Wydawca: Psychoskok Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 157 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Dramaty - Małgorzata Chaładus

Moment wyklucia się pomysłu napisania nowej sztuki czy innego tekstu można śmiało porównać ze stanem zakochania. Cały świat barwi się na różowo. Spotyka nas coś niepowtarzalnego. Nikt przed nami ani po nas... Niemożliwe, żeby... Tak się nam w każdym razie wydaje. A naprawdę nie było i nie będzie epoki, w której brakowałoby wzdychaczy i pisarzy. Nie wierzę, że można napisać coś wyłącznie od siebie, nie korzystając z poprzedników. Oryginalność za wszelką cenę bardzo łatwo przeradza się w dziwactwo. Oryginalne to ono, owszem, jest, ale zrozumiałe wyłącznie dla oryginała. Jeżeli naprawdę miał na celu coś poza szokowaniem własną odmiennością. Nigdy nie wierzyłam, że pisaniem można odmienić świat i ludzi. Można im dostarczyć rozrywki, materiału do refleksji, chwili ucieczki od codziennych kłopotów. Tak powstały sztuki zawarte w zbiorze Dramaty i inne moje teksty.

Nawet sobie nie potrafię wytłumaczyć jasno genezy wszystkich napisanych przeze mnie sztuk i innych tekstów. Na pewno czerpałam pełną garścią z przeczytanych kiedyś książek. Łatwo jest uznać za swoje zapomniane, lecz zachowane w głębinach mózgu, cudze obserwacje. Mogę się przyznać tylko do zapożyczeń, o których pamiętam. Do napisania „Wigilii u Reginy” natchnęło mnie po obejrzeniu „Antygony”. Jest faktem, że obie panie nie mają wiele wspólnego ze sobą, ale tak jakoś wyszło. „Alicja w krainie realiów” ujrzała światło dzienne dzięki książce Gitty Sereny o autentycznej historii małoletniej zabójczyni dwojga innych dzieci. Inspiracją do napisania „Drugiej córki” była opowieść Davy Sobel o wzorowej córce Galileusza. Mnie zainteresowała ta druga, mało wzorowa. Jakie było jej życie, jej uczucia? A „Sprawy rodzinne” ? Wyrosłam w rodzinie, w której więcej było wzajemnej niechęci niż miłości. Dramaty nie są streszczeniem książek czy cytatami prosto z życia. Są fantazją na temat „a czy tak nie mogło się zdarzyć?”

Powieść czy opowiadanie to gotowa konstrukcja. Nic dodać, nic ująć, wszystko jest na miejscu. Wszystkie postacie wiedzą, jak się zachowywać, kogo kochać, w co ubrać ,dokąd się wybierać i na jak długo. Sztuka teatralna bardziej przypomina budynek w stanie surowym. Wymaga dużego wysiłku i dużej wyobraźni, żeby go urządzić. Za to można to zrobić po swojemu, według własnego gustu. Nasuwa mi się jeszcze jedno porównanie, ze szkieletem. Nie takim z wykopalisk, sztywnym i skamieniałym, ale żywym i elastycznym. Łatwo go ożywić nakładając mu kostium i trochę różu na kości policzkowe. Można powiedzieć, że zapraszając czytelników do czytania „Dramatów” zapraszam ich do tańca ze szkieletami. Taki intelektualny danse macabre.

Opinie o ebooku Dramaty - Małgorzata Chaładus

Fragment ebooka Dramaty - Małgorzata Chaładus

Małgorzata Chaładus "Dramaty"

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok, 2014 Copyright © by Małgorzata Chaładus, 2014

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Arkadiusz Woźniak INFOX e-booki Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Zdjęcie okładki: © Sergey Nivens - Fotolia.com

ISBN: 978-83-7900-198-9

Wydawnictwo Psychoskok ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin tel. (63) 242

Małgorzata Chaładus
Dramaty
Wydawnictwo

Alicja w krainie realiów

Osoby:

Matka

Alicja

Dorota

Artur

Ojciec

Scena I

(Matka podziwia pokój, chodzi od sprzętu do sprzętu. Alicja z niechętną miną stoi w drzwiach. Po chwili cofa się w mrok.)

Matka

Ile przestrzeni! Cieszę się, że zdecydowałam się w końcu na większy telewizor. Nie będę cię musiała denerwować pytaniami o tekst. Za kilka miesięcy uskładamy na nową kanapę. I dywan. Nie za duży. Szkoda przykrywać taki ładny parkiet. Fotel dokupi się. Może nawet dwa. Takie, żeby pasowały do wszystkiego i jednocześnie nie były do kompletu. Dom nie może stać na baczność. Mieszkanie tak, ale nie dom. Jakie ładne zasłony! Ich nie będziemy wymieniać. Dobierzemy do nich kanapę i dywan. Świetnie nas przeprowadzili. Solidna firma. Wierzę, że zasłony lekko chodzą. A nie mówiłam? Ala! Zapal światło! Alicja! Gdzie się podziewasz?

Głos Alicji

Siedzę sobie na walizce.

Matka

Nie wygłupiaj się! Taki ładny pokój! Ustawny!

Głos Alicji

Co z tego? Mało ustawiałyśmy? I zaraz potem przestawiały? Całe moje życie to siedzenie na walizce!

Matka

Mówiłam ci. To naprawdę ze względu na ciebie. Och! Jaki świetny żyrandol!

Alicja

(w progu)

Żyrandol, kanapa, telewizor. Wszystko świetne. A gdzie czekolada? Żebym nie płakała ze strachu przed nową szkołą.

Matka

Pamiętasz? Mnie też serce się krajało. Nie płakałam z tobą, bo musiałam być silna. Chronić cię.

Alicja

Jeżeli tak, to połówka moich genów jest psychopatyczna. Może to nie mnie trzeba chronić a innych przede mną.

Matka

Nie! Nie!

Alicja

Nie wydzieraj się tak. Zawsze mnie uczyłaś, żeby mieć wzgląd na sąsiadów. A teraz umarłego mogłabyś zbudzić. Czego ty się ciągle boisz? Czasem wydaje mi się, że mnie.

Matka

Żartujesz, prawda? Wiesz, że boję się tylko o ciebie. Nie stój w drzwiach. Usiądź. Proszę cię. Porozmawiamy. Zawsze mogłyśmy rozmawiać ze sobą. Zrobię herbaty. Jesteś głodna? Ja też nie. Przyniosę herbatniki. Pragnienie tłumi głód. A potem po kilku łykach... Wiem, powtarzam się. Usiądź w twoim rogu. Wcale nie musimy kupować nowej kanapy. Ja też przywiązuję się do rzeczy.

Alicja

Tak jest najbezpieczniej.

Matka

Wygodnie ci? Co ja gadam? Ta sama kanapa, ten sam róg...

Alicja

Szkoda tylko, że miejsce, w którym stoi, nie jest to samo.

Matka

Rozumiem, że jesteś wściekła na mnie. Wierz mi, że gdyby można było inaczej... No nie. Nie teraz. Najpierw do kuchni. Najlepiej gada się przy herbacie.

(Alicja wstaje po wyjściu matki, zwiedza pokój, dokopuje meblom, podśpiewuje ze złością, odsłania okno, otwiera je, wychyla się, wpatruje w okolicę)

Matka

Co robisz? Wyziębisz całe mieszkanie. Zamknij. I zasłoń!

Alicja

Jesteśmy na trzecim piętrze. Tylko Spiderman mógłby nam zajrzeć do okna. Kiedyś opowiedziałam dzieciakom, że jest moim ojcem. Strasznie mi potem dokuczali. Jeden chłopak nazbierał pająków i wpuścił je ukradkiem do woreczka ze śniadaniem.

Matka

Nigdy mi o tym nie mówiłaś.

Alicja

A ty mi mówisz o wszystkim?

Matka

Na ile mogę. Chcę cię tylko chronić. Naprawdę.

Alicja

Za rok będę pełnoletnia. Odszukam rodzinę ojca. On naprawdę nie żyje? Nie kłam. Za rok i tak się przekonam.

Matka

Że to ktoś zupełnie nieznajomy. Nie interesuje mnie czy on żyje czy nie.

Alicja

A mnie tak!

Matka

Blada jesteś. Zjedz coś. Te są pełnoziarniste. I herbata stygnie.

Alicja

Tylko to potrafisz. Zjedz, wypij. Nie jestem gęsią. Jestem człowiekiem. Z ludźmi się rozmawia. Porozmawiasz ze mną jak będę grzeczna? Dobrze! Pełnoziarniste! Mam połknąć wszystkie naraz?! Tak?! Ta...

(Krztusi się, matka wali ją po plecach.)

Wystarczy! Zaplułam całą kanapę. Tak waliłaś, że nie mogłam się powstrzymać. Nawet na ciebie poleciało.

Matka

Zostaw! Od miesięcy nie mogę się zdobyć na wyrzucenie tej kiecki. Wreszcie to zrobię. I kanapę jednak kupimy nową. Ta nie ma szczęścia. Wszędzie plamki. Największa od soku. Pamiętasz? Sadzałaś na niej lalkę, żeby nie było widać.

Alicja

Ta od czasu jak straciłam tu cnotę z Michałem. Chcesz wyrzucić taki mebel? Historyczny? Może za dużo. Naznaczony emocjonalnie? Co za spojrzenie! Powiedz coś!

Matka

Nie wiem, co miałabym powiedzieć. Jestem... jestem... zaskoczona... Z pewnych spraw się nie żartuje. Chcesz mnie sprowokować. To mogę zrozumieć, ale żeby tak...

Alicja

Twoje łzy nie robią już na mnie wrażenia. Ja oduczyłam się płakać. Za to świetnie umiem zaciskać zęby.

Matka

Nie mów tak. Czasem trzeba płakać.

Alicja

Słyszałam cię po nocach. Byłam przerażona. Chciałam ci pomóc i nie wiedziałam jak. Zawsze czułam w tobie jakąś zaporę. Jakaś część twojej osoby była przede mną zamknięta. Nie śmiałam się dobijać.

Matka

Sama przed sobą schowałam pewne sprawy. Myślałam naiwnie, że znikną a one puchły w ciemności. Czuję się winna. To nieważne. Teraz ty jesteś ważna. Jak ty czujesz.

Alicja

Pytasz okółkiem czy nie jestem w ciąży? Spoko. Nie jestem. Postanowiłam zaczekać z dzieckiem do trzydziestki. A może nie mogę mieć dzieci? Ty nie chciałaś czekać, czy po prostu wpadłaś?

Matka

Bardzo chciałam cię mieć.

Alicja

Tak bardzo, że dałaś się zapłodnić psychopacie, przed którym rzekomo ciągle musimy uciekać? A może po prostu chcesz mnie mieć na wyłączną własność? Nigdy nie miałaś przyjaciół. Chowałaś się za nic niemówiącym uśmieszkiem jak za barykadą. Obserwowałam cię. Wydzielałaś z siebie po kwancie. Nie więcej. Dlaczego rozeszłaś się z Jurkiem? Lubiłam go. Lubiłam mieć prawdziwego tatę zamiast Spidermana.

Matka

To on nas opuścił.

Alicja

Nie wierzę! Sama go wystraszyłaś!

Matka

Tak.

Alicja

Nie rób z siebie cierpiętnicy! Ty wiesz, jakie ja historie wymyślałam na twój temat i o przyczynach naszych przeprowadzek? Byłaś agentką CIA we współpracy z Jamesem Bondem. Porwaną przez gangsterów córką milionera. Piątym aniołkiem Charliego.

Matka

Lubiłaś się w to bawić. Błyskawicznie zapamiętywałaś numery rejestracyjne.

Alicja

Ten powtarzający się należał może do samochodu sąsiada. A my znowu musiałyśmy się przeprowadzać.

Matka

Lubiłaś nowe miejsca. Były dla ciebie jakimś wyzwaniem. Zdobywałaś je. I nowych przyjaciół.

Alicja

Wiedziałam, że nie należy się przywiązywać. Tylko teraz, ostatnio. Trzy lata. Byłaś zazdrosna o Dorotę? Czy o Michała?

Matka

Nie zdawałam sobie sprawy, że tyle dla ciebie znaczą. Nie mówiłaś o nich więcej niż o innych. Byłaś zadurzona w tym aktorze. Jak on się nazywa? Jud? A nazwisko?

Alicja

Znudziło mi się życie w fantazji. Ucieszyłaś się jak nakryłaś Dorotę z Michałem w parku? A może ich śledziłaś?

Matka

Teraz fantazja cię ponosi. Miałabym się czym zajmować.

Alicja

Nikogo nie będę już tak kochać jak Michała! Napuściłaś Dorotę, żeby go zerwała?

Matka

Nie dam się wciągnąć w dyskusję tego rodzaju. Uczucia w twoim wieku są silne, ale na szczęście krótkotrwałe.

Alicja

Co ty wiesz o uczuciach?! Chyba, że kochasz telewizor!

Matka

Odpoczywam jak lubię. Telewizor można wyłączyć w przeciwieństwie do upajających się własnym gadaniem typów. Niewielu ludzi umie słuchać. Większość jest zupełnie niewrażliwa na innych.

Alicja

Szukasz wrażliwości? Sama jesteś jak słoń w składzie porcelany. Zmuszasz mnie do przenosin na rok przed końcem szkoły. Bo ci odbiło, że ktoś jeszcze o tobie pamięta po siedemnastu latach! Co byś mu nie zrobiła czy on tobie, to już historia!

Matka

Są wakacje. Przyzwyczaisz się. Nieraz wzdychałaś do dużego miasta. Będziesz mogła iść na studia na miejscu. Nie byłoby mnie stać na opłatę drugiego mieszkania.

Alicja

Wcale nie mam zamiaru iść na studia! Jak tak uwielbiasz naukę, trzeba było samej. Szukasz zawsze najbardziej kretyńskich prac. Tak, cieszyłam się jak wyprowadzałyśmy się z kolejnego grajdołka! Wstydziłam się, że moja mama jest sprzątaczką. Kasjerka w sklepie to był szczyt twoich osiągnięć. Po kim miałabym odziedziczyć magisterskie ambicje?

Matka

Chciałam pracować z dziećmi. Ale to było niemożliwe.

Alicja

Bo co? Pewnie bałaś się spróbować. Masz zamiłowanie do siedzenia w kącie. Nie masz prawa, żeby mi cokolwiek zarzucać jak znajdę sobie swój.

Matka

Nic ci nie zarzucam. Chciałabym tylko, żeby dobrze ci się ułożyło w życiu.

Alicja

To moje życie. Sama je muszę układać.

Matka

To prawda, ale niecała. Są ludzie, którzy potrafią jednym kopem zburzyć to, co staramy się ułożyć. Nawet fundamenty.

Alicja

Na przykład nie pozwolą komuś kochać.

Matka

Będziesz kochać. Będziesz szczęśliwa. Przekonasz się.

Alicja

Ty byłaś. Kochałaś kogoś zanim spotkałaś mojego ojca? Może nie potrafisz kochać? Mamo! Nie patrz tak! Nienawidzę u ciebie tego spojrzenia. Herbata ci zupełnie wystygła. Zaparzyć nową? A może jesteś głodna? Zostało parę pełnoziarnistych. Pocisz się? Masz serwetkę. Migrena?

Matka

Może. Nie. Tylko zmęczenie.

Alicja

Przytłumić światło? Fajny ten kontakt. I mieszkanie w ogóle. Najlepsze z dotychczasowych. Jutro wybierzemy się do parku. W dużym mieście powinien być duży park. Albo do kina? Zawsze lubiłaś kino. Skoczę rano po gazetę. Teraz pójdę do swojego pokoju. Też jestem zmęczona. Dlatego gadam trochę od rzeczy. Solidna firma poukładała też moje płyty? Założę słuchawki. Podać ci tabletkę?

Matka

Na razie nie. Wezmę jak będzie mi potrzebna. Mam w szufladce.

Alicja

Zaniosę tackę do kuchni.

Matka

Zostaw tylko herbatę.

Alicja

Naprawdę nie chcesz świeżej?

Matka

Wolę zimną. Jakbym musiała popić tabletkę.

Alicja

Przyniosę jeszcze pled. Żebyś nie zmarzła jak zaśniesz. Dobrze się śpi na tej kanapie. Już się zbieram. Odnoszę i wracam z pledem.

Matka

A Michał? Mówiłaś prawdę czy chciałaś mnie ukarać?

Alicja

Mamo!

Scena II

(przy kawiarnianym stoliku)

Dorota

Co za szczęście, że akurat zachciało mi się kawy. Niesamowite, że tak na siebie wpadłyśmy! Co ja gadam! Niesamowite, że nie zrobiłyśmy tego wcześniej. Alice! Jak ty wyładniałaś!

Alicja

Ty też. I nazywaj mnie Alą.

Dorota

Tak po prostu? Dawniej nie cierpiałaś swojego imienia. Nie chciałaś być ani z elementarza ani z tej bajki... Przypomnij mi.

Alicja

„Alicja w krainie czarów”. To już nie ja.

Dorota

Studiujesz anglistykę i powinnaś mieć prawo do oryginalnego brzmienia.

Alicja

Studiuję z miłości do Szekspira, nie Lewisa. A ty jesteś na medycynie z miłości do ludzkości czy twojej mamy? Zawsze mówiłaś, że chcesz być jak mama.

Dorota

Twoją mamę też zawsze lubiłam. Wydawała mi się tajemnicza. Uważałam, że ma uśmiech Mony Lisy.

Alicja

Straciła dwa zęby i nie chce słyszeć o sztucznych.

Dorota

Mieszkacie nadal razem? Strasznie tęskniłam za domem przez pierwszy rok. Jeździłam co tydzień. Póki nie poznałam Krzysztofa.

Alicja

Nie jesteś z Michałem?

Dorota

No wiesz! Dobrze! Przepraszam! Ciągle nie możesz o nim zapomnieć? Naprawdę powinnaś.

Alicja

To, że pamiętam nie znaczy, że przywiązuję wagę do tej pamięci. A dlaczego powinnam?

Dorota

Michał jest żonaty.

Alicja

Już? Z kim?

Dorota

Z Renią. Nie pamiętasz jej? Ta cepka, która zawsze recytowała na akademiach.

Alicja

Litwo, owczyzno moja... tak to chyba brzmiało pierwszy raz. Ryczały śmiechem nie tylko akuki i barany ale nawet cepki, zapominając o honorze pierwszej C. Potem recytowała już bez wpadek.

Dorota

Za to wpadła z Michałem. Do ślubu szła z brzuszkiem a on jak na ścięcie. Strasznie się roztyła po dziecku. On jeszcze bardziej.

Alicja

Strasznie mi imponowało, że ktoś z trzeciej chce mnie obściskiwać. Rozumiem, że inne też do niego wzdychały. Nie mam za złe. Chyba jedyny z całej budy nie miał pryszczy.

Dorota

Co z tego? Był świnia i tyle. Co on nawypisywał o mnie na Facebooku!

Alicja

Naprawdę? Gnojek! I pomyśleć, że przez pół roku był moim ideałem. A nawet trzy miesiące dłużej. Nie winiłam go o zdradę. Wszystkich tylko nie jego.

Dorota

Mnie pewnie najwięcej. Pociesz się, że zostałam ukarana.

Alicja

Naprawdę nie potrzebuję żadnego pocieszenia. Wspominam budę z dużą dozą sentymentu. Nawet głupstwa, które zrobiłam. Byłam wściekła, że znowu się przeprowadzamy. W złości przyznałam się matce, że straciłam cnotę z Michałem. Nie uwierzyła mi, chociaż to była prawda.

Dorota

Ty też?

Alicja

Wygląda na to, że grał z nami w ruską ruletkę. Dobrze, że tylko Renia nie wyszła z tego cało.

Dorota

Jak to nie? Nawet jej przybyło. Mam nadzieję, że mu da popalić.

Alicja

Ciągle jesteś na nich zła? Pierwszy raz coś ci się nie udało.

Dorota

Naprawdę tak myślisz? Teraz rozumiem. Zazdrościłaś mi. Niczego nie chciałaś od nas przyjąć. Mama chciała zabrać się razem z nami do Jugosławii.

Alicja

Marzyłam o tym, żeby być twoją siostrą. Ale nie byłam.

Dorota

Zawsze chciałam mieć siostrę.

Alicja

Byłyśmy prawdziwymi przyjaciółkami. Odbijałyśmy się w sobie nawzajem jak w lustrze. Opowiedz teraz, czego nie możesz wybaczyć Michałowi. Mamy prawo wrócić w małoletnie ploteczki i  szeptanki. Powydziwiać się nad ludzkimi świństwami.

Dorota

To było niedługo po twoim wyjeździe. Odlotowy facet czekał na mnie przed szkołą. Od razu go zauważyłam. Myślałam, że zemdleję jak zaczął iść w moją stronę. Patrzył na mnie. Uśmiechał się. Obejrzałam się za siebie. Nikogo. Do mnie? Naprawdę? Podszedł i przeprosił, że mnie zaczepia. Przedstawił się. Paweł Dębski. Zapytał czy mogę mu udzielić pewnych informacji. Jeżeli tak, to gdzie moglibyśmy porozmawiać. Prosił, żebym powiedziała gdzie podjechać. Wskazał na super brykę. Dwuosobowy kabriolet. Jak z filmu.

Alicja

Wsiadłaś? A jakbyś trafiła na zboczeńca?

Dorota

Nie myślałam o tym. Pojechaliśmy na tę górkę. Wiesz, z widokiem na rzekę. Patrzyłam na tę cholerną rzekę i serce waliło mi jak młotem. Poczułam jego rękę we włosach. Odgarnął mi jakiś kosmyk z policzka. Wtedy posłałam mu spojrzenie z serii „jam twoja”. Uśmiechnął się. Jak do dzieciaka. Z pobłażaniem. Skoczyłabym do rzeki, gdyby nie była tak daleko. A on zapytał czy wiem, dokąd wyjechałaś.

Alicja

Brawo! Ale masz fantazję! Jak się kończy ta bajeczka?

Dorota

Nawijał o tobie. Chyba o miłości. Wpatrzyłam się znowu w rzekę. Chyba miałam nadzieję zobaczyć jak się topisz.

Alicja

Nie chwytam, co to wszystko ma do Michała.

Dorota

Powiedziałam Pawłowi, że straciłam z tobą kontakt. Odwiózł mnie z powrotem do miasta. Po drodze napatoczyliśmy się na Michała wplątanego w Renię. Pokazałam im palec. Potem ktoś mi doradził, żebym zajrzała na Facebook’a. Byłam dziwką, co lubi ze starszymi alfonsami na tylnym siedzeniu... fuj! Michał miał sprawę. Nie chcę o tym pamiętać. Błagałam rodziców, żebyśmy się przeprowadzili. Ojciec był jak zwykle zasadniczy. „Ucieczka jest przyznaniem do winy. Za głupstwa też się płaci. Będziesz miała nauczkę.” Itd, itp. Z czasem wszystko przycichło.

Alicja

To ten Paweł istniał naprawdę?

Dorota

Pewnie. Nie odszukał cię?

Alicja

Na szczęście nie. Na pewno zboczeniec. Porwałby mnie i molestował w jakiej piwnicy.

Dorota

Był cholernie przystojny. Młody, ale już nie chłopak. Potem żałowałam, że nie byłam szlachetna i nie dałam mu numeru twojej komórki. Dzwoniłam nawet do ciebie, ale numer był już nieaktualny.

Alicja

Matka z okazji przeprowadzki sprawiła mi nową komórkę z nowym numerem. Zastrzeżonym, oczywiście.

Dorota

Zawsze żałowałam, że straciłyśmy kontakt. Nadrobimy? Wpadłabym do ciebie, albo ty do mnie.

Alicja

Lepiej ja. Matka coraz bardziej dziwaczeje. Wszystkich o coś podejrzewa. Nie rozmawiam z nią o moich sprawach. Nie pasują do jej wyimaginowanego świata. Pomyśleć, że tak długo w nim siedziałam. Byłam jej małą Alicją w krainie jej czarów. Myślę, że romansik z Michałem był próbą wyrwania się z niej w dorosłość.

Dorota

Masz teraz kogoś?

Alicja

Człowieka nie można mieć na własność. Kocham go.

Dorota

Opowiadaj! Kto i co? Jak ma na imię?

Alicja

Najpierw ty opowiedz o Krzysztofie.

Dorota

To naprawdę musi być coś poważnego skoro nie chcesz o nim mówić. Zawsze byłaś skryta. Niechętnie mówiłaś o swoich uczuciach. Dobrze, dobrze, już zmieniam temat. Krzysztof jest na ostatnim roku. Też medycyna. Chcemy się pobrać. Mama jęczy, że za wcześnie. Najpierw skończyć studia, zanim obarczymy się obowiązkami, dziećmi. Jakbyśmy dopiero po ślubie byli zdolni zmajstrować dzidziusia. Rodzice są naprawdę ślepi.

Alicja

Nie rozmawiam z matką o moich sprawach.

Dorota

Nawet o nim nie wie? Imię możesz mi chyba zdradzić?

Alicja

Artur. Artur. Lubię wypowiadać głośno jego imię. Artur.

Dorota

Rozmawialiście o ślubie?

Alicja

Nie rozmawiamy o praktycznych rzeczach. Nie jesteśmy zapobiegliwi. Kochamy się.

Dorota

Przecież z tym, którego się kocha, chce się spędzić całe życie. To chyba naturalne.

Alicja

Nie stawiamy sobie warunków. Całe życie? To takie dalekie. Jestem przyzwyczajona nie przewidywać, co się zdarzy. Tylko w marzeniach wszystko się spełnia.

Dorota

Teraz czuję się przyziemna. Oglądaliśmy już meble w Ikei.

Alicja

Tak chyba trzeba. Ale ja nie potrafię. Boję się.

Dorota

Czego? Skoro się kochacie. Ty! On chyba nie jest żonaty?

Alicja

Nie. Jeszcze nie.

Dorota

Ktoś z twojego roku?

Alicja

Nie. Już po studiach. Dziennikarz.

Dorota

Proszę, proszę! A będzie się chciał zadać z mizernymi żakami?

Alicja

Niech pomyślę. W piątek i sobotę kelneruję. W niedzielę tylko do piątej. Wieczór niedzielny pasuje? Zapisz mi numer komórki. Umówimy się jak pogadam z Arturem.

Scena III

(dom Alicji)

Artur

Jak tu zwyczajnie! Co się dziwisz? Tak długo musiałem się dopraszać o zaproszenie, że wyobrażałem sobie, że mieszkasz w wieży więziona przez czarnoksiężnika wcielonego w postać puszczyka. Uciekałaś od niego we dnie, bo musiał wtedy spać. Sowy sypiają w dzień, no nie?

Alicja

Śliczna bajeczka. Co cię tak nosi? Usiądź!

Artur

Za chwileczkę. Chcę poznać twoje otoczenie. Człowiek wyrwany z kontekstu jest płaski jak wycinanka. Jaki ładny widok z okna! Prawdziwy park. Stare drzewa. Drzewko na moim skwerku uschło. Chyba psy zaszczały je na śmierć.

Alicja

I tak wolałabym mieszkać w śródmieściu. Wszędzie blisko.

Artur

To prawda. A ty upierasz się, żeby wracać do domu na noc.

Alicja

Mówiłam ci, że nie musisz mnie za każdym razem odprowadzać.

Artur

Nie spałbym całą noc rozmyślając czy bezpiecznie dotarłaś do domu.

Alicja

Czasem nie jestem pewna czy mówisz poważnie czy żartujesz.

Artur

Ludzie, którzy wszystko o sobie wiedzą zanudzają się nawzajem na śmierć. Nie sądzisz? Jakby czytali w kółko tę samą powieść. Ile tu książek! Interesuje cię psychologia?

Alicja

W tej chwili tylko twoja. Wiercisz się jak nadpobudliwy dzieciak. Siadaj! Przygotuję coś do jedzenia. Kochanie!

Artur

Nie nazywaj mnie tak! Przepraszam! Nie cierpię tego słowa. Moi rodzice tak się do siebie zwracali a w moich uszach brzmiało jak... obelga... prawie. Nie gniewaj się. Nie chciałem cię urazić. Zareagowałem instynktownie. Jak pies. Możesz mnie nazywać jak chcesz. Pieseczkiem, Tureczkiem czy misiem. Wymyśl sama. No, uśmiechnij się! Chodź do mnie. Nie? A mnie wolno podejść? Ty płaczesz? Przepraszam, przepraszam, przepraszam.

Alicja

Przestraszyłeś mnie. Patrzyłeś na mnie jakbyś się dziwił, kim jestem. Byłam dla ciebie obca i ty też stałeś się dla mnie obcy. To było jeszcze gorsze.

Artur

Kocham cię.

Alicja

Słyszę jak ci burczy w brzuchu. Mnie też. W takim hałasie nie sposób rozmawiać. Zrobię coś do jedzenia.

(Artur przegląda książki z półki podczas jej nieobecności, jedna interesuje go szczególnie, siada z nią na kanapie)

Nudziłeś się? Co czytasz?

Artur

Już przestaję. Będę ją mógł pożyczyć?

Alicja

Pewnie. Teraz jedz.

Artur

Pierogi?

Alicja

Sowa wyczarowała. Z garmażu. Tylko odgrzałam. Weź maślankę.

Artur

Ale jestem napchany. I senny.

Alicja

Włączyć telewizor, piesku? Świetnie się przy nim drzemie, miśku.

Artur

Ciągle nie możesz mi darować? Nie włączaj. Wytłumaczę ci. Między rodzicami stale wyczuwałem jakieś napięcie. Nie kłócili się, zwracali do siebie jak mówiłem, a jednak... mróz... lodowaty prąd... dzieciaki zawsze winią siebie, prawda?

Alicja

Biedaku! Lepiej by było, gdyby się rozstali. Rozwiedli się?

Artur

Mama umarła jak byłem na trzecim roku. Ojciec był załamany. Nie czułem w tym pozy. Naprawdę mu jej brakowało. Myślę, że brakuje do tej pory. Też tęskniłem za matką i jednocześnie czułem się jak świnia, bo spodziewałem się, że atmosfera w domu zelżeję. Zbliżyliśmy się do siebie z ojcem.

Alicja

To przecież dobrze.

Artur

To raczej nieuniknione, że rodzice przekazują nam swoje garby. Biedne małolaty.

Alicja

Więc co? Udawać, że się jest jak trzcinka? A szczerość? Chciałbyś mieć dzieci?

Artur

Nie wiem. A ty?

Alicja