawyki, które przyniosły nam tyle cierpienia?”. Budując nowe. Wiara w Boga rośnie dzięki praktyce, a błędne przekonania umierają z braku uwagi. Kiedy Jezus mówił: „Nie sądźcie po pozorach, ale wydawajcie sprawiedliwy wyrok”, miał na myśli to, byśmy oduczyli się starych nawyków i przekonań poprzez odmawianie im uwagi. Mamy poświęcić się wiernemu stosowaniu Prawdy i budowaniu nowych, zdrowych mechanizmów.

Problem z większością ludzi polega na tym, że wierzą w siłę, która jest nad nimi, zamiast w moc, która jest W NICH. Posłuchaj słów z Księgi Sofoniasza (3,17): „Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, który ocali, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość, wzniesie okrzyk radości”. Wszystko, co musisz zrobić, to być w Centrum (czyli działać we właściwym kierunku), a Bóg zajmie się resztą. „Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz”. Żadne okoliczności, żadne kłopoty, żadne problemy ani nawet najstraszniejsza choroba nie są w stanie oprzeć się Mocy Boga. „Nie bójcie się i nie lękajcie się tego wielkiego tłumu, ponieważ nie wasza jest ta walka, lecz Boża”.

Nie możesz dawać się ponosić i miotać własnym myślom o problemach. To właśnie Twoje własne myślenie (działanie z poziomu peryferii) wbiło Cię w te kłopoty. „Słowa, które do was mówię, nie pochodzą ode Mnie”, powiedział Jezus, „lecz od Ojca, który mieszka we Mnie”. Sami z siebie nie mamy wielkiej siły, ale kiedy połączymy nasze siły z Mocą Boga, zyskujemy nieograniczone możliwości. Zaczynamy wtedy żyć i działać pod osłoną łaski i „wszystko możemy w Tym, który nas umacnia”.

Wszyscy podziwiamy niesamowitą moc Jezusa, ale często zapominamy, że ta sama moc drzemie w nas. Sekret wielkiej duchowej siły Jezusa nie tkwił w jakimś wyjątkowym darze czy specjalnych chodach u Boga, ale w Jego zdolności do działania z poziomu Centrum swojego istnienia, a nie z jego obrzeży. Nie działał z krawędzi swojej osobowości, ale z samego Żywego Rdzenia, którym był Bóg. Mówiąc ze świadomości Chrystusa, Jego słowa natychmiast materializowały się w świecie. Mógł kontrolować wszystko na tym świecie właśnie dlatego, że nic z tego świata nie kontrolowało Go.

Nie bój się więc wielkiej katastrofy, która na Ciebie spadła, człowieka, który Ci grozi, choroby, która Cię osłabia, ograniczeń, które Cię ubożą, ani porażki, która Cię przeraża. Jedyne, czego powinieneś się obawiać, to utrata świadomości Bożej Obecności – a kiedy ten lęk się pojawi, wykorzystaj go, by jeszcze mocniej zjednoczyć się z Nim. Bój się tylko pokusy uwierzenia w zło, i od razu zacznij działać.