Kradzież greckiej amfory - Marek Sikorski - ebook

Kradzież greckiej amfory ebook

Marek Sikorski

0,0
8,08 zł

lub
Opis

Tym razem Sherlock Holmes rozwiązuje nie tylko zagadki kryminalne, lecz też historyczne, chemiczne, techniczne i obyczajowe.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 43

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Marek Sikorski

Kradzież greckiej amfory

Przygody Sherlocka Holmesa

© Marek Sikorski, 2021

Tym razem Sherlock Holmes rozwiązuje nie tylko zagadki kryminalne, lecz też historyczne, chemiczne, techniczne i obyczajowe.

ISBN 978-83-8245-516-8

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Znalezienie starej drewnianej skrzyni

Każdy, kto uważnie czytał pamiętnik Johna H. Watsona, doktora medycyny, byłego lekarza wojskowej służby zdrowia, mógł sporo się dowiedzieć na temat wielkiego detektywa Sherlocka Holmesa. O tym pamiętniku wspomina Arthur Conan Doyle w książce „Studium w szkarłacie”. Dowiadujemy się z niej, że nasz wspaniały detektyw znał się na literaturze kryminalnej do tego stopnia, że mógł szczegółowo opowiadać o wielu zbrodniach, a jego wiedza na temat prawa brytyjskiego, w tym karnego, była godna najwyższego uznania. Posiadł też rozległą wiedzę o anatomii, choć nieusystematyzowaną, bo nigdy przecież nie studiował medycyny. Każdego mógł ponadto zadziwić głęboką znajomością chemii, a najbardziej — wiedzą o truciznach. W sposób niejednolity znał się na botanice, a także na geologii, choć w ograniczonym zakresie. Holmes był wrażliwym człowiekiem i — chociaż nigdy nie podejrzewano go o znajomość sztuki — to jednak znano z zamiłowania do gry na skrzypcach. Jego życiową dewizą było powiedzenie, że „w zdrowym ciele, zdrowy duch”, co potwierdził swoim doświadczeniem sportowym, będąc zapaśnikiem, bokserem i szermierzem.

Doktor Watson twierdził, że Holmes nie znał się na literaturze, filozofii, polityce i astronomii. Podejrzewał go, że nie miał bladego pojęcia o teorii Kopernika i systemie słonecznym. Ponoć nie miał też odpowiedniej wiedzy z historii i związanych z nią takich dziedzinach jak archeologia czy historia sztuki.

Jednak w tej części oceny naszego detektywa doktor Watson się pomylił! Przeczy temu pewne osobliwe znalezisko, które na trwałe zmieniło wizerunek Sherlocka Holmesa. Chodzi o dużą, wykonaną z twardego drewna skrzynię, obitą żelaznymi okuciami i zabezpieczoną stalowym zamkiem. Znaleziono ją kilkanaście lat temu na strychu pewnego starego londyńskiego domu należącego do Mycrofta Holmesa — brata Sherlocka. Mało kto wie, że detektyw miał brata; o którym zresztą wspominał Artur Conan Doyle w swoich opowiadaniach. W skrzyni znajdowały się trzy grube bruliony z tekstem napisanym ręcznie czarnym atramentem. Niektóre kartki miały nawet podpis Mycrofta Holmesa lub jego inicjały: MH. Pozostałe strony były bez podpisów, ale charakter pisma jednoznacznie potwierdzał pochodzenie z rąk brata Sherlocka. Z pewnych, chyba dla wszystkich zrozumiałych, powodów nie podano do publicznej wiadomości faktu, że znaleziono te bruliony. Istniała obawa, że to jakiś falsyfikat lub nawet prowokacja, mająca na celu osłabienie wartości dzieł Arthura Conana Doyle’a. Podejrzewano nawet, że to robota któregoś konkurencyjnego wydawnictwa, pragnącego mieć monopol na wydawanie utworów o naszym detektywie. Dopiero po kilku latach i wielu analizach grafologów jednoznacznie ustalono, że to są prawdziwe notatki Mycrofta Holmesa.

Z materiału wynika, że Sherlock Holmes często spotykał się ze swoim bratem i nawet wspominał o swoim przyjacielu doktorze Watsonie. A co najważniejsze — Mycroft Holmes spisywał te opowieści w miarę dokładnie. Niestety powodów tego działania nie znamy. Możemy się domyślać, że w tamtych czasach pamiętnikarstwo było popularną dziedziną życia kulturalnego i być może właśnie w zgodzie z tym nurtem powstały te notatki.

Publikuję tutaj kilka nieznanych opowieści o naszym detektywie, które oparte zostały na tekście wspomnianych pamiętników Mycrofta Holmesa. Wiadomo, że uzyskały teraz postać w większym stopniu literacką, a więc uległy znacznemu przekształceniu; ale to zrozumiałe. Dotyczą one nieznanej strony życia i wiedzy Sherlocka, a mianowicie faktu, że znał się na archeologii, orientował się w zagadnieniach z zakresu historii kultury materialnej i dziejach dawnej sztuki, a nawet, co może się wydawać trochę śmieszne, lubił sobie poczytywać różne bajeczne i legendarne historyjki.

W tym miejscu czytelnikom należy się ważne wyjaśnienie: nazywam się Mycroft Holmes Junior i jestem wnukiem brata Sherlocka Holmesa, wspomnianego Mycrofta, a więc autora tych pamiętników. Z tego powodu zaręczam, że jako pierwszy miałem do nich dostęp i też jako pierwszy opublikuję nowe i nieznane opowieści o naszym słynnym detektywie!

Kradzież greckiej amfory

Dzisiaj po południu przyszedłem do mieszkania na Baker Street, ale trochę wcześniej niż zwykle. Zastałem Holmesa siedzącego przy stole w salonie. W ręce trzymał swoje ulubione skrzypce i próbował je stroić. Wiem, że granie na skrzypcach jest dla niego ważną sprawą, ale o powody tego stanu rzeczy nigdy nie śmiałem pytać. Dlatego też, jakby niby nic, nie zwracając uwagi na siebie, usiadłem w fotelu przy kominku. Wpatrywałem się w ogień palących się dużych polan. Sięgnąłem po moje ulubione cygaro i zacząłem czytać „Timesa”, zaczynając od kroniki kryminalnej. Moją uwagę zwrócił na jeden z artykułów — dotyczył on zagadki ostatnio rozwiązanej przez Holmesa.

— Holmes, czytam artykuł o kradzieży starożytnej greckiej amfory i o sukcesie, jakim było znalezienie sprawcy. Nie widzę w tekście twojego nazwiska, lecz tylko Lestrade’a. Przecież to nie inspektor rozwiązał zagadkę! A tu napisali, że dzięki jego zdolnościom i talentowi wyjaśniono sprawę kradzieży — powiedziałem z oburzeniem.

— No tak Watsonie, Lestrade to inspektor, który lubi rozgłos, a mi na nim nie zależy. I tak mam go nazbyt wiele. Zresztą prosiłem go, aby nie wymieniał mojego nazwiska. W ten sposób chciałem go wesprzeć. Jak wiesz, jedna z jego spraw nie przyniosła mu chwały, zatem uznałem, że to wzmocni jego pozycję w Scotland Yardzie — z rozleniwieniem w głosie powiedział Holmes i dalej majstrował przy skrzypcach.

— Przeczytałem, że dzięki wyrafinowaniu pomysłowi wykryto sprawcę. Jednakże nie podano więcej informacji na temat tego pomysłu. O co tu chodzi? Jaki to był pomysł? — dopytywałem zaintrygowany.

— Jak już wiesz, grecką amforę z około pierwszego