KRĄG BIBLIJNY nr 34. Materiały dla duszpasterzy, animatorów i wszystkich, którzy pragną czytać Pismo Święte - ks. dr hab. Piotr Łabuda - ebook

KRĄG BIBLIJNY nr 34. Materiały dla duszpasterzy, animatorów i wszystkich, którzy pragną czytać Pismo Święte ebook

ks. dr hab. Piotr Łabuda

0,0

Opis

Kierując się od lat wskazaniem św. Jana Pawła II, Dzieło Biblij ne na różne sposoby stara się zachęcać nas do lektury Pisma Świętego.

Zeszyt 34 „Kręgu Biblijnego” inicjuje nowy cykl. Będzie się on koncentrował na najstarszej ewangelii. Zmieni się zatem struktura poszczególnych jednostek składających się na jego pierwszą część (pt. „Spotkania z Ewangelią św. Marka”). Tym razem omówienie poszcze gólnych perykop nastąpi niejako w trzech odsłonach: – analiza egze getyczna, – komentarz patrystyczny, – wskazówki mające stanowić in spiracje do samodzielnej medytacji nad słowem Bożym. Druga część zeszytu („Poznając Biblię”) zasadniczo pozostanie bez zmian. Złożą się na nią wprowadzenie do Pisma Świętego (dalsza część historii zbawie nia – przedwygnaniowy okres profetyczny) i prezentacja orędzia księ gi starotestamentalnej (Księgi Ozeasza). Ukłonem wobec pierwszej części będzie przedstawienie tradycji i redakcji Ewangelii św. Marka. Część trzecia – jak zwykle o charakterze liturgicznym – będzie służyła zgłębianiu znaczenia Eucharystii.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 244

Rok wydania: 2024

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


 

 

 

 

 

KRĄG BIBLIJNY

 

 

 

Materiały dla duszpasterzy,

animatorów i wszystkich,

którzy pragną czytać Pismo Święte

 

 

ZESZYT

SPOTKAŃ

34

 

 

 

 

Rada naukowo-programowa

 

 

Ks. prof. Henryk Witczyk (KUL)

PRZEWODNICZĄCY RADY

 

 

Ks. prof. Antoni Tronina (KUL)

STARY TESTAMENT

 

 

Ks. prof. Artur Malina (UŚ)

NOWY TESTAMENT

 

 

 

KRĄG BIBLIJNY

 

 

 

 

Materiały dla duszpasterzy,

animatorów i wszystkich,

którzy pragną czytać Pismo Święte

 

 

ZESZYT

SPOTKAŃ

34

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tarnów 2017

 

© by Wydawnictwo BIBLOS, Tarnów 2017

 

ISBN 978-83-7793-521-7

 

Nihil obstat

Tarnów, dnia 18.08.2017 r.

ks. dr hab. Janusz Królikowski, prof. UPJPII

 

Imprimatur

OW-2.2/43/17, Tarnów, dnia 21.08.2017 r.

Wikariusz generalny

† Leszek Leszkiewicz

 

Recenzja naukowa:

ks. dr hab. Janusz Królikowski, prof. UPJPII

ks. dr hab. Sławomir Stasiak, prof. PWT

 

Redakcja:

ks. dr hab. Piotr Łabuda

 

Współpraca: Andrzej Dobrowolski

 

Projekt okładki: Artur Piątek

 

 

 

 

 

Patronat:

 

Sekretariat: ul. Czwartaków 10 m. 4

20-045 Lublin

e-mail: [email protected]

http://www.biblista.pl

 

Druk:

Poligrafia Wydawnictwa BIBLOS

 

Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej

 

Plac Katedralny 6, 33-100 Tarnów

tel. 14-621-27-77

fax 14-622-40-40

e-mail: [email protected]

http://www.biblos.pl

 

Słuchając pierwszej ewangelii

 

 

„Tolle, lege!” („Weź, czytaj!”) – wezwanie to stało u początku nawrócenia i drogi ku prawdziwej wierze późniejszego doktora Kościoła, św. Augustyna1. Każdy z nas wzorem biskupa z Hippony może i powinien zbliżać się do tajemnicy Boga – może i powinien przeżywać nawrócenie, w czym fundamentalną rolę odgrywa księga Pana – Biblia. Księgą tą winni karmić się wszyscy uczniowie Chrystusa.

Patron Dzieła Biblijnego, św. Jan Paweł II, przez wielu nazywany jest „papieżem biblijnym”. Niemal we wszystkich papieskich dokumentach znać inspirację biblijną. Spora ich część stanowi rodzaj medytacji nad poszczególnymi partiami pism staro- i nowotestamentalnych2. Jan Paweł II nieustannie wskazywał na Pismo Święte jako na fundamentalne źródło życia duchowego chrześcijan. Wielokrotnie zwracał się do poszczególnych grup wiernych z wezwaniem do praktykowania jego modlitewnej lektury. W adhortacji Ecclesia in Europa namawiał: „Weźmy do ręki tę Księgę! Przyjmijmy ją od Pana, który stale nam ją przekazuje za pośrednictwem swojego Kościoła (Ap 10,8). Połykajmy ją (Ap 10,9), aby stała się życiem naszego życia. Zasmakujmy w niej aż do końca; nie będzie nam szczędzić trudu, ale da nam radość, bo jest słodka jak miód (Ap 10,9-10). Będziemy pełni nadziei i zdolni przekazywać ją każdemu mężczyźnie i każdej kobiecie, których spotkamy na naszej drodze”3.

Kierując się od lat wskazaniem św. Jana Pawła II, Dzieło Biblijne na różne sposoby stara się zachęcać nas do lektury Pisma Świętego, między innymi przez systematyczne omawianie fragmentów Ewangelii z kolejnych niedziel, zgodnie z trzema porządkami roku liturgicznego (A-B-C). Ponad trzydzieści zeszytów „Kręgu Biblijnego” zdążyło już dostarczyć wyjątkowo obfity materiał, umożliwiający licznym grupom parafialnym regularne przygotowanie się do liturgii słowa niedzielnej Eucharystii, a jednocześnie pogłębiający ich zażyłość z Pismem Świętym.

Zeszyt 34 „Kręgu Biblijnego” inicjuje nowy cykl. Będzie się on koncentrował na najstarszej ewangelii. Zmieni się zatem struktura poszczególnych jednostek składających się na jego pierwszą część (pt. „Spotkania z Ewangelią św. Marka”). Tym razem omówienie poszczególnych perykop nastąpi niejako w trzech odsłonach: – analiza egzegetyczna, – komentarz patrystyczny, – wskazówki mające stanowić inspiracje do samodzielnej medytacji nad słowem Bożym. Druga część zeszytu („Poznając Biblię”) zasadniczo pozostanie bez zmian. Złożą się na nią wprowadzenie do Pisma Świętego (dalsza część historii zbawienia – przedwygnaniowy okres profetyczny) i prezentacja orędzia księgi starotestamentalnej (Księgi Ozeasza). Ukłonem wobec pierwszej części będzie przedstawienie tradycji i redakcji Ewangelii św. Marka. Część trzecia – jak zwykle o charakterze liturgicznym – będzie służyła zgłębianiu znaczenia Eucharystii. Zeszytowi towarzyszy płyta CD z tą częścią Ewangelii św. Marka, która została w nim omówiona.

Wierzymy mocno, że nowy cykl zainicjowany przez „Krąg Biblijny” pozwoli nam pełniej poznać dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym (Mk 1,1).

 

Ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk

Przewodniczący Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II\

 

1Zob. Augustyn, Wyznania, Warszawa 1987, s. 186.

2Zob. M. Mokrzycki, Jan Paweł II – Papież z Galilei, w: Folder pamiątkowy I Kongresu Biblijnego pod hasłem „Biblia kodem kulturowym Europy”, red. Dzieło Biblijne im. Jana Pawła II, Kielce 2011, s. 7-12.

3Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in Europa, 65.

 

 

 

 

 

SPOTKANIAZ EWANGELIĄ ŚW. MARKA

 

 

 

Dr Joanna Jaromin

 

 

1. Jan Chrzciciel (Mk 1,1-8)

 

 

Ewangelia św. Marka powstała ok. 70 r. po Chr. i jest najstarszą z czterech ewangelii kanonicznych. Jej odbiorcami byli zarówno chrześcijanie pochodzenia pogańskiego, jak i judeochrześcijanie. W swoim dziele ewangelista przedstawia nam przede wszystkim obraz samego Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego i Mesjasza, o czym można się przekonać już na samym początku.

Marek od pierwszych słów swojej ewangelii podkreśla boską tożsamość Jezusa Chrystusa: „Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego” (Mk 1,1). Już z tego jednego krótkiego zdania możemy wywnioskować bardzo wiele, właściwie jest to programowe zdanie całego dzieła. Najpierw musimy przyjrzeć się słowu „początek”, które przywołuje na myśl pierwsze słowa całej Biblii: „Na początku Bóg stworzył…” (Rdz 1,1). U Marka „początek” (gr. arché) wskazuje na Jezusa. To On „jest Początkiem” (Kol 1,18) i „w Nim wszystko zostało stworzone” (Kol 1,16). Jezus jest początkiem nowego świata: nowego nieba i nowej ziemi. Arché oznacza także fundament i porządek. Słowo „Ewangelia”, czyli Dobra Nowina, sugeruje, że rozpoczyna się coś pozytywnego, że na kartach tej księgi znajdziemy orędzie, które nas zbuduje. Marek daje więc do zrozumienia, że jego opowieść jest dobrą nowiną dla każdego odbiorcy, stoi ona u początku życia każdego, kto zdecydował się pójść za Jezusem. To On jest fundamentem życia każdego wierzącego, On jest tym, który zaprowadza w życiu ład i porządek, i On sam jest początkiem nowego życia. Jezus nie jest więc tylko tematem Ewangelii, ale jest jej treścią, jest samą Ewangelią. Od początku Jezusa nazywa Chrystusem, czyli Mesjaszem, co znów odsyła nas do Księgi Rodzaju i Bożej obietnicy zbawienia dzięki potomstwu niewiasty (Rdz 3,14). Trzeba jednak pamiętać, że nie chodzi tu o takiego Mesjasza, jakiego spodziewa się człowiek – Żydzi czekali na wyzwoliciela politycznego, na wielkiego triumfatora i do tej pory na niego czekają. Jezus jest Mesjaszem odbiegającym jednak od ludzkich wyobrażeń, jest Mesjaszem, który poniesie śmierć na krzyżu i który właśnie w tej pozornej słabości odniesie zwycięstwo nad grzechem i śmiercią. To pozwala nam zrozumieć, dlaczego Marek swoją księgę nazwał niemal Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną. Relację między Ewangelią a Jezusem Chrystusem należy jednak pojmować zarówno podmiotowo, jak i przedmiotowo. Przedmiotowe rozumienie przedstawione zostało powyżej – Dobra Nowina dotyczy Jezusa i Jego dzieła. Podmiotowość polega natomiast na głoszeniu Dobrej Nowiny przez Jezusa. I rzeczywiście, dalej Marek pisze: „Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą” (Mk 1,14). Ewangelista z całą pewnością zamierza pokazać nam obydwa aspekty – zarówno Jezusa głoszącego Ewangelię, jak i Jezusa będącego jej główną treścią.

 

 

„Początek Ewangelii […] jak jest napisane u Izajasza” (Mk 1,1)

Twierdzą niektórzy, że odrzucamy księgi Prawa [Stary Testament]. A przecież prawdą jest, że źródłem wtajemniczenia dla chrześcijan są święte księgi Mojżesza i pisma proroków. Po wtajemniczeniu dalszy postęp polega na ich wyjaśnianiu i interpretowaniu […]. Wbrew ich twierdzeniu ci, którzy poczynili postępy w życiu chrześcijańskim, nie pogardzają tym, co napisano w Prawie, lecz okazują swój wielki szacunek, dowodząc, jak wiele mądrych i tajemniczych nauk zawierają owe teksty, które nie zostały dogłębnie przebadane przez Żydów, ale odczytane przez nich w sposób zbyt powierzchowny i potraktowane jak mity.

Czyż jest coś niestosownego w tym, że źródłem naszej nauki, czyli Ewangelii, jest Prawo? Przecież sam nasz Pan powiedział do tych, którzy w Niego nie wierzyli: „Gdybyście uwierzyli Mojżeszowi, i Mnie byście uwierzyli, o Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyć?”. Również jeden z ewangelistów, Marek, powiada: „Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, tak jak napisano u proroka Izajasza: Oto ja posyłam…”. Dowodzi w ten sposób, że źródłem Ewangelii są pisma żydowskie (Orygenes,„Przeciw Celsusowi” 2,4).

 

 

Na tym jednak nie koniec. Obiecany Mesjasz nie będzie zwykłym człowiekiem. Bóg, umiłowawszy człowieka bezgranicznie, zapragnął, aby człowiek został zbawiony krwią Jego Syna, dlatego ewangelista doprecyzowuje: „Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego”. Te słowa musiały być wyjątkowe zarówno dla judeochrześcijan, jak i nawróconych z pogaństwa. Obie grupy miały bowiem różny obraz Boga czy też bożków, niemniej bycie Synem Bożym czy możliwość obcowania z Nim – to było dla jednych i drugich czymś niewyobrażalnym, dlatego upłynie jeszcze sporo czasu, zanim okażą się oni zdolni do pojęcia tej prawdy. Dopiero pod krzyżem Jezusa rzymski żołnierz, poganin, wyzna: „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym” (Mk 15,39). Kto jednak nie jest obarczony balastem zafałszowanego obrazu Boga, ten od razu zrozumie, że zbliżenie się do Niego i prawdziwe poznanie Go możliwe jest wyłącznie dzięki Synowi Bożemu. Tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi możemy poznać Ojca i zjednoczyć się z Nim; Syn jest obrazem Ojca, objawia Go i jest jedynym Pośrednikiem między Nim a człowiekiem.

Ewangelista, nakreśliwszy program dobrej nowiny, odwołuje się do proroka Izajasza: „Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki!” (Mk 1,2-3; por. Iz 40,3, a także Ml 3,1). Te słowa Boga, zaczerpnięte ze Starego Testamentu – tak naprawdę od dwóch proroków: Malachiasza i Izajasza – wprowadzają niejako na scenę osobę Jana Chrzciciela, krewnego Jezusa i Jego poprzednika, którego Marek nazywa „wysłańcem” oraz „głosem wołającego na pustyni”. Przyrównany jest on tutaj do anioła poprzedzającego przyjście Pana na sąd (Ml 3,1-3), a także uznany za głos zwiastujący wyzwolenie z niewoli (Iz 40,3). Ważne jest również samo odwołanie się do proroków starotestamentalnych, których tutaj reprezentują tylko Malachiasz i Izajasz; wielu bowiem proroków zapowiadało przyjście Mesjasza, Jan Chrzciciel jest ostatnim z nich. Znamy dobrze historię Jana Chrzciciela. Już podczas zwiastowania jego narodzin anioł Pański zapowiedział Zachariaszowi rzecz niezwykłą: „Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych – do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały” (Łk 1,15-17). Słowa: „pójdzie przed Nim” – wskazują, że Jan Chrzciciel jeszcze przed poczęciem został wybrany przez Boga, aby iść przed Jezusem i przygotować Mu grunt do działania oraz aby wzywać do nawrócenia, zanim jeszcze On sam to zrobi. Bóg wyznaczył mu wyjątkowe miejsce w historii zbawienia. Zachariasz po narodzinach syna, wychwalając Boga, także odwołał się do jego przyszłej misji: „A ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem, torując Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie przez odpuszczenie mu grzechów” (Łk 1,76-77.) Marek i pozostali synoptycy przedstawiają zakres działalności Jana Chrzciciela: „Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów” (Mk 1,4); „W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: «Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie»” (Mt 3,1-2); „Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów” (Łk 3,3). W ten właśnie sposób Jan przygotowywał drogę i prostował ścieżki dla tego, który miał przyjść, zgodnie ze starotestamentalnymi zapowiedziami prorockimi. Wzmianka o pustyni jest tu bardzo istotna. Jest ona bowiem miejscem, w którym Bóg objawiał siebie i swoją wierność narodowi wybranemu. Tutaj pustynia ma doprowadzić do tego pierwotnego doświadczenia otwarcia się na poznanie i przyjęcie Boga i Jego działania. Jan „głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów” (Mk 1,4) – nie chodzi w tym zdaniu o chrzest, którego udzielał, ale o chrzest, który głosił, czyli o chrzest, którego udzieli Jezus. On tylko bowiem jest władny odpuszczać grzechy dzięki temu, że jest Synem Bożym, gdyż przebaczenie jest dziełem samego Boga, objawiającym Jego istotę, czyli miłosierdzie. Jan natomiast wzywał do wyznawania grzechów i nawrócenia, czyli do radykalnej zmiany swojego dotychczasowego życia, do ukierunkowania go na Boga.

 

 

„Odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany” (Mk 1,6)

Trzeba było, ażeby poprzednik tego, który miał znieść wszystkie dawne rzeczy [na jakie został skazany pierwszy człowiek: trud, przekleństwo, smutek, znój – Rdz 3,16-19] miał jakieś oznaki tego daru i wzniósł się ponad ów wyrok skazujący. Ani więc nie orał ziemi, nie uprawiał jej, ani nie zdobywał pokarmu w pocie czoła, ale stół jego był prostszy, a jeszcze prostszy niż stół jego ubrania, a od ubrania mieszkanie. Nie potrzebował dachu nad głową ani łoża, ani stołu, ani żadnej z tych rzeczy, lecz prowadził w ciele życie niby anioła. Odzież z sierści miał dlatego, by swoim wyglądem zewnętrznym uczyć porzucać rzeczy [skądinąd] ludzkie oraz nie mieć nic wspólnego z ziemią, lecz wznosić się do pierwotnej prawości, w jakiej chodził Adam, nim jeszcze potrzebował sukni i odzieży (Rdz 2,25). Strój jest więc znakiem królestwa i pokuty […]. Lecz czemu, zapytasz, używał pasa do odzieży? Taki był dawny zwyczaj, zanim nastały powabne i miękkie stroje. Dlatego też Piotr (J 21,18) i Paweł (Dz 21,11) występowali w pasie. Także Eliasz był tak ubrany (1 Krl 18,46) oraz każdy spośród Świętych – czy to dlatego, że ciągle się trudzili albo byli w drodze, czy to dlatego, że zajęci byli jakimiś innymi sprawami. I nie tylko dlatego, lecz również z powodu ich pogardy, jaką żywili do wszelkiej wystawności, jak i troski o surowe życie, co pochwalił Chrystus (Łk 7,25). Jeśli zatem on, od którego nie było większego (Mt 11,11), on, który miał taką wiarę, który był tak czysty, jaśniejszy nad niebo i wszystkich proroków, tak umartwiał swe ciało, mając za nic wygodę zbytków i prowadząc surowe życie, to jaką wymówkę będziemy mieć my, którzy już po tak wielkim dobrodziejstwie pod ciężarem niezliczonych grzechów nie okazujemy nawet drobniutkiej cząsteczki jego pokuty, lecz oddani obżarstwu i pijaństwu zlewamy się pachnidłami, żyjąc nie lepiej od owych rozpustnych kobiet ze sceny, nieustannie rozpieszczając samych siebie i wydając się na łatwą zdobycz dla diabła?

[…] Naśladujmy go, a porzuciwszy zbytki i pijatyki, skłońmy się do prawego życia. Przyszedł czas pokuty zarówno dla jeszcze niewtajemniczonych, jak i dla już ochrzczonych. Dla pierwszych, by po pokucie stali się uczestnikami świętych tajemnic, dla drugich natomiast, by zmywszy plamy powstałe już po chrzcie, z czystym sumieniem przystąpili do stołu [Pańskiego]. Porzućmy więc łatwe i beztroskie życie. Nie jest możliwe wyznanie grzechów przy równoczesnym życiu w przepychu. Tego uczcie się od Jana, od jego odzieży, pożywienia i mieszkania. Powie ktoś: Czy każesz nam prowadzić tak powściągliwe życie? Nie nakazuję, ale radzę. Jeśli nie możecie tego czynić, to, choć mieszkamy w miastach, czyńmy pokutę, gdyż sąd jest u [naszych] drzwi (Jan Chryzostom, „Homilie na Ewangelię według św. Mateusza” 10,4-5, tłum. J. Krystyniacki).

 

Błogosławiony Jan [Chrzciciel] zrezygnował z odzieży sporządzonej z wełny, bo wydawała mu się zbyt wytworna. Wybrał sierść wielbłąda i nią się przyodziewał, aby ukazać wzór życia prostego i skromnego. Przygotowując roztropnie i pokornie drogi Pana, żywił się „szarańczą i miodem leśnym”, słodkim i duchowym pokarmem. Jakże bowiem mógłby odziewać się w purpurową szatę ten, który uciekł od miejskiej pychy, udał się na pustynię, aby być blisko Boga, w ciszy, z dala od tego wszystkiego, co próżne, podłe i małe? Czy Eliasz przyodziewał się w owczą skórę i przepasywał paskiem z wełny? (2 Krl 1,8). Inny prorok, Izajasz, chodził nago i boso (Iz 20,3) i często nakładał wór jako strój pokutny. Jeżeli przywołasz Jeremiasza, to miał on jedynie lnianą przepaskę. Jak dobrze zadbane, nagie ciała ukazują lepiej ich siłę i urodę, tak też jest z pięknem charakterów, których nie osłaniają żadne niegustowne ozdoby […]. Należy więc unikać wszelkiej niestosowności w wyborze odzieży, podobnie jak też winniśmy wystrzegać się braku umiaru w korzystaniu z niej (por. Klemens Aleksandryjski, „Wychowawca” 2,112-113.114, tłum. M. Szarmach).

 

 

Marek kontynuuje charakterystykę poprzednika Jezusa: „Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym” (Mk 1,5-6). Wygląd Jana upodabniał go do proroka Eliasza (2 Krl 1,7-8; 2,8). Jego styl życia mógł wzbudzać różne uczucia, niemniej przyciągał on spore tłumy – nie wyglądem, nie sposobem życia, ale swoim orędziem. Dla mieszkańców Judy z Jerozolimą na czele stał się kimś wyjątkowym, nawet król chętnie go słuchał, choć jak wiemy, z wielkim niepokojem (Mk 6,20). Cieszył się dużym autorytetem u sobie współczesnych, dlatego też mógł kierować ich uwagę na relację do Boga, na rozpoznanie jej jakości. Wszyscy byli więc świadomi konieczności odnowienia swoich więzi z Bogiem. Pamiętamy doskonale całą, dość burzliwą, historię Izraela ze wszystkimi jego odstępstwami i powrotami do Boga. Adresaci chrztu Janowego są wezwani do zmiany życia, do nawrócenia i licznie na to wezwanie odpowiadają. Świadectwo o Janie daje również historyk żydowski Józef Flawiusz: „Herod bowiem kazał go zabić, choć był to mąż zacny; nawoływał Żydów, aby prowadzili cnotliwe życie, kierowali się sprawiedliwością we wzajemnych stosunkach, gorliwie Bogu cześć oddawali i dopiero tak postępując chrzest przyjmowali. Tylko wtedy – głosił – chrzest będzie miły Bogu, gdy potraktują go nie jako przebłaganie za jakieś występki, lecz jako uświęcenie ciała, mając duszę już przedtem oczyszczoną dogłębnie sprawiedliwym postępowaniem”4. Tutaj jednak nie znajdujemy słów odnoszących się do oczekiwań mesjańskich, a tym samym brak także zapowiedzi dotyczących chrztu w Duchu Świętym, który będzie dopiero dziełem Mesjasza.

 

 

„Idzie za mną mocniejszy. […] Ja chrzciłem was wodą” (Mk 1,7.8)

Mamy przed sobą wielki dowód pokory Jana. Chce on nam jakby powiedzieć: nie jestem godzien zwać się Jego sługą. Ja jestem sługą, On natomiast jest Stwórcą i Panem. Ja daję wodę, bo jestem stworzeniem i mogę dać tylko to, co jest stworzone. On natomiast nie jest stworzeniem i daje to, co nie jest stworzone. Ja daję to, co można zobaczyć. On natomiast to, czego nie można zobaczyć. Ja jestem widzialny i daje widzialną wodę. On niewidzialny daje nam niewidzialnego Ducha (Hieronim,„Komentarz do Ewangelii Marka”).

 

 

Najważniejsze jednak było jego orędzie: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym” (Mk 1,7-8). Trzeba wyraźnie podkreślić to, że Jan znał swoją rolę, nie zamierzał w najmniejszym nawet stopniu uzurpować sobie prawa do gwarantowania innym zbawienia, dlatego w tych słowach dał potrójne świadectwo o Jezusie. Stwierdził najpierw, że za nim idzie „mocniejszy”, czyli ten, który posiada prawdziwą siłę Bożą, ten, który potrafi naprawić ludzkie błędy, przebaczyć grzechy, uwolnić od wszelkiej słabości i lęku. Należy zaznaczyć, iż żaden z ewangelistów, opisując działalność Jana, nie mówi, że ludziom odpuszczane były grzechy, ale tylko że je wyznawali; odpuszczanie grzechów zarezerwowane było tylko dla Jezusa. Pojawienie się „mocniejszego” oznacza wypełnienie się misji Jana. Po drugie, oświadczył on, że nie jest godny służyć temu, który idzie za nim, i w ten sposób dał świadectwo swojej pokory. Odwołał się tu do obowiązujących w jego czasach relacji społecznych. Rozwiązywanie rzemyków u sandałów i zdejmowanie obuwia panu należało do niewolnika; Jan nie uważał się więc nawet za niewolnika Jezusa. To Jezus jest prawdziwym Panem, a siebie Jan przedstawiał jako całkowicie zależnego od Niego. Trzecie wreszcie świadectwo dotyczyło chrztu Janowego i tego, którego udzieli Jezus. Jan ukazał tu różnicę między działaniem człowieka a działaniem Boga – jego chrzest był bowiem tylko zewnętrznym znakiem, natomiast chrzest Jezusa, czyli łaska Ducha, dotyka wnętrza człowieka. Ten chrzest identyfikuje się z chrztem nawrócenia i odpuszczenia grzechów. Jest to obietnica odbudowania więzi Boga z ludźmi. Jan mówił o swojej działalności w czasie przeszłym, wskazując tym samym na zakończenie swojej misji, o działalności Jezusa natomiast – w czasie przyszłym, wskazując, iż dopiero się zacznie i nie jest ograniczona w czasie. Chrzest Jana uzewnętrzniał to, co wewnętrzne, natomiast chrzest w Duchu Świętym ma przynieść uzdrowienie relacji ludzi do Boga.

 

 

 

• Jezus jest oczekiwanym Panem, Mesjaszem, który przyszedł, aby dać nam Ducha, dzięki któremu będziemy mogli wrócić do Ojca. Jest Synem Bożym, który będzie głosił dobrą nowinę o królestwie Bożym. Dlaczego więc mówimy, że Jezus sam jest Ewangelią? Czy może głosić Ewangelię o sobie samym?

 

• Bóg wybrał Jana Chrzciciela na poprzednika swego Syna, zanim jeszcze począł się w łonie Elżbiety. Pełnił on wyjątkową rolę, łącząc niejako Stary Testament z Nowym jako ostatni z proroków. Ewangeliści pozostawili nam opis zarówno działalności Jana, jak i jego wyglądu i sposobu życia. W jakim celu? Jakie ma to znaczenie dla nas? Czy nie otrzymujemy pełnego jego obrazu, słuchając wezwania do nawrócenia i zapowiedzi rychłego przybycia Mesjasza?

 

• Już na początku Ewangelii św. Marka widzimy wielką pokorę Jana Chrzciciela wobec przychodzącego Jezusa – Mesjasza. Ze słów Jana wynika, że nie uważał się za godnego być choćby sługą tego, który po nim przyjdzie; i że uznawał wyższość Jego chrztu nad tym, którego sam udzielał. Dalsze wersy pokażą nam, że gdy tylko Jezus rozpocznie swoją publiczną działalność, wtedy Jan całkowicie usunie się w cień. Dlaczego obaj nie mogli działać jednocześnie? Dlaczego Jan uznał wyższość Jezusa nad sobą? Przecież on także został wybrany przez Boga i jako taki również uczestniczył w Jego zbawczym dziele. Dlaczego misja Jezusa była wyjątkowa?

 

 

4Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVIII, 117.