Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
W epoce gotowych odpowiedzi łatwo stracić własny głos
Jak myśleć odważnie i po swojemu w świecie pełnym opinii i sporów? Cezary Kluczyński pokazuje mechanizmy, które najczęściej zniekształcają nasze sądy – od pychy i potrzeby wygrywania dyskusji po presję propagandy oraz konformizmu. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, skąd biorą się nasze przekonania i kiedy okazują się bardziej cudze niż własne.
Autor nie proponuje gotowych odpowiedzi ani recept na nieomylność. Zamiast tego pomaga rozpoznać pułapki, które wypaczają nasze rozumienie rzeczywistości i utrudniają samodzielną refleksję.
To książka o tym, że myślenie wymaga odwagi. Bo choć nigdy nie daje gwarancji, może stać się drogą do prawdziwej niezależności. Dla tych, którzy chcą myśleć świadomie, nawet jeśli oznacza to rezygnację z wygodnej pewności i prostych odpowiedzi.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 204
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Cezary Kluczyński
Warunki myślenia
Niniejsza książka podejmuje zagadnienia epistemologiczne dotyczące warunków, metod i praktyki myślenia. Składają się na nią rozważania na temat możliwych orientacji procesu myślenia względem zawsze aktualnych zagrożeń wewnętrznych zdolnych go dezorganizować, takich jak pycha, emocje, potrzeba posiadania i wyrażania racji, dominacja lub monopolizacja komunikacji przez ubogi zestaw form wypowiedzi oraz potrzeba pozostawania w stale aktualnym stosunku do zmieniającej się rzeczywistości. Dotyczy to także nie mniej aktualnych zagrożeń zewnętrznych, które proces myślenia mogą sprowadzać na manowce, takich jak przywiązanie do grupowych przekonań, propaganda i liczni ludzie, którzy mylą się mimo swych najlepszych intencji i rozprzestrzeniają w świecie swoje błędne mniemania. Rozważane są tu stosunek myślenia i prawdy, techniczne przeszkody i techniczne możliwości refleksji nad rzeczywistością, właściwości ludzkiego intelektu, na których naturalnym ukształtowaniu można polegać, oraz te, których naturalne ukształtowanie należy przezwyciężyć, jeśli pragnie się skuteczności i postępu w myśleniu.
Chociaż książka nosi tytuł Warunki myślenia, zaznaczę od razu, że nie sposób jest wymienić w jednym miejscu wszystkich warunków myślenia, a nawet gdyby było to możliwe, pozostawałoby niepraktyczne. Znaczny postęp w tematach tu poruszonych został już poczyniony w przeszłości przez innych autorów i wysiłków ich postaram się nie duplikować. Wiele płaszczyzn, na których można by rozważać warunki myślenia, jest mi z tego czy innego powodu niedostępnych. Na trop pewnych płaszczyzn, całkiem dla innych ludzi oczywistych, jeszcze nie wpadłem. Jeśliby więc chcieć właściwie tę książkę zatytułować, należałoby poprzestać na tytule w rodzaju Wstępne uwagi na marginesie niektórych aspektów warunków myślenia lub na czymś podobnie wskazującym na niekompletność przedstawionych wysiłków. Ale jednocześnie do napisania tej książki ośmielał mnie fakt, że mało co jest tak rozproszone jak uwagi o warunkach myślenia, czynione przy okazji licznych ludzkich aktywności, literackich i nieliterackich. Tematykę warunków myślenia znaleźć można w filozofii, co oczywiste, ale także w antropologii, socjologii, psychologii, literaturze podróżniczej, eseistyce, publicystyce i w codziennych, nieutrwalanych nigdzie, próbach zrozumienia swojego i cudzego myślenia. Tym bardziej zasadne, bo niewzruszone wobec zarzutu niekompletności, będzie zebranie podobnych uwag w jednym miejscu, co niniejszym czynię. Niekompletność to rzecz w literaturze oczywista i niezależna od najtęższych nawet wysiłków, niech więc, raz jeszcze podkreślona, patronuje całości tej książki, ale już więcej nie będzie się tu za nią przepraszać.
Zajęcie się w tym wstępie w pierwszym rzędzie osobniczym charakterem myślenia ustanawia ogólne ramy zainteresowania niniejszej książki. Jednak napisanie, że kierowana jest ona do odbiorcy, który chciałby doskonalić się w myśleniu, byłoby zbyt śmiałe, autor bowiem nie może nic wiedzieć o tym, na jakim stopniu doskonałości w tym względzie znajduje się odbiorca i czy aby nie wyższym niż on sam. Niemniej intencją przyświecającą tej książce było nawiązanie dialogu z ludźmi, którzy rozważają podobne tematy, a zwłaszcza tymi, którzy dochodzą do odmiennych wniosków. Pragnienie wciągnięcia innych w swoje własne zainteresowania intelektualne jest tyleż powszechne i gorące, co płonne, więc uwagi o tym, o ile świat by się poprawił, gdyby każdy tematyką tu poruszaną zajął się i przejął, darujemy sobie. Zbyt często i zawsze na wyrost popada się w wiarę w poprawę funkcjonowania społecznego i intelektualnego, która miałaby wydarzyć się jedynie na skutek włączenia w powszechne mniemanie przekonań wierzącego, by ten przesąd tu powtarzać. Ludzi przekonanych o ważności zdolności myślenia, którą można rozwijać podobnie jak inne zdolności techniczne, nie trzeba dodatkowo namawiać, nieprzekonani zaś mogą się w każdej chwili zacząć dowiadywać, czy ich to pociąga, przez tę lekturę lub bez jej udziału. Czynności intelektualne należy realizować zgodnie z własnym usposobieniem, ambicjami i zainteresowaniami, a gdy czynnościom tym tego brakuje, zdają się na nic, i żadna siła, która by pochodziła tylko z zewnątrz i nie miała w nich stałego udziału, nie może w nich wzbudzić ani ambicji i zainteresowań, ani właściwego usposobienia.
Myślenie, jak się chce o nim mówić w tej książce, nie ogranicza się do samych mniej lub bardziej samodzielnych prób porządkowania własnych przekonań i dopomagania im w dojrzewaniu. Włączają się do niego też, jako uznawane za naturalne jego konsekwencje, akty wypowiedzi skierowane na zewnątrz. Nie uznaje się myślenia wyłącznie za funkcję psychiczną, ale przyznaje mu się swobodę w rozpropagowywaniu się na zewnątrz, zależnie od usposobienia indywiduum, aczkolwiek bez związku z treścią samego myślenia, i nie sugeruje się bynajmniej, że jedne treści myślenia mniej się nadają do rozpropagowywania na zewnątrz niż inne. Kierowanie treści myślenia na zewnątrz nie towarzyszy koniecznie myśleniu. Także ten, kto nie byłby zwodzony przez własne niedoskonałości i zewnętrzne wpływy na manowce życia intelektualnego, a kto by owoce swoich myśli zachowywał najściślej dla siebie, może odnieść z życia znaczną korzyść. Jest tak zresztą na ogół, że ludzie odnoszą korzyść z życia, w ciągu którego wzrośli jakoś dzięki swemu myśleniu, a nigdy nie uczynili z niego publicznego użytku, chociaż korzystali z jego owoców w życiu codziennym.
Zarzut niedostatku samodzielnego myślenia, tak często obracany w obelgę, nieraz bierze się tylko z pomylenia samodzielnego myślenia z myśleniem takim, jakie ktoś sam przejawia, uważa on bowiem za ściśle obiektywne to, cokolwiek sam myśli i ma pamięć o tym, jak to się w nim wytwarzało, a o cudzym myśleniu nic takiego nie wie. Kryteria samodzielności myślenia nie dają się jednak definitywnie skatalogować. Gdy się u kogoś zauważa brak samodzielności myślenia, to ma się na myśli nie więcej niż to, iż się widzi wyraźnie, jaki automatyzm, zabobon lub uproszczenie zdecydowały o ukształtowaniu myśli; gotowym jest się przejrzeć to na wskroś i tę przenikliwością zawstydzić posiadacza myśli. Iżby to samo miało się odnieść do podmiotu, który to innych tak błyskotliwie prześwietla, to już trudniej zaaprobować, bowiem trzeba się zdać na kogoś, by nas strofował według reguł znajdujących się poza naszym zasięgiem i temu samemu się poddać, co się innym aplikowało. Daje się z tego jednak wyprowadzić nauka, że każdemu w jakiejś dziedzinie można wytknąć niesamodzielne myślenie, a tym samym zarzut o niesamodzielność myślenia jest zawsze podnoszony przez tego, kto spogląda z pozycji doświadczenia na innego, który jeszcze jakiejś nauki nie odebrał i jakiegoś doświadczenia nie nabył. Samodzielne będzie takie myślenie, w którym łączy się wiedza o wszystkim, co na dany temat można pomyśleć, z umiejętnością wybrania tego, co myśleć należy. Tematów domagających się tak dokładnego opracowania jest niemal nieskończenie wiele, tak iż każdy ma coś, o czym zdolny jest samodzielnie pomyśleć, i mnogość obszarów, w których brak mu tej biegłości. Samodzielność myślenia jest względna i zależna od tego, kto na kogo patrzy, a także zawsze naznaczona jest tym, że ktoś inny może nawet bardziej krytycznie patrzeć na wszystkich uprzednio branych pod uwagę, i jako taka nie nadaje się na kryterium jakości przykładane do myślenia, bez względu na jego treść.
Na wyżyny kunsztu pracy intelektualnej mogą wznosić się w każdym czasie tylko nieliczni z żyjących, a podejmowanie i opracowywanie złożonych, wymagających umysłowo zagadnień stanowi domenę wąskiego grona indywiduów. Poprzeczka, do której starają się oni dorównać, w miarę upływu czasu wędruje wzwyż ze względu na kumulatywny charakter ludzkiej wiedzy. Tak przynajmniej przyjmuje się charakteryzować całość tych wysiłków – jako progres, a nie regres. Przyjmuje się też, że jako ogół wiemy teraz więcej, niż wiedzieliśmy wcześniej, a jeśli czegoś zapomnieliśmy, to nie dlatego, że nie zdołaliśmy tego przechować, ale ponieważ straciło to użyteczność i zostało zastąpione przez treść pilniejszą w danym czasie lub zostało zintegrowane i uzyskało rangę oczywistości. Jeśli adekwatność wysiłku intelektualnego ocenia się w perspektywie sumy ludzkiej wiedzy, wówczas kryterium przynależności do owego wąskiego grona indywiduów, które zdolne są ją poszerzać, nie będzie wyprowadzane z faktu wzniesienia się przez kogoś na jego prywatne wyżyny zdolności intelektualnych, a probierzem będzie sama suma ludzkiej wiedzy. Nie wynika z tego jednak, żeby powinność zmierzania ku własnym wyżynom intelektualnym była pomniejszona przez kryterium, które przynależność do wąskiego grona wybitnych indywiduów wywodzi z pomnażania sumy ludzkiej wiedzy (abstrahując od trudności wykazania, że ktoś faktycznie dokonał w swych wysiłkach jej pomnożenia). Myślenie poszczególnego człowieka na ogół nie pomnaża sumy ludzkiej wiedzy, ale fakt ten nie znosi powinności podejmowania się myślenia, powinność ta bowiem przede wszystkim jest powinnością indywidualną. Każdy na własną rękę musi się podejmować myślenia, ze względu na wymogi, jakie stawia sam proces wzrastania osobniczego, chociaż oczekiwanie to nie wynika z zachodzenia powszechnej zgody co do charakteru tego wzrastania ani też z jakiejś nieuniknionej okoliczności życia, spotykającej każdego. Ludzie bezrefleksyjni mogą przechodzić przez życie nie gorzej niż ludzie głęboko refleksyjni, z tym że kończą je nie lepsi, niż je zaczynali, nie dlatego nawet, żeby brak myślenia doprowadził ich do braku szlachetności i nadmiaru przewrotności, ale dlatego, że cokolwiek się z nimi stało na płaszczyźnie kształtowania ich stosunku do otoczenia, przydarzyło im się tylko, a nie stanowiło to ciągu skutków ich wyborów. Musi być więc myślenie jeśli nie tożsame, to przynajmniej pokrewne z używaniem wolnej woli, a brak jego – z zaniedbaniem używania wolnej woli. Nie chodzi tutaj o przyznanie tym, którzy myślą niechętnie, iżby też żadnej odpowiedzialności za swe czyny z tego tytułu nie mieli, ale o wskazanie, że ogólnorozwojowe cele życiowe nie obejdą się bez zaangażowania wolnej woli w ich wypełnianie. Jakkolwiek przeżywanie tylko tego, co się komuś przydarza, także składa się na doświadczenie, trudniej nadać temu wówczas wartość, skoro mogło się zdarzyć to na równi z czymkolwiek innym.
Pierwszorzędną ważność dla ogólnoludzkiego trwania, jeśli ktoś tylko na nie się zdobywa, lub dla takiegoż rozwoju, gdy ktoś także do niego dąży, ma zdolność myślenia, rozumiana jako umiejętność odkrycia rzeczywistości i dostosowania do niej swoich reakcji, znajomość narzędzi służących do jej interpretacji, zdolność zawiązywania relacji z tym, co nowego spotyka nas w życiu, i zdolność formułowania zbornych stanowisk względem otoczenia. Postulat przeniesienia ciężaru myślenia, którego treścią jest przede wszystkim przebieg każdego pojedynczego życia, na wąskie grupy specjalistów technokratycznych lub ideologicznie zapatrujących się pretendentów do organizowania życia zbiorowego, nigdy nie miał możliwości skutecznie się zrealizować, pomyśleć coś o sobie samych możemy bowiem tylko my sami, i skutkiem tego także my sami musimy to robić. Formy zbiorowego przeżywania rzeczywistości, narzucane przez ideologie o odcieniu kolektywistycznym, proponują każdemu człowiekowi to samo doświadczenie życiowe oparte na materialistycznych podstawach, ponieważ nic więcej o ludziach nie wiedzą poza znajomością ich podstawowych potrzeb życiowych. Jest jedynie logiczne, że skupiają się na tym, o czym są w stanie coś wiedzieć, a skutkiem ubocznym tego jest niechęć wyrażana wobec przejawów indywidualnej inicjatywy życiowej (analiza rządzących tym mechanizmów znajduje się poza zakresem tematycznym niniejszego rozważania). Pierwszorzędność obowiązku rozwoju własnej zdolności myślenia nie wynika z żadnych argumentów etyk indywidualistycznych, dla których podważenia można by znaleźć niejaki grunt, ale z samego faktu, iż tylko na tej osobniczej zdolności mogą się oprzeć wszystkie następne kroki o charakterze rozwojowym – tak te dokonywane w rodzinach, jak i czynności uczestnictwa w życiu publicznym i kulturowym. Na prawidłowo rozwiniętym i pielęgnowanym myśleniu osobniczym opiera się stałość prowadzenia się jednostki. Kształcenie zawodowe i wyższe, wychowanie etyczne, życie rodzinne – wszystko to są ważne składniki doświadczeń życia, niemniej katalizatorem ich może zostać tylko myślenie przeżyte wyłącznie przez tę jednostkę, której doświadczenia te dotyczą. Inaczej niepewne jest nawet, czy one jej faktycznie w dostatecznej mierze dotyczyły, jeśli bowiem relacji między doświadczeniami życia a jednostką nie charakteryzuje żaden osobisty stosunek jednostki wynikający z jej myślenia, ubożeją one do tego tylko, co można z pewnością powiedzieć o każdym innym analogicznym doświadczeniu.
Nurtom myślenia zbiorowego odmawia się tu przewagi jakościowej, pierwszeństwa lub dominacji, wbrew wpisanym w nie same i stale przejawianym oczekiwaniom w tym względzie, uznając je jedynie za idee zasiedlające myślenie indywidualne dla swoich ścisłych celów, jakkolwiek życiu zbiorowemu, którego są przejawami, nie odmawia się wartości, a wskazuje, iż pożyteczne jest, by w swych przejawach usługiwało jednostce. Człowiek o prawidłowo rozwiniętym myśleniu indywidualnym może włączyć do niego elementy myślenia zbiorowego, a nawet przyznać im pierwszeństwo, ale tylko wówczas, jeśli posiada już wykształcone myślenie indywidualne i wie, a nie jedynie przeczuwa lub całkiem ignoruje, kosztem czego przyznaje owo pierwszeństwo. Myślenie zbiorowe, zasiedlające przestrzeń, w której nie zdołało rozwinąć się myślenie indywidualne, upośledza tę możliwość rozwoju, nieraz trwale. Nie ma zresztą powodu, by się zgadzać na takie zasiedlenie nawet tymczasowo, chyba że u ludzi około drugiej dekady życia, dla których formy myślenia zbiorowego stanowią jeszcze typowe środki kształtowania osobowości.
Rozważanie zagadnienia tego, czy myślenie jest wyłącznie wtórne wobec rzeczywistości, czy tylko ją poprzedza, zastępuje uwaga, iż doświadczenie pokazuje, że myślenie zazębia się z rzeczywistością i pozostaje z nią w stosunku współtwórczym, tak iż jedno bez drugiego staje się najpierw nieznośne, a potem niemożliwe. Myślenie, gdy odmawia przyjmowania oddziaływania rzeczywistości, a samo chce na nią stale i kształtująco wpływać, staje się podobnie groźne do funkcjonowania indywiduum w sytuacji, o której nie da się nic pomyśleć takiego, co by na nią wpłynęło – czy to wówczas, gdy żyje się w więzieniu na poziomie zakładu karnego lub państwa, czy to z niedostatku zdolności poznawczych lub z niedostatku innych środków. Brak wpływu indywiduum na rzeczywistość podobne jest brakowi wpływu rzeczywistości na indywiduum. W obu przypadkach dominacja tylko jednego źródła siły sprawczej względem podmiotu, przez to, że nie pozwala dojść do głosu drugiemu źródłu, zaburza naturalne sprzężenie zwrotne, sprawujące funkcję korygującą i promujące rozwój osobniczy, jak też przynoszące korzyść samej rzeczywistości. Jednak to nie samo w całości ujęte myślenie stanowi przeszkodę przeciwko akceptowaniu wpływów rzeczywistości, a pewne jego funkcje wysuwające się na pozycję dominującą. Mogą one stanowić pochodne pychy i introwersji, aczkolwiek trzeba jeszcze dołączyć do niech pewną niechęć do świata zewnętrznego, przewrażliwienie na jego punkcie, dawne urazy względem niego lub szczególne okoliczności życiowe, pozwalające go unikać. Potrzeba podwyższone mniemanie o sobie połączyć z niskim mniemaniem o rzeczywistości, a wówczas możliwość uzyskiwania pierwotnych i zwrotnych informacji ze świata zanika i nic nie stoi już na przeszkodzie, by pielęgnować jednostronność źródeł funkcjonowania osobniczego. Z drugiej strony sytuacja, gdy to rzeczywistość kształtuje los człowieka poza jego kontrolą, którą odczuwa on jako brak sprawstwa i przymus podążania z prądem wydarzeń, wymaga szczególnego splotu okoliczności i rzadko jest skutkiem wyboru wolnej woli. Ta wszakże mogłaby zmienić swoją decyzję, jeśli akurat nie jest mowa o sytuacji, gdy ktoś sprzedał się w niewolę. Owe szczególne okoliczności zewnętrzne częstokroć mają charakter masowy lub wynikają z jakiejś wrodzonej lub nabytej psychicznej nieadekwatności i są zdolne wyrządzić krzywdę jednostce, jeśli hamują jej rozwój i marnują jej potencjał.
Wydawać by się mogło, że konieczność powszechnego współistnienia w człowieku jego własnego myślenia i wpływów zewnętrznych jawi się jako oczywista. W każdym razie dążenie ku temu współistnieniu w pierwszym odruchu polecilibyśmy każdemu, kto swoim zbytnim wychyleniem w jedną lub drugą stronę mąci nasz powszedni spokój, ale różnorodność subtelnych form jednostronnego przeżywania rzeczywistości i przejawów własnego intelektu przeczy tej pozornej oczywistości. Zewnętrznymi okolicznościami, które dominują nad indywiduum, nie będziemy się dłużej zajmować, ale formy myślenia odmawiające zasadności istnienia współtwórczej relacji z rzeczywistością wymagają wymienienia. Będą to więc wspomniane już szarże pychy, nietrudne do rozpoznania przez swoją natarczywość i powtarzalność treści. Będzie to potrzeba uniesienia się swoim życiem wewnętrznym, które przeżywa się z siłą doświadczenia religijnego i często w zastępstwie tego doświadczenia, chociaż tak przeżywane życie wewnętrzne nie ma głębi, która może być dostarczona przez przeżycie religijne, a raczej jest tak spłycone, jak tylko przeżycie religijne może być spłycone, dalej zachowując swój pozór. Będą to psychiczne rekonstrukcje jakichś powszechnych przeżyć pokoleniowych, o których wyobrażenie rozpala popkultura, i w niczym to nie przeszkadza, że formy tych przeżyć nie będą miały żadnych fizycznych cech oryginałów i będą wyłącznie przeżyciami wewnętrznymi. Będzie tu potrzeba posiadania racji, w której chęć wpływania na rzeczywistość łączy się z ignorowaniem płynących z niej sygnałów zwrotnych, co musi raz po raz doprowadzać do katastrofalnych przesileń, w których ustawicznie ignorowane przejawy ograniczeń stawianych przez rzeczywistość przypominają o sobie. Będzie to także wspomniane skrajnie introwertyczne przeżywanie wszystkich bodźców zewnętrznych i wewnętrznych, podbudowane jakimś filozoficznym stanowiskiem lub wynikające tylko z usposobienia charakteru. Znajdą się tu formy myślenia zbiorowego promowane przez polityczne ideologie, które za najskuteczniejsze narzędzie kształtowania rzeczywistości podług swoich planów uważają upowszechnienie prymatu tożsamości grupowych w relacjach między jednostkami, czemu sama rzeczywistość stawia opór. Każde inne oddanie się na służbę politycznym projektom, które mają ambicję przemiany społeczeństwa niezgodnie z jego usposobieniem, podobnie będzie zaliczać się do form myślenia niemogących zazębiać się z rzeczywistością w niekończącym się cyklu wzajemnych upomnień i korekt. Przyczyną jest to, że w program takich politycznych projektów wpisuje się brak szacunku do rzeczywistości, a stawiany przez nią opór wliczają one w poczet trudności wymagających przezwyciężenia, choć właściwie jest traktować go jako korektę wymagającą uwzględnienia. Powodem do ignorowania wpływu rzeczywistości może być w końcu niezdolność do objęcia jej złożoności połączona z nieprawidłową ambicją, by ją zawsze w pełni obejmować – nieprawidłową dlatego, że samo tylko niepojmowanie wszystkiego z docierających wpływów zewnętrznych, istniejące na podbudowie przekonania, że nikt nie ma takiego obowiązku, stanowi normalny przejaw myślenia o swoim stosunku do otoczenia. Niepełne pojmowanie rzeczywistości jest stanem permanentnym, z którego istnieniem należy się nauczyć sobie radzić.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Warunki myślenia
ISBN: 978-83-8423-568-3
© Cezary Kluczyński i Wydawnictwo Novae Res 2026
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody Wydawnictwa Novae Res.
REDAKCJA: Monika Turała
KOREKTA: Sebastian Surendra, Małgorzata Giełzakowska
OKŁADKA: Izabela Surdykowska-Jurek
Wydawnictwo Novae Res należy do grupy wydawniczej Zaczytani.
Grupa Zaczytani sp. z o.o.
ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia
tel.: 58 716 78 59, e-mail: [email protected]
http://novaeres.pl
Publikacja dostępna jest na stronie zaczytani.pl.
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
