Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
To "Bridget Jones" dla nastolatków, tak udana, że dorośli będą zerkać swym dzieciom przez ramię, by zapoznać się z całą listą problemów nastolatek - od żenujących szkolnych mundurków, poprzez depilację brwi, aż po pierwsze pocałunki.
Cykl: Zwierzenia Georgii Nicolson, t. 3
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Miejska Biblioteka Publiczna w Wągrowcu
Biblioteka Publiczna im. H. Święcickiego w Śremie
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 123
Rok wydania: 2004
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Kłopoty z
DYNDAKAMI
ZWIERZENIA GEORGII NICOLSON
Kłopoty z
DYNDAKAMI
ZWIERZENIA GEORGII NICOLSON
Louise Rennison
Tłumaczenie
Aldona Możdżyńska
EGMONT
Tytuł oryginału: Knocked Out by My Nunga-NungasFurther, Further Confessions of Georgia NicolsonText copyright © Louise Rennison, 2001© for the Polish edition by Egmont Polska Sp. z o.o.,Warszawa 2004
Tłumaczenie zdań i zwrotów z jęz. francuskiego:Zuzanna Zychowicz-Skrzecz
Projekt okładki i stron tytułowych: Agnieszka Wrycz-Szybowska
Redakcja: Anna Jutta-Walenko
Korekta: Agnieszka Trzeszkowska
Wydanie trzecie, Warszawa 2006Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o.ul. Dzielna 60, 01-029 Warszawatel. (0-22) 838 41 00
ISBN 83-237-2043-6
Opracowanie typograficzne, skład i łamanie: Grażyna Janecka
Druk: Zakład Graficzny Colonel, Kraków
Z miłością i podziękowaniami dla mojej rodziny: Mutti i Vatiego, Sophie i Johna, Kimmy i, oczywiście, wspaniałej trójki - Eduardo delfonso delgardo, Honor i Libbsy. Dla australijskiej gałęzi rodziny, a także pamięci Eth i Teda. Chciałabym też podziękować moim superkumpelkom za to, że mnie nie zabiły. Wiecie, o kim mówię: Pip „Cóż za wspaniała adaptacja”, Pringle, Jeddbox, Jim jams, Elton, Jools i Mogul, Lozzer, Bobbins, Porky Morgan, Geff „Mówi Guildford”, Jo Good, Tony Habit, Jenkins Pióro, Philip K. Kim i Sandy, Baggy Aggis, Kogut Północy wraz z rodziną i moje koleżanki ze szkolnej ławy - Barbara D., Sheila R. i Rosie M. itd. Dziękuję również Tobie, kapitanie Czarny Psie. Dziękuję wspaniałej grupie wsparcia St. Nick, a zwłaszcza cioci Haze i Dougowi. Dziękuję Centrum Medycyny Naturalnej. Szczególne podziękowania składam Piccadilly - cudownej Brendzie, Jude i Margot za to, że mnie sprzedały Europie... a zwłaszcza Niemcom: tytuł Frontal Knutschen jest czadowy. Dziękuję moim nowym kumpelkom ze Scholastic - Nyree, Kirsty i Gavin. I gorące podziękowania dla przewspaniałej Clare Alexander i skromnej, lecz równie cudownej Gillon Aitken.
1300 Wyglądam przez okno w swoim pokoju, licząc swoje nieszczęścia. Pada deszcz. Ulewny. Czuję się, jakbym mieszkała w stawie.
I jestem więźniem tego-jak-mu-tam.
Muszę siedzieć w swoim pokoju, symulując jakieś okropne choróbsko brzucha, żeby tata się nie dowiedział, że jak trędowata zostałam poddana ostracyzmowi i wygnana ze Stalagu 14 (tzn. zawieszona w prawach ucznia). Nie jestem sama w pokoju, bo Angus, mój kot, również ma areszt domowy - za romans z kotką Naomi, birmańską boginią seksu.
1400Teraz pewnie jest wuef.
Nigdy bym nie pomyślała, że przyjdzie taki dzień, kiedy zatęsknię za głosem panny Stamp (Oberführerem od gimnastyki i lesbijką na pół etatu): „No, dziewczynki, wskakujcie w spodenki!”.
A jednak.
1530Cała Drużyna Asów pewnie już myśli o powrocie do domu.
Odrobina szminki. Trochę lakieru do paznokci. Może nawet tusz do rzęs, bo jest religia, a panna Wilson nie może zapanować nawet nad swą tragiczną fryzurą w stylu lat siedemdziesiątych, już nie wspominając o naszej klasie.
Rosie powiedziała, że zamierza przetestować zdrowie psychiczne panny Wilson i podczas lekcji położy sobie na twarz maseczkę kosmetyczną. Ciekawe, czy panna Wilson dostanie ataku nerwowego.
Jas pewnie ćwiczy wydymanie ust - na wypadek, gdyby wpadła na Toma.
1550Jak to się stało, że Jas ukarano tylko dyżurami w szatni, a ja zostałam zawieszona? Jestem... jak mu tam... kozłem ofiarnym.
1610Bóg Seksu Robbie (MÓJ NOWY CHŁOPAK!!! Tak, tak, tak!!!!!) teraz pewnie wraca z zajęć w college’u. Idzie sobie tym swoim charakterystycznym krokiem Boga Seksu. Chodząca maszyna do całowania.
1630Weszła Mutti.
- No, Georgia, czas już na cudowny powrót do zdrowia.
Super. Wielkie dzięki. Dobranoc.
Zostałam zawieszona tylko dlatego, że Elvis Attwood, szkolny dozorca z Planety Świrów, potknął się o własne taczki (kiedy mu powiedziałam, że Jas się pali).
Mutti nadawała dalej, od powrotu Vatiego gada zupełnie bez sensu.
- To tylko twoja wina, zrobiłaś sobie wroga i teraz płacisz za to wysoką cenę.
Tak, tak, tak, nawijaj dalej.
1645 Zadzwoniłam do Jas.
- Jas.
- O, cześć, Gee.
- Dlaczego do mnie nie dzwonisz?
- Bo ty zadzwoniłaś pierwsza. Przecież usłyszałabym, że jest zajęte.
- Jas, nie denerwuj mnie. Rozmawiamy dopiero dwie sekundy.
- Wcale cię nie denerwuję.
- Mylisz się.
- Powiedziałam ze dwa słowa na krzyż.
- I wystarczy.
Milczenie.
- Jas?
Milczenie.
- Jas... co robisz?
- Nie denerwuję cię.
Ta dziewczyna doprowadza mnie do białej gorączki, ale naprawdę muszę z nią pogadać, więc ciągnę:
- W domu jest beznadziejnie. Prawie żałuję, że mnie zawiesili. Jak było w Stalagu 14? Jakieś ploteczki?
- Nie, ta sama stara bida. Okropna P Green w drobiazgi rozwaliła krzesło.
- Naprawdę? Rąbnęła nim kogoś?
- Nie, siedziała na nim i jadła drugie śniadanie. Wszystko przez wielgachnego marsa. Koszmarne Bliźniaczki zaczęły skandować: „Grubas, grubas!”, ale usłyszała je Chuda, nasza ukochana dyrektorka, i palnęła kazanie na temat wyśmiewania się z pokrzywdzonych przez los.
- Wszystkie podbródki jej się trzęsły?
- No. Jak galareta.
- Super. Tęskniłyście za mną? Ktoś o mnie pytał?
- Nie, raczej nie.
Urocze. Mimo wszystko Jas ma wiele pozytywnych cech, jakie powinien posiadać najlepszy przyjaciel. Na przykład takich jak spotykanie się z bratem Boga Seksu.
- Czy Pysio - to znaczy Tom - mówił, że Robbie pytał o mnie? - drążyłam dalej.
- Yyy... muszę się zastanowić.
Wtedy rozległo się jakieś mlaskanie.
To Jas mlaskała.
- Jas, co jesz?
- Ssę końcówkę pióra, to mi pomaga w koncentracji.
Cholera jasna i sacrebleu1. Moja kumpelka to le idiot2. Po jakichś czterech tysiącach lat ssania końcówki pióra powiedziała: - Nie, nic nie mówił.
1900Dlaczego Robbie o mnie nie pytał? Czyżby on nie stęsknił się za przytulaniem?
2000Słyszę, jak tata śpiewa WeAre the Champions. Boże drogi. Przecież dopiero co podźwignęłam się z symulowanej choroby żołądka. On nie ma najmniejszego poszanowania dla innych.
2005 Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Świr (mój Vati) wrócił z Krainy Kangurów, chociaż myślałam, że zostanie tam na wieki. Niestety, wszystko się przeciwko mnie sprzysięgło i tata wrócił. Niezadowolony z tego uparł się, żebyśmy pojechali na „integracyjne” wakacje do Krainy Szkockiej Kraty.
Ale... na-na-na-na-na. Mam to w głębokim poważaniu. Ja żyję w Krainie Miłości.
Lalalalalalala.
Jestem dziewczyną Boga Seksu!!!
Tak! Punkt dla mnie!!!
2015 Bóg Seksu powiedział, żebym zadzwoniła do niego ze Szkocji. Jedyny szkopuł polega na tym, że... wcale tam nie jadę!!!
Mój plan wygląda następująco: do Szkocji pojadą wszyscy... oprócz mnie!
Myślę, że jest na tyle prosty, by wszyscy go zrozumieli.
Operacja „Wytłumaczyć Mutti i Vatiemu, że nie jadę do Szkocji”
2030Starzy rozwalili się przed telewizorem. Przytulają się, sącząc wino. Są tacy dziecinni. W końcu musiałam wyjść z pokoju, bo tata zrobił coś obrzydliwego. Na samą myśl zbiera mi się na wymioty. Przez sweter wziął w dwa palce „guziczki” mamy i zaczął nimi obracać, powtarzając: „Wzywam wszystkie wozy, wzywam wszystkie wozy, czy mnie słyszycie?”.
Zupełnie jakby kręcił gałką radia czy coś w tym rodzaju. Ale to nie było radio, tylko jej melony.
- Bob, przestań - powiedziała mama. - Co ty wyprawiasz?
Ale w końcu oboje zaczęli się tarzać ze śmiechu i mocować na kanapie. Zaraz przyłączyła się do nich Libby, śmiejąc się na całe gardło. Maluchy nie powinny oglądać porno. Jestem pewna, że inni rodzice nie robią takich rzeczy. Niektóre moje koleżanki to szczęściary - ich rodzice się rozwiedli!
Właściwie nigdy nie widziałam taty Jas. Przeważnie siedzi w swoim pokoju na górze albo majsterkuje w szopie. Pojawia się tylko raz na jakiś czas, żeby dać Jas kieszonkowe.
Tak powinien się zachowywać normalny ojciec.
2300Przed pójściem spać wyjaśniłam tym podstarzałym erotomanom (stojąc za drzwiami na wypadek, gdyby się obściskiwali), że nawet za miliard lat nie wybiorę się na żadną rodzinną excursion3 do Szkocji, po czym powiedziałam „dobranoc”.
Szkocja
Pada deszcz
Nora na kompletnym odludziu
2230Przez pomyłkę wyjechałam na wakacje.
Zaczynam cudowne wspomnienia z fantastycznych rodzinnych wakacji w Krainie Szkockiej Kraty.
Najpierw tysiąc lat jechałam z szaleńcem za kierownicą (tata) i dwoma innymi wariatami w koszyku (Angus i Libby). Po dwóch godzinach prób odnalezienia domku i wysłuchiwania zachwytów taty nad „przepiękną wsią” miałam ochotę urwać mu głowę, ukraść samochód i na skrzydłach wiatru wrócić do domu. Powstrzymało mnie jedynie to, że nie umiem prowadzić, chociaż jestem pewna, że świetnie poradziłabym sobie za kierownicą. Co w tym trudnego? Tata tylko obrzuca przekleństwami innych kierowców i przyciska stopą jakiś pedał.
W końcu dojechaliśmy do nory na kompletnym odludziu. Najbliższy sklep znajdował się dwieście kilometrów dalej (no, powiedzmy piętnaście minut drogi piechotą).
Jedynym tubylcem, który nie przekroczył setnego roku życia, jest pewien przygłup (Jock McGłąb), który jeździ po wsi na rowerze.
W końcu, z wielkiej rozpaczy, po kolacji wyszłam na dwór i spytałam Jocka McGłąba, co on i jego kumple robią tu wieczorami. (Chociaż guzik mnie to obchodziło).
- Och - powiedział (Naprawdę!). - Bujamy się po Alldays, kminisz? - (Nie rozumiem, co ma do tego kminek, to wielka tajemnica szkockiej mowy).
Czułam się jak w tym filmie Waleczne serce. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam nasz domek, by dodać odrobinę komizmu do tej skądinąd tragicznej sytuacji, powiedziałam: - Możecie nam odebrać życie, ale nie odbierzecie nam wolności!
115 Panuje tu potworny hałas: wycie, miauczenie, sapanie... a to tylko Vati! Nie, tak naprawdę to odgłosy szkockiej dzikiej przyrody. Nietoperze, borsuki i tak dalej... Czy one nie mają swoich domów? Dlaczego zwierzęta budzą się w nocy? Specjalnie po to, żeby mnie wkurzyć? Przynajmniej Angus jest szczęśliwy, bo został zwolniony z aresztu domowego. Około pierwszej w nocy przyszedł i zwinął się w kłębek w swym luksusowym kocim apartamencie (czyli moim łóżku).
1030Vati jako Przywódca Świrów wrócił w całej okazałości. Przed świtem wpadł do „mojego” (cha, cha, cha, cha, cha) pokoju, machając na wszystkie strony świeżo zapuszczoną brodą. Spałam z plasterkami ogórka na powiekach, więc początkowo przestraszyłam się, że w nocy oślepłam. Potem rzeczywiście nieomal straciłam wzrok, kiedy szarpnięciem rozsunął zasłony i powiedział: - Dzieńdoberek, dzieńdoberek, moje słoneczko. - Z idiotycznym nosowym akcentem rodem z Krainy Kangurów.
Ciekawe, czy już kompletnie mu odbiło? Jeszcze przed wyjazdem do Krainy Kangurów był nieźle szajbnięty, a eksplozja przy odwiercie na pewno mu nie pomogła.
Ale co tam, El Brodo to w końcu mój Vati, a to oznacza, że jest ojcem dziewczyny Boga Seksu. Odpowiedziałam więc całkiem uprzejmie:
- Guten Morgen4, Vati, możesz już sobie pójść? Dziękuję bardzo.
Myślę, że broda zarosła mu uszy, bo zupełnie mnie zignorował i otworzył okno. Stanął w nim i zaczął robić skłony, machając rękami jak skończony świr. Jego pupa nie należy do małych. Gdyby pod oknem akurat przechodził jakiś bardzo niski emeryt, pomyślałby, że nastąpiło zaćmienie słońca.
- Aaach, powąchaj to powietrze. Aż chce się żyć, co? Owinęłam się kołdrą.
- Nie pożyję długo, jeżeli jeszcze trochę pooddycham tym lodowatym powietrzem.
Podszedł i usiadł na moim łóżku. O Boże, chyba nie zamierza mnie przytulić?!
Na szczęście z dołu dobiegł nas głos mamy:
- Bob, śniadanie gotowe! - I Vati powlókł się na dół.
Śniadanie gotowe? Czyżby wszyscy powariowali? Od kiedy to mama robi śniadanie?
Wszystko jedno, hop do góry jak kangury! Wreszcie mogłam spokojnie wtulić się w pościel na wygodnym, wakacyjnym łóżku i pomarzyć o tym, jak się całuję z Bogiem Seksu.
Błąd.
Tup-tup.
- Gergy! Gingey! To ja!!!
Och, na wielkie majtasy, to była Libby, szalony berbeć z Planety Świrów. Kiedy moja urocza siostrzyczka weszła, zauważyłam, że co prawda założyła okulary przeciwsłoneczne, ale poza tym była golusieńka. Niosła nocnik.
- Libby, nie wkładaj nocnika do... - powiedziałam.
Ale ona mnie zignorowała i wlazła do mojego łóżka, spychając mnie na samą krawędź, by zrobić sobie więcej miejsca. Jak na czteroletnie dziecko ma potwornie silne rączki.
- Psiesiuń się, bzydki chłopcyk. Pan Nocnik zmęcony.
I razem z panem Nocnikiem przytuliła się do mnie. Niemal wyskoczyłam z łóżka. Pupę miała strasznie zimną... i lepką... bleee.
Dlaczego zawsze mam takiego pecha z pokojami? Pomyślałby kto, że chociaż na wakacjach będę mogła zamknąć drzwi i na osobności zająć się swym wakacyjnym projektem (marzeniami o całowaniu się), ale nie! Za chwilę pewnie do mojego pokoju wparuje tabun niemieckich turystów w skórzanych spodenkach.
Muszę poszukać miejscowego ślusarza (Hamisha McŚlusarza) i zainstalować sobie na drzwiach dwa wielkie rygle. Żeby się ze mną spotkać, trzeba będzie dostać oficjalne zaproszenie.
Którego nie wyślę nikomu.
1100Dzięki Bogu, Libby i pan Nocnik już sobie poszli. Nie lubię przebywać w pobliżu jej gołej pupy, bo w każdej chwili może z niej coś wyskoczyć.
Tata i mama bawią się na dole w berka. Słyszę, jak biegają po schodach, chichoczą i wołają: „Berek!”.
Sacrebleu. Très pathétique5. Vati wrócił zaledwie osiemdziesiąt dziewięć godzin temu, a ja już czuję, że ogarnia mnie czarna rozpacz.
1110Zresztą nieważne są jego ojcowskie zapędy i broda. Nieważne, że mnie zawleczono do najgłupszego, najmroźniejszego miejsca w historii ludzkości. Ja, Georgia Nicholson, dziecię świrów, jestem DZIEWCZYNĄ BOGA SEKSU. Taaaak!!! Superczad i miodzio. Wreszcie go usidliłam. Jest mój, mój, mój i tylko mój. W mym sercu rozbrzmiewa pieśń, a wiecie jaka? Znany przebój: „Robbie, och, Robbie, jestem... yyy... przy tobie!!! O tak!”.
1300Wyszłam na dwór, usiadłam na furtce i obserwuję życie dookoła. Niestety, nie da się tego nazwać życiem. Przyuważyłam tylko jakichś świrów, którzy gadali w jakimś pogańskim języku (po szkocku), i fretkę.
Potem na swym rowerze pojawił się Jock McGłąb czy jak mu tam. Na swoje nieszczęście jest bardzo podobny do pryszczatego Normana, to znaczy ma trądzik na głowie. A do tego rudy łeb.
- Spotykamy się z chłopakami koło dziewiątej pod Alldays. To nara - powiedział.
Jasne, do zobaczenia w następnym wcieleniu, tylko się nie spóźnij. Nigdy w życiu nie upadnę tak nisko, by się spotkać z Jockiem i jego kumplami.
2059Vati zaproponował, żebyśmy urządzili sobie rodzinne muzykowanie. Mamy zacząć od New York, New York.
2100Zabrałam Angusa na spacer, żeby pooglądać sobie nocne życie, o którym mi opowiadał Jock McGłąb. Angus to jedyna zaleta tego wyjazdu. Jest bardzo ożywiony. Wiem, że w głębi ducha tęskni za Naomi, boginią seksu, ale dzielnie się trzyma. Kroczy dumnie, jakby był panem Szkocji. W końcu tu się urodził. Pewnie bardzo wyraźnie słyszy zew szkockich gór, zew, który mówi: „Zabij wszystko, co się rusza”. Dziś rano na progu zobaczyłam ułożone w rządku cztery norniki. Mama twierdzi, że znalazła w rajstopach zdechłą mysz. Nie pytałam gdzie je zostawiła. Ostatnio kiedy ją o coś pytam, tylko chichocze i dostaje głupawki. Po powrocie taty mózg jej się zlasował.
Angus ma nowego futrzanego kumpla. Inne miejscowe koty nawet się nie zbliżają do naszego domku. Zdaje się, że wczoraj w nocy Angus dał im wycisk. Czarno-biały kot, którego wczoraj widziałam przy naszej uliczce, ma nadgryzione ucho. Nowy kumpel Angusa to emerytowany pies pasterski o imieniu Strzała. Jest tak stuknięty i stary, że nawet nie wie, że już przeszedł na emeryturę, więc ciągle coś zagania. I to wcale nie owce... tylko kury, przejeżdżające samochody... i starych Szkotów idących na zakupy. Angus razem ze Strzałą terroryzują całą okolicę i sieją spustoszenie wśród dzikich zwierząt.
2130Jak to miło i fajnie spacerować sobie z Angusem i Strzałą, którzy człapią za mną. Przynajmniej mam jakieś inteligentne towarzystwo w tej piekielnej dziurze pozbawionej Boga Seksu.
2135Kiedy całą trójką dotarliśmy do Alldays, najmodniejszego klubu nocnego Szkocji, przeżyłam wielki szok.
Okazało się, że to malutki całodobowy supermarket.
Żaden klub ani nic w tym rodzaju. Cholerny sklep.
Cała miejscowa „młodzież” (czterech Jocków McGłąbów) CZADOWO się tam bawi. Łażą sklepowymi alejkami, słuchając muzyki płynącej z głośników! Albo przesiadują na zewnątrz na swoich rowerach i co jakiś czas wchodzą do sklepu po coca-colę czy napój cytrynowy!
Sacré kurczę bleu i quel dommage6.
Północ To postawiło kropkę nad „i”. Najmodniejszy nocny klub Szkocji.
- Zauważyłaś, jak tu jest dennie? - spytałam mamę.
- W takich miejscach trzeba samemu organizować sobie rozrywkę - odparła. - Powinnaś się trochę postarać. Zresztą przesadzasz.
- Jutro przyjeżdża twój kuzyn - wtrącił Vati.
Merde7 do kwadratu. Vati niekiedy osiąga zatrważający poziom kretynizmu. Dlaczego mu się wydaje, że ucieszę się z przyjazdu mojego kuzyna Jamesa znanego również jako Zboczona Piżama, Oblech Doskonały?
030 Zgrzytu-zgrzytu, trzasku-trzasku. Matko kochana, zupełnie jak na imprezie u borsuków...
Nie, nie, zapomniałam - świetnie się bawię na tych wspaniałych wakacjach. Mama miała rację. Przesadzam. Coś jednak się wydarzyło w najmodniejszym nocnym klubie Szkocji. Jeden z Jocków McGłąbów zapalił papierosa i dostał takiego ataku kaszlu, że opluł się colą i musiał wracać do domu.
100
