74,99 zł
CHOPIN. PÓŹNE LATA. ARTYSTA W CIENIU MIŁOŚCI I CHOROBY
W drugim tomie wybitnej biografii Alan Walker towarzyszy artyście w okresie największych sukcesów i największych prób. W paryskich salonach, gdzie Chopin błyszczy jako kompozytor i pianista, otaczają go najwybitniejsze postacie epoki. A jednak to właśnie teraz rozpoczyna się jego najbardziej skomplikowana droga: okres choroby, wyczerpującej pracy i trudnych wyborów osobistych.
W samym centrum tej opowieści stoi George Sand. To w jej domu w Nohant Chopin tworzy muzykę, która na zawsze odmieni historię romantyzmu. Walker z wyjątkową wnikliwością przedstawia ich związek, pełen namiętności, opiekuńczości, ale też konfliktów i nieporozumień.
Biograf, korzystając z nowych materiałów i skrupulatnych badań, pokazuje, jak wielkie arcydzieła wyrastały z kruchości ciała, napięć codzienności i głębi uczuć. To portret artysty, którego życie nigdy nie było spokojne – ale zawsze było wielkie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 537
Data ważności licencji: 3/25/2030
Pamięci mojego dziadka
Edwarda Ernesta Whitby’ego,
mądrego doradcy i najlepszego przyjaciela
Tytuł oryginału
Fryderyk Chopin. A Life and Times
Copyright © 2018 by Alan Walker
Maps copyright © 2018 by Bridget Whittle
Published by agreement with Harold Ober Associates and Graal Sp. z o.o.
Konsultacja merytoryczna
dr Ewa Sławińska-Dahlig
Projekt okładki
Michał Pawłowski / kropka i kreska
Grafika na okładce
Domena publiczna
Redaktorka inicjująca
Ewelina Olaszek
Koordynacja procesu wydawniczego
Agata Błasiak, Karolina Pawlik
Opieka promocyjna
Klaudia Kusy
Redakcja
Mirosław Dąbrowski / Wydawnictwo JAK
Korekta
Aneta Tkaczyk, Bogumiła Ziembla / Wydawnictwo JAK
Indeks
Bogumiła Ziembla / Wydawnictwo JAK
© Copyright for the translation by SIW Znak sp. z o.o.,
Copyright © for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2025
ISBN 978-83-8427-526-9
Znak Horyzont
www.znakhoryzont.pl
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl
Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków
Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: [email protected]
Wydanie I, Kraków 2025
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
Czytelnik, który dotarł do tego miejsca, zapewne pamięta, że narracja pierwszego tomu, Warszawa–Paryż, urywa się tuż przed pierwszym spotkaniem Chopina z George Sand. Tom drugi, Paryż–Panteon, podejmuje tę opowieść oraz przedstawia najważniejsze kompozycje, które zapewniły Chopinowi trwałe miejsce w historii muzyki.
Z przyjemnością odsyłam również do początku poprzedniego tomu, gdzie podziękowałem wszystkim kolegom i badaczom, których pomoc przez lata była dla mnie nieocenionym wsparciem. Korzystając z okazji, raz jeszcze wyrażam im swą głęboką wdzięczność za nieustającą życzliwość.
A.W.
George Sand, obraz olejny Eugene’a Delacroix z 1838 roku | Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie
Fryderyk Chopin, obraz olejny Eugene’a Delacroix z 1838 roku | Luwr
El Mallorquin, bocznokołowy statek parowy, którym Chopin i George Sand popłynęli na Majorkę, akwarela Ramona Sampola Iserna | Museum Celda de Frédéric Chopin y George Sand
Klasztor w Valldemossie, akwarela Maurice’a Sanda z 1839 roku | Museum Celda de Frédéric Chopin y George Sand
Dom w Nohant, widok od strony ogrodu; pokój Chopina znajdował się na piętrze, trzecie okno od lewej strony | Maison de George Sand Nohant-Vic
Solange i Maurice Sand, rysunek Nancy Merienne z 1836 roku | Musée de la Vie romantique
Strona rękopisu Sonaty b-moll op. 35 zawierająca początkowe takty (kopia Adolphe’a Gutmanna) | Narodowy Instytut Fryderyka Chopina
Aula w College de France – rycina z 1844 roku | Project Gutenberg
Károly Filtsch, litografia Franza Eybla z 1841 roku | Albertina Museum Vien
Nekrolog Mikołaja Chopina, 5 maja 1844 | Biblioteka Narodowa
Ostatnie słowa Mikołaja Chopina: „Jako że dusi mnie kaszel, błagam, aby otworzyć moje ciało, żebym nie został pochowany żywcem” | l’Institut Bibliothèque Polonaise
„W ten sposób gra Listz [sic!]. Nie wolno tak grać akompaniamentu”, szkic piórkiem Maurice’a Sanda, czerwiec 1844 | Narodowy Instytut Fryderyka Chopina
Solange Sand, rysunek Auguste’a Clesingera, wiosna 1847 | Musée de la Vie romantique
Auguste Clesinger, niedatowany sztych | Mémoire Vive patrimoine numérisé de Besançon
Fryderyk Chopin, dagerotyp Louisa-Auguste’a Bissona z 1847 roku | Musée de la Musique
Program koncertu Chopina w domu lorda Falmout przy St. James’s Square, 7 lipca 1848 roku | British Library
Jane Stirling, portret pędzla Achille’a Deverii, ok. 1842 | Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie
Calder House w pobliżu Edynburga, dom lorda Torphichena, szwagra Jane Stirling, ok. 1930 | Museum of the Scottish Shale Oil Industry
Afisz koncertu z udziałem Chopina w Gentlemen’s Concert Hall w Manchesterze, 28 sierpnia 1848 roku 1842 | Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie
„P. Erskine 15.tysięcy zostawiła” – wpis w notatniku Chopina z 28 lipca 1849 roku | Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie
Ostatnie godziny Chopina, obraz olejny Teofila Kwiatkowskiego, październik 1849 | Polona
Zaproszenie na pogrzeb Chopina | Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie
Kościół Świętej Magdaleny, w którym 30 października 1849 roku odbył się pogrzeb Chopina | Musée de la Ville de Paris, Musée Carnavalet
„Żadnego gałgana do domu nie wpuszczę” – fragment rękopisu „Spowiedzi” Ludwiki | Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie
List, w którym Julian Fontana został upoważniony do przygotowania pośmiertnego wydania dzieł Chopina | Polona
Ksiądz Leopold Petrzyk niesie serce Chopina w stronę domu rodzinnego kompozytora w Żelazowej Woli, 17 października 1945 | Narodowy Instytut Fryderyka Chopina
Skopiowana ręką Jane Stirling strona z kwestionariusza Liszta | Narodowy Instytut Fryderyka Chopina
Wanda Landowska przy pianinie Bauzy w swoim berlińskim mieszkaniu, fotografia Alexandra Bindera, ok. 1913, fotografia dotychczas niepublikowana | Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie
Wanda Landowska w domu rodziny Canutow w Palmie podziwia pianino Pleyela należące do Chopina, 29 stycznia 1911 roku, fotografia dotychczas niepublikowana | Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie
Jak dotąd byłam zawsze wierna temu, co kochałam.
George Sand 1
Myśli, uczucia, czyny, pobudki George Sand owija w słowa jak w jedwab, jak w bawełnę, jak w papier.
Jarosław Iwaszkiewicz 2
W połowie października 1836 roku plotkarski Paryż żył sprawą powrotu do stolicy Liszta i hrabiny Marie d’Agoult, próbujących się zrehabilitować po skandalu, którego bohaterami stali się osiemnaście miesięcy wcześniej – kochankowie uciekli do Szwajcarii, gdzie urodziła się ich nieślubna córka Blandine. Sensacje te z wielkim zainteresowaniem śledzili zarówno wielbiciele Liszta, jak i zwykli paryżanie. Sam Liszt bez zbędnej zwłoki dostarczał szczegółów na temat ich pobytu w Genewie czy wypadów na szwajcarską wieś, pisząc eseje z cyklu Lettres d’un bachelier ès-musique (Listy wędrownego nauczyciela muzyki). Publikowane w „Revue et gazette musicale” Schlesingera, docierały do szerokiego grona czytelników.
Latem dołączyła do nich George Sand. Pisarka słała do Francji relacje znane jako Lettres d’un voyageur (Listy podróżnika). W jednej z nich opisała wizytę w dolinie Chamonix i we Fryburgu, gdzie Liszt grał na nowych organach Moosera i znakomicie improwizował na temat Dies irae z Requiem Mozarta. Sand odtworzyła w swojej prozie to niezwykłe wydarzenie, a rzecz została opublikowana w „Revue des deux mondes”3. Wszystkie informacje podawane przez Liszta i Sand są dziś skrupulatnie badane przez specjalistów i stanowią lekturę obowiązkową dla każdego, kto interesuje się szczegółami skandalu, którym ekscytowała się wówczas francuska stolica.
Drzewo genealogiczne George Sand
Kochankowie po powrocie z Genewy zamieszkali w modnym Hôtel de France, przy rue Laffitte pod numerem 23, i zastanawiali się, jak zostaną przyjęci. Nie musieli długo czekać na reakcję. Zalał ich potok życzliwie nastawionych gości – byli wśród nich Rossini, Meyerbeer, Berlioz i Chopin, którzy pospieszyli z wizytą zaraz po przyjeździe pary do Paryża. Marie zorganizowała kilka wieczorów z udziałem takich literatów, jak Sainte-Beuve, Balzac, Heine i Victor Hugo. Wkrótce Hôtel de France stał się ośrodkiem intelektualnym i artystycznym.
George Sand tymczasem wróciła do wiejskiego domu w Nohant. Pełna entuzjazmu Marie zaprosiła ją listownie do Paryża. Sand dała się namówić i wynajęła apartament przylegający do pokoi zajmowanych przez Liszta i Marie. Dzielili salon, w którym mogli bawić wspólnych przyjaciół i gości. „Tych, których nie lubisz – pisała Sand – będę przyjmować na półpiętrze”4. To w Hôtel de France, prawdopodobnie pod koniec października, Chopin i Sand przypadkowo się spotkali. Dopiero jednak wieczorem 19 listopada 1836 roku Sand usłyszała, jak Chopin gra na fortepianie podczas przyjęcia u Marie d’Agoult, i uległa fascynacji. Uczucie pozostało nieodwzajemnione. Chopinowi przeszkadzały jej cygara, męski strój i ekstrawaganckie maniery. „Cóż za antypatyczna kobieta, ta pani Sand! – mówił do Ferdinanda Hillera, gdy wracali do domu po przyjęciu. – Czy to naprawdę kobieta? Pozwalam sobie wątpić”5. W liście do rodziny w Warszawie wyraził się jeszcze dosadniej, pisząc, że „jest w niej coś odpychającego”6.
George Sand widziała, że sprawy nie idą po jej myśli, i szukała okazji, by naprawić szkody. Namówiony przez Liszta i hrabinę d’Agoult, 13 grudnia Chopin zorganizował spotkanie towarzyskie w mieszkaniu przy rue de la Chaussée d’Antin. Wśród wyróżnionych zaproszeniem znakomitości znaleźli się Heinrich Heine, Eugène Delacroix, markiz Astolphe de Custine i powieściopisarz Eugène Sue. Przybyli muzycy: Giacomo Meyerbeer, Ferdinand Hiller i Johann Pixis, jak również tenor Adolphe Nourrit, który w ostatnim czasie święcił triumfy w Operze Paryskiej. Obecni byli polscy emigranci, wśród nich Adam Mickiewicz („Dante Północy”, jak lubił go nazywać Liszt), Wojciech Grzymała, Jan Matuszyński, hrabia Bernard Potocki, sędziwy Julian Ursyn Niemcewicz, niezwykle szanowany współautor projektu Konstytucji 3 maja, i wreszcie ówczesny kronikarz życia Chopina Józef Brzowski, który pozostawił szczegółowy opis wieczoru w swoim pamiętniku7. Liszt i Marie d’Agoult przyszli z George Sand. Aby tym razem zrobić lepsze wrażenie, Sand pojawiła się ubrana w białe pantalony ze szkarłatną szarfą – kolory polskiej flagi. Zapewniło jej to dyplomatyczne zwycięstwo, zwłaszcza wśród emigrantów. Potem przez cały wieczór siedziała cicho na szezlongu przy kominku, paląc jedno ze swoich „poetyckich” cygar (które prawie na pewno zawierało dodatek opium), podczas gdy Nourrit przy akompaniamencie Liszta śpiewał pieśni Schuberta, w tym balladę Król olch.
Liszt się nie mylił, zauważając, że Chopina cechował osobliwy, niemal mizantropijny opór przed wpuszczeniem do swego mieszkania znajomych, nawet bardzo bliskich. Kiedy jednak już to zrobił, wrażenia były faktycznie niezapomniane. Wiele lat później Liszt wspominał właśnie ten wieczór w książce o Chopinie – nie podał, co prawda, konkretnej daty, ale można to wywnioskować ze szczegółów, które znalazły się w jego tekście8. Używając niezwykle lirycznego języka, opisał, jak pokój wydawał się niknąć w spowijających jego kontury cieniach, a z półmroku dochodziły dźwięki niewidocznego fortepianu Pleyela, jakby płynęły z niewidzialnego źródła. Oczarowana publiczność siedziała w migotliwym blasku świec. Czar prysł dopiero wtedy, gdy Chopin wstał od klawiatury, a Marie d’Agoult podała herbatę i lody. Potem nastąpił kulminacyjny punkt wieczoru: występ Chopina i Liszta grających Sonatę Es-dur na cztery ręce Moschelesa – Chopin grał drugą partię, Liszt pierwszą. Pixis przewracał strony nut, obrzucając widownię pełnym zadowolenia spojrzeniem i rejestrując najdrobniejsze oznaki przyjemności płynącej z tego, co jej zaserwowano. Właśnie wtedy zaczął kiełkować, a wkrótce miał rozkwitnąć jeden z najsłynniejszych romansów XIX wieku. Wielka namiętność między Chopinem a Sand, która w nim rodziła się powoli, a u niej wybuchła od razu, wprawiała w zakłopotanie nawet najbliższych przyjaciół, tak bardzo niedopasowani wydawali się postronnym. Mimo licznych komentarzy na temat ich odmienności romans od samego początku wspierała Marie d’Agoult, której jak mało komu zależało, by reflektor opinii publicznej ześlizgnął się z niej i Liszta i by Paryż znalazł inny skandal jako pożywkę dla plotek.
Nazwaliśmy tę parę niedopasowaną. On był powściągliwy, zdystansowany, nieco zniewieściały w zachowaniu, zawsze w nieskazitelnym stroju, wyglądał jak modelowy dandys. Ona, zuchwała i ekstrawagancka, otwarcie prezentowała radykalne poglądy polityczne. Wyglądała inaczej niż większość kobiet, nosząc męską odzież jako wizualny symbol równości płci. Jej sztuki i powieści przyciągały uwagę postępowymi poglądami społecznymi, zwłaszcza w kwestii emancypacji kobiet. Miała za sobą wiele związków z kochankami – pisarzem Jules’em Sandeau, dziennikarzem Henrim de Latouche’em, poetą Alfredem de Mussetem, doktorem Pietrem Pagellem i prawnikiem Michelem de Bourges’em. Opublikowana w 1833 roku powieść Lélia przyniosła jej szczególny rozgłos dzięki przedstawieniu koncepcji „wolnej miłości”. Wszyscy, którzy czytali książkę, odebrali ją jako portret samej Sand. O sześć lat starsza od Chopina, całkowicie przejęła inicjatywę w romansie. Tymczasem jednak minął już rok od chwili, gdy się poznali. Chopin nadal był potajemnie zaręczony z Marią Wodzińską, niepewny losów tego związku, a Sand jeszcze nie wyplątała się z relacji z najnowszym kochankiem, dramaturgiem Félicienem Mallefille’em, który na dodatek był wychowawcą jej syna Maurice’a.
Warto zatrzymać się w tym miejscu, aby się zastanowić nad złożoną osobowością kobiety, z którą Chopin spędzi kolejne dziewięć lat życia. Niektórzy biografowie twierdzili, że George Sand miała negatywny wpływ na kompozytora. Stworzyła mu wszakże ognisko domowe niezbędne, by mógł tworzyć. W czasie ich długiego związku powstało kilka największych jego dzieł, a gdy doszło do zerwania, źródło muzyki zaczęło w nim wysychać. Nie wolno również zapominać, że Sand stała się główną opiekunką Chopina w czasie nawrotów jego choroby i że była świadkiem niejednego kryzysu, który mógł się skończyć jego śmiercią. Życie Sand splotło się z egzystencją Chopina w stu różnych punktach. Nie należy lekceważyć tego faktu, gdyż oddziaływał on na wydarzenia, które miały wkrótce nastąpić.
Najlepsze źródło informacji o George Sand stworzyła ona sama. Wydana w latach 1850‒1854 autobiografia Historia mojego życia to obszerna kilkuczęściowa publikacja. Sand ściśle połączyła życie z literaturą, więc jej prozę należy traktować z ostrożnością. Obszerna korespondencja, na którą składają się tysiące listów do i od setek korespondentów, dostarcza jeszcze pełniejszego obrazu jej złożonego charakteru. Ale też jest to materiał, w którym fakty często mieszają się z fikcją, a na nieostrożnych czytelników czyha wiele pułapek. Trafnie ujął to Iwaszkiewicz: Sand wszystko „owija w słowa jak w jedwab, jak w bawełnę”9.
Najwcześniejsze wspomnienia Sand były związane z Nohant, posiadłością we francuskim regionie Berry, którą odziedziczyła po babce, owdowiałej Marie Aurore Dupin de Francueil. Rodowód ojca Sand, Maurice’a Dupina, sięgał aż do Fryderyka Augusta z Saksonii, czyli polskiego króla Augusta II Mocnego. Urodzony w zamożnej rodzinie, młody Maurice nie akceptował spokojnego trybu życia w wiejskim zaciszu pod czujnym okiem matki. Pragnął przygód, toteż mając dwadzieścia dwa lata, zaciągnął się do armii Napoleona i w stopniu porucznika został wysłany do Włoch jako adiutant przy sztabie generalnym. Tu jego wzrok padł na Sophie Victoire Delaborde, kobietę wyjątkowo atrakcyjną, ale o wątpliwej reputacji – przyszłą matkę George Sand. Stało się to w okolicznościach, które pisarka zapewne podkoloryzowała, aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić swoją historię.
Sand opisała matkę jako „jedną z cyganek świata”. Sophie Victoire była córką zubożałego ptasznika, który popadłszy w kłopoty finansowe, musiał się zająć sprzedażą kanarków na paryskich bulwarach. Została tancerką w paryskim teatrze, jednemu z licznych kochanków urodziła nieślubną córkę, a wreszcie wyjechała do Włoch w ślad za francuską armią jako kochanka generała. Tam poznała jego adiutanta, porucznika Maurice’a Dupina, który uległ urokowi kobiety i odbił ją generałowi – z tego powodu utrudniano mu awans na stopień kapitana, a potem majora. Jego matka odchodziła od zmysłów, gdy się dowiedziała, że syn nieprzytomnie zakochał się w dziewczynie, którą uważała za niewiele lepszą od prostytutki i której kategorycznie nie życzyła sobie pod swoim dachem w Nohant. Maurice sprowadził więc ukochaną Sophie Victoire do pobliskiego La Châtre, próbując w ten sposób uniknąć rodzinnej burzy. Na tę jednak nie trzeba było długo czekać. Sophie Victoire zaszła w ciążę na krótko przed wysłaniem Maurice’a do obozu wojskowego w Boulogne, a 6 czerwca 1804 roku w tajemnicy wzięła z nim ślub cywilny w Paryżu. Niecały miesiąc później, 1 lipca, urodziła się ich córka Amantine Lucile Aurore – przyszła George Sand. Kiedy owe wieści dotarły do pani Dupin, ta próbowała unieważnić małżeństwo, powołując się na brak osoby duchownej przy jego zawarciu. Był to początek długiego okresu niesnasek między Sophie Victoire a teściową, która pozostała nieprzejednana w kwestii wejścia córki ubogiego hodowcy ptaków do jej rodziny.
Kiedy Aurore (imię, którym przedstawiała się Sand) miała cztery lata, jej matka urodziła niewidomego syna Louisa. Rodzina przebywała wtedy w Hiszpanii, dokąd zabrał ją Maurice, którego pułk uczestniczył w kampanii napoleońskiej na Półwyspie Iberyjskim. Aurore była przekonana, że jej brat celowo został oślepiony przez hiszpańskich lekarzy z nienawiści do Francuzów. Dostawszy pozwolenie na powrót do Francji, Maurice zabrał rodzinę do Nohant, ale podczas podróży niemowlę zachorowało na ospę i zmarło. Rodzice pochowali je w ogrodzie w Nohant, pod gruszą. Po niespełna tygodniu od tej tragedii wydarzyła się kolejna. Kiedy Maurice jechał do Nohant z La Châtre nocą w ulewnym deszczu, koń się spłoszył i zrzucił go na ziemię. Maurice skręcił kark i poniósł śmierć na miejscu. Aurore latami prześladowały pełne cierpienia okrzyki matki, płaczącej, gdy obie niosły ciało ojca do domu. Pięćdziesiąt lat później wciąż przechowywała w pamięci ten wstrząs z dzieciństwa.
Widzę jeszcze, w którym miejscu pokoju byliśmy wtedy. Jest to ten sam pokój, w którym obecnie mieszkam i opisuję tę żałosną historię. Matka upadła na krzesło za łóżkiem. Widzę jej sinobladą twarz, bujne czarne włosy rozsypane na piersi, nagie ramiona, które okrywałam pocałunkami; słyszę jej rozdzierające krzyki. Była głucha na to, co do niej mówiłam, i nie odczuwała moich pieszczot. Deschartes [wychowawca Aurore, który przyniósł smutne wieści] rzekł do niej: „Proszę spojrzeć na to dziecko i żyć dla niej”10.
Podczas pogrzebu czteroletnia wówczas Aurore nie rozumiała, dlaczego wszyscy są ubrani na czarno, wyjaśniono jej więc, że to z powodu śmierci jej ojca. Wyrzekła wtedy słowa, które sprawiły matce największy ból: „Czy mój tata znów dzisiaj umarł?”. Rozumiała, czym jest śmierć, ale nie sądziła, by ten stan miał trwać wiecznie. Służący zarzekali się, że widzieli ducha jej ojca przemierzającego pokoje Nohant w galowym mundurze w chwili, gdy Aurore próbowała pocieszyć matkę. Spoczął niedaleko od Louisa. Targana żalem Sophie Victoire nie mogła znaleźć pocieszenia w obcym otoczeniu, wróciła więc do Paryża, do rodziny i nieślubnej córki Caroline. Madame Dupin wypłacała jej roczną rentę w wysokości 1500 franków w zamian za zrzeczenie się praw do opieki nad Aurore. Dziewczynka spędziła wczesne dzieciństwo w Nohant i w luksusowym paryskim mieszkaniu pani Dupin.
Niedługo po śmierci ojca Aurore dowiedziała się, że ma przyrodniego brata, Hippolyte’a Chatirona, owoc romansu Maurice’a Dupina z jedną ze służących jego matki, córką miejscowego cieśli, co wydarzyło się pięć lat przed narodzinami Aurore. Hippolyte, który wychował się w okolicy Berry, często gościł w Nohant. Mieli odmienne charaktery, mimo to między rodzeństwem wytworzyła się emocjonalna więź, wzmocniona tym, że ojca stracili w dzieciństwie.
Matka i babka Aurore nieustannie kłóciły się o jej wychowanie. Umowa, którą zawarto, by zapobiegać konfliktom, wywołała jedynie ustawiczną walkę przypominającą przeciąganie liny. Aurore o samej sobie mówiła, że była „jabłkiem niezgody”. Kiedy miała trzynaście lat, babka umieściła ją w klasztorze, ceniła bowiem zalety klasztornej edukacji. Mimo groźnej nazwy i nieco ponurej historii klasztor Dames Augustines Anglaises (używany jako więzienie po rewolucji francuskiej) był jedną z najlepszych paryskich szkół z internatem. Założyły go angielskie siostry, których zakon przeniósł się do Francji, gdy Cromwell rozpętał prześladowania katolików. Aurore spędziła tam trzy lata. Nauczyła się angielskiego, nosiła taki sam jak mniszki fioletowy habit, studiowała Żywoty świętych. Oblubienice Chrystusa szybko wygładziły ostre kanty jej wiejskiego wychowania. W ich zamkniętym środowisku Aurore wkrótce poczuła się jak w domu.
Już w tak młodym wieku miała bystry umysł i dobre pióro. Rozejrzawszy się wokół siebie, podzieliła szkolne koleżanki na trzy grupy: głupie, mądre i diablice wcielone. Siebie umieściła w ostatniej grupie i jako „diabeł pośród mniszek” czasami wywoływała taki chaos, że zakonnice nazwały ją „szaloną”. To sprawiło, że stała się bardzo popularna wśród dziewcząt, które przezwały ją „Some Bread”, tłumacząc tak na angielski „du pain” – lichy kalambur wykorzystujący jej nazwisko. Jedynymi mężczyznami, których widywała, byli dwaj kapelani, abbé de Villèle i abbé de Prémord. Ten ostatni był także jej spowiednikiem i opracował dla niej kodeks moralny, którym miała się kierować w życiu. Na piedestał została wyniesiona cnota, a wszelkie próby jej naruszenia „przez kogokolwiek, bez względu na to, jak honorowe”, należało zgłaszać. Kiedy jakaś dziewczyna wypowiadała „złe słowa”, zakonnice zmuszały grzesznicę, by padła na kolana i całowała podłogę. Pokoje młodszych dziewcząt były nieogrzewane, podawano im tylko proste potrawy. Korespondencja podlegała cenzurze. Kiedy jeden z listów Aurore do babki otwarła matka przełożona, okazało się, że zawiera on litanię skarg na cały personel szkoły, w tym na samą przełożoną. Jedynie interwencja pani Dupin, która w tej sprawie stanęła po stronie wnuczki, pozwoliła jej uniknąć kary. Nic dziwnego, że Aurore stała się później buntowniczką, odwróciła się od Kościoła i przeobraziła w Lélię. Będąc wrogiem cenzury, czerpała z bogatego zasobu nastoletnich wspomnień, ilekroć chciała uchylić zasłonę hipokryzji, za którą ludzie na ogół lubią uprawiać swoje niedyskrecje.
Wyzwolona w końcu z ograniczeń angielskiego klasztoru, Aurore wróciła do babki do Nohant. Najbardziej obawiała się zaaranżowanego małżeństwa, a więc typowego losu dziewczyny z jej pozycją. Pani Dupin w tym czasie jednak doznała udaru i nie miała zamiaru zajmować się swataniem dziewczyny. Intymne rozmowy zbliżyły babkę i wnuczkę i koniec końców starsza pani uczyniła Aurore swoją spadkobierczynią. Pani Dupin zmarła w Nohant 26 grudnia 1821 roku na skutek drugiego udaru. Jej ostatnie słowa skierowane do czuwającej przy łóżku Aurore brzmiały: „Tracisz swoją najlepszą przyjaciółkę”. Po śmierci babki Aurore odziedziczyła Nohant i stała się na tyle majętna, by zyskać niezależność. Miała zaledwie siedemnaście lat. Sophie Victoire, której protesty usiłowano uciszyć niewielką rentą, bezskutecznie próbowała podważyć testament. Ta sytuacja na zawsze zwaśniła matkę i córkę.
Wkrótce do Nohant zaczęli przybywać zalotnicy, lecz Aurore odprawiała ich z kwitkiem. Kilka razy zrobiła to również Sophie Victoire, która próbowała sprawować nieoficjalną kontrolę nad osobistymi sprawami córki. Mimo sprzeciwu matki, a być może także po to, by się od niej uwolnić, Aurore 17 września 1822 roku poślubiła dwudziestosiedmioletniego Casimira Dudevanta11. Wniosła mu w posagu 100 tysięcy franków oraz posiadłość Nohant, w której rozpoczęli życie małżeńskie. Jak opowiada Aurore, była „całkowicie niewinna”, nigdy wcześniej nie dzieliła łóżka z mężczyzną. Doświadczenie to uznała za przyjemne, a nawet rozkoszne. Już po kilku tygodniach zaszła w ciążę. W kolejnych miesiącach Casimir całymi dniami jeździł po polach i lasach wokół Nohant, oddając się swej ulubionej rozrywce, czyli polowaniu, podczas gdy Aurore zajmowała się szyciem i dzierganiem wyprawki niemowlęcej. Robótki ręczne stały się zajęciem, do którego lubiła wracać w chwilach stresu.
Kiedy nadszedł jej czas, para wyjechała do Paryża i wprowadziła się do Hôtel de Florence, gdzie Aurore 30 czerwca 1823 roku, na dzień przed swoimi dziewiętnastymi urodzinami, wydała na świat syna Maurice’a. Szybko zrozumiała sens powiedzenia „co nagle, to po diable”. Nietrudno naszkicować linię rozwoju jej małżeństwa, bo jest to linia powoli opadająca w dół. Gdy wrócili do Nohant, odkryła, że zamieniła jedno więzienie na drugie. Casimir był apodyktycznym mężem, który lubił czuć się panem domu – nawet jeśli dom nie należał do niego. Pierwsze dni przebiegły jeszcze dość spokojnie, ale kiedy Aurore obstalowała fortepian, z zamiarem powrotu do swojej dawnej miłości – muzyki, Casimir wyraził sprzeciw. „Widziałam, że nie lubisz muzyki, i przestałam grać” – napisała. Niektórzy biografowie twierdzą, że Aurore wykazywała obojętność na muzykę, ale prawda wygląda zupełnie inaczej. Madame Dupin udzielała dziewczynce lekcji gry na fortepianie, uczyła ją też podstaw harmonii. W późniejszym okresie życia Sand potrafiła zanotować niektóre pieśni ludowe, które słyszała w prowincji Berry, „w tym bourrée, na które Chopin był szczególnie wyczulony”. W autobiografii wyznała zresztą: „rozumiałam piękno, które wywiera na mnie wrażenie i unosi mnie bardziej w sztuce dźwięków niż we wszystkich innych sztukach”12. Zabraniając żonie czerpać radość z muzyki, Casimir ją unieszczęśliwiał. A to był dopiero początek.
Casimir uganiał się za kobietami. Pod koniec dnia wspinał się po schodach do pokoi służących i oddawał się uciechom w ramionach dwóch pracujących w posiadłości dziewcząt, Claire i Pepity. Claire zaszła w ciążę, a Aurore nigdy nie uzyskała pewności, czy ojcem był jej mąż, czy może przyrodni brat Hippolyte, ponieważ Claire obdarowywała wdziękami obu. Aurore znalazła sposób, jak sobie poradzić z tym tłokiem w małżeństwie, tyle że wtedy zrobił się on jeszcze większy – ale o tym za chwilę. Tymczasem zaczęło dochodzić do ostrych spięć z Casimirem w związku ze złym zarządzaniem majątkiem i marnotrawieniem należących do Aurore pieniędzy. Zmusiło ją to do sporządzenia dokumentu prawnego, który miał chronić ich indywidualne interesy, a gdyby sprawy zaszły za daleko, mógł posłużyć za podstawę ugodowego unieważnienia małżeństwa. Warunki umowy nie dawały Casimirowi spokoju, bo dla niego oznaczały, że mógł stracić dach nad głową. Przy stole, niejednokrotnie w obecności gości, dochodziło do awantur. Casimir, gdy wypił za dużo, stawał się agresywny. Prawdziwa burza wybuchła pewnego dnia, gdy kazał żonie opuścić salon, a ona nie posłuchała. Przypomniała mu, że „jest u siebie”, i ani drgnęła. Wściekły Casimir rzucił się po strzelbę myśliwską, która wisiała na ścianie, ale zanim w furii zdążył wystrzelić, obezwładnił go Alexis Dutheil, jeden z uczestników spotkania13.
Ważną sprawą, która rzutowała na życie w Nohant, były niepewne okoliczności poczęcia córki Aurore, Solange. Istnieją uzasadnione powody, by przypuszczać, że ojcem Solange był nie Casimir, ale Stéphane Ajasson de Grandsagne, z którym – wedle delikatnego opisu, jaki zostawił André Maurois – Sand „w swoim panieńskim pokoju uprawiała sentymentalną osteologię”14. Kiedy Aurore spotkała go po raz pierwszy, Stéphane był studentem medycyny i został zaangażowany przez jej nauczyciela, François Deschartres’a, do tego, żeby udzielał jej lekcji anatomii, a nawet dopuścił ją do asystowania przy zabiegu operacyjnym. Dzięki temu Aurore w charakterze obserwatorki brała udział w amputacji kończyny i w sekcji zwłok. Te doświadczenia przygotowały ją do radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych, nigdy też nie bała się widoku krwi15. Przyswoiła sobie wiedzę z zakresu farmacji i umiała doradzać mieszkańcom La Châtre, jak najlepiej leczyć ich dolegliwości. Stéphane zakochał się wtedy w Aurore, lecz była zbyt młoda, by myśleć o małżeństwie. Zresztą babka nie pozwoliłaby poświęcić wnuczki na ołtarzu ubóstwa, a Stéphane pochodził z biednej rodziny i miał dziewięcioro braci i sióstr.
Przełom w ich znajomości nastąpił jesienią 1827 roku, kiedy Stéphane odwiedził Nohant, a Casimir przebywał w Paryżu. Podczas pobytu Stéphane’a w Berry Aurore nie rozstawała się z nim. Nawet nie próbowali kryć oczywistego wzajemnego przywiązania. Kiedy Stéphane wrócił do Paryża, Aurore postanowiła kontynuować związek. Gdy tylko Casimir pojawił się w Nohant, jego żona wyjechała do stolicy w poszukiwaniu Stéphane’a. Dotarła tam 5 grudnia i wprowadziła się do Hôtel de Florence, tego samego, w którym trzy lata wcześniej urodziła Maurice’a. Przedłużyła pobyt w Paryżu o ponad dwa tygodnie, wyjaśniając Casimirowi, że konsultuje się z różnymi lekarzami w sprawie swego zdrowia. Rzeczywiście nie najlepiej się czuła, a dzięki znajomościom Stéphane’a zbadali ją czołowi lekarze tamtych czasów, w tym kierownik Wydziału Lekarskiego w szpitalu Salpêtrière profesor Augustin Landré-Beauvais, który wszakże nie znalazł u niej niczego niepokojącego. Problemy zdrowotne Aurore były bowiem związane bardziej ze stanem umysłu niż ciała – dręczyło ją sumienie, i to nie bez powodu. Dziś wiemy, że w tym czasie wymieniała ze Stéphane’em intymne listy miłosne16. Ich treść wyraźnie prowadzi do jednego wniosku: przyjechała do Paryża z zamiarem kontynuowania romansu. Kiedy w końcu około 20 grudnia wróciła do Nohant, była w ciąży.
Solange urodziła się 13 września 1828 roku. Wszystkie argumenty przemawiające za ojcostwem Grandsagne’a przedstawił André Maurois. Doszedł do wniosku, że córka Sand została poczęta w Paryżu 13 grudnia 1827 roku, na dziewięć miesięcy przed dniem narodzin Solange. Tego dnia Aurore napisała do Casimire’a niezwykle szczery list, wyjawiając mu, że Stéphane jest teraz u niej i że pozostanie tam jeszcze przez kilka dni17. Pod koniec roku wróciła do Nohant, gdzie najwyraźniej kontynuowała pożycie z mężem. Ale jak wytłumaczyć narodziny Solange zaledwie osiem miesięcy później? Sand lubiła powtarzać, że urodziła Solange przedwcześnie, ponieważ przestraszyła się, widząc, jak córeczka Hippolyte’a, Léontine Chatiron, spada ze schodów w Nohant. Przez lata było to jej oficjalne stanowisko w tej sprawie. Ale w Historii mojego życia daje wyraźną wskazówkę dotyczącą prawdziwego stanu rzeczy, gdy opisuje interesującą scenę z początku września, dwa tygodnie przed narodzinami Solange. Otóż jej dawny adorator Aurélien de Sèze, pojawiwszy się niespodziewanie w Nohant, zobaczył ją rankiem rozkładającą ubranka dla dzieci w salonie. „Co pani tu robi?” – zapytał. „No cóż, widzi pan – odparła – spieszę się dla kogoś, kto przybywa wcześniej, niż myślałam”18.
To, czy Solange urodziła się w terminie, czy za wcześnie, Casimirowi było już całkiem obojętne. Ich małżeństwo było fikcją. Podczas porodu Aurore usłyszała wymianę zdań między mężem a przechodzącą obok hiszpańską służącą Pepitą, niepozostawiającą wątpliwości, że właśnie mieli romans. Jakby tego było mało, do sypialni rodzącej Aurore wtargnął pijany, zataczający się Hippolyte i zamroczony runął na podłogę. I w takich właśnie okolicznościach Solange przyszła na świat.
Jeśli ktoś chciałby dodatkowego potwierdzenia w sprawie ojcostwa, wystarczy przypomnieć, że Aurore często zwracała się do Solange czułym przezwiskiem „Mademoiselle Stéphane”. Sam Stéphane wydawał się gotowy uznać dziecko. Ilekroć przyjaciele pytali go o powód odwiedzin w Nohant, odpowiadał: „Dlaczego miałbym tam nie jechać? Jadę do mojej córki”19. Jeśli warto zastanawiać się nad Solange i jej pochodzeniem, to dlatego, że w jakimś stopniu wyjaśnia to jej późniejszą dysfunkcyjną relację z matką, a zwłaszcza z bratem Maurice’em. To, co sama dziewczyna wiedziała, i od kiedy, wciąż pozostaje niejasne. Niewątpliwie mogła słyszeć plotki, od których roiło się w otoczeniu Sand i jej amantów w Nohant. Za każdym razem, gdy pojawiał się Stéphane Ajasson de Grandsagne, a obecni puszczali języki w ruch, Solange musiała zdawać sobie sprawę, że stanowi przedmiot szczególnego zainteresowania. Coraz bardziej buntownicze zachowanie Solange jako nastolatki i jej cięty język, zwłaszcza wobec brata, ostatecznie sprowadziły na nią prawdziwy gniew matki, która wyrzuciła ją z kręgu rodzinnego; to dramatyczne wydarzenie przyczyniło się też do ostatecznego zerwania Sand z Chopinem.
Nietrudno wyjaśnić, dlaczego Casimir zaakceptował swoją żałosną sytuację. Dopiero co został upokorzony na skutek swej niekompetencji, gdy w wyniku kolejnych lekkomyślnych przedsięwzięć biznesowych stracił 25 tysięcy franków z dzielonej z żoną fortuny. Sand, która uległa jego życzeniom w sprawach pieniężnych, wpadła we wściekłość i zarzuciła mu głupotę. „Kiedy zrobi się błąd, nie naprawia się go przysięganiem i jękami ani pobłażaniem sobie i pogrążeniem się w szale samooskarżeń, aż do wprawienia siebie w stan choroby i sprowadzenia choroby na innych. Bądź mężczyzną!”20 Casimir bał się separacji, bo dokąd miałby się udać? Dom rodzinny w Guillery należał nie do niego, lecz do baronowej Gabrielle Dudevant, która nigdy nie pogodziła się z tym, że nieślubny syn jej męża mógłby się sprowadzić do Guillery i żyć tam do śmierci, jakby był z jej własnej krwi, dlatego go wydziedziczyła. Casimir szukał pocieszenia w sposób typowy dla mężczyzn z jego sfery – zajął się piciem i kobietami. Pod koniec pracowitego dnia, pełen wyrzutów sumienia, że zmarnował kapitał żony, skruszony padał na fotel i chrapał cały wieczór. Była to jego ucieczka przed widmem rozpadającego się małżeństwa. Casimir uczepił się Nohant, swojego syna, a nawet żony, gdyż potrzebował materialnego zabezpieczenia, jakie mu zapewniali. Aurore zaś obróciła tę sytuację na swoją korzyść. Po urodzeniu Solange opuściła małżeńskie łoże i przeniosła się do pokoju na parterze dworu w Nohant, obok pokoju dzieci i ich opiekunki, gdzie Casimir nie miał do niej dostępu. Tam spędzała całe noce przy swoim sekretarzyku, a kiedy pierwsze promienie słońca oświetlały pokój, kładła się na wąskim łóżku w swym azylu, wolna i bezpieczna.
Wciąż jednak nie dojrzała do decyzji o rozstaniu. Aż do chwili, gdy przez Casimira przeżyła scenę, która mogłaby pochodzić z jednej z jej powieści. Pewnego dnia, gdy wyjechał z Nohant na polowanie, Aurore otworzyła jego biurko w poszukiwaniu weksli, gdyż się bała, że mąż ukrywa przed nią prawdziwą wielkość wspólnych długów. Między papierami znalazła zaadresowaną do siebie kopertę z adnotacją: „Nie otwierać przed moją śmiercią!”. Ponieważ to jej imię widniało na kopercie, otworzyła ją, uznając, jak to potem relacjonowała, że nie popełnia niedyskrecji. Był to testament Casimira. To, co przeczytała, było druzgocące. „Co za ostatnia wola! – pisała. – Tylko pomstowanie!” Casimir przelał na papier cały tłumiony gniew i ujawnił głęboką pogardę dla charakteru żony. Myślała, że śni, nie miała pojęcia, że tak nisko ją cenił. „To mnie w końcu obudziło z drzemki” – puentowała21.
Doszło do pełnej napięcia konfrontacji, podczas której Aurore pozostała nieugięta i doprowadziła męża do łez. Sama ustaliła warunki separacji, co do której przestała się wahać. Poinformowała Casimira, że go opuszcza i że zamierza spędzać kilka miesięcy każdego roku w Paryżu. Zażądała comiesięcznego świadczenia z dochodów pozyskiwanych z majątku Nohant, co bez względu na okoliczności gwarantowała jej umowa przedślubna. Casimir miał też wypłacać pensję nauczycielowi domowemu ich dzieci. Ostateczne rozstrzygnięcia nastąpiły później, gdy prawnicy wszystko uporządkowali. Casimir zdawał sobie sprawę, że powinien opuścić Nohant. Aurore spakowała rzeczy, pożegnała się z dziećmi i wsiadła do dyliżansu do Paryża. Przybyła tam 6 stycznia 1831 roku.
Czekał na nią młody przyjaciel, którego poznała wcześniej w La Châtre, przystojny blondyn Jules Sandeau, podobnie jak sama Aurore żywiący ambicje literackie. Po kilku tygodniach zostali kochankami i przeprowadzili się do mieszkanka na Quai Saint-Michel. Zaczęli razem pisać powieść Rose et Blanche (1831), która rozrosła się do pięciu tomów, ale przyniosła niewielki dochód. W międzyczasie Aurore musiała na krótko wrócić do Nohant, by załatwić dwie sprawy: przygotować się do zbliżającej się prawnej batalii z Casimirem, która wkrótce miała przybrać nieprzyjemny obrót, i przewieźć meble do paryskiego mieszkania. Na miejscu czekali na nią Casimir, Hippolyte i jej matka. Naciskali, by została w Nohant i porzuciła świeżo zdobytą wolność. To ją sprowokowało do sięgnięcia po pióro i wyjaśnienia swego stanowiska w słynnym liście do matki.
31 maja 1831
Mój mąż robi wyłącznie to, co lubi. To, czy ma kochanki, czy nie ma kochanek, zależy tylko od niego. Popija słodkie wino lub czystą wodę wedle upodobania, oszczędza lub trwoni, jak mu się podoba. Może budować, sadzić, sprzedawać, kupować, zarządzać domem i posiadłością, co tylko uzna za stosowne […]. Co do reszty, jest sprawiedliwe, żeby ta ogromna wolność, jaką cieszy się mój mąż, była obopólna; bez tego stanie się zarówno dla mnie, jak i dla całego świata obmierzły i podły. Jeśli tego nie uczyni, uznam go za osobę ohydną i godną pogardy, a tego wszak by nie chciał. A więc jestem całkowicie niezależna; chodzę spać, kiedy on wstaje, odwiedzam La Châtre lub Rzym, jak mi się podoba, wracam do domu o północy lub o szóstej rano. I to wszystko tylko moja sprawa22.
Lélia wywalczyła sobie niezależność. Pod koniec 1832 roku nie tylko przerwała romans z Sandeau, ale też zabrała z sobą ważną pamiątkę: pierwszą sylabę jego nazwiska. „George Sand” stało się znanym pseudonimem, pod którym zyskała rozpoznawalność. I jako George Sand, obciążona całym bagażem emocjonalnym z wcześniejszego życia, jesienią 1836 roku po raz pierwszy spotkała Chopina. Postanowiła wciągnąć go w swoją orbitę.
Dalsza część w wersji pełnej
WKRACZA GEORGE SAND, 1836‒1838
1Korespondencja Fryderyka Chopina, t. 2, cz. 2, 1838‒1839, red. Z. Helman, Z. Skowron, H. Wróblewska-Straus, Warszawa 2017, s. 1255.
2 J. Iwaszkiewicz, Chopin, wstęp i komentarze P. Mysłakowski, Kraków 2025, s. 271.
3 G. Sand, Lettres d’un voyageur,Paris 1869, s. 309. Dziesiąta część tego dzieła jest poświęcona pobytowi autorki w Szwajcarii w towarzystwie Liszta i Marie d’Agoult.
4 Taż, Correspondance, t. 3, Juillet 1835 – avril 1837, red. G. Lubin, Paris 1967, s. 571.
5Correspondancede Frédéric Chopin, red. B.E. Sydow, S. i D. Chainaye, t. 2, Paris 1954, s. 208.
6 Tamże.
7 Zob. A. Czartkowski, Z. Jeżewska, Fryderyk Chopin, Warszawa 2013, s. 178‒180.
8 F. Liszt, Fryderyk Chopin, przeł. M. Traczewska, Kraków 2010, s. 84‒89.
9 J. Iwaszkiewicz, dz. cyt., s. 271.
10 G. Sand, Historia mojego życia, cz. 2, przeł. Z. Skowron, Warszawa 2015, s. 277.
11 Można spotkać się z opinią, że dzięki małżeństwu Aurore została nobilitowana i weszła do arystokracji. Casimir, nieślubny syn barona Jeana-François Dudevanta i jego kochanki Augustine Soulé, nie miał prawa do tytułu. Według Aurore jej mąż był „tylko podporucznikiem piechoty” (G. Sand, Historia mojego życia, cz. 1, przeł. Z. Skowron, Warszawa 2015, s. 53) i protestowała, gdy ktoś próbował tytułować ją „markizą”. Wiele lat później, po śmierci Casimira w 1871 roku, ich syn Maurice złożył wniosek o przywrócenie jego gałęzi rodu tytułu noszonego przez dziadka. Prawdopodobnie to on dodał słowo „baronne” na nagrobku matki w Nohant. Można się tylko zastanawiać, co powiedziałaby na to wszystko mająca republikańskie poglądy Aurore, niechętnie odnosząca się do wszelkiego rodzaju dziedzicznych tytułów.
12 G. Sand, Historia mojego życia, cz. 2, dz. cyt., s. 302. Powieść Consuelo mógł napisać tylko ktoś, kto miał wiedzę o muzyce, wniósł ją bowiem do fabuły.
13 A. Maurois, Lelia, czyli życie George Sand, przeł. A. Kotula, Warszawa 1968, s. 257.
14 Tamże, s. 108.
15 W autobiografii Sand podaje szczegóły pracy ze Stéphane’em: „przynosił głowy, ręce i nogi, których potrzebował Deschartres, by pokazać mi, od czego zacząć” (G. Sand, Historia mojego życia, cz. 4, przeł. Z. Skowron, Warszawa 2015, s. 114). Zdobyła również szkielet dziewczynki, który trzymała w pokoju w Nohant, aby lepiej poznać ludzką anatomię. Warto pamiętać, że doświadczenie medyczne przydało jej się w późniejszym życiu, zwłaszcza gdy stała się główną opiekunką Chopina.
16 Przez wiele lat pozostawały własnością syna Stéphane’a, Paula-Émile’a. Zob. „Le Moniteur général”, 6 stycznia 1900.
17 A. Maurois, dz. cyt., s. 587‒590 (Wzmianka na temat urodzenia Solange Dudevant-Sand).
18 G. Sand, Historia mojego życia, cz. 4, dz. cyt., s. 250.
19 M.L. Vincent, George Sand et le Berry, Paris 1919, s. 122.
20 G. Sand, Correspondance, t. 1, 1812–1831, red. G. Lubin, Paris 1964, s. 584.
21 Tamże, s. 737.
22 Tamże, s. 888.
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Od autora
Spis źródeł ilustracji
WKRACZA GEORGE SAND, 1836‒1838
I
II
III
IV
V
VI
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Dedykacja
Strona redakcyjna
Spis treści
Meritum publikacji
Przypisy
