Wyzwolona z przeszłości - Olga Kołdras - ebook

Wyzwolona z przeszłości ebook

Olga Kołdras

0,0
20,19 zł

lub
Opis

Książka jest obrazem zmagań z ogromnym balastem życiowym delikatnej, wrażliwej młodej kobiety, którą los nie rozpieszczał niemal od kołyski. Przyczynił się do tego epizod molestowania w dzieciństwie i przedwczesna śmierć ojca. Jednak najważniejszym problemem w życiu bohaterki jest problem, z którym zmierza się dziś co druga rodzina: alkoholizm i idące za nim współuzależnienie najbliższych. Najważniejsze, że główna bohaterka może dla wielu z nas jawić się jako własne alter ego.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 43

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Olga Kołdras

Wyzwolona z przeszłości

RedaktorMałgorzata Tyka

RedaktorKonrad Sajkiewicz

KorektorPaulina Grzesik

KorektorWiesława Szydek

IlustratorKsenia Berezowska

Projektant okładkiKsenia Berezowska

© Olga Kołdras, 2021

© Ksenia Berezowska, ilustracje, 2021

© Ksenia Berezowska, projekt okładki, 2021

Książka jest obrazem zmagań z ogromnym balastem życiowym delikatnej, wrażliwej młodej kobiety, którą los nie rozpieszczał niemal od kołyski. Przyczynił się do tego epizod molestowania w dzieciństwie i przedwczesna śmierć ojca. Jednak najważniejszym problemem w życiu bohaterki jest problem, z którym zmierza się dziś co druga rodzina: alkoholizm i idące za nim współuzależnienie najbliższych.

Najważniejsze, że główna bohaterka może dla wielu z nas jawić się jako własne alter ego.

ISBN 978-83-8273-147-7

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Poniedziałek, dnia 12.08.2009r.

Postanowiłam pisać pamiętnik,gdyż nie potrafię sobie poradzić z emocjami. Często zadaję sobie pytanie, co złego zrobiłam, dlaczego taki los mnie spotkał? Mieszkam w podmiejskim domu, który zakupiłam z Robertem po ślubie. Kocham męża tak bardzo, że nie sposób tego opisać słowami. Jakby go zabrakło, to tak, jakby zabrakło mi powietrza. Nie wiem, czy ktokolwiek czuje tak, jak ja.A on co jakiś czas pije. Do tego stopnia, że nie potrafi sobie z tym poradzić. Picie za każdym razem trwa bardzo długo, do momentu kiedy pozbędzie się pieniędzy, ma majaczenia i tzw. zwidy.

Popołudnie

Jesteśmy w trakcie malowania ścian. Dziś późnym popołudniem rozegrała się scena, z której wynika, że Robert znowu będzie pić. Czuję się tak jak zawsze, kiedy zaczyna, choć tego jeszcze oficjalnie nie widać. Jestem zdenerwowana, mam w sobie jakiś niepokój, rozedrganie, uczucie strachu przed czymś nieokreślonym.

Byłam ubrana w ciuchy robocze, tak jak do tej pory, kiedy pracowaliśmy przy naszym domu. Oczywiście, zerwałam się rano, by rozpocząć prace porządkowe, ale Robert zachowywał się tak, jakby nie zależało mu na czasie. Pomyślałam sobie, że od początku, jak tylko kupiliśmy dom (nadawał się do całkowitego remontu), praca szła nam dobrze. Byłam bardzo zmęczona ciągłym kieratem, ale szczęśliwa. Tak się cieszyłam, że udało nam się nabyć ten dom i że moja rodzina nam pomogła.

Wracając do tematu — pracowałam od rana sama, a Robert siedział na kanapie i oglądał telewizję. Poprosiłam, by mi pomógł. Popatrzył na mnie i odpowiedział, żebym dała mu pożyć, że „zaraz”. Nie wierzyłam własnym uszom — to przede wszystkim mój mąż miał dość ciągłego mieszkania u mamy i chciał w końcu zamieszkać na swoim. A teraz jakieś humorki! Zasłoniłam mu telewizor i powiedziałam, że nie zaraz, tylko teraz. Ja tyram, dźwigam rzeczy ciężkie nawet dla faceta, poganiana nie zawsze miłymi uwagami, a on mi mówi: „daj żyć”? ! Wkurzył się na mnie, popatrzył bardzo srogo. Wtedy właśnie zobaczyłam że popija piwo. Ścięło mnie z nóg. Tak nam szło, a teraz się skończy. Wiem, jak to będzie wyglądało. Bałam się tego jego stanu.

Powiedział, że zaraz przyjdzie, że jestem chyba głucha. Wtedy, mimo że się bałam, złapałam za pilot i wyrzuciłam go przez okno. Robert zszokowany moim zachowaniem wziął pędzel i drabinę, nie rozstając się z piwem. Oczywiście, nie odbyło się bez głupich komentarzy. W tym czasie zaczęłam przykrywać foliami meble. Choć zdenerwowana, próbowałam żartować, mówiąc że wygląda na drabinie seksownie, a ten odpowiedział równie żartem, że tak, jak Brad Pitt. Pomyślałam, że może to przejdzie, że praca go odmieni… Ale łudziłam się.

Późne popołudnie

Byłam w małej kuchni z pomarańczowymi ścianami, w której już zrobiliśmy remont. Moje królestwo — kuchnia, gdzie mogłam robić posiłki. Naprzeciwko drzwi duże okno z białą firanką i brązowymi zasłonami. Na parapecie doniczki z kwitnącymi kwiatami zasadzonymi przez Roberta, który ma do nich słabość. Z boku meble kuchenne, stare, w kolorze drewna, białe blaty, zlew, kuchenka gazowa. Po drugiej stronie stół nakryty ceratą w słoneczniki, trzy drewniane taborety. Na lewo mała lodówka. Na stole przygotowane dwa płaskie talerze, sztućce.

Stałam przykuchence, mieszałam na patelni spaghetti z sosem. Przyprawiałam, próbowałam.Tymczasem Robert siedział w pokoju na kanapie. Wokół niego znajdywało się mnóstwo telefonów komórkowych. W rękach trzymał komórkę, której nie mógł naprawić. Wkurzył się, nazywając ją chłamem. Oczywiście słyszałam te słowa, ale nie reagowałam, nadal mieszałam potrawę w garnku.

Początki picia mojego męża były dla mnie bardzo ciężkie, bałam się jego nerwów, a wybuchy próbowałam obracać w żart, mówiąc na przykład: „Wszystko słyszę”. Gdy obiad był gotowy, nagle Robert powiedział nerwowo, że nie jest głodny. Nie lubię złości, wszystko załatwiam spokojem i rozmową. Podeszłam do męża, przytuliłam go i zaczęłam uspokajać, mówiąc że nerwami nic nie naprawi. Myślałam, że się uda, zrozumie, jak ważny jest spokój i opanowanie. Nawet się uśmiechnął i powiedział, że zawsze potrafię go uspokoić.

Chciał zrobić romantyczne popołudnie przy stole. Zaczęliśmy się znowu przekomarzać i żartować, że robi się romantyczny wieczór, a nie popołudnie. Bardzo byliśmy zakochani — tak mi się wydawało… Podczas gdy przeprowadzaliśmy tę miłą pogawędkę, ktoś zapukał do drzwi. Robert przypomniał sobie wtedy o umówionym spotkaniu z kolegą Karolem w związku z telefonem, który miał mu już jakiś czas temu naprawić. Bardzo było mu wstyd, że nici z wieczoru ze mną, ale obiecał, że jeszcze sobie to odbijemy. Poszłam otworzyć drzwi, zawiedziona takim obrotem sprawy. Karol ubrany był w dres i adidasy, trzymał reklamówkę w ręce, nerwowo przestępował z nogi na nogę. Zaprosiłam go do środka, ubrałam się i wyszłam na zakupy.

Wieczór

Przekraczając z powrotem próg naszego domu, słyszałam głośne rozmowy, śmiechy, krzyki i śpiewy. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom na widok tego, co zastałam. Robert z Karolem, bardzo pijani, przewracali się na podłodze. Dwie butelki po wódce rozwalone, pełno kabli i telefonów porozrzucanych po szafkach. Poniżej przytoczę rozmowę między naszą trójką.

Robert

— Koochaannieee.. myyyy.. too znnnaczyyyyy jjaaaa..Po prostu…

Ja

— Milcz! Do łóżka!

Robert

— Gdzieeee?!

Karol

— Każe ci iść do łóżka… to jaaa spaaadam.

Robert

— Pooczekaj otwoorzymy jeeszcze jeedną buuteelkę..

Ja

— Żadnej butelki już nie będzie!!!

Karol śmiejąc się, żegna Roberta i wychodzi.

Robert

— Coo tyy soobie wyoobrażasz? Jaaakim praaaweeem wyypraaaszasz moiiich gooości? Jesteś tylko głupią babą!!!

Ja

— Nie będę teraz z tobą rozmawiać…

Odwróciłam się na pięcie, odeszłam do łazienki. Robert poszedł za mną, siłą mnie odwrócił.

Robert

— Mówię coś do ciebie…

Uderzyłam go odruchowo w twarz. W tym momencie Robert wpadł w szał. Przycisnął mnie do ściany i zaczął dusić. Trzymał mocno moją szyję. Zaczęłam okładać pięściami swojego pijanego męża. W pewnym momencie straciłam przytomność i wydawało mi się, że wróciłam się do przeszłości, kiedy byłam siedmioletnią dziewczynką.

Słyszałam bardzo