Z pamiętnika siostry zakonnicy - Gabriela Zapolska - ebook

Z pamiętnika siostry zakonnicy ebook

Gabriela Zapolska

0,0
12,49 zł

lub
Opis

Z pamiętnika siostry zakonnicy” to opowiadanie autorstwa Gabrieli Zapolskiej, jednej z najwybitniejszych przedstawicielek polskiego naturalizmu.

„On ujął ją w ramiona i usta ich złączyły się w długim pocałunku.

Ja stałam jak wryta — nie śmiejąc odetchnąć, poruszyć się, postąpić kroku.

Zdawało mi się, że razem z tym pocałunkiem spada na mnie jakieś okropne nieszczęście, że ciemna przepaść rozerwała się pod memi stopami. Oczy moje tylko mimowolnie wzniosły się do Nieba, a myśl zmieniła się w gorącą modlitwę. Pragnęłam błagać Boga o litość nad tą nieszczęśliwą, która, z jednego obłędu uleczona, wpadała w drugi jeszcze straszniejszy, bo na ten nie było i niema lekarstwa.”

Fragment opowiadania.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 21




Gabriela Zapolska

Wydawnictwo Avia Artis

2020

ISBN: 978-83-8226-007-6
Ta książka elektroniczna została przygotowana dzięki StreetLib Write (http://write.streetlib.com).

Z PAMIĘTNIKA SIOSTRY ZAKONNICY

Prosisz mię Pani, abym skreśliła ci jakiś moment, jedną chwilę z moich wspomnień.  Cóż ci powiem, jakże wywiążę się z trudnego zadania, jakie na mnie włożyłaś?  Jeśli chcesz płakać i smucić się, zażądaj odemnie powieści, jeśli pragniesz się roześmiać, — powiedz mi to lepiej.  Wspomnienia moje wszystkie — to jedno pasmo bólów i nędz ludzkich, to jęk konającego, modlitwa wśród ciszy bezsennych nocy.  Powieści moje smutne jak łza sieroca.  Jeśli więc nie odwracasz ze wstrętem swej pięknej twarzy od cierpień i nieszczęść twych bliźnich, mogę cię ukołysać do snu mem opowiadaniem. Będzie to intermezzo w twych codziennych rozrywkach, — a choć słowa moje nie będą pendant do uroczego walca, którego tańczyłaś na balu w resursie... czytaj je, abyś wiedziała, ty dziecko szczęścia, że są dzieci niedoli i smutku na świecie.  Gdy w przeszłym roku zwiedzałaś nasz szpital, zawiodłam cię do oddziału obłąkanych.  Bałaś się bardzo tych biednych kobiet wynędzniałych, płaczących to śmiejących się naprzemiany, bałaś się tych oczów szeroko roztwartych, tych rąk kurczowo zaciśniętych, rwących odzież w nieprzytomnym szale.  Drżałaś wtedy i tuliłaś się do mnie jak dziecię.  Dziwiłaś się tylko, że na mój głos śmiechy ustawały, — łzy przestawały płynąć i te nieszczęśliwe istoty z łagodnym uśmiechem czepiały się rąk moich i powtarzały: „Siostra Marta! Dobra siostra Marta“.  Pytałaś mię wtedy, jakiemi czarami zdołałam zapanować nad tymi ludźmi bez duszy, nad temi ciałami, co bez własnej woli, — bez świadomości swego istnienia żyją i cierpią często za cudze winy.  Odpowiedziałam ci:  — „To między Bogiem i mną tajemnica“.  Mówiłam prawdę, — bo oto mnie samej jest tajemnicą, skąd ta miłość moja dla tych nieszczęśliwych, — gdzie źródła tego uczucia, które mi każe kochać ich i myśleć bezustannie o ich cierpieniach. — Bóg jeden wie tylko i zna to źródło łaski, — jam jego cicha służebnica, wypełniam tylko Jego świętą wolę.  Z ogólnej sali poszliśmy do ogrodu.  W ogrodzie była cisza, spokój, pełno woni i blasków słonecznych.  W zwierciadlanej powierzchni naszej małej sadzawki śmiał się do nas błękit nieba.  Na wzgórku otoczona zielonością bielała Najświętsza Panna i wyciągała ku nam swe marmurowe dłonie.  Obłąkanym chodzić do ogrodu nie wolno.  Odetchnęłaś swobodniej.  A przecie zasmuciłaś się raz jeszcze, — nad brzegiem wody ujrzałyśmy siedzącą na trawie bladą kobietę — mającą na sobie szary strój szpitalny.  Zapytałaś mię, czy to warjatka.  Nie odpowiedziałam ci na to, bo to była rzeczywista warjatka.  Lekarze mówili, że cierpi na czarną melancholję.  Mnie się zdawało co innego, — ale nie wyjawiałam swego zdania.

 Mojem zadaniem spełniać przepisy lekarza, — o reszcie decydować mi nie wolno.

----------

 Kobieta siedziała na