Mikołajek. Zanim został Mikołajem Kopernikiem - Wioletta Piasecka, Sebastian Piasecki - ebook + audiobook
NOWOŚĆ

Mikołajek. Zanim został Mikołajem Kopernikiem ebook i audiobook

Wioletta Piasecka , Sebastian Piasecki

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Poznaj chłopca, który odważył się spojrzeć w niebo inaczej niż wszyscy.

Mikołaj dorasta w Toruniu, w domu pełnym ciepła, miłości i zapachu dalekich kupieckich podróży. Uwielbia słuchać opowieści ojca i godzinami obserwować gwiazdy nad dachami miasta. Jednak szczęśliwe dzieciństwo kończy się nagle, gdy niespodziewanie umiera jego tata. Matka zostaje sama z czwórką dzieci, a nad rodziną zbierają się ciemne chmury.

Na szczęście chłopcami - Mikołajem i Andrzejem – postanawia zaopiekować się ich mądry wuj Łukasz Watzenrode, który dostrzega w bratanku niezwykłą ciekawość świata. To właśnie dzięki niemu Mikołaj wyrusza najpierw do Krakowa, a później w daleką podróż pełną wiedzy, przygód i marzeń.

Czy nieśmiały chłopiec z Torunia uwierzy, że w gwiazdach może odkryć coś, czego wcześniej nie dostrzegł nikt inny?

To opowieść o dzieciństwie, odwadze, nauce i marzeniach, które zmieniły świat.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 56

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 1 godz. 41 min

Rok wydania: 2026

Lektor: Józef Pawłowski

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Ta historia zdarzyła się bardzo dawno temu. Świat wtedy wyglądał zupełnie inaczej – nie było komputerów, telefonów ani samochodów, a po wyboistych drogach kolebały się wygięte od ciężaru ludzi i ładunków konne wozy, skrzypiąc przy tym żałośnie. Ale słońce opromieniało ziemię tak samo jasno i miło jak dziś, księżyc wskazywał drogę zbłąkanym wędrowcom, a miliony gwiazd na niebie cieszyły oczy i skłaniały do marzeń.

W tamtym czasie ludzie wierzyli, że Ziemia jest pępkiem świata, a Słońce, inne gwiazdy i planety kręcą się wkoło niej.

Pewnie dalej wszyscy bylibyśmy w błędzie, ale pewnego dnia na świat przyszedł chłopiec, który udowodnił, że jest zupełnie na odwrót. To Ziemia kręci się nie tylko wokół Słońca, dzięki czemu mamy pory roku, ale też wiruje wokół własnej osi – i to sprawia, że mamy dzień i noc.

W jaki sposób Mikołaj Kopernik dokonał tego wielkiego odkrycia w czasach, gdy nie było ani teleskopu, ani nawet najprostszej lunety? Posłuchajcie sami…

W mroźne popołudnie roku Pańskiego 1473, a dokładnie 19 lutego, w dość zamożnej kupieckiej rodzinie, przy ulicy Świętej Anny w Toruniu urodził się chłopiec. Rodzice dali mu imię po tacie, a także po dziadku – Mikołaj.

Toruń był wtedy jednym z najpiękniejszych i najbogatszych miast Królestwa Polskiego. Pachniał świeżo upieczonymi piernikami, korzennymi przyprawami i zapewne woskiem od płonących wieczorami świec. Położone nad Wisłą miasto tętniło życiem. Zrzeszone w potężnej Hanzie, czyli związku wspierających się wzajemnie miast kupieckich, opływało w dostatek. Po Wiśle pływały statki, przewożąc towary handlowe z południa kraju aż do Morza Bałtyckiego.

Tata Mikołaja Kopernika, podobnie jak wcześniej jego dziadek, posiadał wiele łodzi i barek, którymi transportował po rzece miedź. Ludzi handlujących miedzią od wiek wieków nazywano „kopernikami” – może właśnie stąd pochodzi nazwisko sławnego astronoma? Choć niektóre mądre księgi informują, że nazwisko Kopernik pochodzi od małej wioski Koperniki niedaleko Nysy.

Mały Mikołajek dorastał w otoczeniu kochających rodziców, brata Andrzeja, a także dwóch starszych sióstr: Katarzyny i Barbary. Jako mały chłopczyk lubił przysłuchiwać się rozmowom swoich sióstr, które często z wypiekami na twarzy wypytywały mamę o to, jak to się stało, że ona – młodziutka i śliczna arystokratka z rodziny Watzenrode – wyszła za mąż za ich ukochanego tatusia, który był wprawdzie dobry i mądry, ale nie należał do żadnego z możnych rodów. Panny Watzenrode wychodziły za mąż za książąt, a kto wie, może i ożenek z jakimś królem by się ich mamusi przydarzył.

– No cóż, moje kochane – odpowiadała mama Barbara ze śmiechem – pokochałam waszego tatusia całym sercem i upierałam się, że albo wyjdę za niego, albo wstąpię do klasztoru. W końcu postawiłam na swoim i zwyciężyła wielka miłość.

Rzeczywiście, mama Mikołaja Kopernika pochodziła z niezwykle bogatego arystokratycznego rodu Watzenrodów i nie tylko dla rodzeństwa było zagadką to, jak doszło do małżeństwa najczystszej krwi szlachcianki oraz bogatego wprawdzie, ale tylko kupca. Sąsiedzi i znajomi, a nawet biografowie do dziś zadają sobie to pytanie.

Tymczasem państwo Kopernikowie wraz z dziećmi, nie przejmując się plotkami, wiedli szczęśliwe, wesołe i dostatnie życie, oparte na miłości i wzajemnym szacunku. Ich wielkim marzeniem było to, by dzieci zdobyły najlepsze wykształcenie i radziły sobie w życiu.

Wieczorami, gdy Mikołajek nieco podrósł, chadzał z tatą nad Wisłę, gdzie Mikołaj senior doglądał interesów. Sprawy związane z handlem miedzią nie przykuwały uwagi malca tak bardzo, jak spacery wąskimi, pogrążonymi w mroku uliczkami. W tamtym czasie na ulicach panowały istne ciemności, tylko gdzieniegdzie właściciele bardzo bogatych domostw oświetlali wejście pochodnią czy lampionem, a i tak przed nocą należało wszystko zgasić, by uniknąć pożaru.

Małego Mikołajka czarne noce nie przerażały, a wręcz cieszyły, bo wtedy mógł do woli obserwować księżyc i gwiazdy. Zastanawiał się, dlaczego jedne są bliżej, a inne dalej, dlaczego czasami widać cały księżyc, a czasami tylko jego część.

– Tatku, popatrz na tamtą jasną gwiazdę! Jest taka piękna. – Zatrzymał się którejś nocy, gdy wracali znad Wisły. Wyciągnął rękę najwyżej jak potrafił i wskazał paluszkiem na jaśniejący punkt. – Tatku, tatku, popatrz! O, tam! Jest taka śliczna i pięknie migoce – zachwycał się.

– To Psia Gwiazda. – Ojciec również przystanął i chwilę wspólnie przypatrywali się Syriuszowi.

– Psia Gwiazda? Ale przecież tam, na niebie, chyba nie ma żadnego psa? – Mikołajek wspiął się na palce i zamrugał kilka razy, jak gdyby w ten sposób mógł zobaczyć coś więcej.

– Ta gwiazda to Syriusz. Moi marynarze, ale nie tylko oni, bo już dawniej Grecy i Rzymianie, nazywali Syriusza Psią Gwiazdą.

– Psią Gwiazdą? – upewniał się Mikołajek. – Ale dlaczego?

– Bo wschodzi razem z konstelacją Wielkiego Psa, a kiedy pojawiają się razem na nieboskłonie, natychmiast przychodzą prawdziwe upały lub gwałtowne, ulewne deszcze. Właśnie od upalnych, wręcz skwarnych dni Syriusz nosi swoją nazwę. Chodźmy, synku, mama będzie się niepokoić, już pewnie czeka na nas z kolacją.

Redakcja

Agnieszka Czapczyk

 

Korekta

Bożena Sigismund

Janusz Sigismund

 

Projekt graficzny okładki

Aleksandra Czornyj

 

Skład i łamanie wersji do druku

Agnieszka Kielak

 

Ilustracje

Aleksandra Czornyj

 

© Copyright by Skarpa Warszawska, Warszawa 2026

© Copyright by Wioletta Piasecka, Sebastian Piasecki, Warszawa 2026

 

Wydanie pierwsze

ISBN: 9788384306437

 

Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w Internecie.

 

 

 

WYDAWCA

Agencja Wydawniczo-Reklamowa

Skarpa Warszawska Sp. z o.o.

ul. K.K. Baczyńskiego 1 lok. 2

00-036 Warszawa

tel. 22 416 15 81

[email protected]

www.skarpawarszawska.pl

@skarpawarszawska

 

Przygotowanie wersji elektronicznej

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Punkty orientacyjne

Spis treści