Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
80 osób interesuje się tą książką
Nie zawsze nasze poświęcenie będzie docenione.
Niekiedy jedyną zapłatą za lojalność okaże się zdrada.
Hua Mei zwana Mulan jest siostrą bliźniaczką Yuminga. Oboje od najmłodszych lat byli szkoleni do walki i z technik wojskowych, aby w razie kolejnej wojny w Chinach móc bronić siebie i rodziny. Niestety Yuming ulega wypadkowi, po którym już nigdy nie dojdzie do pełnej sprawności bojowej.
Po kilku latach od śmierci ich ojca wybucha konflikt, a brat Mulan otrzymuje powołanie do wojska. Dziewczyna wie, że to oznacza dla niego śmierć. Wykrada zatem nocą jego mundur i konia, po czym z najlepszym przyjacielem – orłem Mushu – wyruszają na front. Dodatkowo dowiaduje się, że jej ręka została obiecana dowódcy, generałowi Hong.
Na domiar złego podczas jednej z walk Hua Mei zostaje porwana przez wrogi oddział Koreańczyków. Poznaje wtedy ich bezwzględnego dowódcę – Ha-juna – a on od tamtej pory nie będzie w stanie wyrzucić z głowy żołnierza, który okazał się być kobietą. Zrobi wszystko, by Mulan została z nim na zawsze.
Co się stanie, kiedy generał Hong dowie się, kim naprawdę jest jego żołnierz?
Czy Ha-jun zostanie jej katem, czy wybawieniem?
Historia, w której obaj chcą jej dla siebie i która rozłoży was na łopatki!
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 264
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
PAULINA ZALECKA
ZDRADZONE SERCE MULAN
Każdej wojowniczce, której roztrzaskano serce, a ona wciąż walczy, by je posklejać
Książka jest wyłącznie fikcją literacką i nie nawiązuje do obowiązującego prawa żadnego istniejącego państwa bądź jego historii.
Powieść przeznaczona wyłącznie dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia, ponieważ zawiera brutalne sceny tortur oraz przemocy fizycznej i seksualnej.
Hua Mei – Mulan
Ha-jun – koreański generał
Hong – chiński generał
Yuming – brat bliźniak Mulan
Hao – pierwszy kandydat na męża Mulan
Yunru – księżniczka, córka cesarza
Chen – kolega z wojskowego namiotu, z ramienia armii Honga
Woo-jin – przyjaciel Ha-juna
Min-joon – jeden z dowódców koreańskiej armii
Pani Xiu – mama Mulan
Pani Ji – mama Hao
Jin-sung – król Korei
Haji, Bohai, Wo – żołnierze pod dowództwem generała Honga
Mushu – orzeł cesarski, powiernik Mulan
Thai chi fan – wachlarz używany w praktyce tai chi jako element treningowy i pokazowy. Wykonany zazwyczaj z metalu lub drewna oraz tkaniny; jego konstrukcja bywa cięższa i bardziej wytrzymała niż w zwykłych wachlarzach, co pozwala na dynamiczne, zdecydowane ruchy.
Chapan – chińska taca lub stolik herbaciany, służące do rytualnego parzenia herbaty.
Nunczako – tradycyjna broń pochodząca z Japonii, składająca się z dwóch pałek – drewnianych, metalowych lub z tworzywa – połączonych krótkim łańcuchem lub linką.
Dao – chiński miecz jednosieczny, często klasyfikowany jako szabla ze względu na swoją zakrzywioną głownię.
Yoroi – kompletna japońska zbroja samurajska.
Wojna to najgorsze, co może się przydarzyć ludzkości.
Rządzący, którzy bawią się ludzkim życiem niczym pionkami.
I ty – nieświadoma zagrożenia, które zaraz na ciebie spadnie.
A jeśli masz dobre serce, to odczujesz to boleśnie.
Tak samo jak Hua Mei, której imię symbolizowało kwiat śliwy: czysty, wytrwały i piękny.
Mówili, że kwiat ten uosabia również męczeństwo, dlatego brat pieszczotliwie mówił do niej Mulan.
Tego, co zapisane w gwiazdach, nie da się jednak oszukać zmianą imienia.
Hua Mei musiała zmierzyć się ze swoim męczeńskim losem, by na koniec każdy się od niej odwrócił.
Chcesz poznać losy prawdziwej wojowniczki?
Opowiem ci, jak trudną drogę musiała przejść, by pozostać wierną.
Zwłaszcza samej sobie.
Brutalna strona życia Mulan, o której ci nie mówiono, by cię nie wystraszyć.
Mulan
13 lat
– Yuming! – krzyczę co sił, wołając brata. Spoglądam na ubłocone buty, chwiejąc się na krawędzi wzgórza.
– Mulan! Nie skacz beze mnie! – Biegnie roześmiany w moim kierunku.
Zamykam oczy i zaciągam się zapachem kwitnących śliw. Jest ich tutaj tak dużo, że przestrzeń wygląda, jakbym weszła do pojemnika z różowymi, malutkimi kwiatuszkami.
Tak naprawdę mam na imię Hua Mei. Kwiat śliwy.
Yuming jednak uparcie od najmłodszych lat nazywa mnie Mulan. Nie wiem dlaczego. Przecież kwiaty śliwy i magnolii znacznie się od siebie różnią.
Jego pieszczotliwe zdrobnienie przyjęło się w domu i w wiosce.
Teraz wszyscy nazywają mnie Mulan.
– Kto ostatni na dole, ten zgniła śliwka! – Niespodziewanie bliźniak przemyka obok mnie i wskakuje do niewielkiego wodospadu.
– Niech to! – Tupię nogą, zła, że dałam się ponieść myślom, zamiast skupić się na naszym dzisiejszym wyzwaniu.
Wskakuję tuż za nim i poddaję się prądowi, pamiętając o zapasie powietrza w płucach. Walczę z nurtem, by wypłynąć na powierzchnię. Kiedy mi się to udaje, Yuming już czeka na wielkim kamieniu.
– Cienias z ciebie, Mulan! – Śmieje się, kiedy wyciskam wodę z długich kosmyków.
– Zamyśliłam się. Gdyby nie to, byłabym pierwsza na kamieniu. Poza tym… – Unoszę palec, by podkreślić to, co zaraz powiem. – Kazałeś na siebie zaczekać, więc to ty jesteś przegrany, bo musiałam dać ci fory.
– Dobra, dobra. – Macha lekceważąco ręką. – Siadaj, szybciej się osuszysz od słońca. Jeśli spóźnimy się na trening z ojcem, dostaniemy po głowie.
Wdrapuję się na kamień i siadam obok brata. Jesteśmy tak podobni, a jednocześnie tak różni. Yuming uwielbia książki, kosmos, konstelacje gwiazd. Ja z kolei kocham uczyć się sztuk walki, uwielbiam przygodę i niebezpieczeństwo. Adrenalina to moja druga natura.
Nie chcę uczyć się zaparzania herbatki i tego, jak być dobrą żoną.
Nigdy nie będę jak dziewczyny z wioski. Chociaż moja mama usilnie stara się uczyć mnie dobrych manier, z nadzieją dobrego zamążpójścia, i strofuje ojca za lekcje walki wręcz. Tata jest zdania, że aby dać sobie radę, muszę znać wszystkie tajniki, zarówno zaparzania herbaty, jak i władania mieczem.
– Yuming…
– Tak, Mulan?
– Dlaczego postanowiłeś zmienić moje imię? – Ciekawość wreszcie bierze nade mną górę.
– Nie mam pojęcia, siostrzyczko. – Wzdycha, ale widzę w jego oczach coś więcej.
– Yuming, jesteśmy bliźniakami, czuję, kiedy coś cię gryzie.
Zaciska usta, po czym wypuszcza nagromadzone w płucach powietrze.
– Mama mówiła, że pierwszy raz powiedziałem do ciebie „Mulan”, gdy miałem rok.
– Nie powiedziałeś „mama” ani „tata”, spojrzałeś na mnie, wyciągnąłeś rączki i rzekłeś „Mulan” – powtarzam to, co często słyszeliśmy od rodziców.
Yuming tak często się do mnie zwracał w ten sposób, że uznali imię „Hua Mei” za pomyłkę. Źle obliczoną datą astrologii.
– W ostatnim czasie zacząłem grzebać w tym głębiej…
– To znaczy? – Niecierpliwię się, kiedy widzę, że on coś wie, ale mi nie mówi.
– Nie wiem, pewnie się mylę. Masz świadomość, że jeszcze tak dobrze się nie znam.
– Yuming! – Zaczynam potrząsać ręką, którą skrobie się po głowie. – Mów!
Brat kręci nosem, ale kapituluje.
– Poczytałem trochę o gwiazdach i znaczeniu imion. „Hua Mei” oznacza kwiat śliwy.
– Tyle to i ja wiem. – Parskam, schodząc z kamienia.
– Śliwa oznacza męczeństwo.
Odwracam się w jego kierunku.
– Nie jestem męczennicą, a ty w wieku dwunastu miesięcy nie mogłeś tego wiedzieć.
– Właśnie o to chodzi. – Zeskakuje i staje obok mnie. – Nie wiedziałem, ale wierzę w przepowiednie, Mulan. Być może już wtedy czułem, że to imię ześle na ciebie coś złego? Podświadomie nadałem ci inne, by cię chronić.
Uśmiecham się półgębkiem. Yuming jest taki kochany.
– Pewnie tak, braciszku. Na szczęście nie potrzebuję ochrony przodków. – Gdy kończę wypowiadać te słowa, do moich uszu dobiega popiskiwanie. – Słyszałeś?
– Co? Nie słyszę niczego poza szumem wody.
Wzruszam ramionami. Pewnie się przesłyszałam.
– Kto ostatni w domu, ten śmierdzące jajko! – Yuming rusza jak z procy, popychając mnie.
Tracę równowagę i się przewracam. Kiedy próbuję wstać, znów słyszę pisk. Unoszę wzrok, a w zaroślach dostrzegam pisklę.
Zbliżam się powoli, by go nie wystraszyć.
– Co tutaj robisz, malutki?
Rozglądam się, ale drzewa są znacznie dalej od tego miejsca. Nawet gdyby uczył się latać, nie doleciałby aż tu. Wygląda jak pisklę wyrzucone przez matkę, najsłabsze z miotu.
– Zginiesz tutaj – tłumaczę mu, jakby nagle miał wstać i powiedzieć: „O! Dzięki za radę, Mulan! Już sobie idę popiszczeć gdzie indziej”. – Dobra, jeśli cię wezmę, stado cię odrzuci, gdy wyczuje człowieka – ciągnę swoją mądrą gadkę, a pisklę patrzy na mnie jak na wariatkę. – Jestem normalna.
Chociaż sprawiam inne wrażenie.
– Jak cię nakarmię, to będziesz silny i nie umrzesz, prawda? Nie lubię, jak ktoś przy mnie umiera.
– Zwierzęta zdychają, Mulan.
– Yuming! – Podskakuję wystraszona. – Nie strasz mnie!
– Wróciłem, bo długo nie przychodziłaś – odpiera, zerkając na pisklę. – Nawet o tym nie myśl – strofuje mnie.
– Przecież nic nie robię.
– Ale chcesz. – Marszczy brwi. – Natura sama się sobą zaopiekuje, człowiek jej nie pomoże, tylko zaszkodzi.
– On zginie.
– Takie życie.
Otwieram usta, by odpyskować, ale ponownie zaciskam zęby i robię coś, co zaskakuje bliźniaka. Atakuję go. Broni się, ale oboje dobrze wiemy, że w sztukach walki jestem lepsza od niego. Kiedy dociskam go do ziemi, mówię:
– Teraz go zabiorę, Yuming. Lepiej mnie nie powstrzymuj, bo za chwilę ty będziesz piszczał w tej trawie.
– Mulan, nie możesz mieszać się do natury!
– Nie będę patrzyła na śmierć. Nikt przy mnie nie umrze.
Jakże byłam nieświadoma. Kiedy uratowałam pisklę orła cesarskiego, nie sądziłam, że kilka lat później będę oglądała śmierć z bliska.
– Ojciec ci nie pozwoli.
Puszczam brata i delikatnie biorę pisklę na ręce.
Ojciec mi pozwolił.
Mulan
16 lat
Wypluwam pył, który dostał się do moich ust. Ocieram spocone czoło i wyciągam miecz, skinieniem głowy przywołując brata.
– Dawaj, Yuming. – Stoję na nogach, mimo że najchętniej bym się położyła. – Rozłożę cię na łopatki.
– Mulan, pamiętaj, że to twój brat. – Tata oparty o ścianę śmieje się, a ja patrzę na niego z podziwem. Jest byłym dowódcą wojsk cesarza, wyszkolił tysiące żołnierzy.
– Dlatego daję mu fory – odpowiadam, odpierając atak bliźniaka.
Kiedy krzyżujemy miecze, tylko centymetry dzielą nasze twarze.
– Jesteśmy w kulminacyjnym momencie. – Tata podchodzi do nas, a my nie zmieniamy pozycji. – Co w takiej sytuacji zrobisz, Yuming?
– Kopnę ją w kolano.
– Zanim zdążysz wykonać ten ruch, Mulan użyje siły nacisku i cię przewróci. A co ty byś zrobiła, Mulan, jeśli byłaby to walka na śmierć i życie?
– Odbijam w bok, następnie zachodzę plecy wroga i wbijam mu miecz prosto w serce – szepczę.
Obym nigdy nie musiała tego robić.
– Zróbcie to, o czym mówiliście.
Brat unosi nogę, ale ja odbijam na prawo i robię obrót. Mój miecz sięga miejsca pomiędzy jego łopatkami.
– Gratulacje, Mulan. Przeżyłaś.
– W nagrodę pójdziesz ze mną do pani Ji. – Niespodziewanie pojawia się moja mama.
– Po co? – Unoszę brew, a następnie gwiżdżę, by przywołać Mushu.
Potężny orzeł ląduje na moim ramieniu, wbijając szpony. Stykamy się czołami, bo odkąd go uratowałam, traktuje mnie jak swoją matkę.
– On zostaje. – Mama wskazuje palcem na ptaka.
– Przecież wiesz, że i tak za mną poleci.
– Pani Ji może się wystraszyć.
– Mamo, cała wioska wie, że Mushu to mój ptak. – Zakładam ręce na klatce piersiowej. – Jest coś, czego mi nie mówisz.
Rodzice zerkają po sobie, ale mama kapituluje.
– Poznasz syna pani Ji.
– Nie mam syna pani Ji w planie na przyszłość.
– Nikogo nie masz w planie na przyszłość, Mulan. – Wzdycha.
– Wiedziałeś o tym, tato? – Posyłam mu minę zbitego szczeniaka.
– Skarbie, musisz mieć kogoś, kto o ciebie zadba – tłumaczy.
– I ma to być syn pani Ji, tak? Znam Hao, ojcze. Szybciej ja obronię jego niż on mnie.
– Mulan, tradycja nakazuje…
– Dobrze, dam mu szansę – przerywam, bo ta rozmowa do niczego nie prowadzi.
– Przygotowałam ci strój. Zrzuć zbroję.
Odwracam się do Yuminga.
– Chyba o tym męczeństwie mówiłeś, braciszku. – Uśmiecham się półgębkiem i wchodzę do domu, by się przygotować.
Biorę kąpiel w misie, a następnie wkładam kimono, po czym układam włosy i robię makijaż.
– Jesteś nie do poznania.
Nie udziela mi się zachwyt mamy. Biorę w dłoń tai chi fan i ruszam w kierunku drzwi.
– Nikt cię nie napadnie. Weź ten. – Podaje mi prosty wachlarz, sugerując, bym nie zabierała swojego narzędzia walki.
– Zostawiłam miecz i Mushu. Nie pozbędę się i tego.
– Niech będzie. – Zaciska usta, wiedząc, że musi wypracować ze mną pewien kompromis.
Kiedy wychodzę na zewnątrz, po ojcu i bracie nie ma już śladu. Pewnie nie chcą mnie dobijać.
Unoszę dłoń i kręcę palcem wskazującym dwa razy, dając Mushu do zrozumienia, że ma krążyć, ale nie lądować blisko mnie.
Nauczyłam go wielu sztuczek. Ten ptak jest bardzo mądry.
Całą drogę milczę, słucham paplaniny mamy na temat zaparzania herbaty i dobrych manier.
– Xiu! Panienka Mulan! – Pani Ji wita nas serdecznie. – Wejdźcie, woda już się gotuje.
– Dziękujemy, pani Ji. – Mama się kłania, a ja idę jej śladem.
– Zajmijcie, proszę, miejsca. Przyniosę wrzątek, by Mulan mogła celebrować rytuał parzenia herbaty.
– Mulan opanowała tę sztukę do perfekcji – zachwala mnie mama, a ja rozglądam się po wnętrzu domu.
– Zapewne, Xiu. Panienka Mulan znana jest z wszelakich umiejętności.
Odwracam się w stronę pani Ji, bo jej ton mi się nie podoba. Jakby karciła mnie za moje pasje.
Postanawiam jednak to przemilczeć, bo im szybciej będę miała to za sobą, tym szybciej wrócę do siebie.
Kiedy stawia przede mną wrzątek, zabieram się do dzieła. Zasiadam przed przygotowanym chapanem i biorę w ręce czajniczek. Odmierzam i przesypuję herbatę na podstawkę, by zachwycać się jej zapachem oraz aromatem. Prezentuję susz mamie i pani Ji, żeby i one mogły go pochwalić. Napełniam naczynie wrzątkiem, po czym wylewam wodę do miski na zlewki. Wsypuję herbatę i zamykam czajniczek, by ogrzane liście mogły pracować. Po chwili odcedzam oczyszczone liście z naparu i ponownie zalewam gorącą wodą, by później rozlać do czarek, a te podaję kolejno pani Ji i mamie.
– Mało kto pamięta, że liście należy oczyścić. – Pani Ji zaciąga się aromatem.
– Mulan jest profesjonalistką w każdym calu.
Zaczynam dusić się kaszlem po słowach mamy.
– Skarbie, wszystko w porządku?
– Tak, przepraszam. – Chrząkam, mrugając. – Zakrztusiłam się.
– Pójdę w takim razie po Hao.
No i świetnie. Zaczyna się.
– Bądź uprzejma, Mulan.
Odwracam wzrok od pleców pani Ji i spoglądam na mamę.
– Jestem tutaj i nie robię afery. To już szczyt mojej uprzejmości, mamo.
– Wiem, że masz własny plan na życie, ale nie możesz spędzić go z ptakiem.
– Mushu to orzeł cesarski. Jest bardziej majestatyczny od nas. Ja chronię jego, a on mnie. Co w tym złego?
– Kiedyś to zrozumiesz.
– Hao, to panienka Mulan.
Znamy się z widzenia, nigdy jednak nie poznaliśmy się osobiście.
– Witaj, piękna Mulan. – Hao się kłania, a ja posyłam mu najdelikatniejszy uśmiech, jaki potrafię z siebie wykrzesać.
– Mulan przygotowała dla nas przepyszną herbatę, spróbuj. – Pani Ji zajmuje miejsce, a jej syn dosiada się obok.
Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak wrócić na miejsce i kontynuować to wszystko, do czego zostałam zmuszona.
– Naprawdę wyborna – chwali Hao, a ja mam ochotę powiedzieć, że to nie jest moje ulubione zajęcie. Że wolę walczyć na miecze i spać pod gołym niebem.
Czekam, aż zapytają, co lubię. Jakie są moje plany. Zamiast tego oceniają jednak, czy będę dobrą żoną.
– A czy Hao będzie dobrym mężem dla mnie? – wypalam, zapominając trzymać język za zębami.
– Dlaczego miałby nie być? – obrusza się pani Ji.
– Cały czas mówimy o mnie, jakby Hao zasługiwał na wszystko, co najlepsze. Zatem może porozmawiajmy, co Hao ma do zaoferowania mnie.
Zapada cisza, a kiedy spoglądam na mamę, widzę, że jest czerwona po czubki uszu.
– Potrafię walczyć wręcz oraz świetnie posługuję się mieczem. Poza tym posiadam umiejętność przetrwania w lesie. A ty, Hao?
– Chcesz go upokorzyć? – Pani Ji nie wytrzymuje.
– Nie to jest moim celem, proszę pani. Ale ja też chcę wiedzieć, kogo miałabym poślubić. Hao już wie o mnie wiele, ja natomiast nadal nie wiem o nim nic.
– Hao to… Hao.
– Rozumiem – przytakuję, powoli się podnosząc. – W takim razie chyba poczekam, aż ktoś również będzie miał mi coś do zaoferowania, bo nie będę jedynie statuetką, pani Ji.
Kieruję się do wyjścia, słysząc, jak mama przeprasza gospodynię. Wychodzimy na zewnątrz, ale kobieta nadal krzyczy, nazywając mnie rozpieszczoną panną.
– Powinnaś być wdzięczna za naszą propozycję, Mulan! Nikt cię nie zechce, zwłaszcza z tym sępem!
To nie sęp. To mój Mushu.
Unoszę dłoń i pokazuję złączone pięć palców.
Po chwili widzę, jak ptak frunie wprost na panią Ji. Hao unosi nunczako, by zranić orła, wtedy ja staję przed nim i kilkoma zwinnymi ruchami moim tai chi fan odpieram atak. Gwiżdżę, a Mushu ląduje na moim ramieniu.
– Życzę powodzenia w szukaniu idealnej kandydatki, pani Ji. – Kłaniam się, udając, że nie widzę ich gniewnych spojrzeń.
– Co to było, Mulan? – Mama drepcze za mną pośpiesznie. – Zaprzepaściłaś szansę…
– Szansę na co? – Zatrzymuję się i ze spokojem wymalowanym na twarzy staję z nią twarzą w twarz. – Szansę na życie w cieniu, na usługiwanie mężczyźnie i parzenie herbaty? To nie jest moje życie, mamo. Chcę pozostać sobą. Mój partner ma mnie wspierać i dawać coś od siebie. Nie ma mowy, bym wyszła za kogoś pokroju Hao.
– Jak zamierzasz spędzić życie?
– Nie wiem. – Ruszam w kierunku domu, a Mushu wbija mi szpony w ramię. – Nie chcę o tym myśleć. Wstąpiłabym do armii…
– Kobiety nie służą…
– Otóż to. Kobiety. Zauważyłaś? My mamy podyktowane: małżeństwo, przedłużenie rodu. A reszta? Co w międzyczasie się wydarzy, to będzie.
– Mulan…
– Jestem lepsza od połowy mężczyzn w tej wiosce.
– Wiem. – Kładzie mi dłoń na ramieniu, a ja się zatrzymuję i oddycham z ulgą, że zaczyna rozumieć, o co mi chodzi. – Ale martwię się o ciebie. Chcę, byś miała kogoś, kto się o ciebie zatroszczy, kiedy nas zabraknie.
– Jeżeli znajdziesz mi kogoś takiego, to rozważę propozycję, mamo. Na chwilę obecną sama przyznaj, że Hao nie ma perspektyw na zaoferowanie mi czegoś więcej niż branie. To ja musiałabym opiekować się nim. Chcesz tego dla mnie?
W jej oczach zauważam zwątpienie.
– Nie, Mulan. Oczywiście, że chcę dla ciebie jak najlepiej. Wybacz mi.
Przytulam ją, by dać jej do zrozumienia, że nie chowam urazy.
– Mulan! Xiu! Szybko! – Tata, kulejąc, biegnie do nas, a mnie oblewa zimny pot.
Coś się stało.
– Ojcze? Co się dzieje?
– Yuming… – Łapie oddech, chwytając się za serce. – Yuming…
– Co mu się stało?! – krzyczę, ale nie czekam na odpowiedź.
Zrywam się i biegnę w kierunku domu. Kątem oka zauważam, jak tata słania się na nogach i ląduje w ramionach matki. Ludzie wybiegają na zewnątrz, by im pomóc, ale ja się nie zatrzymuję.
Coś złego dzieje się z moim bratem.
– Leć, Mushu. Znajdź Yuminga.
Orzeł podrywa się do lotu, a ja śledzę jego drogę. Kiedy zaczyna krążyć nad ogrodem za naszym domem, ufam mu, po czym udaję się dokładnie w tym samym kierunku. Omal nie padam na ziemię z rozpaczy, gdy dostrzegam mojego brata, który nie może wstać o własnych siłach.
– Yuming! – Dobiegam do niego. – Co się stało? – Wybucham szlochem, widząc jego oczy wpatrzone we mnie.
– Mulan, to była sekunda. Wchodziłem na drzewo po drabinie. Chcieliśmy ozdobić je z tatą lampionami, bo rodzice mają mieć rocznicę ślubu…
– Spadłeś z drabiny.
– Tak. Nie wiem, jak to się stało. Straciłem czujność i… Nie mogę się podnieść. Bolą mnie plecy i ręka. Tata nie dał rady mi pomóc.
– Zawołam lekarza. Nie próbuj wstawać samodzielnie.
– Mulan!
– Tak?
– Mam nadzieję, że nie jesteś zaręczona.
Posyłam mu uśmiech.
– Nie, braciszku. Przecież wiesz, że nie ma takiej mocy, która usadziłaby mnie przy jednym człowieku. – Pochylam się i składam na jego czole pocałunek, a następnie biegnę po medyka.
Jak bardzo życie może posypać się w jednej chwili?
Dlaczego zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie?
Nie możesz nawet na chwilę stracić czujności.
Jeżeli to zrobisz, wróg zaatakuje.
Twoje ciało.
Umysł.
Najgorzej będzie jednak wtedy, kiedy zaatakuje twoje serce.
Mulan
19 lat
Cios za ciosem.
Strzępki drewna układają się pod moimi stopami. Atakuję mieczem drewnianą figurę imitującą człowieka, ćwicząc każdy ruch, którego nauczył mnie tata.
Nie potrafię zatrzymać łzy, która spływa po moim policzku.
Nie daliśmy rady go uratować. Starał się pomóc Yumingowi, co doprowadziło go do zawału. Zmarł w ramionach mamy.
– Mulan.
Wbijam ostrze ze wzburzeniem, agresją oraz poczuciem bezsilności.
– Mulan.
Raz.
Dwa.
Trzy.
– Siostrzyczko.
Zatrzymuję ręce, które mocno ściskają miecz. Oddycham szybko i zwieszam ramiona.
Nie prowadziłam walki, ale przegrałam.
– Yuming.
– Musisz przestać.
Odwracam głowę w kierunku brata.
– Przecież niczego nie robię.
– Wykańczasz się. – Jego miękkie spojrzenie przenika mnie na wskroś. – Męczysz się.
– Tym miałam być, czyż nie? – Prycham. – Męczennicą.
– Nie z wyboru.
Zaciskam usta w wąską linię, kiedy podchodzi bliżej.
Unosi jedną rękę, bo drugą nie jest w stanie sprawnie się posługiwać, ponieważ częściowo sparaliżowało go po upadku z drabiny. Zmniejszam dzielący nas dystans i pozwalam się przytulić.
– Kochał nas.
– Wiem.
– Zawsze był z ciebie dumny.
– Z nas – prostuję jego wypowiedź.
– Z ciebie bardziej. Byłaś dla niego niczym kwiat, który nie chce przestać kwitnąć. Kiedy wydawało się, że osiągnął pełnię rozkwitu, ty obdarzałaś go płatkami, których nie sposób było dostrzec gołym okiem.
– Jak mama się trzyma?
– Przygotowuje się.
Za chwilę mamy wyruszyć na grób ojca. Minęły dokładnie trzy lata.
– Chcesz jeszcze poćwiczyć?
– Jeżeli czujesz się na siłach. – Podaję mu miecz, a brat przyjmuje go ochoczo.
Odkąd uległ wypadkowi, nie jest sprawny w walce tak, jak wcześniej. Częściowa niepełnosprawność ograniczyła jego ruchy. Od tamtego czasu nie wygrał ze mną ani razu. Nie był nawet blisko tego.
– Yuming! – Mama pojawia się obok nas, a jej twarz wyraża przerażenie.
O nie. Błagam, nie.
– Co się stało? – Brat oddaje mi miecz, po czym podchodzi do matki.
– Ktoś do ciebie.
Po jej słowach na tyły domu wchodzi dwóch żołnierzy cesarza.
– Yuming?
– To ja. – Staje prosto, czekając na rozwój sytuacji.
– Polecenie od samego cesarza. Nasz kraj czeka bój z Koreą, która rzuciła nam wyzwanie. Atmosfera jest napięta. Cesarz niezwłocznie wzywa do stawienia się na dworze każdego mężczyznę, który ukończył szesnasty rok życia, do walki za swój kraj i jego wysokość cesarza.
Przełykam ślinę.
Wojna.
– Kiedy?
– Jutro wieczorem na placu.
– Będę.
– Nie możesz. – Mama z przerażeniem i łzami w oczach spogląda na mojego bliźniaka. – Nie jesteś w pełni sprawny.
– Bez wyjątku, droga pani. Liczy się każdy człowiek. Armia potrzebuje wsparcia, a Yuming cztery lata temu odbył dwumiesięczne szkolenie.
Tak. Był wtedy z tatą, który szkolił innych młodych mężczyzn.
– Jeżeli się nie stawi, czeka go sąd bądź wygnanie.
– Zjawię się – odpowiada stanowczo Yuming.
Mężczyźni się kłaniają, my robimy to samo, a kiedy znikają z zasięgu naszego wzroku, mama podbiega do brata i z płaczem prosi:
– Nie rób tego, Yuming. Wiesz, jak wygląda sytuacja.
– Nie przyniosę hańby rodzinie.
– Mam gdzieś hańbę. Zostaliście mi tylko wy.
– Postanowione, mamo. – Mija ją i z posępną miną, nie patrząc na nas, wychodzi.
– Zabiją go, Mulan. – Mama ociera twarz rękawem kimona.
Wiem.
Yuming też to wie.
Pozwalam mamie uporać się z jej bólem w samotności, a ja przywołuję Mushu, by udać się nad niewielki wodospad. Kiedy docieram do celu, przysiadam na kamieniu, na którym zawsze siedziałam z bratem, a orzeł ląduje obok mnie.
– Tata zmarł. Jeżeli Yuming pójdzie na wojnę, zabiją go. Od wypadku nie jest już taki sprawny i zaprawiony w boju, jak wcześniej. Mamie pęknie serce.
Wtedy dociera do mnie, że jeżeli brat opuści nad ranem nasz dom, koniec końców zostanę sama.
– Nie mogę do tego dopuścić. – Wstaję z nowym postanowieniem. – Pójdę zamiast niego.
Ptak patrzy na mnie jak na szaleńca.
– Mam większe szanse na przeżycie niż Yuming. Idziesz ze mną?
Mushu podrywa się do lotu i siada na pobliskim drzewie.
– Rozumiem, że się zgadzasz. Musimy w nocy przejąć rodzinny mundur i niepostrzeżenie wyruszyć. Tylko jak oszukać wszystkich, żeby nie spostrzegli, że jestem kobietą? – Drapię się po brodzie, szukając rozwiązania. – Spróbuję.
Z nowym postanowieniem wracam do domu. Spędzam czas z bliskimi, a kolacja jest posiłkiem pożegnalnym. Mama ociera łzy, odprawiając Yuminga, a ja żegnam się z nim, wypowiadając słowa, które chciałabym usłyszeć:
– Wrócisz cały i zdrów, braciszku.
– Będziesz wiedziała, jeśli coś się stanie, Mulan. Jesteśmy bliźniakami. Wyczuwamy się na kilometr.
– Nic się nie stanie. Wrócisz. – Ściskam go mocno.
Biorę kąpiel, a następnie staję przed lustrem.
No dobrze. Muszę skrócić swoje włosy. Kiedy jednym pociągnięciem ostrza odcinam końce moich czarnych kosmyków, zaczynam odczuwać, że tworzę swoją życiową ścieżkę. Gdy jednak wpatruję się w swoje odbicie, stwierdzam, że w rozpuszczonych włosach nadal wyglądam jak kobieta. Chwytam więc lnianą wstążkę i wiążę je w ciasny kok. Owijam klatkę piersiową bandażem, by ukryć zarys piersi. Otwieram okno i przywołuję Mushu. Ptak siada i przekrzywia głowę, bacznie mnie lustrując.
– Dobrze, że od dziecka ćwiczę, to przynajmniej mam mięśnie. – Nie oceniam się krytycznie. – Teraz najważniejsze jest to, by zabrać mundur Yumingowi.
Ubieram się i postanawiam sprawdzić, czy brat śpi. Wchodzę cichutko do jego pokoju i skradam się na palcach. Yuming obraca się na drugi bok, lekko pochrapując, a mnie serce podchodzi do gardła.
Śpi dalej.
Zabieram mundur, po czym wychodzę. Wkładam go, chowam miecz i idę do stajni.
– Witaj. – Głaszczę klacz po grzywie, a następnie przypinam siodło. – Ruszamy na misję. – Kiedy przystawia swoje czoło do mojego, czuję, że ona też wie. – Będzie dobrze, wrócimy.
Może w czasie przygotowań dojdzie do porozumienia?
Przecież musi być sposób, by to wszystko odwołać.
– Ruszamy. – Wskakuję na grzbiet i wyjeżdżam z miasteczka. – Czuwaj nade mną, ojcze.
Mushu leci tuż za mną, a ja przyśpieszam.
Yuming nie może mnie dogonić.
Droga mamo, cudowny bracie,
wyruszyłam na wojnę. Proszę, uszanujcie to i nie szukajcie mnie.
Yuming, opiekuj się mamą.
Jadę z tatą.
Wrócę.
Kocham was
Mulan
© Paulina Zalecka
© Wydawnictwo Black Rose, Zamość 2026
ISBN 978-83-68677-50-8
Wydanie pierwsze
Redakcja
Justyna Szymkiewicz
Korekta
Kinga Dąbrowicz
Danuta Perszewska
Magda Adamska
Skład i łamanie
Andrzej Zyszczak – Zyszczak.pl
Projekt okładki
Melody M. – Graphics Designer
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Książka ani jej części nie mogą być przedrukowywane ani w żaden inny sposób reprodukowane lub odczytywane w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody autorki i wydawcy.
