Zapakować w pudełko - Emma Popik - ebook + audiobook

Zapakować w pudełko ebook

Emma Popik

0,0
3,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Zdesperowana mieszkanka Megalopolis udaje się na nielegalną wizytę do Ośrodka, gdzie uczeni w kontrolowany sposób utrzymują przy życiu faunę i florę. Całkowite odizolowanie ludzi od świata natury w konsekwencji u wielu mieszkańców wywoływało Utrwalony Brak Odporności. Nieuleczalna choroba genetyczna dotknęła kobietę i jej syna. Matka, gotowa poświęcić wszystko dla dobra własnego dziecka, zdecydowała się poddać odkrytej niedawno animaterapii. Leczenie poprzez kontakt z przyrodą, a w drastycznych przypadkach przez kontakt ze zwierzętami, było jedyną szansą na zatrzymanie UBO. Niespodziewanie podczas wizyty w Ośrodku dzikie instynkty drzemiące w zwierzętach wymykają się spod kontroli...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 33

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Emma Popik

Zapakować w pudełko

Saga

Zapakować w pudełkoZdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2009, 2020 Emma Popik i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726599725

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

ZAPAKOWAĆ W PUDEŁKO

- Czy umiesz sobie wyobrazić, że kiedyś zwierzęta żyły w stanie dzikim?

- Nie.

Stali tuż przy zagrodzie, lecz nie dotykali poręczy, przynajmniej kobieta. Bała się i brzydziła, bo taką naukę wpoiła jej matka, babka i szkoła.

Mężczyzna skierował wskazujący palec na zwierzęta uwięzione w zagrodzie i uczynił obszerny ruch ramieniem, obejmujący terytorium Stacji, a może nawet cały świat.

- Chyba rozumiesz, jakie to dobrodziejstwo dla ludzkości.

- A dla mnie? Dla mojego syna?

Podniosła ku mężczyźnie bladą twarz, o cienkiej skórze, której nie wolno było dotknąć. Przybyła tu w akcie desperacji i rozpaczy. Szukała ratunku dla siebie i jeszcze bardziej dla swego syna, który był w stanie krytycznym. Na jego skórze krew nie zasychała.

No - zawahał się i nadął policzki - jasne, że tak.

Pomożesz mi?

Jak będziesz grzeczna.

Oczy wielkie jak u sowy obróciła na niego ze zdziwieniem. Mężczyzna roześmiał się krótko.

Nie rozumiesz tego. To kolokwializm.

Będę grzeczna. Zrobię wszystko, co mi każesz. Po to tu przyszłam.

Znowu wydał z siebie krótki odgłos, śmiech skrywający prawdziwe pragnienie.

Od czego zaczniemy? - zapytała.

Rozglądnęła się po zagrodzie. Wzrok jej padł na poręcz, gdyż był to najbliżej umieszczony przedmiot. Zacisnęła usta, utwierdzając się w postanowieniu i wyciągnęła rękę, by dotknąć poręczy. Dłoń zatrzymała się ponad drewnianą żerdzią. Drżała, poruszały się palce szeroko rozstawione. Wyrobiła w sobie ten nawyk, by zapobiegać dotykaniu się grożącemu zdarciem naskórka.

Mężczyzna pochwycił jej przedramię i szybko popchnął w dół. Palce dłoni kobiety dotknęły drewna. Zaśmiał się znowu.

- Śmiało!

Wypowiedział to słowo głośno i z przesadną wesołością. Wiedział, że ryzykuje. Mogła przecież obrócić się na pięcie i odejść, by zawiadomić Urząd o bezprawnym dotykaniu.

Po chwilowym szoku, odzyskała panowanie nad sobą. „Dotknął mnie dla mojego dobra”, usprawiedliwiła w myślach ten kryminalny postępek.

Poczuła, że powierzchnia poręczy była w dotyku nadzwyczajnie gładka. Było tak dlatego, że drewno odarto z kory. Kobieta w akcie odwagi i desperacji zmusiła się, by przesunąć ręką wzdłuż poręczy. Odważyła się zrobić to gołą dłonią.

- Dziwne – powiedziała – niemniej jednak, przyjemne.

- Pierwszy raz dotykasz naturalnego produktu przyrody?

- Tak. Niezwykłe uczucie. – Bohatersko pogłaskała ciało drąga. – To drewno jest nieżywe, jednak nie odczuwa się tego jako śmierci.

- To naturalny stan hibernacji.

- Czyżbyście potrafili wywoływać go doświadczalnie?

- O, gdybyś zobaczyła Kopułę!

Mężczyzna wspierając się łokciem o ogrodzenie, wskazał ruchem głowy. Kobieta odwróciła się i nawet się nieco przechyliła, podążając wzrokiem we wskazanym kierunku.

- Pokaż!

- Tam!

Wzbudzał jej ciekawość. Wiedział, że konstrukcja wyglądał jak pagórek, a z tego miejsca nie można jej dojrzeć.

- A gdzie jest, gdzie?

- Popatrz!

Przysunął się do kobiety, ujął pod brodę i podnosił jej głowę ku sobie.

Kobieta odchyliła się wstecz. Taki odruch. Wyuczony przez kontakty społeczne w Megalopolis. Szybko opuścił ręce.

- W Kopule mogłabyś zobaczyć procesy czuciowe odbywające się nadal w ciele stałym drewna. - Mówił dużo, by zatrzeć poprzednie wrażenie.

- Jak długo trwają?- zapytała z podziwem i przestrachem.

- Praktycznie są nieskończone. Robiono badania na trocinach.

- I co? Też?

Kiwnął twierdząco głową.

- Nigdy bym nie pomyślała, że życie biologiczne jest takie mocne!

- Po raz pierwszy opuściłaś aglomerację?

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.