Będziesz moja - Nana Bekher - ebook + książka
BESTSELLER

Będziesz moja ebook

Bekher Nana

4,2

122 osoby interesują się tą książką

Opis

Jego ciało pokrywają tatuaże, które dodają mu charakteru. Faceci wolą trzymać się od niego z daleka, a dziewczyny szaleją na jego punkcie. Wszystkie moje koleżanki zazdrościły mi przystojnego kuzyna, a on zapragnął mnie. Tak samo mocno, jak ja jego. Połączyło nas gorące, namiętne, ale zakazane uczucie, które nie miało prawa zaistnieć. Czy o pierwszej miłości da się zapomnieć? Jak daleko posuniemy się, gdy nasze drogi znów się skrzyżują?

 

CZYTELNICY POLECAJĄ:

Nieprzyzwoicie gorąca i namiętna, nowa powieść Nany Bekher to jedna z tych książek, które wyryją się w waszej świadomości i pozostawią ślad na długi czas. Ogień, który trawi bohaterów przelewa się wprost z kart książki na czytelnika. Trzeba wziąć długi zimny prysznic, by ochłonąć po tej powieści. To Nana Bekher jakiej nie znaliście! Polecam - At.Michalak

 

Powieść „Będziesz moja” wprowadzi czytelnika w świat zakazanej i trudnej miłości. W tej książce Nana Bekher po raz kolejny pokazała, że jest mistrzynią emocji. Książka wciąga od pierwszych stron, a pożądanie tworzące zakazane uczucie, cały czas toczy walkę z cierpieniem. Autorka doskonale wykreowała głównych bohaterów. Czytając tę powieść, przeżywałam z nimi każdą sytuację w jakiej się znaleźli.

Z całego serca polecam! - Justyna Nowak-Wysocka, autorka

 

Namiętna opowieść o zakazanym pożądaniu, trudnych wyborach, niesamowitej miłości, podsycona gorąco seksownymi momentami, ale także emocjonalna? huśtawką głównych bohaterów, niekiedy przepełniona goryczą ich przeżyć, kłamstw i ukrywanych prawd.

Ponownie Nana Bekher zabiera nas w fascynujący świat uczuć, bólu, tęsknoty, ale tez˙ walki o te których siła może przezwyciężyć dosłownie wszystko.

Ta historia tylko z pozoru wydaje się być cukierkowa, nic bardziej mylnego. - Aneta, eroticbookslover

 

Zakazana kobieta oraz niegrzeczny mężczyzna, kiedy skosztują się po raz pierwszy nie będzie już odwrotu. Pożądanie będzie silniejsze niż wszystko inne. Nowa powieść Nany Bekher przyprawi was o szybsze bicie serca i zaprowadzi do świata pełnego płomiennego, niedozwolonego romansu. Tak gorąco jeszcze nie było! Polecam. - Malwina Nowak, Świat książkowy Mali

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 258

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,2 (928 ocen)
484
232
133
61
18
Sortuj według:
Maggita51

Nie oderwiesz się od lektury

Przeczytałam ją w jeden wieczór. Nie spodziewałam się, że będzie tak wciągająca ❤️
30
MarcinSniezek

Z braku laku…

Taka sobie, akcja mdła i przewidywalna
10
AnnaMarciniak

Dobrze spędzony czas

Optymistyczna, pogodna dającą nadzieję, że jak bardzo się czegoś pragnie to się może spełnić
10
olata94

Nie oderwiesz się od lektury

Piękna książka o trudnej miłości. Nie które wątki są zbyt mało rozwinięte ale sama historia wciaga. Przeczytana w ciągu kilku godzin.
10
myszorybaj

Nie oderwiesz się od lektury

Z pozoru zakazana miłość. Przezwycięża trudności. Czego owocem jest uczucie łączące dwoje ludzi.
00

Popularność




Copyright © by Nana Bekher, 2020Copyright © by Wydawnictwo WasPos, 2021All rights reserved

Wszystkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowaniaoraz udostępniania publicznie bez zgody Autora orazWydawnictwa pod groźbą odpowiedzialnościkarnej.

Redakcja: Kinga Szelest

Korekta I: Paulina Aleksandra Grubek

Korekta II: Aneta Krajewska

Zdjęcie na okładce: © by LightField Studios/Shutterstock

Projekt okładki: Marta Lisowska

Skład i łamanie oraz wersja elektroniczna: Adam Buzek

Ilustracje przy nagłówkach: Marta Lisowska

Wydanie I - elektroniczne

ISBN 978-83-66754-94-2

Wydawnictwo WasPosWarszawaWydawca: Agnieszka Przył[email protected]

Spis treści

A TAK TO SIĘ ZACZĘŁO…

ROZDZIAŁ 1

ROZDZIAŁ 2

ROZDZIAŁ 3

ROZDZIAŁ 4

ROZDZIAŁ 5

ROZDZIAŁ 6

ROZDZIAŁ 7

ROZDZIAŁ 8

ROZDZIAŁ 9

ROZDZIAŁ 10

ROZDZIAŁ 11

ROZDZIAŁ 12

ROZDZIAŁ 13

ROZDZIAŁ 14

ROZDZIAŁ 15

ROZDZIAŁ 16

ROZDZIAŁ 17

ROZDZIAŁ 18

ROZDZIAŁ 19

ROZDZIAŁ 20

ROZDZIAŁ 21

ROZDZIAŁ 22

ROZDZIAŁ 23

ROZDZIAŁ 24

ROZDZIAŁ 25

ROZDZIAŁ 26

EPILOG

PLAYLISTA

PODZIĘKOWANIA

Adzie, mojejprzyjaciółce,która uwierzyła wNathana.

A TAK TO SIĘ ZACZĘŁO…

Od dwudziestu minut szukam mojego chłopaka, który przepadł jak kamień w wodę. Wiedziałam, że to bezsensowny pomysł, by przychodzić na ten bal, ale Josh się uparł. Trzeba było zostać w domu, a tak chodzę teraz po całej szkole i go szukam. Jak pije gdzieś za budynkiem z kumplami, to się poważnie wkurzę. Oni nie widzą umiaru i chleją na umór. Skoro już tu jesteśmy, to chciałam chociaż się pobawić, potańczyć.

Ściągam szpilki, bo zaraz mi nogi odpadną, i wchodzę na drugie piętro. Z sali biologicznej dobiegają jakieś tłumione hałasy. Chyba ktoś się tu zabawia. Mój chłopak mógłby lepiej wykorzystać czas niż chować się Bóg wie gdzie. Przechodzę obok sali, nie zwracając uwagi na uprawiającą seks parę, ale gdy słyszę imię mojego chłopaka, momentalnie sięzatrzymuję.

Josh?

Okej, Mia, uspokój się, nie jeden Josh jest w tejszkole.

Ciekawość jednakzwycięża.

Chwytam za klamkę i pociągam za nią. Wstrzymuję oddech, a do moich oczu cisną się łzy. Jaka ja byłamgłupia!

– O mój Boże, Mia! – Spanikowana dziewczyna zrzuca z siebiechłopaka.

– Mia, słoneczko… – Josh podnosi na mniewzrok.

Oddychaj. Mia, oddychaj.

– Mia…

– Zamknij się, dziwko! – warczęgniewnie.

– Mia, koteczku… – Josh idzie w moim kierunku, podciągającspodnie.

– Jesteś obrzydliwy! – rzucam zodrazą.

– Mia!

– Odwalsię!

Odwracam się i biegnę korytarzem na schody. Słyszę za sobą głos Josha, ale nie zatrzymuję się. Wybiegam na dwór boso, ocierając spływające łzy. Jest mi cholernie źle, jest mi przykro, jestem kompletnie rozbita. Moja przyjaciółka i mój chłopak… Świetnie poprostu!

Gdy słyszę kolejne wołanie za sobą, odwracam się i zamierzam się na Josha, chcąc go uderzyćbutem.

– Oszalałaś?!

Cholera! Właśnie bym pobiła swojego kuzyna, Nathana. Faktycznie, zapomniałam, że też miał być na balu z jakąśdziewczyną.

– Nate, nie teraz. – Odwracam się tyłem doniego.

– Kurwa, zaczekaj! – warczy i chwyta mnie zaramię.

– Czy możesz dać mi spokój? – Wyrywam musię.

– Co się stało? – pyta.

Biorę głęboki wdech, starając się zapanować nademocjami.

– Serio chcesz wiedzieć? Przyłapałam Josha z Sandy – wyznaję i ocieramłzy.

– Pieprzyli się? – Chłopak unosi brwi wzaskoczeniu.

– Nie! – Podnoszę głos. – Książkiczytali!

Wypuszczam powietrze, a wraz z nim całą nagromadzonązłość.

– A jak myślisz? – Powoli się uspokajam. – Co moglirobić?

– Kurwa! – Zaciska pięści i na chwilę przymyka lekko oczy. – Zaraz mu przypierdolę! – syczyzdenerwowany.

– Nie! Nathan, daj spokój. – Łapię go za rękę. – Chrzanićgo.

– To jak ci poprawić humor? – Podnosi na mnie spojrzenie, a ja dostrzegam tajemnicze iskierki w jegooczach.

– Nie wiem – odpowiadam bezradnie. – Wszystko się spieprzyło. Wiedziałam, że nie powinnam była tuprzychodzić.

– Oj, siostra. To może? – Wyciąga spod marynarki dwapiwa.

– I piwo poprawi mi humor? – Krzywięsię.

– Ktowie?

– Domek na drzewie? – Uśmiecham sięlekko.

– Chodź, mała. – Obejmuje mnieramieniem.

Jakiś czas później jesteśmy w domku na drzewie u Nathana w ogrodzie i pijemypiwa.

Kilka lat temu zbudował go nasz dziadek. Jest całkiem nieźle wyposażony. Są tu mała kanapa, dwa krzesła i niewielki stolik. Czasem nocowałam tu latem zSandy.

Sandy…

Jak ona mogła mi to zrobić? Przyjaźniłyśmy się odpiaskownicy.

A Josh? Dupek jeden. Dwa lata byliśmy ze sobą. Po wakacjach mieliśmy razem zamieszkać w Nowym Jorku i tam rozpocząćstudia.

To był koszmarny wieczór, ale przynajmniej zakończę go w normalnymtowarzystwie.

– Jak się trzymasz? – pyta mnieNathan.

– Do dupy – wzdycham. – Nawet nie mam siłypłakać.

– Nie warto – mówi i upija łykpiwa.

– Nathan, my mieliśmy wspólne plany. – Potrząsam głową, wciąż nie wierząc w to, co się stało. – Mieliśmy wyjechać razem, mieszkać razem, tworzyć przyszłość razem, a teraz? – Podnoszę wzrok na kuzyna, czując ucisk w sercu. – Teraz wszystko się spieprzyło. W ogóle go nieznałam.

– Na pewno mu nie dokopać? – upewniasię.

– Szkoda czasu na tegodupka.

– Dałbym mu parę razy w mordę, toby się drugim razem zastanowił – syczy.

– Koniecznie musisz komuś dziś przywalić? – Marszczę brwi. – To i tak by niczego nie zmieniło. Josh to zamkniętyrozdział.

– Będę grzeczny. – Uśmiecha się. – Siostra, dla ciebie wszystko – dodaje i stukamy się butelkami. – Opuściłem trening i trochę mnienosi.

– A gdzie twoja partnerka z balu? – pytam, wstając zkrzesła.

– Szczęśliwa, odstawiona do domu – odpowiada i upija łyktrunku.

– Ach… Rozumiem, że zaliczona. – Kiwamgłową.

– Cóż ja mam zrobić, jak one same nogi rozkładają przede mną? – Śmiejesię.

No tak. Nathan to taki typ faceta, na którego widok dziewczyny piszczą. Owszem, jest przystojny, ale to mój kuzyn. Do tego wysportowany, umięśniony, z tatuażami, charakterny, pewny siebie… Och. Jedno słowo i każda jestjego.

– Widzisz, jak działasz na dziewczyny? Wszystkie chcą się znaleźć w twoim łóżku. – Spoglądam naniego.

– A ty? – Odstawia swojepiwo.

– C… co… co ja? – mieszamsię.

Nathan podchodzi do mnie powoli, tak, bym dostrzegła każdy krok i wyczuła, jak zmniejsza się odległość międzynami.

– Ty też chcesz się znaleźć w moim łóżku? – pyta niezwyklezmysłowo.

O cholera! Nie spodziewałam się tego po nim, jednak moje ciało drży na jego słowa. Nieoczekiwany dreszcz, który przechodzi wzdłuż mojego kręgosłupa, powoduje przyjemne pulsowanie międzynogami.

Nathan dociska mnie do ściany i delikatnie całuje po szyi. Początkowo próbuję go odepchnąć, ale jest silniejszy. Chwyta jedną ręką moje nadgarstki i unosi je nad moją głowę. Głośno wciągam powietrze, wydając krótkijęk.

– Nathan, corobisz?

– Od dawna miałem na ciebie ochotę – szepcze mi doucha.

– Nate… – mruczę.

Nie jestem w stanie go zatrzymać, ale co najdziwniejsze, ja też tego chcę. Nie wiem, czy to ilość alkoholu, którą dzisiaj wypiłam, czy wydarzenie z Joshem, ale pragnę Nathana. Chcę, by wziął mnie tu i teraz. Wiem, że to cholernie popaprane, ale mam na niegoochotę.

Nathan całuje mnie namiętnie, aż brak mi tchu. Ma miękkie, aksamitne usta, stworzone wręcz do całowania. Oddaję mu każdy pocałunek z taką samą namiętnością ipożądaniem.

Gdy puszcza moje nadgarstki, zarzucam mu ręce na szyję. Podciąga mi sukienkę, zdziera ze mnie majtki i wsuwa palec w moje wnętrze. Bezwstydnie jęczę mu do ucha, gdy porusza nim wemnie.

– Jesteś taka gorąca – mówi ochrypłymgłosem.

Pospiesznie odpinam guziki jego koszuli i ściągam mu ją, odsłaniając wyrzeźbiony tors. Delikatnie przesuwam po nim palcami, wyczuwając każdy naprężony mięsień. Nathan drży pod wpływem mojego dotyku. Z tylnej kieszeni spodni wyciąga prezerwatywę. Rozpina rozporek, zdejmuje spodnie i bokserki. Moim oczom ukazuje się jego przyrodzenie. Och… Przełykam głośno ślinę. Zdecydowanie ma czym zaspokoić dziewczynę. Szybkim ruchem rozrywa folię i wkłada prezerwatywę. Unosi moją nogę, po czym ostro we mniewchodzi.

– Nathan! – krzyczę.

Najpierw porusza się powoli, pozwalając przyzwyczaić mi się do swojej wielkości. O cholera! Jest mi z nim tak dobrze. Jego ruchy stają się szybsze. Nathan wchodzi we mnie mocniej i głębiej, a ja jęczę i dyszę, pragnąc go coraz bardziej. Wbijam paznokcie w jego twardy biceps, kiedy przeszywa mnie fala gorącego orgazmu. Nathan szczytuje chwilę po mnie, wykrzykując moje imię. Wyczerpani opadamy na kanapę. To była namiętnanoc.

***

Trzy miesiące. Tyle trwał ten pewnego rodzaju związek. Zakazany związek pełen namiętności, miłości, pożądania i seksu. Dzikiego, gorącego seksu. Byliśmy w sobie szaleńczo zakochani. Nikt o nas nie wiedział. Ukrywaliśmy naszą relację przed wszystkimi. Jednak z czasem mój kuzyn stał się bardziej zaborczy, chorobliwie zazdrosny. Osaczał mnie. Nie wolno mi było nawet spojrzeć na innego faceta. Ograniczył mi też spotkania z koleżankami. Czułam, że chce się ujawnić. Miał gdzieś, co powie rodzina, co powiedzą ludzie, nasi przyjaciele. Nigdy nie przejmował się zdaniem innych. Był pewny siebie, stanowczy, ale pociągało mnie to w nim. Powtarzał mi, że jestem jego i tylko jego. Jednak z czasem miałam dość takiego zachowania. Czułam się jak w klatce. Niestety Nathan wpakował się w nieciekawe towarzystwo i ciągle wpadał w jakieś problemy. Ciotka w końcu wysłała go do ojca, do Europy, żeby się ogarnął, a ja wyjechałam z Boise na studia do Nowego Jorku. Josh zrezygnował ze swojego wyjazdu, bo Sandy zaszła wciążę.

Od mojej pierwszej wspólnej nocy z Nathanem minęły cztery lata. Cztery lata, które bardzo zmieniły moje życie. Dziś mam dwadzieścia dwa lata, cudownego narzeczonego i właśnie wracam do mojego rodzinnego miasta. Firma, w której pracuję, otwiera tu filię i chętnie zgodziłam się na przeniesienie. Zaczynam nowy rozdział wżyciu.

ROZDZIAŁ 1

Boise. Piękne, słoneczne Boise. Jak to dobrze być tu z powrotem. Miałam już dość Nowego Jorku. To nie miasto dla mnie. Czasem żałowałam, że w ogóle wyjechałam z Boise. Ciekawe, jak wyglądałoby dziś moje życie? W którym punkcie bymbyła?

Za kilka dni przyleci Preston, mój narzeczony. Tylko dla niego zostałam w Nowym Jorku. Wystarczająco znienawidziłam to cholerne miasto, jednak on był moim ukojeniem, moim wsparciem, stał się moją miłością. Chcemy znaleźć dom, własne gniazdo. Na razie zatrzymamy się u moich rodziców. Mają duży dom i spokojnie moglibyśmy tam mieszkać, ale jednak wolę zamieszkać tylko z nim. Moi rodzice praktycznie nic nie wiedzą o Prestonie, znają go ze zdjęć. To znaczy wiedzą, że mam narzeczonego, że bierzemy ślub, ale nie mówiłam im, że Preston, tak jak mój tata, jest adwokatem. Nie daliby nam spokoju i pierwszego dnia wyprawiliby nam wesele. Choć przyznaję, rodzice byliby spokojniejsi, zwłaszcza mama. Zawsze powtarzała, że najważniejsze to znaleźć odpowiednią partię. Jakby naprawdę wyłącznie to się liczyło. No ale taka jest mama. Zawsze się przesadnie o nas martwiła. Wiem, że robiła to z troski, kochanas.

Zabieram swój bagaż i kieruję się do wyjścia. Mam nadzieję, że moja siostra się nie spóźniła i już na mnieczeka.

– Mia! – piszczy jakaśblondynka.

Boże, to moja młodsza siostra. Ha! Uśmiecham się, patrząc na nią. Ostatnio widziałam ją rok temu, jak była u mnie w Nowym Jorku. Miała długie, rude włosy. A teraz są blond i krótsze. Pasuje jej tafryzura.

– Rita! – Obejmuję ją. – Ale ty ładnie wyglądasz. – Przyglądam siędziewczynie.

– Z ciebie też jest niezła laska. – Przytula mnie jeszcze raz. – Mama mówiła, że zmieniłaś kolor włosów, a dalej są brązowe. – Mierzy mniewzrokiem.

– Nie zmieniłam, tylko to była peruka do kampanii reklamowej – wyjaśniam, potrząsającgłową.

– Oj, ta naszamama.

– Rit, powiedz mi, że moje rzeczy dotarły. – Modlę się wduchu.

– Wczoraj dotarły – uspokaja mnie. – Chyba cały Nowy Jork spakowałaś. – Śmiejesię.

– Bardzo zabawne. Lepiej gadaj, gdzie masz auto. – Rozglądam siędookoła.

– U mechanika – odpowiada zupełnie naluzie.

– Nie mów, że przyjechałaś autobusem, bo wiesz, ile on jedzie. – Przewracam oczami. – Jeszcze tą okrężną trasą – prycham.

– Spokojnie. Przyjechałam samochodem zNathanem.

Och… Aż wstrzymuję oddech. Do licha! Mogłam się nie spóźnić na samolot i przylecieć prosto do Boise. Te cholernealarmy!

– Na… Na… Nathanem? – jąkamsię.

– Tak. – Rita dziwnie na mnie patrzy. – To nasz kuzyn, pamiętaszgo?

Jak mogłabym go zapomnieć? Dobrze, że moja siostra nic nie wie o tym, co nas łączyło. Na samą myśl ściska mnie w żołądku. To on wprowadził mnie w świat gorącego, pikantnego, ostrego seksu. Dopóki tego nie poczułam, nie byłam świadoma, jak bardzo mnie to kręci. Wystarczyło jego spojrzenie, by zrobiło mi się gorąco. Jego dotyk, pieszczoty rozpalały mnie do granic możliwości. Doskonale wiedział, czego pragnę, a potem kochał się ze mną tak, że chciałam zostać z nim nazawsze.

Nie widziałam go od naszego rozstania na lotnisku. Mimowolnie wracam wspomnieniami do tamtegodnia.

– Mia, proszę, leć ze mną – błaga niemalżeNathan.

– Wiesz, że nie mogę. – Staram się powstrzymaćłzy.

– Mia, kocham cię – mówi i chwyta moją twarz w dłonie. – Nie mogę cięstracić.

– Nathan. – Łkam, przymykając na chwilęoczy.

To strasznie boli. Cholernieboli.

– Mia, poradzimy sobie. Zawsze będziemy razem – przekonujemnie.

– Nathan, osaczasz mnie. Może ta rozłąka jest właśnie dobrym rozwiązaniem? – Zaciskam powieki, czując, jak po policzkach spływają miłzy.

– Nie kochasz mnie? – Prostujesię.

– Kocham, kocham najmocniej na świecie. – Łkam, ocierając łzy. – Ja chyba nigdy nie przestanę ciękochać.

Nathan sięga do plecaka i wyjmuje z niego jakieś pudełeczko. Otwiera wieko, a w środku znajduje się srebrny łańcuszek z symbolemnieskończoności.

– To dla ciebie. – Uśmiecha sięlekko.

– Jest przepiękny – wzruszamsię.

Nathan wyciąga łańcuszek i zakłada mi go naszyję.

– Chcę, byś wiedziała, że zawsze będę cię kochał. Noś go na znak naszejmiłości.

Widzę, jak oczy mu sięszklą.

– Nate… – Szlocham.

Chłopak wpija się namiętnie w moje usta, tak, że aż brak mi tchu. W tym pocałunku jest wszystko. Jego miłość, pożądanie, pragnienie, tęsknota i ból. Zaraz mi chyba serce pęknie. Nie chcę, by tak to się skończyło, ale to najwłaściwszerozwiązanie.

Gdy Nathan odrywa swoje usta od moich, wiem, że to nasz koniec. Koniec tej niesamowitej, ale zabronionej miłości. Ten pocałunek uświadomił mi, że tego, co czuję do Nathana, nie poczuję do innegofaceta.

– Mia, cholera, pamiętaj omnie.

– Zawsze będę – mówięcicho.

– Jeszcze kiedyś będzieszmoja.

– Mia? – Rita zwraca mi uwagę. – Odpłynęłaś.

– A… ale myślałam, że Nathan jest wEuropie.

Pamiętam rozmowy z mamą. Powtarzała, że ciotka tęskni za Nathanem, ale chłopak na tyle zaaklimatyzował się w nowym miejscu, że planuje zostać na stałe. Nie ukrywam, że ta informacja w jakiś sposób przyczyniła się do tego, że zdecydowałam się na przeprowadzkę. Znienawidzony Nowy Jork i brak Nathana w Boise, a tuniespodzianka.

– Wujek też z nim nie wytrzymał – prycha. – Ten chłopak nigdy nie wyjdzie na prostą. Teraz mazawiasy.

– Zawiasy? Za co? – Coraz bardziej mnie toszokuje.

– Za pobicie, a raczej, jak to mówi Nate: „za obronę honoru swojej kobiety” – wyjaśnia, krzywiącsię.

– Madziewczynę?

Nie wiem, dlaczego zaniepokoiła mnie ta myśl. Ja mam narzeczonego, on dziewczynę. Normalna kolejrzeczy.

– Tak, ale to typowa pusta lala. Tylko się bzykają – dodaje beznamiętnie. – A wiesz, ile ciotka najadła się wstydu, jak go przyłapali z córką burmistrza na parkingu centrumhandlowego?

– Przyłapali? Na parkingu? – Potrząsam głową, starając się jakoś uporządkować te wszystkie informacje o naszymkuzynie.

– No seks uprawiali! A właściwie to ochroniarz zapukał w okno, kiedy ona… – urywa. – No wiesz, robiła… – wyjaśnia.

– Dobra, bez szczegółów – przerywamjej.

Widzę, że Nathan nadal lubi pakować się w kłopoty, co nie zmienia faktu, że irytuje mnie ta sytuacja. Nie powinnam tak reagować. To, co było między nami, już dawno wygasło. On ma swoje życie, jaswoje.

Kierujemy się na parking i gdy zbliżamy się do samochodu, widzę tego chłopaka sprzed czterech lat. Stoi oparty o auto. Wygląda pewnie, łobuzersko, tak jak wtedy… Wtedy, gdy skradł moje serce, gdy byłam tylko jego. Ma na sobie czarne dżinsy i T-shirt opinający jego umięśniony tors. Podchodzę do Nate’a, by się przywitać, a on mnie chwyta w talii i niespodziewanie całuje wpoliczek.

– Cześć, siostra – mówi z enigmatycznym uśmiechem, przyglądając mi sięuważnie.

Jego spojrzenie mnie przeszywa i hipnotyzuje. Chłopak wpatruje się we mnie tymi niesamowitymi brązowymi tęczówkami. Praktycznie nic się nie zmienił. Czy to wciąż ten samNathan?

– Cze… cześć, Na… Nathan.

Wymierzam sobie mentalny policzek za to jąkanie się. Przecież to w końcu mój kuzyn. Tak… Kuzyn, z którym łączył mnie gorącyromans.

Rita szybko wskakuje na tylną kanapę samochodu. Cholera! Muszę usiąść z nim z przodu. Nathan chowa moje walizki do bagażnika i otwiera mi drzwi, czym mnie w zupełnościzaskakuje.

– Rita mówiła, że będziesz pracować w Boise. – Spogląda w mojąstronę.

– Tak, tak. Moja firma otwiera tu filię – odpowiadam spięta tą całąsytuacją.

Nie wiem, czy to był dobry pomysł. Nie rozumiem nawet, co się ze mną dzieje. Przecież to wszystko powinno minąć. Powinno…

– To czym się zajmujesz? – dopytuje się zciekawością.

– Pracuję w agencjireklamy.

– Nieźle. – Kiwagłową.

– Aty?

– Jestem mechanikiem. Myślę nad otwarciem własnego zakładu – odpowiada zdumą.

– Zawsze interesowały cię samochody – wspominam, spoglądając naniego.

– Będziesz mieszkać urodziców?

– Tak. Trochę tak. Szukam z narzeczonym mieszkania – dodajęniepewnie.

– Masz narzeczonego? – Widzę, że jest lekko poirytowany tąinformacją.

– Mam. Za trzy miesiące siępobieramy.

– Co? – rzuca mi szybkie spojrzenie. – Jedź, kurwa! – Nathan krzyczy, trąbiąc na kierowcę przednami.

– Jezu, Nathan, wyluzuj – odzywa się Rita, po czym dalej patrzy wtelefon.

Spoglądam na niego. Oczy ma przepełnione złością i żalem. Zupełnie jakby był zazdrosny. Może po prostu też czuje się niezręcznie w moimtowarzystwie?

– Dalej trenujesz kick boxing? – pytam, zmieniająctemat.

– Cały czas. Moja terapeutka twierdziła, że to dobry sposób na rozładowanie energii – mówi, nie odwracając głowy w moją stronę. – No i matka się cieszyła, że mniej czasu spędzam zkumplami.

– Chodzisz doterapeutki?

Jestem trochę zdziwiona, że dobrowolnie chodzi do specjalisty. On zawsze był taki uparty, a wszelkich lekarzy omijał szerokim łukiem. Nathan bywał nadpobudliwy i nie radził sobie z agresją, więc dobrze, że robi coś w tymkierunku.

– Chodziłem.

– Przyznaj się siostrze, dlaczego już nie chodzisz? – nalega cwanieRita.

Odwracam się do niej, marszcząc brwi. Teraz to nie wiem, o cochodzi.

– No niech cipowie.

– Wielka mi tajemnica. Przeleciałem ją parę razy i tyle – prycha i zdaje się, że nic z tego sobie nierobi.

– Nathan – rzucam mu spojrzenie, nie dowierzając temu, cousłyszałam.

– No co? Była chętna, to czemu miałem nie skorzystać? – oburzasię.

Matko, co się stało z tym Nathanem? Przecież on… Był taki, właśniebył.

Zawsze lubił dziewczyny i seks. Może i przez te trzy miesiące, gdy byliśmy razem, był inny, ale łatwo było mu wrócić do starychnawyków.

– A jak było wEuropie?

– Widzisz, nasz kuzyn skrywa jakąś tajemnicę – mówi moja siostra. – Nie chce powiedzieć, za co wujek goodesłał.

– A co ty taka ciekawska jesteś? – besztamją.

Nathan rzuca mi spojrzenie. Znowu coś przeskrobał? Serio, może być coś jeszcze bardziejpopapranego?

– Chcecie wiedzieć? – pyta tajemniczo, wbijając we mniewzrok.

– No jasne! – Niecierpliwi sięRita.

– Pewnego dnia ojciec przyłapał mnie i Juliett, jak się ostro pieprzyliśmy – odpowiada bezskrępowania.

– Bzykałeś swoją siostrę?! – Rita jest w szoku, a ja sięrumienię.

– Przyszywaną siostrę – poprawiają.

– Ty jesteś jakiś popieprzony! – Kręci głową. – Siostra, terapeutka, ty masz jakieś hamulce czy bzykasz wszystko, co się rusza? – Rita jest poważnie oburzona jegozachowaniem.

– No co? Już pierwszego dnia się do mnie dobierała – bronisię.

– A ty musiałeś od razu jąprzelecieć?

– I tu się mylisz. – Spogląda w lusterko. – Minęło kilka tygodni, zanim poczuła mnie wsobie.

– Przestań! Jesteś obrzydliwy. Powinieneś się leczyć. – Moja siostra się krzywi. – Jezu, dobrze, że żadnej z nas nie tknąłeś, tyzboczeńcu.

Nathan z uśmiechem spogląda na mnie, a ja czuję, że zaraz spalę się ze wstydu. Może z nim jest coś nie tak? On naprawdę nie ma żadnych hamulców. Skoro jest tak popieprzony, to może wcale mnie niekochał?

– Rita, weź już skończ! – karcęją.

W końcu dojeżdżamy do Boise. Moi rodzice mają dom w zachodniej części miasta, przy Old Hickory Way. To duży piętrowy dom ze sporym ogrodem. Rodzice wybudowali go z myślą o licznej rodzinie, ale mama nie mogła mieć więcej dzieci. Na dole znajdują się przestronny salon z tarasem, kuchnia, łazienka, sypialnia rodziców, pokój gościnny i gabinet taty. Na górze są nasze pokoje – mój i Rity, a także dodatkowa łazienka oraz dwa inne pokoje. Jeden z nich został z czasem przerobiony na azyl naszej mamy. Mama jest pediatrą, a wolnej chwili spełnia się, pisząc. Głównie poradniki, które całkiem dobrze się sprzedają. Dwa domy dalej mieszka siostra mamy, ciocia Isabel z mężem iNathanem.

– Ciekawe, czy dużo tu się zmieniło? – Rozglądam siędookoła.

– Raczej niewiele. Domek na drzewie nadal jest. – Nathan uśmiecha sięłobuzersko.

Och… Aż moje serce zaczyna szybciej bić i jakiś gorąc uderza we mnie od środka. Domek na drzewie… Przełykam głośno ślinę. Doskonale pamiętam domek na drzewie i to, co tamrobiliśmy.

– Ciotka chciała go rozebrać, ale Nathan kategorycznie zabronił – rzucaRita.

– Bo go lubię. – Kuzyn rzuca mi spojrzenie pod tytułem: „dobrze wieszdlaczego”.

– Tak, pewnie bzykałeś tam wszystkie laski – stwierdza mojasiostra.

– Tylko jedną laskę – odpowiada.

Posyłam mu chłodne spojrzenie, nic się nie odzywając. Nie lubię, jak mówi o mnie „laska”, nigdy nie lubiłam i on doskonale o tym wie. Bawi się ze mną. Chce, bym czuła się niezręcznie, chce mnie zawstydzić. Kręci go to, a ja jestem coraz bardziejzażenowana.

Dobrze, że jesteśmy już na miejscu. Szybko zabieram walizki i wręcz uciekam, rzucając „na razie”. Pospiesznie wbiegam na górę do swojego pokoju. Muszę zebrać myśli, zanim przywitam się zrodzicami.

ROZDZIAŁ 2

Ponownie spotkanie z Nathanem wiele mnie kosztowało. Nie spodziewałam się tego ani nie byłam na to gotowa. Jestem z Prestonem, kocham go i wkrótce będzie moim mężem, ale Nathan… On zawsze będzie w moim sercu. Wiem, że to cholernie popieprzone i niesprawiedliwe wobec Prestona, ale chciałabym wrócić do tych chwil, gdy Nathan sprawiał, że drżałam z rozkoszy. Choć przez moment jeszcze raz poczuć ten żar, tę namiętność. Preston jest spełnieniem marzeń każdej kobiety. Ma świetną pracę, ukończył najlepszy uniwersytet, jest pracowity, zaradny, pomocny, troskliwy, opiekuńczy. W łóżku jest mi z nim naprawdę bardzo dobrze, ale Nathan doprowadzał mnie do takiego stanu, że chciałam zatrzymywać tamte chwile. Nie przypuszczałam, że się z nim spotkam, sądziłam, że wciąż jest w Europie. Może wtedy byłoby łatwiej? Niestety podświadomie czuję, że będą z tegoproblemy.

Biorę szybki prysznic i gotowa schodzę do salonu, przywitać się zrodzicami.

– Cześć, mamuś.

– Długo kazałaś na siebie czekać – karci mnie, po czym czule obejmuje. – Jak dobrze mieć cię z powrotem, córeczko. – Uśmiechasię.

– A taty nie ma? – Rozglądam się posalonie.

– Jest u cioci Isabel – wyjaśnia. – Niedługo będzie, bo szykujemy małe przyjęcie z okazji twojegopowrotu.

– Mamuś, nie trzebabyło.

– Skarbie, nie przesadzaj. Rozpalimy grill. Będzie cała rodzina. – Puszcza do mnieoko.

– Cała rodzina? – Unoszębrwi.

– Tak. Ciocia z wujkiem, babcia, ciocia Samantha z twoimi kuzynkami i Nathan ze swoją dziewczyną – wymienia całąrodzinę.

– Dziewczyną?

– Tak. – Dziwnie się krzywi. – Wiesz, ciocia nie jest zadowolona z jego wybranki. Jest naprawdę ładna, ale… mało inteligentna – dodaje po chwili. – No i trochę za młoda dlaNathana.

– To ile ona ma lat? – dopytuję się, choć nie powinno mnie to wcaleobchodzić.

– Dwa dni temu miała osiemnaste urodziny – odpowiada. – Sześć lat to jednak sporaróżnica.

– Oj, mamo.

– Planuje studiować w Waszyngtonie i chce, żeby Nathan pojechał znią.

– A on tegochce?

– Znasz Nathana, tu jest jego miejsce, dlatego Isabel liczy na ciebie. – Mama znacząco na mniespogląda.

– Namnie?

Dzień zaskoczeń. Już nic nie powinno mniedziwić.

– No tak. – Wzrusza ramionami. – Zawsze mieliście dobry kontakt z Nathanem. Może uda ci się przemówić mu dorozsądku?

– Że co? – Potrząsamgłową.

Cóż za absurdalny pomysł. Gdybyś tylko, mamo, wiedziała, jak dobry był nasz kontakt, to zabroniłabyś mi na niegopatrzeć.

– Mia – Rita wchodzi do salonu – mam dobrąwiadomość.

Oby lepszą niżmama.

– Cotam?

– Pamiętasz panią Henson? – pyta. – Jej córka uczyła nas matematyki w szkolepodstawowej.

– Nopamiętam.

– Biedaczka kilka tygodni temu miała wypadek – dodajemama.

– Kto? – pogubiłamsię.

– No ta starsza pani. No i po tym wypadku musiała przejść jakąś skomplikowaną operację i jeździła na wózku – kontynuuje moja siostra. – Teraz porusza się o kulach i prędko się z nimi niepożegna.

– Rit, ale dlaczego to ma być dobra wiadomość? – Krzywię się, bo dalej czegoś chyba nierozumiem.

– Bo jej córka już tu nie mieszka i chce matkę zabrać dosiebie.

– Wciąż nie wiem, o co chodzi. – Kręcęgłową.

– Chce wynająć lub sprzedać swój dom – wyjaśnia. – I to nawet odzaraz.

– Trzeba było tak od razu – prycham. – Jedźmytam!

– Okej, zadzwonię po Nathana. – Wyciągatelefon.

– Nie! – Szybko wyrywam jejkomórkę.

Mama i Rita dziwnie na mnie patrzą, jakby chciały zapytać: „Dlaczego nie odpowiada ci towarzystwo Nathana?”. Na razie chyba powinnam unikać przebywania z nim sam nasam.

Choć z drugiej strony nie wiem, dlaczego się tegoobawiam.

– Nie… Nie zawracajmy mu już głowy – mówię. – Pewnie jest zajęty, a my możemy pojechaćautobusem.

– Serio? – Moja siostra siękrzywi.

– Albo poczekajcie na tatę – sugerujemama.

– Chodź, Rita, jedziemy – decyduję.

– A, dziewczynki – zatrzymuje nas jeszcze na chwilę mama – pamiętajcie, że w niedzielę spotykamy się w restauracji na urodzinach babci i twoich, Rito. – Spogląda nanią.

– Mamo, ja robię urodziny w klubie i to w sobotę. – Marszczybrwi.

– Rito! – karci ją mama. – Pamiętajcie o eleganckich strojach. Żadnych dżinsów – podkreśla.

– Chodź, siostra, bo mama zaraz każe nam się ubrać jak zakonnicom. – Rita sięśmieje.

Czterdzieści minut później jesteśmy na miejscu. No jednak nie ma to jak własne auto. Zaoszczędziłybyśmy mnóstwo czasu. Dom pani Henson położony jest w drugim końcu miasta, na ulicy Ashcreek. To dobrze. Będę miała w miarę blisko do pracy, a daleko doNathana…

Szlag! Czy choć raz coś mogłoby nie mieć nic wspólnego zNathanem?

Dom jest piękny, parterowy z niewielkim ogrodem. Na dole znajdują się pokój, przestronny salon z kuchnią, toaleta oraz spiżarnia. Do zagospodarowania jest jeszcze poddasze. Na razie są wykończone sypialnia i łazienka. Podoba mi się. Pani Henson mówi, że w zeszłym roku był robiony generalny remont. Ściany są świeżo pomalowane, okna wymienione i zrobione podłogi. Dom jest w całości umeblowany. Meble są pięknie, ale zupełnie nie w moim stylu, więc myślę, że je w najbliższym czasie wymienimy. Cena, jaką chce za sprzedaż, jest dla nas bardzo korzystna. Zostaną nam akurat pieniądze na pozostałe wykończenia oraz wymianę mebli. Postanawiam bez konsultacji z Prestonem kupić ten dom. Chcę mu zrobić niespodziankę. Pani Henson zależy na szybkiej przeprowadzce do córki, a mnie do tego domu. Jutro mamy dopełnić formalności, kiedy przyjedzie jej córka i prawdopodobnie od razu zabierze ją do siebie. Tak sięcieszę.

Mama oczywiście nie jest zachwycona, że tak szybko się wyprowadzę, ale samochodem dotrze do mnie w piętnaście minut. Dzwonię do Prestona upewnić się, kiedyprzyjedzie.

– Cześć, kochanie – odbiera. – Jesteś już wdomu?

– Tak. Przepraszam, miałam od razu do ciebiezadzwonić.

– Wporządku.

– Kiedy przylecisz? – pytam ztęsknotą.

– Skarbie, myślę, że za dwa, trzy dni. Nie wyrobię sięwcześniej.

W tej sytuacji akurat chyba lepiej, bo nici by były z mojejniespodzianki.

– Tęsknię zatobą.

– Ja za tobą też, ale już niedługo się zobaczymy – mówi ciepłymgłosem.

– Okej. To trzymajsię.

– Kochamcię.

– Ja ciebieteż.

Rozłączam się i słyszę podjeżdżające auta. O cholera! Wszyscy się zjeżdżają, a ja jestem jeszcze w lesie. Pędzę do łazienki, rozbieram się w pośpiechu, spinam włosy na czubku głowy i wchodzę pod prysznic. Po umyciu osuszam ciało bawełnianym ręcznikiem, wkładam moje ulubione dżinsy i białą, szyfonową bluzkę. Schodzę na dół przywitać się z gośćmi. Przyjechali wszyscy oprócz Nathana, ale ciocia zapewnia mnie, że dotrze. Nawet nie wiem, co o tym myśleć. Nie wiem, czy mam się cieszyć, że go zobaczę… No ale będzie z dziewczyną. Dwadzieścia minut później zjawiają się. Idę do kuchni po coś mocniejszego do picia i gdy się odwracam, wpadam na Nathana. Zderzam się z nim ciałem, wylewając na siebie drinka. Nathan chwyta mnie w ramiona, chroniąc przedupadkiem.

– Cholera jasna! – warczę.

– Sorry, siostra. – Krzywisię.

Piorunuję go wzrokiem, wycierając się ścierką. Obok niego stoi brunetka. Faktycznie ładna. Ma długie włosy i długie, zgrabne nogi. Ach, no i tak – fajne cycki, co mój kuzyn najbardziejlubi.

– Poznajcie się. To moja kuzynka, Mia, a toBritney.

– Twoja dziewczyna. – Gromi go wzrokiem, po czym wyciąga do mniedłoń.

– Miło mi cię poznać – ściskam jej rękę – a teraz przepraszam, muszę sięprzebrać.

Uciekam na górę, cały czas przeklinając w myślach. Nie mogę tak reagować na Nathana. To normalne, że ma dziewczynę. Przecież mu wolno. Ściągam szybko bluzkę i biustonosz. Kiedy grzebię w komodzie w poszukiwaniu drugiego, do mojego pokoju wchodziNathan.

– Przepraszam za ten sok – mówi, po czym zamyka za sobądrzwi.

W tym roztrzepaniu odwracam się, nie zdając sobie sprawy, że wciąż nie włożyłam stanika, a Nathan stoi jak zahipnotyzowany, aż mu się oczyświecą.

– Kurwa! Nathan! – Otrząsam się i nerwowo przykrywambluzką.

– Prze… Przepraszam. – Drapie się pokarku.

– Możesz wyjść? Chcę się przebrać… A, i to nie był sok – prostuję.

– Widziałem cię już nagą. – Podchodzi bliżej. – Nic się niezmieniłaś.

Cholerajasna!

– Nathan, nie. – Zatrzymuję go, opierając wyciągniętą dłoń na jegotorsie.

– Jesteś wciąż tą samą Mią. – Mierzy mniewzrokiem.

– Mylisz się, Nathan. – Kręcę głową. – Wiele sięzmieniło.

– Masz narzeczonego – mówi z wyczuwalnymrozczarowaniem.

– A ty dziewczynę – przypominam mu. – Zmieniłamsię.

– Na tyle, by nie nosić łańcuszka? – pyta zpretensją.

Cholera! Nie mogę powiedzieć mu prawdy. Wiem, że pomyśli, iż chodzi o Prestona, ale tonieprawda.

– Zgu… zgubiłam go – mieszamsię.

– Mia…

Nathan szybko zmniejsza dystans między nami. Przykrywam się mocniej bluzką, by nie widział, jak moje serce szybkobije.

Położywszy swoje ciepłe dłonie na moim chłodnym ciele, chwyta mnie w talii, a mnie przechodzi dreszcz. Nathan opiera swoje czoło o moje, a ja przymykam oczy, jakbym bała się, że spoglądając w nie, zupełnie się zatracę, tak jakkiedyś.

– Mia… – szepczeochryple.

Chcę mu powiedzieć, żeby przestał, żeby mnie nie dotykał, nie patrzył na mnie, nie mówił, bo to wszystko odbija się w moim wnętrzu. Nie wiem, co się ze mną dzieje; nie wiem, dlaczego reaguję w ten sposób. Przy nim niestety odbiera mi zdrowy rozsądek. Gdy on jest tak blisko, myśli o nim pchają się na pierwszy plan i zapominam o całym świecie. Nathan świetnie wykorzystuje moje zmieszanie. Jemu nigdy nie przeszkadzało, że ktoś się może o nasdowiedzieć.

– Jesteś wciąż tą samą Mią, maleńka – mruczy i przysuwa swoje usta do moich, jakby chciał mniepocałować.

Niemalże goczuję.

Mia, weź się w garść! Nathan to tylko twój kuzyn, a ty masz narzeczonego. NARZECZONEGO! – powtarzam sobie to w myślach, po czym odpycham go od siebie i wyprowadzam zadrzwi.

– Wyjdź mi już stąd! – Zamykam drzwi i opieram się onie.

Muszę się jak najszybciej wyprowadzić, najlepiej na drugi koniec świata. Przez Nate’a mam mętlik w głowie i czuję się podle wobec Prestona. Chciałabym umieć poradzić sobie z tym uczuciem, które było między mną a Nathanem. Przecież to zamknięty temat. Nie mogę na niego reagować, po prostu niemogę.

Parę minut później dołączam do reszty w ogrodzie. Podchodzę do mamy, która akurat rozmawia z ciocią Isabel i jejmężem.

– Mia – zwraca się do mnie ciocia – mama wspominała, że kupujesz dom od paniHenson.

– Tak. Wkrótce przyjeżdża mój narzeczony i chcę mu zrobić niespodziankę – mówięzamyślona.

– O, jak miło. – Uśmiecha się. – Nathan na pewno ci pomoże zprzeprowadzką.

– Co Nathan? – pyta mój kuzyn, podchodząc ze swojądziewczyną.

– Nie trzeba, ciociu, dam radę – mieszamsię.

– Synu, pomógłbyś Mii przy przeprowadzce – zwraca się doniego.

– Chętnie – odpowiada, mierząc mniewzrokiem.

– Nie trzeba. – Potrząsamgłową.

– Oj, siostra – obejmuje mnie ramieniem – dla ciebie wszystko – mówi szeptem, a we mnie aż sięgotuje.

Świetnie!

– Mia, opowiedz coś o swoim przyszłym mężu – prosi ciocia. – Jak ma na imię, czym się zajmuje? Bo ja to nic nie wiem – oburza sięlekko.

– Ma na imię Preston, ma dwadzieścia sześć lat i jest adwokatem. Chce tu otworzyć swoją kancelarię – recytuję niczymformułkę.

– Słyszysz, kochanie? – Mama szturcha tatę. – Adwokat. – Uśmiecha się od ucha doucha.

Wiedziałam, że tak będzie. Właśnie dlatego nic wcześniej nie mówiłam. Cieszy się jak małe dziecko z wymarzonejzabawki.

– Gratulacje, kochana. Adwokat, świetny wybór. – Ciocia Isabel rzuca Nathanowispojrzenie.

– Mia bardzo dobrze trafiła – dodaje z dumą moja mama – dobra partia to podstawa. Moja córeczka będzie żonąadwokata.

Mamo, to zaczyna brzmiećżałośnie.

– Widzisz, Nathan, mówiłam ci, żebyś poszedł na dobre studia. Teraz byłbyś lekarzem albo jak narzeczony Mii adwokatem i znalazłbyś odpowiednią wybrankę. – Spogląda naBritney.

Britney odwraca się na pięcie i ucieka do domu. Nathan patrzy gniewnie na matkę i idzie za nią. Ciotka tym razemprzegięła.

– Jaka ta Britney obrażalska – komentuje niewzruszonaciocia.

– Trzeba było nie robić takich aluzji – karci ją wujekJeff.

– Przepraszam, zaraz wracam. – Idę za nimi dodomu.

Gdy wchodzę do kuchni, słyszę, jak Britney szlocha włazience.

Podchodzę bliżej i dociera do mnie fragment ichrozmowy.

– Nathan, ja już mam tego dość. Twoja mama ciągle mi dogryza – żali się dziewczyna, a mnie jest jejszkoda.

– Brit, daj spokój. Znasz ją. Mnie też się ciągle czepia – odpowiada jejchłopak.

– Ale ona nie chce, byśmy byli razem, a ja… ja cię kocham, Nathan.

Słyszę, jak pociąganosem.

O cholera! Chyba mówi mu to pierwszyraz.

– Brit…

– Naprawdę cię kocham, misiaku.

Misiaku? Nathan misiakiem? Uśmiecham się dosiebie.

– No już nie płacz. Wynagrodzę ci towieczorem.

– A możeteraz?

Że co? Oni mają zamiar się bzykać w naszej łazience? Gdy słyszę, jak się całują, czuję jakiś dziwny ucisk wsercu.

– Nathan, zróbmy toteraz.

Cholera jasna! Drżą mi dłonie tak, że przez przypadek strącam wazonik z szafki, o którą się opierałam. Nathan i Britney wyskakują złazienki.

– Mia? – Nathan spogląda na mnie, marszczącbrwi.

– Co się gapisz? – Gromię go, jakby to była jego wina. – Chciałam sprawdzić, czy z Britney wszystko okej – mówię naburmuszona izawstydzona.

– Tak, tak – brunetka lekko się uśmiecha – już jest okej, ale muszęsiku.

Britney zamyka się w łazience, a ja kieruję się do kuchni. Czuję, jak policzki wręcz mi płoną ze wstydu. Nagle Nathan łapie mnie za rękę i dociska dościany.

– Co ty robisz? – Próbuję mu sięwyszarpać.

– A ty? Podsłuchiwałaś, co? – Zaciska usta, patrząc mi prosto woczy.

– Mówiłam, że…

– Chciałaś popatrzeć, jak się bzykamy? – przerywa mi. – Pamiętasz, jak nam było dobrze razem? – Lekko rozchyla usta. – Pieprząc Brit, myślałbym otobie.

Na samo wspomnienie przechodzi mnie dreszcz. Doskonale pamiętam, moje ciałopamięta.

– Nathan… – jęczęniemalże.

Nathan szybko przysuwa swoje usta do moich i namiętnie mnie całuje. O cholera! Jego usta… Miękkie, soczyste, aksamitne, gorące… To chore i niedorzeczne, ale wciąż uwielbiam jego pocałunki. Odwzajemniam pocałunek z taką samą namiętnością, aż mi się w głowie kręci. Znów się w nim zatracam. Czuję się tak jak wtedy, gdy pocałował mnie za pierwszym razem. Straciłam dla niego głowę, dla tej zakazanej miłości. To cholernie trudne i popieprzone. Nie potrafię obojętnie patrzeć mu w oczy po tym, co nas łączyło. To wcale nie jest proste, a Nathan mi tego nie ułatwia. Prowokuje mnie, a ja znowu tracę rozum. Kiedy słyszymy otwierające się drzwi łazienki, szybko odrywamy się od siebie. Skołowana i zmieszana wracam naprzyjęcie.

ROZDZIAŁ 3

Następnego dnia rano jadę do biura notarialnego. Dziś kupię dom. Ja i Preston w końcu będziemy mieć swoje upragnione gniazdko. Staram się nie myśleć o tym, co stało się wczoraj pomiędzy mną a Nathanem, ale to i tak powraca. Dlaczego to zrobił? Dla zabawy? Żeby mnie zawstydzić? Może powinnam z nim o tym porozmawiać? Powinnam to ja gounikać.

Godzinę później, po podpisaniu umowy i przekazaniu pieniędzy, mam dom. W końcu. Pożyczę od taty auto i sądzę, że na dwa razy przewiozę rzeczy. Nie chcę, by Nathan mi pomagał, zwłaszcza po wczorajszym. Preston przylatuje pojutrze. Mam nadzieję, że do tego czasu nie zajrzy na nasze konto, bo popsuje miniespodziankę.

Do wieczora uporałyśmy się z Ritą z moimi rzeczami. Udało mi się też wymienić meble w sypialni, choć Rit będzie to kosztowało randkę z synem właściciela sklepu meblowego. Dzięki temu meble mam dziś, a niejutro.

– Wielkie dzięki za tę randkę. – Moja siostra siękrzywi.

– Oj, Rita, daj spokój – rozpakowuję resztę rzeczy – całkiem sympatyczny tenchłopak.

– Wiem. Zauważyłam.

– No to o co ci chodzi? – Podnoszę na nią wzrok, nierozumiejąc.

– Bo to nie mój typ. – Wzrusza ramionami. – On jest taki grzeczny, miły, uczynny – mówi, jakby to były jakieś wady, a niezalety.

– Aha, a ty wolisz neandertalczyka, który zaciągnie cię za włosy do swojej jaskini? – Śmiejęsię.

– Mia! – Rzuca we mnie poduszką. – Popatrz chociażby na naszegokuzyna.

Sztywnieję. Znowu zacznie się rozmowa o Nathanie. Pomału mam dość tych rozmów. Ciągle tylko Nathan iNathan.

– To taki niegrzeczny chłopak – kontynuuje.

– Po prostuzagubiony.

Nie wiem, czemu gobronię.

– Ale jaki ma charakter. – Aż policzki jej sięrumienią.

– Aha, i facet z takim charakterem mógłby byćtwój?

– Nie na stałe. – Uśmiecha sięłobuzersko.

– Jak to? – dopytujęsię.

– Wiesz, tacy faceci są fajni w łóżku, ale na dłuższą metę co może ci zaoferować? – Ustawia moje książki naregale.

– Czyli uważasz, że Nathan nie ma nic do zaoferowania? – irytuję sięlekko.

– No na pewno ma. – Uśmiecha się. – Zwłaszcza to między nogami. – Chichocze. – Tyle lasek zaliczył, to musi byćdobry.

Kurewsko dobry, przeklinam wmyślach.

– Rita! – besztamją.

– No co? Nigdy cię nie ciekawiło, jakiego ma? – pytazadziornie.

– Och tak? – prycham. – Ostatnio obrzydzało cię, gdy powiedział, że pieprzył się z przyszywaną siostrą – przypominamjej.

– No bo dalej obrzydza, alewiesz…

– Rita, weź się uspokój. Czy możesz przestać mówić o Nathanie i jego fiucie? – irytuję się. – Mamy jeszcze sporopracy.

– No już dobrze, szefowo.

Chryste, czy oni mi dadzą kiedyś spokój? Owszem, pamiętam, jak dziewczyny w szkole średniej szalały na punkcie Nathana. Nie dawały nam spokoju, ciągle truły, byśmy z Ritą pomogły im się z nim umówić, a Nathan, jak to Nathan, skakał z kwiatka nakwiatek.

Rano budzę się w swoim nowym łóżku. Właściwie moim i Prestona. Mam nadzieję, że Pres ucieszy się z tej niespodzianki. Wiem, że mieliśmy zrobić to wspólnie, ale liczył się czas. Sypialnia jest idealna, taka w naszym stylu. Teraz mamy tu nowocześniejsze meble, wszystkie w bieli. Łóżko, komoda, szafa, szafki nocne, regał i wisząca półka. Resztę mebli wymienimy już razem. Wczoraj, gdy kładłam się spać, Preston wysłał mi esemes, że uda mu się przylecieć następnego dnia. Bardzo się cieszę, tęsknię za nim, no i jego obecność tu trochę przystopujeNathana.

Idę do łazienki wziąć szybki prysznic i ubieram się. Kiedy jem śniadanie, rozlega się dzwonek do drzwi. Pewnie to Rita, ale jest jeszcze zawcześnie.

– Hej, Mia! – Uśmiecha się, gdy otwieram jejdrzwi.

– Cześć, a co ty tak wcześnie? – Wpuszczam ją dośrodka.

– Musimy jechać jeszcze po moje auto dowarsztatu.

– Nathana? – Unoszębrwi.

– NoNathana.

Przecież mogłam się tego spodziewać. Rita mówiła, że zostawiła u niego samochód, a nawet jeśli nie, to i tak los zadbałby o to, by dać nam kolejną szansę na spotkanie. Tylko ja się pytam: poco?

– A właściwie do czego ja ci tam jestem potrzebna? – próbuję się wymigać od kolejnego spotkania z naszymkuzynem.

– A kto weźmie auto taty, którym przyjechałam? – Przewracaoczami.

Super! Bo nie mogłaś pojechać tamautobusem.

– No dobra, to chodź. Nie traćmyczasu.

Dopijam kawę i wychodzimy z domu. Muszę jak najszybciej kupić auto. Początkowo mieliśmy wszystkie nasze rzeczy wysłać firmą, która się zajmuje przeprowadzkami, a sami przejechać samochodem Prestona. Jednak kilka dni temu mój narzeczony stwierdził, że to auto sprzedamy, a kupimy nowe na miejscu. Tak więc zdecydowaliśmy się przyleciećsamolotem.

Jakiś czas później jesteśmy w warsztacie, w którym pracuje nasz kuzyn. Nie wiem, dlaczego jestem taka spięta. Serce mi już szybciej bije, a nogi zaczynajądrżeć.

Boże, dziewczyno, opanujsię!

Nathan grzebie jeszcze coś pod maską. Nie ma na sobie koszulki, a jego ciało lśni odpotu.

– Hej, Nathan! – woła goRita.

Chłopak zatrzaskuje maskę samochodu i odwraca się do nas. Gdy idzie w naszym kierunku, jego mięśnie brzucha napinają się z każdym krokiem. Zauważam też kilka nowych tatuaży ozdabiających jego tors. Cholerajasna!

– Hej, dziewczyny! – Wyciera ręce w jakąśścierkę.

– Hej – odpowiadam, błądząc gdzieśwzrokiem.

– Auto gotowe – mówi, omiatając spojrzeniem mojąsylwetkę.

– Super! – cieszy się Rit. – Niestety nie mamy zbyt wieleczasu.

– Jedziecie dokądś? – pyta.

– Na lotnisko po Prestona – odpowiadam.

– Ach… Podobno kupiłaś już dom od paniHenson?

– Tak, tak. Wczoraj się przeprowadziłam – dodaję.

– Mogłaś powiedzieć, tobym ci pomógł – sugeruje.

– Dałyśmy radę. – Spoglądam nasiostrę.

– Tak. Do wieczora jeździłyśmy z pudłami! – wyrzucami.

– Rita!

– Mówiłam jej, żeby zadzwonić po ciebie, ale wiesz, jaka jestuparta.

Nathan spogląda na mnie, marszcząc brwi. Doskonale znam tospojrzenie.

– Dobra! Bierz to auto ijedźmy.

Super! Teraz on pomyśli, że coś do niego mam. Moja siostra czasem naprawdę powinna się nieodzywać.

Pół godziny później jadę po Prestona na lotnisko. Najpierw udajemy się do moich rodziców na obiad, a później niespodzianka – nasz nowy dom. Rita przywozi nas na miejsce samochodem taty. Preston jest zdezorientowany. Jeszcze nie wie, o cochodzi.

– Chodź, kochanie. – Łapię go zarękę.

– Sądziłem, że zostaniemy u twoichrodziców.

Otwieram drzwi i wchodzimy dośrodka.

– A nie wolałbyś być tylko ze mną? – Uśmiecham sięzalotnie.

– Marzę o tym. – Całuje mnie czule w usta. – Stęskniłem się zatobą.

– W takim razie będziemy tylko ty i ja w naszym nowym domu – dodaję z szerokimuśmiechem.

– Kupiłaś ten dom? – Jest zaskoczony, ale widzę, żepozytywnie.

Przytakuję.

– Podoba ci się? – pytam.

– Mia… Wow! Jest super! – Z entuzjazmem rozgląda się pownętrzu.

– Cieszę się. – Przytulam się doniego.

– Mamy sypialnię? – Och, widzę ten błysk w jegooczach.

– Mamy. Napiętrze.

– A łóżko? – Uśmiecha sięłobuzersko.

– Też – potwierdzam. – Nowe.

– To musimy jeprzetestować.

Preston bierze mnie w ramiona i zanosi do sypialni. Od razu lądujemy w łóżku. Delikatnie osuwam się na niego, a on wplata ręce w moje włosy, obsypując mnie gorącymi pocałunkami. Brakowało mi jego bliskości, jego dotyku, jegoust…

– Kocham cię, Mia – mówi, całując mnie z ogromnympożądaniem.

– Preston… – jęczę.

Pospiesznie ściąga mi bluzkę i zsuwa ramiączka od biustonosza. Namiętnie pieści moje piersi, aż przechodzą mnie rozkoszne dreszcze. Podnosi się na chwilę, by pozbyć się swoich spodni, a później zdejmuje imoje.

– Boże, Mia, jesteś taka piękna – szepcze.

Całuję go z taką łapczywością, że aż brak mi tchu. Delikatnie wsuwam ręce pod jego koszulkę i powoli przesuwam palce po jego nagim torsie, wyczuwając każdymięsień.

– Och, Mia… – Drży takrozkosznie.

– Ktoś tu jest wrażliwy. – Całuję go po brzuchu, rozpinając muspodnie.

– Tylko ty tak na mnie działasz – mruczy.

– Tak bardzo cię pragnę, Preston.

– Chodź – podciąga mnie do siebie – chcę się tobą nacieszyć, a jak zejdziesz niżej, to zaraz skończę – chrypi.

Przewraca mnie na plecy tak, że teraz on jest na górze, a ja leżę na łóżku. Rozchylam nogi, układając się wygodnie pod nim. Szybkim ruchem ściąga swoją koszulę. Jęczę, gdy wsuwa dłonie pod moje majtki, zanurzając palec w mojejkobiecości.

– Widzę, że tobie też to się podoba. – Zdejmuje mibieliznę.

– Pres, doprowadzasz mnie do szaleństwa – szepczęzmysłowo.

– Mia…

– Kocham cię. – Patrzę mu głęboko w oczy, a on mnie całuje, przygryzając mi delikatnie dolnąwargę.

Powoli zatapia się we mnie, pozwalając mi poczuć każdy cal swojej męskości. Przyciągam go mocniej do siebie tak, że czuję bicie jego serca. Unoszę biodra, by poczuć go głębiej, a on wbija się we mnie jeszcze głębiej. Jest taki namiętny. Z każdym uderzeniem pragnę go więcej. Wiem, że to mężczyzna mojego życia. Kocham go całymsercem.

Rano budzę się w jego ramionach. To początek naszego nowegożycia.

Już zawsze będę budzić się przy jego boku i to jest po prostucudowne.

– I jak, wygodnełóżko?

– Bardzo. – Całuje mnie w czubekgłowy.

– To co, kawa? – proponuję.

– Chętnie.

Gdy podnoszę się z łóżka, Preston łapie mnie zarękę.

– Kochanie, będę musiał na chwilę wrócić do Nowego Jorku – mówizasmucony.

– Coś się stało? – pytam lekkozmartwiona.

– Nie, po prostu nie zdążyłem wszystkiegozałatwić.

Widzę, że coś go trapi. Może to jakieś problemy zkancelarią?

– Musimy jeszcze tylko poszukać lokalu na twoją kancelarię – przypominam.

– Tak, tak – odpowiadazamyślony.

– A kiedylecisz?

– Jutro.

No jestem trochęzaskoczona.

Mam nadzieję, że szybko załatwi to, co ma załatwić, i wróci domnie.

– Skoromusisz.

– Obiecuję, że szybko wrócę. – Całujemnie.

Trochę mnie to niepokoi. Przed moim wylotem Preston był zdenerwowany. Może jakiś kłopotliwy klient? Ostatnio niewiele mówił o pracy, zakańczał sprawy w Nowym Jorku, by móc spokojnie tu działać. Myślałam, że Pres już tu zostanie i zaczniemy szukać tego lokalu, zanim pójdę dopracy.

Po południu jesteśmy u rodziców. Tata jest akurat u babci, ale z mamą jest też ciocia Isabel. Doskonale wiem, że ściągnęła ją tu, by chwalić się jej przyszłym zięciem. Obie mają uśmiechy od ucha do ucha, aż mdli mnie odtego.

– I jak, podoba ci się wasz nowy dom? – pyta moja mama, spoglądając naPrestona.

– Bardzo. – Mój mężczyzna się uśmiecha. – Mia zrobiła mi niesamowitą niespodziankę. – Całuje mnie wskroń.

– Idealnie do siebie pasujecie, prawda Isabel? – Mama z dumą patrzy nasiostrę.

Och, mamo, litości.

– Już nie mogę się doczekać waszego ślubu – ekscytujesię.

– A wytrzymasz jeszcze trzy miesiące? – Przewracamoczami.

– Mia – prycha mama. – A słuchajcie, podobno w centrum jest lokal do wynajęcia, idealny podkancelarię.

– Myślałam, że najpierw będziesz pracował z Thomasem – mówiciocia.

Spoglądamy na siebie z Prestonem. W sumie nie rozmawialiśmy o tym, ale wiem, że zawsze marzyła mu się własnakancelaria.

– Sądzę, że uda nam się znaleźć lokal, by Preston otworzył własną działalność. – Gładzę go poramieniu.

– Tak, tak – miesza się – ale chętnie skorzystam z rad panaThomasa.

– To może jutro pojedziecie obejrzeć ten lokal, o którym mówiłaciocia?

– Jutro niestety muszę lecieć do Nowego Jorku na kilka dni – wyjaśnia.

– Ale wrócisz na urodziny babci? – upewnia sięmama.

– Oczywiście – przytakuje zuśmiechem.

Dzień tak szybko zleciał, że zanim się obejrzałam, Preston już siedział w samolocie do Nowego Jorku. Oby udało mu się wszystko załatwić i prędkowrócić.

Z