Wojownicy. Cisza przed burzą, Wojownicy, Tom IV - Erin Hunter - ebook

Wojownicy. Cisza przed burzą, Wojownicy, Tom IV ebook

Erin Hunter

5,0
29,90 zł

lub
Opis

Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny 

Zdrajca Klanu Pioruna został wygnany. Jednak Ogniste Serce nie może pozbyć się wrażenia, że Tygrysi Pazur czai się w mrokach lasu i szykuje się do zemsty.

Nowy zastępca ma na głowie niemałe kłopoty – niezwykle gorące lato, ucznia skrywającego szokującą tajemnicę i przywódczynię, która stanowi cień samej siebie. A z każdym kolejnym upalnym dniem widmo nadciągającej burzy jest coraz bardziej realne...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 316

Oceny
5,0 (8 ocen)
8
0
0
0
0

Popularność




Tytuł oryginału: Rising Storm

Text and series concept © Working Partners Limited 2004

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2016

Wszystkie prawa zastrzeżone

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Konsultacja merytoryczna: Weronika Kolasińska

Kon­wer­sja: Grze­gorz Ka­li­siak | Pracownia Liternictwa i Grafiki

Projekt graficzny okładki: Hauptmann und Kompanie Werbeagentur

Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.

Wydanie I

ISBN 978-83-65122-11-7

Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Czechowska 10, 60-447 Poznań

www.nowabasn.com

KLANY

Klan Pioruna

PRZYWÓDCZYNI

Błękitna Gwiazda — niebieskoszara kocica ze srebrnym połyskiem wokół nozdrzy

ZASTĘPCA

Ogniste Serce — przystojny rudy kocur

MEDYCZKA

(kocur lub kotka, którzy posiedli zdolność leczenia)

Żółty Kieł — stara ciemnoszara kocica o szerokim, spłaszczonym pysku, wcześ­niej w Klanie Cienia

WOJOWNICY

(koty i kotki bez młodych)

Oszronione Futro — piękna biała kotka o niebieskich oczach

Biała Burza — duży biały kocur

Ciemna Pręga — czarno-szary pręgowany kocur krótkowłosy

Długi Ogon — jasny kocur z ciemnymi pręgami

Szybki Wiatr — szybki pręgowany kocur

Mysie Futro — mała ciemnobrązowa kotka

Zakurzona Skóra — masywny, ciemnobrązowy kocur, wcześniej zwany Zakurzoną Łapą

Piaskowa Burza — smukła, jasnoruda kotka, wcześniej zwana Piaskową Łapą

Paprociowe Futro — złoto-brązowy pręgowany kocur

UCZNIOWIE

(koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników lub medyków)

Rozżarzona Skóra — ciemnoszara kotka, uczennica Żółtego Kła

Prędka Łapa — czarno-biały kocur, uczeń Długiego Ogona

Jasna Łapa — biała kotka z rudymi plamami, uczennica Białej Burzy

Ciernista Łapa — złoto-brązowy pręgowany kocur, uczeń Mysiego Futra

Obłoczna Łapa — długowłosy biały kocur, uczeń Ognistego Serca

KARMICIELKI

(kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Brązowy Pysk — ładna pręgowana kotka (matka Paprotki i Jesionka)

Złoty Kwiat — kotka o jasnorudej sierści (matka Jeżynka i Brunatki)

Nakrapiany Ogon — jasno pręgowana kotka, najstarsza karmicielka (matka Śnieżka)

Wierzbowa Skóra — bardzo jasna szara kotka o niezwykle niebieskich oczach

KOCIĘTA

(nowo narodzone kocięta, a także kotki jeszcze zbyt młode, by zostać uczniami)

Paprotka — jasnoszara kotka z ciemniejszymi plamkami i jasnozielonymi oczami

Jesionek — jasnoszary kocurek z ciemniejszymi plamkami i ciemnoniebieskimi oczami

Jeżynek — ciemnobrązowy pręgowany kocurek z bursztynowymi oczami

Brunatka — szylkretowa kotka z zielonymi oczami

Śnieżek — biały kocurek z niebieskimi oczami

STARSZYZNA

(byli wojownicy i karmicielki)

Obcięty Ogon — duży ciemnobrązowy kocur z brakującą częścią ogona

Małe Ucho — szary kocur o bardzo małych uszach, najstarszy w Klanie Pioruna

Łaciata Skóra — mały czarno-biały kocur

Jedno Oko — jasnoszara kocica, najstarsza samica w Klanie Pioruna; właściwie nie widzi i nie słyszy

Pstrokaty Ogon — niegdyś ładna szylkretowa kocica o pięknej cętkowanej sierści

Klan cienia

PRZYWÓDCA

Nocna Gwiazda — niewielki, smukły czarny kocur , następca Złamanej Gwiazdy

ZASTĘPCA

Popielate Futro — szczupły, szary kocur

MEDYK

Cieknący Nos — mały szaro-biały kocur

WOJOWNICY

Gruby Ogon — brązowy, pręgowany kocur

Mokra Stopa — szary kocur

Mała Chmura — bardzo mały, brązowy kocur

Biała Szyja — czarny kocur z białą szyją i łapami

UCZNIOWIE

Brązowa Łapa — mały kocur, uczeń Grubego Ogona

Dębowa Łapa — mały, ciemnobrązowy kocur, uczeń Mokrej Stopy

KARMICIELKI

Poranna Chmura — mała, pręgowana kotka

Klan wiatru

PRZYWÓDCA

Wysoka Gwiazda — czarno-biały kocur o bardzo długim ogonie

ZASTĘPCA

Martwa Stopa — czarny kocur ze zwichniętą łapą

MEDYK

Kaszlący Pysk — brązowy kocur z krótkim ogonem

WOJOWNICY

Błotnisty Pazur — gibki, cętkowany kocur

Rozdarte Ucho — pręgowany kocur

Pojedynczy Wąs — młody, brązowy kocur

Mknący Potok — jasnoszara kotka

Biały Ogon — biała kotka

UCZNIOWIE

Pajęczynowa Łapa — ciemnoszary, pręgowany kocur, uczeń Błotnistego Pazura

Brunatna Łapa — szary, pręgowany kocur, uczeń Rozdartego Ucha

Janowcowa Łapa — rudo-biały kocur, uczeń Pojedynczego Wąsa

KARMICIELKI

Poranny Kwiat — szylkretowa kocica

Jesionowa Stopa — szara kotka

STARSZYZNA

Krucze Futro — czarny kocur o posiwiałym pysku i bokach pokrytych bliznami

Klan rzeki

PRZYWÓDCA

Krzywa Gwiazda — wielki jasno pręgowany kocur z krzywą szczęką

ZASTĘPCA

Lamparcie Futro — łaciata złota kotka

MEDYK

Muliste Futro — smukły, brązowy kocur

WOJOWNICY

Czarny Pazur — silnie umięśniony, czarny kocur

Kamienne Futro — szary kocur z zabliźnionymi uszami

Głośny Brzuch — ciemnobrązowy kocur

Szara Pręga — szary kocur o długiej sierści, były wojownik Klanu Pioruna

UCZNIOWIE

Ciężka Łapa — duży, pręgowany kocur, uczeń Czarnego Pazura

Cienista Łapa — ciemnoszara kotka, uczennica Kamiennego Futra

KARMICIELKI

Mglista Stopa — niebiesko-szara kotka

Omszona Skóra — brązowa, pręgowana kotka z białą łatą pod brodą

KOCIĘTA

Piórko — jasnoszara kotka z niebieskimi oczami

Burza — ciemnoszary kocurek z bursztynowymi oczami

STARSZYZNA

Szara Sadzawka — smukła, ciemnoszara kotka

Koty nie należące do klanów

Jęczmień — czarno-biały kocur żyjący na farmie blisko klanów

Krucza Łapa — smukły czarny kocur z białą końcówką ogona, były uczeń Klanu Pioruna

Księżniczka — jasnobrązowa kotka z charakterystyczną białą piersią; kot domowy

Łatek — pulchny, przyjazny, czarno-biały kocur żyjący w domu na skraju lasu

Czarna Stopa — duży, biały kocur z czarnymi łapami, były zastępca przywódcy Klanu Cienia

Głaz — srebrny, pręgowany kocur, były wojownik Klanu Cienia

Prolog

Po wysrebrzonym księżycowym światłem poszyciu leśnym poniosło się echo bolesnego jęku. W mroku pod jednym z krzaków na skraju polany leżały dwa koty. Jeden z nich skręcał się w bólu, bijąc długim ogonem o ziemię. Drugi kot podniósł się i pochylił głowę. Od wielu długich księżyców był medykiem, a jednak mógł tylko bezradnie przyglądać się, jak przywódcę klanu pokonuje ta sama choroba, która zabrała już tyle kotów. Nie znał ziela, które złagodziłoby bolesne skurcze i obniżyło gorączkę spowodowaną chorobą, więc ogarnięty frustracją zjeżył tylko łaciate szare futro, gdy przywódca klanu wstrząsnął się ponownie i wyczerpany padł na wyścielone mchem posłanie. Przerażony medyk pochylił się nad nim i powąchał. Przywódca wciąż oddychał, ale płytko i z wysiłkiem, a jego boki unosiły się ciężko przy każdym oddechu.

Ciszę leśną rozdarł wysoki dźwięk. Tym razem nie był to kot, a sowa. Medyk zamarł. Sowy niosły śmierć w lesie, porywając zwierzynę, a nawet kocięta, które za bardzo oddaliły się od matek. Medyk z niemą prośbą uniósł oczy do nieba, modląc się do duchów przodków, by wołanie sowy nie okazało się złowróżbnym znakiem. Wzrokiem starał się przebić gałęzie tworzące sklepienie legowiska, szukając na czarnym niebie Srebrnej Skóry. Jednak gwiazdozbiór zamieszkiwany przez Klan Gwiazdy zakryły chmury; medyk zadrżał ze strachu. Czy wojowniczy przodkowie porzucili klan na pastwę choroby siejącej spustoszenie w obozie?

W tej samej chwili między drzewami przemknął wiatr, poruszając kruchymi liśćmi. Wysoko nad głową chmury rozproszyły się, a przez sklepienie kryjówki przebił się delikatny promień jednej gwiazdy. Leżący w cieniu przywódca odetchnął głęboko i równo. W sercu medyka nadzieja podskoczyła jak ryba. Mimo wszystko Klan Gwiazdy ich nie porzucił.

Osłabły z ulgi medyk uniósł głowę, bezsłownie przesyłając wojowniczym przodkom podziękowania za uratowanie życia przywódcy klanu. Mrużąc oczy w świetle gwiazd, dosłyszał głosy duchów szepczące w głębi umysłu. Opowiadały mu o przyszłych wspaniałych bitwach, nowych terytoriach oraz jeszcze większym klanie powstającym z popiołów przeszłości. Medyk poczuł, jak fala radości przepływa mu od piersi aż do łap. Gwiazda obiecywała znacznie więcej niż tylko przetrwanie.

Nagle i bez ostrzeżenia promień światła przecięło szare skrzydło, zatapiając kryjówkę w ciemności. Medyk wycofał się głębiej i przywarł do ziemi, podczas gdy sowa spłynęła niżej i pazurami przeciągnęła po dachu kryjówki. Zapewne poczuła chorobę, która osłabiła przywódcę, i miała nadzieję na łatwą zdobycz. Jednak gęste gałęzie stanowiły dobrą osłonę.

Medyk słuchał powolnego bicia skrzydeł, kiedy sowa odlatywała w głąb lasu, potem usiadł z bijącym sercem i po raz kolejny przeczesał wzrokiem nocne niebo. Gwiazda znikła, tak jak sowa, w jej miejsce zapanowała ciemność. Medyk poczuł pod skórą zimny dreszcz śmierci łapiący go pazurami za serce.

— Słyszałeś? — zawołał jakiś kocur u wejścia do kryjówki podniesionym ze strachu głosem. Medyk szybko przecisnął się między gałęziami do wyjścia, wiedząc że klan będzie oczekiwał interpretacji znaku. Wojownicy, karmicielki i starszyzna — ci, którym zdrowie pozwoliło na opuszczenie legowisk — skupili się w cieniach po przeciwnej stronie polany. Medyk zatrzymał się na moment, nasłuchując pełnych niepokoju szeptów członków klanu.

— Co tu robi sowa? — syknął nakrapiany wojownik, którego oczy lśniły w ciemności.

— Nigdy aż tak nie zbliżają się do obozu — jęknął jeden ze starszyzny.

— Czy porwała jakieś młode? — zapytał inny wojownik, odwracając dużą głowę do stojącego obok kota.

— Tym razem nie — odparła srebrzysta karmicielka głosem stłumionym z bólu; choroba zabrała jej trójkę młodych. — Może jednak wrócić. Zapewne czuje naszą słabość.

— Wydawałoby się, że odstraszy ją zapach śmierci — na polanę kulejąc wszedł pręgowany wojownik. Łapy miał oblepione błotem, sierść zmierzwioną. Właśnie pogrzebał członka klanu. Miał do wykopania jeszcze dwa groby, ale nie miał już siły, by tego dokonać tej samej nocy. — Co z naszym przywódcą? — zapytał przez ściśnięte ze strachu gardło.

— Nie wiemy — odparł nakrapiany kocur.

— Gdzie medyk? — jęknęła karmicielka.

Koty rozglądały się po polance; medyk widział ich przerażone oczy błyskające w ciemnościach. Słyszał narastającą panikę w głosach; wiedział, że potrzebują pociechy i zapewnienia, że Klan Gwiazdy nie opuścił ich całkowicie. Zaczerpnąwszy powietrza, kot zmusił się, by położyć sierść gładko i wyszedł na polanę.

— Nie potrzebujemy medyka, żeby wiedzieć, iż głos sowy niesie śmierć — jęknął jeden ze starszyzny z oczami okrągłymi ze strachu.

— A ty skąd to wiesz? — zapytał zaczepnie nakrapiany wojownik.

— Właśnie — przytaknęła karmicielka, zerkając na starszego. — Klan Gwiazdy nie przemawia do ciebie! — odwróciła się do nadchodzącego medyka. — Czy sowa była znakiem? — miauknęła niespokojnie.

Z zakłopotaniem przebierając łapami, medyk starał się wykręcić od jednoznacznej odpowiedzi.

— Przemówił do mnie Klan Gwiazdy — oznajmił. — Widzieliście gwiazdę, która świeciła między chmurami?

Karmicielka pokiwała głową; oczy kotów wokół niej rozbłysły rozpaczliwą nadzieją.

— Co to znaczy? — zapytał starszy.

— Czy nasz przywódca przeżyje? — dodał pręgowany wojownik.

Medyk zawahał się.

— On nie może teraz umrzeć! — zawołała karmicielka. — Ma przecież dziewięć żywotów! Dostał je od Klanu Gwiazdy dopiero sześć księżyców temu!

— Klan Gwiazdy nie może dać mu nieskończonej siły — odparł medyk. — Jednak przodkowie o nas nie zapomnieli — ciągnął, starając się odsunąć od siebie obraz ciemnego skrzydła sowy zasłaniającego wąski promień światła. Gwiazda niesie nam nadzieję.

Z ciemnego zakątka polany dobiegł ich wysoki jęk; szylkretowa karmicielka pobiegła w kierunku jego źródła. Pozostali wpatrywali się w medyka wzrokiem błagając o pocieszenie.

— Czy Klan Gwiazdy wspominał o deszczu? — zapytał młody wojownik. — Od tak dawna nie padało, a deszcz mógłby oczyścić nasz obóz z choroby.

Medyk pokręcił głową.

— Nie o deszczu, ale o nowym dniu dla naszego klanu. W promieniu światła nasi przodkowie ukazali mi przyszłość — naprawdę wspaniałą przyszłość!

— Zatem przeżyjemy? — miauknęła karmicielka.

— Nie tylko przeżyjemy — zapewnił medyk. — Będziemy rządzili całym lasem!

Przez grupę przebiegły pełne ulgi szepty, rozległo się pierwsze mruczenie, niesłyszane w obozie od niemal księżyca. Jednak medyk odwrócił głowę, żeby ukryć drżenie wąsów. Modlił się, by klan nie dopytywał o sowę. Nie miał odwagi opowiedzieć im o straszliwym ostrzeżeniu, jakie Klan Gwiazdy dodał po tym, jak skrzydło sowy zasłoniło gwiazdę — że klan zapłaci za swój nowy dzień najwyższą możliwą cenę.

Rozdział 1

Ciepłe promienie słońca przebijały się przez baldachim liś­ci i odbijały od sierści Ognistego Serca. Wojownik przysiadł niżej, świadomy, że lśni jak bryła bursztynu na tle soczystej zieleni leśnego poszycia.

Krok za krokiem skradał się pod liśćmi paproci; zwietrzył sierpówkę. Sunął w ślad za apetycznym zapachem, aż wreszcie dojrzał pulchnego ptaka dziobiącego coś między paprociami.

Ogniste Serce wysunął pazury, czując w łapach dreszcz oczekiwania. Prowadził dziś poranny patrol i, po polowaniu trwającym przez całe przedpołudnie, mocno zgłodniał. Nadszedł właśnie szczyt sezonu łowieckiego, kiedy koty klanu obrastały tłuszczem, żywiąc się dobrze wykarmioną zwierzyną. I chociaż niewiele padało od czasu powodzi w porze nowych liści, las obfitował w pożywienie. Po uzupełnieniu zapasów w obozie, Ogniste Serce mógł zapolować na własny rachunek. Spiął mięśnie, gotów do skoku.

Nagle suchy wiatr przyniósł w jego stronę drugi zapach; wojownik przechylił głowę i otworzył pysk. Sierpówka też musiała coś poczuć, gdyż poderwała głowę i zaczęła rozkładać skrzydła, ale było już za późno — spod krzaku malin wystrzeliła biała smuga. Ogniste Serce patrzył zaskoczony, jak drugi kot skacze na ptaka, przytrzymuje go łapami przy ziemi i szybkim ruchem przegryza mu szyję.

Cudowny zapach świeżego mięsa połaskotał nozdrza Ognistego Serca. Wojownik wstał i wyszedł z zarośli, kierując się do puszystego białego kota.

— Dobra robota, Obłoczna Łapo — miauknął. — Do ostatniej chwili cię nie widziałem.

— Tak jak ten głupi ptak — parsknął Obłoczna Łapa, z zadowoleniem machając ogonem.

Ogniste Serce poczuł, jak sztywnieje mu kark. Obłoczna Łapa był nie tylko synem jego siostry, ale i jego podopiecznym. Ogniste Serce miał nauczyć go potrzebnych wojownikowi umiejętności, lecz także szanowania kodeksu wojownika. Młody kot był niezaprzeczalnie doskonałym myśliwym, lecz Ogniste Serce życzyłby sobie, by jego podopieczny nauczył się także większej pokory. W głębi serca zastanawiał się czasem, czy Obłoczna Łapa kiedykolwiek zrozumie wagę kodeksu wojownika — liczącą wiele księżyców tradycję lojalności i rytuały przekazywane z pokolenia na pokolenie wśród leśnych kotów.

Jednak Obłoczna Łapa urodził się w siedlisku dwunożnych, jego matką była kotka domowa i siostra Ognistego Serca, Księżniczka. Ogniste Serce przyniósł go do klanu jako małego kociaka. Z własnego gorzkiego doświadczenia wiedział, że koty klanu nie szanują swoich domowych pobratymców. Przez pierwszych sześć księżyców swojego życia Ogniste Serce mieszkał u Dwunożnych i niektóre koty z klanu nigdy nie pozwolą mu zapomnieć, że nie pochodzi z lasu. Niecierpliwie strzepnął ogonem. Wiedział, że zrobił wszystko, by dowieść swojej lojalności wobec klanu, lecz jego uparty uczeń to inna sprawa. Jeśli Obłoczna Łapa ma sobie zdobyć zrozumienie współplemieńców, będzie musiał nieco poskromić swoją arogancję.

— Dobrze, że jesteś szybki — zauważył Ogniste Serce. — Ale podchodziłeś z wiatrem. Nawet ja cię wyczułem, zanim cię zobaczyłem, ten ptak też cię poczuł.

Obłoczna Łapa najeżył białe futro.

— Wiem, że byłem z wiatrem! — warknął. — Ale widziałem, że łatwo będzie zaskoczyć tego głupiego gołębia, nawet jeśli mnie wyczuł.

Młody kot patrzył wyzywająco na Ogniste Serce, który poczuł, jak jego irytacja przechodzi w gniew.

— To sierpówka, nie gołąb! — parsknął. — A prawdziwy wojownik okazuje większy szacunek zdobyczy, która karmi jego klan.

— No jasne! — zawołał Obłoczna Łapa. — Nie widziałem, żeby Ciernista Łapa okazywał duży szacunek tej wiewiórce, którą przyciągnął wczoraj do obozu. Mówił, że takie głupie zwierzę dałoby się złapać nawet kociakowi.

— Ciernista Łapa jest tylko uczniem — odparł Ogniste Serce. — I tak jak ty, musi się wiele nauczyć.

— No, ale jednak ją złapałem, prawda? — burknął Obłoczna Łapa, z nadąsaną miną trącając łapą zdobycz.

— Być wojownikiem to coś więcej niż polowanie!

— Jestem szybszy niż Jasna Łapa i silniejszy od Ciernistej Łapy — wypalił Obłoczna Łapa. — Czego jeszcze chcesz?

— Twoi koledzy wiedzieliby, że prawdziwy wojownik nigdy nie podchodzi zwierzyny z wiatrem! — Ogniste Serce wiedział, że nie powinien dać się wciągnąć w kłótnię, lecz upór ucznia drażnił go niczym kleszcz w uchu.

— Wielkie rzeczy. Może ty podchodziłeś pod wiatr jak dobry wojownik, ale to ja go złapałem! — Obłoczna Łapa niemal wrzasnął ze złości.

— Cicho! — syknął Ogniste Serce, nagle skupiony na otoczeniu. Uniósł głowę i poniuchał powietrze. Las wydawał się dziwnie cichy, a głośne miauki Obłocznej Łapy odbijały się zbyt mocnym echem między drzewami.

— Co się dzieje? — uczeń rozejrzał się wokół. — Nic nie czuję.

— Ja też nie — przyznał Ogniste Serce.

— No, to o co chodzi?

— Tygrysi Pazur — odparł szybko Ogniste Serce.

Ciemny wojownik nawiedzał go we śnie, odkąd ćwierć księżyca temu został wygnany przez Błękitną Gwiazdę. Tygrysi Pazur usiłował zabić przywódczynię klanu, lecz Ogniste Serce powstrzymał go i odkrył przed całym klanem jego długotrwałe knowania. Od tego czasu Tygrysi Pazur nie pojawił się w okolicy, lecz teraz, wsłuchując się w leśną ciszę, Ogniste Serce poczuł lodowate pazury strachu ściskającego go za gardło. Zdawało się, że las też nasłuchuje, wstrzymując oddech. Ogniste Serce usłyszał echo pożegnalnych słów Tygrysiego Pazura: „Miej oczy otwarte, Ogniste Serce. Nasłuchuj. Oglądaj się za siebie. Pewnego dnia cię dopadnę, a wtedy zamienię cię w karmę dla wron”.

Ciszę przerwało miauknięcie Obłocznej Łapy.

— A co Tygrysi Pazur miałby tu robić? — parsknął. — Błękitna Gwiazda wygnała go z klanu!

— Wiem — przytaknął Ogniste Serce — ale tylko Klan Gwiazdy wie, dokąd poszedł. Mimo wszystko Tygrysi Pazur wyraźnie zapowiedział, że jeszcze tu wróci!

— Nie boję się tego zdrajcy.

— A powinieneś! — syknął Ogniste Serce. — Tygrysi Pazur zna te lasy nie gorzej niż wszystkie inne koty z Klanu Pioruna. Gdyby miał okazję, rozdarłby cię na strzępy.

Obłoczna Łapa prychnął i niecierpliwie obszedł swoją zdobycz.

— Odkąd Błękitna Gwiazda zrobiła cię swoim zastępcą, strasznie spoważniałeś. Idę sobie, jeśli chcesz mi zepsuć poranek strasząc opowieściami dla kociaków. Jestem na polowaniu dla starszych — i skoczył w krzak malin, zostawiając leżącego na ziemi martwą sierpówkę.

— Obłoczna Łapo, wracaj! — wrzasnął z wściekłością Ogniste Serce, a potem pokręcił głową. — A niech Tygrysi Pazur dostanie tego idiotę o mysim móżdżku! — zamruczał do siebie.

Uderzył ogonem o ziemię, podniósł sierpówkę i zaczął się zastanawiać, czy zanieść go do obozu w zastępstwie Obłocznej Łapy. „Wojownik powinien ponosić odpowiedzialność za swoją zdobycz” — uznał w końcu i rzucił ptaka w kępę wysokiej trawy. Podreptał w jego ślad i wygładził źdźbła, żeby ukryć pulchną sierpówkę, żałując, że nie może mieć pewności, czy Obłoczna Łapa powróci i zabierze ją z resztą zwierzyny dla głodnych starszych. Jeśli jej nie przyniesie, będzie chodził głodny, dopóki tego nie zrobi — postanowił. Uczeń musi się nauczyć, że nawet w porze nowych liści nie wolno marnować zdobyczy.

Słońce wspinało się coraz wyżej na niebie, paląc ziemię i wysysając wilgoć z liści na drzewach. Ogniste Serce zastrzygł uszami. W lesie panowała dziwna cisza, jakby jego mieszkańcy schowali się, czekając, aż wieczorny cień przyniesie ulgę po kolejnym dniu palącego upału. Cisza niepokoiła wojownika; w żołądku ścisnął go dreszcz niepewności. Może lepiej byłoby jednak poszukać Obłocznej Łapy.

„Próbowałeś ostrzec go przed Tygrysim Pazurem!” — Ogniste Serce niemal usłyszał znajomy głos przyjaciela, Szarej Pręgi, odbijający się echem w głowie. Zmarszczył się, kiedy przypłynęły gorzko-słodkie wspomnienia. Właśnie takie słowa usłyszałby teraz od byłego wojownika Klanu Pioruna. Obaj szkolili się wspólnie na wojowników, walczyli ramię w ramię, aż rozdzieliły ich miłość i tragedia. Szara Pręga zakochał się w kotce z innego klanu; gdyby Srebrny Strumień nie zmarła przy porodzie, być może Szara Pręga zostałby z Ognistym Sercem. Wojownik ponownie przywołał w pamięci obraz Szarej Pręgi niosącego dwójkę swoich kociąt na terytorium Klanu Rzeki, do którego należała ich zmarła matka. Ogniste Serce zgarbił się. Tęsknił za towarzystwem Szarej Pręgi i nadal niemal codziennie rozmawiał z nim bezsłownie. Tak dobrze znał swojego starego przyjaciela, że zawsze z łatwością wyobrażał sobie, co odpowiedziałby mu Szara Pręga.

Ogniste Serce zastrzygł uszami, otrząsając się ze wspomnień. Czas wracać do obozu. Jest teraz zastępcą przywódczyni Klanu Pioruna, musi zorganizować grupy łowieckie i patrole. Obłoczna Łapa będzie musiał poradzić sobie sam.

Sucha ziemia dudniła mu pod łapami, kiedy Ogniste Serce biegł w kierunku zbocza, u którego stóp leżał obóz. Na moment zawahał się i poddał fali dumy i przywiązania, jakie zawsze odczuwał, zbliżając się do swojego leśnego domu. Mimo że dzieciństwo spędził w siedlisku Dwunożnych, od pierwszej wędrówki po lesie wiedział, że to tu jest jego miejsce.

Obóz Klanu Pioruna krył się w gąszczu jeżyn. Skacząc w dół stromego zbocza, Ogniste Serce wybrał dobrze wydeptaną ścieżkę wiodącą do tunelu w ostrokrzewie prowadzącym do obozu.

Bladoszara karmicielka o imieniu Wierzbowa Skóra leżała przy wejściu do żłobka, grzejąc wydatny brzuch w porannym słońcu. Do niedawna zamieszkiwała legowisko wojowników, teraz, podczas oczekiwania na narodziny swojego pierwszego miotu, przeniosła się do żłobka, do innych karmicielek.

Obok niej Brązowy Pysk z uczuciem przyglądała się dwójce swoich kociąt, jak baraszkują na twardej ziemi, wzbijając obłoczki kurzu. Było to przybrane rodzeństwo Obłocznej Łapy. Kiedy Ogniste Serce przyniósł do klanu pierworodnego swojej siostry, Brązowy Pysk zgodziła się wykarmić bezbronnego kociaka. Obłoczna Łapa ostatnio został uczniem, już niedługo własne kociaki Brązowego Pyska też będą gotowe, by opuścić żłobek.

Szum głosów sprawił, że spojrzenie Ognistego Serca powędrowało do Wysokiego Głazu stojącego na końcu polany. W cieniu pod skałą zbierali się wojownicy; to na tym głazie stawała Błękitna Gwiazda, przywódczyni Klanu Pioruna, kiedy zwracała się do całego klanu. W grupie zebranych Ogniste Serce rozpoznał sierść Ciemnej Pręgi, drobną sylwetkę Szybkiego Wiatru oraz śnieżną głowę Białej Burzy.

Idąc cicho po spieczonej ziemi, Ogniste Serce usłyszał płaczliwy głos Ciemnej Pręgi wybijający się nad pozostałe:

— Więc kto poprowadzi południowy patrol?

— Ogniste Serce zdecyduje po powrocie z polowania — odparł spokojnie Biała Burza. Starszy wojownik najwyraźniej nie miał ochoty podzielać niechęci Ciemnej Pręgi.

— Powinien już tu być — jęknął Zakurzona Skóra, pręgowany brązowy kocur, który szkolił się na wojownika w tym samym czasie, co Ogniste Serce.

— Jestem! — oznajmił Ogniste Serce, przecisnął się między wojownikami i usiadł obok Białej Burzy.

— Skoro już wróciłeś, to może wyznaczysz południowy patrol? — miauknął Ciemna Pręga, kierując na Ogniste Serce zimne spojrzenie.

Pomimo chłodnego cienia rzucanego przez Wysoki Głaz, Ogniste Serce poczuł falę gorąca płynącą po sierści. Ciemna Pręga był najbliższy Tygrysiemu Pazurowi ze wszystkich członków klanu, więc teraz Ogniste Serce mimowolnie powątpiewał w szczerość jego oddania dla klanu, chociaż po wygnaniu byłego zastępcy przywódczyni Ciemna Pręga zdecydował się pozostać.

— Patrol poprowadzi Długi Ogon — miauknął Ogniste Serce.

Ciemna Pręga powoli przesunął spojrzenie z Ognistego Serca na Białą Burzę; wąsy mu zadrgały, a w oczach zaiskrzyła pogarda. Ogniste Serce przełknął nerwowo, zastanawiając się, czy powiedział coś głupiego.

— Ehm, Długi Ogon wyszedł z obozu ze swoim uczniem — wyjaśnił Szybki Wiatr zakłopotany. — Razem z Prędką Łapą wrócą dopiero wieczorem, pamiętasz?

Stojący obok Ciemna Pręga parsknął szyderczo. Ogniste Serce zazgrzytał zębami. Powinienem był wiedzieć!

— Dobrze, zatem, Szybki Wietrze, ty poprowadzisz. Weź Paprociowe Futro i Zakurzoną Skórę.

— Paprociowe Futro nie nadąży za nami — miauknął Zakurzona Skóra. — Wciąż kuleje po bitwie z włóczęgami.

— No dobrze, dobrze — odparł Ogniste Serce, próbując ukryć narastającą irytację i poczucie, że wybiera imiona na oślep. — Paprociowe Futro może ruszyć na polowanie z Mysim Futrem, i… i…

— Ja chciałabym iść z nimi na polowanie — zaoferowała się Piaskowa Burza, a Ogniste Serce rzucił rudej kotce wdzięczne spojrzenie — …i Piaskową Burzą — dokończył.

— A co z patrolem? Jeśli szybko nie zdecydujemy, słońce zacznie się zniżać! — przypomniał Ciemna Pręga.

— Ty możesz dołączyć do Szybkiego Wiatru — warknął Ogniste Serce.

— A co z patrolem wieczornym? — zapytała łagodnie Mysie Futro. Ogniste Serce spojrzał tępo na ciemnobrązową kotkę, czując nagłą pustkę w głowie.

W tej chwili tuż obok usłyszał ochrypłe miauknięcie Białej Burzy.

— Chciałbym poprowadzić wieczorny patrol — oznajmił. — Myślisz, że Prędka Łapa i Długi Ogon będą chcieli pójść ze mną, kiedy wrócą?

— Oczywiście — Ogniste Serce rozejrzał się po wpatrzonych w niego kotach; z ulgą skonstatował, że wydają się zadowolone.

Koty rozeszły się, zostawiając Ogniste Serce z Białą Burzą.

— Dziękuję — miauknął Ogniste Serce, pochylając głowę przed starszym wojownikiem. — Chyba powinienem był wcześniej zaplanować skład patroli.

— Z czasem będzie łatwiej — zapewnił go Biała Burza. — Wszyscy przyzwyczailiśmy się, że Tygrysi Pazur szczegółowo mówił nam, co i kiedy robić.

Ogniste Serce odwrócił wzrok, czując chłodny dreszcz.

— Poza tym na pewno wszyscy są bardziej podenerwowani niż zwykle — ciągnął Biała Burza. — Zdrada Tygrysiego Pazura wstrząsnęła całym klanem.

Ogniste Serce spojrzał na białego wojownika; zrozumiał nagle, że Biała Burza stara się go pocieszyć. Łatwo zapominał, że działania Tygrysiego Pazura stanowiły wielki szok dla klanu. On sam od dawna wiedział, że głód władzy popchnął zastępcę przywódczyni do morderstwa i kłamstw, lecz innym kotom trudno było uwierzyć, że nieustraszony wojownik zwrócił się przeciwko własnemu klanowi. Słowa Białej Burzy przypomniały Ognistemu Sercu, że chociaż on sam nie posiada jeszcze pewności siebie i autorytetu Tygrysiego Pazura, nigdy nie zdradziłby swojego klanu tak, jak zrobił to poprzedni zastępca.

Z zamyślenia wyrwał go głos Białej Burzy.

— Muszę iść do Brązowego Pyska. Powiedziała, że ma ze mną do pogadania — wojownik skłonił głowę. Ten pełen szacunku gest zaskoczył Ogniste Serce, który odwzajemnił się niezgrabnie w odpowiedzi.

Przyglądając się, jak Biała Burza odchodzi, Ogniste Serce poczuł burczenie w żołądku i przypomniał sobie soczystą sierpówkę złapaną przez Obłoczną Łapę. Przed legowiskiem uczniów siedziała szylkretowo-biała uczennica Białej Burzy, Jasna Łapa; Ogniste Serce postanowił sprawdzić, czy przyniosła starszym pożywienie. Podszedł do pniaka, na którym kotka myła sobie ogon. Jasna Łapa uniosła głowę.

— Dzień dobry, Ogniste Serce — przywitała się.

— Byłaś na polowaniu? — zapytał wojownik.

— Tak — odparła Jasna Łapa z błyszczącymi oczami. — Pierwszy raz Biała Burza wypuścił mnie samą z obozu.

— Jak poszło polowanie?

Jasna Łapa nieśmiało spuściła wzrok na ziemię.

— Dwa wróble i wiewiórka.

— Dobra robota — wymruczał Ogniste Serce. — Biała Burza na pewno był zadowolony.

Jasna Łapa pokiwała głową.

— Zaniosłaś zdobycz prosto do starszyzny?

— Tak — oczy Jasnej Łapy zamgliły się niepokojem. — Dobrze zrobiłam? — zapytała z obawą.

— Doskonale — zapewnił ją Ogniste Serce. Gdyby tak jego własny uczeń był równie godny zaufania. Obłoczna Łapa powinien już wrócić. Dwa wróble i wiewiórka nie zaspokoją głodu starszych. Postanowił ich odwiedzić, sprawdzić, czy upał za bardzo im nie dokucza. Zbliżając się do powalonego dębu, w którym starszyzna urządziła sobie legowisko, dosłyszał głosy dobiegające spomiędzy nagich gałęzi.

— Niedługo urodzą się młode Wierzbowej Skóry — to był głos Nakrapianego Ogona, najstarszej z karmicielek w żłobku, której jedyny kociak był wciąż słaby i mały po przebyciu białego kaszlu.

— Młode to zawsze dobry znak — miauknęła Jedno Oko.

— Klan Gwiazdy wie, że przyda nam się dobry omen — wymruczał Małe Ucho posępnie.

— Chyba nie przejmujesz się wciąż rytuałem? — wychrypiał Łaciata Skóra. Ogniste Serce wyobraził sobie starego biało-czarnego kocura, niecierpliwie strzygącego uszami w kierunku Małego Ucha.

— Czym? — miauknęła Jedno Oko.

— Ceremonią mianowania nowego zastępcy przywódczyni klanu — wyjaśnił Łaciata Skóra podnosząc głos. — Wiesz, kiedy odszedł Tygrysi Pazur, ćwierć księżyca temu.

— Uszy mi już co prawda nie służą, ale umysł wciąż działa! — odburknęła Jedno Oko. Koty słuchały w milczeniu, gdyż kotkę szanowano za mądrość, mimo jej porywczego charakteru. — Klan Gwiazdy nie ukarałby nas tylko za to, że Błękitna Gwiazda nie wyznaczyła nowego zastępcy przed zenitem księżyca — ciągnęła kotka. — Okoliczności były naprawdę niezwykłe.

— Ale to jeszcze pogarsza sprawę! — denerwowała się Nakrapiany Ogon. — Co Klan Gwiazdy pomyśli o klanie, w którym zastępca przywódczyni zwraca się przeciwko niej, a nowy zastępca zostaje mianowany dopiero, gdy zenit księżyca minął? Wygląda, że nie tylko nie umiemy utrzymać kotów w lojalności, ale nawet odpowiednio przeprowadzić ceremonii.

Ogniste Serce poczuł lodowaty dreszcz biegnący po kręgosłupie. Kiedy Błękitna Gwiazda dowiedziała się o zdradzie Tygrysiego Pazura i wygnała go z klanu, była zbyt wstrząśnięta, by przeprowadzić odpowiednie rytuały towarzyszące mianowaniu nowego zastępcy. Ogniste Serce został wyznaczony następcą Tygrysiego Pazura dopiero kolejnego dnia, co wiele kotów uznało za złowróżbny omen.

— Ogniste Serce został wyznaczony bez odpowiednich rytuałów, co zdarzyło się po raz pierwszy w moim życiu — miauknął poważnie Małe Ucho. — Obym nie miał racji, lecz mam przeczucie, że od wyznaczenia nowego zastępcy zaczyna się ciężki czas dla Klanu Pioruna.

Łaciata Skóra miauknięciem przyznał mu rację. Ogniste Serce poczuł, jak serce zaczyna mu walić mocniej. Czekał na uspokajające, mądre słowa Jednego Oka, lecz kocica nie odzywała się. Słońce świeciło na bezchmurnym błękitnym niebie, ale Ogniste Serce czuł chłód przejmujący do kości.

Odwrócił się od legowiska starszych; nie potrafiłby teraz stanąć z nimi pysk w pysk. Z niepokojem podreptał wzdłuż brzegu polany, ze wzrokiem wbitym w ziemię, zatopiony w rozmyślaniach. Gdy zbliżył się do żłobka, nagłe poruszenie przy wejściu sprawiło, że uniósł wzrok. Zawahał się, serce zabiło mu jeszcze mocniej, kiedy rozpoznał bursztynowe oczy Tygrysiego Pazura jarzące się wśród liści. Przerażony znajomym widokiem, Ogniste Serce zatrzymał się i wtedy uświadomił sobie, że patrzy na niego nie groźny wojownik, ale syn Tygrysiego Pazura — ­Jeżynek.

Czy Klan Pioruna odzyska dawną, utraconą w pożarze, świetność? Co knuje Tygrysi Pazur i Klan Cienia? Czy Błękitna Gwiazda dojdzie do siebie na czas?

Już w lutym piąty tom z cyklu „Wojownicy” — Niebezpieczna ścieżka