W poszukiwaniu projektu. Tom 2 - Grzegorz Malec (red.) - ebook

W poszukiwaniu projektu. Tom 2 ebook

Grzegorz Malec (red.)

0,0

Opis

Na jakie problemy teorii ewolucji drogą doboru naturalnego zwracał uwagę Karol Darwin? Czy teoria inteligentnego projektu zdała test Dawkinsa? Czy w ludzkim ciele występują struktury nieredukowalne? Czy matematyka potwierdza teorię inteligentnego projektu? Czy teoria ta jest falsyfikowalna? O jakich wyzwaniach mówi się współcześnie w kontekście teorii ewolucji biologicznej i chemicznej?

Oddajemy w ręce czytelników drugi tom wyboru tekstów ze strony internetowej „W Poszukiwaniu Projektu” (wp-projektu.pl). Strona działa od 2019 roku. Od tego czasu opublikowaliśmy tam setki interesujących artykułów, wywiadów i materiałów wideo. Niniejszy tom jest zbiorem najciekawszych tekstów z 2023 roku, które zostały podzielone na sześć grup tematycznych:

– Darwin i darwinizm,
– pochodzenie i rozwój życia,
– największe naukowe problemy teorii ewolucji biologicznej i chemicznej,
– zaprojektowane ciało,
– William A. Dembski vs. Jason Rosenhouse,
– falsyfikowalność teorii inteligentnego projektu.

Tom zawiera również przekład wcześniej niepublikowanego tekstu, który specjalnie dla polskich czytelników napisał William A. Dembski, amerykański matematyk.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 550

Rok wydania: 2024

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



W po­szu­ki­wa­niu pro­jektu. Wy­bór tek­stów. Tom 2.
Co­py­ri­ght © Fun­da­cja En Ar­che, War­szawa 2024
Re­dak­tor tomuGRZE­GORZ MA­LEC
Prze­kładBAR­TOSZ BA­GROW­SKI, KA­ZI­MIERZ JOD­KOW­SKI, WE­RO­NIKA KO­KOT, IWONA KU­KWA, DA­RIUSZ SA­GAN, JA­CEK UGLIK, JA­KUB UGLIK, ANNA WÓJ­CIK
Re­dak­cja ję­zy­kowaBE­ATA SA­RA­CYN
Re­dak­tor pro­wa­dzącyJA­CEK FRON­CZAK
Ko­rektaBAR­BARA MA­NIŃ­SKA
Pro­jekt okładkiMO­NIKA MA­KOW­SKA
SkładMA­RIA ANNA SZY­PRZAK
Wy­da­nie I
ISBN 978-83-67363-84-6
Fun­da­cja En Ar­che Al. Nie­pod­le­gło­ści 124 lok. 26 02-577 War­szawabiuro@enar­che.pl Księ­gar­nia in­ter­ne­towa enar­che.pl/ksie­gar­nia/

W PO­SZU­KI­WA­NIU PRO­JEKTU

Próby po­szu­ki­wa­nia pro­jektu są czymś po­wszech­nym. Pro­jektu po­szu­kuje ar­che­olog ba­da­jący wy­ko­pa­li­ska, astro­nom za­an­ga­żo­wany w pro­gram SETI czy kry­mi­no­log ba­da­jący miej­sce do­mnie­ma­nej zbrodni. Aby wie­dzieć, jak można wy­kryć pro­jekt, ba­da­cze po­trze­bują kry­te­riów jego roz­po­zna­wa­nia, a tego ro­dzaju kry­te­riów do­star­cza teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu. Naj­cie­kaw­szym za­sto­so­wa­niem tej kon­cep­cji są próby wy­kry­cia pro­jektu w przy­ro­dzie. Czy świat do­okoła nas – od ko­mórki po­przez czło­wieka aż do ca­łych ga­lak­tyk – po­wstał w wy­niku ślepo dzia­ła­ją­cych pro­ce­sów przy­rod­ni­czych? Czy za po­mocą me­tod na­uko­wych mo­żemy wy­kryć w nim pro­jekt? Wła­śnie temu za­sto­so­wa­niu teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu zo­stała po­świę­cona – za­ło­żona przez Fun­da­cję En Ar­che w 2019 roku – wi­tryna in­ter­ne­towa „W Po­szu­ki­wa­niu Pro­jektu” (https://wp-pro­jektu.pl/), któ­rej za­war­tość jest re­gu­lar­nie wzbo­ga­cana o nowe ar­ty­kuły, wy­wiady i po­le­miki. Se­ria wy­daw­ni­cza „W Po­szu­ki­wa­niu Pro­jektu” za­wiera wy­bór naj­cie­kaw­szych tek­stów za­miesz­czo­nych na stro­nie o tej sa­mej na­zwie. Pierw­szy tom uka­zał się w 2023 roku i składa się z ar­ty­ku­łów opu­bli­ko­wa­nych w 2022 roku.

Wpro­wa­dze­nie

Odda­jemy w ręce Czy­tel­nika drugi tom pu­bli­ka­cji zbio­ro­wej za­ty­tu­ło­wa­nej W po­szu­ki­wa­niu pro­jektu. Wy­bór tek­stów. Ty­tuł książki na­wią­zuje do strony in­ter­ne­to­wej „W Po­szu­ki­wa­niu Pro­jektu”, która działa od 2019 roku [https://wp-pro­jektu.pl/]. Naj­ogól­niej rzecz uj­mu­jąc, strona po­świę­cona jest za­gad­nie­niom po­cho­dze­nia i roz­woju ży­cia. Od roku 1859 – czyli od mo­mentu opu­bli­ko­wa­nia dzieła Ka­rola Dar­wina za­ty­tu­ło­wa­nego O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków – pro­ble­ma­tyka ta in­ten­syw­nie zaj­muje uczo­nych wielu spe­cja­li­za­cji i o róż­nych, czę­sto od­mien­nych po­glą­dach. Dar­win są­dził, że róż­no­rod­ność świata przy­rody oży­wio­nej jest efek­tem ewo­lu­cji drogą do­boru na­tu­ral­nego i że po­winna być roz­pa­try­wana tylko w ka­te­go­riach przy­rod­ni­czych. Ten an­giel­ski uczony sku­tecz­nie wpro­wa­dził do na­uki za­sadę na­tu­ra­li­zmu me­to­do­lo­gicz­nego, zgod­nie z którą wy­ja­śnie­nia na­ukowe po­winny być wolne od wy­ja­śnień nad­na­tu­ra­li­stycz­nych i ce­lo­wo­ścio­wych (te­le­olo­gicz­nych). Nie wszy­scy zga­dzają się z taką czy­sto na­tu­ra­li­styczną wi­zją na­uki. A ści­ślej bio­rąc – ogromna więk­szość uczo­nych ak­cep­tuje wy­móg braku od­wo­łań do przy­czyn nad­na­tu­ra­li­stycz­nych, ale sprze­ciw bu­dzi za­kaz uży­wa­nia wy­ja­śnień ce­lo­wo­ścio­wych. Zwo­len­nicy sto­so­wa­nia wy­ja­śnień ce­lo­wo­ścio­wych to mię­dzy in­nymi teo­re­tycy pro­jektu, a teo­ria, którą gło­szą, czyli teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu [in­tel­li­gent de­sign – ID], mówi, że w świe­cie przy­rody ist­nieją struk­tury za­pro­jek­to­wane, co można wy­ka­zać za po­mocą me­tod na­uko­wych. Oczy­wi­ście kry­te­ria roz­po­zna­wa­nia pro­jektu mają sze­ro­kie za­sto­so­wa­nie i nie do­ty­czą tylko świata przy­rody. Pro­jektu po­szu­kuje się w róż­nych dzie­dzi­nach na­uki (na przy­kład w ar­che­olo­gii czy kry­mi­na­li­styce) i w ży­ciu co­dzien­nym.

Strona in­ter­ne­towa „W Po­szu­ki­wa­niu Pro­jektu” za­wiera dzie­siątki tek­stów au­tor­stwa róż­nych uczo­nych, któ­rzy za­bie­rają głos w spra­wie po­szu­ki­wa­nia pro­jektu w przy­ro­dzie. Na stro­nie są pu­bli­ko­wane ar­ty­kuły za­równo przy­chylne teo­rii ID, jak i wo­bec niej kry­tyczne. Ni­niej­szy tom za­wiera wy­bór naj­cie­kaw­szych pu­bli­ka­cji z roku 2023. An­glo­ję­zyczne wer­sje tych tek­stów zo­stały pier­wot­nie za­miesz­czone na stro­nie „Evo­lu­tion News & Science To­day”, a ich tłu­ma­czami na ję­zyk pol­ski są: Bar­tosz Ba­grow­ski, Ka­zi­mierz Jod­kow­ski, We­ro­nika Ko­kot, Iwona Ku­kwa, Da­riusz Sa­gan, Ja­cek Uglik, Ja­kub Uglik i Anna Wój­cik (nie­które prze­kłady opu­bli­ko­wane w książce mogą się nie­znacz­nie róż­nić od tego, co Czy­tel­nik może prze­czy­tać na https://wp-pro­jektu.pl).

Wi­tryna „W Po­szu­ki­wa­niu Pro­jektu” zo­stała za­ło­żona przez Fun­da­cję En Ar­che. Fun­da­cja po­wstała w 2018 roku i, jak mo­żemy prze­czy­tać na jej stro­nie, „działa na rzecz na­uki i edu­ka­cji, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem na­uko­wych kon­cep­cji po­cho­dze­nia Wszech­świata i ży­cia, w tym czło­wieka. Za­ło­że­nia Fun­da­cji re­ali­zu­jemy po­przez wy­da­wa­nie ksią­żek oraz ini­cja­tywy na­ukowe – sty­pen­dia, kon­kursy, wspie­ra­nie ba­da­czy i na­ukow­ców, współ­pracę z uczel­niami w Pol­sce i za­gra­nicz­nymi ośrod­kami na­uko­wymi” [https://enar­che.pl/]. Szcze­gól­nie wartą pod­kre­śle­nia ini­cja­tywą Fun­da­cji jest dzia­łal­ność wy­daw­ni­cza, w ra­mach któ­rej pu­bli­ko­wane są dwie duże se­rie. Pierw­sza nosi na­zwę „Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt” i za­wiera prze­kłady naj­waż­niej­szych ksią­żek au­tor­stwa wio­dą­cych teo­re­ty­ków pro­jektu. Jest to pod­sta­wowa li­te­ra­tura dla wszyst­kich, któ­rzy chcą się za­po­znać z po­zy­tywną ar­gu­men­ta­cją na rzecz teo­rii ID. Druga se­ria – „Per­spek­tywy Na­uki” – do­ty­czy za­gad­nień bar­dziej ogól­nych. Fun­da­cja En Ar­che pu­bli­kuje rów­nież mniej­sze se­rie, czego przy­kła­dem są cy­kle „Wy­jąt­kowy Ga­tu­nek” i „O Po­cho­dze­niu”. Fun­da­cja stoi na sta­no­wi­sku, że każda do­brze uar­gu­men­to­wana teo­ria za­słu­guje na uwagę uczo­nych, a te teo­rie, które po­wszech­nie uznaje się za obo­wią­zu­jące, nie po­winny być po­zba­wione kry­tycz­nej ana­lizy. Zgod­nie z tym po­dej­ściem w 2023 roku w Kra­ko­wie zo­stała zor­ga­ni­zo­wana gło­śna de­bata, w któ­rej nad moż­li­wo­ścią wy­kry­cia pro­jektu w przy­ro­dzie dys­ku­to­wali: bio­che­mik Mi­chael Behe, bio­log ewo­lu­cyjny Ri­chard Stern­berg, fi­lo­zof bio­lo­gii Mi­chael Ruse i pa­le­obio­log Mał­go­rzata Mo­czy­dłow­ska-Vi­dal. W tym sa­mym roku na Uni­wer­sy­te­cie Zie­lo­no­gór­skim Fun­da­cja zor­ga­ni­zo­wała ko­lejną de­batę, w któ­rej udział wzięli bio­log Ma­riusz Ka­sprzak i bio­che­mik Mi­chael Den­ton – tym ra­zem dys­ku­tanci pró­bo­wali usta­lić, czy dar­wi­now­ska teo­ria ewo­lu­cji znaj­duje się w kry­zy­sie.

Tom drugi W po­szu­ki­wa­niu pro­jektu. Wy­bór tek­stów za­wiera prze­kłady 49 tek­stów (opu­bli­ko­wa­nych pier­wot­nie na stro­nie „Evo­lu­tion News & Science To­day”) po­gru­po­wa­nych w sześć czę­ści, obej­muje także je­den tekst na­pi­sany spe­cjal­nie dla strony „W Po­szu­ki­wa­niu Pro­jektu”. W to­mie mie­ści się rów­nież prze­kład ar­ty­kułu na­pi­sa­nego spe­cjal­nie na tę oka­zję.

Pierw­szy tekst tomu to prze­kład wcze­śniej nie­pu­bli­ko­wa­nego ar­ty­kułu na­pi­sa­nego przez ame­ry­kań­skiego ma­te­ma­tyka i fi­lo­zofa pol­skiego po­cho­dze­nia Wil­liama Demb­skiego. Au­tor zwraca uwagę na to, że ma­te­ria­li­stycz­nie zo­rien­to­wani uczeni na­rzu­cili an­ty­te­le­olo­giczną in­ter­pre­ta­cję zja­wisk i pro­ce­sów przy­rod­ni­czych. Tym­cza­sem już w 1998 roku na­kła­dem Cam­bridge Uni­ver­sity Press uka­zało się pierw­sze wy­da­nie książki Wnio­sko­wa­nie o pro­jek­cie (dru­gie, roz­sze­rzone wy­da­nie na­pi­sane wspól­nie z Win­sto­nem Ewer­tem zo­stało opu­bli­ko­wane przez Di­sco­very In­sti­tute Press pod ko­niec 2023 roku), na stro­nach któ­rej Demb­ski przed­sta­wił me­todę wy­kry­wa­nia pro­jektu. Me­toda ta po­zwala od­róż­nić struk­tury po­wstałe na dro­dze pro­ce­sów przy­rod­ni­czych od tych, co do któ­rych za­sad­nie mo­żemy wnio­sko­wać, że są efek­tem pro­jektu – czyli cha­rak­te­ry­zują się zło­żo­no­ścią i po­do­bień­stwem do wzor­ców, które zgod­nie z na­szą wie­dzą po­wstały wsku­tek ce­lo­wego dzia­ła­nia. Demb­ski zwraca uwagę, że twier­dze­nia teo­re­ty­ków pro­jektu są de­pre­cjo­no­wane w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, gdzie czę­sto nie­słusz­nie trak­tuje się teo­rię in­te­li­gent­nego pro­jektu jako nową formę kre­acjo­ni­zmu. Re­wo­lu­cja pro­wa­dząca do zmiany pa­ra­dyg­matu w na­ukach przy­rod­ni­czych może więc wy­buch­nąć w in­nym kraju, być może – jak przy­pusz­cza Demb­ski – w Pol­sce.

Część pierw­sza – Dar­win i dar­wi­nizm – za­wiera sześć tek­stów. Au­to­rem pierw­szego jest ame­ry­kań­ski hi­sto­ryk na­uki Mi­chael Flan­nery, który dzieli się swo­imi re­flek­sjami w sto sześć­dzie­siątą rocz­nicę pu­bli­ka­cji książki Ka­rola Dar­wina O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków. Flan­nery twier­dzi, że opus ma­gnum an­giel­skiego przy­rod­nika od­nio­sło wielki suk­ces wy­daw­ni­czy nie z uwagi na ja­kość ar­gu­men­ta­cji, ale dla­tego, że Dar­win po­sia­dał wy­jąt­kowy dar re­to­ryczny i po­tra­fił bar­dzo zręcz­nie in­ter­pre­to­wać fakty. Na tej pod­sta­wie za­ry­so­wał pewną moż­li­wość, którą na­stęp­nie uznał za ko­niecz­ność, ma­jąc na­dzieję, że braki em­pi­ryczne teo­rii zo­staną za­peł­nione przez przy­szłe od­kry­cia.

Au­to­rem dru­giego tek­stu jest ame­ry­kań­ski ad­wo­kat i fi­lo­zof Her­man B. Bo­uma, który przed­sta­wia li­stę dzie­się­ciu naj­po­waż­niej­szych ar­gu­men­tów Dar­wina prze­ciwko jego wła­snej teo­rii. Ar­gu­menty te do­ty­czyły: 1) zło­żo­nej bu­dowy oka, 2) wy­stę­po­wa­nia po­dob­nych na­rzą­dów u da­leko spo­krew­nio­nych ga­tun­ków, 3) ist­nie­nia róż­nych na­rzą­dów peł­nią­cych tę samą funk­cję u bli­sko spo­krew­nio­nych ga­tun­ków, 4) czę­ści o nie­wiel­kim zna­cze­niu, 5) zło­żo­nych in­stynk­tów, 6) bez­pł­cio­wych mró­wek, 7) oczu pła­stugi, 8) braku form przej­ścio­wych w za­pi­sie ko­pal­nym, 9) braku form przej­ścio­wych na­wet w ob­rę­bie po­szcze­gól­nych for­ma­cji geo­lo­gicz­nych i 10) na­głego po­ja­wie­nia się no­wych form ży­cia.

Tekst trzeci, któ­rego au­to­rem jest bry­tyj­ski ję­zy­ko­znawca i li­te­ra­tu­ro­znawca Neil Tho­mas, do­ty­czy błę­dów prze­su­nię­cia ka­te­go­rial­nego po­peł­nio­nych przez Dar­wina oraz ich kon­se­kwen­cji. Tho­mas pod­kre­śla, że Dar­win był pod wra­że­niem geo­lo­gicz­nych po­glą­dów Char­lesa Ly­ella, który utrzy­my­wał, że sko­rupa Ziemi prze­cho­dzi po­wolne zmiany spo­wo­do­wane dzia­ła­niem pro­ce­sów czy­sto przy­rod­ni­czych (wy­pię­trza­nie się gór, ero­zja skał itp.). Dar­win prze­jął ten po­gląd Ly­ella i za­sto­so­wał go rów­nież do świata przy­rody oży­wio­nej. Tho­mas zwraca uwagę, że sam Ly­ell nie był zwo­len­ni­kiem tego ro­dzaju eks­tra­po­la­cji, po­nie­waż są­dził, iż przy­roda oży­wiona za­sad­ni­czo różni się od nie­oży­wio­nej, a za­sada, która ma za­sto­so­wa­nie do tej dru­giej, nie­ko­niecz­nie musi się sto­so­wać do pierw­szej. Tho­mas po­dej­muje rów­nież za­gad­nie­nie pre­cy­zyj­nego do­stro­je­nia Wszech­świata i twier­dzi, że na­leży odejść od za­sady ko­per­ni­kań­skiej na rzecz po­glądu o szcze­gól­nym zna­cze­niu Ziemi we Wszech­świe­cie.

Neil Tho­mas jest rów­nież au­to­rem czwar­tego tek­stu. Twier­dzi on, że głów­nym ce­lem książki Dar­wina O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków było przed­sta­wie­nie no­wego, ma­te­ria­li­stycz­nego mitu po­cho­dze­nia. Tho­mas ana­li­zuje po­gląd Dar­wina, zgod­nie z któ­rym do­bór od­by­wa­jący się w sta­nie przy­rody przy­po­mina dzia­ła­nia ho­dow­ców zwie­rząt prze­zna­cza­ją­cych do roz­rodu osob­niki ma­jące okre­ślone ce­chy. An­giel­ski przy­rod­nik twier­dził, że moż­li­wo­ści do­boru na­tu­ral­nego są dużo więk­sze niż to, co można uzy­skać w sta­nie udo­mo­wie­nia, po­nie­waż działa on w ogrom­nych od­stę­pach czasu i na nie­mal nie­zli­czo­nych przed­sta­wi­cie­lach róż­nych ga­tun­ków, dla­tego trudno wąt­pić, że wie­lo­po­ko­le­niowy pro­ces za­cho­wa­nia i prze­ka­zy­wa­nia uży­tecz­nych cech może do­pro­wa­dzić do po­wsta­nia no­wych pla­nów bu­dowy i no­wych ga­tun­ków. Tho­mas jest zda­nia, że na rzecz po­glądu dar­wi­now­skiego nie prze­ma­wiały żadne dane em­pi­ryczne znane w dru­giej po­ło­wie XIX wieku, a z bie­giem lat sy­tu­acja sta­wała się co­raz trud­niej­sza dla ewo­lu­cjo­ni­stów. Oka­zało się – jak kon­ty­nu­uje – że teo­ria do­boru na­tu­ral­nego jest mi­ra­żem, swo­jego ro­dzaju kon­cep­tem po­etyc­kim sku­tecz­nie ma­sku­ją­cym brak pod­staw em­pi­rycz­nych.

W tek­ście pią­tym Neil Tho­mas zwraca uwagę na po­glądy kla­sy­ków – Ary­sto­te­lesa i To­ma­sza z Akwinu – że wszystko, co ist­nieje, musi mieć źró­dło swo­jego ist­nie­nia, czyli co­fa­jąc się w łań­cu­chu przy­czyn, mu­simy prę­dzej czy póź­niej dojść do pierw­szej przy­czyny spraw­czej. Ten po­gląd za­sad­ni­czo do­mi­no­wał aż do po­łowy XIX wieku (co nie zna­czy, że nie był kry­ty­ko­wany). Tho­mas pod­kre­śla, że wraz z pu­bli­ka­cją dzieła O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków do­szło do re­ha­bi­li­ta­cji ato­mi­zmu, a wraz z nim po­wró­ciła do łask hi­po­teza przy­padku. Dar­win – jak kon­ty­nu­uje – przed­sta­wił światu an­ty­te­le­olo­giczną wi­zję przy­rody, a zwo­len­nicy tego fi­lo­zo­ficz­nego po­glądu na świat za­dbali o to, aby osąd Dar­wina zo­stał uznany za em­pi­rycz­nie po­twier­dzoną teo­rię na­ukową. Tho­mas twier­dzi, że triumf ogło­szony przez dar­wi­ni­stów jest nie­uza­sad­niony i na­dal wię­cej nie wiemy niż wiemy o po­cho­dze­niu ży­cia.

W ostat­nim tek­ście w tej czę­ści Neil Tho­mas za­sta­na­wia się, czy dar­wi­now­ska kon­cep­cja do­boru na­tu­ral­nego jest za­ma­sko­waną teo­lo­gią przy­rody. Zwraca uwagę na po­glądy La­marcka, który utrzy­my­wał, że w or­ga­ni­zmach drze­mie we­wnętrzna siła umoż­li­wia­jąca im roz­wój i cią­głe do­sto­so­wy­wa­nie się do wa­run­ków śro­do­wi­sko­wych. Dar­win ofi­cjal­nie od­ciął się od po­glą­dów La­marcka, ale – jak twier­dzi Tho­mas – nie­ofi­cjal­nie cią­gle z nich czer­pał. An­giel­ski przy­rod­nik za­pro­po­no­wał kon­cep­cję, która w czy­sto przy­rod­ni­czych ka­te­go­riach miała sta­no­wić wy­ja­śnie­nie zło­żo­no­ści or­ga­ni­zmów. Nie­mniej sto­pień skom­pli­ko­wa­nia nie­któ­rych struk­tur bio­lo­gicz­nych wy­my­kał się tej kon­cep­cji. Me­cha­nizm do­boru na­tu­ral­nego – jak kon­ty­nu­uje Tho­mas – nie mógł pro­wa­dzić do po­wsta­nia no­wych, zło­żo­nych struk­tur, a je­dy­nie utrwa­lał mniej istotne zmiany, dla­tego Dar­win stop­niowo przy­pi­sy­wał co­raz więk­szą moc temu me­cha­ni­zmowi aż do tego stop­nia, że jego teo­ria stała się swo­jego ro­dzaju mi­sty­cy­zmem przy­rody, czyli za­ma­sko­waną teo­lo­gią przy­rody.

Druga część – Po­cho­dze­nie i roz­wój ży­cia – rów­nież za­wiera sześć tek­stów. Au­to­rem pierw­szego jest ame­ry­kań­ski praw­nik Eric H. An­der­son. Tekst do­ty­czy abio­ge­nezy i jest ko­men­ta­rzem do ar­ty­kułu opu­bli­ko­wa­nego na ła­mach cza­so­pi­sma „Na­ture”, w któ­rym au­to­rzy za­sta­na­wiają się, czy abio­ge­neza prze­bie­gała drogą od RNA do DNA, czy może RNA i DNA ist­niały jed­no­cze­śnie. Ba­da­cze opo­wie­dzieli się za drugą moż­li­wo­ścią, ale – jak twier­dzi An­der­son – nie wnosi to wiele do pro­ble­ma­tyki po­wsta­nia pier­wot­nych form ży­cia, po­nie­waż pro­ces ten wy­ma­gałby zaj­ścia wielu ko­rzyst­nych oko­licz­no­ści, a żadna na­tu­ra­li­styczna kon­cep­cja nie przed­sta­wia, jak mógłby się zi­ścić taki sce­na­riusz. An­der­son zwraca uwagę, że czym in­nym jest po­sia­da­nie nie­któ­rych ele­men­tów skła­do­wych, a czym in­nym ich wy­ko­rzy­sta­nie do utwo­rze­nia w pełni funk­cjo­nal­nego sys­temu. Do tego po­trzebna jest in­for­ma­cja, sko­or­dy­no­wane dzia­ła­nie i ce­lo­wość, a bio­lo­gia ewo­lu­cyjna nie sto­suje ta­kich ka­te­go­rii, więc – jak kon­ty­nu­uje au­tor – uczeni mu­szą za­do­wa­lać się je­dy­nie wy­obraź­nią.

Au­to­rem dru­giego tek­stu jest ame­ry­kań­ski geo­log Ca­sey Lu­skin. Ko­men­tuje on test za­pro­po­no­wany przez Ri­charda Daw­kinsa, który miałby roz­strzy­gnąć spór mię­dzy dar­wi­ni­zmem a teo­rią in­te­li­gent­nego pro­jektu. Daw­kins twier­dzi, że je­żeli ta pierw­sza teo­ria jest słuszna, to na pod­sta­wie każ­dego genu w da­nej gru­pie or­ga­ni­zmów można uzy­skać po­dobne drzewo ży­cia, a je­żeli słuszna jest ta druga, to pro­jek­tant mógłby wy­bie­rać lep­sze geny, to­też nie uzy­ska­li­by­śmy drzewa po­do­bieństw ge­ne­tycz­nych. Lu­skin zwraca uwagę, że ten test zo­stał przed­sta­wiony w 2009 roku i od tego czasu uczeni zse­kwen­cjo­no­wali ogromną liczbę ca­łych ge­no­mów, a wy­niki, ja­kie uzy­skali, nie prze­ma­wiają na rzecz dar­wi­now­skiej teo­rii ewo­lu­cji, ale jej kon­ku­rentki – teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu.

Au­to­rem ko­lej­nych trzech tek­stów jest ame­ry­kań­ski fi­zyk Eric He­din. Au­tor wy­ja­śnia, czym jest za­padka in­for­ma­cyjna: jest to pe­wien me­cha­nizm lub pro­ces po­wo­du­jący wzrost za­war­to­ści in­for­ma­cji i unie­moż­li­wia­jący jej spa­dek. Twier­dzi, że na­tu­ra­li­styczne próby wy­ja­śnień zło­żo­no­ści ży­cia za po­mocą kon­cep­cji za­padki in­for­ma­cyj­nej są nie­uza­sad­nione, po­nie­waż za wzrost zło­żo­nej wy­spe­cy­fi­ko­wa­nej in­for­ma­cji za każ­dym ra­zem od­po­wiada in­te­li­gen­cja. He­din zwraca rów­nież uwagę na uogól­nioną drugą za­sadę ter­mo­dy­na­miki, która pro­wa­dzi do wnio­sku, że nie­kie­ro­wane pro­cesy na­tu­ralne nie mogą zwięk­szać za­war­to­ści in­for­ma­cji w ukła­dzie za­mknię­tym, dla­tego też tego ro­dzaju pro­cesy nie mogą być przy­czyną po­wsta­nia ży­cia. Pro­cesy na­tu­ralne – jak kon­ty­nu­uje He­din – pro­wa­dzą je­dy­nie do utraty in­for­ma­cji.

Ostatni tekst w tej czę­ści na­pi­sał ame­ry­kań­ski li­te­ra­tu­ro­znawca Jo­na­than Witt, który roz­waża za­gad­nie­nie ist­nie­nia ży­cia poza Zie­mią. Zwraca on uwagę na pa­ra­doks Fer­miego i za­sadę prze­cięt­no­ści, zgod­nie z którą na­sze ist­nie­nie w ża­den spo­sób nie jest uprzy­wi­le­jo­wane. Witt nie zga­dza się z tym po­dej­ściem, po­nie­waż aby mo­gło za­ist­nieć ży­cie, pla­neta musi speł­niać bar­dzo dużo ści­śle okre­ślo­nych wa­run­ków, a na­wet je­żeli znaj­dziemy ta­kie za­miesz­ki­walne pla­nety, to droga do po­wsta­nia na­wet naj­prost­szych form ży­cia jest skom­pli­ko­wana. Au­tor przy­wo­łuje też opi­nię Paula Sut­tera, który twier­dzi, że nie­przy­no­szący re­zul­ta­tów pro­gram SETI (Se­arch for Extra­ter­re­strial In­tel­li­gence) można za­mie­nić na pro­gram SETA (Se­arch for Extra­ter­re­strial Ar­ti­facts). Zgod­nie z tą drugą stra­te­gią po­szu­ki­wa­nia cy­wi­li­za­cji po­za­ziem­skich po­winny się sku­pić na ob­cych ar­te­fak­tach, a nie na pró­bach ode­bra­nia sy­gnału w prze­strzeni ko­smicz­nej. Istotne w tych roz­wa­ża­niach jest to, że obie stra­te­gie po­szu­ki­wa­nia za­kła­dają moż­li­wość od­róż­nie­nia struk­tur po­wsta­łych ce­lowo od tych, które po­wstały w spo­sób na­tu­ralny, a za­tem – jak kon­ty­nu­uje Witt – skoro w astro­no­mii przyj­muje się teo­rię in­te­li­gent­nego pro­jektu, dla­czego więc w bio­lo­gii mia­łoby być ina­czej?

Trze­cia część – Naj­więk­sze na­ukowe pro­blemy teo­rii ewo­lu­cji bio­lo­gicz­nej i che­micz­nej – za­wiera se­rię dzie­się­ciu tek­stów. Au­to­rem tego cy­klu jest Ca­sey Lu­skin. Na­wią­zuje on do słów Eu­ge­nie Scott, która oznaj­miła, że „teo­ria ewo­lu­cji nie ma żad­nych sła­bo­ści”. Lu­skin twier­dzi, że wy­po­wiedź Scott nie jest świa­dec­twem mocy dar­wi­now­skiego ewo­lu­cjo­ni­zmu, ale próbą od­gór­nego wy­klu­cze­nia wszyst­kich ujęć al­ter­na­tyw­nych – głów­nie teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu. Lu­skin twier­dzi da­lej, że teo­ria ewo­lu­cji bio­lo­gicz­nej i che­micz­nej ma po­ważne pro­blemy, i oma­wia dzie­sięć z nich: 1) nie ist­nieje ża­den wia­ry­godny me­cha­nizm wy­two­rze­nia bu­lionu pier­wot­nego, 2) nie­kie­ro­wane pro­cesy che­miczne nie są w sta­nie wy­ja­śnić po­wsta­nia kodu ge­ne­tycz­nego, 3) stop­niowo za­cho­dzące lo­sowe mu­ta­cje nie są w sta­nie wy­two­rzyć in­for­ma­cji ge­ne­tycz­nej nie­zbęd­nej dla ukła­dów nie­re­du­ko­wal­nie zło­żo­nych, 4) do­bór na­tu­ralny słabo ra­dzi so­bie z utrwa­la­niem ko­rzyst­nych cech w po­pu­la­cjach, 5) na­głe po­ja­wia­nie się ga­tun­ków w za­pi­sie ko­pal­nym nie sta­nowi po­twier­dze­nia dar­wi­now­skiej teo­rii ewo­lu­cji, 6) bio­lo­gii mo­le­ku­lar­nej nie udało się wy­ka­zać ist­nie­nia wiel­kiego „drzewa ży­cia”, 7) teo­ria ewo­lu­cji kon­wer­gentna pod­waża dar­wi­nizm oraz lo­gikę le­żącą u pod­staw kon­cep­cji wspól­noty po­cho­dze­nia, 8) róż­nice mię­dzy za­rod­kami krę­gow­ców prze­czą prze­wi­dy­wa­niom kon­cep­cji wspól­noty po­cho­dze­nia, 9) neo­dar­wi­nizm ma trud­ność z wy­ja­śnie­niem roz­miesz­cze­nia bio­ge­ogra­ficz­nego wielu ga­tun­ków, 10) błędne prze­wi­dy­wa­nia neo­dar­wi­ni­zmu na te­mat śmie­cio­wych na­rzą­dów i śmie­cio­wego DNA.

Czwarta część – Za­pro­jek­to­wane ciało – to se­ria tek­stów au­tor­stwa ka­na­dyj­skiego le­ka­rza Ho­warda Glick­smana. Zwraca on uwagę, że w ludz­kim ciele wy­stę­pują różne struk­tury, które mogą zo­stać okre­ślone jako nie­re­du­ko­wal­nie zło­żone, a za ten ro­dzaj zło­żo­no­ści – jak po­ka­zał Mi­chael Behe w książce Czarna skrzynka Dar­wina – każ­do­ra­zowo od­po­wiada in­te­li­gen­cja. W tym kon­tek­ście Glick­sman zwraca uwagę na układy im­mu­no­lo­giczny, roz­rod­czy, mię­śniowy, ner­wowy, wzro­kowy, słu­chowy, a także na umie­jęt­no­ści od­ru­chów i utrzy­ma­nia rów­no­wagi.

Część piąta – Wil­liam A. Demb­ski vs. Ja­son Ro­sen­ho­use – to ob­szerna re­cen­zja książki ame­ry­kań­skiego ma­te­ma­tyka Ja­sona Ro­sen­ho­use’a za­ty­tu­ło­wa­nej The Fa­ilu­res of Ma­the­ma­ti­cal Anti-Evo­lu­tio­nism [Błędy ma­te­ma­tycz­nego an­ty­ewo­lu­cjo­ni­zmu]. Au­to­rem re­cen­zji jest Wil­liam Demb­ski. Bę­dąc zwo­len­ni­kiem dar­wi­now­skiego ewo­lu­cjo­ni­zmu Ro­sen­ho­use z apro­batą od­nosi się do twier­dze­nia Ri­charda Daw­kinsa, że pro­jekt w przy­ro­dzie jest po­zorny, a całą róż­no­rod­ność świata or­ga­nicz­nego można wy­ja­śnić za po­mocą pro­ce­sów przy­rod­ni­czych. Na­wet je­żeli Dar­win i jego na­stępcy prze­ce­nili nieco moż­li­wo­ści do­boru na­tu­ral­nego, to w przy­ro­dzie nie ma żad­nej ce­lo­wo­ści, a uczeni nie oglą­da­jąc się za sie­bie, po­winni przeć na­przód w po­szu­ki­wa­niu roz­wią­zań czy­sto na­tu­ra­li­stycz­nych. Ro­sen­ho­use jest kry­tyczny wo­bec po­glą­dów Demb­skiego i in­nych teo­re­ty­ków pro­jektu, acz­kol­wiek w książce The Fa­ilu­res of Ma­the­ma­ti­cal Anti-Evo­lu­tio­nism naj­wię­cej uwagi po­świę­cił temu pierw­szemu. Demb­ski jest czo­ło­wym teo­re­ty­kiem pro­jektu, który twier­dzi, że za po­mocą me­tod sta­ty­stycz­nych można od­róż­nić skutki przy­padku, ko­niecz­no­ści oraz łącz­nego ich dzia­ła­nia od skut­ków ak­tyw­no­ści przy­czyn in­te­li­gent­nych. Ro­sen­ho­use zga­dza się ze swoim ad­wer­sa­rzem, że pro­ce­dury wy­kry­wa­nia pro­jektu mogą być uży­teczne w kry­mi­na­li­styce czy an­tro­po­lo­gii, gdzie pewne zda­rze­nia lub struk­tury można przy­pi­sać ce­lo­wemu dzia­ła­niu czło­wieka, nie­mniej w przy­ro­dzie nie ma ta­kiej ko­niecz­no­ści i wszystko można wy­ja­śnić, bio­rąc pod uwagę do­sta­tecz­nie dłu­gie dzia­ła­nie przy­padku i ko­niecz­no­ści. Demb­ski ana­li­zuje naj­waż­niej­sze za­rzuty Ro­sen­ho­use’a i do­cho­dzi do wnio­sku, że jego opo­nent osta­tecz­nie nie zro­zu­miał, na czym po­lega filtr eks­pla­na­cyjny i dla­czego wy­ja­śnie­nia dar­wi­now­skie są wia­ry­godne je­dy­nie w kon­tek­ście nie­wiel­kiego wy­cinka przy­rody, ale nie­wia­ry­godne dla przy­rody jako ca­ło­ści.

Ostat­nia, szó­sta część – Fal­sy­fi­ko­wal­ność teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu – składa się z dwóch tek­stów. Au­to­rem pierw­szego jest Mi­chael Egnor, który po­le­mi­zuje z twier­dze­niami dar­wi­ni­sty Ste­vena No­velli. Zda­niem No­velli teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu jest nie­fal­sy­fi­ko­walna i jako taka nie może zo­stać uznana za teo­rię na­ukową. Egnor pod­kre­śla, że teo­ria ta od­po­wiada twier­dząco na py­ta­nie o ce­lo­wość w struk­tu­rach bio­lo­gicz­nych, na­to­miast zda­niem dar­wi­ni­stów ce­lo­wość w bio­lo­gii jest tylko po­zorna. A za­tem – jak kon­ty­nu­uje Egnor – po­twier­dze­nie dar­wi­ni­zmu sfal­sy­fi­kuje teo­rię in­te­li­gent­nego pro­jektu i od­wrot­nie, czyli obawy No­velli o nie­fal­sy­fi­ko­wal­ność teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu są nie­słuszne.

Drugi tekst w tej czę­ści jest au­tor­stwa Ka­zi­mie­rza Jod­kow­skiego, który po­le­mi­zuje z po­glą­dem Egnora. Jod­kow­ski zga­dza się z Egno­rem, że je­śli przyj­mie się funk­cjo­nu­jącą w śro­do­wi­sku ame­ry­kań­skich teo­re­ty­ków pro­jektu de­fi­ni­cję teo­rii ID, to dar­wi­nizm jest ne­ga­cją teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu, a teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu – ne­ga­cją dar­wi­ni­zmu, oraz że po­twier­dze­nie dar­wi­ni­zmu z for­mal­nego punktu wi­dze­nia można uznać za fal­sy­fi­ka­cję teo­rii ID. Nie­mniej Jod­kow­ski zwraca uwagę na dwu­znacz­ność pol­skiego ter­minu „po­twier­dze­nie”. Z punktu wi­dze­nia fi­lo­zo­fii na­uki przez „po­twier­dze­nie” ro­zu­mie się albo em­pi­ryczną kon­fir­ma­cję (czyli stop­niowe spraw­dza­nie ko­lej­nych em­pi­rycz­nych kon­se­kwen­cji teo­rii), albo we­ry­fi­ka­cję (czyli spraw­dze­nie wszyst­kich em­pi­rycz­nych kon­se­kwen­cji teo­rii). Jod­kow­ski po­ka­zuje, że dar­wi­nizm można kon­fir­mo­wać, ale nie jest to rów­no­ważne fal­sy­fi­ka­cji teo­rii ID, jak chce Egnor. Do­piero we­ry­fi­ka­cja dar­wi­ni­zmu, czyli po­twier­dze­nie wszyst­kich jego kon­se­kwen­cji, jest rów­no­ważna fal­sy­fi­ka­cji teo­rii ID. Jed­nak prak­tycz­nie ta­kiej we­ry­fi­ka­cji dar­wi­ni­zmu nie można do­ko­nać wsku­tek ol­brzy­miej ilo­ści kon­se­kwen­cji teo­rii Dar­wina (po­dob­nie nie­we­ry­fi­ko­walna em­pi­rycz­nie jest każda tzw. uni­wer­salna teo­ria na­ukowa). Tym sa­mym teo­ria ID, jak się ją ro­zu­mie wśród ame­ry­kań­skich teo­re­ty­ków pro­jektu, jest em­pi­rycz­nie nie­fal­sy­fi­ko­walna. Pró­bu­jąc za­pew­nić tej teo­rii fal­sy­fi­ko­wal­ność, Jod­kow­ski pro­po­nuje, aby teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu nie trak­to­wać jako zda­nia eg­zy­sten­cjal­nego, lecz jako ogólną teo­rię roz­po­zna­wa­nia pro­jektu.

Re­dak­tor tego tomu ma na­dzieję, że każdy Czy­tel­nik znaj­dzie tu coś dla sie­bie – Czy­tel­nicy za­in­te­re­so­wani fi­lo­zo­fią na­uki po­winni za­cząć od czę­ści szó­stej; Czy­tel­ni­ków, któ­rzy in­te­re­sują się za­gad­nie­niami hi­sto­rycz­nymi, od­sy­łam do czę­ści pierw­szej; Czy­tel­nicy po­szu­ku­jący tek­stów z me­dy­cyny, ana­to­mii i fi­zjo­lo­gii czło­wieka po­winni zwró­cić szcze­gólną uwagę na część czwartą; Czy­tel­ni­kom za­in­te­re­so­wa­nym za­gad­nie­niami teo­rii ewo­lu­cji bio­lo­gicz­nej i che­micz­nej po­le­cam szcze­gól­nie czę­ści drugą i trze­cią; na­to­miast Czy­tel­nicy, któ­rzy po­szu­kują rze­tel­nych in­for­ma­cji na te­mat teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu, znajdą je w czę­ści pią­tej. Owoc­nej lek­tury.

Grze­gorz Ma­lec

Wil­liam A. Demb­ski

Re­wo­lu­cja ID w Pol­sce

Moja ge­ne­alo­gia ro­dzinna wska­zuje, że z po­cho­dze­nia je­stem w po­ło­wie Po­la­kiem, w po­ło­wie Niem­cem. Dzia­dek Bo­le­sław Demb­ski (ur. 1894) wy­emi­gro­wał z Kra­kowa do Chi­cago, gdzie po­ślu­bił Po­lkę – Ame­ry­kankę w pierw­szym po­ko­le­niu – Ma­rię Mli­nek. I cho­ciaż mój oj­ciec, rów­nież Bo­le­sław (zna­li­śmy go jako Wil­liama lub Billa), uro­dził się już jako oby­wa­tel ame­ry­kań­ski, to jed­nak z po­cho­dze­nia był stu­pro­cen­to­wym Po­la­kiem.

W po­ło­wie lat pięć­dzie­sią­tych mój oj­ciec od­wie­dził Niemcy jako sty­pen­dy­sta Fun­da­cji Ful­bri­ghta, gdzie po­znał moją matkę – Ur­sulę Arm­bru­ster. Jej matka po­cho­dziła z Al­za­cji (za­nim kra­ina ta po­wró­ciła w gra­nice Fran­cji), a oj­ciec ze Szwa­bii. Moja matka była Niemką bez żad­nej do­mieszki in­nej krwi. Pod ko­niec II wojny świa­to­wej miesz­kała na obrze­żach Ber­lina, a w la­tach 1945–1952 w sa­mym Ber­li­nie. Jej oj­ciec po woj­nie pra­co­wał dla Bry­tyj­czy­ków. Matka była świad­kiem mo­stu po­wietrz­nego do Ber­lina, kiedy Sta­lin za­blo­ko­wał drogi lą­dowe do tego mia­sta.

W 1973 roku, gdy mia­łem trzy­na­ście lat, spę­dzi­łem z ro­dzi­cami lato u mo­jej nie­miec­kiej babci (nie­da­leko No­rym­bergi). Ro­dzice za­brali mnie wtedy sa­mo­cho­dem do krew­nych z obu stron. Naj­pierw od­wie­dzi­li­śmy brata matki, Al­berta, i jego ro­dzinę w ów­cze­snym Ber­li­nie Za­chod­nim. Al­bert był pro­fe­so­rem er­go­no­mii na miej­sco­wym Uni­wer­sy­te­cie Tech­nicz­nym. Pa­mię­tam, jak je­cha­łem wschod­nio­nie­miecką au­to­stradą do Ber­lina Za­chod­niego i wi­dzia­łem tę całą ko­mu­ni­styczną pro­pa­gandę gło­szącą, że NRD i ZSRR wspól­nie pod­biją świat.

Po­tem prze­pra­wi­li­śmy się przez Odrę do Pol­ski i w War­sza­wie od­wie­dzi­li­śmy ku­zyna ojca – Ry­szarda i jego żonę He­lenę. Oboje byli le­ka­rzami. Za­sko­czyło mnie, jak mało za­ra­biali w po­rów­na­niu z ame­ry­kań­skimi le­ka­rzami, któ­rzy na tym tle byli nie­zwy­kle bo­gaci. Bez do­stępu do kre­dytu i z nie­zmien­nymi za­rob­kami kon­tro­lo­wa­nymi przez pań­stwo, Ry­szard i He­lena mu­sieli oszczę­dzać przez czter­na­ście lat, aby po­zwo­lić so­bie na kupno sa­mo­chodu marki Fiat wy­pro­du­ko­wa­nego w Pol­sce. Wie­czo­rem Ry­szard zdej­mo­wał wy­cie­raczki ze swo­jego sa­mo­chodu, aby nie zo­stały skra­dzione. Pod­czas po­dróży po Pol­sce od­wie­dzi­łem także Dom Ko­per­nika, Czarną Ma­donnę [w Czę­sto­cho­wie] i KL Au­schwitz.

Dla­czego przy­po­mi­nam tę oso­bi­stą hi­sto­rię? Chcę pod­kre­ślić, że by­łem bez­po­śred­nio lub po­śred­nio świad­kiem licz­nych wiel­kich kry­zy­sów, które do­tknęły cy­wi­li­za­cję za­chod­nią, w tym na­zi­zmu, ko­mu­ni­zmu i dzi­siej­szej ra­dy­kal­nej le­wicy, która ma za nic tra­dy­cyjną mo­ral­ność i z po­wagą głosi, że męż­czyźni mogą ro­dzić dzieci. U pod­staw tych wszyst­kich wiel­kich prze­wro­tów leży dar­wi­nizm i in­spi­ro­wane prze­zeń ma­te­ria­li­styczne od­miany ewo­lu­cjo­ni­zmu prze­czące temu, że świat fi­zyczny i miej­sce zaj­mo­wane przez ludz­kość mają co­kol­wiek wspól­nego z ce­lo­wo­ścią.

Dzie­dzic­twem Dar­wina jest kon­cep­cja świata, w któ­rym nie ma miej­sca na ce­lo­wość w przy­ro­dzie. W świe­cie bez ce­lo­wo­ści lu­dzie są przy­pad­ko­wym two­rem przy­rody, a mo­ral­ność i cel są złu­dze­niem wy­two­rzo­nym przez nas sa­mych ze względu na war­tość prze­trwa­nia tych złu­dzeń, ale w ża­den spo­sób nie mó­wią nam one, kim na­prawdę je­ste­śmy. Je­śli po­ja­wi­li­śmy się w świe­cie dzięki śle­pemu, bez­ce­lo­wemu pro­ce­sowi ma­te­rial­nemu, wów­czas wszelki sens na­szego bytu ist­nieje tylko w na­szej próż­nej wy­obraźni. W rze­czy­wi­sto­ści nic mu nie od­po­wiada.

Hi­tler czę­sto mó­wił o opatrz­no­ści kie­ru­ją­cej jego lo­sem i lo­sem na­rodu nie­miec­kiego. Była to jed­nak opatrz­ność oparta na bru­tal­nej i obo­jęt­nej przy­ro­dzie, wy­żej ce­niąca wła­dzę niż mi­ło­sier­dzie. Marks, Le­nin, Sta­lin i Mao wie­rzyli w dia­lek­tyczny pro­ces ma­te­rialny, gwa­ran­tu­jący oba­le­nie bur­żu­azji i triumf pro­le­ta­riatu. Je­żeli ten triumf na­le­żało oku­pić rze­zią wielu mi­lio­nów lu­dzi, nie mieli żad­nych skru­pu­łów, by inni za­pła­cili tę cenę. Współ­cze­śni ra­dy­kalni po­stę­powcy ar­bi­tral­nie dzielą świat na ofiary i prze­śla­dow­ców. A po­la­ry­za­cja ta jest pre­tek­stem, by spra­wo­wać kon­trolę nad spo­łe­czeń­stwami i od­są­dzać od czci i wiary tych, któ­rzy się z nimi nie zga­dzają.

Ale żadne z tych de­struk­cyj­nych dla ludz­ko­ści przed­się­wzięć nie mo­głyby zo­stać zre­ali­zo­wane bez fun­da­men­tów po­ło­żo­nych przez Dar­wina. Można po­wie­dzieć, że odarł on świat z oznak in­te­li­gent­nego pro­jektu. Dar­wi­nizm jest źró­dłem i pod­stawą wszyst­kich ma­so­wych kry­zy­sów tra­pią­cych obec­nie za­chod­nią cy­wi­li­za­cję.

Wy­daje się, że Po­lacy bar­dziej niż któ­ry­kol­wiek inny na­ród mu­sieli sta­wić czoło ta­kim po­wszech­nym kry­zy­som. Jed­nak po­mimo dłu­giej hi­sto­rii cier­pień za­da­wa­nych przez opraw­ców, któ­rzy chcieli zmiaż­dżyć du­cha na­rodu, Po­lacy zdają so­bie rów­nież sprawę z tego, co to zna­czy uwol­nić się z rąk wroga. Przy­toczmy cho­ciażby przy­kład króla Jana III So­bie­skiego, który wy­stą­pił prze­ciwko po­zor­nie nie­zwy­cię­żo­nym Tur­kom osmań­skim i dzięki od­wa­dze i umie­jęt­no­ściom (oraz przy po­mocy nie­bios) po­ka­zał, że można ich po­ko­nać. Oba­lił w ten spo­sób mit ich nie­zwy­cię­żo­no­ści.

W cy­wi­li­za­cji za­chod­niej dar­wi­nizm i za­in­spi­ro­wany prze­zeń na­tu­ra­li­styczny świa­to­po­gląd rów­nież sze­roko przed­sta­wiano jako nie­zwy­cię­żone. Tych, któ­rzy chcie­liby u pod­staw świata wi­dzieć świa­dec­twa ce­lo­wo­ści, uznaje się za igno­ran­tów i głup­ców. Wo­jow­ni­czy obrońcy Dar­wina (Ri­chard Daw­kins, Da­niel Den­nett, Ste­ven Pin­ker i inni) uwa­żają, że ich ma­te­ria­li­styczny świa­to­po­gląd trium­fuje. Twier­dzą przy tym, że każ­dego, kto nie jest prze­ko­nany do tego świa­to­po­glądu i klu­czo­wej roli Dar­wina w jego pro­pa­go­wa­niu, na­leży wy­klu­czyć ze spo­łecz­no­ści in­te­li­gent­nych lu­dzi.

Prawda jest jed­nak taka, że je­dy­nie oszu­kują sa­mych sie­bie, jak to czę­sto bywa z tymi, któ­rzy w swoim mnie­ma­niu ucho­dzą za nie­omyl­nych i nie­zwy­cię­żo­nych. Po­kora jest cnotą główną. Bez niej nie je­ste­śmy w sta­nie się uczyć ani roz­wi­jać. Je­żeli do­damy do tego py­chę i za­du­fa­nie w so­bie – ce­chy w naj­wyż­szym stop­niu nie­ko­rzystne dla czło­wieka – to otrzy­mu­jemy ży­cie w kłam­stwie. To, co wo­jow­ni­czy obrońcy Dar­wina uwa­żają za tak do­brze uza­sad­nione, mia­no­wi­cie ma­te­ria­li­styczne ro­zu­mie­nie ewo­lu­cji bio­lo­gicz­nej i ko­smicz­nej, w rze­czy­wi­sto­ści wcale nie jest do­brze uza­sad­nione. Ta idea utrzy­muje się przy ży­ciu nie dzięki fak­tom, ale z po­wodu klu­czo­wej roli, jaką od­grywa w utrzy­ma­niu świa­to­po­glądu nie­zgod­nego z po­strze­ga­niem ce­lo­wo­ści w świe­cie.

Ruch in­te­li­gent­nego pro­jektu, dzia­ła­jąc na polu na­uki i kul­tury, wy­wo­łuje ostrą re­ak­cję świata aka­de­mic­kiego i wy­kształ­co­nych elit – nie dla­tego, że błą­dzi, ale dla­tego, że po­ka­zuje błędy swo­ich prze­ciw­ni­ków, a mia­no­wi­cie to, że za­ak­cep­to­wali oni kłam­stwo i że nie­za­słu­że­nie ucho­dzą za elitę in­te­lek­tu­alną. Rze­czy­wi­ście, je­śli kon­cep­cja in­te­li­gent­nego pro­jektu jest słuszna, to nie­re­li­gijny ma­te­ria­li­styczny świa­to­po­gląd na­leży uznać za błędny nie tylko w tych czy in­nych szcze­gó­łach, ale za cał­ko­wi­cie fał­szywy. Teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu po­ka­zuje, że świa­to­po­gląd ma­te­ria­li­styczny jest tak głę­boko prze­gniły, że nie da się go na­pra­wić.

Kon­cep­cja in­te­li­gent­nego pro­jektu za­graża in­spi­ro­wa­nemu przez Dar­wina ma­te­ria­li­stycz­nemu świa­to­po­glą­dowi, zmie­nia­jąc za­sad­ni­czo po­ję­cia uży­wane w trak­cie de­baty. Zwo­len­nicy świec­kiego świa­to­po­glądu lu­bią na­zy­wać kon­cep­cję in­te­li­gent­nego pro­jektu dok­tryną re­li­gijną. Dla­tego twier­dzą, że kon­cep­cja ta jest w rze­czy­wi­sto­ści od­mianą kre­acjo­ni­zmu, a tym sa­mym teo­lo­gią uda­jącą na­ukę.

W grun­cie rze­czy teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu jest pro­gra­mem na­uko­wym. Ow­szem, wy­pły­wają z niej wnio­ski re­li­gijne. Po­dob­nie jest jed­nak i z dar­wi­ni­zmem. Na przy­kład Ste­phen Jay Gould stwier­dził, że od cza­sów Dar­wina wiemy już, że nie zo­sta­li­śmy stwo­rzeni na ob­raz do­brego Boga. Czym jest ta opi­nia, je­śli nie jaw­nym twier­dze­niem teo­lo­gicz­nym, mimo że za­prze­cza ona kon­wen­cjo­nal­nej teo­lo­gii? I rze­czy­wi­ście obie teo­rie – in­te­li­gent­nego pro­jektu i dar­wi­ni­zmu – spo­ty­kają się z moc­nym sprze­ci­wem, po­nie­waż wy­ni­kają z nich głę­bo­kie wnio­ski re­li­gijne i me­ta­fi­zyczne.

Kon­cep­cja in­te­li­gent­nego pro­jektu ma jed­nak pewną prze­wagę, a sta­no­wią ją so­lidne pod­stawy na­ukowe, dzięki któ­rym jest ona wła­śnie za­sadną teo­rią na­ukową. W ten spo­sób de­bata na te­mat po­cho­dze­nia or­ga­ni­zmów ży­wych ulega grun­tow­nej zmia­nie. Przed po­ja­wie­niem się teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu więk­szość dys­ku­sji na te­mat „pro­jekt kon­tra dar­wi­nizm” po­strze­gano jako spór mię­dzy re­li­gią a na­uką. Teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu prze­kształca spór mię­dzy kon­cep­cją pro­jektu a dar­wi­now­skim ewo­lu­cjo­ni­zmem w spór we­wnątrz­nau­kowy.

Z re­to­rycz­nego punktu wi­dze­nia jest to wielka i ko­nieczna zmiana, je­śli teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu ma mieć rze­czy­wi­stą szansę w walce z dar­wi­ni­zmem. Kiedy zro­zu­miemy, że kon­cep­cja in­te­li­gent­nego pro­jektu jest w rze­czy­wi­sto­ści w pełni na­ukową teo­rią, to dar­wi­now­ska i na­tu­ra­li­styczna forma ewo­lu­cjo­ni­zmu utraci mo­no­pol w kwe­stii po­cho­dze­nia or­ga­ni­zmów ży­wych. Elity nie­re­li­gij­nych uczo­nych lu­bią z de­fi­ni­cji unie­waż­niać teo­rię in­te­li­gent­nego pro­jektu, ogła­sza­jąc ją jako re­li­gię i tym sa­mym wy­klu­cza­jąc z dys­ku­sji na­uko­wej. Ale bę­dąc teo­rią w pełni na­ukową, za­słu­guje ona na to, by zaj­mo­wać się pro­ble­ma­tyką po­cho­dze­nia bio­lo­gicz­nego na równi ze wszyst­kimi in­nymi po­dej­ściami na­uko­wymi.

Na ja­kiej pod­sta­wie twier­dzimy, że kon­cep­cja in­te­li­gent­nego pro­jektu ma w isto­cie na­ukowy cha­rak­ter? Przyj­rzyjmy się jej de­fi­ni­cji. Teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu to ba­da­nie da­nych przy­rod­ni­czych, które naj­le­piej można wy­ja­śnić jako wy­twór in­te­li­gen­cji. Czę­sto py­tano mnie, czy tę teo­rię można te­sto­wać. Jest oczy­wi­ste, że każda praw­dzi­wie na­ukowa teo­ria musi być te­sto­walna – musi mieć kon­takt z da­nymi em­pi­rycz­nymi, które mogą ją po­twier­dzić lub oba­lić. W prze­ciw­nym ra­zie mó­wimy o teo­rii od­por­nej na dane em­pi­ryczne, a żad­nej ta­kiej teo­rii nie można uznać za na­ukową.

W ta­kim ra­zie co spra­wia, że teo­rię in­te­li­gent­nego pro­jektu można te­sto­wać? Jest to od­kry­cie w przy­ro­dzie sta­ty­stycz­nie mało praw­do­po­dob­nych wzor­ców. Zo­stawmy na chwilę bio­lo­gię. Weźmy pod uwagę ba­da­cza SETI, osobę za­an­ga­żo­waną w po­szu­ki­wa­nie in­te­li­gen­cji po­za­ziem­skiej, która bada sy­gnały ra­diowe z ko­smosu, aby po­twier­dzić ist­nie­nie ja­kiejś ob­cej in­te­li­gen­cji. Czy sy­gnał ra­diowy, który wy­raź­nie przed­sta­wia długi ciąg liczb pierw­szych, jest efek­tem pro­jektu? Taki sy­gnał stał się za­ło­że­niem po­wie­ści Carla Sa­gana Kon­takt.

Liczby pierw­sze dzielą się tylko przez sie­bie i przez je­den. Ma­te­ma­tyka dużo mówi na ich te­mat. Nie znamy żad­nego pro­cesu przy­rod­ni­czego, który jest w sta­nie two­rzyć liczby pierw­sze. Ist­nie­nie w przy­ro­dzie dłu­giego ciągu liczb pierw­szych jest za­tem skraj­nie mało praw­do­po­dobne, ale pa­suje do ma­te­ma­tycz­nego wzorca do­brze zna­nego ma­te­ma­ty­kom.

Za­uważmy, że nie ma zna­cze­nia, jaka obca in­te­li­gen­cja od­po­wiada za sy­gnał ra­diowy za­wie­ra­jący liczby pierw­sze. Nie mu­simy też znać do­kład­nej tech­no­lo­gii ra­dio­wej, za po­mocą któ­rej prze­słano ów sy­gnał. Po pro­stu na pod­sta­wie wzorca sy­gnału i skraj­nie ma­łego praw­do­po­do­bień­stwa jego na­tu­ral­nego po­wsta­nia mo­żemy spraw­dzić, czy rze­czy­wi­ście jest to ciąg liczb pierw­szych, a za­tem czy jest to twór in­te­li­gent­nego za­my­słu.

Przez ostat­nie trzy­dzie­ści lat pro­wa­dzi­łem ba­da­nia, które sku­piały się na me­to­dach wy­kry­wa­nia pro­jektu – czego po­win­ni­śmy szu­kać, aby spraw­dzić, czy mamy do czy­nie­nia z in­te­li­gent­nym pro­jek­tem. Moją pierw­szą po­ważną pracą na ten te­mat była książka, którą opu­bli­ko­wa­łem w 1998 roku na­kła­dem Cam­bridge Uni­ver­sity Press, za­ty­tu­ło­wana The De­sign In­fe­rence: Eli­mi­na­ting Chance Thro­ugh Small Pro­ba­bi­li­ties[1]. W ko­lej­nych la­tach roz­wi­ną­łem opi­saną w ni­niej­szej książce me­todę wy­kry­wa­nia pro­jektu i roz­sze­rzy­łem jej za­kres. Obec­nie, dwa­dzie­ścia pięć lat póź­niej, przy­go­to­wa­łem znacz­nie roz­sze­rzone dru­gie wy­da­nie tej książki, za­pra­sza­jąc jako współ­au­tora wy­bit­nego in­for­ma­tyka Win­stona Ewerta. Je­stem nie­zmier­nie wdzięczny Fun­da­cji En Ar­che za chęć prze­tłu­ma­cze­nia dru­giego wy­da­nia na ję­zyk pol­ski.

Liczby nie ule­gają emo­cjom i dla­tego nie ob­cho­dzi je, do czego zo­staną użyte. Można ich uży­wać do kłam­stwa i można ich uży­wać do mó­wie­nia prawdy. Po­dob­nie me­tody nie dbają o to, do czego są uży­wane. Można je po­praw­nie sto­so­wać – uzy­sku­jąc prawdę, ale można ich użyć błęd­nie – uzy­sku­jąc fałsz. Moja me­toda wy­kry­wa­nia pro­jektu, którą na­zy­wam wnio­sko­wa­niem o pro­jek­cie, jest wła­śnie taką me­todą. Kiedy po raz pierw­szy ją za­pro­po­no­wa­łem, wielu człon­ków spo­łecz­no­ści aka­de­mic­kiej było nią za­in­try­go­wa­nych. Me­todę tę można sku­tecz­nie za­sto­so­wać w wielu ob­sza­rach, w któ­rych pro­jek­tan­tami są lu­dzie: w ar­che­olo­gii, kry­mi­na­li­styce, kryp­to­gra­fii itp. Można ją za­sto­so­wać na­wet, o czym wła­śnie pi­sa­łem, do przy­padku pro­jek­tan­tów nie­bę­dą­cych ludźmi, ta­kich jak obce in­te­li­gen­cje ko­mu­ni­ku­jące się w ko­smo­sie za po­mocą sy­gna­łów ra­dio­wych.

Jed­nak dla ma­te­ria­li­stycz­nie zo­rien­to­wa­nych uczo­nych cał­ko­wi­cie nie do przy­ję­cia było za­sto­so­wa­nie me­tody wy­kry­wa­nia pro­jektu do pro­ble­ma­tyki po­cho­dze­nia or­ga­ni­zmów. Jak już za­uwa­ży­łem, dla me­tod nie ma zna­cze­nia, gdzie zo­staną za­sto­so­wane. Ale co by było, gdyby tę me­todę za­sto­so­wać na przy­kład do nie­re­du­ko­wal­nie zło­żo­nych ukła­dów roz­wa­ża­nych przez Mi­cha­ela Be­hego lub po­fał­do­wań bia­łek en­zy­ma­tycz­nych ba­da­nych przez Do­uglasa Axe’a? Obaj są teo­re­ty­kami pro­jektu. I co by się stało, gdyby za­sto­so­wa­nie tej me­tody do ta­kich ukła­dów prze­ko­nu­jąco wy­ka­zało, że zo­stały one za­pro­jek­to­wane?

Moja me­toda wnio­sko­wa­nia o pro­jek­cie gro­ziła do­star­cze­niem de­cy­du­ją­cego świa­dec­twa, że ma­te­ria­li­styczna forma ewo­lu­cjo­ni­zmu może być nie­pełna. Zwłasz­cza sta­no­wiła ona re­alne za­gro­że­nie dla miej­sca, ja­kie Dar­win zaj­muje w pan­te­onie uczo­nych. Wnio­sek o pro­jek­cie mógłby strą­cić Dar­wina z tronu, na któ­rym za­siada. Dla wo­jow­ni­czych obroń­ców Dar­wina byłby to „je­den most za da­leko”.

Na­leży pa­mię­tać, że teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu nie twier­dzi, że każdy aspekt ży­cia jest wy­two­rem za­my­słu. Dla za­an­ga­żo­wa­nego ma­te­ria­li­sty naj­waż­niej­sze jest, aby każdy aspekt ukła­dów ży­wych był cał­ko­wi­cie po­zba­wiony pro­jektu i aby każdy taki przy­pa­dek dało się wy­ja­śnić za po­mocą śle­pego, bez­ce­lo­wego pro­cesu ma­te­rial­nego. Z punktu wi­dze­nia lo­giki, aby za­prze­czyć temu prze­ko­na­niu, wy­star­czy wy­ka­zać, że nie­które aspekty ży­cia – a na­wet tylko je­den – są wy­raź­nie wy­two­rem in­te­li­gen­cji i że w ten spo­sób wy­kra­czają poza za­kres dzia­ła­nia sił czy­sto ma­te­rial­nych.

Pod­wa­ża­jąc moją pracę nad wnio­sko­wa­niem o pro­jek­cie, ma­te­ria­li­ści na­ukowi nie tylko ar­gu­men­to­wali, że za­sto­so­wa­nie mo­jej me­tody wy­kry­wa­nia pro­jektu nie po­wio­dło się w od­nie­sie­niu do ukła­dów bio­lo­gicz­nych, ale że za­wio­dła ona także ogól­nie jako me­toda wy­kry­wa­nia pro­jektu. Jed­nak ana­liza ich ar­gu­men­tów, które miały zdys­kre­dy­to­wać wnio­sko­wa­nie o pro­jek­cie, po­ka­zuje, że są one wa­dliwe. Moja me­toda ma so­lidne pod­stawy w ra­chunku praw­do­po­do­bień­stwa i w teo­rii in­for­ma­cji, nie na­leży jej za­tem od­rzu­cać także w kon­tek­ście ukła­dów bio­lo­gicz­nych.

Nie mu­si­cie wie­rzyć mi na słowo – mo­że­cie sami to oce­nić. Dru­gie wy­da­nie The De­sign In­fe­rence uka­zało się w Sta­nach Zjed­no­czo­nych 16 li­sto­pada 2023 roku. Obec­nie przy­go­to­wy­wane jest pol­skie tłu­ma­cze­nie tej książki i wkrótce po­winno się ono uka­zać. W prze­ci­wień­stwie do pierw­szego wy­da­nia, w któ­rym w du­żej mie­rze po­mi­nięto bio­lo­giczne za­sto­so­wa­nia me­tody wnio­sko­wa­nia o pro­jek­cie, w dru­gim wy­da­niu przy­glą­damy się bli­żej wła­śnie tym za­sto­so­wa­niom i spo­so­bowi, w jaki ta me­toda do­star­cza moc­nych ar­gu­men­tów, że nie­które układy bio­lo­giczne rze­czy­wi­ście są wy­two­rem pro­jektu.

Ri­chard Daw­kins roz­po­czął książkę Ślepy ze­gar­mistrz od twier­dze­nia, że bio­lo­gia zaj­muje się obiek­tami zło­żo­nymi, two­rzą­cymi wra­że­nie za­pro­jek­to­wa­nych. Dru­gie wy­da­nie The De­sign In­fe­rence po­ka­zuje, że bio­lo­gia zaj­muje się obiek­tami zło­żo­nymi, two­rzą­cymi wra­że­nie za­pro­jek­to­wa­nych, po­nie­waż fak­tycz­nie zo­stały za­pro­jek­to­wane.

W Ame­ryce mamy ta­kie po­wie­dze­nie, że je­śli coś wy­gląda jak kaczka, cho­dzi jak kaczka i kwa­cze jak kaczka, to jest to kaczka. Dar­wi­nizm od sa­mego po­czątku prak­ty­ko­wał sa­mo­oszu­ki­wa­nie się, mó­wiąc, że rze­czy pod każ­dym wzglę­dem po­dobne do ka­czek w rze­czy­wi­sto­ści kacz­kami nie są. W szcze­gól­no­ści dar­wi­nizm ar­gu­men­tuje, że wszyst­kie dane bio­lo­giczne su­ge­ru­jące pro­jekt w rze­czy­wi­sto­ści nie od­no­szą się do pro­jektu i że dar­wi­now­ski me­cha­nizm do­boru na­tu­ral­nego jest w sta­nie do­pro­wa­dzić do po­ja­wie­nia się cze­goś, co zgod­nie z na­szą zwy­kłą in­tu­icją musi być wy­two­rem pro­jektu.

Przed­sta­wiona w The De­sign In­fe­rence, zwłasz­cza w dru­gim wy­da­niu, me­toda wy­kry­wa­nia pro­jektu za­daje kłam temu sa­mo­oszu­ki­wa­niu się; po­ka­zuje, że ce­sarz Dar­win jest nagi. Nie wy­klu­cza ona ist­nie­nia ewo­lu­cji jako ta­kiej, czyli stop­nio­wego prze­kształ­ca­nia się jed­nego typu or­ga­ni­zmu w inny typ or­ga­ni­zmu. Po­ka­zuje jed­nak, że nie­za­leż­nie od tego, jak różne formy ży­cia po­ja­wiły się na Ziemi – w wy­niku stop­nio­wego pro­cesu ewo­lu­cji czy w wy­niku bez­po­śred­niego do­pływu in­for­ma­cji z ze­wnątrz – in­te­li­gen­cja od­gry­wała w tym pro­ce­sie rolę klu­czową.

W ciągu po­nad trzy­dzie­stu lat, od­kąd za­ją­łem się tą dzie­dziną, kon­cep­cja in­te­li­gent­nego pro­jektu prze­szła długą drogę. W Sta­nach Zjed­no­czo­nych w dal­szym ciągu na­po­tyka stały sprze­ciw wielu uczo­nych głów­nego nurtu, pra­cow­ni­ków wyż­szych uczelni i elit środ­ków ma­so­wego prze­kazu. W in­nych czę­ściach świata sprze­ciw ten stop­niowo jed­nak ustę­puje, po­nie­waż rze­telna ana­liza da­nych na­uko­wych wska­zuje na pro­jekt, a prze­ciwko dar­wi­ni­zmowi.

Pol­ska, ze swoją tra­dy­cją prze­ciw­sta­wia­nia się ty­ra­nii i do­ma­ga­nia się wol­no­ści, może być wła­śnie tym miej­scem, w któ­rym po­jawi się re­wo­lu­cja, po­py­cha­jąc resztę świata do przy­ję­cia teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu, kła­dąc tym sa­mym osta­tecz­nie kres dar­wi­now­skiemu do­gma­towi.

W la­tach osiem­dzie­sią­tych ubie­głego wieku obro­ni­łem pracę dok­tor­ską z ma­te­ma­tyki na Uni­wer­sy­te­cie w Chi­cago. W tym cza­sie na chi­ca­gow­skiej uczelni pra­co­wał jesz­cze An­toni Zyg­mund (1900–1992), je­den z naj­wy­bit­niej­szych pol­skich ma­te­ma­ty­ków z po­ko­le­nia Ste­fana Ba­na­cha (1892–1945). Mia­łem za­szczyt wi­dy­wać się i roz­ma­wiać z Pro­fe­so­rem Zyg­mun­dem. Jego po­stać sta­no­wiła dla mnie żywy do­wód ol­brzy­mich osią­gnięć pol­skiej na­uki.

Pol­ska ma wiel­kie tra­dy­cje na­ukowe. Isa­aca New­tona po­wszech­nie uważa się za naj­więk­szego fi­zyka wszech cza­sów, ale to Po­la­kowi, Mi­ko­ła­jowi Ko­per­ni­kowi, przy­pi­su­jemy po­wsta­nie współ­cze­snej na­uki. Będę szczę­śliw­szy, wi­dząc, że Pol­ska, kraj mo­ich przod­ków, jest miej­scem, w któ­rym współ­cze­sny ruch in­te­li­gent­nego pro­jektu przy­ciąga naj­więk­sze ta­lenty mło­dego po­ko­le­nia uczo­nych i staje się miej­scem, w któ­rym Dar­win w końcu spo­tyka rów­nego so­bie prze­ciw­nika.

Wil­liam A. Demb­skiPrze­kład z ję­zyka an­giel­skiego: Ka­zi­mierz Jod­kow­ski

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

PRZY­PISY

Re­wo­lu­cja ID w Pol­sce
[1] Prze­kład tej książki uka­zał się w ję­zyku pol­skim: W.A. Demb­ski, Wnio­sko­wa­nie o pro­jek­cie. Wy­klu­cze­nie przy­padku me­todą ma­łych praw­do­po­do­bieństw, tłum. Z. Ko­ściuk, „Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt”, Fun­da­cja En Ar­che, War­szawa 2021 (przyp. tłum.).