W sidłach przestępcy - Daniel Bachrach - ebook + audiobook

W sidłach przestępcy ebook

Bachrach Daniel

3,8
4,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Opowiadanie kryminalne „warszawskiego Sherlocka Holmesa" z pierwszej połowy XX wieku, podane z pierwszej ręki. Daniel Bachrach, aspirant Urzędu Śledczego w Warszawie, wspomina sprawę kryminalną, którą prowadził. Nadeszło upalne lato 1924 roku. Komisarz policji śledczej Daniel Bachrach po wielu wyczerpujących zleceniach, szykuje się do wyjazdu na upragnione wakacje. W trakcie przygotowań, dzień przed urlopem, otrzymuje nagły telefon od swojego naczelnika. Pewna młoda hrabianka przed kilkoma dniami uciekła z domu w towarzystwie młodego chłopaka. Para prawdopodobnie udała się za granicę. W obawie przed zszarganiem opinii hrabiostwa, sprawa wymaga pełnej dyskrecji. Choć poszukiwania uciekinierów pokrzyżują wakacyjne plany komisarza, decyduje się na ich podjęcie. W zamian może liczyć na wysokie wynagrodzenie. Czy uda mu się sprowadzić hrabiankę do domu?

Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 34

Oceny
3,8 (4 oceny)
0
3
1
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Malwi68

Całkiem niezła

Czytając W sidłach przestępcy Daniela Bachracha, miałam wrażenie, jakbym sama przeniosła się do dusznej, międzywojennej Warszawy, gdzie dym cygar mieszał się z wonią perfum, a sekrety rodowej arystokracji przykrywał jedwab zasłon gabinetowych. To nie jest zwykła historia kryminalna – to autentyczna relacja aspiranta Urzędu Śledczego, który nie tylko ściga przestępców, ale też mierzy się z ograniczeniami swojej epoki. Podziwiam, jak Bachrach oddaje realia lat 20., nie siląc się na literackie ozdobniki. Jego styl to surowy, rzeczowy zapis śledztwa – a jednak w tej prostocie kryje się napięcie, którego nie powstydziłby się sam Conan Doyle. Komisarz, zmęczony, gotowy na upragniony urlop, nagle musi rzucić wszystko i wyruszyć na poszukiwanie zbuntowanej hrabianki. Czy robi to z ochotą? Niekoniecznie. Czy jednak daje się wciągnąć w grę, w której stawką jest coś więcej niż tylko reputacja arystokracji? Zdecydowanie tak. To opowieść dla tych, którzy cenią autentyzm, surowy styl i kryminalne ...
00



Daniel Bachrach

W sidłach przestępcy

Saga

W sidłach przestępcyJęzyk, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi. Zdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2019, 2020 Daniel Bachrach i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726534740

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

W sidłach przestępcy

Wszyscy Czytelnicy dobrze wiedzą, co po całorocznej, ciężkiej pracy oznacza urlop, toteż i ja z niecierpliwością oczekiwałem tego szczęśliwego dla mnie dnia, gdyż byłem rzeczywiście przepracowany.

Społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy, jak uciążliwa jest praca policjanta. W rzeczywistości policjant nie ma ustalonych godzin pracy i jest na służbie dzień i noc, czyli kiedy zajdzie tego potrzeba. Wystarczy chyba powiedzieć, że ja sam w 1923 roku, prowadząc śledztwo w głośnej podówczas sprawie napadu bandyckiego na szosie petersburskiej, gdzie zabity został inkasent fabryki drożdży „Henryków” Wulf Lent, nie wychodziłem z biura przez jedenaście dni i nocy, śpiąc w ubraniu w swoim gabinecie po trzy lub cztery godziny na dobę.

Latem 1924 roku nadszedł dla mnie wreszcie ów szczęśliwy dzień, gdyż następnego ranka miałem wyjechać do Krynicy na czterotygodniowy urlop. Poprzedniego wieczora zdałem wszystkie sprawy swojemu zastępcy i, pożegnawszy się z naczelnikiem i kolegami, udałem się do domu. Postanowiłem wieczór ów spędzić u siebie, by przyszykować się do podróży.

Około godziny dziesiątej zabrzmiał nagle dzwonek telefoniczny. Przeczuwając, że szykuje się jakaś niespodziewana praca, poleciłem powiedzieć, że mnie nie ma w domu. Po chwili powróciła służąca i zakomunikowała mi, że naczelnik prosi mnie do telefonu. Nie było rady, musiałem się zgłosić do aparatu.

– Muszę się z panem w bardzo ważnej sprawie natychmiast zobaczyć i czekam na pana w domu.

– Co się stało, panie naczelniku? Chyba nie zaszło w ostatniej chwili nic takiego, co by stanęło na przeszkodzie w moim urlopie?

Naczelnik roześmiał się.

– Obawiam się, że pan zgadł, ale mam wrażenie, że będzie pan mógł, pracując w tej sprawie, skorzystać jednocześnie i z urlopu. Zresztą niech pan zaraz przyjeżdża, bo to nie nadaje się na telefoniczne załatwienie.

Nie pozostało mi nic innego, jak ubrać się i pojechać do niego. W duchu przeklinałem mój zawód. Naczelnik oczekiwał mnie już i kiedy zajęliśmy miejsca w jego gabinecie rozpoczął:

– Jest to sprawa bardzo dyskretna. Przed niespełna godziną zwrócił się do mnie adwokat Z. Jest on pełnomocnikiem hrabiego O. z Lubelszczyzny. W rodzinie hrabiowskiej zaszła bardzo nieprzyjemna historia, mianowicie młoda hrabianka przed czterema dniami uciekła z domu w towarzystwie jakiegoś młodzieńca. Z obawy przed kompromitacją hrabiostwo nie zameldowało o tym policji i poszukiwania za zbiegami czynione były prywatną drogą, jednakże bez powodzenia. Dopiero dziś zrozpaczeni rodzice zdecydowali się przez ich pełnomocnika zgłosić się do nas. Ponieważ są wiadomości, iż parka uciekinierów znajduje się za granicą, prosił mnie adwokat Z., bym pana delegował do tej sprawy. Powiedziałem mu, że pan od dnia jutrzejszego znajduje się na urlopie, lecz mimo to prosił, abym się z panem skomunikował i starał nakłonić, by pan zajął się jednak tą sprawą. Wszelkie koszty pokrywa oczywiście hrabia, przy czym adwokat Z. zapewnił mnie, że w razie pomyślnego wyniku może pan liczyć na sutą nagrodę. Nie mogę pana oczywiście zmuszać, by się pan zrzekł słusznie należnego wypoczynku, mam jednak wrażenie, że urlop ten może pan spędzić za granicą i to tanim kosztem. Jak wynika ze słów adwokata, rodzinie chodzi o to, by pan ujął uciekinierkę i sprowadził z powrotem do domu.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.