3,99 zł
Tuż po narodzinach dzieci, maszyny oceniają ich zdolności umysłowe. Te, które nie przejdą pomyślnie badania mózgu, są traktowane jak wyrzutki. Rodzice zrzekają się ich, a opiekę powierzają rządowi. Maleństwa lądują w Ośrodku otoczonym grubym murem. Tam pod kuratelą strażników wychowują się bez szansy na rozwój. Z góry skazane na stracenie, za życia nigdy nie opuszczają zamkniętego terenu. Rodzina na zewnątrz zapomina o ich istnieniu. Pewnego razu dwójka dzieci ucieka ze strzeżonego Ośrodka. Rozpoczyna się pościg. Czy dzieciom uda się zaznać szczęścia na wolności?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 28
Emma Popik
Saga
Najpiękniejszy dzień na śmierćZdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2009, 2020 Emma Popik i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726599770
1. Wydanie w formie e-booka, 2020
Format: EPUB 3.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.
SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont
Przeszli przez wysoki mur. Zsunęli się z niego po pnączach, gdyż byli chudzi i wagę mieli niewielką. Uchwyciwszy się ramionami winorośli, zawiśli tuż ponad ziemią, nie dotykając jej jeszcze stopami. Chłopiec podniósł głowę i popatrzył po raz ostatni na szeroki mur i dach budynku, w którym spędzili tyle lat. Przywieziono ich niemal tuż po urodzeniu, kiedy tylko białe automaty medyczne stwierdziły, kim są. Wkładały je do tuneli, by zobaczyć wnętrze mózgu. One same siedziały na zewnątrz, przyglądając się na ekranach mapie neuronów. Sieci były w wielu miejscach przerwane. Stwierdziły, że nie można ich będzie odbudować.
Pokiwały więc swymi małym końcówkami, przypominającymi diody, uznane przez nich za głowy. Odwróciły się ku sobie, główki zapaliły się lekceważącym seledynowym światełkiem i zgodnie zgasły. Wyrok został wydany jednym kiwnięciem główki po lewej stronie i główki po stronie przeciwnej. Potem postąpiły zgodnie z procedurą.
Pojemniki zostały zapieczętowane i postawione do wysyłki. We wnętrzu każdego z nich panowały odpowiednie warunki, by ludzkie odpadki dotarły na miejsce przeznaczenia w niezmienionym stanie. Transport przebiegał sprawnie, oczywiście zdarzały się opóźnienia jak w każdym systemie, choćby i obsługiwanym przez program, ale starano się, naprawdę, by termin został dotrzymywany, głównie z powodu gromadzenia się nadmiernych zanieczyszczeń biologicznych.
Pojemniki przywożono tu codziennie. I choć ich bezwartościowa treść pozostawała na zawsze, to nawet przyrastała, o ile nie została wywieziona tylnymi drzwiami. Tam wlewano je wprost mieszarek i odjeżdżały. Nie powracały nigdy. Nikt też nie wychodził przez główną bramę, ukrytą w pnączach porastających ceglany mur. Może z tego powodu zaniechano pilnowania, a może raczej rozluźnienie wynikło z całkowitej pogardy i niewiary w jakąkolwiek przydatność tych istot.
Chłopiec trzymający się liści, przeniósł wzrok na dziewczynkę, która niezdarnie siedziała okrakiem na szczycie muru. Była widoczna zewsząd. W każdej chwili strażnicy patrolujący teren mogli ją zarejestrować. Wystarczyła ta chwila niepewności na szczycie muru, by ucieczka się nie udała. Zaraz się zacznie akcja, przyskoczą grubi strażnicy. Nie będą chcieli fatygować się zbytnio ani spieszyć. I tak ją ściągną z góry. Wystarczy, że pochwycą za szarą sukienkę, a mała spadnie im pod nogi jak kupa szmat.
Chłopiec mógł oczywiście otworzyć dłonie i zeskoczyć na ziemię. Byłby wolny i bezpieczny. Samotna ucieczka nie wchodziła oczywiście w rachubę. Nie mógłby istnieć bez tej małej, tłustej dziewczynki w szarej sukience. Zawsze, od początku świata był z nią i nie znał innych ludzi. Ona była wszystkim, co miał.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
