Alicja w Krainie Idei - Roger-Pol Droit - ebook + audiobook + książka

Alicja w Krainie Idei audiobook

Roger-Pol Droit

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Jeżeli miałabyś wytatuować sobie jedno jedyne zdanie, jakie byś wybrała?

Alicja nie jest już dzieckiem. Nie ma jednak przekonania, że to dobrze. Jak może dorosnąć, skoro nie potrafi stawić czoła problemom świata? Dookoła wybuchają wojny, natura jest zagrożona, klimat oszalał. Alicja chce odkryć, według jakich zasad żyć w tej burzliwej teraźniejszości. Odnaleźć sentencję, która byłaby nieomylnym drogowskazem, pocieszeniem, gdy wszystko zawodzi. Tak powstałby tatuaż idealny.

Szukając rozwiązania, trafia do dziwacznej, a zarazem fascynującej rzeczywistości. Niczym Alicja w Krainie Czarów, opada coraz głębiej w Krainę Idei.

Spotka Konfucjusza i zagubi się w ogrodzie Epikura. Odwiedzi jaskinię Platona, podąży śladami Hypatii, zatańczy z Rousseau, zmierzy się z Kartezjuszem, zada pytania Laozi, Nietzschemu, Freudowi. Aż w końcu, z dziennikiem pełnym przemyśleń i cytatów, będzie gotowa zmierzyć się z wyzwaniami, które dotyczą nas wszystkich.

Czy Alicja znajdzie maksymę godną tatuażu?

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 13 godz. 56 min

Lektor: Dorian Zypper

Data ważności licencji: 11/13/2029

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału

ALICE AU PAYS DES IDÉES

Copyright © Éditions Albin Michel – Paris 2025

Copyright © for the translation by Beata Geppert

Projekt okładki

Katarzyna Bućko @booka.kasia.bucko

Ilustracje na okładce i wyklejce

Wygenerowane przy użyciu AI

Redaktorka nabywająca

Eliza Kasprzak-Kozikowska

Redaktorka prowadząca

Agnieszka Narębska

Opracowanie tekstu i przygotowanie do druku

Wydawnictwo JAK

Opieka redakcyjna

Natalia Hipnarowicz-Kostyrka

Opieka promocyjna

Marcin Jarmusz

ISBN 978-83-8427-705-8

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: [email protected]

Wydanie I, Kraków 2026

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Błaszczyk

Dla Léonii i Arno, moich wnucząt, kiedy będą już mogły ruszyć w podróż z Alicją

PROLOG w którym się dowiadujemy, jakie były początki

1 Alicja trafia do innej krainy i wdaje się w rozmowę z dwiema Myszkami

Tego ranka Alicja jest w domu sama. Poci się nad esejem. Bardzo lubi pisać wypracowania. Opisz podróż, urodziny, spotkanie – to zadanie zawsze jej się podobało. Ale esej? Jak ma to zrobić? Po raz pierwszy musi wszystko dokładnie przemyśleć, zważyć wszystkie za i przeciw, poprzeć swój wywód rzeczowymi argumentami. Nie wie, jak się do tego zabrać.

Mom poszła na zakupy, nikt jej nie pilnuje, więc Alicja pogrąża się w marzeniach, śledzi wzrokiem promień słońca, ptaszka na trawniku, przygląda się swojej kotce Dinie, która śpi na kanapie. „Ależ ona jest spokojna!” – myśli Alicja. Jakby żyła w innym świecie, bez żadnych zmartwień, wojen, niepokojów, pytań.

A pytań i niepokojów od pewnego czasu Alicja ma coraz więcej. Bez ustanku się zastanawia nad przyszłością planety, nad przetrwaniem ludzkości. Dlaczego ludzie prowadzą wojny? Dlaczego niszczą Ziemię, zwierzęta, życie? Co robić, by powstrzymać tę zagładę? Jak żyć po swojemu, nie dewastując świata? Czy to w ogóle jest możliwe? Jak znaleźć drogę?

„A co ze mną? – zastanawia się Alicja. – Jaki wybrać zawód, jakie miasto, jakie miłości, jaką przyszłość? Czym się kierować?” Chwilami ożywia ją kipiąca energia, która sprawia, że byłaby zdolna wszystko pochłonąć. Jednak tego ranka, jak to często bywa, ta piękna ufność zniknęła, zastąpiło ją przygnębienie. Alicja czuje się zagubiona, potrzebuje punktów odniesienia, które by jej pozwoliły działać.

Nie może zapomnieć o tym, co jej się przyśniło dziś w nocy. Był to jeden ze snów dających wrażenie niewiarygodnej realności. Słucha słów swojego dziadka. W tym śnie przyszedł do niej, wyciągnął rękę i szepnął: „Chodź, pokażę ci drogi, które mogą ci pomóc”.

A potem długo do niej mówił.

Opowiadał, że ludzie od tysięcy lat rozmyślają nad tym, co ją niepokoi, że nie należy sądzić, iż świat jest w niebezpieczeństwie, że nie ma żadnego wyjścia czy rozwiązania. Lepiej odkryć to, co przez wieki na całym świecie mówili mędrcy i filozofowie, porównać ich koncepcje, wyszukać te, które pozwolą zrozumieć, jak myśleć i jak żyć.

Ostrzegał, że podróż będzie długa, że Alicja czasem będzie zdezorientowana, ale to jedyna droga, żeby pójść do przodu. Alicja wiedziała, że może mu zaufać. Uwielbia go. Lecz nie miała pojęcia, dokąd chce ją zaprowadzić.

I w tym momencie się obudziła.

Alicja mówi sobie, że to tylko sen. Ten esej okropnie ją męczy. To nie jest dobry dzień. Lepiej pójść do ogrodu ze wspaniałym smartfonem, który w zeszłym tygodniu dostała na urodziny od Mom. Tamtego dnia Mom obudziła ją, krzycząc na całe gardło: „Od dzisiaj, córeczko, nie jesteś już dzieckiem! Wciąż masz te same blond włosy, te same złociste oczy, ten sam zamyślony wyraz twarzy, ale naprawdę nie jesteś już dzieckiem! Masz pojęcie?”.

Nie, Alicja nie miała pojęcia. Przyglądała się swoim stopom, dłoniom, kolanom, ale wszystko wyglądało tak samo jak zawsze. Kiedy była mała, sądziła, że w TYM dniu wszystko się zmieni. Miała się stać inną osobą, znacznie większą. Lecz nie stało się nic. Co roku dostawała prezenty, ciastka, pieszczoty. Wszyscy jej powtarzali, że dorasta, ale ona wciąż miała tę samą głowę i te same myśli. I dlatego czekała już tylko na prezenty, ciastka i pieszczoty. Wielka zmiana w dniu urodzin to złudzenie.

Zresztą, zastanawia się Alicja, po co dorastać? Dorośli wszystko psują, wszystko niszczą. Wystarczy spojrzeć na klimat, życie zwierząt, wodę w oceanach. Na dodatek co innego mówią, a co innego robią. Oświadczają, że trzeba zmienić sposób życia, a wszystko toczy się po staremu. Alicja robi, co może, nie puszcza długo wody pod prysznicem, segreguje śmieci, jeździ rowerem, prosi Mom, żeby unikała opakowań… Lecz zdaje sobie sprawę, że to nie wystarczy. Zbliża się katastrofa, Alicja jest o tym przekonana, wszyscy jej przyjaciele też. To przytłacza.

Czasami odsuwa od siebie niepokoje, zakłada słuchawki i tańczy z włosami rozwianymi na wszystkie strony. Właściwie, tak naprawdę chciałaby znowu być dzieckiem i wrócić do szukania na skraju żywopłotu nory Białego Królika, jak tamta Alicja, ta Lewisa Carrolla, która trafiła do Krainy Czarów i podróżowała po Drugiej Stronie Lustra. Mom przepadała za tymi historyjkami, każdego wieczoru pasjami je czytywała. Imię Alicji wzięło się właśnie z tamtej pasji.

Jako dziecko uwielbiała spóźnionego Królika spoglądającego na zegarek, małą dziewczynkę próbującą go dogonić, wpadającą do jego nory, gdzie przeżyła wiele dziwnych przygód. Mama lubiła jej powtarzać: „Jesteś moją Alicją w Krainie Czarów”. Często dla zabawy szły pod żywopłot, by zobaczyć, czy jest tam nora. Alicja miała nadzieję, że tak, ale nie bardzo w to wierzyła.

Tego ranka wpada na pomysł, by pójść jak kiedyś zobaczyć, co się dzieje ze sławetną norą w głębi ogrodu. Wie, że żadna nora nie istnieje, od dawna już nie ma ośmiu lat. Ale nic nie szkodzi przejść się w głąb ogrodu.

Oczywiście na skraju żywopłotu żaden Biały Królik nie spogląda na zegarek. Lecz jest tam nora, której Alicja nigdy wcześniej nie widziała! Prawdziwa. Wielki, ogromny otwór.

– Dla ogromnego królika! – wykrzykuje Alicja.

Nagle czuje, jak coś ją przyciąga, chwyta, unosi, wsysa, jakiś potężny, cichy podmuch, któremu nie sposób się oprzeć.

Spada łagodnie i powoli. Zupełnie jak tamta Alicja, w ciepłym powietrzu i całkowitej ciemności. Dziwne wrażenie, choć nie ma w nim niczego przykrego, kiedy już człowiek przywyknie.

„Ależ miałam nosa, żeby iść sprawdzić!” – myśli Alicja. W czasie upadku, który trwa i trwa, przekręca się na plecy, kładzie na wznak jak w basenie, zmienia pozycję. Wyjmuje nowiutkiego smartfona, którego świecący ekran rozjaśnia egipskie ciemności. Nie można się połączyć, brak zasięgu!

Alicja nie ma nic innego do roboty, jak tylko rozmyślać. W Krainę Czarów nie wierzy. Zwierzęta, które mówią, ciasteczka z napisem „zjedz mnie”, zmiana rozmiarów, raz dziewczynka rośnie, raz maleje, wszystko to już jej nie bawi.

W tym tunelu bez zasięgu czas zaczyna jej się dłużyć. Myśli więc o tatuażu, o którym od dawna marzy. To niemal jej obsesja. Nie jednorożec, nie motylek, nie kwiat lotosu, to nie w jej stylu. Nie. Alicja marzy o zdaniu, które mogłaby sobie wytatuować w zgięciu prawej ręki. Słowa, jakie zawsze z nią zostaną. To jedno ZDANIE, które pomoże jej żyć, przejść przez czyhające kataklizmy. Zdanie, które nigdy jej nie porzuci, będzie wskazywało kierunek, na każdym etapie nabierając nowego znaczenia. Zdanie busola, tratwa, ochrona. Lecz również horyzont, wyzwanie, bodziec. Wszystko naraz. Oto, czego chce. Myśl, która będzie ją pocieszała w szare dni, rozświetlała nocny mrok, ciągnęła ku gwiazdom, strofowała i wybaczała, stanie się jej przyjaciółką, wymagającą i zawsze obecną, niezależnie od tego, dokąd Alicja pójdzie i co będzie robić.

„Tylko gdzie znajdę takie zdanie? – zastanawia się Alicja, wciąż opadając, coraz głębiej, w kierunku środka Ziemi. – Jestem pewna, że ono istnieje, ale gdzie go szukać?”

Nagle miękko ląduje na stercie zwiędłych liści i stwierdza, że się wynurzyła z ciemności. Światło jest łagodne jak złocista mgła. Gdzie ona się znalazła?

– Witamy! – rozbrzmiewa wysoki głosik.

– Witamy! – powtarza podobny głosik.

Alicja nie widzi, kto do niej mówi.

– Dziękuję bardzo! – odpowiada grzecznie. – Z kim mam zaszczyt rozmawiać?

Pamięta, że w Krainie Czarów mieszkają królowe gotowe wpaść w straszliwą złość. Na wszelki wypadek stara się więc zachowywać z pełnym szacunkiem.

– Hej, tu jesteśmy, u twoich stóp!

Alicja patrzy, lecz nadal nic nie widzi, rozgląda się, wytęża wzrok, aż w końcu między bucikami dostrzega dwie gestykulujące sylwetki. Dwie mikroskopijne różowe myszki.

„To absurdalne” – myśli, ale w całej tej sytuacji nie ma nic, co by ją niepokoiło.

– Ach tak – mówi. – Widzę was! Kim jesteście?

– Kim jesteśmy? Twoimi Myszkami! – odpowiadają głosiki chórem i takim tonem, jakby pytanie Alicji było idiotyczne.

– Mnie nazywają Myszką Szaloną, choć niewykluczone, że jestem mądrzejsza – mówi wyższy głosik.

– A mnie Myszką Mądrą, choć niewykluczone, że jestem bardziej szalona – dodaje drugi głosik.

I zaraz zaczynają śpiewać na melodię, którą Alicja już kiedyś słyszała: „Jesteśmy siostry bliźniaczki, urodzone pod znakiem Bliźniąt, mi fa sol la mi re, re mi fa sol sol sol re do…”.

Oszołomionej Alicji przychodzi na myśl kotka Dina, która byłaby bardzo zagniewana, gdyby się dowiedziała, że jej pani słucha śpiewających myszy.

– Powiedzcie mi, gdzie my jesteśmy? – pyta więc.

W odpowiedzi słyszy wybuch śmiechu. To znaczy przypuszcza, że to wybuch śmiechu, gdyż nigdy nie słyszała malutkich, różowych chichoczących myszek, a zwłaszcza chichoczących jednocześnie.

– Gdzie jesteśmy? No przecież TUTAJ! A gdzie miałybyśmy być? – odpowiada Myszka Mądra.

– Nie można być gdzie indziej niż TUTAJ! Ty zresztą też nie jesteś gdzie indziej! – dodaje Myszka Szalona.

Alicja zaczyna się niecierpliwić.

– Wiem, że jesteśmy tutaj! Ja po prostu pytam, co to za miejsce, co tu się dzieje, gdzie wylądowałam… To chyba nie jest trudne pytanie!

– Ależ owszem, duża panienko, trudno jest stwierdzić, gdzie się trafiło – oświadcza jedna z Myszek.

– Zrozumieć, gdzie się trafiło, nigdy nie jest łatwo – dorzuca druga.

– Jesteśmy… w Krainie Idei! W Krainie Idei! W Krainie Idei! – wykrzykują Myszki, skacząc wokół bucików Alicji.

– A co się dzieje w tej krainie?

Słysząc pytanie Alicji, Myszki milkną. Na chwilę zamierają. Ani jednego gestu, ani jednego słowa.

– Przepraszam – odzywa się Myszka Mądra, przerywa­jąc milczenie – ale twoje pytanie mnie zaskoczyło! Bo widzisz, w Krainie Idei dzieje się WSZYSTKO. Wszystko, co lubisz, czego nie lubisz, czego nie znosisz, czego pragniesz, wszystko, co już wiesz i czego musisz się jeszcze dowiedzieć, wszystko sprowadza się do idei, myśli, wyobrażeń, pomysłów, opinii, które są w twojej głowie, w głowach innych ludzi, w książkach, gazetach, rozmowach… Na przykład jeśli kogoś lubisz, to z powodu opinii, jaką sobie na jego temat wyrobiłaś. Jeśli chcesz być szczęśliwa, to z powodu opinii, jaką sobie wyrobiłaś na temat szczęścia. Jeśli nie chcesz mieszkać w nawiedzonym domu, to z powodu opinii, jaką sobie wyrobiłaś na temat duchów. Jeśli się boisz, że Ziemia stanie się miejscem nie do zamieszkania, to z powodu opinii, jaką sobie wyrobiłaś na temat przyszłości…

– To ciekawe – odpowiada Alicja. – Nigdy nie sądziłam, że idee, myśli, wyobrażenia, pomysły lub opinie są takie ważne… Nauczyłam się, że idee mogą być dobre, złe, prawdziwe, fałszywe, ale w gruncie rzeczy nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Słyszałam o pomysłach na prezent, na zupę, na wieczorne wyjście, na nową fryzurę, na wakacje, o myślach będących pustymi frazesami, o wyobrażeniach tkwiących w głowach dzieci i dorosłych… Bawiłam się w zgadywanki, a kiedy nie przychodził mi do głowy żaden pomysł, jak odpowiedzieć, dostawałam kot…

W ostatniej chwili Alicja przypomina sobie, że rozmawia z myszami! Myszki spoglądają na nią z uśmieszkiem, na pół szyderczym, na pół litościwym.

Głos zabiera Myszka Mądra:

– Wiesz więcej, niż ci się wydaje, ale za mało myślisz. Kiedy marzysz o wolności, to z powodu opinii, jaką sobie wyrobiłaś na temat wolności. Od dziecka, za każdym razem kiedy krzyczysz: „To niesłuszne!”, a wykrzyczałaś to już tysiąc razy i jeszcze nieraz wykrzykniesz, to z powodu opinii, jaką sobie wyrobiłaś na temat słuszności. Kiedy myślisz o swojej przyszłości, o tym, czym się kiedyś będziesz zajmowała, o swoim dorosłym życiu, to również z powodu opinii, jaką sobie wyrobiłaś na temat czasu, przyszłości, umiejętności przewidywania. Masz głowę pełną idei, myśli, wyobrażeń, pomysłów, opinii, i to one kierują twoim życiem. Musisz wiedzieć, że one tam są, i musisz im się przyjrzeć. Wszystkie swoje idee, myśli, wyobrażenia, pomysły i opinie znajdziesz tutaj, w tej krainie.

2 Pojawia się Kangur z torbą wypełnioną fiszkami

Myszka Szalona kręci się w kółko i wygląda na bardzo podnieconą.

– Uwaga! – wykrzykuje. – Nie zapominajmy, że wiele idei dotyczących rzeczy, które nie istnieją, też jest bardzo pożytecznych! Wyrobiłaś sobie wizję wolności wszystkich żywych stworzeń, choć w rzeczywistości zwierzęta żyją spętane, a ludzie zniewoleni. Wyrobiłaś sobie wizję równości kobiet i mężczyzn, choć w rzeczywistości wiele kobiet jest podporządkowanych mężczyznom. Ja, Myszka Szalona, wyrobiłam sobie wizję świata, z którego wszelka przemoc zniknęła, podobnie jak wojny i nieszczęścia, głód i ubóstwo. Wiem, że to jeszcze nie nastąpiło, ale ta wizja, ta idea pozwala wszystkim żyć i działać.

I Myszka Szalona zaczyna tańczyć i podśpiewywać: „Kocham wszystkie duchy niemożliwością opętane”.

– Piękne zdanie – mruczy Alicja. – Muszę je zapamiętać… Dorzucę je w smartfonie do listy zdań, które mnie interesują, jeśli chodzi o tatuaż…

– Jeśli mogę się wtrącić, to jest zdanie Goethego, Faust, część druga, akt drugi, scena pod nazwą Nad ujściem Peneju. – Alicja słyszy za sobą niski, ciepły głos, którego nie zna.

Odwraca się.

Nowo przybyły ma płowe futro, łagodne oczy i wielką skórzaną torbę, w której trzyma fiszki. Takie jak te, które Alicja przygotowuje, ucząc się do klasówek. Do złudzenia przypomina kangura.

– Kim pan jest?

– A nie widać? Nazywam się Izgourpa, lecz wszyscy mówią na mnie Kangur. Zajmuję się dostarczaniem wszelkiego rodzaju informacji. O cytatach, autorach, datach, książkach, językach, przekładach. Ale również streszczeń, referatów, kontekstów, wyjaśnień… Mam wszystko pod ręką, dzień i noc, nawet nie trzeba pytać.

– To bardzo pożyteczne – rzuca ostrożnie Alicja, bo chce być uprzejma. – Lecz co te wszystkie informacje mogą wnieść do naszej przyszłości? Ziemia wysycha, globalne ocieplenie narasta i… nikt z tym nic nie robi! Nie wiem, czy jakaś idea mogłaby nas uratować.

– I tu się mylisz! – odpowiada Myszka Mądra. – Zapominając o istnieniu idei, o konieczności ich analizy, poddania próbie, skonfrontowania jednych z drugimi, popełniłabyś wielki błąd. To jedyny sposób, by się dowiedzieć, jak żyć. Żebyś to odkryła, musimy cię oprowadzić po Krainie. Tutaj znajdziesz idee zawarte we wszystkich książkach, idee wszystkich myślicieli ze wszystkich epok, ze wszystkich cywilizacji, ze wszystkich tradycji. Idee te są przechowywane, sprawdzane, utrzymywane i naprawiane przez specjalistów. Nazywamy ich filozofami. To rzemieślnicy idei. Wiedzą, jak sprawić, by funkcjonowały, jak je testować, porównywać. Zdarza się nawet, że wymyślają nowe. Nie poznasz ich wszystkich, na to nie wystarczy jednego życia.

– Znajdę tu sposób, by nas uratować?

– Tylko ty będziesz to wiedziała. Nasze zadanie polega na doprowadzeniu cię do tego, co zasadnicze, na sprawieniu, byś odkryła różnorodność idei, ich moc i przydatność.

Alicja powraca myślami do dziadka. Wie, że spędził życie w towarzystwie filozofów. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby w mniejszym lub większym stopniu stał się jednym z nich. Ale nigdy z nią o tym nie rozmawia. Kiedy go pyta, dziadek zawsze odpowiada, że ona zrozumie to później, że trzeba trochę zaczekać. Teraz, kiedy się znalazła w Krainie Idei, chce to wykorzystać: odkryć filozofię, pobawić się ideami, i tymi śmiesznymi, i tymi poważnymi. Lecz czemu nie może podróżować po Krainie sama?

– Dlaczego idziecie razem ze mną?

– Już o to pytałaś, a my ci odpowiedziałyśmy: jesteśmy twoimi Myszkami.

– Dlaczego moimi Myszkami?

– Bo to tobie mamy towarzyszyć – mówi Myszka Mądra. – Jesteśmy tu po to, żeby cię informować, dzielić się naszą wiedzą, wyjaśniać wszystko, na co się natkniesz. A w razie potrzeby chronić cię.

– A ja jestem tu po to, żeby cię rozśmieszać! – krzyczy Myszka Szalona. – Heheszki i orzeszki, nie pozwolić, żebyś brała na poważnie tę starą belferkę, która robi za moją siostrę!

– Nie słuchaj jej, jest szalona! – wtrąca się Myszka Mądra.

– Nie słuchaj jej, umrzesz z nudów!

– Muszę ją nauczyć, a ty wszystko psujesz!

– Muszę ją rozerwać, a ty nic nie rozumiesz! Idee przynoszą radość! – Myszka Szalona nie daje się zbić z pantałyku.

Nagle Alicja widzi, że siostry, nie przestając krzyczeć, rosną w mgnieniu oka. Są coraz wyższe i wrzeszczą coraz głośniej. Bliźniaczki, które prawie osiągnęły wzrost Alicji, patrzą na nią zakłopotanym wzrokiem.

– Debata krew rozgrzewa, jak mądry ktoś rzekł. Bez niej by usnął najuczeńszy człek1 – mówi Myszka Mądra jakby nigdy nic.

– La Fontaine, Kot i lis, księga dziewiąta, bajka czternasta, wersety dziewiąty i dziesiąty – oznajmia Kangur, wyjmując z torby właściwą fiszkę.

– A może to zdanie chciałabyś sobie wytatuować na przedramieniu? – zastanawia się głośno Myszka Szalona.

– Skąd wiesz o tatuażu? – pyta oburzona Alicja.

– To bardzo proste, my wiemy wszystko – spokojnie odpowiada Myszka Mądra.

Alicja jest zbita z tropu. Jakim cudem jakaś mysz, której nigdy nie spotkała, może wiedzieć o jej pomyśle tatuażu? Jej plan to wielka tajemnica. Nikomu o tym nie mówiła, nawet Mom.

– Wiecie wszystko? Trudno mi w to uwierzyć.

– Tu nie ma nic do wierzenia, tak po prostu jest – wyjaśnia Myszka Mądra. – Tutaj, w Krainie Idei, znajdziesz idee dotyczące wszystkiego i dlatego my wiemy wszystko.

– Wiecie o moim planie zrobienia sobie tatuażu?

– Oczywiście.

Alicja próbuje zrozumieć, ale bez skutku. Jej pomysł jest tylko w jej głowie, nigdzie indziej. Jak mógłby być i w jej głowie, i w Krainie Idei? I to bez jej wiedzy! A gdyby nawet coś takiego mogło się zdarzyć, skąd te Myszki mogłyby wiedzieć, że pomysł tatuażu jest pomysłem właśnie jej, Alicji? Poza tym, zanim Myszki się dowiedziały, że chodzi o pomysł Alicji, w jaki sposób mogłyby się dowiedzieć o samym pomyśle i jego znaczeniu?

„Nic nie rozumiem. To wszystko jest jakieś niejasne” – myśli Alicja.

– To wcale nie jest niejasne! – krzyczy Myszka Szalona. – Mówiąc „niejasne”, niczego nie wyjaśniasz.

– Ja przecież nic nie powiedziałam! Skąd wiecie, o czym myślę?

– Jeszcze raz ci powtarzam, to bardzo proste, my wiemy wszystko – mówi stanowczo Myszka Szalona.

Alicję olśniło.

– Ale w takim razie, skoro wiecie wszystko, możecie mnie wszystkiego nauczyć!

– Oczywiście – potwierdzają Myszki chórem. – Dlatego właśnie oprowadzimy cię po Krainie. I nie tylko my. Jest jeszcze Kangur i inni, których spotkasz po drodze.

Alicja zdaje sobie sprawę, że czeka ją wiele niespodzianek. Miłych czy przykrych?

Myszki poważnieją.

– Zanim udasz się z nami w podróż, musisz się dowiedzieć kilku rzeczy o Krainie – mówi Myszka Mądra.

– Nie jest taka jak inne! – dodaje Myszka Szalona.

– Kto w niej mieszka? – pyta Alicja.

– Ludzie wszystkich narodowości i ze wszystkich epok – odpowiada Myszka Mądra. – Będziesz podróżowała w czasie, odkrywała różne społeczeństwa, style architektoniczne i systemy polityczne. Idee to nie rośliny doniczkowe, są dzikie i wyrastają swobodnie w różnych miejscach.

– W rzeczywistości mieszkają tu wszyscy – wyjaśnia Myszka Szalona. – Kiedy tylko ktoś się zastanawia, gdzie znaleźć prawdę, co robić, by dobrze żyć, jak nauczyć się myśleć, od razu tu zamieszkuje.

– Czy ta Kraina jest niebezpieczna? – pyta Alicja zaniepokojona tym, co ją czeka.

Myszki nie odpowiadają. Odwróciły wzrok i milczą. Alicja się zastanawia, czy usłyszały jej pytanie

– Czy jest niebezpieczna? – powtarza z naciskiem.

– Wszystko zależy od ciebie – mówi Myszka Mądra. – W Krainie Idei żadne niebezpieczeństwo nie nadchodzi z zewnątrz. Jeśli pozwolisz, by cię ogarnęły złe myśli, możesz być bardzo nieszczęśliwa, cierpieć lub zadawać cierpienie, nie zdawać sobie sprawy, gdzie jesteś, stracić punkty odniesienia.

– Jak mogę rozpoznać te złe myśli?

– Prawdę mówiąc, nie ma złych myśli jako takich – odpowiada Myszka Szalona. – Są złe lub dobre dla kogoś. Sama musisz znaleźć te, które ci odpowiadają. Myśl zła dla ciebie może być dobra dla kogoś innego.

– Nie słuchaj jej! – protestuje Myszka Mądra. – Jak zwykle opowiada byle co! Złe myśli to są myśli fałszywe. A dobre są prawdziwe. Koniec kropka!

– Ale jak rozpoznać te prawdziwe? – pyta Alicja, nie do końca uspokojona.

– Na tym polega problem! – wykrzykują chórem Myszki.

„A to ci historia – myśli Alicja. – Podsumowując: tak naprawdę nie wiem, gdzie jestem ani dokąd zmierzam. Tę krainę zamieszkują ludzie ze wszystkich epok i wszystkich kontynentów. I to ja mam odkryć te myśli, które są prawdziwe lub mi odpowiadają, ale nie wiem, jak to zrobić. A jeśli się pomylę, może być niebezpiecznie. Lecz mimo wszystko to mi powinno pomóc żyć! Co za galimatias… A za przewodników mam jakieś dwie…”

– Myszki – dopowiada Myszka Mądra. – Nie zapominaj, że my wiemy, co myślisz, w tej samej chwili co ty i równie dobrze jak ty!

Alicję ta przygoda strasznie kusi, zwłaszcza jeśli ma szansę wpaść na zdanie, którego szuka, a może jeszcze zdoła odkryć, jak najlepiej pomóc planecie i przygotować przyszłość dla swojego pokolenia. Z drugiej strony nie wie, w co tak napraw­dę się pakuje.

– Jest jedna ważna sprawa, którą musimy ci wyjaśnić – mówi Myszka Mądra.

– Właśnie – dodaje jej siostra, która nie ma nic do powiedzenia, ale nie umie milczeć.

– Trafiłaś do krainy wolności – ciągnie Myszka Mądra. – Nikt cię tu nie będzie zmuszał do myślenia czegoś, czego nie chcesz myśleć. W Krainie Idei możesz wszystko pomyśleć, wszystko powiedzieć, na wszystko się ośmielić. Możesz uważać, że wszystkie istoty ludzkie są dobre lub że są złe. Możesz powiedzieć, że to zależy od dnia lub że nie możemy tego wiedzieć…

– Tylko sobie wyobraź! – przerywa jej Myszka Szalona, podskakując wokół Alicji. – Możesz uważać, że świat nie jest rzeczywisty, a my żyjemy we śnie! Że śmierć to tylko legenda! Że przy narodzinach wiemy wszystko, a z biegiem czasu zapominamy! Możesz sądzić, że słowa zmieniają świat lub że świat zmienia słowa! Że wszyscy jesteśmy do siebie podobni lub że wszyscy jesteśmy różni! Możesz powiedzieć, że czas nie mija lub że bez przerwy znika! Możesz pomyśleć wszystko! Jesteś wolna! Słyszysz? WOL-NA!

– Pod jednym warunkiem – dodaje jej siostra bliźniaczka. – Jednym, ale absolutnie KLUCZOWYM.

– Jakim? – pyta Alicja.

– Każdą swoją myśl musisz u-za-sad-nić, wykazać, dlaczego jest prawdziwa, a więc musisz wiedzieć, co odpowiadać tym, którzy bronią myśli odwrotnej.

– A jeśli mi się nie uda? – niepokoi się Alicja.

– Cóż, możesz poprosić o pomoc!

– Kogo?

– Wróżkę!

– Jaką wróżkę?

– Tutaj jest tylko jedna, to Wróżka Sprzeciw!

1 Przełożył Włodzimierz Lewik (wszystkie przypisy pochodzą od tłu­maczki).

3 Pojawia się Wróżka

– Ktoś mnie wzywał? – Z oddali dobiega czyjś mocny, władczy głos.

Alicja widzi zbliżającą się majestatyczną damę w czerwonej aksamitnej sukni, z długimi ciemnymi włosami zwiniętymi pod czarnym kapeluszem, z wydatnym biustem. Jej obwód w talii musi być trzy- lub czterokrotnie większy niż Alicji. Na wszelki wypadek, pamiętając lektury z dzieciństwa, Alicja składa głęboki ukłon… kto wie, może to królowa. Straszliwa Królowa Kier! Jeśli jest równie okrutna jak ta w Krainie Czarów, lepiej się nie narażać.

– Bardzo cię proszę, Alicjo, nie jestem królową! Jestem Wróżką Sprzeciw i przybyłam, żeby ci pomóc! Beze mnie Kraina Idei wcale by nie istniała!

– Co masz na myśli? – pyta Alicja, nawet się nie dziwiąc, że ta ogromna Wróżka zna jej imię, gdyż zaczyna rozumieć, że tutaj wszystko może się zdarzyć.

– Żadna idea nie istnieje sama w sobie – wyjaśnia Wróżka. – Nie ma „góry” bez „dołu”, nie ma „prawej” bez „lewej”, nie ma „pozytywnego” bez „negatywnego” i tak dalej. Moim zadaniem jest przypominanie ci o tej dwoistości, gdyż filozofowie i wszyscy ludzie, którzy się zajmują ideami, wcześniej czy później mają skłonność do wyrzucania tego z pamięci. Kiedy człowiek wpada na jakąś myśl, szybko zaczyna sądzić, że jest ona najlepsza. Wszyscy myśliciele, zarówno duzi, jak i mali, pewnego dnia zaczynają bujać w obłokach. Wyobrażają sobie, że znaleźli odpowiedź na wszystkie pytania i nie natkną się na żadne trudności ani przeszkody. Ja, Wróżka Sprzeciw, jestem mistrzynią mnożenia przeszkód! Kiedy widzę jakiegoś myśliciela, który sięga bardzo wysoko, sprowadzam go na ziemię. „Ach tak, kochaniutki, sądzisz, że znalazłeś rozwiązanie i wiesz, co zrobić, by świat był sprawiedliwy? No to spójrz, w twoim rozumowaniu są luki. Sądzisz, że znalazłeś klucz do czystej prawdy? Przyjrzyj się starannie, w twoim magicznym eliksirze nadal czegoś brakuje!”

Wróżka Sprzeciw wybucha gromkim śmiechem.

– Takie postępowanie jest jednak nieładne – zauważa Alicja.

– Przeciwnie! Jest niezbędne! – odpowiada Wróżka. – Tylko tym sposobem idee mogą żyć, trwać i się umacniać. W rzeczywistości wszystkie ideemusząnapotykać przeszkody. Bez tego marnieją. Jedynie odpowiadając na to, co je podaje w wątpliwość, lepiej rozumieją same siebie. Jestem tu nie tylko po to, żeby sprowadzać idee na ziemię, ale również po to, by pozwalać im rosnąć! Niektórzy sądzą, że jestem wrogiem idei. Nic bardziej mylnego, jestem ich nianią! Może to wygląda, jakbym chciała wszystkim uprzykrzyć życie, nie pozwolić nikomu spokojnie myśleć. Lecz w rzeczywistości ja im pomagam, dzięki mnie myślą lepiej, jaśniej, bardziej precyzyjnie.

– Ale to wywołuje spory… – protestuje Alicja.

– No i co z tego? – odpowiada Wróżka Sprzeciw z szerokim uśmiechem. – W Krainie Idei spory są sprawą zasadniczą. Tylko spierając się, można dokonać postępu! Żeby mieć co do tego pewność, najpierw odwiedzimy wielkiego odkrywcę sprzeczności i zbijania z tropu. Zaprowadzę cię teraz do Sokratesa, to najlepszy sposób na rozpoczęcie podróży. Ten człowiek wymyślił wspaniałą grę: doprowadzić do tego, żeby każdy z nas spierał się sam ze sobą.

– To jakieś szaleństwo! – wykrzykuje Alicja z niepokojem.

– Raczej mądrość – odpowiada Myszka Szalona.

Dziennik Alicji

Nie wiem, w jaki tajemniczy sposób znalazłam się w tej krainie, w której czas zdaje się nie istnieć, a myszy umieją mówić. Kangur, który wie wszystko, wygląda na miłego, a tłusta Wróżka o czerwonych policzkach sprawia wrażenie opryskliwej, ale inteligentnej. Mam straszną ochotę zwiedzić tę dziwną krainę. Tylko nie wiem, czy ta podróż może pomóc planecie, nie za bardzo w to wierzę. Zobaczymy.

Tymczasem nadal będę zapisywać zdania, które mnie zainteresują.

Jakim zdaniem kierować się w życiu?

„Kocham wszystkie duchy niemożliwością opętane” (Goethe, Faust, część druga, akt II)2

Być opętanym niemożliwością to chcieć zmieniać świat. Pokój na świecie zdaje się niemożliwy, podobnie jak powszechna sprawiedliwość i ogólna wolność. Nie wspominając o wszechobecnej miłości, równości wszystkich ludzi, szacunku dla Ziemi i zwierząt. Właśnie dlatego, że to wygląda na niemożliwe, trzeba walczyć i nie rezygnować, a więc kochać tych, którzy są niemożliwością opętani.

Wróżka mi pokazała, że zdanie to niesie ze sobą dwa problemy – możliwości i niemożliwości oraz opętania. Zmiana wydaje się niemożliwa, lecz jest wykonalna. Wróżka zacytowała też słowa przypisywane Markowi Twainowi: „Nie wiedzieli, że to niemożliwe, więc to zrobili”. W takim razie opętanie jest siłą napędową zdolną do przekształcenia rzeczywistości.

Sytuacja jest zupełnie inna, kiedy „niemożliwe” oznacza „całkowicie niewykonalne”. Wyobraź sobie na przykład, powiedziała Wróżka, że ktoś chce dojść piechotą na Księżyc. Tego się nie da zrobić, chyba że w wyobraźni. Można lubić taką bajkę, ale byłoby głupotą naprawdę w nią uwierzyć i pracować nad jej urzeczywistnieniem. W takiej sytuacji nie należy kochać tego, który jest opętany niemożliwością. On błądzi i innych wprowadza w błąd. Ta Wróżka jest naprawdę dobra w mnożeniu sprzeciwów!

2 Przełożył Emil Zegadłowicz.

CZĘŚĆ PIERWSZA w której Alicja odkrywa pierwszych greckich filozofów i ich sposób analizowania idei

4 Wróżka Sprzeciw zabiera głos

– Zanim ruszymy w drogę, muszę ci jeszcze coś wyjaśnić. Zaczniemy od czasów najdawniejszych: od narodzin filozofii i idei. Oczywiście po to, żebyś lepiej zrozumiała, ale również dlatego, że w ciągu tysiącleci tamte idee nie zniknęły. Nadal żyją, wraca się do nich i o nich dyskutuje.

Te myśli rozwinęły się w światach, w których zmiany następowały powoli. W antycznej Grecji, u Rzymian, u Hebrajczyków, w starożytnych Indiach i dawnych Chinach ludzie żyli jak ich rodzice i spodziewali się, że ich dzieci będą żyć tak jak oni. Oczywiście, istniał postęp w transporcie, rolnictwie, wytwarzaniu narzędzi, handlu, lecz tak powolny, że zmiany trudno było zauważyć. Świat wydawał się nieruchomy. Czasami pojawiały się nowe idee, ale nikt sobie nie wyobrażał, że wszystko z dnia na dzień ulegnie zmianie. Prawda, podobnie jak gwiazdy, tkwiła zawsze w tym samym miejscu. Lub prawie w tym samym.

Dziw się wszystkiemu, ale niczego się nie lękaj! Odkryjesz miasta, języki, style życia, które nie są takie jak twoje. Natkniesz się na sprzeczne koncepcje prawdy, a nawet śmierci, poglądy na to, jak ludzie powinni żyć, jak trzeba rządzić. Staniesz wobec idei filozoficznych, religijnych i duchowych, które nie są ze sobą zgodne. Spotkasz słynnych filozofów, którzy się ze sobą spierają.

Nie zniechęcaj się przy pierwszej sprzeczności! Bądź cierpliwa. Z naszą pomocą, moją, Myszek i Kangura, wyznaczysz swoją drogę między tymi światami, jestem tego pewna.

No, dość gadania, pora przenieść się gdzie indziej. Kierunek Ateny, piąty wiek przed naszą erą.

5 Na rynku z Sokratesem

Co za labirynt uliczek! Alicja nigdy tyle razy nie skręcała, żeby dokądś dotrzeć. Leżące u stóp Akropolu, w cieniu kolumn Partenonu, Ateny to plątanina domów, ogródków, zbiorników na wodę, towarów czekających na odprawę. Uliczki są miejscami tak wąskie, że Wróżka Sprzeciw ze swoimi szerokimi biodrami ledwie się mieści. Lecz koniecznie chce osobiście przedstawić Alicję Sokratesowi.

– To kwestia zasad! – oznajmia tubalnym głosem. – Trzeba zacząć od początku. A początek, droga Alicjo, to właśnie on!

– Początek czego?

– Filozofii.

– Przed Sokratesem nie było filozofów?

– Trudno powiedzieć. Jeśli oświadczę, że nie, i będę twierdzić, że to on jest pierwszy, będę musiała sama ze sobą się posprzeczać!

– Nie bardzo rozumiem…

– W Grecji wiele pokoleń przed Sokratesem myśliciele zaczęli objaśniać świat inaczej niż poprzez mity i władzę bogów. Pitagoras, Tales z Miletu…

– To ci od twierdzeń z geometrii?

– Tak. Te twierdzenia noszą ich imiona, bo to oni je udowodnili. Chcieli znaleźć logiczne wytłumaczenie istnienia Ziemi, zwierząt, ludzi oraz tego, jak funkcjonuje to wszystko, co nazwali kosmosem. Inni myśliciele przed Sokratesem też pracowali nad tym problemem, na przykład Heraklit, Empedokles, Parmenides. Ich odpowiedzi były różne, ale wszystkim chodziło o to samo: zbudowanie solidnej wiedzy o rzeczywistości tylko za pomocą refleksji i rozumowania, bez odwoływania się do tradycyjnych wierzeń.

– Czyli byli naukowcami…

– Masz rację, Alicjo! Przynajmniej częściowo, dlatego że oni sami nie dzielili siebie na uczonych, filozofów, mędrców, proroków. Ci pierwsi myśliciele byli ludźmi zarówno wiedzy, jak i mądrości. W ich języku, czyli starożytnej grece, słowo sophos odnosiło się i do uczonego, i do mędrca. Ten, który ma prawdziwą wiedzę, staje się moralnie przeistoczony, gdyż wie, co mu pozwala przeistaczać innych i wpływać na bieg wydarzeń.

– Jeśli dobrze rozumiem, oni byli raczej czymś w rodzaju guru!

– Tak, w pewnym sensie. Ci myśliciele byli zarazem matematykami i poetami, fizykami i wieszczami, moralistami i lekarzami, dyplomatami i uzdrowicielami. Według legend rozumieli na przykład mowę zwierząt, jak Pitagoras, autor twierdzenia o trójkątach, lub potrafili leczyć chorych swoim śpiewem, jak Empedokles. Ich kompetencje rozciągały się od medycyny po politykę, od rządzenia ludźmi po znajomość praw natury. Swoim uczniom często narzucali surowe reguły życia. Na przykład jeśli ktoś chciał zostać uczniem Pitagorasa, nie mógł jeść mięsa, musiał ubierać się w prosty sposób i przez rok milczeć.

– To mi przypomina jakąś sektę! Byli weganami?

– Pitagoras tak. Sektę? Nie do końca. Szkoły istniejące przed Sokratesem były wspólnotami mającymi te same idee i taki sam styl życia.

– A co się zmienia wraz z Sokratesem?

– Nie wszystko. Nadal istnieje więź między ideami a stylem życia. Lecz koncepcja „mędrca-i-uczonego” ulega całkowitej zmianie. Zaczyna zanikać.

– Jak to?

– Przedtem byli „mędrcy”, czyli ludzie znający odpowiedzi. Wraz z Sokratesem pojawiają się „poszukiwacze mądrości”. Autorytet mędrców jest związany z ich wiedzą, z faktem, że są posiadaczami prawdy. Poszukiwacze mądrości tylko jej szukają. To oznacza słowo „filo-zofowie”: ci, którzy kochają mądrość, którzy jej pragną i szukają. Właśnie dlatego, że jej nie posiadają, i zresztą nie są pewni, czy kiedykolwiek ją znajdą. Mędrcy mają wiedzę. Filozofowie mają niewiedzę. Oto nowa praca wymyślona przez Sokratesa: najpierw wykazać niewiedzę, by ludzie zaczęli poszukiwać prawdy, uświadamiać im, że nic nie wiedzą, by zaczęli się zastanawiać.

– Jak on na to wpadł?

– Sam ci powie. Jesteśmy na miejscu.

Swoim otyłym ciałem Wróżka popycha wieśniaka sprzedającego na rogu ulicy cebulę, ledwie udaje jej się uniknąć zderzenia z osłem uginającym się pod ciężarem oliwek. Alicja omal nie potyka się o kamień. Przechodnie patrzą na nowo przybyłe dziwnym wzrokiem. W końcu Wróżka i Alicja dochodzą do placyku, na którym urządzono targowisko. Sprzedaje się tu wełniane płaszcze, dywany z owczej wełny, gliniane lampki oliwne, warzywa, owoce. Szpakowaty, niedbale ubrany mężczyzna przechadza się między straganami, przyglądając się im z uśmiechem.

– Tyle rzeczy, których nie potrzebuję – mówi w końcu cicho.

Alicja jest zaskoczona. Przyjemnie zaskoczona. Oto dorosły, który interesuje się nie tylko konsumpcją! A przecież ten ryneczek nie jest składowiskiem rzeczy niepotrzebnych, bezużytecznych nowinek, niemądrych wynalazków.

– Prawdę mówiąc – szepcze Wróżka – Sokrates interesuje się tylko tym, co niezbędne. Stary płaszcz wystarczy, by nie było mu zimno, skórzane sandały nosi i latem, i zimą, nawet gdy jest śnieg. Dla niego najważniejsze są idee. Bo życie, zarówno dobre, jak i złe, od nich zależy.

Alicję uprzedzono, że Sokrates nie jest piękny. Gorzej, jest po prostu brzydki. Małe, zgarbione ciało, wielka głowa, okrągłe wyłupiaste oczy, spłaszczony nos, szare zęby… „Oby jego wnętrze było piękne” – myśli.

– To ty jesteś tą dziewczyną, o której mi mówiono? – pyta Sokrates.

– A więc pan wie, że tu jestem. Słyszałam, że uważa pan, iż nie wie nic. Ale to przynajmniej pan wie!

– Próbujesz mnie sprowokować? Oczywiście, że to wiem, podobnie jak umiem mówić, chodzić, oddychać. Wiem również, jak się rzeźbi w kamieniu, był to mój pierwszy zawód, jak się posługiwać włócznią i tarczą, przecież byłem na wojnie. Dodam jeszcze, że wiem, jak rozpalić ogień, oskubać kurę, ugotować zupę czosnkową i wiele innych rzeczy! Nie to mam na myśli, kiedy mówię, że jedyna rzecz, jaką wiem, to że nic nie wiem.

– Niech mi pan to wytłumaczy, bardzo proszę!

– Byłem bardzo zaskoczony, kiedy delficka wyrocznia oświadczyła, że jestem najmądrzejszym z ludzi.

Przybyły przed chwilą Kangur podsuwa Alicji pod nos jedną ze swoich fiszek.

W delfickiej świątyni Apollina kapłanka, którą zwano Pytią, odpowiadała na pytania pielgrzymów w sposób często zagmatwany. Jej odpowiedzi uważano za zainspirowane przez samego boga. Na pytanie: „Kto jest najmądrzejszy z ludzi?” miała odpowiedzieć: „Sokrates”.

– Usłyszeć coś takiego o sobie… – ciągnie Sokrates. – Dla mnie, który niczego nie studiowałem, nie miałem do czynienia z wielkimi mistrzami, wyglądało to na zwykły żart. Poszedłem więc do ludzi uważanych za uczonych, którzy twierdzili, że mają wiedzę, i zacząłem im zadawać pytania, zawsze tak postępuję. I byłem bardzo zaskoczony…

– Czym?

– Stwierdziłem, że tak naprawdę nie wiedzą tego, co rzekomo wiedzą. Na przykład dyskutując z Lachesem, wspaniałym żołnierzem, szybko zdałem sobie sprawę, że on nie wie, czym jest odwaga. Twierdził, że odwaga polega na nieodczuwaniu strachu. Czy nie jest się jednak odważnym, kiedy się odczuwa strach i go pokonuje? Zadałem mu to pytanie. Musiał się przyznać do błędu. Wyobrażał sobie, że wie, a w rzeczywistości nie wiedział, na czym polega odwaga. Mógłbym ci dać wiele innych przykładów. Rozmawiając z Hippiaszem, słynnym krasomówcą, który szczycił się tym, że wszystko wie i o wszystkim może mówić, osiągnąłem ten sam efekt. Pytam go, czy wie, czym jest piękno. Odpowiada, że tak, oczywiście, po czym robi listę rzeczy, które uważa za piękne: piękny dzban, piękna klacz, piękna dziewczyna… A jednak nie umie podać definicji piękna, chociaż jej absolutnie potrzebuje, by wiedzieć, co ma dodać do tej swojej listy, a czego nie! Rozumiesz? Chcąc stwierdzić, czy dana rzecz jest piękna czy nie, musisz znać ideę piękna, być w stanie podać definicję piękna! A ten arogant tego nie potrafił!

– Przypuszczam, że nie był zbyt zadowolony!

– Był na mnie wściekły, podobnie jak wszyscy, którym udowodniłem, że w rzeczywistości nie wiedzą tego, co sądzili, że wiedzą. A przecież gdyby byli bystrzejsi, powinni mi dziękować! Uwalniam ich od złudzeń, od fałszywej wiedzy, dzięki mnie mogą zacząć szukać tej prawdziwej, której im brak.

Do rozmowy wtrąca się Wróżka Sprzeciw, która dotychczas milczała:

– Zbijasz z tropu tych, którym zadajesz pytania! Popisują się swoją wiedzą, a tu nagle, z powodu twoich pytań, uświadamiają sobie, że ich słowa nie mają sensu. Czują się więc ośmieszeni. Nic dziwnego, że są na ciebie wściekli!

– Masz rację, Wróżko – odpowiada Sokrates. – Widzę tę ich złość na mnie i ją rozumiem. Lecz ich irytacja wydaje mi się powierzchowna. Wiesz, jaki niektórzy nadali mi przy­domek?

– Powiedz!

– Torpedo, jak ta ryba…

– Ta, która razi prądem i paraliżuje tych, którzy jej dotkną?

– Właśnie ta! Nie jestem więc zaskoczony twoimi argumentami, droga Wróżko. Słysząc moje pytania, ludzie często popadają w osłupienie. Będę się jednak upierał, że ich konsternacja nie jest najważniejsza. Liczy się to, że moi rozmówcy uwalniają się od swojej fałszywej wiedzy. Nie ma bowiem nic gorszego niż fałszywa wiedza.

– Dlaczego? – pyta Alicja.

Sokrates przysiada na cembrowinie studni. Alicja siada obok niego. Wróżka woli stać oparta o murek. Przechodniów jest coraz mniej, nadchodzi wieczór. Lecz Sokrates ma czas. Jego wielkie oczy patrzą łagodnie na Alicję.

– Odpowiem na twoje pytanie, miła cudzoziemko. A raczej sama na nie odpowiesz z moją pomocą. Zawsze tak postępuję. Pytałaś, dlaczego nie ma nic gorszego od fałszywej wiedzy, prawda?

– Tak.

– Kiedy wiesz, która jest godzina, próbujesz się tego dowiedzieć?

– Jasne, że nie!

– Kiedy znasz dokładną godzinę, możesz przyjść na czas, ani za wcześnie, ani za późno, zgadza się?

– Jak najbardziej.

– A jeśli się mylisz, jeśli jest inna godzina, niż ci się wydaje, co się wówczas stanie?

– Wszystko pójdzie nie tak, albo się spóźnię, albo przyjdę za wcześnie.

– A jeśli nie wiesz, że jest inna godzina, niż ci się wydaje, będziesz próbowała się dowiedzieć, która jest godzina?

– Jasne, że nie!

– Ano właśnie. Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie. Sądzisz, że znasz dokładną godzinę, więc nie próbujesz się dowiedzieć. Lecz jeśli to, co bierzesz za prawdę, w rzeczywistości jest fałszem, wszystko pójdzie nie tak. A ponieważ nie wiesz, że tkwisz w błędzie, nie możesz się od niego uwolnić. Oto dlaczego nie ma nic gorszego od fałszywej wiedzy!

Alicja zastanawia się w milczeniu. Chce być pewna, że dobrze zrozumiała.

– Fałszywa wiedza jest jak mury więzienia? – pyta po chwili.

– Właśnie tak – odpowiada Sokrates. – Najgorszego więzienia, takiego, o którego istnieniu nawet nie wiemy.

Alicja zamyka oczy, głęboko wciąga powietrze i się koncentruje, mocno zaciskając dłonie. Odnosi wrażenie, że w jej głowie wszystko się kręci z ogromną prędkością, jak w pralce podczas odwirowywania.

– W sumie więc pańska praca polega na burzeniu niewidocznych więzień?

– Na Zeusa, panienko, mówisz niczym bogini! Tak, to dobry obraz. Kiedy fałszywa wiedza uległa już zburzeniu, człowiek staje się ignorantem, lecz tym razem świadomym swojej niewiedzy, a to czyni ogromną różnicę. Założę się, że już zrozumiałaś dlaczego…

– Bo… chwileczkę… wiedząc, że nie wiemy, próbujemy się dowiedzieć?

– Znakomicie! Wiedzieć, że się nie wie, to warunek wstępny. Widzisz jakiś inny?

– Nie widzę.

– Niezbędnym warunkiem jest również analizowanie wszystkich przekonań, jednego po drugim. Trzeba się przekonać, czy zostały dobrze uzasadnione, czy nie są źle zbudowane.

– Jak to zrobić?

– Moja matka była położną, pomagała przy porodach. Często mawiam, że wykonuję podobny zawód. Ona pomagała noworodkom w wychodzeniu z brzuchów kobiet, a ja pomagam wiedzy w wychodzeniu z głów moich rozmówców.

Alicja czuje czyjś oddech przy uchu, słyszy szept:

– To się nazywa „majeutyka” Sokratesa. Słowo to jest związane z położnictwem. Jest o tym mowa w dialogu zatytułowanym Teajtet, w którym Platon pokazuje Sokratesa dyskutującego z młodym matematykiem…

– Cicho, Izgourpo! Przeszkadzasz mi…

Kangur chowa fiszkę i milczy z zakłopotaną miną.

– W tym porównaniu – podejmuje Sokrates – często się zapomina o pewnej zasadniczej sprawie.

– Jakiej? Niech mi pan powie! – gorąco prosi Alicja.

– Obawiam się, że mogę cię zaszokować. Tutejsze obyczaje różnią się od twoich. Warunki życia są trudne, dużo niemowląt umiera z zimna, chorób, gorączki. Tylko najsilniejsze przeżywają pierwsze miesiące życia. Żeby się dowiedzieć, czy są odporne, położne, takie jak moja matka, poddają noworodki próbie. Chwytają je za stopy, potrząsają nimi, zanurzają w zimnej wodzie. Najsłabsze natychmiast umierają. Widzę, że uważasz takie postępowanie za okrutne, nieludzkie. Tutejsze społeczeństwo jest inne od twojego, inaczej funkcjonuje…

– Czemu mi pan opowiada o tych potwornościach?

– Żeby ci pokazać, że część porównania między pracą położnych a moją często pozostaje niezrozumiana. Nie zadowalam się pomaganiem wiedzy w wychodzeniu z głów moich rozmówców. Ja również ją testuję, poddaję próbom, sprawdzam, czy jest silna, czy zbyt słaba, by przeżyć. Potrząsam przekonaniami, trzymając je głową w dół. Innymi słowy, zastanawiam się nad nimi w sposób logiczny, sprawdzam, czy są spójne, czy też zawierają w sobie jakieś sprzeczności, które nie pozwolą im przeżyć.

– A czemu to służy?

– Życiu.

– Życiu? Chyba będzie pan musiał jeszcze raz mi to wyjaśnić.

– To nic trudnego. Chodzi o oddzielenie złudnych przekonań od tych, które niosą jakąś treść. Lecz zastanawiać się nad nimi trzeba cały czas, nie tylko gdy sprawdzamy nowo powstałe przekonania, ale i wtedy, gdy podejmujemy decyzje albo wyrażamy sądy na temat tego, co się nam przydarza. Za każdym razem w grę wchodzą przekonania, złudne lub solidne. Dlatego właśnie możemy się stać lepsi, zastanawiając się nad ideami, które pozwalają nam żyć.

I znowu rozlega się szept:

– Sokrates powiedział to podczas swojego procesu: „Bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto”. Zdanie to zamieścił Platon w Obronie Sokratesa.

Cytat ten odbija się echem w głowie Alicji. „Mam ochotę wytatuować sobie te słowa na przedramieniu – myśli. – Zawsze będę pamiętała, żeby się zastanawiać nad tym, co robię, nad myślami przychodzącymi mi do głowy, nad dokonywanymi wyborami…”

– Przepraszam. Nie jestem pewna, czy dobrze pana zrozumiałam. Mówi pan, że możemy „stać się lepsi”, ale lepsi w czym?

– Nie chodzi o to, żebyśmy byli lepsi w tańcu, biegach, zapasach, rachunkach czy gramatyce, ale o to, żebyśmy się stali bardziej ludzcy, bardziej zgodni z naszą naturą i naszym miejscem w świecie. Jeśli żyjemy powodowani wyłącznie naszymi pragnieniami, zaspokajaniem naszych apetytów bez ich rozróżniania i refleksji, stajemy się niesprawiedliwi. Spójrz na tyranów. Mordują i zdradzają, by zdobyć władzę. A kiedy już ją mają, nadal zabijają swoich przeciwników, bogacą się, sprzeniewierzają publiczne fundusze, odbierają innym ich dobra. Gwałcą, torturują, zsyłają według własnego uznania, i nie są ścigani, gdyż mają kontrolę nad policją i sądami. Gdyby się zastanowili, przestaliby się tak zachowywać.

– Dlaczego? Takie złe osoby są szczęśliwe, kiedy dominują. Refleksja nic by nie zmieniła…

– Przeciwnie! Jestem przekonany, że refleksja może wszystko zmienić. Ludzie, których nazywasz „złymi”, nie są demonami, lecz ignorantami. Podobnie jak wszyscy, chcą dobra, ale mylą się w tym, czym jest dobro: sądzą, że dobre jest to, co im daje przyjemność, dominację, osobistą władzę i spełnienie pragnień. Nie zdają sobie sprawy, że prawdziwe dobro dotyczy porządku świata, relacji między istotami ludzkimi, stosunków między zwierzętami, ludźmi a bogami.

– Naprawdę pan sądzi, że gdyby się zastanowili, mogliby przestać być złymi ludźmi?

– Jestem tego pewien. Z prostego powodu: chcą być szczęśliwi jak wszystkie istoty ludzkie, a niesprawiedliwi nie mogą być szczęśliwi.

– Istnieją przecież szczęśliwi tyrani! Mogą robić, co im się żywnie podoba, i nigdy nie zostaną ukarani!

– Stwierdzam to samo co ty: mordercy mieszkają w zbytkownych pałacach, kaci pędzą luksusowe życie, przestępcy umierają we własnym łóżku… Lecz to tylko jedna strona medalu. Jestem przekonany, że istnieje inna rzeczywistość, w której dobro jest nie do pogodzenia z niesprawiedliwością. Tylko człowiek sprawiedliwy może być szczęśliwy, nawet jeśli nie ma pieniędzy ani zbytkownych pałaców, gdyż jego umysł jest uporządkowany, zgodny z powszechnie obowiązującymi regułami. Umysły ludzi niesprawiedliwych są nieuporządkowane, opuchnięte, chaotyczne, zdezorganizowane. I dlatego twierdzę, że lepiej być ofiarą niźli katem.

– Ależ to szaleństwo! Bycie ofiarą nie może być lepsze!

– Owszem, może. To nieunikniony wniosek płynący z refleksji kierowanej rozumem.

– Byłabym szczęśliwa, mogąc się dowiedzieć więcej…

– Pozostając w świecie faktów, rzeczy, ciał, możesz zaiste uznać, że kat wygrywa. Ofiara przyjmuje ciosy, zwija się z bólu, w końcu umiera. W świecie faktów przegrała. Zwycięstwo należy do kata, który nie odniósł żadnych ran, nie został zabity, lecz wraca do domu, by dalej wygodnie żyć. Istnieje jednak inna strona rzeczywistości, związana z ideą sprawiedliwości i dobra. W świecie wartości kat zawsze przegrywa, a ofiara zawsze zwycięża.

Alicja milczy, bo jest w szoku. Z jednej strony przeczuwa, że Sokrates ma rację. Tak, dobrze to rozumie, ofiary mają więcej godności, są bardziej ludzkie, bardziej zasługują na szacunek niż kaci, którzy są bezlitośni, nieludzcy, pozbawieni godności. Mimo wszystko mówić, że ofiary zwyciężają, że ich los jest lepszy, że warto zaliczać się do ich grona, tego Alicja nie potrafi przyjąć do wiadomości. Czuje, że to prawda, lecz nie potrafi jej do końca zaakceptować.

Szykuje się do kolejnych pytań, ale Sokrates zniknął! Wyparował, odfrunął, ulotnił się jak kamfora. Na cembrowinie studni nie ma śladu zgarbionego człowieczka o szpakowatych włosach! A wokół nic się nie zmieniło. Uliczki, targowisko, przechodnie, Kangur, wszystko pozostało na miejscu. Lecz Sokratesa nie ma. Alicja jest oszołomiona.

– Ukryłam go, już wystarczy – gdera Wróżka Sprzeciw. – Kiedy się go zbyt długo słucha, można dać się wkręcić, a potem trudno się z tego wyplątać.

– Ale… jeśli on mówi prawdę, czemu się z nim rozstawać?

– Bo prawda nie jest zabawna! Tak było do niedawna! – zaczyna nucić Myszka Szalona.

– O, to wy też tu jesteście, Myszki? – dziwi się Alicja.

– Byłyśmy tu przez cały czas, tyle że znowu zmalałyśmy, więc nawet nas nie zauważyłaś.

– Mimo wszystko uważam, że przesadzasz! – mówi Alicja do Wróżki. – Chciałabym jeszcze porozmawiać z Sokratesem. To, co on mówi, jest interesujące.

– Nic nie stoi na przeszkodzie.

– Ale jak? Czytając to, co napisał?

Kangur drapie się po szyi, wydając nieśmiałe dźwięki, po czym zaczyna mówić cichym głosem, jakby nie chciał nikomu przeszkadzać:

– Jest pewien problem. Sokrates niczego nie napisał. On tylko mówił, pytał, prowadził dialogi. Nie pozostawił żadnego dzieła, żadnego tekstu, żadnej książki.

– To skąd wiemy, co mówił? – pyta Alicja.

– Dzięki tym, którzy opowiadali o jego sposobie bycia, dzięki jego uczniom takim jak Ksenofont, którzy śledzili jego rozmowy, dzięki świadkom, którzy go słuchali. Najważniejszym z nich jest Platon. Spotkał Sokratesa, gdy miał dwadzieścia lat, a to spotkanie zmieniło bieg jego życia. Zamiast zostać dowódcą w armii lub mężem stanu, do czego predestynowało go pochodzenie z jednej z wielkich ateńskich rodzin, ten młody arystokrata został filozofem i pisarzem. Opisał swojego mistrza Sokratesa w serii dialogów zredagowanych jak sztuki teatralne.

– Chcę je przeczytać! – wykrzykuje zaciekawiona Alicja.

– Bardzo ci to polecam – mówi z aprobatą Kangur. – Nie ma niczego bardziej zabawnego, inteligentnego i stymulującego niż Platońskie dialogi. To prawdziwa uczta, słowo Kangura, komedia z wieloma różnymi postaciami, żartami, momentami dramatycznymi, historiami miłosnymi, naukowymi wyjaśnieniami, napięciem, poezją… One są po prostu genialne! W tym zresztą tkwi problem.

– Co masz na myśli, Kangurku?

– Ponieważ Platon był geniuszem, trudno czasami mieć do niego zaufanie względem tego, co Sokrates naprawdę powiedział. Ze swojego mistrza czyni główną postać pisanych przez siebie dialogów, ale go wymyśla na nowo. A że Platon spędza życie na refleksji i pisaniu, w końcu robi z Sokratesa człowieka przedstawiającego idee… Platona! Tajemnica Sokratesa od wieków pozostaje tajemnicą.

– Dlaczego Sokrates nic nie napisał?

– Trudno powiedzieć z całą pewnością. Najprawdopodobniej dlatego, że ufał tylko żywemu dialogowi, relacjom między umysłami. Teksty pisane nie odpowiadają na zadawane pytania, nie mogą się dostosowywać do rozmówcy, jak to czyni żywy umysł mówiącego człowieka. A jednak Sokrates, choć niczego nie napisał, zmienił nasz sposób myślenia. Nie jest zresztą jedynym, który przekształcił świat tylko słowem mówionym. Nieco wcześniej w Azji żył człowiek, którego nazywają Buddą. On również niczego nie napisał. A jego słowa zmieniły dużą część historii ludzkości. Trochę później Jezus, on też nie zostawił żadnego tekstu, lecz tylko przemawiał. Sokrates, Budda i Chrystus zmienili historię, niczego nie pisząc. To ich wyznawcy lub uczniowie przekazali nam ich idee, kiedy ich już nie było na świecie.

– Jak zmarł Sokrates?

– Zapytaj Wróżkę – odpowiada Kangur. – Widzę, że zaczyna się niecierpliwić.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

PROLOG w którym się dowiadujemy, jakie były początki

1. Alicja trafia do innej krainy i wdaje się w rozmowę z dwiema Myszkami

2. Pojawia się Kangur z torbą wypełnioną fiszkami

3. Pojawia się Wróżka

Dziennik Alicji

CZĘŚĆ PIERWSZA w której Alicja odkrywa pierwszych greckich filozofów i ich sposób analizowania idei

4. Wróżka Sprzeciw zabiera głos

5. Na rynku z Sokratesem

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Prawa autorskie

Dedykacja

Meritum publikacji