KRĄG BIBLIJNY nr 39. Materiały dla duszpasterzy, animatorów i wszystkich,którzy pragną czytać Pismo Święte - ks. dr hab. Piotr Łabuda - ebook

KRĄG BIBLIJNY nr 39. Materiały dla duszpasterzy, animatorów i wszystkich,którzy pragną czytać Pismo Święte ebook

ks. dr hab. Piotr Łabuda

0,0

Opis

Papież Franciszek przypomina nam, że na każdym chrześcijaninie, a więc na każdym z nas spoczywa zadanie głoszenia, że Jezus Chrystus jest Panem. O dużej przenikliwości świadczy jego stwierdzenie, że konieczność głoszenia Ewangelii nierozerwalnie łączy się z uprzednim spotkaniem z Jego tajemnicą. Jako zespół moderatorów Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła pragniemy zachęcić wszystkich, którzy czują w sobie potrzebę bardziej pogłębionego obcowania z tajemnicą Wcielonego Słowa, do lektury kolejnego zeszytu „Kręgu Biblijnego”. Tradycyjnie składa się on z trzech zasadniczych części. Jeśli chodzi o część pierwszą, to należy odnotować znaczącą zmianę. Jako że omówienie Ewangelii św. Marka dobiegło już końca, więc rozpoczynamy studium Ewangelii św. Mateusza, której autora identyfikuje się z jednym z Dwunastu, a mianowicie z celnikiem z Kafarnaum. Zmiana obiektu biblijnych rozważań w części pierwszej odcisnęła się również na części drugiej. Ksiądz Piotr Łabuda w swoim artykule omawia okoliczności powstania pierwszej ewangelii, a więc tło historyczne tej fazy w rozwoju Kościoła, w której w wyniku dłuższego procesu osiągnęła swój ostateczny kształt. Charakteryzuje jej autora/autorów i adresatów dzieł. Przedstawia także jego zasadnicze tematy. Poza tym w części drugiej kontynuowane są wcześniejsze cykle. Pan Krzysztof Mielcarek w kolejnym szkicu z zakresu wydarzeń historii zbawienia koncentruje się na biblijnej i pozabiblijnej literaturze apokaliptycznej. Natomiast ksiądz Mirosław S. Wróbel omawia Księgę Micheasza, szczególną uwagę poświęcając mesjanizmowi proroka w kontekście judaizmu okresu Drugiej Świątyni. Cześć trzecią „Kręgu Biblijnego” zajmuje artykuł księdza Grzegorza Rzeźwickiego na temat biblijnych źródeł sakramentu bierzmowania. Do zeszytu dołączamy płytę CD z nagraniem odpowiednich fragmentów Ewangelii św. Mateusza. To ważne uzupełnienie, wiara bowiem „rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10,17).

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 263

Rok wydania: 2024

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



 

 

 

 

 

KRĄG BIBLIJNY

 

 

 

Materiały dla duszpasterzy,

animatorów i wszystkich,

którzy pragną czytać Pismo Święte

 

 

ZESZYT

SPOTKAŃ

39

 

 

 

Rada naukowo-programowa

 

 

Ks. prof. Henryk Witczyk (KUL)

PRZEWODNICZĄCY RADY

 

 

Ks. prof. Antoni Tronina (KUL)

STARY TESTAMENT

 

 

Ks. prof. Artur Malina (UŚ)

NOWY TESTAMENT

 

 

 

 

 

KRĄG BIBLIJNY

 

 

 

 

Materiały dla duszpasterzy,

animatorów i wszystkich,

którzy pragną czytać Pismo Święte

 

 

 

ZESZYT

SPOTKAŃ

39

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tarnów 2019

 

© by Wydawnictwo BIBLOS, Tarnów 2019

 

ISBN 978-83-7793-644-3

 

 

Nihil obstat

Tarnów, dnia 20.03.2019 r.

ks. prof. dr hab. Janusz Królikowski

 

Imprimatur

OW-2.2/16/19, Tarnów, dnia 22.03.2019 r.

Wikariusz generalny

† Stanisław Salaterski

 

 

Recenzja naukowa:

ks. dr hab. Janusz Królikowski, prof. UPJPII,

ks. dr hab. Sławomir Stasiak, prof. PWT

 

 

Redakcja:

ks. dr hab. Piotr Łabuda

 

 

Wybór i redakcja tekstów patrystycznych:

ks. prof. dr hab. Antoni Żurek

 

 

Współpraca:

Andrzej Dobrowolski

 

 

Projekt okładki: Artur Piątek

 

 

Patronat:

 

Sekretariat: ul. Czwartaków 10 m. 4

20-045 Lublin

e-mail: [email protected]

http://www.biblista.pl

 

 

Druk:

Poligrafia Wydawnictwa BIBLOS

 

Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej

 

Plac Katedralny 6, 33-100 Tarnów

tel. 14-621-27-77

fax 14-622-40-40

e-mail: [email protected]

http://www.biblos.pl

 

 

Jesteśmy uczniami-misjonarzami…

 

 

Papież Franciszek przypomina nam, że na każdym chrześcijaninie, a więc na każdym z nas spoczywa zadanie głoszenia, iż Jezus Chrystus jest Panem. „Na mocy otrzymanego chrztu każdy członek Ludu Bożego stał się uczniem-misjonarzem (Mt 28,19). Każdy ochrzczony, niezależnie od swojej funkcji w Kościele i stopnia pouczenia w swojej wierze, jest aktywnym podmiotem ewangelizacji i byłoby rzeczą niestosowną myśleć o modelu ewangelizacji realizowanej wyłącznie przez pracowników o specjalnych kwalifikacjach, podczas gdy reszta wiernych byłaby tylko odbiorcą ich działań. Nowa ewangelizacja powinna zakładać uaktywnienie każdego z ochrzczonych. To przekonanie przybiera formę apelu skierowanego do każdego chrześcijanina, aby nikt nie wyrzekał się swojego udziału w ewangelizacji, ponieważ jeśli ktoś rzeczywiście doświadczył miłości Boga, który go zbawia, nie potrzebuje dużo czasu, aby zacząć Go głosić, nie oczekując, aż udzieli się mu wielu lekcji lub długich instrukcji. Każdy chrześcijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Chrystusie Jezusie. Nie mówmy już więcej, że jesteśmy «uczniami» i «misjonarzami», ale zawsze, że jesteśmy «uczniami-misjonarzami». Jeśli nie jesteśmy przekonani, to popatrzmy na pierwszych uczniów, którzy po doświadczeniu spojrzenia Jezusa natychmiast ruszali, aby głosić Go pełni radości: «Znaleźliśmy Mesjasza» (J 1,41). Samarytanka tuż po zakończeniu swego dialogu z Jezusem stała się misjonarką i wielu Samarytan uwierzyło w Niego «dzięki słowu kobiety» (J 4,39). Również św. Paweł, po swoim spotkaniu z Jezusem Chrystusem, «zaraz zaczął głosić w synagogach, że jest On Synem Bożym» (Dz 9,20). A my na co czekamy?” (Evangelium gaudium, nr 120).

To przypomnienie Ojca Świętego w dzisiejszym świecie, w którym dominuje przekonanie, że przestrzeń obowiązywalności prawd wiary ogranicza się do murów kościoła, ujawnia swoją szczególną aktualność. O dużej przenikliwości świadczy jego stwierdzenie, że konieczność głoszenia Ewangelii nierozerwalnie łączy się z uprzednim spotkaniem z tajemnicą Jezusa Chrystusa. Najpierw trzeba się na nią otworzyć, aby móc Go później owocnie głosić.

Jako zespół moderatorów Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II pragniemy zachęcić wszystkich, którzy czują w sobie potrzebę bardziej pogłębionego obcowania z tajemnicą Wcielonego Słowa, do lektury kolejnego zeszytu „Kręgu Biblijnego”. Tradycyjnie składa się on z trzech zasadniczych części. Jeśli chodzi o część pierwszą, to należy odnotować znaczącą zmianę. Jako że omówienie Ewangelii św. Marka dobiegło już końca, więc rozpoczynamy studium Ewangelii św. Mateusza, której autora identyfikuje się z jednym z Dwunastu, a mianowicie z celnikiem z Kafarnaum. I tym razem komentarzom odwołującym się do wciąż poszerzanej współczesnej literatury przedmiotu będą towarzyszyły głosy ojców Kościoła, co pozwoli na podkreślenie jedności chrześcijańskiej refleksji teologicznej, która nie ustając w wysiłkach jak najpełniejszego przeniknięcia słowa objawionego, zachowuje ciągłość. Zmiana obiektu biblijnych rozważań w części pierwszej odcisnęła się również na części drugiej. Ksiądz Piotr Łabuda zawiesił w niej na pewien czas swoje rozważania nad Apokalipsą św. Jana, aby wyposażyć czytelnika w podstawową wiedzę właśnie na temat Ewangelii św. Mateusza. W swoim artykule omawia on okoliczności jej powstania, a więc tło historyczne tej fazy w rozwoju Kościoła, w której – w wyniku dłuższego procesu – osiągnęła ona swój ostateczny kształt. Charakteryzuje tez autora/autorów i adresatów dzieła. Przedstawia także jego zasadnicze tematy. Poza tym w części drugiej kontynuowane są wcześniejsze cykle. Pan Krzysztof Mielcarek w kolejnym szkicu z zakresu wydarzeń historii zbawienia koncentruje się na biblijnej i pozabiblijnej literaturze apokaliptycznej. Natomiast ksiądz Mirosław S. Wróbel omawia Księgę Micheasza, szczególną uwagę poświęcając mesjanizmowi proroka w kontekście judaizmu okresu Drugiej Świątyni. Część trzecią „Kręgu Biblijnego” zajmuje artykuł księdza Grzegorza Rzeźwickiego na temat biblijnych źródeł sakramentu bierzmowania. Porusza on między innymi bardzo interesującą kwestię jego usytuowania pośród innych sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. Do zeszytu dołączamy płytę CD z nagraniem odpowiednich fragmentów Ewangelii św. Mateusza. To ważne uzupełnienie, wiara bowiem „rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10,17).

 

Ks. Henryk Witczyk Przewodniczący Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II

 

 

 

 

 

SPOTKANIAZ EWANGELIĄ ŚW. MATEUSZA

 

 

Ks. dr Grzegorz M. Baran

 

 

1. Rodowód Jezusa Chrystusa (Mt 1,1-17)

 

 

Swego rodzaju prologiem do Ewangelii św. Mateusza jest tak zwana Ewangelia dzieciństwa Jezusa, w ramach której znajduje się Jego rodowód (Mt 1,1-17), opis narodzenia (Mt 1,18-25), historia pokłonu Mędrców ze Wschodu (Mt 2,1-12), relacja z ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu ze względu na okrutne zamiary króla Heroda i wzmianka o Jej powrocie do Nazaretu (Mt 2,13-23). Poszczególne perykopy stanowią niewątpliwie próbę określenia tożsamości Jezusa jako oczekiwanego Mesjasza, gdyż – jak zauważają egzegeci – dostarczają odpowiedzi na podstawowe pytania: kim jest?(Mt 1,2-17), w jaki sposób?(Mt 1,18-25), gdzie?(Mt 2,1-12), skąd?(Mt 2,13-23)1.

Pierwsze siedemnaście wersetów Ewangelii św. Mateusza stanowi niewątpliwie odpowiedź na pytanie, kim jest Jezus, który w perspektywie podjętej i zrealizowanej przez siebie misji został nazwany Chrystusem (Mesjaszem). Ewangelista Mateusz, próbując określić tożsamość Jezusa Chrystusa, skomponował na samym początku rodowód, dzięki któremu można dowiedzieć się, jakie jest Jego pochodzenie. Najbardziej istotne elementy zostały wyakcentowane już w pierwszym wersecie tego rodowodu: „Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama” (Mt 1,1). Na szczególną uwagę zasługują tutaj cztery z nich: samo wyrażenie „rodowód”, imię „Jezus” wraz z określeniem „Chrystus”, oraz dwie wzmianki: o Abrahamie i o Dawidzie.

Wyrażenie „rodowód” stanowi tłumaczenie greckiego zwrotu bíblos genéseōs, który ze względu na wieloznaczność terminu génesis („rodowód”, „genealogia”, „narodzenie”, „początek”)2 może posiadać różne tłumaczenia, a co za tym idzie, właściwe im przesłania literacko-teologiczne. Trzeba wymienić następujące:

a) „księga rodowodu” – przy takim tłumaczeniu werset Mt 1,1 stanowiłby bezpośredni wstęp do zawartego w Mt 1,2-17 rodowodu Jezusa;

b) „księga narodzenia” – przy takim tłumaczeniu („Księga narodzenia Jezusa Chrystusa”) werset ten byłby wstępem do całej Ewangelii dzieciństwa;

c) „księga początku” – przy takim tłumaczeniu można przyjąć, że Mt 1,1 stanowiłby tytuł Ewangelii zarówno jako dziejów Jezusa Chrystusa, jak i jako całej ekonomii zbawienia dokonanej przez Niego3.

Warto zauważyć, że termin génesis oznacza także „źródło życia”, „początek życia”, „stworzenie”. Zwrot bíblos genéseōs może być więc też tłumaczony jako „księga początku życia”, „księga stworzenia”. Z pewnością chodziłoby tutaj o nowe życie, o nowe stworzenie, jakie dokonało się za sprawą Jezusa Chrystusa.

W tym miejscu rodzi się pytanie, w jaki sposób należy interpretować zwrot bíblos genéseōs w omawianym przez nas fragmencie. Wydaje się, że przede wszystkim należy uznać go za wstęp do genealogii Jezusa Chrystusa, nie można jednak wykluczyć pozostałych interpretacji. Nie od rzeczy będzie dodać, że zwrot bíblos genéseōs w dosłownej wersji pojawia się dwukrotnie w Septuagincie: pierwszy raz, kiedy jest mowa o początkach świata: „Oto są dzieje początków [bíblos genéseōs] po stworzeniu nieba i ziemi. Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo” (Rdz 2,4); drugi raz natomiast, kiedy jest mowa o początkach ludzkości: „Oto rodowód [bíblos genéseōs] potomków Adama. Gdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go” (Rdz 5,1)4. Być może zamiarem Mateusza było bezpośrednie nawiązanie do starotestamentalnego rozumienia zwrotu bíblos genéseōs, który odnosi się do początków stworzenia, kiedy to Bóg stworzył najpierw wszechświat, a następnie człowieka jako koronę stwórczego dzieła. Przywołując starotestamentalny kontekst, Mateusz chciał być może uświadomić czytelnikowi, że wraz z osobą Jezusa Chrystusa czy też przez Jego osobę rozpoczyna się dzieło nowego stworzenia – odnowienia wszystkiego, co zostało skażone przez grzech. Ten motyw odnowienia czy też nowego stworzenia pojawia się wielokrotnie w Nowym Testamencie (np. Ef 2,15; 4,21-24; Kol 3,9-10; 2 P 3,13; Ap 21,1-2.5)5.

 

 

„Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama” (Mt 1,1)

Rodowód, który Mateusz wyprowadził w porządku królewskim, Łukasz oblicza w porządku kapłańskim. Obliczenia jednego i drugiego wskazują na pokrewieństwo z Panem obydwu rodowodów. I słusznie wymienia się kolejność pochodzenia, ponieważ związek pokolenia kapłańskiego z królewskim, rozpoczęty małżeństwem Dawida, potwierdzony jest już dziedziczeniem od Salatiela do Zorobabela. Gdy więc Mateusz śledzi pochodzenie ojców z rodu Judy, Łukasz wskazuje, że ród Lewiego został przyjęty przez Natana. Przez samo zatem wyliczenie przodków jednego i drugiego obydwaj udowodnili w cielesnym pochodzeniu chwałę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który jest i odwiecznym królem, i odwiecznym kapłanem. Nie ma znaczenia fakt, że śledzi się raczej pochodzenie Józefa, a nie Maryi, ponieważ chodzi o jeden i ten sam ród oraz pokrewieństwo. Przykład na to podali Mateusz i Łukasz. Mówią bowiem na przemian o ojcach nie tyle w znaczeniu potomstwa, ile pochodzenia, ponieważ rodziną objęty jest rozpoczęty ród potomków i pokrewieństwo. Skoro należało ukazać, że jest synem Dawida i Abrahama – tak bowiem [Mateusz] rozpoczął Ewangelię: „Księga rodowodu Jezusa Chrystusa, Syna Dawida, Syna Abrahama” – nie ma znaczenia, kto i w jakiej kolejności zostaje umieszczony, o ile tylko rozumie się, że cała rodzina bierze początek od jednego przodka. A zatem skoro Józef i Maryja należą do jednego rodu Abrahama, to jeśli wykazano, że Józef pochodzi z rodu Abrahama, to oczywiście wykazano także, że Maryja z tego samego rodu pochodzi. W Prawie zaś zachowano zasadę, że jeśli umiera bezdzietnie pierworodny rodu, to młodszy jego brat poślubi żonę zmarłego, a dzieci z niej zrodzone uzna za dzieci zmarłego. W ten sposób w pierworodnych zachowywano ciągłość następców rodu. Ojcami bowiem nazywa się bądź z racji rzeczywistego ojcostwa na skutek zrodzenia, bądź poprzez uznanie kogoś za ojca przez nadanie mu takiej godności (św. Hilary z Poitiers, „Komentarz do Ewangelii św. Mateusza” I,1, tłum. E. Stanula).

 

 

Kolejnym elementem Mt 1,1 jest imię „Jezus” z dookreśleniem „Chrystus”. Od razu należy przypomnieć, że w tradycji starotestamentalnej imiona posiadały jakieś znaczenie. Podobnie jest z imieniem „Jezus”, które w wersji hebrajskiej brzmi Yešûaʻ. Stanowi ono zdrobnienie od imienia Yəhôšûaʻ. Jest to klasyczna forma imienia teoforycznego, to znaczy imienia, które odnosi się do Boga lub które zawiera w sobie człon „Bóg”6. W przypadku imienia Yəhôšûaʻmożna dostrzec dwa komponenty: przede wszystkim imię własne Boga YHWH (Jahwe) oraz rdzeń czasownikowy yāšaʻ, posiadający znaczenie „pomóc”, „ratować”, „zbawić”7. A zatem imię to oznacza „Jahwe jest zbawieniem” lub „Jahwe zbawia”. Rozbudowana forma, czyli Yəhôšûaʻ, występuje w różnych księgach Starego Testamentu (Wj, Lb, Pwt, Joz, Sdz, 1 Sm, 1 Krl, 2 Krl, 1 Krn, Ag, Za). Zasadniczo jest to imię Jozuego, syna Nuna (np. Wj 17,9; Lb 11,28; Pwt 1,38; Joz 1,1; Sdz 2,6; 1 Krn 7,27), który jako następca Mojżesza wprowadził naród wybrany do Ziemi Obiecanej. Również w formie skróconej imię to występuje kilkanaście razy w Starym Testamencie, zasadniczo w Księdze Ezdrasza i Księdze Nehemiasza (np. Ezd 2,2.6; 3,2; 8,33; 10,18; Ne 3,19; 7,7; 12,7). W języku greckim – co widać w Septuagincie – ukonstytuowała się natomiast postać tego imienia w wersji Iēsousi ta właśnie postać weszła do No­wego Testamentu jako imię własne Zbawiciela. Łaciński odpowiednik tego imienia stworzony na kanwie wersji greckiej brzmi: Iesus8.

Teoforyczne imię „Jezus”, czyli „Jahwe jest zbawieniem”, podkreśla niewątpliwie pierwszo­rzędną misję Jezusa wobec ludzkości, co wyraźnie zostało odnotowane w Mt 1,21: „[Maryja]porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Również istotę misji Jezusa wyraża dookreślenie Jego imienia – „Chrystus”. W tekście greckim występuje termin Christós, który należy wyprowadzić od czasownika chríō – „namaszczać, pomazać”. A zatem christós to „namaszczony”, „pomazaniec”9. Termin christós w Septuaginciejest odpowiednikiem hebrajskiego māšîaḥ, czyli po prostu „mesjasz”. Termin māšîaḥ wywodzi się od czasownika māšaḥ, czyli „namaszczać”10. A zatem „mesjasz” to również – jak w greckiej wersji christós – „namaszczony” lub „pomazaniec”. W tradycji biblijnej zasadniczo terminem tym określano królów, którzy otrzymywali władzę poprzez obrzęd namaszczenia oliwą (np. 1 Krl 1,39; Ps 89,21). W ten sposób król otrzymywał tytuł „pomazańca Pańskiego” (māšîaḥ IHWH) (np. 1 Sm 2,10; 12,3; 2 Sm 1,14; 23,1). Stąd też określenie „pomazaniec” (māšîaḥ) było w tradycji starotestamentalnej synonimem tytułu „król”, zwłaszcza w odniesieniu do Dawida i jego potomków. Terminem „mesjasz” z biegiem czasu zaczęto określać oczekiwanego zbawiciela, wybawiciela narodu żydowskiego. Między innymi tytułem tym określono Cyrusa Wielkiego, który przyczynił się do zakończenia niewoli babilońskiej (538 r. przed Chr.), w którą popadli Żydzi po najeździe Nabuchodonozora (Iz 45,1). Tradycja chrześcijańska tytuł „Mesjasz” powiązała wyłącznie z Jezusem jako oczekiwanym zbawicielem, wybawicielem ludzkości. Należy w tym miejscu dodać, że połączenie imienia „Jezus” z dookreśleniem „Chrystus” stopniowo przybrało w Nowym Testamencie postać imienia własnego (np. Mk 1,1; J 1,17; Rz 1,1; Ga 1,1; Jk 2,1; Ap 22,21)11.

Ważnym elementem w Mt 1,1 jest również wzmianka, że Jezus jest synem Dawida. Mateusz podkreślił, że Jezus jako Mesjasz pochodzi z królewskiej dynastii, do której odnosiło się proroctwo proroka Natana: „Wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem” (2 Sm 7,12-14). Wypełnienie się tych słów w Jezusie oznajmił archanioł Gabriel w chwili zwiastowania, mówiąc do Maryi: „Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1,32-33). Można tu dostrzec nawiązanie do słów błogosławieństwa Jakuba, skierowanych do Judy: „Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów” (Rdz 49,10). Jezus jako syn Dawida, z pokolenia Judy, odziedziczył berło jako symbol władzy królewskiej i laskę – znak pasterskiej posługi wobec narodów. W Jezusie zatem ogniskują się i wypełniają proroctwa dotyczące Judy12 oraz dynastii Dawidowej.

Ostatnim ważnym elementem Mt 1,1 jest wzmianka o tym, że Jezus jest synem Abrahama. To – jak wyjaśniają na ogół egzegeci – miało uświadomić adresatom Ewangelii św. Mateusza, że Jezus przynależy do ogromnej rodziny, której ojcem jest Abraham, czyli do społeczności Izraela, chlubiącej się faktem posiadania Abrahama za ojca (np. J 8,33.39). Wzmianka o Abrahamie w tym kontekście przywołuje także bardzo ważną kwestię, a mianowicie – zbawienia pogan: Abraham sam z urodzenia był poganinem. Dopiero wyraźna interwencja Boża w postaci powołania Abrahama sprawiła, że otrzymał on obietnicę, iż będą w nim błogosławione wszystkie narody ziemi (np. Rdz 12,13; 18,18). W późniejszej literaturze judaistycznej13 Abraham jako „ojciec wielu narodów” (Rdz 1,5; 44,19; 1 Mch 12,19-21) był postrzegany jako pierwszy prozelita. W Nowym Testamencie Abraham jawi się jako ojciec w porządku wiary wszystkich, zarówno Żydów, jak i pogan (Rz 4,1-25; Ga 3,6-29)14.

Bardzo ważnym pod względem teologicznym jest również indeks przodków Jezusa. Mateusz rozpoczął rodowód Jezusa od Abrahama. Genealogia ta zatem nie sięga tak daleko w głąb historii – czy wręcz prehistorii – jak w wersji podanej przez ewangelistę Marka, który poprowadził rodowód Jezusa aż do Adama. Nie da się wykluczyć, że dla Mateusza patriarcha Abraham był równie ważną postacią jak Adam: obaj bowiem w pewnym sensie jawią się jako ojcowie ludzkości – Adam jako praojciec wszystkich ludzi, Abraham zaś jako „ojciec wielu narodów”. Wymieniając na początku genealogii Jezusa postać Abrahama, Mateusz być może nawiązał do tradycji judaistycznej, według której wraz z przyjściem na świat jego samego i jego potomków została wypełniona sprawiedliwość, a także zrodziła się wiara w przyszłe odnowienie świata oraz została zaszczepiona nadzieja życia wiecznego (2 Bar 57,2)15.

Zaprezentowana przez Mateusza genealogia stanowi niewątpliwie swego rodzaju streszczenie dziejów zbawienia, gdyż z każdą z wymienianych postaci złączona jest konkretna historia, w której działał sam Bóg. Wzmiankując w pierwszej kolejności Abrahama i zrodzonego z niego Izaaka, być może ewangelista chciał już na samym początku wyeksponować osobliwe narodzenie potomka pierwszego patriarchy, niejako zapowiadając cudowne narodziny ostatniego w rodowodzie, czyli Jezusa Chrystusa. Natomiast w przypadku wzmianki o Jakubie i zrodzonych przez niego Judzie i jego braciach Mateusz chciał być może podkreślić opatrznościowe wybraństwo Boga: Bóg bowiem spośród synów Jakuba wybrał Judę, który przecież wcale nie był pierworodnym synem swego ojca – podobnie zresztą jak wzmiankowany w pierwszym wersecie król Dawid16.

W genealogii pojawiają się cztery kobiety: Tamar, Rahab, Rut, Batszeba. Różnie interpretuje się ich obecność w rodowodzie Jezusa Chrystusa. Św. Hieronim zwrócił uwagę, że wszystkie one były grzesznicami, co miałoby według niego wskazywać na posłannictwo Jezusa jako Zbawiciela grzeszników17. Bardziej przekonująca jest jednak inna interpretacja, w której zwraca się uwagę na pogańskie pochodzenie poszczególnych kobiet: Tamar, matka Peresa (Faresa), była prawdopodobnie Kananejką, również Rahab była Kananejką, Rut – Moabitką, natomiast Batszeba najpewniej Hetytką. Miało to wskazywać na fakt, że Jezus miał wśród swoich przodków pogan, a przez to On sam w dziele zbawczym był na nich otwarty. Innymi słowy, Mateusz pragnął niejako na samym początku przedstawiania dzieła zbawczego Jezusa zaznaczyć, że od zarania dziejów wykraczało ono poza granice społeczności narodu wybranego i było otwarte na narody pogańskie18.

Na uwagę zasługuje fakt, że ostatnim ogniwem genealogii przedstawionej przez Mateusza jest Józef, mąż Maryi. To on jest ostatnim w ściśle rozumianym pokrewieństwie, czyli pochodzenia fizycznego, potomkiem Abrahama i Dawida. W Mt 1,16 występuje nagła zmiana stylistyczna: do tej pory obowiązywała formuła, że dany ojciec zrodził danego syna (egénnēsen), natomiast w tym wersie w przypadku Józefa mówi się, że był mężem Maryi, z której narodził się Jezus (egennḗthē). Pojawia się tutaj tak zwane passivum theologicum (strona bierna o charakterze teologicznym), które wskazuje na działanie samego Boga. A zatem według więzów krwi ostatnim w genealogii rozpoczynającej się od Abrahama jest Józef. Passivum theologicum czasownika „został zrodzony” wskazuje na to, że narodziny Jezusa z Maryi dokonały się za sprawą samego Boga. Innymi słowy, to sam Bóg zrodził Jezusa Chrystusa19.

W tym kontekście nasuwa się pytanie, w jaki sposób Jezus jest potomkiem Abrahama i Dawida, skoro pomiędzy Jezusem a Jego przodkami nie ma bezpośredniej więzi krwi. Na to pytanie Mateusz odpowiada w kolejnej perykopie, czyli w opisie narodzenia Jezusa (Mt 1,18-25), gdzie pojawia się mocne stwierdzenie, że Maryja była zaślubiona Józefowi. A zatem Józef jest nie tyle fizycznym ojcem Jezusa, ile prawnym rodzicem. To swego rodzaju usynowienie Jezusa zostało wyrażone poprzez fakt nadania Mu imienia właśnie przez Józefa (Mt 1,21.25). Nadanie przez ojca imienia dziecku oznaczało bowiem przyjęcia go do rodu. A zatem choć Józef nie był w sensie fizycznym ojcem Jezusa, to był nim według prawa i dzięki temu jest On faktycznym potomkiem Abrahama i Dawida20.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na podsumowanie genealogii Jezusa Chrystusa, w którym trzykrotnie pojawia się liczba „czternaście” w odniesieniu do poszczególnych zespołów pokoleń, tworzących cały rodowód. Zarówno liczba „trzy”, jak i „czternaście” może być tutaj odczytana symbolicznie21. W tradycji biblijnej liczba „trzy” wskazuje na pełnię22. Z kolei liczbę „czternaście” można zinterpretować jako podwojoną liczbę „siedem”, a „siódemka” w Biblii jest symbolem pełni i doskonałości23. Dzięki temu szczególnego znaczenia nabiera kryjąca się za całą genealogią historia, rozpięta pomiędzy trzema wydarzeniami: pojawieniem się Abrahama, wstąpieniem na tron królewski Dawida, niewolą babilońską – a przyjściem Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela. W takim ujęciu osiąga ona swoją pełnię, doskonałość.

 

 

 

• Za każdą z wymienionych postaci w rodowodzie Jezusa Chrystusa kryje się niewątpliwie jej życiowa historia, cały splot wydarzeń, w których uczestniczyła i które tworzyła. Bóg z curriculów vitae tychże postaci skomponował – jak z puzzli – historię zbawienia, której celem była „pełnia czasu”, kiedy to „zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty” (Ga 4,4). We współczesnym świecie, w którym obowiązuje kult celebrytów, osób wykreowanych przez media, można mieć poczucie, że życie zwykłego człowieka nie ma większego znaczenia. W Bożej perspektywie jednak życie każdego człowieka ma ogromną wartość, ponieważ w Bożym planie każdy z nas jest przewidziany do wypełnienia jakiegoś życiowego zadania.

 

• W rodowodzie Jezusa znajdują się różne postacie: z jednej strony są wśród nich patriarcha Abraham, król Dawid i jego znany z mądrości syn Salomon, ale z drugiej – jest też Peres (Fares), który tylko w kilku miejscach Biblii jest wymieniany, a także kolejni potomkowie Zorobabela, o których Stary Testament w ogóle nie wspomina. W rodowodzie znajdują się też postacie, których życie naznaczone było mało chwalebnymi epizodami. Bóg jednak wybrał ich wszystkich, aby przygotowali przyjście Jezusa Chrystusa. Podobnie i każdy z nas został powołany przez Boga, aby wypełnić określoną misję życiową. Genealogia Jezusa poucza, że każdy człowiek w perspektywie Bożych planów jest potrzebny. Nie ma ludzi niepotrzebnych, mniej wartościowych. Trzeba, aby każdy z nas odkrył swoje życiowe powołanie i – współpracując z Bożą łaską – podjął się jego realizacji.

 

• Różnorodność postaci w genealogii Jezusa Chrystusa uświadamia nam, że Bóg w swojej mądrości stworzył nas niepowtarzalnymi, obdarzając rozmaitymi talentami, którymi możemy służyć sobie nawzajem. Ta prawda została pięknie przedstawiona przez Pawła Apostoła w jego nauczaniu o Kościele: „Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało [...]. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne członki. Jeśliby noga powiedziała: «Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała» – czy wskutek tego rzeczywiście nie należy do ciała? Lub jeśliby ucho powiedziało: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała – czyż nie należałoby do ciała? Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież byłby słuch? Lub gdyby całe było słuchem, gdzież byłoby powonienie? Lecz Bóg, tak jak chciał, stworzył różne członki, umieszczając każdy z nich w ciele. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? Tymczasem zaś wprawdzie liczne są członki, ale jedno ciało. [...] Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami” (1 Kor 12,12.13-20.27). A zatem, chociaż jesteśmy różni, posiadamy różne zdolności, odznaczamy się różnymi temperamentami, to jednak jesteśmy przez Boga powołani, aby we wspólnocie ludzkiej, a szczególnie we wspólnocie Kościoła tworzyć harmonijną wspólnotę osób, które nawzajem sobie służą, ubogacają się wzajemnie i pomagają w ziemskiej pielgrzymce do wieczności, gdzie oczekuje nas Chrystus, ku któremu powinny zmierzać wszelkie ziemskie genealogie i tworzące je curricula vitae pojedynczych ludzi. Trzeba zatem, aby każdy z nas odkrył swoją wartość, dziękując zawsze Bogu słowami psalmisty Pańskiego: „Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła” (Ps 139,14).

 

 

1Zob. A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza. Wstęp, przekład z oryginału, komentarz, cz. 1: Rozdziały 1-13 (NKB NT I/1), Częstochowa 2005, s. 69.

2Zob. H.G. Liddell, R. Scott, H.S. Jones, A Greek-English Lexicon, Oxford 1958, s. 343.

3Zob. A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza, cz. 1, s. 72; J. Homerski, Ewangelia według św. Mateusza. Wstęp – przekład z oryginału – komentarz (PŚNT III/1), Poznań – Warszawa 1979, s. 70.

4Zob. D.A. Hagner, Matthew 1-13 (WBC 33a), Dallas 2002, s. 9.

5Zob. np. M. Łanoszka, Idea odnowionego kosmosu w eschatologicznej doktrynie tradycji synoptycznej i Janowej (W kręgu słowa 3), Tarnów 2009, s. 108-159.

6Zob. R. Fuller, Imiona i nadawanie imion, w: Słownik wiedzy biblijnej, red. B.M. Metz-ger, M.D. Coogan, konsult. wyd. pol. W. Chrostowski, Warszawa 1996, s. 243.

7Zob. F. Zorell, Lexicon Hebraicum Veteris Testamenti, Roma 1960, s. 338.

8Zob. W. Foester, Ἰησοῦς, w: Theological Dictionary of the New Testament, vol. III, red. G. Kittel, Grand Rapids, 1984, s. 284-293; G. Senderski, Ewangelia dzieciństwa Jezusa według Mateusza we współczesnym nauczaniu Kościoła, w: Biblia w nauczaniu chrześcijańskim, red. J. Kudasiewicz, Lublin 1991, s. 199.

9Zob. R. Popowski, Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu. Wydanie z pełną lokalizacją greckich haseł, kluczem polsko-greckim oraz indeksem form czasownikowych (PSB 3), Warszawa 1997, s. 659-660.

10Zob. F. Zorell, Lexicon Hebraicum Veteris Testamenti, s. 479, 480.

11Zob. J.F.A. Sawyer, Mesjasz, w: Słownik wiedzy biblijnej, s. 512-513; por. A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza, cz. 1, s. 74.

12Por. S. Łach, Księga Rodzaju. Wstęp – przekład z oryginału – komentarz (PŚST I/1), Poznań 1962, s. 540-541.

13Zob. np. Talmud Babiloński. Hagiga 3a.

14Zob. A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza, cz. 1, s. 74-75; J. Homerski, Ewangelia według św. Mateusza, s. 71.

15Zob. A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza, cz. 1, s. 81.

16Zob. tamże.

17Zob. Hieronim, Komentarz do Ewangelii Mateusza 9.

18Zob. A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza, cz. 1, s. 82; szerzej na ten temat zob. Z. Żywica, Niewiasty biblijnej historii Izraela w Mateuszowej genealogii Jezusa (Mt 1,1-17), „Ateneum Kapłańskie” 96 (2004), s. 347-353.

19Zob. A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza, cz. 1, s. 85-86.

20Zob. tamże, s. 94.

21Zob. D.A. Hagner, Matthew 1-13, s. 7.

22Zob. L. Ryken, J.C. Wilhoit, T. Longman III, Słownik symboliki biblijnej. Obrazy, symbole, motywy, metafory, figury stylistyczne i gatunki literackie w Piśmie Świętym (PSB), Warszawa 1998, s. 1026.

23Zob. M. Lurker, Słownik obrazów i symboli biblijnych, Poznań 1989, s. 212.