Wojownicy. Niebezpieczna ścieżka, Wojownicy, Tom V - Erin Hunter - ebook

Wojownicy. Niebezpieczna ścieżka, Wojownicy, Tom V ebook

Erin Hunter

5,0
29,90 zł

Opis

Klan Cienia wybrał nowego przywódcę. Ogniste Serce przeczuwa jednak, że stary wróg wciąż pragnie zemsty na swoim poprzednim klanie. Tymczasem w lesie pojawiło się nowe zagrożenie, które czyha na życie każdego kota.

Klan Pioruna może ulec zagładzie – jego przywódczyni odwróciła się od swoich przodków. Głowę Ognistego Serca zaprząta jedna myśl – może Błękitna Gwiazda ma rację? Może Klan Gwiazdy opuścił ich na zawsze?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 349

Oceny
5,0 (5 ocen)
5
0
0
0
0

Popularność




Tytuł oryginału: A Dangerous Path

Text and series concept © Working Partners Limited 2004

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2017

Wszystkie prawa zastrzeżone

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Konsultacja merytoryczna: Weronika Kolasińska

Kon­wer­sja: Grze­gorz Ka­li­siak | Pracownia Liternictwa i Grafiki

Projekt graficzny okładki: Hauptmann und Kompanie Werbeagentur

Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.

Wydanie I

ISBN 978-83-65122-15-5

Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Czechowska 10, 60-447 Poznań

www.nowabasn.com

KLANY

Klan Pioruna

PRZYWÓDCZYNI

Błękitna Gwiazda — niebieskoszara kocica ze srebrnym połyskiem wokół nozdrzy

ZASTĘPCA

Ogniste Serce — przystojny rudy kocur

MEDYCZKA

(kocur lub kotka, którzy posiedli zdolność leczenia)

Rozżarzona Skóra — ciemnoszara kotka

WOJOWNICY

(koty i kotki bez młodych)

Oszronione Futro — piękna biała kotka o niebieskich oczach

Biała Burza — duży biały kocur

Brązowy Pysk — ładna pręgowana kotka

Ciemna Pręga — czarno-szary pręgowany krótkowłosy kocur

Długi Ogon — jasny kocur z ciemnymi pręgami

Mysie Futro — mała ciemnobrązowa kotka

Zakurzona Skóra — masywny, ciemnobrązowy kocur

Piaskowa Burza — smukła, jasnoruda kotka

Paprociowe Futro — złoto-brązowy pręgowany kocur

UCZNIOWIE

(koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)

Prędka Łapa — czarno-biały kocur, uczeń Długiego Ogona

Jasna Łapa — biała kotka z rudymi plamami, uczennica Białej Burzy

Ciernista Łapa — złoto-brązowy pręgowany kocur, uczeń Mysiego Futra

Obłoczna Łapa — długowłosy biały kocur, uczeń Ognistego Serca

Paprotkowa Łapa — jasnoszara kotka z ciemniejszymi plamkami i jasnozielonymi oczami, uczeń Ciemnej Pręgi

Jesionowa Łapa — jasnoszary kocurek z ciemniejszymi plamkami i ciemnoniebieskimi oczami, uczeń Zakurzonej Skóry

KARMICIELKI

(kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Złoty Kwiat — kotka o jasnorudej sierści (matka Jeżynka i Brunatki)

Nakrapiany Ogon — jasno pręgowana kotka, najstarsza karmicielka (matka Śnieżka)

Wierzbowa Skóra — bardzo jasna szara kotka o niezwykle niebieskich oczach

KOCIĘTA

(nowo narodzone kocięta, a także kotki jeszcze zbyt młode, by zostać uczniami)

Jeżynek — ciemnobrązowy pręgowany kocurek z bursztynowymi oczami

Brunatka — szylkretowa kotka z zielonymi oczami

Śnieżek — biały kocurek z niebieskimi oczami

Deszczyk — ciemnoszary kocur z niebieskimi oczami

Kopeć — jasnoszary kocur z bursztynowymi oczami

Szczawik — szylkretowo-biała kotka z bursztynowymi oczami

STARSZYZNA

(byli wojownicy i karmicielki)

Obcięty Ogon — duży ciemnobrązowy kocur z brakującą częścią ogona

Jedno Oko — jasnoszara kocica, najstarsza kotka w Klanie Pioruna; właściwie nie widzi i nie słyszy

Pstrokaty Ogon — niegdyś ładna szylkretowa kocica o pięknej cętkowanej sierści

Klan cienia

PRZYWÓDCA

Tygrysia Gwiazda — duży ciemnobrązowy pręgowany kocur o niezwykle długich pazurach przednich łap, były zastępca Klanu Pioruna

ZASTĘPCA

Czarna Stopa — duży, biały kocur z czarnymi łapami

MEDYK

Cieknący Nos — mały szaro-biały kocur

WOJOWNICY

Rdzawe Futro — ciemnoruda kotka

Głaz — srebrny, pręgowany kocur

Mała Chmura — bardzo mały, brązowy kocur

Ciemny Kwiat — czarna kotka

Dębowe Futro — mały, ciemnobrązowy kocur

Szczerbaty Ząb — duży pręgowany kocur

UCZNIOWIE

Cedrowa Łapa — ciemnoszary kocur, uczeń Rdzawego Futra

Jarzębinowa Łapa — rudy kocur, uczeń Szczerbatego Zęba

KARMICIELKI

Śnieżny Ptak — śnieżnobiała kotka

Wysoki Mak — jasnobrązowa, pręgowana kotka o długich łapach

Klan wiatru

PRZYWÓDCA

Wysoka Gwiazda — czarno-biały kocur o bardzo długim ogonie

ZASTĘPCA

Martwa Stopa — czarny kocur ze zwichniętą łapą

MEDYK

Kaszlący Pysk— brązowy kocur z krótkim ogonem

WOJOWNICY

Błotnisty Pazur — gibki, cętkowany kocur

Rozdarte Ucho — pręgowany kocur

Pojedynczy Wąs — młody, brązowy kocur

Mknący Potok — jasnoszara kotka

Pajęczynowa Stopa — ciemnoszary, pręgowany kocur

Brunatne Futro — złoto-brązowa kotka

UCZNIOWIE

Janowcowa Łapa — rudo-biały kocur, uczeń Pojedynczego Wąsa

KARMICIELKI

Poranny Kwiat — szylkretowa kocica

Jesionowa Stopa — szara kotka

Biały Ogon — biała kotka

Klan rzeki

PRZYWÓDCA

Krzywa Gwiazda — wielki jasno pręgowany kocur z krzywą szczęką

ZASTĘPCA

Lamparcie Futro — łaciata złota kotka

MEDYK

Muliste Futro — smukły, brązowy kocur

WOJOWNICY

Czarny Pazur — silnie umięśniony, czarny kocur

Kamienne Futro — szary kocur z zabliźnionymi uszami

Głośny Brzuch— ciemnobrązowy kocur

Szara Pręga — szary kocur o długiej sierści, były wojownik Klanu Pioruna

Ciężki Krok — duży pręgowany kocur

Cienista Skóra — ciemnoszara kotka

UCZNIOWIE

Zaranna Łapa — jasnoszara kotka, uczennica Ciężkiego Kroku

KARMICIELKI

Omszona Skóra — szylkretowa kotka (zastępcza matka Piórka i Burzy, kociąt Szarej Pręgi i Srebrnego Strumienia)

KOCIĘTA

Piórko — jasnoszara kotka z niebieskimi oczami

Burza — ciemnoszary kocurek z bursztynowymi oczami

STARSZYZNA

Szara Sadzawka — smukła, ciemnoszara kotka

Koty nie należące do klanów

Jęczmień— czarno-biały kocur żyjący na farmie blisko klanów

Krucza Łapa — smukły czarny kocur z białą końcówką ogona, były uczeń Klanu Pioruna

Księżniczka — jasnobrązowa kotka z charakterystyczną białą piersią; kot domowy

Łatek — pulchny, przyjazny, czarno-biały kocur żyjący w domu na skraju lasu

Prolog

We wnętrzu ruchomej budy panowała ciemność. Przywódca sfory słyszał szuranie pazurów i czuł tuż obok gładką sierść innego psa, ale niczego nie widział. Jego nos wypełniał zapach pobratymców, przez który przebijał swąd spalonego lasu.

Przywódca sfory siedział niewygodnie na podskakującej podłodze, aż w końcu ruchoma buda zatrzymała się z szarpnięciem. Na zewnątrz rozległy się głosy ludzi. Pies zrozumiał niektóre słowa.

— Pożar… obserwować… pilnujcie psów.

Przywódca wyłowił zapach ludzkiego strachu mieszający się z gorzkosłodkim aromatem ściętego drzewa. Przypomniał sobie poprzedni wieczór i poprzedni, więcej wieczorów niż dałoby się policzyć na wszystkich czterech łapach, kiedy tu przyjeżdżali. Z całym stadem badał teren, sprawdzając, czy nie weszli tu intruzi, gotów ich przepędzić.

Pies zawarczał cicho, odsłaniając ostre kły. Sfora była silna. Mogli pobiec i zabić. Pragnęli ciepłej krwi i zapachu przerażenia, jaki wydawała zdobycz, zanim zginęła. Zamiast tego musieli tkwić w zamknięciu, jeść to, co rzucali im ludzie i słuchać ich rozkazów.

Pies podniósł się na potężnych łapach i wielką czarnobrązową głową uderzył w drzwi, które zatrzeszczały. Podniósł głos, a jego szczekanie zabrzmiało jeszcze głośniej w ciasnej przestrzeni.

— Wychodzić! Sfora wychodzić! Teraz!

Dołączyły do niego głosy pozostałych psów.

— Wychodzić! Sfora wychodzić!

Jakby w odpowiedzi drzwi ruchomej budy otworzyły się szeroko. W półmroku zmierzchu przywódca sfory zobaczył człowieka i usłyszał krótki rozkaz.

Przywódca wyskoczył pierwszy; wylądował obok stosu drewna ułożonego na środku ogrodzonej przestrzeni. Psie łapy wzbiły obłoki popiołu i sadzy. Za nim podążył rząd czarnobrązowych sylwetek.

— Sfora za tobą! Sfora za tobą! — szczekały. Przywódca biegał niezmordowanie wzdłuż płotu oddzielającego ich od lasu. Za ogrodzeniem wznosiły się zwęglone kikuty pni, wiele ich leżało na ziemi. Dalej majaczyła ściana zdrowych drzew; wiatr niósł szum ich liści.

Z cienia pod liśćmi napłynęły nęcące aromaty. Psy sprężyły mięśnie. Tam, w lesie pełnym zwierzyny, mogłyby pobiec wolno. Nie byłoby ludzi, którzy im rozkazują. Mogłyby pożywiać się do woli, gdyż byłyby najsilniejsze i najbardziej dzikie w całym lesie.

— Wolność! — szczeknął przywódca. — Sfora wolna! Wolna niedługo!

Podszedł do ogrodzenia i wcisnął nos między oczka siatki, wciągając głęboko w płuca zapachy lasu. Wiele z nich było nowych, ale jeden, mocniejszy niż inne, znał doskonale; był to zapach wroga i zdobyczy.

Koty!

Zapadła noc. Nagie gałęzie poczerniałych drzew odcinały się na tle nieba zalanego poświatą księżyca w pełni. Psy biegały w tę i z powrotem jak cienie ciemniejsze od nocy. Łapy opadały miękko na sadzę i wióry, mięśnie prężyły się pod lśniącą sierścią. Oczy błyszczały. Wargi rozchylały się, ukazując ostre kły, jęzory wysuwały się z pysków.

Przywódca sfory obwąchał dolną krawędź płotu w poszukiwaniu pewnego miejsca po drugiej stronie placu, leżącego najdalej od miejsca, w którym ludzie spędzali noc. Trzy noce wcześniej odkrył wąską szczelinę pod ogrodzeniem. Od razu odgadł, że tą drogą będzie mógł wyprowadzić sforę na wolność.

— Dziura. Gdzie dziura? — zawarczał.

W tej chwili zauważył miejsce, w którym ziemia zapadała się, tworząc zagłębienie. Pies zaczął kopać potężną łapą, uniósł głowę i szczeknął do pobratymców:

— Tutaj. Dziura, dziura. Tutaj!

Czuł we własnej głowie ich podniecenie, ostre jak ciernie i dymiące jak świeża padlina. Psy podbiegły do niego w podskokach, posłuszne wezwaniu.

— Dziura! Dziura!

— Większa, dziura większa — obiecał przywódca. — Niedługo biegniemy.

Znów zaczął rozkopywać grunt, wkładając w to całą siłę mocnego, żylastego ciała. Grudki ziemi rozpryskiwały się wokoło, a szczelina powiększała się z minuty na minutę. Pozostałe psy kręciły się obok, wciągając nocne powietrze niosące zapachy lasu. Na samą myśl o zatopieniu kłów w ciepłym ciele ofiary ślina ciekła im z pysków.

Przywódca sfory zatrzymał się i nadstawił uszy, sprawdzając, czy nie nadchodzi człowiek, by ich skontrolować. Jednak człowiek się nie pokazał, a jego zapach dochodził z daleka.

Przywódca rozpłaszczył się na ziemi i wcisnął w dziurę. Krawędź siatki podrapała mu grzbiet; pies odepchnął się tylnymi łapami i wyciągnął do przodu, aż wreszcie wygramolił się po drugiej stronie — w lesie.

— Wolny! — szczeknął. — Chodźcie! Chodźcie!

Dziura pogłębiała się, kiedy psy po kolei przepychały się pod ogrodzeniem, a potem stawały u boku przywódcy między wypalonymi drzewami. Zwierzęta dreptały w kółko, wpychały pyski w zagłębienia w korzeniach drzew, ślepiami płonącymi zimnym ogniem wpatrywały się w ciemność.

Kiedy ostatni pies przeczołgał się pod siatką, przywódca uniósł głowę i zaszczekał triumfalnie.

— Biegniemy. Sfora wolna. Biegniemy!

Odwrócił się w kierunku drzew i skoczył naprzód; mięśnie zaczęły pracować w równym rytmie. Sfora pobiegła za nim; ciemne sylwetki przemykały pomiędzy pniami.

Sfora, sfora — rozlegało się w ich głowach. Sfora biegnie.

Należał do nich cały las, kierował nimi jeden instynkt: Zabić! Zabić!

Rozdział 1

Ogniste Serce z niedowierzaniem zjeżył sierść, unosząc wzrok na nowego przywódcę Klanu Cienia stojącego na Wielkim Kamieniu. Kocur kiwał na boki wielką głową; pod błyszczącą sierścią prężyły się mięśnie, a bursztynowe oczy jarzyły się triumfalnie.

— Tygrysi Pazur! — wysyczał Ogniste Serce. Jego stary wróg, który kilkakrotnie próbował go zabić, teraz został jednym z najpotężniejszych kotów w lesie.

Nad Czterema Drzewami wzniósł się księżyc w pełni, rzucając zimne światło na koty z czterech klanów zebrane na zgromadzeniu. Wszyscy ze wstrząsem przyjęli wiadomość o śmierci Nocnej Gwiazdy, przywódcy Klanu Cienia. Jednak żaden z nich nie spodziewał się, że nowym przywódcą zostanie Tygrysi Pazur, wcześniej zastępca przywódczyni Klanu Pioruna.

Stojący obok Ognistego Serca Ciemna Pręga zesztywniał z emocji, oczy mu rozbłysły. Ogniste Serce zastanawiał się, jakie myśli przebiegają teraz przez głowę pobratymca. Gdy Tygrysi Pazur został wygnany przez Klan Pioruna, zaproponował staremu przyjacielowi, żeby z nim poszedł, ale Ciemna Pręga odmówił. Czy teraz żałuje tej decyzji?

W tej chwili Ogniste Serce zauważył przeciskającą się w jego kierunku Piaskową Burzę.

— Co się dzieje? — syknęła ruda kotka, kiedy znalazła się w zasięgu jego słuchu. — Tygrysi Pazur nie może zostać przywódcą. To zdrajca!

Ogniste Serce zawahał się na moment. Wkrótce po dołączeniu do Klanu Pioruna odkrył, że Tygrysi Pazur zamordował Rudego Ogona, zastępcę przywódczyni. Kiedy Tygrysi Pazur sam został jej zastępcą, poprowadził bandę włóczęgów do ataku na obóz Klanu Pioruna i próbował zabić Błękitną Gwiazdę, by zająć jej miejsce jako przywódca. Za karę został wygnany z klanu. Nie była to przeszłość, jaką mógłby się szczycić jakikolwiek przywódca klanu.

— Ale Klan Cienia nic o tym nie wie — przypomniał cicho Ogniste Serce Piaskowej Burzy. — Żaden klan o tym nie wie.

— Powinieneś im powiedzieć!

Ogniste Serce spojrzał na Wysoką Gwiazdę i Krzywą Gwiazdę — przywódców Klanu Wiatru i Klanu Rzeki — stojących na Wielkim Kamieniu obok Tygrysiego Pazura. Czy mu uwierzą, jeśli im o tym opowie? Koty Klanu Cienia tyle wycierpiały pod rządami krwiożerczego Złamanego Ogona, a potem wskutek choroby, która je zdziesiątkowała, że zapewne nie obchodzi ich przeszłość przywódcy, byle tylko zdołali się odrodzić w dawnej sile.

Poza tym Ogniste Serce mimo woli poczuł przemieszaną z poczuciem winy ulgę, gdy zobaczył, że Tygrysi Pazur zaspokoił żądzę władzy w innym klanie. Może teraz Klan Pioruna przestanie obawiać się jego ataku, a sam Ogniste Serce będzie mógł chodzić po lesie nie oglądając się co chwilę za siebie.

A jednak, walcząc ze sprzecznymi uczuciami, zdał sobie sprawę, że nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby bez cienia protestu pozwolił Tygrysiemu Pazurowi dojść do władzy.

— Ogniste Serce! — odwróciwszy się, zobaczył Obłoczną Łapę, swojego długowłosego białego ucznia, który szedł szybko w jego stronę; na pięty następowała mu Mysie Futro. — Ogniste Serce, będziesz tak stał i patrzył, jak to lisie łajno przejmuje władzę?

— Spokój, Obłoczna Łapo — polecił Ogniste Serce. — Wiem. Ja…

Przerwał, gdyż Tygrysi Pazur podszedł na skraj Wielkiego Kamienia.

— Cieszę się, że mogę wziąć udział w zgromadzeniu — odezwał się ze spokojem. — Stoję przed wami jako nowy przywódca Klanu Cienia. Nocną Gwiazdę zabiła ta sama choroba, która zabrała wielu innych członków mojego klanu, a Klan Gwiazdy wyznaczył mnie na jego następcę.

Wysoka Gwiazda, czarno-biały przywódca Klanu Wiatru, obrócił się do niego.

— Witaj, Tygrysia Gwiazdo — miauknął, z szacunkiem skłaniając głowę. — Niech prowadzi cię Klan Gwiazdy.

Krzywa Gwiazda miauknął potakująco, kiedy nowy przywódca Klanu Cienia skłonił głowę w odpowiedzi.

— Dziękuję za powitanie — odparł Tygrysia Gwiazda. — To zaszczyt stać tu obok was, chociaż szkoda, że w takich okolicznościach.

— Zaczekaj — przerwał mu Wysoka Gwiazda — powinna nas być czwórka. — Wzrokiem przebiegł po zgromadzonych w dole kotach. — Gdzie jest przywódczyni Klanu Pioruna?

— No, idź — Ogniste Serce poczuł, jak ktoś go trąca. Obejrzawszy się, zobaczył Białą Burzę, który dołączył do pobratymców z klanu. — Zastępujesz Błękitną Gwiazdę, pamiętasz?

Ogniste Serce kiwnął do niego głową, nagle niezdolny wykrztusić słowo. Sprężył mięśnie, gotując się do skoku, i jedno uderzenie serca później wdrapywał się już na szczyt Wielkiego Kamienia, by zająć miejsce obok trójki przywódców. Widok, który się przed nim roztoczył, na moment odebrał mu mowę. Stał teraz wysoko nad kotliną, widział grę świateł i cieni przemykających po sylwetkach kotów, na które padały promienie księżyca przesiane przez gałęzie czterech wielkich dębów. Ogniste Serce zadrżał, widząc bladą poświatę odbitą w niezliczonych parach oczu.

— Ogniste Serce? — przemówił Wysoka Gwiazda; kocur przyglądał mu się. — Dlaczego ty przyszedłeś? Czy coś się stało Błękitnej Gwieździe?

Ogniste Serce z szacunkiem pochylił głowę.

— Nasza przywódczyni nawdychała się dymu w czasie pożaru i jeszcze nie jest w stanie podróżować — odpowiedział. — Ale dojdzie do siebie — dodał szybko. — To nic poważnego.

Wysoka Gwiazda pokiwał głową.

— Czy możemy wreszcie zacząć? — zapytał z rozdrażnieniem Krzywa Gwiazda. — Tracimy światło księżyca.

I nie czekając na odpowiedź, pręgowany przywódca Klanu Rzeki oznajmił okrzykiem rozpoczęcie zgromadzenia. Kiedy pomruki zgromadzonych w dole kotów ucichły, miauknął głośno:

— Koty z wszystkich klanów, witajcie na zgromadzeniu. Dzisiaj dołączył do nas nowy przywódca, Tygrysia Gwiazda — skinął ogonem w kierunku masywnego wojownika. — Tygrysia Gwiazdo, czy jesteś gotów przemówić?

Tygrysia Gwiazda podziękował mu uprzejmym kiwnięciem głowy i zwrócił się do kotów:

— Stoję przed wami z woli Klanu Gwiazdy. Nocna Gwiazda był szlachetnym wojownikiem, był jednak stary i nie starczyło mu sił do walki z chorobą, która go zaatakowała. Jego zastępca, Popielate Futro, również nie żyje.

Ogniste Serce poczuł dreszcz niepokoju przebiegający przez kark. Przywódcy klanów zaraz po wyborze udawali się do Ust Matki, by podzielić się językami z Klanem Gwiazdy i otrzymywali wtedy dar dziewięciu żywotów. Nocna Gwiazda został przywódcą dopiero kilka sezonów temu. Gdzie się podziało jego dziewięć żywotów? Czy wszystkie zabrała choroba, która zaatakowała Klan Cienia?

Spoglądając w dół, Ogniste Serce dojrzał Cieknący Nos, medyka Klanu Cienia, który siedział ze spuszczoną głową. Ogniste Serce nie widział jego pyska, lecz zgarbiona sylwetka wskazywała, że kot jest bardzo przygnębiony. Na pewno trudno mu przyjąć do wiadomości fakt, że nie zdołał uratować przywódcy — uznał Ogniste Serce.

— Klan Gwiazdy sprowadził mnie do Klanu Cienia, kiedy ten znalazł się w największej potrzebie — mówił dalej Tygrysia Gwiazda ze szczytu Wielkiego Kamienia. — Kotów, które przeżyły, jest za mało, by mogły zdobyć pożywienie dla karmicielek i starszych lub bronić klanu, poza tym żaden z wojowników nie był gotów podjąć się przywództwa. Wtedy Klan Gwiazdy zesłał Cieknącemu Nosowi wizję, w której zapowiedział przybycie nowego wielkiego przywódcy. Przysięgam na naszych przodków, że takim przywódcą zostanę.

Ogniste Serce kątem oka zauważył, że Cieknący Nos wierci się niespokojnie. Z jakiegoś powodu medyk niechętnie słuchał o swojej wizji.

Nagle Ogniste Serce uświadomił sobie, że jego zadanie znacznie się utrudniło. Skoro Klan Gwiazdy zesłał znak, to znaczy, że to on sam wybrał Tygrysią Gwiazdę na nowego przywódcę Klanu Cienia. W takim razie ani Ogniste Serce, ani żaden inny kot nie może podważać tej decyzji. Jeśli teraz się odezwie, wyjdzie na to, że kwestionuje wolę przodków.

— Dzięki Klanowi Gwiazdy — ciągnął Tygrysia Gwiazda — mogłem przyprowadzić ze sobą inne koty, które teraz chętnie polują i walczą dla nowego klanu.

Ogniste Serce doskonale wiedział, o kim mówi przywódca: o bandzie włóczęgów, którzy napadli na obóz Klanu Pioruna! Widział jednego z nich u stóp Wielkiego Kamienia; olbrzymi rudy kocur siedział z ogonem owiniętym wokół łap. Poprzednim razem Ogniste Serce widział go sczepionego w walce z Brązowym Pyskiem, kiedy włóczęga próbował wedrzeć się do żłobka Klanu Pioruna. Jak na ironię, niektórzy z napastników wychowali się w Klanie Cienia i popierali jego tyrańskiego przywódcę, Złamanego Ogona. Zostali wygnani z klanu razem z przywódcą, kiedy Klan Pioruna przyszedł z pomocą uciśnionemu Klanowi Cienia.

Wysoka Gwiazda wystąpił naprzód i spojrzał powątpiewająco.

— Zwolennicy Złamanego Ogona byli okrutni i krwiożerczy, tacy sami jak on. Czy naprawdę mądrze będzie przyjmować ich z powrotem do klanu?

Ogniste Serce rozumiał opory Wysokiej Gwiazdy, gdyż to właśnie te koty wygnały Klan Wiatru z domu i niemal go zniszczyły. Zastanawiał się, ilu wojowników Klanu Cienia podziela takie obawy. W końcu własny klan Złamanego Ogona wycierpiał niemal tyle samo, co Klan Wiatru pod rządami morderczego przywódcy; koty dziwiły się, jak można z powrotem przyjąć banitów.

— Wojownicy Złamanego Ogona byli mu posłuszni — odparł spokojnie Tygrysia Gwiazda. — Kto z was nie zrobiłby tego samego dla własnego przywódcy? Według kodeksu wojownika słowo przywódcy jest prawem — przesunął językiem po pysku i ciągnął: — Te koty były wierne Złamanemu Ogonowi. Teraz są wierne mnie. Czarna Stopa, kiedyś zastępca Złamanego Ogona, jest teraz moim zastępcą.

Wysoka Gwiazda rzucił mu podejrzliwe spojrzenie, lecz Tygrysia Gwiazda nie odwrócił wzroku.

— Wysoka Gwiazdo, słusznie nienawidzisz Złamanego Ogona. Ciężko skrzywdził twój klan. Ale pozwól, że przypomnę: to nie ja podjąłem decyzję o przyjęciu go do Klanu Pioruna i udzieleniu mu schronienia. Początkowo się temu sprzeciwiałem, ale kiedy Błękitna Gwiazda uparła się dać mu azyl, z obowiązku wierności wobec przywódczyni musiałem jej posłuchać.

Przywódca Klanu Wiatru zawahał się, po czym skłonił głowę.

— Słusznie — miauknął.

— Zatem proszę, byście mi zaufali i dali moim wojownikom szansę dowieść, że przestrzegają kodeksu i są wierni Klanowi Cienia. Moim pierwszym zadaniem, które mam nadzieję wykonać z pomocą Klanu Gwiazdy, będzie odbudowa Klanu Cienia i przywrócenie mu sił — oświadczył uroczyście Tygrysia Gwiazda.

Ogniste Serce pomyślał z nadzieją, że skoro Tygrysia Gwiazda spełnił swoje ambicje, może rzeczywiście zostanie wielkim przywódcą. Powiedział przed chwilą, że wygnańcy zasługują na drugą szansę; może myślał również o samym sobie. Jednak każdy włos na grzbiecie Ognistego Serca jeżył się niespokojnie; musi jasno dać do zrozumienia przywódcy Klanu Cienia, że nie ma co liczyć na podbój Klanu Pioruna.

W zamyśleniu nie zauważył, że Tygrysia Gwiazda skończył przemawiać do zgromadzenia.

— Ogniste Serce? — miauknął Wysoka Gwiazda. — Czy zechcesz przemówić?

Ogniste Serce przełknął nerwowo i wystąpił naprzód, czując pod łapami chłodną, gładką skałę. W dole widział Piaskową Burzę i pozostałe koty z Klanu Pioruna wpatrzone w niego wyczekująco; jasnoruda kotka spoglądała z błyskiem podziwu w oczach.

Ogniste Serce poczuł przypływ odwagi i zaczął mówić. Nie miał zamiaru ukrywać, że obóz Klanu Pioruna został zniszczony niedawnym pożarem, ale nie chciał sprawiać wrażenia, że klan jest osłabiony. Lamparcie Futro, zastępczyni przywódcy Klanu Rzeki, przysłuchiwała mu się uważnie. Pod przelotnym spojrzeniem Ognistego Serca zmrużyła oczy, jakby ważyła każde jego słowo. Klan Rzeki pomógł Klanowi Pioruna uciec przed pożarem, a Lamparcie Futro lepiej niż ktokolwiek inny wiedziała o ich słabości.

— Kilka świtów temu — zaczął — na porębie wybuchł pożar, który ogarnął nasz obóz. Obcięty Ogon i Łatana Skóra zginęli, klan oddaje im hołd. Szczególnie czcimy pamięć Żółtego Kła. Wróciła do płonącego obozu, by uratować Obcięty Ogon — skłonił głowę pod napływem wspomnień związanych ze starą medyczką. — Znalazłem ją w jej legowisku; umarła przy mnie.

Wśród zgromadzonych kotów rozległy się żałosne zawodzenia. Nie tylko Klan Pioruna miał powód, by opłakiwać Żółtego Kła. Ogniste Serce dojrzał, że Cieknący Nos wyprostował się i spojrzał do góry ze smutkiem w oczach. Kocur był uczniem Żółtego Kła, kiedy ta była medyczką Klanu Cienia, zanim wygnał ją Złamany Ogon.

— Naszą nową medyczką będzie Rozżarzona Skóra — ciągnął Ogniste Serce. — Błękitna Gwiazda nawdychała się dymu, ale wraca do zdrowia. Nie ucierpiało żadne z kociąt. Odbudowujemy obóz — nie wspomniał o braku zwierzyny w wypalonej części lasu, ani o tym, że wciąż bardzo łatwo dostać się do obozu mimo wysiłku włożonego w odbudowanie ścian. — Musimy podziękować Klanowi Rzeki — dodał, rzucając pełne szacunku spojrzenie Krzywej Gwieździe. — W czasie pożaru udzielili nam schronienia. Bez ich pomocy zginęłoby więcej naszych kotów.

Krzywa Gwiazda przyjął jego podziękowanie kiwnięciem głowy; Ogniste Serce nie mógł się powstrzymać od rzucenia kolejnego spojrzenia na Lamparcie Futro. Zastępczyni przywódcy klanu nie odrywała od niego spojrzenia bursztynowych oczu.

Ogniste Serce przerwał, by złapać oddech i odwrócił się do Tygrysiej Gwiazdy.

— Klan Pioruna akceptuje wolę Klanu Gwiazdy, który wyznaczył cię na przywódcę Klanu Cienia — miauknął. — Twoi zwolennicy okradali wszystkie cztery klany, kiedy jako włóczędzy wędrowali po lesie, więc dobrze, że znów mają własny klan. Ufamy, że zaczną przestrzegać kodeksu wojownika i będą trzymać się własnego terytorium — miał wrażenie, że w oku Tygrysiej Gwiazdy błysnęło zaskoczenie, ciągnął jednak stanowczo: — Nie będziemy tolerować wypadów na teren Klanu Pioruna. Pomimo skutków pożaru starczy nam sił, by wypędzić każdego kota, który przekroczy nasze granice. Nie boimy się Klanu Cienia.

Wśród zebranych w dole wojowników rozległ się jeden czy dwa pomruki zgody. Tygrysia Gwiazda lekko pochylił głowę i przemówił niskim głosem, który nie poniósł się poza zasięg słuchu czterech kotów stojących na Wielkim Kamieniu.

— Odważne słowa, Ogniste Serce. Nie masz się czego obawiać ze strony Klanu Cienia.

Ogniste Serce chciałby móc mu wierzyć. Kiwnąwszy głową, cofnął się, wygładzając sierść na grzbiecie z ulgą, że już nie musi przemawiać. Potem przysłuchiwał się, jak Wysoka Gwiazda i Krzywa Gwiazda przekazują wiadomości o nowych uczniach i wojownikach ze swoich klanów oraz ostrzeżenie o dwóch Dwunożnych nad rzeką.

Po zakończeniu oficjalnej części zgromadzenia, Ogniste Serce zeskoczył w dół, do grupy wojowników Klanu Pioruna.

— Dobrze przemówiłeś — miauknął Biała Burza. Piaskowa Burza rozjarzonymi oczami spojrzała na Ogniste Serce i przycisnęła pysk do jego szyi.

Ogniste Serce liznął ją krótko w policzek.

— Czas na nas — miauknął. — Pożegnajcie się, a jeśli ktoś zapyta, mówcie, że Klan Pioruna dobrze sobie radzi.

Grupki kotów na polance rozchodziły się i dołączały do własnych klanów, szykując się do drogi powrotnej. Ogniste Serce rozejrzał się w poszukiwaniu reszty swoich wojowników. Dostrzegł znajomą niebieskoszarą sylwetkę i skoczył na jej spotkanie.

— Hej, Mglista Stopo — miauknął — co u ciebie? Jak się ma Szara Pręga? Nie widziałem go dzisiaj.

Szara Pręga był pierwszym przyjacielem Ognistego Serca w Klanie Pioruna; razem szkolili się na wojowników. Jednak potem Szara Pręga zakochał się w Srebrnym Strumieniu, młodej wojowniczce Klanu Rzeki, a ona umarła rodząc jego kocięta. Szara Pręga zostawił swój klan i przeszedł do Klanu Rzeki, a chociaż od tego czasu minęło kilka sezonów, Ogniste Serce wciąż za nim tęsknił.

— Szara Pręga nie przyszedł — karmicielka z Klanu Rzeki usiadła i schludnie owinęła ogonem przednie łapy. — Lamparcie Futro mu nie pozwoliła. Wściekła się na niego za to, jak się zachował w czasie pożaru. Według niej Szara Pręga w głębi serca wciąż jest wierny Klanowi Pioruna.

Ogniste Serce musiał przyznać, że Lamparcie Futro najprawdopodobniej się nie myli. Szara Pręga już zapytał Błękitną Gwiazdę, czy może wrócić do Klanu Pioruna, ale przywódczyni odmówiła.

— To co u niego? — powtórzył.

— Wszystko dobrze — odmiauknęła Mglista Stopa. — Kocięta też mają się świetnie. Prosił, żebym zapytała, jak się trzymacie po pożarze. Mówisz, że Błękitna Gwiazda nie jest poważnie ranna?

— Nie, wkrótce wróci do zdrowia.

Ogniste Serce starał się mówić z przekonaniem. Owszem, Błękitna Gwiazda doszła do siebie po wdychaniu dymu, ale od kilku księżyców jej umysł zasnuwały chmury. Przywódczyni zaczęła wątpić we własny osąd, a nawet w lojalność swoich wojowników. Odkrycie zdrady Tygrysiej Gwiazdy wstrząsnęło nią do głębi, a Ogniste Serce martwił się, jak zareaguje na wieść, że wygnany przez nią zastępca został przywódcą Klanu Cienia.

— Cieszę się, że jej lepiej — z zamyślenia wyrwał go głos Mglistej Stopy.

Ogniste Serce zastrzygł uszami.

— Jak się czuje Krzywa Gwiazda? — zapytał, zmieniając temat.

Przywódca Klanu Rzeki wydawał się kruchy, kiedy udzielał Klanowi Pioruna schronienia we własnym obozie, a tej nocy, u boku Tygrysiej Gwiazdy, wyglądał na starszego, niż pamiętał Ogniste Serce. Ale może nic w tym dziwnego. Przywódca Klanu Rzeki musiał stawić czoła powodziom, które pozbawiły domu jego klan, z niedoborem zwierzyny w rzece zatrutej przez Dwunożnych. Co więcej, przytłoczyła go śmierć córki, Srebrnego Strumienia, ukochanej partnerki Szarej Pręgi.

— Dobrze — odparła Mglista Stopa. — Ostatnio wiele przeszedł. Wiesz, bardziej się martwię o Szarą Sadzawkę — dodała; była to kotka, która ją wychowała. — Ostatnio bardzo się postarzała. Obawiam się, że wkrótce odejdzie do Klanu Gwiazdy.

Ogniste Serce chętnie liznąłby młodą karmicielkę na pocieszenie, ale nie był pewny, jak kotka z Klanu Rzeki przyjęłaby taki gest kota z innego klanu. Oprócz samej Szarej Sadzawki tylko Ogniste Serce wiedział, że krucha stara kotka z Klanu Rzeki nie była prawdziwą matką Mglistej Stopy i jej brata, Kamiennego Serca. Ich ojciec, Dębowe Serce, przyniósł je do Klanu Rzeki jako maleńkie kocięta, a Szara Sadzawka zgodziła się je wychować. Ich prawdziwą matką była Błękitna Gwiazda.

Mrucząc pocieszająco i żegnając się z Mglistą Stopą, Ogniste Serce nie mógł uwolnić się od złowróżbnego przeczucia, iż sekret Błękitnej Gwiazdy ściągnie kłopoty na oba klany.

Rozdział 2

Niebo bladło w pierwszym świetle świtu, kiedy Ogniste Serce i jego wojownicy wrócili do obozu Klanu Pioruna. Chociaż Ogniste Serce wiedział, co w nim zastanie, i tak przeżył wstrząs, kiedy stanął na szczycie zbocza i na nowo ujrzał ogrom zniszczeń. Ogień strawił całą ochronę, jaką dawał ostrokrzew i paprocie. Ziemia w obozie była odsłonięta, otoczona poczerniałymi resztkami ściany ciernistych krzewów, którą miejscami koty z klanu już zaczęły naprawiać gałęziami.

— Czy kiedykolwiek będzie tak, jak było? — miauknęła cicho Piaskowa Burza, podchodząc do niego.

Ogniste Serce poczuł, że zalewa go fala zmęczenia na myśl o tym, ile czasu i pracy pochłonie doprowadzenie obozu do porządku.

— Kiedyś tak — zapewnił. — Przeżywaliśmy już ciężkie czasy. Przeżyjemy i teraz — przycisnął pysk do boku Piaskowej Burzy, szukając pociechy w jej uspokajającym mruczeniu. Po chwili poprowadził grupę w dół.

Krzaki otaczające legowisko wojowników przetrwały, ale gruby baldachim liści spłonął. Pozostało zaledwie kilka osmalonych konarów, między nimi zaś siateczka drobnych gałązek. Przed legowiskiem przycupnął Paprociowe Futro, Długi Ogon strażował przed wejściem do żłobka, a Zakurzona Skóra chodził tam i z powrotem przed wejściem do legowiska starszych.

Na widok Ognistego Serca i reszty, Paprociowe Futro skoczył na równe łapy, ale natychmiast się odprężył.

— To wy! — miauknął z ulgą. — Całą noc spodziewaliśmy się Tygrysiego Pazura.

— Nie musicie się już martwić — miauknął Ogniste Serce. — Jest zbyt zajęty, żeby się nami zajmować. Tygrysia Gwiazda został przywódcą Klanu Cienia.

Paprociowe Futro wbił w niego niedowierzający wzrok.

— Wielki Klanie Gwiazdy! — zawołał. — Nie wierzę!

— Co powiedziałeś? — Ogniste Serce odwrócił się na głos Długiego Ogona zbliżającego się w długich skokach. — Czy ja dobrze słyszę?

— Owszem — Ogniste Serce widział zaskoczenie na pysku pręgowanego wojownika. — Tygrysia Gwiazda przejął władzę w Klanie Cienia.

— Pozwolili mu? — miauknął Długi Ogon. — Oszaleli?

— Wcale nie — odparł Biała Burza, stając u boku Ognistego Serca. Starszy wojownik podrapał ziemię pazurami i z westchnieniem zmęczenia przysiadł na tylnych łapach. Po drodze powrotnej przez las jego gęste białe futro znaczyły plamy sadzy. — Choroba o mało nie zniszczyła Klanu Cienia, desperacko potrzebowali silnego przywódcy. Tygrysia Gwiazda musiał im spaść z nieba, jakby sam Klan Gwiazdy go zesłał.

— I może właśnie tak jest — zgodził się ciężko Ogniste Serce. — Klan Gwiazdy zesłał podobno Cieknącemu Nosowi wizję, że pojawi się wielki przywódca.

— Ale Tygrysia Gwiazda to zdrajca! — zaprotestował Paprociowe Futro.

— Klan Cienia o tym nie wie — zauważył Ogniste Serce.

Teraz zaczęły się pojawiać inne koty. Jasna Łapa i Prędka Łapa wybiegli z legowiska uczniów; Zakurzona Skóra przydreptał z uczennicą Ciemnej Pręgi, Paprotkową Łapą; ze żłobka wyjrzała zaciekawiona Nakrapiany Ogon.

Wokół Ognistego Serca zebrał się tłumek zarzucający go pytaniami; zastępca przywódczyni musiał podnieść głos, żeby go słyszano.

— Słuchajcie wszyscy! — miauknął. — Musicie się o czymś dowiedzieć. — Błękitna Gwiazda też musi się o tym dowiedzieć, pomyślał, mentalnie przygotowując się do spotkania z przywódczynią. — Biała Burza opowie wam, co się zdarzyło na zgromadzeniu — mówił dalej — a potem chcę, by wyruszył patrol poranny.

Zawahał się i rozejrzał po zgromadzonych kotach. Wszyscy wojownicy byli zmęczeni, gdyż ci, którzy nie poszli na zgromadzenie, przez całą noc pilnowali obozu.

Zanim Ogniste Serce zdążył dokonać wyboru, odezwał się Zakurzona Skóra.

— Pójdę z Jesionową Łapą.

Ogniste Serce z wdzięcznością pochylił głowę. Brązowy wojownik nigdy nie darzył go przyjaźnią, ale był lojalny wobec klanu i wydawał się akceptować stanowisko Ognistego Serca jako zastępcy przywódczyni.

— Ja też pójdę — zaoferowała się Mysie Futro.

— I ja — miauknął Obłoczna Łapa.

Ogniste Serce powitał tę propozycję swojego ucznia pełnym wdzięczności mruczeniem. Cieszył się, że syn jego siostry pracuje ciężej i okazuje więcej przywiązania klanowi po katastrofalnej przygodzie, kiedy został porwany przez Dwunożnych i trzeba go było ratować.

— Zatem pójdą Zakurzona Skóra, Mysie Futro, Obłoczna Łapa i Jesionowa Łapa — miauknął. — Reszta niech się prześpi. Później będziemy potrzebować patroli na polowanie.

— A ty? — zapytał Ciemna Pręga.

Ogniste Serce wziął głęboki oddech.

— Idę porozmawiać z Błękitną Gwiazdą.

Zasłona z porostów kryjąca wejście do legowiska przywódczyni pod Wysokim Głazem spłonęła w pożarze. Zbliżając się, Ogniste Serce dojrzał Rozżarzoną Skórę, medyczkę Klanu Pioruna, która wyszła na polankę i zatrzymała się, żeby się przeciągnąć. Ciemnoszare futro miała zmierzwione; ostatnie dni, kiedy zajmowała się klanem po pożarze, mocno ją wymęczyły, ale w niebieskich oczach wciąż płonął niezmordowany duch. Ogniste Serce przypomniał sobie czas, kiedy była jego energiczną uczennicą. Jednak pewnego dnia została zwabiona zbyt blisko Drogi Grzmotu i wpadła w pułapkę, którą Tygrysi Pazur zastawił na Błękitną Gwiazdę. Młoda kotka przypłaciła to kaleką łapą, co uniemożliwiło jej zostanie wojowniczką, jednak znalazła sposób, by nadal służyć klanowi.

Ogniste Serce podszedł do niej.

— Jak się czuje Błękitna Gwiazda? — zapytał cicho.

Rozżarzona Skóra rzuciła zatroskane spojrzenie w kierunku legowiska.

— Zeszłej nocy nie spała — odparła. — Dałam jej jagód jałowca na uspokojenie, ale nie wiem, czy pomogą.

— Muszę jej powiedzieć o tym, co zaszło na zgromadzeniu — miauknął Ogniste Serce. — Nie spodoba się jej to.

Rozżarzona Skóra zmrużyła oczy.

— Dlaczego?

Ogniste Serce opowiedział jej w kilku słowach.

Rozżarzona Skóra słuchała w pełnym zaskoczenia milczeniu, szeroko otwierając niebieskie oczy.

— I co teraz zrobisz? — zapytała, kiedy Ogniste Serce skończył.

— Niewiele mogę zrobić. Poza tym może to wyjść na dobre Klanowi Pioruna. Tygrysia Gwiazda dostał to, czego chciał, może będzie zbyt zajęty swoim nowym klanem, by zajmować się jeszcze nami. — Na widok niedowierzającego spojrzenia Rozżarzonej Skóry dodał szybko: — Wybór przywódcy to sprawa Klanu Cienia. Musimy pilnować naszych granic, ale według mnie Tygrysia Gwiazda przynajmniej przez jakiś czas nie będzie nam zagrażał. Bardziej mnie martwi, jak przyjmie to Błękitna Gwiazda.

— Na pewno się jej pogorszy — miauknęła niespokojnie Rozżarzona Skóra. — Mam tylko nadzieję, że znajdę zioła, żeby jej pomóc. Szkoda, że nie ma tu Żółtego Kła.

— Niestety — Ogniste Serce pocieszająco przylgnął do boku Rozżarzonej Skóry. — Ale poradzisz sobie. Świetna z ciebie medyczka.

— Nie tylko o to chodzi — odparła Rozżarzona Skóra, zniżając głos do bolesnego szeptu. — Brakuje mi jej! Wciąż czekam, kiedy na mnie fuknie, że mam mniej rozumu niż nowo narodzony kociak… Ale przynajmniej kiedy mnie chwaliła, wiedziałam, że szczerze. Chcę, żeby tu była, chcę poczuć jej zapach, dotknąć jej futra, usłyszeć jej głos.

— Wiem — zamruczał Ogniste Serce. Napłynęły wspomnienia związane ze starą kotką; znów poczuł pustkę. Żółty Kieł była mu bardzo bliska od samego początku, to on znalazł ją, gdy żyła jako włóczęga na terytorium Klanu Pioruna. — Ale ona poluje teraz z Klanem Gwiazdy.

I może wreszcie znalazła spokój, pomyślał na wspomnienie bólu Żółtego Kła, która umarła myśląc o swoim synu, Złamanym Ogonie, mordercy, którego wciąż kochała, chociaż on wyrósł nie wiedząc, kim jest jego matka. Ostatecznie sama go zabiła, by uchronić swój przybrany klan przed jego krwawymi spiskami. Żółty Kieł przestała cierpieć, ale Ogniste Serce zawsze będzie za nią tęsknił.

— Niedługo idziesz do Wysokich Skał, prawda? — przypomniał Rozżarzonej Skórze. — Na spotkanie z innymi medykami? Poczujesz tam bliskość Żółtego Kła.

— Może masz rację — Rozżarzona Skóra odsunęła się od niego. — Już ją słyszę — miauknęła. — „Dlaczego stoisz i użalasz się nad sobą, kiedy tyle jest do zrobienia?”. Idź porozmawiać z Błękitną Gwiazdą, a ja zajrzę do niej później.

— Jeśli na pewno czujesz się dobrze — miauknął Ogniste Serce.

— Już w porządku — Rozżarzona Skóra przejechała językiem po jego uchu. — Bądź silny ze względu na nią — przypomniała. — Ona cię potrzebuje bardziej niż dotąd.

Ogniste Serce patrzył, jak medyczka odchodzi szybko kulejąc, a potem odwrócił się w stronę legowiska Błękitnej Gwiazdy. Zaczerpnął powietrza, zawołał na powitanie i wszedł przez szczelinę, kiedyś zasłoniętą porostami.

Błękitna Gwiazda siedziała skulona na posłaniu w głębi jaskini. Przednie łapy podwinęła pod siebie. Głowę miała uniesioną, ale nie patrzyła na Ogniste Serce. Jej błękitne oczy nie miały wyrazu, utkwiły spojrzenie w dali. Sierść miała zmatowiałą i zaniedbaną, Ogniste Serce widział jej żebra wystające przez skórę. Serce ścisnęło mu się z litości dla niej i obawy o klan. Przywódczyni skurczyła się do postaci starej, chorej kotki, złamanej troskami i niezdolnej do obrony samej siebie, nie wspominając o klanie.

— Błękitna Gwiazdo… — miauknął Ogniste Serce niepewnie.

W pierwszej chwili pomyślał, że Błękitna Gwiazda go nie dosłyszała. Jednak kiedy ruszył w jej stronę, odwróciła głowę. Jej zamglone spojrzenie spoczęło na nim, przez moment wyglądała na zdziwioną, jakby go nie poznawała.

Potem jednak postawiła uszy, a w oczach pojawił się wyraz inteligencji.

— Ogniste Serce? Czego chcesz?

Ogniste Serce z szacunkiem pochylił głowę.

— Właśnie wróciłem ze zgromadzenia. Niestety, mam złe wieści — przerwał.

— No? — Błękitna Gwiazda wydawała się poirytowana. — Co się stało?

— Klan Cienia ma nowego przywódcę — miauknął Ogniste Serce i wyrzucił z siebie: — To Tygrysi Pazur, teraz Tygrysia Gwiazda.

Błękitna Gwiazda skoczyła na równe łapy, w jej oczach rozbłysnął zimny ogień. Ogniste Serce skulił się na widok tej imponującej kocicy, którą kiedyś była.

— Niemożliwe! — syknęła.

— To prawda. Widziałem go. Przemawiał z Wielkiego Kamienia, z innymi przywódcami.

Przez chwilę Błękitna Gwiazda nie odpowiadała. Zaczęła chodzić po jaskini, bijąc niespokojnie ogonem. Ogniste Serce cofnął się w kierunku wyjścia, niepewny, czy przywódczyni nie rzuci się na niego za przyniesienie takich nowin.

— Jak oni śmieli! — wyrzuciła z siebie. — Jak Klan Cienia mógł dać schronienie kotu, który usiłował mnie zamordować, a na dodatek uczynić go przywódcą!

— Błękitna Gwiazdo, oni o tym nie wiedzą… — zaczął Ogniste Serce, ale przywódczyni go nie słuchała.

— A pozostali przywódcy? — zapytała. — Co oni myślą? Jak mogli do tego dopuścić?

— Żaden kot nie wie, co Tygrysia Gwiazda zrobił Klanowi Pioruna — mówił Ogniste Serce, próbując nakłonić Błękitną Gwiazdę, by pomyślała logicznie. — Krzywa Gwiazda nie mówił wiele, chociaż Wysoka Gwiazda był początkowo niezadowolony, że Tygrysia Gwiazda przyjął z powrotem do klanu starych zwolenników Złamanego Ogona.

— Wysoka Gwiazda! — parsknęła Błękitna Gwiazda. — Powinniśmy już wiedzieć, że nie wolno mu ufać. W końcu niewiele czasu było mu trzeba, żeby zapomnieć, co zrobiliśmy dla jego klanu, kiedy ty i Szara Pręga ryzykowaliście życiem, by ich odnaleźć i sprowadzić do domu.

Ogniste Serce próbował protestować, ale Błękitna Gwiazda nie zwracała na niego uwagi.

— Klan Gwiazdy mnie opuścił! — mówiła, wciąż chodząc nerwowo. — Powiedzieli mi, że ogień uratuje klan, a pożar o mało nas nie zniszczył. Jak mogę im znów zaufać, zwłaszcza teraz? Tego zdrajcę obdarowali dziewięciokrotnym życiem. Nie troszczą się w ogóle o mnie ani o Klan Pioruna!

Ogniste Serce skrzywił się.

— Błękitna Gwiazdo, słuchaj…

— Nie, Ogniste Serce, ty posłuchaj — Błękitna Gwiazda podeszła do niego. Sierść miała zmierzwioną, zęby odsłonięte. — Klan Pioruna czeka zagłada. Tygrysia Gwiazda poprowadzi Klan Cienia do ataku, żeby nas zniszczyć, a nie możemy oczekiwać żadnej pomocy od Klanu Gwiazdy.

— Tygrysia Gwiazda nie wydawał się wrogo nastawiony — Ogniste Serce desperacko usiłował przekonać przywódczynię. — Kiedy przemawialiśmy, wydawał się troszczyć jedynie o swój nowy klan.

Błękitna Gwiazda wybuchnęła szorstkim śmiechem.

— Jeśli w to wierzysz, Ogniste Serce, jesteś głupcem. Tygrysia Gwiazda znajdzie nas przed porą opadających liści, zapamiętaj moje słowa. Ale my będziemy gotowi. Jeśli mamy wszyscy zginąć, zabierzemy ze sobą kilku członków Klanu Cienia.

Zaczęła chodzić szybko w tę i z powrotem, podczas gdy Ogniste Serce obserwował ją przerażony.

— Podwoić patrole — poleciła. — Ustawić straże wokół obozu. Wysłać koty na granicę z Klanem Cienia.

— Nie wystarczy nam do tego wojowników — sprzeciwił się Ogniste Serce. — Wszyscy są wykończeni pracami przy odbudowie obozu. Stać nas jedynie na wysyłanie zwykłych patroli.

— Podważasz moje polecenia? — Błękitna Gwiazda odwróciła się do niego gwałtownie, odsłaniając zęby w groźnym grymasie. Zmrużyła podejrzliwie oczy. — Ty też chcesz mnie zdradzić?

— Nie, Błękitna Gwiazdo, nie! Możesz mi zaufać — Ogniste Serce spiął mięśnie, na pół spodziewając się, że za chwilę będzie musiał uskoczyć przed pazurami kotki.

Stara przywódczyni nagle się rozluźniła.

— Wiem, Ogniste Serce. Zawsze byłeś mi wierny, w przeciwieństwie do innych — i jakby wyczerpana wybuchem, kulejąc, wróciła do legowiska.

— Wyznacz patrole — poleciła, opadając na miękki mech i wrzos. — Teraz, zanim Klan Cienia przerobi nas na karmę dla wron.

— Tak, Błękitna Gwiazdo.

Ogniste Serce nie widział sensu w dalszej dyskusji. Skłonił głowę i wycofał się z legowiska. Błękitna Gwiazda znów utkwiła spojrzenie w przestrzeni. Ogniste Serce zastanawiał się, czy zagląda w przyszłość i widzi w niej zagładę swojego klanu.

Rozdział 3

Ogniste Serce otworzył oczy i zamrugał, gdy oślepiło go jaskrawe światło słońca. Wciąż nie mógł się przyzwyczaić do promieni słonecznych świecących prosto w legowisko wojowników, pozbawione gęstego baldachimu liści. Ziewając, rozprostował się i otrząsnął z resztek mchu.

Tuż obok niego Piaskowa Burza wciąż spała; Zakurzona Skóra i Ciemna Pręga leżeli skuleni nieco dalej. Ogniste Serce wyszedł na zewnątrz. Od zgromadzenia i przedstawienia nowego przywódcy Klanu Cienia minęły trzy dni — bez ataku, którego obawiała się Błękitna Gwiazda. Klan Pioruna odbudowywał obóz, a chociaż wciąż jeszcze czekało ich wiele pracy, Ogniste Serce mimo woli cieszył się na widok delikatnych ścian paproci, które już zaczynały odrastać wokół obozu, oraz krzaków jeżyn przeplecionych z gałązkami, które osłaniały legowisko karmicielek i ich kociaków.

Idąc do stosu świeżo upolowanej zwierzyny Ogniste Serce zobaczył poranny patrol Białej Burzy wracający do obozu. Przystanął i zaczekał, aż biały wojownik zrówna się z nim.

— Jakiś ślad Klanu Cienia?

Biała Burza pokręcił głową.

— Nic — miauknął. — Tylko zwykłe oznakowania zapachowe na granicy. Chociaż była jedna rzecz…

Ogniste Serce nastawił uszu.

— Co takiego?

— Niedaleko Wężowych Skał trafiliśmy na spory kawałek podeptanych zarośli i rozrzucone po nich pióra gołębia.

— Pióra gołębia? — powtórzył Ogniste Serce. — Od wielu dni nie widziałem gołębia. Czy jakiś klan poluje na naszym terytorium?

— Nie sądzę. Śmierdziało psem — Biała Burza z niesmakiem zmarszczył nos. — Znaleźliśmy też psie odchody.

— Ech, pies — Ogniste Serce lekceważąco machnął ogonem. — Cóż, wszyscy wiemy, że Dwunożni zawsze przychodzą do lasu z psami. Psy biegają, pogonią wiewiórkę, a potem Dwunożni znów zabierają je do domu — zamruczał z rozbawieniem. — W całej tej sprawie niezwykłe jest to, że akurat temu psu udało się coś upolować.

Ku jego zaskoczeniu Biała Burza nie rozchmurzył się.

— Mimo wszystko chyba powinieneś przekazać patrolom, żeby miały oczy otwarte — miauknął.

— Dobrze — Ogniste Serce szanował starszego wojownika i nie zignorowałby jego rady, chociaż w głębi ducha uważał, że pies zapewne jest już daleko, zamknięty w domu Dwunożnych. Psy są hałaśliwe i przeszkadzają, ale on miał ważniejsze sprawy na głowie.

Przypomniała mu się jedna z nich, mianowicie żywność, kiedy podszedł za Białą Burzą do stosu ze zdobyczą z polowania. Jasna Łapa, uczennica Białej Burzy, oraz Obłoczna Łapa, którzy również wrócili z patrolu, już tam siedzieli.

— Spójrz tylko! — poskarżył się Obłoczna Łapa, kiedy Ogniste Serce zbliżył się do nich. Przewrócił łapą nornicę. — Same kości!

— Zostało mało zwierzyny — przypomniał mu Ogniste Serce, zauważając przy okazji, że na stosie leżało tylko kilka upolowanych zwierząt. — Wszystkie zwierzęta, które przeżyły pożar, głodują.

— Musimy znów iść na polowanie — miauknął Obłoczna Łapa, ugryzł nornicę i przełknął. — Pójdę, jak tylko zjem.

— Możesz później iść ze mną — zaproponował Ogniste Serce, wybierając srokę dla siebie. — Poprowadzę patrol.

— Nie, nie mogę czekać — wymamrotał Obłoczna Łapa, przeżuwając kolejny kęs. — Mógłbym zjeść ciebie, taki jestem głodny. Jasna Łapo, pójdziesz ze mną?

Jasna Łapa, która wytwornie jadła mysz, zerknęła pytająco na swojego mentora. Kiedy Biała Burza skinął głową, zerwała się.

— Jestem gotowa — miauknęła.

— No, dobrze — miauknął Ogniste Serce. Rozdrażniło go nieco, że w przeciwieństwie do kotki, Obłoczna Łapa nie zapytał go o pozwolenie, ale klan potrzebował zwierzyny, a oboje dobrze polowali. — Nie oddalajcie się zbytnio od obozu — ostrzegł.

— Ale najlepsza zwierzyna jest dalej, tam, gdzie pożar nie dotarł — sprzeciwił się Obłoczna Łapa. — Nic nam nie będzie, Ogniste Serce — zapewnił. — Najpierw upolujemy coś dla starszych.

Przełknął ostatni wielki kęs zdobyczy i skoczył w kierunku wyjścia z obozu. Jasna Łapa pobiegła za nim.

— Trzymajcie się z dala od domu Dwunożnych! — zawołał za nimi Ogniste Serce, przypomniawszy sobie, że Obłoczna Łapa zbyt chętnie odwiedzał kiedyś tamto miejsce. Uczeń zapłacił za to wysoką cenę, kiedy Dwunożni porwali go do swojego domostwa po przeciwnej stronie terytorium Klanu Wiatru. Pora zielonych liści zbliżała się do końca, czekał ich głód w porze nagich drzew; Ogniste Serce miał nadzieję, że jego ucznia nie skusi znów karma Dwunożnych.

— Uczniowie! — wymruczał Biała Burza, obserwując dwa młode koty oddalające się w podskokach. — Najpierw patrol poranny, a teraz jeszcze polowanie. Chciałbym mieć tyle energii — wybrał sobie kosa ze stosu, odsunął się nieco i przysiadł na ziemi, żeby zjeść.

Uporawszy się ze sroką, Ogniste Serce zobaczył Piaskową Burzę zbliżającą się ku niemu od strony legowiska wojowników. Słońce lśniło na jej jasnorudej sierści; wojownik podziwiał jej falujące futro.

— Masz ochotę przejść się ze mną na polowanie? — miauknął, kiedy podeszła bliżej.