Wojownicy. Ogień i lód, Wojownicy, Tom II - Erin Hunter - ebook

Wojownicy. Ogień i lód, Wojownicy, Tom II ebook

Erin Hunter

5,0
29,90 zł

Opis

Głęboko w mrokach lasu cztery klany wojowniczych kotów współżyją w niełatwej harmonii. Na horyzoncie pojawiają się jednak nowe niebezpieczeństwa...

Ogniste Serce jest już pełnoprawnym wojownikiem Klanu Pioruna, jednak to nie koniec jego kłopotów. Nadchodzi zima, koty z Klanu Rzeki spoglądają groźnie na ziemie bogatszych w pożywienie klanów, a słaby Klan Wiatru ze wszelkich sił stara się uniknąć zagłady. Rosnące napięcie między klanami przekształca się w otwarty konflikt. Tymczasem Ogniste Serce obawia się zdrady wśród swoich...

„Niesamowita kontynuacja powieści, która bez wątpienia na długo pozostanie w Waszej pamięci. Zaczynając lekturę, możecie być pewni, że weźmiecie udział w spektakularnych kocich bitwach, spotkacie wyjątkowo odważ­nych bohaterów, a także przeżyjecie masę emocji, na które nie pozwala nam rutynowa codzienność! Saga Wojownicy to idealna propozycja dla czytelników w każdym wieku”.

Dominika Trawczyńska, Modna Książka

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 351

Oceny
5,0 (8 ocen)
8
0
0
0
0

Popularność




Tytuł oryginału: Fire and Ice

Text and series concept © Working Partners Limited 2003

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2016

Wszystkie prawa zastrzeżone

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Kon­wer­sja: Grze­gorz Ka­li­siak | Pracownia Liternictwa i Grafiki

Projekt graficzny okładki: Hauptmann und Kompanie Werbeagentur

Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.

Wydanie I

ISBN 978-83-65122-07-0

Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Czechowska 10, 60-447 Poznań

www.nowabasn.com

KLANY

Klan Pioruna

PRZYWÓDCZYNI

Błękitna Gwiazda — niebieskoszara kocica ze srebrnym połyskiem wokół nozdrzy

ZASTĘPCA

Tygrysi Pazur — duży ciemnobrązowy pręgowany kocur o niezwykle długich pazurach przednich łap

UZDROWICIELKA

Żółty Kieł — stara ciemnoszara kocica o szerokim, płaszczonym pysku, wcześniej w Klanie Cienia

WOJOWNICY

(koty i kotki bez młodych)

Biała Burza — duży biały kot

Uczeń: Piaskowa Łapa

Ciemna Pręga — czarno-szary pręgowany kocur krótkowłosy

Uczeń: Zakurzona Łapa

Długi Ogon — jasny kot z ciemnymi pręgami

Uczeń: Zwinna Łapa

Szybki Wiatr — szybki pręgowany kot

Wierzbowa Skóra — bardzo jasna szara kotka o niezwykle niebieskich oczach

Mysia Skóra — mała ciemnobrązowa kotka

Ogniste Serce — ładny rudy kot, wcześniej zwany Ognistą Łapą

Uczeń: Rozżarzona Łapa

Szara Pręga — postawny szary kot o długiej sierści, wcześniej zwany Szarą Łapą

Uczeń: Paprociowa Łapa

UCZNIOWIE

(koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)

Piaskowa Łapa — jasnoruda kotka

Zakurzona Łapa — ciemnobrązowy pręgowany kot

Zwinna Łapa — czarno-biały kot

Rozżarzona Łapa — ciemnoszara kotka

Paprociowa Łapa — złoto-brązowy kot

KRÓLOWE

(kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Oszronione Futro — piękna biała kotka o niebieskich oczach

Brązowy Pysk — ładna pręgowana kotka

Złoty Kwiat — kotka o jasnorudej sierści

Nakrapiany Ogon — jasno pręgowana kotka, najstarsza królowa

STARSI

(byli wojownicy i królowe)

Obcięty Ogon — duży ciemnobrązowy kocur z brakującą częścią ogona

Małe Ucho — szary kocur o bardzo małych uszach, najstarszy w Klanie Pioruna

Łatana Skóra — mały czarno-biały kocur

Jedno Oko — jasnoszara kocica, najstarsza samica w Klanie Pioruna; właściwie nie widzi i nie słyszy

Pstrokaty Ogon — niegdyś ładna szylkretowa kocica o pięknej cętkowanej sierści

Klan cienia

PRZYWÓDCA

Nocna Skóra — czarny kocur

UZDROWICIEL

Cieknący Nos — mały szaro-biały kocur

WOJOWNICY

Gruby Ogon — brązowy pręgowany kot

Uczeń: Brązowa Łapa

Mokra Łapa — szary kot

Uczeń: Dębowa Łapa

Mała Chmura — bardzo mały kot

KRÓLOWE

Poranna Chmura — mała pręgowana kotka

STARSI

Jesionowe Futro — mały pręgowany kocur

Klan wiatru

PRZYWÓDCA

Wysoka Gwiazda — czarno-biały kocur o bardzo długim ogonie

ZASTĘPCA

Martwa Łapa — czarny kocur ze zwichniętą łapą

UZDROWICIEL

Otarty Pysk — brązowy kot o krótkim ogonie

WOJOWNICY

Wyrwany Wąs — młody brązowy kot

Uczeń: Biała Łapa

KRÓLOWE

Jesionowa Łapa — szara królowa

Poranny Kwiat — szylkretowa królowa

Klan rzeki

PRZYWÓDCA

Zakrzywiona Gwiazda — wielki jasno pręgowany kocur z krzywą szczęką

ZASTĘPCA

Lamparcie Futro — łaciata złota kotka

WOJOWNICY

Czarny Pazur — podpalany czarny kot

Kamienne Futro — szary kot z zabliźnionymi uszami

Uczeń: Mroczna Łapa

Srebrny Strumień — ładna i smukła szara kotka

Biały Pazur — ciemny kot

Koty nie należące do klanów

Jęczmień — czarno-biały kot mieszkający na farmie niedaleko lasu

Złamana Gwiazda — długowłosy ciemno pręgowany kocur, były przywódca Klanu Cienia

Czarna Łapa — duży biały kocur o wielkich atramentowo-czarnych łapach, były zastępca Klanu Cienia

Podrapany Pysk — brązowy kocur poznaczony bliznami po bitwach, były wojownik Klanu Cienia

Głaz — srebrny pręgowany kot, były wojownik Klanu Cienia

Krucza Łapa — smukły czarny kot z białą końcówką ogona, były uczeń Klanu Pioruna

Księżniczka — jasnobrązowa kotka z charakterystyczną białą piersią; kot domowy.

Chmurka — pierworodny Księżniczki; długowłosy biały kotek

Prolog

W zimnym powietrzu zabłysły pomarańczowe płomienie, wyrzucając iskry w nocne niebo. Na wyschniętej połaci nieskoszonej trawy migotał ogień, ukazując sylwetki skupionych przy nim Dwunożnych.

W oddali pojawiła się para białych świateł, zwiastując zbliżanie się potwora. Monstrum z rykiem przemknęło pnącą się wysoko w górę Drogą Grzmotu i wypełniło powietrze cierpkimi wyziewami.

Skrajem ugoru szedł kot, jego oczy błyszczały w mroku. Zastrzygł spiczastymi uszami, potem położył je płasko, słysząc nagły hałas. Przez brudną trawę jeden za drugim podążały inne koty. Opuściły nisko ogony i z grymasem na pyskach węszyły w gorzkim powietrzu.

— Co będzie, jeśli zobaczą nas Dwunożni? — syknął jeden z kotów.

— Nie zobaczą. W nocy bardzo źle widzą — odpowiedział duży kocur o okrągłych bursztynowych oczach, w których odbijały się płomienie ogniska. Gdy ruszył do przodu, blask rozświetlił czarno-białe futro na jego potężnych barkach. Długi ogon wyprostował ku górze, wzywając swój klan do odwagi.

Ale pozostałe koty drżąc przycupnęły w niskiej trawie. To było dziwne miejsce. Hałas potworów łomotał w ich wrażliwych uszach, a gryzący smród szczypał w nozdrza.

— Wysoka Gwiazdo! — szara królowa machnęła niespokojnie ogonem. — Co my tu robimy?

Czarno-biały kot odwrócił się do kotki.

— Przepędzano nas z każdego miejsca, w którym próbowaliśmy się osiedlić, Jesionowa Łapo. Może tutaj uda nam się znaleźć spokój — miauknął.

— Spokój? Tutaj? — powtórzyła z niedowierzaniem Jesionowa Łapa. Przyciągnęła do siebie młode i osłoniła własnym ciałem. — Z ogniem i potworami? Moje małe nie będą tu bezpieczne!

— W domu też nie byliśmy bezpieczni — rozległ się inny głos. Czarny kot przepchnął się do przodu, kulejąc ciężko na zniekształconej łapie. Spojrzał w bursztynowe oczy Wysokiej Gwiazdy. — Nie umieliśmy ochronić ich przed Klanem Cienia — prychnął. — Nawet w naszym własnym obozie!

Niespokojne zawodzenie wyrwało się z gardeł niektórych kotów, gdy przypomniały sobie straszliwą bitwę, po której zostały przepędzone ze swojego obozu na wyżynach pod lasem. Jakiś młody uczeń jęknął:

— Złamana Gwiazda i jego wojownicy mogą wciąż na nas polować!

Jeden z Dwunożnych siedzących przy ognisku, zaalarmowany hałasem, stanął niepewnie na nogi i wbił wzrok w ciemność. Koty od razu zamilkły i przykucnęły niżej; nawet Wysoka Gwiazda opuścił ogon. Dwunożny wykrzyknął w ciemność i cisnął coś w ich stronę. Pocisk przeleciał nad ich głowami i rozprysnął ostrymi kawałkami na Drodze Grzmotu.

Jesionowa Łapa wzdrygnęła się, gdy odłamek zadrasnął jej ramię, ale zachowała ciszę, owijając ciało wokół swoich przerażonych kociaków.

— Nie podnosić się — syknął Wysoka Gwiazda.

Dwunożny przy ognisku splunął na ziemię i usiadł ponownie.

Koty poczekały przez chwilę, dopóki Wysoka Gwiazda nie podniósł się znowu.

Jesionowa Łapa także wstała, krzywiąc się pod wpływem nowego bólu w ramieniu.

— Wysoka Gwiazdo, obawiam się o nasze bezpieczeństwo także tutaj. I co będziemy jeść? Nie czuję zapachu żadnej zwierzyny.

Wysoka Gwiazda wyciągnął szyję i oparł łagodnie pysk na głowie królowej.

— Wiem, że jesteś głodna — miauknął. — Ale tu będziemy bezpieczniejsi niż na naszym starym terenie albo na polach i w lasach Dwunożnych. Spójrz na to miejsce! Nawet Klan Cienia nas tu nie wyśledzi. Nie czuć żadnego zapachu psów, a ci Dwunożni ledwie stoją na nogach.

Odwrócił się do czarnego kota ze zniekształconą łapą.

— Martwa Łapa — zarządził — weź Wyrwanego Wąsa i zobacz, czy uda wam się znaleźć coś do jedzenia. Jeśli są Dwunożni, muszą być i szczury.

— Szczury? — splunęła Jesionowa Łapa, gdy Martwa Łapa i mniejszy brązowy pręgowany kot oddaliły się. — To wcale nie lepsze niż wronie jedzenie!

— Cisza! — syknął do niej szylkretowy kot. — Lepiej jeść szczurze mięso, niż umierać z głodu!

Jesionowa Łapa zmarszczyła brwi i pochyliwszy głowę, polizała swoje małe za uszami.

— Musimy znaleźć nowe miejsce osiedlenia, Jesionowa Łapo — ciągnął łagodniej szylkretowy. — Poranny Kwiat potrzebuje odpoczynku i jedzenia. Niedługo będzie miała małe. Musi być silna.

Z cienia wyłoniły się chude sylwetki Martwej Łapy i Wyrwanego Wąsa.

— Miałeś rację, Wysoka Gwiazdo — oznajmił Martwa Łapa. — Wszędzie czuć zapach szczurów i myślę, że znalazłem miejsce, w którym możemy się schronić.

— Pokaż nam — zarządził Wysoka Gwiazda, szybkim ruchem ogona przywołując resztę klanu.

Koty ostrożnie podążyły za Martwą Łapą przez wyschnięty trawnik. Przewodnik poprowadził je w kierunku Drogi Grzmotu, która w tym miejscu wznosiła się w górę; w blasku ognia cienie kotów przesuwały się po jej olbrzymich kamiennych nogach. W górze zaryczał potwór i ziemia zadrżała. Ale nawet najmłodsze kociaki wyczuwały konieczność zachowania ciszy i choć drżały, nie wydawały głosu.

— Tutaj — miauknął Martwa Łapa, zatrzymując się obok okrągłej dziury, wysokiej na dwa koty. Czarny tunel opadał w dół. Ciągłym strumieniem sączyła się w nim woda.

— Jest świeża — dodał Martwa Łapa. — Można ją pić.

— Będziemy mieć stale mokre łapy! — poskarżyła się Jesionowa Łapa.

— Byłem w środku — odpowiedział jej czarny kot. — Znalazłem kawałek suchego miejsca z dala od strumienia. Przynajmniej będziemy bezpieczni od Dwunożnych i potworów.

Wysoka Gwiazda zrobił krok w przód i podniósł brodę.

— Klan Wiatru wędrował wystarczająco długo — oświadczył. — Już niemal księżyc mija, odkąd Klan Cienia wypędził nas z domu. Robi się coraz chłodniej, niedługo nadejdzie pora nagich drzew. Nie mamy wyboru, musimy tu pozostać.

Jesionowa Łapa zmrużyła oczy, ale nic nie powiedziała. Cicho dołączyła do klanu, gdy koty jeden za drugim zaczęły się zanurzać w ciemnym tunelu.

Rozdział 1

Ogniste Serce zadygotał. Jego płomiennorude futro nadal było lekkie, odpowiednie na porę zielonych liści; dopiero za kilka księżyców zgęstnieje wystarczająco, by chronić przed takim chłodem. Przestawił przednie łapy na stwardniałej ziemi. W miarę jak powoli wstawał świt, niebo zaczęło się rozjaśniać. Mimo to łapy wciąż miał zimne. Ogniste Serce nie mógł ukryć poczucia dumy. Po wielu księżycach w roli ucznia był w końcu wojownikiem.

W myślach jeszcze raz odtwarzał wczorajsze zwycięstwo w obozie Klanu Cienia; skrzące się oczy Złamanej Gwiazdy, gdy przywódca Klanu Cienia cofał się, sycząc groźby, zanim za swoimi wiarołomnymi towarzyszami uciekł pomiędzy drzewa. Pozostałe koty Klanu Cienia były wdzięczne Klanowi Pioruna za pomoc w pozbyciu się okrutnego przywódcy i obietnicę pokoju na czas odbudowy ich klanu. Złamana Gwiazda nie tylko wprowadził chaos we własnym klanie, lecz także wygnał Klan Wiatru z jego obozu i przepędził z terenów łowieckich. Jeszcze zanim Ogniste Serce porzucił życie domowego kota i dołączył do Klanu Pioruna, postać Złamanej Gwiazdy już kładła się na lesie ponurym cieniem.

Myśli Ognistego Serca zaprzątał jednak inny cień: Tygrysi Pazur, zastępca przywódczyni Klanu Pioruna. Ogniste Serce zadrżał na myśl o potężnym wojowniku Klanu Pioruna, terroryzującym swojego ucznia, Kruczą Łapę. W końcu Ogniste Serce i jego najbliższy przyjaciel, Szara Pręga, pomogli przerażonemu praktykantowi uciec na teren Dwunożnych za wyżynami. Potem Ogniste Serce oznajmił swojemu klanowi, że Krucza Łapa został zabity przez Klan Cienia.

Jeśli opowieść Kruczej Łapy o Tygrysim Pazurze była prawdziwa, najlepiej byłoby, gdyby zastępca przywódczyni Klanu Pioruna wierzył, że jego uczeń nie żyje i nigdy już nie zdradzi jego tajemnicy. Krucza Łapa opowiedział Ognistemu Sercu, jak potężny pręgowany wojownik zamordował Rudego Ogona, poprzedniego zastępcę przywódczyni Klanu Pioruna, w nadziei, że zajmie jego miejsce… co w końcu się stało.

Ogniste Serce potrząsnął głową, by odpędzić czarne myśli i odwróciwszy się, rzucił okiem na siedzącego obok Szarą Pręgę. Grube futro Szarej Pręgi nastroszyło się z zimna. Ogniste Serce domyślał się, że przyjaciel też nie może doczekać się pierwszych promieni słońca, ale zachował milczenie. Tradycja klanu wymagała, by dzisiejszą noc obaj spędzili w ciszy. To było ich czuwanie — noc, gdy nowy wojownik strzeże klanu i rozmyśla nad swoim nowym imieniem i statusem. Aż do wczorajszego wieczora Ogniste Serce był znany pod uczniowskim imieniem Ognistej Łapy.

Jednym z pierwszych kotów, które się obudziły, był Obcięty Ogon. Ogniste Serce widział, jak stary kot porusza się w półmroku legowiska starszych. Rzucił okiem na legowisko wojowników po drugiej stronie polany. Przez osłaniające je gałęzie dostrzegł szerokie barki śpiącego Tygrysiego Pazura.

U podnóża Wysokiego Głazu poruszyły się porosty zakrywające wejście do legowiska Błękitnej Gwiazdy i Ogniste Serce dojrzał wychodzącą na zewnątrz przywódczynię klanu. Kotka zatrzymała się i podniosła głowę, wciągając powietrze. Potem wyszła z cienia Wysokiego Głazu, a w świetle świtu jej długie futro błysnęło niebieskoszarym odcieniem. „Muszę ostrzec ją przed Tygrysim Pazurem”, pomyślał Ogniste Serce. Błękitna Gwiazda wraz z resztą klanu opłakiwała śmierć Rudego Ogona przekonana, że został zabity w walce przez Dębowe Serce, zastępcę przywódcy Klanu Rzeki. Ogniste Serce wahał się wcześniej, ponieważ wiedział, jak wiele znaczy Tygrysi Pazur dla Błękitnej Gwiazdy, ale niebezpieczeństwo było zbyt wielkie. Błękitna Gwiazda musi się dowiedzieć, że w jej klanie przebywa bezwzględny morderca.

Tygrysi Pazur wyszedł z legowiska wojowników i dołączył do Błękitnej Gwiazdy na skraju polany. Wyszeptał coś do niej, poruszając natarczywie ogonem.

Ogniste Serce powstrzymał instynktowną chęć miauknięcia pozdrowienia. Niebo rozjaśniało się, ale dopóki słońce wyraźnie nie wzniesie się nad horyzontem, nie powinien przerywać milczenia. Serce niecierpliwie trzepotało mu w piersiach, jak ptak złapany w pułapkę. Musi porozmawiać z Błękitną Gwiazdą przy pierwszej sposobności. Teraz jednak mógł jedynie skinąć z szacunkiem łbem dwóm mijającym go kotom.

Siedzący obok Szara Pręga trącił go i uniósł nos do góry. Na horyzoncie pojawił się już pomarańczowy blask.

— I jak, cieszycie się z widoku świtu? — głębokie miauknięcie Białej Burzy zaskoczyło Ogniste Serce. Nie zauważył, że biały wojownik się zbliża. Ogniste Serce i Szara Pręga jednocześnie przytaknęli głowami.

— W porządku; możecie się już odezwać. Wasze czuwanie się skończyło — powiedział przyjaznym głosem Biała Burza. Wczoraj w bitwie z Klanem Cienia Ogniste Serce i Szara Pręga walczyli przy nim ramię w ramię. Teraz wojownik spoglądał na nich z nowym wyrazem szacunku w oczach.

— Dziękuję, Biała Burzo! — miauknął z wdzięcznością Ogniste Serce. Wstał i kolejno porozciągał zesztywniałe nogi.

Szara Pręga również się podniósł.

— Brrr! — miauknął, strząsając chłód z futra. — Myślałem, że słońce nigdy nie wzejdzie!

Od strony legowiska uczniów dobiegło pogardliwe miauknięcie:

— Przemówił wielki wojownik!

To była Piaskowa Łapa z nastroszoną nieprzyjaźnie bladopomarańczową sierścią. Obok niej siedział Zakurzona Łapa. Ze swym ciemnym pręgowanym futrem wyglądał jak cień Piaskowej Łapy. Wypiął mocno klatkę piersiową i kpił:

— Dziwię się, że tacy bohaterowie mogli zmarznąć!

Piaskowa Łapa mruczała z rozbawieniem.

Biała Burza rzucił im srogie spojrzenie.

— Idźcie i poszukajcie czegoś do jedzenia, a potem odpocznijcie — rozkazał Ognistemu Sercu i Szarej Prędze.

Odwrócił się i podszedł do legowiska uczniów.

— No, a jeśli chodzi o was — zamiauczał do Piaskowej Łapy i Zakurzonej Łapy — już czas na szkolenie.

— Mam nadzieję, że każe im cały dzień ganiać niebieskie wiewiórki! — syknął Szara Pręga do Ognistego Serca, gdy szli w kierunku miejsca, gdzie z wczorajszego wieczora pozostało kilka kawałków świeżego pożywienia.

— Ale przecież niebieskie wiewiórki nie istnieją — miauknął zmieszany Ogniste Serce.

— No właśnie! — zaświeciły złocistożółte oczy Szarej Pręgi.

— Trudno mieć do nich pretensje, rozpoczęli szkolenie przed nami — wytknął łagodnie Ogniste Serce. — Gdyby uczestniczyli we wczorajszej bitwie, prawdopodobnie też byliby już wojownikami.

— Tak sądzę — wzruszył ramionami Szara Pręga. — Hej, spójrz! — sięgnął do sterty świeżej zwierzyny. — Po jednej myszy dla każdego i zięba na pół!

Przyjaciele podnieśli zdobycz i spojrzeli na siebie. W oczach Szarej Pręgi zaiskrzyła się nagle radość.

— Chyba zabierzemy to teraz na miejsce przeznaczone dla wojowników — zamiauczał.

— Tak sądzę — zamruczał Ogniste Serce, idąc za przyjacielem po kępach pokrzyw w stronę, gdzie często widywali Białą Burzę, Tygrysiego Pazura i innych wojowników dzielących świeże jedzenie.

— Co teraz? — zapytał Szara Pręga, przełykając szybko ostatni kęs. — Nie wiem jak ty, ale ja mógłbym przespać połowę księżyca.

— Ja też — zgodził się Ogniste Serce.

Dwaj przyjaciele powstali na łapy i ruszyli w stronę legowiska wojowników. Ogniste Serce pochylił głowę pod nisko zwisającymi gałęziami. Mysia Skóra i Długi Ogon spały wciąż w kącie legowiska.

Przecisnął się do środka i znalazł kępę mchu przy brzegu. Zapach powiedział mu, że miejsce nie należy do żadnego innego wojownika. Szara Pręga usadowił się przy nim.

Ogniste Serce słuchał, jak oddech Szarej Pręgi uspokaja się i zmienia w długie, przyciszone chrapanie. Czuł się równie wyczerpany, ale wciąż bardzo chciał porozmawiać z Błękitną Gwiazdą. Z miejsca, gdzie leżał z głową przy ziemi, dobrze widział wejście do obozu. Wpatrywał się w nie, czekając na powrót przywódczyni, ale stopniowo oczy zaczęły mu się zamykać i poddał się zmęczeniu.

Słyszał wokół siebie ryk podobny do odgłosów wiatru w wysokich drzewach. Ostry smród Drogi Grzmotu kłuł go w nozdrza, mieszając się z nowym zapachem, jeszcze ostrzejszym i bardziej przerażającym. Ogień! Płomienie zalśniły na czarnym niebie, wyrzucając w bezgwiezdną noc jarzące się iskry. Ku zdumieniu Ognistego Serca, na tle ognia migotały sylwetki kotów. Dlaczego nie uciekają?

Jeden z nich zatrzymał się i spojrzał prosto na Ogniste Serce. Błysnął oczami w ciemnościach i wyprężył długi ogon, jakby w pozdrowieniu.

Ogniste Serce zadrżał, gdy przypomniał sobie słowa Nakrapianego Liścia, poprzedniej uzdrowicielki Klanu Pioruna, które wypowiedziała do niego przed swoją przedwczesną śmiercią:

— Ogień uratuje klan!

Czy miało to coś wspólnego z tymi z dziwnymi kotami, które nie okazywały żadnego strachu przed ogniem?

— Obudź się, Ogniste Serce!

Ogniste Serce poderwał się w górę, wytrącony ze snu warknięciem Tygrysiego Pazura.

— Miauczałeś przez sen!

Wciąż oszołomiony, Ogniste serce usiadł i potrząsnął głową.

— T-t-tak, Tygrysi Pazurze!

Z sercem ściśniętym niepokojem zastanawiał się, czy powtarzał głośno słowa Nakrapianego Liścia. Już wcześ­niej miewał takie sny — sny tak realne, że wręcz czuł ich smak, sny, które później się spełniały. Na pewno nie chciał, by Tygrysi Pazur zaczął podejrzewać go o posiadanie mocy, którymi zazwyczaj Klan Gwiazd obdarzał jedynie uzdrowicieli.

Światło księżyca przeświecało przez zielone ściany legowiska. Ogniste Serce zdał sobie sprawę, że przespał cały dzień.

— Ty i Szara Pręga dołączycie do nocnego patrolu — powiedział Tygrysi Pazur. — Pośpiesz się!

Ciemny pręgowany kot odwrócił się i wyszedł poza legowisko.

Sierść Ognistego Serca przestała się stroszyć. Najwyraźniej Tygrysi Pazur nie podejrzewa niczego niezwykłego w związku z jego snem. Jego sekret był bezpieczny, lecz Ogniste Serce nie zamierzał rezygnować z ujawnienia morderczej prawdy o roli Tygrysiego Pazura w śmierci Rudego Ogona.

Ogniste Serce oblizał wargi. Szara Pręga leżał koło niego, myjąc sobie bok. Właśnie skończyli wspólny posiłek na skraju obozowej polany. Słońce zaszło i Ogniste Serce widział księżyc, już niemal w pełni, świecący na zimnym bezchmurnym niebie. Ostatnie dni były pracowite. Zdawało się, że zawsze gdy nadchodzi pora odpoczynku, Tygrysi Pazur wysyła ich na patrol albo polowanie. Ogniste Serce zachowywał czujność, wyglądając szansy na rozmowę w cztery oczy z Błękitną Gwiazdą, gdy jednak nie był zajęty wykonywaniem jednego ze zleconych przez Tygrysiego Pazura zadań, u boku przywódczyni Klanu Pioruna zawsze czuwał jej zastępca.

Ogniste Serce zaczął myć łapę, krążąc wzrokiem po obozie w nadziei, że dostrzeże Błękitną Gwiazdę.

— Czego wypatrujesz? — miauknął niewyraźnie Szara Pręga poprzez wylizywaną sierść.

— Błękitnej Gwiazdy — odpowiedział Ogniste Serce, opuszczając łapę.

— Dlaczego? — Szara Pręga przerwał mycie i podniósł wzrok na przyjaciela. — Masz na nią oko od czasu naszego nocnego czuwania. Co masz zamiar zrobić?

— Muszę powiedzieć jej, gdzie jest Krucza Łapa, i ostrzec przed Tygrysim Pazurem — miauknął Ogniste Serce.

— Miałeś wszystkim opowiedzieć, że Krucza Łapa zginął, tak mu obiecałeś! — w głosie Szarej Pręgi zabrzmiało zdumienie.

— Obiecałem tylko, że powiem o jego śmierci Tygrysiemu Pazurowi. Błękitna Gwiazda powinna poznać całą prawdę. Musi wiedzieć, do czego jest zdolny jej zastępca.

Szara Pręga wydał z siebie ściszone, niecierpliwe syknięcie.

— Przecież na to, że Tygrysi Pazur zabił Rudego Ogona, mamy jedynie słowo Kruczej Łapy.

— Nie wierzysz mu? — Ogniste Serce był wstrząśnięty tonem wątpliwości w głosie przyjaciela.

— Słuchaj, jeśli Tygrysi Pazur kłamał, że zabił Dębowe Serce w zemście za śmierć Rudego Ogona, to znaczy, że Rudy Ogon musiał zabić Dębowe Serce. A nie mogę uwierzyć, że mógłby rozmyślnie zabić w bitwie zastępcę przywódcy innego klanu. To jest sprzeczne z kodeksem wojownika — walczymy, by dowieść swojej siły i bronić naszego terytorium, a nie zabijać się wzajemnie.

— Przecież nie próbuję oskarżać Rudego Ogona! — zaprotestował Ogniste Serce. — To Tygrysi Pazur jest problemem.

Rudy Ogon był zastępcą przywódczyni Klanu Pioruna wcześniej niż Tygrysi Pazur. Ogniste Serce nigdy go nie spotkał, ale wiedział, że cieszył się głębokim szacunkiem całego klanu.

Szara Pręga nie spojrzał na Ogniste Serce.

— To, co mówisz, rzuca cień na honor Rudego Ogona. Poza tym żaden z nas nie ma problemu z Tygrysim Pazurem. Tylko Krucza Łapa się go obawiał.

Po kręgosłupie Ognistego Serca przebiegło niepokojące drżenie.

— Więc myślisz, że Krucza Łapa wymyślił tę historię, ponieważ nie mógł się dogadać ze swoim nauczycielem? — miauknął pogardliwie.

— Nie — wymamrotał Szara Pręga. — Po prostu myślę, że powinniśmy być ostrożni.

Ogniste Serce zajrzał w zmartwione oczy przyjaciela i zaczął się zastanawiać. Chyba wiedział, o co chodzi — dopiero parę dni temu zostali wojownikami, więc nie mogą oskarżyć najwyższego rangą wojownika klanu.

— Dobra — miauknął wreszcie. — Możesz to sobie odpuścić.

Szara Pręga kiwnął głową i powrócił do mycia, a Ogniste Serce poczuł w żołądku ukłucie żalu. Szara Pręga mylił się, twierdząc, że tylko Krucza Łapa miał problem z Tygrysim Pazurem. Instynkt podpowiadał Ognistemu Sercu, że zastępca przywódczyni Klanu Pioruna nie jest godny zaufania. Musi podzielić się swoimi podejrzeniami z Błękitną Gwiazdą, dla bezpieczeństwa jej i całego klanu.

Mignięcie szarego futra na drugim skraju polany oznaczało, że Błękitna Gwiazda wyszła ze swojego legowiska — sama. Wyprężył łapy, ale przywódczyni Klanu Pioruna skoczyła prosto w górę na Wysoki Głaz i zawezwała klan. Ogniste Serce trzepnął niecierpliwie ogonem.

Na wezwanie Błękitnej Gwiazdy uszy Szarej Pręgi drgnęły z podniecenia.

— Ceremonia nadania imienia? — miauknął. — To musi być pierwszy uczeń Długiego Ogona. Od kilku dni robił jakieś aluzje.

Ruszył lekko, by dołączyć do kotów zgromadzonych na skraju polany, a Ogniste Serce, wciąż pełen rozczarowania, podążył za nim.

Niewielki czarno-biały kot o jasnych oczach wyskoczył na polanę. Jego miękkie łapy nie wydawały żadnego dźwięku na stwardniałej ziemi. Podszedł do Wysokiego Głazu ze spuszczonym wzrokiem i Ogniste Serce spodziewał się niemal, że zobaczy, jak kot drży — w jego postawie było coś, co nadawało mu wygląd zbyt młodego i płochliwego, by zostać uczniem. „Na Długim Ogonie nie zrobi wrażenia!” — pomyślał Ogniste Serce, pamiętając pogardę okazaną mu przez tego wojownika, gdy sam po raz pierwszy przybył do obozu. Pierwszego dnia pobytu Ognistego Serca w klanie starszy kocur szydził z niego brutalnie, wyśmiewając jego domowe pochodzenie. Od tamtej pory Ogniste Serce nie lubił go.

— Od dzisiaj — miauknęła Błękitna Gwiazda, spoglądając w dół na kota — do czasu, gdy zasłuży na imię wojownika, uczeń ten będzie nazywany Zwinną Łapą.

Gdy czarno-biały kot spojrzał w górę na swoją przywódczynię, w jego wzroku nie było błysku determinacji. Złocistożółte oczy Zwinnej Łapy były rozszerzone z niepokoju.

Długi Ogon podszedł do swojego nowego ucznia. Ogniste Serce odwrócił głowę.

Błękitna Gwiazda przemówiła ponownie:

— Długi Ogonie, byłeś uczniem Ciemnej Pręgi. Twój mentor wyćwiczył cię dobrze, dzięki niemu zostałeś mężnym i wiernym wojownikiem. Mam nadzieję, że tego właśnie nauczysz Zwinną Łapę.

Ogniste Serce szukał na pysku Długiego Ogona wyrazu pogardy. Ale oczy wojownika zmiękły, gdy spojrzał na swojego nowego ucznia, napotkał jego wzrok i oba koty klanu delikatnie dotknęły się nosami.

— Wszystko będzie w porządku, poradzisz sobie — mruknął krzepiąco Długi Ogon.

„Tak, jasne”, pomyślał gorzko Ogniste Serce. „To dlatego, że ten mały urodził się w klanie. Mnie Długi Ogon z pewnością nie przywitałby w ten sposób”. Rozejrzał się po pozostałych kotach klanu i poczuł w sercu ucisk żalu, gdy zaczęły mruczeć gratulacje nowemu uczniowi.

— Co ci jest? — wyszeptał Szara Pręga. — My też pewnego dnia będziemy mieć uczniów.

Ogniste Serce skinął głową, pocieszony nagle myślą o posiadaniu własnego ucznia, i odsunął na bok urazę. Należy teraz do Klanu Pioruna i co innego może się bardziej liczyć!

Następna noc przyniosła pełnię księżyca. Ogniste Serce wiedział, że powinien z niecierpliwością oczekiwać pierwszego zgromadzenia, w którym weźmie udział jako wojownik, ale wciąż z determinacją szukał okazji, by opowiedzieć Błękitnej Gwieździe wszystko, co wiedział o Tygrysim Pazurze. Myśl o tym ciążyła mu jak zimny kamień w żołądku.

— Dostałeś robaków czy co? — zamiauczał za nim Szara Pręga. — Masz jakiś dziwny wyraz pyska!

Ogniste Serce popatrzył na przyjaciela. Miał ochotę zwierzyć mu się z kłopotu, ale przecież obiecał nie wciągać w to Szarej Pręgi.

— Wszystko w porządku — miauknął. — Chodź. Słyszę wezwanie Błękitnej Gwiazdy.

Pokłusowali w stronę grupy czekającej na polanie. Błękitna Gwiazda pochyleniem głowy odnotowała ich przybycie, następnie odwróciła się i poprowadziła koty poza obóz.

Gdy inne koty mijały go, podchodząc stromą ścieżką wiodącą do położonego wyżej lasu, Ogniste Serce zatrzymał się. Właśnie ta wędrówka może dać mu dość czasu na rozmowę z Błękitną Gwiazdą. Musi zebrać myśli.

— Idziesz? — zawołał Szara Pręga.

— Tak! — Ogniste Serce odbił się na swoich silnych łapach i zaczął skakać z głazu na głaz, zostawiając za sobą obóz.

U góry zatrzymał się zdyszany, by złapać oddech. Las rozciągał się daleko przed nim. Pod łapami szeleściły świeżo opadłe liście. Srebrna Skóra błysnęła na niebie jak poranna rosa rozrzucona na czarnym futrze.

Ogniste Serce pomyślał o swojej wędrówce do Czterech Drzew z Tygrysim Pazurem i Lwim Sercem. Poczuł w sercu ukłucie smutku na wspomnienie Lwiego Serca. Nauczyciel Szarej Pręgi, pełniący funkcję zastępcy przywódczyni Klanu Pioruna po Rudym Ogonie a przed Tygrysim Pazurem, był wojownikiem o szczerym sercu. Poległ na polu walki, a Tygrysi Pazur zajął jego miejsce. Podczas pierwszej bytności Ognistego Serca przy Czterech Drzewach Lwie Serce poprowadził uczniów trasą naokoło, przez Wysokie Sosny, za Słonecznymi Skałami i wzdłuż granicy Klanu Rzeki. Dzisiejszego wieczora Błękitna Gwiazda prowadziła ich prosto przez środek terytorium Klanu Pioruna. Ogniste Serce zobaczył, że przywódczyni już znika w zaroślach i pośpieszył za resztą kotów.

Błękitna Gwiazda podążała na czele, obok szedł Tygrysi Pazur. Ogniste Serce zignorował zaskoczone miauknięcie Szarej Pręgi i dogonił przywódczynię klanu.

— Błękitna Gwiazdo — poprosił dysząc, gdy zrównał się z nią. — Czy mogę z tobą porozmawiać?

Błękitna Gwiazda rzuciła na niego okiem i skinęła głową.

— Obejmij prowadzenie, Tygrysi Pazurze — miauknęła. Zwolniła tempo i Tygrysi Pazur przeskoczył obok niej. Gdy śmignął przez zarośla, pozostałe koty bez pytania poszły za ciemnym pręgowanym kotem.

Błękitna Gwiazda i Ogniste Serce zrównali trucht. Po chwili byli sami.

Ścieżka wyprowadziła ich z bujnych paproci na polankę. Błękitna Gwiazda skoczyła na wykrot i usiadła, podwijając ogon pod przednimi łapami.

— O co chodzi, Ogniste Serce? — zapytała.

Ogniste Serce zawahał się, uderzony nagle wątpliwościami. To Błękitna Gwiazda zachęciła go, by porzucił życie domowego kota i dołączył do klanu. Od tej pory zawsze mu ufała, gdy inne koty podważały jego lojalność wobec klanu, z którego krwi się nie wywodził. Co powie, gdy Ogniste Serce wyzna jej, że skłamał w sprawie Kruczej Łapy?

— Mów! — poleciła Błękitna Gwiazda, gdy odgłosy łapy pozostałych kotów Klanu Pioruna ucichły w oddali.

Ogniste Serce wziął głęboki oddech.

— Krucza Łapa nie został zabity — ogon Błękitnej Gwiazdy drgnął ze zdziwienia, ale przywódczyni słuchała w milczeniu, gdy Ogniste Serce kontynuował. — Szara Pręga i ja zabraliśmy go na tereny łowieckie Klanu Wiatru. Ja… myślę, że dołączył do Jęczmienia.

Jęczmień był samotnikiem, nie należał ani do leśnych kotów, ani do kotów domowych. Mieszkał w gospodarstwie Dwunożnych, które leżało na trasie do Wysokich Skał, świętego miejsca wszystkich kotów z lasu.

Przywódczyni Klanu Pioruna wpatrywała się w głąb lasu za plecami Ognistego Serca. Obserwował z niepokojem jej pysk, próbując odczytać jego wyraz. Rozgniewała się? Nie dostrzegał jednak śladu gniewu w jej szeroko otwartych niebieskich oczach.

Po kilku długich chwilach Błękitna Gwiazda odezwała się:

— Cieszę się, słysząc, że Krucza Łapa wciąż żyje. Mam nadzieję, że mieszkając z Jęczmieniem, jest szczęśliwszy niż w lesie.

— Aaa… ale urodził się w Klanie Pioruna! — wyjąkał Ogniste Serce, zaskoczony spokojną akceptacją odejścia Kruczej Łapy przez przywódczynię.

— To niekoniecznie oznacza, że nadawał się do życia w klanie — zauważyła Błękitna Gwiazda. — Przecież ty nie urodziłeś się w klanie, a stałeś się świetnym wojownikiem. Może Krucza Łapa odnajdzie swoją prawdziwą drogę gdzie indziej.

— Ale on nie z własnej woli porzucił Klan Pioruna — zaprotestował Ogniste Serce. — On nie mógł tu pozostać!

— Nie mógł? — Błękitna Gwiazda wbiła w niego swoje niebieskie spojrzenie. — Co masz na myśli?

Ogniste Serce spojrzał w ziemię.

— Tak? — zachęciła Błękitna Gwiazda.

Ognistemu Sercu zaschło w ustach.

— Krucza Łapa znał tajemnicę Tygrysiego Pazura — zachrypiał. — Ja… myślę, że Tygrysi Pazur planował go zabić. Albo nastawić klan przeciw niemu.

Błękitna Gwiazda machnęła ogonem w obie strony i Ogniste Serce spostrzegł, że jej barki zesztywniały.

— Dlaczego tak sądzisz? Co za tajemnicę poznał Krucza Łapa?

Ogniste Serce odpowiedział z ociąganiem, tracąc odwagę pod jej srogim spojrzeniem:

— To Tygrysi Pazur zabił Rudego Ogona w bitwie z Klanem Rzeki.

Błękitna Gwiazda zmrużyła oczy.

— Wojownik nigdy nie zabiłby kota ze swojego klanu! Nawet ty powinieneś to wiedzieć, żyjesz z nami wystarczająco długo. — Ogniste Serce wzdrygnął się na te słowa, kładąc po sobie uszy. Drugi raz w ciągu dzisiejszego wieczora przypomniała mu jego domowe pochodzenie.

Błękitna Gwiazda ciągnęła dalej:

— Tygrysi Pazur mówił, że to zastępca przywódcy Klanu Rzeki, Dębowe Serce, zabił Rudego Ogona — miauczała. — Musiałeś opacznie zrozumieć Kruczą Łapę. Rzeczywiście widział, jak Tygrysi Pazur zabił Rudego Ogona?

Ogniste Serce nerwowo machnął ogonem, poruszając liście za sobą.

— Tak powiedział.

— Czy wiesz, że w ten sposób kwestionujesz honor Rudego Ogona, bo wtedy to on musiałby być odpowiedzialny za śmierć Dębowego Serca? Jeden zastępca przywódcy nigdy nie zabiłby w bitwie innego, gdyby mógł tego uniknąć. A Rudy Ogon był najbardziej honorowym wojownikiem, jakiego kiedykolwiek znałam — oczy Błękitnej Gwiazdy zamgliły się, a Ogniste Serce poczuł ucisk w piersiach, gdy uświadomił sobie, że przywołane przez niego niechcący wspomnienie o byłym zastępcy sprawiło jej ból.

— Nie mogę wytłumaczyć postępowania Rudego Ogona — mruknął. — Wiem tylko, że Krucza Łapa jest naprawdę przekonany, że Tygrysi Pazur jest odpowiedzialny za jego śmierć.

Błękitna Gwiazda westchnęła i rozluźniła się.

— Wszyscy wiemy, że Krucza Łapa miał bogatą fantazję — miauknęła łagodnie z oczami wypełnionymi współczuciem. — Został ciężko ranny w bitwie i odszedł, zanim walka się skończyła. Możesz mieć pewność, że nie zmyślił opowieści o tej części bitwy, której nie widział?

Zanim Ogniste Serce zdążył odpowiedzieć, w lesie echem rozległ się wrzask i z poszycia wyskoczył Tygrysi Pazur. Jego oczy na chwilę spoczęły podejrzliwie na Ognistym Sercu, zanim zwrócił się do Błękitnej Gwiazdy:

— Czekamy na ciebie przy granicy.

Błękitna Gwiazda skinęła głową.

— Powiedz im, że będziemy za chwilę.

Tygrysi Pazur pochylił głowę, odwrócił się i śmignął z powrotem przez paprocie.

Gdy Ogniste Serce patrzył za nim, słowa Błękitnej Gwiazdy rozbrzmiewały echem w jego głowie. Miała rację: Krucza Łapa miał bujną wyobraźnię. Ogniste Serce pamiętał swoje pierwsze zgromadzenie, gdy uczniowie ze wszystkich klanów chłonęli słowa Kruczej Łapy opisującego bitwę z Klanem Rzeki. I nie wspomniał wtedy o Tygrysim Pazurze.

Gdy Błękitna Gwiazda podniosła się, Ogniste Serce podskoczył.

— Zamierzasz sprowadzić Kruczą Łapę z powrotem do klanu? — zapytał, nagle wystraszony, że wpędził przyjaciela w jeszcze większe kłopoty.

Błękitna Gwiazda wpatrzyła się głęboko w oczy Ognistego Serca.

— Jest prawdopodobnie szczęśliwszy tam, gdzie jest teraz — zamiauczała cicho. — Na razie pozwolimy klanowi sądzić, że nie żyje.

Ogniste Serce wpatrzył się w nią oczami rozszerzonymi ze zdumienia. Błękitna Gwiazda zamierzała okłamać klan!

— Tygrysi Pazur jest wielkim wojownikiem, ale bardzo dumnym — dodała Błękitna Gwiazda. — Będzie mu łatwiej przyjąć, że jego uczeń poległ w walce, a nie uciekł. I będzie to lepsze również dla Kruczej Łapy.

— Bo Tygrysi Pazur może zechcieć go odszukać? — odważył się zapytać Ogniste Serce. Czy to możliwe, że Błękitna Gwiazda uwierzyła mu, chociaż trochę?

Błękitna Gwiazda potrząsnęła głową ze zniecierpliwieniem.

— Nie. Tygrysi Pazur jest bardzo ambitny, ale nie jest mordercą. Lepiej, żeby Krucza Łapa został zapamiętany jako zmarły bohater niż żywy tchórz.

Ponownie zabrzmiało wezwanie Tygrysiego Pazura. Błękitna Gwiazda zeskoczyła z pnia i zniknęła w paprociach. Ogniste Serce jednym susem przesadził pień i pognał za swoją przywódczynią.

Dogonił ją przy brzegu strumienia. Patrzył, jak przekraczała nurt, skacząc na drugą stronę z kamienia na kamień. Ogniste Serce kroczył ostrożnie, w głowie wirowały mu myśli. Wiedzę o śmierci Rudego Ogona dźwigał na swoich barkach przez wiele dni. Teraz w końcu opowiedział wszystko Błękitnej Gwieździe, ale niczego to nie zmieniło. Przywódczyni klanu najwyraźniej była przekonana, że Tygrysi Pazur nie jest zdolny do morderstwa z premedytacją. A najgorsze ze wszystkiego było to, że Ogniste Serce sam zaczynał mieć wątpliwości, czy Krucza Łapa mówił prawdę. Skoczył daleko na brzeg i pognał przez zarośla.

Ogniste Serce z poślizgiem zatrzymał się za Błękitną Gwiazdą, gdy dotarli do pozostałych kotów Klanu Pioruna. Grupa zatrzymała się na szczycie stoku, który prowadził do Czterech Drzew, olbrzymich dębów, pod którymi koty z czterech leśnych klanów spotykały się pokojowo podczas każdej pełni.

Gdy Ogniste Serce poczuł na sobie wzrok Tygrysiego Pazura, jego futro się nastroszyło. Czy ciemnowłosy wojownik podejrzewał, o czym rozmawiali z Błękitną Gwiazdą? Ogniste Serce potrząsnął głową, aby oczyścić umysł, i próbował myśleć tak, jak Błękitna Gwiazda. Oczywiście, Tygrysi Pazur był zainteresowany tym, co Ogniste Serce opowiedział Błękitnej Gwieździe: był zastępcą przywódczyni, więc chciał wiedzieć o wszystkim, co dotyczyło klanu. Ogniste Serce ponownie obejrzał się na Tygrysiego Pazura; ciemny pręgowany kot z postawionymi uszami wpatrywał się uważnie w dół stoku. Koty wokół niego przebierały w oczekiwaniu łapami. Tygrysi Pazur rzucił okiem na każdego z nich, cicho ogarniając wszystkie pewnym siebie bursztynowym spojrzeniem.

Błękitna Gwiazda podniosła nos i wciągnęła powietrze. Ogniste Serce poczuł, jak prężą mu się mięśnie i podnosi futro. Wtedy Błękitna Gwiazda szybkim ruchem ogona dała znak i koty Klanu Pioruna popędziły po stoku na zgromadzenie.

Rozdział 2

Błękitna Gwiazda zatrzymała się na krawędzi polany, a klan ustawił się w rzędzie koło niej. Kilka kotów z Klanu Rzeki i Klanu Cienia odwróciło się w ich stronę, dając znak, że zauważyły ich przybycie.

— Gdzie zniknąłeś? — obok Ognistego Serca stanął Szara Pręga.

Ogniste Serce pokręcił głową.

— Nieważne — po rozmowie z Błękitną Gwiazdą miał mętlik w głowie, czuł się zdezorientowany, dlatego ucieszył się, gdy przyjaciel nie naciskał na odpowiedź, ale odwrócił głowę i zaczął się rozglądać po polanie.

— Hej, spójrz — zamiauczał. — Koty Klanu Cienia wyglądają lepiej, niż się spodziewałem. Przecież Złamana Gwiazda niemal je zagłodził.

Ogniste Serce zatrzymał spojrzenie na wojowniku Klanu Cienia o połyskującej sierści.

— Masz rację — przytaknął zaskoczony.

— A my sami odwaliliśmy większą część walki w ich obronie! — zaszydził Szara Pręga.

Rozbawiony pomruk Ognistego Serca przerwał Biała Burza.

— Koty Klanu Cienia walczyły równie dzielnie, jak my, by wypędzić Złamaną Gwiazdę. Powinniśmy docenić ich determinację — miauknął srogo, zanim skierował kroki do grupy wojowników zebranych pod jednym z wielkich dębów.

— Oj! — miauknął Szara Pręga, rzucając Ognistemu Sercu pełne skruchy spojrzenie.

Młodzi wojownicy pozostali na skraju polany. Ogniste Serce łatwo odróżniał uczniów innych klanów; ich futra były miękkie jak u kociąt, pyski okrągłe, a łapy pulchne i niezdarne.

Do Szarej Pręgi i Ognistego Serca zbliżyło się dwóch wojowników, za którymi podążał mały brązowy uczeń. Ogniste Serce rozpoznał szarego pręgowanego kocura z Klanu Cienia, ale drugiego, o sierści w kolorze przydymionej czerni, nie spotkał wcześniej.

— Cześć! — miauknął szary.

— Cześć, Mokra Łapo — odpowiedział Ogniste Serce, rzucając spojrzenie na drugiego kota.

Mokra Łapa miauknął:

— To jest Czarny Pazur z Klanu Rzeki.

Szara Pręga i Ogniste Serce kiwnęli głowami w pozdrowieniu. Uczeń podszedł do nich nieśmiało.

— A to mój uczeń, Dębowa Łapa — dodał Mokra Łapa.

Dębowa Łapa spojrzał w górę na Ogniste Serce szeroko otwartymi, pełnymi niepokoju oczami.

— Cz… cześć, Ogniste Serce — miauknął. Ogniste Serce przywitał go skinieniem głowy.

— Podobno Błękitna Gwiazda po bitwie mianowała was wojownikami — zamiauczał Mokra Łapa. — Gratulacje! Na pewno zimno wam było w czasie czuwania.

— Było! — zgodził się Szara Pręga.

— Kto to? — przerwał Ogniste Serce. Jego uwagę zwróciła lśniąca kotka o cętkowanej brązowej sierści. Obok Wielkiego Kamienia, stojącego pośrodku polany, rozmawiała z Tygrysim Pazurem.

— To Lamparcie Futro, zastępczyni naszego przywódcy — rzucił wojownik Klanu Rzeki.

Ogniste Serce zesztywniał na wspomnienie poprzedniego zastępcy przywódcy Klanu Rzeki, Dębowego Serca, i jego śmierci w walce z Klanem Pioruna. Na szczęście nie musiał nic więcej mówić, gdyż Błękitna Gwiazda wskoczyła właśnie na szczyt kamienia, by rozpocząć spotkanie. Dołączyły do niej dwa inne koty; jeden z nich, starszy, o czarnym futrze, wezwał wszystkich do zebrania się pod kamieniem. Ogniste Serce ze zdumieniem rozpoznał czarnego kocura. Czyżby stary Nocna Skóra został przywódcą Klanu Cienia po ucieczce Złamanej Gwiazdy?

Gdy koty usadowiły się przed Wielkim Kamieniem, przemówiła Błękitna Gwiazda.

— Klan Pioruna przyprowadził na dzisiejsze zgromadzenie swoją nową uzdrowicielkę, Żółty Kieł — oznajmiła oficjalnie. Przerwała, a oczy wszystkich zwróciły się na starą kocicę o gęstym futrze i płaskim pysku. Ogniste Serce zauważył, jak Żółty Kieł tylnymi łapami przebiera po twardej ziemi. Na samym początku swojego szkolenia spędził prawie cały księżyc, opiekując się nią, kiedy wracała do zdrowia po przybyciu do obozu Klanu Pioruna. Teraz, gdy patrzał, jak kocica nieznacznie skręca prawe ucho, wiedział, że wynika to z zażenowania, jakie odczuwa pod spojrzeniami kotów z innych klanów. Żółty Kieł była kiedyś uzdrowicielką w Klanie Cienia, a koty bardzo rzadko opuszczają swój klan, by dołączyć do innego. Kocica powoli rozglądała się w tłumie, aż napotkała spojrzenie Cieknącego Nosa, nowego uzdrowiciela Klanu Cienia. Oboje zawahali się na chwilę, a potem wymienili pełne szacunku kiwnięcia głowami. Ucho Żółtego Kła wyprostowało się, a Ogniste Serce poczuł ulgę.

Błękitna Gwiazda przemówiła ponownie:

— Przyprowadziliśmy również dwóch nowych wojowników — Ogniste Serce i Szarą Pręgę.

Ogniste Serce podniósł wysoko głowę, ale gdy poczuł, że wszystkie spojrzenia zwróciły się na niego, w nagłym przypływie nieśmiałości majtnął nerwowo ogonem.

Nocna Skóra zrobił krok do przodu, minął Błękitną Gwiazdę i stanął na najwyższej części kamienia.

— Ja, Nocna Skóra, objąłem przywództwo Klanu Cienia — ogłosił. — Nasz były przywódca, Złamana Gwiazda, złamał kodeks wojownika, co zmusiło nas do przepędzenia go.

— Nie zająknął się słowem, że pomogliśmy im to zrobić — szepnął Szara Pręga do Ognistego Serca.

Nocna Skóra kontynuował:

— Po rozmowie z Cieknącym Nosem duchy naszych przodków wybrały mnie na przywódcę. Nie odbyłem jeszcze wędrówki do Ust Matki, by otrzymać od Klanu Gwiazd dar dziewięciu żywotów, ale wyruszam jutro w nocy, gdy księżyc wciąż będzie w pełni. Po moim czuwaniu przy Księżycowym Kamieniu przyjmę imię Nocna Gwiazda.

— Gdzie jest teraz Złamana Gwiazda? — rozległ się głos z tłumu. To była Oszronione Futro, królowa Klanu Pio­runa.

— Możemy chyba przyjąć, że opuścił las wraz z innymi skazanymi na banicję wojownikami. Zdaje sobie sprawę, że próba powrotu byłaby dla niego niebezpieczna — odpowiedział Nocna Skóra.

— Mam taką nadzieję — uszu Ognistego Serca dobiegł szept Oszronionego Futra do sąsiadki, pulchnej brązowej królowej.

Przywódca Klanu Rzeki, Zakrzywiona Gwiazda, postąpił do przodu.

— Miejmy nadzieję, że Złamana Gwiazda ma na tyle zdrowego rozsądku, by na zawsze odejść z lasu. Jego chciwość nowych terytoriów zagrażała nam wszystkim.

Zakrzywiona Gwiazda przeczekał pełen aprobaty krzyk zebranych, po czym mówił dalej.

— Kiedy Złamana Gwiazda był przywódcą Klanu Cienia, pozwoliłem mu na polowanie w naszej rzece. Ale teraz Klan Cienia ma nowego przywódcę i tamta umowa przestała obowiązywać. Zdobycze z naszej rzeki należą wyłącznie do Klanu Rzeki.

Koty Klanu Rzeki wydobyły z siebie miauk tryumfu, lecz Ogniste Serce z niepokojem zauważył, jak jeży się sierść Nocnej Skóry.

Nocna Skóra przemówił teraz głośniej:

— Potrzeby Klanu Cienia pozostały takie same, jakie były w czasie rządów Złamanej Gwiazdy. Mamy wiele pysków do wykarmienia, Zakrzywiona Gwiazdo. Zawarłeś umowę z całym Klanem Cienia!

Zakrzywiona Gwiazda skoczył na równe łapy i zwrócił się w stronę Nocnej Skóry. Położył po sobie uszy i syknął, a stojące pod skałą koty zamilkły.

Błękitna Gwiazda szybko wślizgnęła się między dwóch przywódców.

— Klan Cienia poniósł ostatnio wiele strat — miauknęła łagodnie. — Ma mniej pysków do wykarmienia. Nocna Skóro, naprawdę potrzebujecie ryb Klanu Rzeki?

Zakrzywiona Gwiazda syknął ponownie, ale Nocna Skóra bez drgnienia wytrzymał jego spojrzenie.

Błękitna Gwiazda przemówiła jeszcze raz, tym razem bardziej dobitnie:

— Właśnie wypędziliście swojego przywódcę i kilku jego najsilniejszych wojowników! A postępowanie Złamanej Gwiazdy, gdy zmusił Zakrzywioną Gwiazdę do zgody na dzielenie się rzeką, było sprzeczne z kodeksem wojownika.

Ogniste Serce zachłysnął się na widok wysuwających się pazurów Nocnej Skóry, ale Błękitna Gwiazda nawet nie mrugnęła. Jej niebieskie oczy błysnęły lodowato w świetle księżyca, gdy warknęła:

— Pamiętaj, że jeszcze nie otrzymałeś od Klanu Gwiazd daru dziewięciu żywotów. Czy na pewno masz prawo stawiać takie żądania?

Ogniste Serce naprężył się, czując, jak stroszy się sierść kotów zebranych wokół. Wszyscy czekali na odpowiedź Nocnej Skóry.

Nocna Skóra odwrócił gniewnie wzrok. Ogonem śmigał na boki, ale nic nie powiedział.

Błękitna Gwiazda wygrała. Jej głos zmiękł.

— Wszyscy wiemy, że Klan Cienia wiele przeszedł przez parę ostatnich księżyców — miauknęła. — Klan Pioruna zgodził się zagwarantować wam pokój do czasu, gdy odzyskacie siły. — Skierowała spojrzenie w stronę Zakrzywionej Gwiazdy. — Jestem pewna, że Zakrzywiona Gwiazda zgodzi się okazać wam taki sam szacunek.

Zakrzywiona Gwiazda zmrużył oczy i kiwnął głową.

— Dopóki nie zwietrzymy Klanu Cienia na naszym terytorium — warknął.

Ogniste Serce odprężył się, wygładzając sierść na karku. Ponieważ wiedział już, co to znaczy walczyć w prawdziwej bitwie, coraz bardziej podziwiał odwagę swojej przywódczyni, nie wahającej się rzucić wyzywania dwóm wielkim wojownikom. W tłumie zabrzmiały przyciszone miauknięcia ulgi i zgody, napięcie przy Wielkim Kamieniu nagle opadło.

— Nie zwietrzysz nas, Zakrzywiona Gwiazdo — miauknął Nocna Skóra. — Błękitna Gwiazda ma rację, nie potrzebujemy waszych ryb. Przecież możemy polować na wyżynach, skoro Klan Wiatru opuścił swoje terytorium.

Zakrzywiona Gwiazda spojrzał na Nocną Skórę z błyskiem w oczach.

— To prawda — zgodził się. — To oznacza dodatkowe łupy dla nas wszystkich.

Błękitna Gwiazda gwałtownie podniosła głowę.

— Nie! Klan Wiatru musi powrócić!

Zakrzywiona Gwiazda i Nocna Skóra popatrzyły na przywódczynię Klanu Pioruna.

— Dlaczego? — zapytał Zakrzywiona Gwiazda.

— Jeśli podzielimy łowiska Klanu Wiatru, będzie to oznaczało więcej jedzenia dla wszystkich naszych dzieci! — zauważył Nocna Skóra.

— Las potrzebuje czterech klanów — upierała się Błękitna Gwiazda. — Tak jak mamy Cztery Drzewa i cztery pory roku, Klan Gwiazd dał nam cztery klany. Musimy jak najszybciej odnaleźć Klan Wiatru i sprowadzić go do domu.

Koty Klanu Pioruna poparły swoją przywódczynię, ale przez ich głosy przebił się zniecierpliwiony wrzask Zakrzywionej Gwiazdy:

— Słabe przedstawiasz argumenty, Błękitna Gwiazdo. Naprawdę potrzebujemy czterech pór roku? Czy nie obyłabyś się bez pory nagich drzew, chłodu i głodu, które ona przynosi?

Błękitna Gwiazda spokojnie popatrzyła na obu wojowników.

— Klan Gwiazd dał nam porę nagich drzew, by pozwoliła ziemi odzyskać siłę i przygotować się na porę nowych liści. Ten las i wyżyny wspierają cztery klany od pokoleń. Nie możemy rzucać wyzwania Klanowi Gwiazd.

Teraz odezwała się Lamparcie Futro, zastępczyni przywódcy Klanu Rzeki:

— Dlaczego mamy głodować ze względu na klan, który nawet nie potrafi obronić swojego terytorium? — zawołała.

— Błękitna Gwiazda ma rację! Klan Wiatru musi powrócić! — warknął w odpowiedzi Tygrysi Pazur, prostując się na całą imponującą wysokość i patrząc z góry na resztę.

Błękitna Gwiazda przemówiła jeszcze raz:

— Zakrzywiona Gwiazdo — zamiauczała, odwracając się do przywódcy Klanu Rzeki — wasze łowiska słyną z zasobności. Macie rzekę razem ze wszystkimi rybami, które w niej żyją. Po co ci dodatkowe terytorium?

Zakrzywiona Gwiazda odwrócił wzrok i nie odpowiedział. Ogniste Serce zauważył, że koty Klanu Rzeki mruczą coś między sobą z niepokojem. Zastanawiał się, dlaczego po pytaniu Błękitnej Gwiazdy nastroszyły futra.

— Nocna Skóro — ciągnęła Błękitna Gwiazda. — To Złamana Gwiazda przegnał Klan Wiatru z ich domu — zamilkła na chwilę. — Dlatego Klan Pioruna pomógł ci się go pozbyć.

Ogniste Serce zmrużył oczy. Błękitna Gwiazda łagodnie przypomniała Nocnej Skórze o długu wobec Klanu Pioruna.

Przywódca Klanu Cienia przymknął oczy. Po długiej ciszy znów je otworzył szeroko i zamiauczał.

— Dobrze, Błękitna Gwiazdo. Pozwolimy Klanowi Wiatru na powrót.

Ogniste Serce spostrzegł, jak Zakrzywiona Gwiazda odwrócił głowę; jego pełne gniewu oczy przypominały czarne szparki.

Błękitna Gwiazda skinęła głową.

— A więc zgadzamy się, Zakrzywiona Gwiazdo? — zamiauczała. — Musimy odnaleźć Klan Wiatru i sprowadzić go do domu. Do tego czasu żaden klan nie powinien polować na ich terytorium.