Basso continuo - Jarosław Mikołajewski - ebook
lub
Opis

Piękny, zmysłowy tom, w którym Jarosław Mikołajewski zderza swoją wrażliwość opowiadania o świecie, pełną paradoksów i podejrzliwości wobec słów, z promienistością uczucia.

W nowych wierszach Jarosław Mikołajewski wywołuje duchy umarłych poetów: Brzechwa staje nad trumną Leśmiana, Nina Simone śpiewa głosem Julii Hartwig. Zakochany mężczyzna płacze w kawiarni, a kochankowie z Hasanlu ciągle jeszcze strzegą swoich tajemnic. Znacznie więcej niż w poprzednich tomach poety jest tu światła i miłości. Katastroficzne Basso continuo lęków zostaje odsunięte na margines, ale nie milknie ani na moment.

Jarosław Mikołajewski (ur. 1960) – poeta, reporter, prozaik, autor książek dla dzieci i tłumacz z języka włoskiego. Wydał czternaście tomów poetyckich, między innymi: A świadkiem śnieg (1991), Kołysanka dla ojca (1994), Zabójstwo z miłości (1997), Mój dom przestały nawiedzać duchy (1998), Nie dochodząc Pięknej (2001), Zbite szklanki (2010), Na wdechu (2012), Wyręka (2014), Żebrak (2016), Listy do przyjaciółki (2017) i najnowszy: Basso continuo (2018). Wiersze Jarosława Mikołajewskiego są tłumaczone na wiele języków. W oddzielnych książkach wybory jego poezji wydane zostały w Holandii, na Ukrainie, w USA i we Włoszech. W 2014 roku został odznaczony srebrnym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 32


Opieka redakcyjna: WALDEMAR POPEK
Korekta: EWELINA KOROSTYŃSKA, ANETA TKACZYK
Fotografia na okładce i projekt graficzny: ROBERT KLEEMANN
Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ
Skład i łamanie: Infomarket
© Copyright by Jarosław Mikołajewski © Copyright by Wydawnictwo Literackie, 2018
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-08-06675-1
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków tel. (+48 12) 619 27 70 fax. (+48 12) 430 00 96 bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl
Konwersja: eLitera s.c.

W swojej niecierpliwości

nie oskarżaj go, serce. Pomyśl: jest sam,

ma trudne zadanie, ma życie

nie za, ale przed sobą. Ty przyspiesz

własną śmierć, jeśli możesz. Albo zapomnij.

Umberto Saba, Stary i młody

szwajcaria kaszubska 1978 albo 1979

w albumie ze zdjęciami kolor

wczesne orwo

chłopak w czerwono-czarnej

bluzce w grupie rówieśników

pochyla się nad czymś co

leży na trawie

leży albo pełza

rzecz albo istota

swoją drogą ciekawe co to

było i po co

dokąd dopełzło ile

doleżało

dlaczego umknęło oku

fotografa

ale nie o tym ma być tych słów

kilka lecz o chłopaku

zaraz po maturze

roześmianym

z włosami jak fala nad kruchym

pomostem który trwa wciąż niby

lecz się zimą rozleci

o chłopcu z czymś takim

w szczupłej sylwetce

jak skaza zwątpienia i skłonność

do wyzwań wobec grawitacji

lecz cóż powiedzieć o nastolatku

ze zdjęcia prócz tego że miał życie

przed sobą

a to życie było w całości poza

obiektywem

był nim

jego życiem

może ten ślimak

na porannej trawie

albo cień na którym

migotało krzesiwo

cóż powiedzieć prócz tego że w powietrzu

wciąż słychać jak wołał

o miłość bezmyślną

roześmianymi w rozmowie ustami

to on

on jest winny i on rozjątrzony i jego

to głos bo nie mój cóż za pomysł

to śmieszny

niewygodny świadek

mówisz że pies zna już

wszystkie nasze sekrety i

boisz się jego wiedzącego

spojrzenia

ja w jego oczach czytam te

o których ty nie możesz

wiedzieć bo wtedy nie byłaś

obraz mężczyzny który chciałby

zasnąć ale dzień już się

rodzi więc w okruchach słońca

przygląda się własnej

dłoni jak gdyby wciąż była

na niej rzeźba lekko odwróconej

twarzy

kiedy palcami dochodzi do włosów

niewidzialnej głowy i

karku pod nimi

w oczach lśni mu ostatnia

gwiazda gasnącej nocy

co pies zapamiętał z tej okrutnej

sceny kiedy rzeźbiarz wciąż

rzeźbi swoje arcydzieło

chociaż mu z dłoni już wyjęli

kamień?

i jeszcze gorsze rzeczy pies ten

widział i przez nie teraz

wpatruje się w ciebie

oczami w których dostrzeżesz nie wyrzut

lecz wielkie

wymowne współczucie

prócz epok miłości on widział też

nocą krótkie chwile kiedy

ciebie nie kochałem

między pięć po drugiej a za dziesięć

trzecia i potem na trochę przed piątą

trzydzieści widział świat zagrożony

w kosmicznych posadach a teraz tak szczeka

jak pod wezuwiuszem

babuino

jaka miłość zabliźni wyżartą

skórę

jaki język

przywróci mu usta

ripeness is all

dlaczego to ja

właśnie ja mam umierać

spytał i martwił się

ale tylko do chwili

gdy wszedł na wierzchołek

małego wzniesienia

i zobaczył setki grobów a wiadomo

że pod grobami są poprzednie

groby

już niewidoczne w których leżą inni

kiedyś zasmuceni że to właśnie

oni

czy i oni dnia któregoś ze swoim

pytaniem weszli na

wzgórze i przestali pytać?

tak spytał i nie wiedział

kto pyta i kogo

dlaczego mnie nie chce ta

którą ja kocham?

zapytał po chwili aż stanął na szczycie

tym a może innym

i zobaczył lasy

pięknych młodych buków w słońcu

pierwszej wiosny

dlaczego mnie właśnie

miałaby pokochać ta którą

ja kocham i dlaczego ona

skoro wszystko tutaj zasługuje na

miłość

a przecież poza tutaj są

też dalsze lasy

a za wiosną

jesień

i nieznośny chłód

były też inne pytania lecz

nie wiem

które najważniejsze

bo oto nadeszła burza z piorunami

i deszcz zmywa nawet

echo dawnych pytań

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki