Wydawca: Psychoskok Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2014

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Dla wnuków - Małgorzata Chaładus

Tytuł książeczki mówi sam za siebie. Przeznaczona jest dla maluchów, których nie zdążyły jeszcze wciągnąć po czubek głowy gry komputerowe. A zresztą wiem z obserwacji moich wnuków, że jedno nie przeszkadza drugiemu. Zawsze lubiłam czytać dzieciom. Najpierw córkom, potem wnukom. Dla dzieci świat baśni jest na wyciągnięcie rączek. Nie ma wyraźnej granicy z rzeczywistością. To co wydarza się w bajce jest realne, musiało wydarzyć się naprawdę. Tzw. częstochowskie rymy, do których nie przyznałby się żaden poważny poeta, zachwycają małych czytelników. Czy to znaczy, że dla dzieci można pisać na kolanie, byle jak? Wcale tak nie uważam. Mali czytelnicy zasługują na największy szacunek. Bez niego nie wypada wciągać ich w zaczarowany świat książki.

Nasz ogród i okolica od dawna zamieszkałe są przez najdziwniejsze stworzenia. Jednego dnia za każdym krzakiem czyha tyranosaurus rex. Drugiego odwiedza nas smok nie bardzo uprzejmy. A trzeciego z lasu skrada się troll, żeby wyjadać truskawki i podkradać poziomki. Trzeba się ich strzec. Nawet babci nie wolno iść ścieżką prosto do warzywnika. Te ważkie problemy starałam się rozwiązać w historyjkach Dla wnuków. Książeczka zawiera również wierszyki, trochę zaprawione pedagogiką i trochę wesołe.

Nikt nie jest w stanie tak zupełnie do końca rozstać się z dzieckiem, którym każdy z nas kiedyś był. Myślę, że w pisarzach pamięć o nim jest szczególnie żywa. Skąd indziej mogliby mieć tyle fantazji, żeby zaludniać stronę po stronie wyimaginowanymi postaciami? Niemało fantazji można też pożyczyć od dzieci. Mój wnuk Daniel narzekał kiedyś na deszcz po drodze z przedszkola. Powiedziałam mu, że po deszczu rosną i dzieci i grzyby. Zapytał czy domy też wtedy rosną. Tak narodziło się jedno z opowiadanek w zbiorku „Dla wnuków”. Wierszyki powstały przy pomocy rymowanek, w które bawiłam się z wnukami. Czy do każdego słowa uda się nam znaleźć rym? Ile było przy tym śmiechu! Dzieci są wrażliwe na słowo.

Czytajmy im.

Opinie o ebooku Dla wnuków - Małgorzata Chaładus

Fragment ebooka Dla wnuków - Małgorzata Chaładus

Małgorzata Chaładus "Dla wnuków"

 

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok, 2014 Copyright © by Małgorzata Chaładus, 2014

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

 

Skład: Arkadiusz Woźniak INFOX e-booki Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Zdjęcie okładki: © julien tromeur; Matthew Cole; WaD; janista - Fotolia.com

 

ISBN:  978-83-7900-205-41

 

Wydawnictwo Psychoskok ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin tel. (63) 242 02 02, kom.665-955-131

wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:

Małgorzata Chaładus
Dla
wnuków
Wydawnictwo

Sen

Gdzie się piasek złoci ładnie

Mała flądra drzemie na dnie.

Jak to flądra, śpi na boku.

Wkoło cisza, wkoło spokój.

Śpi i śni, że trzy makrele

Wybrały się na wesele,

Bo się żenią: krab z krewetką

Otoczeni gości setką.

I jest bardzo uroczyście,

Rybie łuski lśnią srebrzyście,

Gdzie ławica cała śledzi

Przy okrągłym stole siedzi.

Śledzą je spod oka dorsze

Pyszniąc się, że nie są gorsze.

Aby przybyć tu, węgorze,

Przepłynęły całe morze.

Są więc troszkę zadyszane,

Lecz przybyły zgodnie z planem.

Małże w muszlach kolorowych

Piją koktajl malinowy.

A meduzy tańczą walca

Na swych czułkach jak na palcach.

Łezka oczko flądry rosi.

Czemu mnie nikt nie zaprosił?

Rok

W styczniu rok nowy do nas przychodzi.

W lutym mróz szczypie i wicher chłodzi.

W marcu marzymy wszyscy o wiośnie.

W kwietniu sad wreszcie kwitnie radośnie.

Maj oczy świeżą zielenią cieszy.

Z czerwcem już lato do nas się spieszy.

W lipcu powietrze pachnie lipami.

A w sierpniu żniwa idą polami.

Potem wrzosami rozkwita wrzesień

I z październikiem przychodzi jesień.

Listopad strąca ostatnie liście.

Grudzień znów mrozem dmucha siarczyście.

Zaprzęga sanie Święty Mikołaj.

Choinki pachną ślicznie dokoła

I ptasie nutki brzmią kolędami.

Wkrótce rok nowy znów będzie z nami.

Ile przyniesie nowych miesięcy?

Zawsze dwanaście. Ni mniej ni, więcej.

Na plaży

W piaskowym zamku mieszka

Król i królewna Śnieżka.

Zielony smok wytrwale

Wysyła na zwiady fale

A mewy spod obłoków

Mnie znoszą wieści o smoku.

Już fala mury podmywa.

Z łopatką do boju się zrywam.

Smok rozzłoszczony się pieni,

Chce zamek w ruiny zmienić

I marzy skrycie na pewno

By się ożenić z królewną.

Jesień

Trawa się mieni srebrzyście

A na niej czerwone liście.

Kasztany zaś i żołędzie

Pytają: co z nami będzie?

Mamy tu marznąć wśród szronu?

Nikt nas nie weźmie do domu?

Wystarczy zapałek kilka

I pracy niedługa chwilka

I masz już gromadkę ludzików

Albo wesołych koników,

Skrzatów w czapeczkach zielonych

Wśród lasu liści czerwonych.

Chętnie się też pobawimy

Z ludzikami z plasteliny.

Zapasy

Wiewiórka w leszczynie

Robiła zapasy.

Myślała o zimie.

Przyjdą ciężkie czasy.

Zbierała orzeszki,

Potem je chowała.

Niedaleko ścieżki

Siedem zakopała.

Cztery na polance

I dwa w zagajniku,

Dziewięć tuż przy skałce,

Osiem przy strumyku.

Kopała,chowała,

Bardzo się spieszyła,

W końcu zapomniała

Gdzie je zostawiła.

Pod świerkiem patrzyła,

Pod klon zaglądała,

Na sosnę wskoczyła

Aż się zasapała.

Skosztowała jeszcze

Czerwone korale.

Jarzębiny nie chcę.

Nie smakuje wcale.

Pobiegła nazbierać

Orzeszków bukowych.

Nie boi się teraz

Miesięcy zimowych.

Wyliczanka

Deszczyk pada, słońce świeci,

Po podwórku skaczą dzieci.

Liczą: ele, mele, dudki,

Deszczyk ten jest dość cieplutki

I bez przeszkód wobec tego

Bawimy się w chowanego.

Kuku ryku na patyku,

Fiku miku na druciku,

Jak się schowam w ciemnym kątku

Nie znajdziecie mnie do piątku.

Raz, dwa, trzy!

Kryjesz ty!

Na dworze

Jeszcze spać się nie położę.

Jeszcze pobyć chcę na dworze.

Jeszcze słonko ładnie świeci.

Jeszcze wokół tyle dzieci.

Jeszcze oczka bystro patrzą.

Jeszcze nóżki chyżo skaczą.

Jeszcze mnie nie woła mama.

Jeszcze nie jest śpiąca sama.

Dzielny miś

Na wycieczkę ruszył miś,

Żeby się przekonać dziś

Co pod łóżkiem się znajduje

Kto też tutaj zamieszkuje?

Może smok co ogniem zionie

Z czarną łuską na ogonie?

Może tygrys, może lwy

Lub niedźwiedzie groźne trzy?

Chyba jakoś się obronię.

Miś widelec chwycił w dłonie

I pokrywkę zamiast tarczy,

Czy to aby już wystarczy?

Dla pewności więc na głowę

Wdział wiaderko kolorowe.

Ruszył dzielnie z błyskiem w oku.

Nagle potknął się w półmroku.

Czy ktoś tutaj robi czary?

Nie, to tylko klocek stary.

A tuż obok leży kredka,

Duży guzik i skarpetka

Nie do pary, niewyprana,

Opuszczona, zapomniana.

Tuli się do piłki barwnej,

Bo we dwoje zawsze raźniej.

Biała kartka wyczekuje

Czy ktoś wreszcie narysuje

Jakiś domek albo kwiat,

Listek, który z drzewa spadł,

Ptaszka co nad lasem leci

Lub biegnące drogą dzieci?

Wszystkie rzeczy zapomniane

Wnet podniosły wielki lament.

Wszystkie aż się dławią kurzem,

Nie chcą tutaj zostać dłużej.

Westchnął misio, nie dam rady

By was zebrać do szuflady.

Lecz Danielek coś poradzi,

Gdy go misio przyprowadzi.

Zaraz ruszam po ratunek

By zakończyć wasz frasunek.

Bukiecik

Zerwę dla mamusi kwiatki.

Może dzwonki i bławatki,

Może niezapominajki

Co rozkwitły prosto z bajki,

Może bratki i kąkole?

Sam