Księga herbaty - Kakuzō Okakura - ebook

Księga herbaty ebook

Kakuzo Okakura

0,0

Opis

Księga herbatyzmu, czyli sztuka życia w filiżance.

Księga herbaty Okakury Kakuzō to coś więcej niż opowieść o historii napoju. To klasyczne dzieło dotyczące duchowości i piękna i wspaniała historia o dostrzeganiu niezwykłości w codziennych czynnościach. To również refleksja nad stanem kondycji ludzkiej. Kakuzō Okakura w mistrzowski sposób łączy dojrzałą obserwację rzeczywistości i historię kultury, filozofii i sztuki.

W pierwszej części obserwujemy spotkanie kultur Wschodu i Zachodu. Widzimy, jak różnice między nimi wpływają na zdolność do kontaktu i porozumienia. Później poznajemy historię naparu herbacianego, która przez Chiny dawnych dynastii dociera do Japonii, gdzie jej picie urasta do rangi filozofii życia. W kolejnej części autor zaprasza nas w podróż przez początki buddyzmu (później zen) i taoizmu oraz ukazuje, jak nieodłącznym elementem wielkich filozofii i religii wschodu jest rytuał parzenia herbaty. Poznajemy przy tym tradycje dawnych mistrzów tego rytuału.

Pomimo poetyckiego stylu Okakura nie unika konkretów — znajdziemy tu odniesienia do historii, ewolucji sztuki, jak i opisy budowy pawilonów herbacianych. W tekście dotyczącym historii kultury Japonii nie mogło zabraknąć, tak ściśle związanej z herbatyzmem, sztuki układania kwiatów. Wspaniała kompozycja, środki stylistyczne i rytm utworu sprawiają, że lektura uspokaja, skłania do zadumy, a jednocześnie nie pozwala oderwać się od treści.

Piękny, poetycki styl autora został doskonale oddany przez tłumacza Konrada Mortusa Tlatlika oraz zespół redakcyjny pod kierownictwem Macieja Psycha Smykowskiego, którzy umożliwili nam poznanie tej ważnej pozycji literatury traktującej o historii, filozofii estetyce i herbacie, czyniąc ją zrozumiałą i bliską współczesnemu czytelnikowi.

Esej Księga herbaty Kakuzō Okakury jest dostępny w bibliotece Wolne Lektury jako e-book w formatach EPUB i MOBI oraz jako PDF.

Książkę polecają Wolne Lektury — najpopularniejsza biblioteka on-line.

Kakuzō Okakura
Księga herbaty
tłum. Konrad Tlatlik
Epoka: Modernizm Rodzaj: Epika Gatunek: Esej

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 119

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Kakuzō Okakura

Księga herbaty

tłum. Konrad Tlatlik

Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, jest dostępna on-line na stronie wolnelektury.pl.

Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Wolne Lektury.

ISBN-978-83-288-8133-4

Księga herbaty

Dla: Sensei1 Johna La Farge’a2

Książka, którą czytasz, pochodzi z Wolnych Lektur. Naszą misją jest wspieranie dzieciaków w dostępie do lektur szkolnych oraz zachęcanie ich do czytania. Miło Cię poznać!

Wstęp

„Herbatyzm jest kultem piękna, które daje się odnaleźć w codziennej, szarej egzystencji. Wdraża nam poczucie czystości i harmonii, tajemnicę wzajemnej życzliwości i romantyzmu ładu społecznego. Herbatyzm jest sztuką zatajania piękna, które należy znajdować samemu (...).”

Kakuzo Okakura, Księga herbaty

Książka, w której refleksja nad kultem piękna w szarej codzienności w inspirujący sposób łączy się z filozofią herbaty, a wszystko to wplecione w urzekającą opowieść o historii japońskiej cywilizacji — z jej pełnym poezji zachwytem nad efemerycznym pięknem natury, jedynym w swoim rodzaju uwielbieniem dla sztuki, w szczególności zaś z unikalnym, niepowtarzalnym w swym charakterze umiłowaniem tradycyjnej ceremonii herbacianej.

Księga herbaty to dzieło, w którym tematyka herbaty — z pozoru przewodni motyw tej książki-eseju, staje się zaledwie punktem wyjścia dla rozważań o kulturze i estetyce Dalekiego Wschodu, którego subtelna wrażliwość, tak zgoła niepodobna do znanych nam europejskich standardów, dla wielu może stać się przedmiotem zadumy (po uprzednim zdumieniu...) i skłonić do chwilowego chociażby zatrzymania się i zaczerpnięcia orzeźwiającego oddechu wśród zachodniego pędu ku lepszej przyszłości.

W nowym tłumaczeniu tekst został opatrzony objaśnieniami, których nie ma nawet w tłumaczeniach japońskich czy chińskich. Ponadto traktuje nurt herbatyzmu jako element współczesnej kultury i uwalnia go spod restrykcyjnych norm prawa autorskiego.

Rozdział 1  Czarka człowieczeństwa

Herbata rozpoczęła swą karierę jako lek, by z biegiem czasu zyskać status napoju. W Chinach VIII wieku jako jedna z kulturalnych rozrywek zaliczona została w poczet poddanych królestwa poezji. W piętnastym wieku Japonia podniosła ją do rangi prawdziwie estetycznej religii — herbatyzmu. Herbatyzm to kult piękna odnalezionego w prozaicznych szczegółach codziennej egzystencji. Uczy czystości i harmonii, tajemnicy dobroci wzajemnej, romantyzmu porządku społecznego. W swej istocie jest adoracją Niedoskonałości, ostrożną próbą, by w naszym nieznośnym życiu dokonać czegoś znośnego.

Filozofia herbaty nie jest zwykłym estetyzmem w zwyczajowym rozumieniu tego słowa, gdyż — wraz z etyką i religią — wyraża ona cały nasz sposób patrzenia na człowieka i naturę. To higiena, gdyż narzuca nam czystość; ekonomia, gdyż ukazuje wygodę w prostocie, nie zaś w tym, co skomplikowane i kosztowne; to moralna geometria, gdyż określa proporcję między nami a wszechświatem. Prezentuje sobą prawdziwego ducha wschodniej demokracji, czyniąc wszystkich swoich wyznawców arystokratami smaku.

Długotrwała izolacja Japonii od reszty świata, tak przyjazna introspekcji3, okazała się bardzo korzystną dla rozwoju herbatyzmu. Nasze domy i zwyczaje, stroje i kuchnia, porcelana, laka4, malarstwo, nawet nasza literatura — wszystko to doświadczyło jego wpływu. Nikt, kto zgłębia japońską kulturę, nie może pominąć jego obecności. Nasycał ściany wykwintnych siedzib bogaczy, docierał pod strzechy biedaków. Nasi wieśniacy nauczyli się układać kwiaty, najbiedniejsi wyrobnicy — pozdrawiać wody i skały. „Nie ma w sobie herbaty” — mówimy zazwyczaj o człowieku niewrażliwym na tragikomiczne aspekty osobistych dramatów. Z przyganą powiemy zaś, że „za dużo herbaty” ma w sobie niepohamowany esteta, który niebaczny na ziemskie nieszczęścia pozwala się ponieść emocjom.

W rzeczy samej zdziwi to człowieka z zewnątrz, któremu wyda się, że to tylko wiele hałasu o nic. Cóż za burza w filiżance, rzec można. Jeśli zastanowimy się jednak, jak małą jest tak naprawdę ta filiżanka ludzkiej przyjemności, jak szybko przepełnia się łzami, jak łatwo osusza ją do dna nasze nieugaszone pragnienie nieskończoności, winniśmy nie obwiniać się dłużej, iż taką właśnie wartość nadajemy herbacianej czarce. Ludzkość robiła już gorsze rzeczy. Z łatwością aż nadmierną składaliśmy ofiary ku czci Bachusa5.Wychwalaliśmy nawet krwawe oblicze Marsa6. Czemuż nie mielibyśmy się poświęcić królowej Kamelii7 i zanurzyć w ciepłym strumieniu współczucia wypływającym z jej ołtarza? W płynnym bursztynie wypełniającym porcelanę koloru kości słoniowej akolici8 doświadczyć mogą słodyczy powściągliwej mowy Konfucjusza9, pikanterii Laoziego10 oraz eterycznego aromatu samego Siakjamuniego11.

Kto nie odczuwa małości kryjącej się we własnych wielkich dziełach, łatwo przeoczy u innych wielkość rzeczy małych. Przeciętny człowiek Zachodu w swym kulturalnym zadufaniu uznać może ceremonię herbaty za jeszcze jedno spośród tysiąca (i jednego) dziwactw, jakie utwierdzają w jego oczach obraz Wschodu staroświeckiego i dziecinnego zarazem. Gdy Japonia syciła się łagodną sztuką czasów pokoju, nazywał ją barbarzyńską; uznał ją za cywilizowaną, od kiedy zaczęła dokonywać masowych rzezi na mandżurskich polach bitew. Wiele się ostatnio komentuje Kodeks samuraja1213 — Sztukę Śmierci, która skłania naszych żołnierzy do poświęcania własnego życia, jednak prawie żadnej uwagi nie zwraca się na herbatyzm, który reprezentuje naszą Sztukę Życia. Z chęcią pozostalibyśmy barbarzyńcami, jeśli możemy rościć sobie pretensje do miana cywilizowanych tylko w krwawej chwale wojny. Z chęcią oczekiwalibyśmy czasu, gdy naszej sztuce i ideałom zostałby oddany należyty szacunek.

Kiedy wreszcie Zachód zrozumie lub spróbuje zrozumieć Wschód? My, Azjaci, jesteśmy często zszokowani dziwną siecią faktów i fantazji, jaka została dookoła nas utkana. W wyobrażeniach żywimy się wonią lotosu — albo myszami i karaluchami. Widzi się w nas bezpłodny fanatyzm lub też odpychającą lubieżność. Indyjską duchowość wyśmiano jako ignorancję, chiński rozsądek jako głupotę, japoński patriotyzm jako wynik fatalizmu. Mówiono nawet, że jesteśmy mniej wrażliwi na ból i rany z przyczyny stwardnienia naszego układu nerwowego!

Dlaczegóż jednak nie mielibyście zabawiać się naszym kosztem? Azja odpłaca pięknym za nadobne. Byłoby jeszcze więcej powodu do uciechy, gdybyście wiedzieli o wszystkim, co wymyśliliśmy na wasz temat. Jest tam cały czar perspektywy, cały nieświadomy hołd ciekawości, całe ciche odrzucenie tego, co nowe i nieznane. Byliście obciążani cnotami zbyt wyrafinowanymi, aby ich zazdrościć, oraz oskarżani o zbrodnie zbyt obrazowe, aby je potępiać. Nasi dawni pisarze, mądrzy ludzie znający się na rzeczy, informowali nas o kosmatych ogonach, które kryjecie pod ubraniem i o tym, że na obiad zwykliście jadać potrawkę z niemowlęcia! Mało tego, możemy wam zarzucić coś znacznie gorszego: zwykliśmy uważać was za najbardziej nieużyty lud na świecie, który — jak mówiono — poucza innych, sam zaś nauki własne ma za nic.

Jednak nasz błędny punkt widzenia prędko zanika. Handel wymusił na wielu wschodnich portach, by przemawiały w językach Europy. Azjatycka młodzież garnie się do zachodnich uczelni, aby zdobyć nowoczesne wykształcenie. Być może nasz wzrok nie przenika głęboko waszej kultury, jednak przynajmniej chcemy się uczyć. Część mych krajan przyjęła zbyt wiele waszych zwyczajów i etykiety, żywiąc mylne przekonanie, że nabycie sztywnego kołnierzyka i jedwabnego cylindra pozwoli im zbliżyć się do waszej cywilizacji. Jakkolwiek żałosne i smutne są takie odczucia, świadczą jednak o naszej chęci podejścia do Zachodu na kolanach. Niestety, zachodnie podejście nie sprzyja zrozumieniu Wschodu. Chrześcijański misjonarz przyjeżdża nauczać, ale nie słuchać. Wasze informacje opierają się na skąpych tłumaczeniach naszej ogromnej literatury albo wręcz na niewiarygodnych anegdotach przejeżdżających podróżnych. Z rzadka tylko rycerskie pióro kogoś takiego jak Lafcadio Hearn14 albo autorka15Sieci życia indyjskiego16 rozświetla orientalny mrok pochodnią naszych własnych uczuć.

Być może mówiąc tak wiele, ujawniam własną nieznajomość Kultu Herbaty. Jego duch grzeczności nakazuje mówić to, czego się od nas oczekuje, i nic więcej. Lecz ja nie zamierzam być grzecznym herbatystą. Tyle złego wynikło już z wzajemnego niezrozumienia Nowego i Starego Świata17, że nie ma powodu przepraszać za słowa, które są naszym wkładem w dzieło lepszego poznania. Gdyby Rosja zechciała lepiej poznać Japonię, dwudziesty wiek nie musiałby rozpocząć się krwawym wojennym spektaklem18. Jak straszne konsekwencje dla ludzkości czają się w pogardliwym ignorowaniu wschodnich problemów! Europejski imperializm, który nie potępia absurdalnego krzyku o Żółtej Zarazie, nie zdaje sobie sprawy, że Azja również może dostrzec okrucieństwo Białej Katastrofy. Możecie śmiać się, że mamy w sobie „za dużo herbaty”, lecz czy my nie możemy podejrzewać, że wy, ludzie Zachodu, „nie macie w sobie herbaty”?

Zakończmy tę kanonadę oszczerstw między kontynentami i bądźmy mądrzy, choćby po szkodzie, dla wzajemnej korzyści obu półkul. Nasz rozwój biegł inną ścieżką niż wasz, jednak nie ma powodu, byśmy nie mogli się uzupełniać. Wy podbiliście świat — za cenę utraty spokoju; my stworzyliśmy harmonię — bezsilną wobec przemocy. Dacie wiarę? Wschód radzi sobie w pewnych kwestiach lepiej niż Zachód!

Dziwne, że dotąd spotykamy się tylko nad filiżanką herbaty. To jedyny azjatycki ceremoniał, który wzbudził powszechne uznanie. Biały człowiek wyśmiał naszą religię i moralność, lecz nasz brązowy napój przyjął bez wahania. Popołudniowa herbatka to dziś w społeczności zachodniej ważna uroczystość. Delikatny stukot tac i spodków, szelest sukien krzątających się przy gościach dam, wspólny zbiór przepisów dotyczących cukru i śmietanki — świadczą, że Kult Herbaty bez wątpienia jest tu dobrze zakorzeniony. Filozoficzna rezygnacja gościa wobec losu oczekującego w niepewnym naparze to świadectwo, że w tym jednym przypadku duch Orientu rządzi niepodzielnie.

Za najwcześniejszą wzmiankę na temat herbaty w piśmiennictwie europejskim uznaje się zapisane przez pewnego arabskiego podróżnika zdanie, iż po roku 879 głównymi źródłami dochodu Kantonu19 były cła na sól i herbatę. Marco Polo20 odnotowuje odwołanie chińskiego ministra finansów w 1285 roku za jego samowolne podniesienie podatku od herbaty. Jednak to dopiero w okresie wielkich odkryć geograficznych Europejczycy zaczęli lepiej poznawać Daleki Wschód. Pod koniec XVI wieku Holendrzy przywieźli ze sobą informację, że na wschodzie z liści pewnego krzewu przyrządza się napój o przyjemnym smaku. O herbacie wspominali też podróżnicy tacy jak Giovanni Battista Ramusio (1559 r.)21, L. Almeida (1565 r.)22, Maffei (1588 r.)23 czy Teixeira (1610 r.)24. W tymże roku statki Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej25 przywiozły do Europy pierwszą herbatę. We Francji była znana w 1636 roku, a do Rosji dotarła w roku 1638. Anglia powitała ją w roku 1650 jako: „Ten wspaniały, polecany przez wszystkich lekarzy chiński napój, nazywany przez Chińczyków Tcha, a przez inne narody Tay lub Tee”.

Jak wszystko, co jest dobre na tym świecie, propaganda herbaty doczekała się opozycji. Heretycy, tacy jak Henry Savile26 (1678 r.), potępiali picie jej, uznając je za wulgarne. Jonas Hanway27 (Essay on Tea, 1756 r.) powiedział, iż picie herbaty powoduje, że mężczyźni tracą dobrą posturę i wygląd, natomiast kobiety — piękno. Powszechnemu spożyciu nie służyła też jej początkowo bardzo wysoka cena (około piętnastu, szesnastu szylingów za funt), czyniąca herbatę „symbolem kuracji leczniczych i rozrywek wyższych sfer, z którego czyni się prezenty książętom i możnym”. Wbrew tym przeciwnościom zwyczaj picia herbaty rozprzestrzeniał się z zadziwiającą prędkością. Londyńskie kawiarnie w pierwszej połowie osiemnastego wieku stały się w praktyce herbaciarniami, miejscami uczęszczanymi przez takie tuzy, jak Addison28 i Steele29, którzy zabawiali się tam nad „herbacianym daniem”. Wkrótce napój ten stał się artykułem niezbędnym do życia, a więc wartym opodatkowania. Ten fakt przypomina nam o wielkiej roli, jaką pełni on w historii najnowszej. Kolonialna Ameryka znosiła ucisk, dopóki wysokie cła na herbatę nie przekroczyły miary ludzkiej wytrzymałości. Amerykańska niepodległość zaczęła się od wrzucenia skrzyń herbaty do bostońskiej zatoki30.

W smaku herbaty kryje się subtelny urok, który czyni ją tak nieodparcie kuszącą i skłania ku jej idealizacji. Zachodni humoryści nie potrzebowali wiele czasu, by zmieszać zapach swych myśli z jej aromatem. Nie ma w niej arogancji wina, samowiedzy kawy ani trzpiotowatości kakao. Już w 1711 roku „The Spectator”31 napisał: „Zaczem poleciłbym zawarte tu rozważania w sposób szczególny wszelkim porządnym rodzinom, które co rano godzinę przeznaczają na herbatę, chleb i masło, i szczerze radziłbym im, by dla dobra własnego zalecały podawać sobie tę gazetę punktualnie, jakoby część serwisu do herbaty”. Samuel Johnson32 przedstawiał sam siebie jako „zatwardziałego, bezwstydnego herbatopijcę, który przez dwadzieścia lat rozcieńczał swe posiłki tylko dodatkiem tej fascynującej rośliny; herbatą zabawiał się wieczorem, herbatą pocieszał się o północy i herbatą witał poranek”.

Charles Lamb33, uznany wyznawca, ukazał prawdziwy wydźwięk herbatyzmu, pisząc, że największą znaną mu przyjemnością jest uczynić po kryjomu coś dobrego, o czym ludzie dowiedzą się przez przypadek. Herbatyzm jest w końcu sztuką ukrywania piękna, abyśmy mogli je odkryć, sugerowania tego, czego nie odważamy się ujawnić. Jest też cenną wiedzą, jak śmiać się z siebie spokojnie, acz dogłębnie, a zatem jest samym humorem — uśmiechem filozofii. W tym znaczeniu wszystkich prawdziwych humorystów nazwać można filozofami herbaty — jak na przykład Thackeray34 czy oczywiście Szekspir35. Poeci dekadencji36 (kiedyż to świat nie pogrążał się w dekadencji?) poprzez swoją kontestację materializmu w pewnym stopniu przetarli szlaki herbatyzmowi. Być może dzisiaj, poprzez naszą pokorną kontemplację Niedoskonałego, Zachód i Wschód udzielą sobie wzajemnej pociechy.

Taoiści opowiadają, że na samym początku Bez-Początku Duch i Materia spotkały się w walce na śmierć i życie. W końcu Żółty Cesarz, Słońce Niebios, zatriumfował nad Chi You, demonem mroku i ziemi. Jednak tytan w swej śmiertelnej agonii uderzył głową o sklepienie nieba i rozkruszył niebieską kopułę z jadeitu37 na części. Gwiazdy zgubiły swe gniazda, księżyc błąkał się bez celu wśród dzikich kanionów nocy. Zdesperowany Żółty Cesarz po całym świecie szukał kogoś, kto naprawi Niebiosa. Nie szukał jednak na próżno. Ze Wschodniego morza wyłoniła się królowa, boska Nüwa, ukoronowana rogami i o smoczym ogonie, świetlista w swej zbroi z ognia. Wykuła w swym magicznym kotle pięciokolorową tęczę i odbudowała chińskie niebo. Mówi się jednak, że Nüwa zapomniała wypełnić dwóch małych nisz w niebieskim firmamencie. Tak rozpoczął się dualizm miłości — dwie dusze, błąkające się w przestrzeni, które nie zaznają spokoju, dopóki nie połączą się, by stać się dopełnieniem wszechświata. Każdy musi sam zbudować swoje niebo nadziei i pokoju.

Niebo nad ludzkością jest dziś rzeczywiście rozbite w tytanicznych zmaganiach o bogactwo i potęgę. Świat błąka się po omacku w mrokach egotyzmu i wulgarności. Za wiedzę płaci się nieczystym sumieniem, dobrą wolę okazuje dla własnych korzyści. Wschód i Zachód, jak dwa smoki wrzucone do morza ognia, na próżno walczą, aby odzyskać klejnot życia. Potrzebujemy nowej Nüwy, aby odbudowała wielkie zniszczenia; oczekujemy wielkiego awatara. Tymczasem napijmy się herbaty. Blask popołudnia rozświetla bambusy, fontanny bulgoczą rozkosznie, a imbryk szumi jak wiatr w gałęziach sosen. Śnijmy o przemijaniu i rozkoszujmy się piękną błahością rzeczy.

Podoba Ci się to, co robimy? Jesteśmy organizacją pożytku publicznego. Wesprzyj Wolne Lektury drobną wpłatą: wolnelektury.pl/pomagam/

Rozdział 2  Szkoły herbaty