Manowce słów i... milczenia - Marek Waszkiewicz - ebook

Manowce słów i... milczenia ebook

Marek Waszkiewicz

0,0
26,00 zł

lub
Opis

Całkiem ładny kawałek poetyckiego tortu do degustacji Czytelnikom poszukującym wyrazu i sensu życia!
Manowce słów i… milczenia to zbiór utworów powstałych na przestrzeni kilkudziesięciu lat.
Jednak po wierszach wcale nie widać upływającego czasu, co może tylko świadczyć o ich wartości.
Co innego, jeśli idzie o autora, którego ząb czasu gryzie, jak każdego śmiertelnika.
Tematyka wierszy to życie człowieka z rozpaczą i radością, wątpliwościami i złudną pewnością siebie i świata wokół oraz świata duchowego, marzeniami i twardym realizmem za pan brat, czyli codzienność życia duchowego, jaka jest pisana każdej jednostce ludzkiej.
Trzeba koniecznie zapoznać się z tekstami, które, z pewnością, swoją prostotą i jasnością przekazu, staną się integralną cząstką chwil zwątpienia i chwil radości Odbiorcy.
Warto również zapoznać się z wierszami, żeby zrozumieć, że manowce słów i… milczenia są naszą codziennością, jak oddech!
Nie życzę miłej lektury, bo ta wcale nie musi być miła. Nie pisałem tych wierszy, żeby ludzi bawić, tylko żebyśmy wspólnie się zastanowili nad sobą, wspólnie się nad sobą pochylili!
Czy warto?
Niech każdy sam sobie odpowie!
Marek Waszkiewicz

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 28

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Marek Waszkiewicz

Manowce słów i... milczenia

©Copyright by Marek Waszkiewicz

http://waszkiewiczmarek.blogspot.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części niniejszej publikacji jest zabronione bez pisemnej zgody autora. Zabrania się jej publicznego udostępniania w Internecie oraz odsprzedaży.

Wydanie I

Nr ISBN 978-83-942727-3-9

Konwersja do epub A3M Agencja Internetowa

Wstęp

Zastanawiam się właśnie, co można napisać na temat swojego pisania?

Wszyscy chyba wiedzą, że pisanie to jedna z wielu form wyrażania siebie i jeszcze jedna z form odnajdywania siebie!

Jasne, że garść tych wierszy, które właśnie wydaję i które wszystkim polecam, to zapis chwil przeżytych, zapis marzeń, pragnień, zapis ukrytych fantazji; zapis tego, co boli i tego, co bardzo cieszy; to zapis wiary, nadziei, że nie umrę cały; to także zapis kopniaków, którymi los mnie obdarzył i zapis moich upadków, a było ich niemało!

Nie napiszę jednak nic, jak i dlaczego właśnie tak zapisałem swoje wewnętrzne życie!

Nie napiszę, gdyż sam nie wiem, dlaczego i jak!

Często, czytając niektóre swoje utwory, sam sobie zadaje takie pytania. I nijak nie potrafię dać sobie odpowiedzi.

Wydaje mi się, że w chwili ubierania przeżyć, myśli czy pragnień w słowa, jestem raczej narzędziem i wychodzi coś ze mnie, ale to coś jest spoza mnie!

Wiem tylko, że pisanie jest dla mnie oczyszczeniem i czuję się lekki po każdym ukończonym utworze.

Wierzę przy tym, że każdy to przeżywa, niezależnie od tego, co robi – maluje obraz, rzeźbi w kamieniu, muruje ścianę, kosi trawę, głosi ewangelię, karmi ptactwo domowe…; każdy, kto oddaje się cały wykonywanej czynności, staje się jej częścią, staje się narzędziem, poprzez które dzieje się życie…

Jestem też przekonany, że wiersze, które napisałem, dotyczą wielu ludzi, ponieważ, pomimo różnorodności, jesteśmy do siebie tacy podobni. Na tym opieram cud duchowego stworzenia ludzkiego – jesteśmy tacy różni, a jednocześnie tacy podobni, że nijak pojąć tego rozumem nie potrafimy.

Może właśnie ten skrawek mojego skromnego pisania to dobry przykład na to, że jesteśmy wspólnotą gdzieś tam zapomnianą!

Jeżeli znajdą te wiersze skołatane serce, które z żalu wyrwą i będą promykiem nadziei, to warto było pisać; to warto było się trudzić. To będzie oznaczało, że w życiu jest tyle sensu, ile siebie w tym życiu innym zdołamy przekazać, ile zdołamy siebie zaszczepić w myślach innych!

Oddaję Wam to, co mam i siadam do nowego!

DŁUG MILCZENIA

Rodzinny pejzaż

Kurpiom

Tutaj ludzie

nie miewają wielkich snów,

nie znają herosów

ani nimf,

a Boga

kontemplują

i komplementują

pracą.

Starzy wciąż powtarzają,

jakby się bali zapomnieć:

Bez pracy

żyć nie umiemy,

bez Boga

umrzemy...

Pracują i modlą się,

modlą się i pracują,

a kiedy złamią ich lata,

z latami złamie ich praca,

wiszą na drzewie życia

jak opuszczone gniazda.

Młodzi czasami marzą

o słodkim puszystym świecie

z małego złudnego ekranu

i potem cicho płaczą,

poduszce składając w ofierze

rzadkie chwile słabości...

Chleb od zająca

Tacie

Ojciec pół życia

pracował w lesie!

Wstawał nocą,

nie miał czasu śnić,

wkładał do torby dary:

czerstwy chleb ze słoniną,

butelkę zbożowej kawy

i cicho wychodził się modlić

wiatrem, słońcem i głodem...

modlił się prostym słowem,

modlił się swoją pracą

i tylko Bóg wie

czym jeszcze...

Pół życia tak wędrował

ze swoją modlitwą na wargach,

po zmroku zaś wracał do źródła,

przemieniał się w czarodzieja –

wyciągał z torby dar lasu,

wyciągał chleb od zająca,

okruchy czerstwego chleba ...

i opowiadał nam długo,

jak