3,99 zł
Opowiadanie kryminalne „warszawskiego Sherlocka Holmesa" z pierwszej połowy XX wieku, podane z pierwszej ręki. Daniel Bachrach, aspirant Urzędu Śledczego w Warszawie, wspomina sprawę kryminalną, którą prowadził. Na początku lat 20. w Polsce bardzo popularne stało się fałszowanie banknotów. Nielegalny biznes kusił szybkim zarobkiem obarczonym małym ryzykiem. Podrabianie pieniędzy w czasach, gdy były one drukowane w prywatnych drukarniach na kiepskim papierze było łatwością. Policja nie nadążała z wychwytywaniem fałszerzy i zamykaniem ich nielegalnych fabryk, które otwierano nawet za granicą.
Do urzędnika policji śledczej Daniela Bachracha zgłasza się mężczyzna, który w zamian za wysoką nagrodę, obiecuje doprowadzenie służby na trop jednej z nich. Propozycja brzmi zachęcająco, jednak czy nieznajomy zasługuje na zaufanie?
Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 16
Daniel Bachrach
Saga
Herszt fałszerzy w roli narzeczonego-oszustaJęzyk, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi. Zdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2019, 2020 Daniel Bachrach i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726534801
1. Wydanie w formie e-booka, 2020
Format: EPUB 2.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.
SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont
W 1922 r. cała Polska zalana była, jak w czasie powodzi, fałszywymi banknotami, przeważnie tysiącmarkowymi. Przyznać należy, że fałszerze mieli lekkie zadanie, gdyż banknoty drukowano wówczas w drukarniach prywatnych i wykonanie ich pozostawiało wiele do życzenia. Poza tym do wyrobu banknotów używano bardzo lichego papieru. A dodać należy, że ze względów oszczędnościowych zakupiona została we Wrocławiu matryca do wybijania wodnych znaków, która w czasie wojny używana była przez Niemców do drukowania bonów chlebowych. Fałszerzom udało się przekupić pracowników fabryki papieru w Sacrau pod Wrocławiem i uzyskać od nich odlew oryginalnych wodnych znaków.
Miałem bardzo dużo roboty w tępieniu fałszerzy,
albowiem fabrykacja odbywała się nie tylko w Polsce, ale i za granicą, przeważnie w Niemczech, gdzie w ciągu niespełna dwóch lat wykryłem trzy fabryki fałszywych tysiącmarkowych banknotów.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
