Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
1309 osób interesuje się tą książką
Witamy w Dniu Odsiewu – brutalnej próbie wielkiej wagi, podczas której przyszli jeźdźcy z Uczelni Wojskowej Basgiath mogą zdobyć lojalność smoka lub zginąć. W obliczu bezlitosnej rywalizacji i smoczego ognia trzynastu kadetów musi przetrwać na polu bitwy, gdzie zdesperowani rywale zrobią wszystko, by uzyskać przewagę, a smoki decydują o ostatecznym losie każdego z nich – i gdzie pojedynczy wybór może ukształtować jeźdźca… albo go zniszczyć.
Xaden Riorson, potężny przywódca. Rhiannon Matthias, bystra przyjaciółka. Dain Aetos, sumienny służbista. Liam Mairi, dobroduszny obrońca. Ridoc Gamlyn, żartowniś. Sawyer Henrick, outsider.
Garrick Tavis, niezawodny pomocnik. Imogen Cardulo, impulsywna wojowniczka. Bodhi Durran, zastępca dowódcy. Mira Sorrengail, nieustraszona jeźdźczyni. Brennan Sorrengail, genialny taktyk. Aaric Graycastle, niepokorny członek rodziny królewskiej. Sloane Mairi, zdeterminowana siostra.
W Dniu Odsiewu obowiązuje tylko jedna zasada: nie umierać.
"Threshing Day. Dzień Odsiewu" to wyjątkowy zbiór 13 opowiadań poświęconych ulubionym bohaterom oraz ich niezwykłym smokom ze świata bestsellerowej serii "Empireum". Wydanie zawiera oryginalne kolorowe ilustracje autorstwa Joe Requez.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 215
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
SERIA EMPIREUM
Fourth Wing. Czwarte Skrzydło
Iron Flame. Żelazny płomień
Onyx Strom. Onyksowa burza
INNE TYTUŁY AUTORKI
Rzeczy, których nie dokończyliśmy
Ponieważ wierzę w ciebie
Ostatni list
Tytuł oryginału: Threshing Day
Copyright © 2026 by Yarros Ink, Inc.
All rights reserved
© Copyright for the Polish translation by Iga Wiśniewska
This edition is published by arrangement with Entangled Publishing, LLC
Copyright for the Polish edition © 2026 by Grupa Wydawnicza FILIA
Wszelkie prawa zastrzeżone
Żaden z fragmentów tej książki nie może być publikowany w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.
Wydanie I, Filia, Poznań 2026
Projekt okładki i zadruku brzegów na podstawie projektu Bree Archer i Elizabeth Turner Stokes
Oryginalne ilustracje smoków wewnątrz książki: Joe Requeza
Projekt wnętrza książki: Britt Marczak
Grafiki na okładce: Nadia Murash/Shutterstock
VRVIRUS/Shutterstock
Nadia Murash/Shutterstock
Dmitr1ch/Getty Images
stopkin/Shutterstock
Redakcja, korekta, skład i łamanie: Editio
PR & marketing: Karolina Nowak
ISBN: 978-83-8441-864-2
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
ul. Kleeberga 2
61-615 Poznań
wydawnictwofilia.pl
SERIA: HYPE
Dla wszystkich, którzy mieli kiedyś ochotę pobyć jeszcze trochę w Basgiacie. Do zobaczenia na lądowisku.
Threshing Day. Dzień Odsiewu to ekscytująca przygodowa powieść fantasy, której akcja toczy się w brutalnym, pełnym rywalizacji świecie wojskowej uczelni dla jeźdźców smoków. Zawiera opowiadania, w których pojawiają się spoilery dotyczące książek Fourth Wing. Czwarte Skrzydło i Iron Flame. Żelazny płomień. Książka zawiera opisy przemocy, sytuacji zagrażających życiu, brutalnych obrażeń, krwi, śmierci, ognia, myśli samobójczych, a także wulgaryzmy. Czytelnicy wrażliwi na takie tematy powinni wziąć to pod uwagę i przygotować się odpowiednio na wejście do Doliny Odsiewu…
Niniejszy tekst został wiernie przepisany z navarriańskiego na współczesny język przez pułkownika Valina Kaoriego oraz poruczniczkę Ellery Mynnę – wykładowców z Uczelni Wojskowej Basgiath. Wszystkie wydarzenia są zgodne z prawdą, a imiona zostały zachowane, aby uczcić pamięć poległych. Niech Malek pobłogosławi ich dusze.
Poradnik dotyczący Dnia Odsiewu dla profesorów nauczających o rasach smoków
autorstwa pułkownika Thadeusa Palmego
Każdego pierwszego dnia października, bez względu na pogodę, dzień tygodnia czy kondycję fizyczną kadetów, o ile tylko skończyli dwadzieścia lat, pierwszoroczni z Kwadrantu Jeźdźców Uczelni Wojskowej Basgiath wkraczają do lasu z nadzieją, że zostaną wybrani na jeźdźców przez smoka z Empireum. To doniosłe wydarzenie nazywamy Odsiewem. My, profesorowie kwadrantu, musimy zachęcać do osiągnięcia sukcesu, ale także przygotować naszych kadetów na trudną do zaakceptowania prawdę – że wielu z nich nie przeżyje tego przedsięwzięcia.
Na całym Kontynencie nie ma drugiej takiej próby jak Odsiew – a waszym zadaniem jest odpowiednio wyszkolić do tego swoich podopiecznych. Nie bagatelizujcie obowiązku przygotowania kadetów do procesu selekcji – wasze wskazówki są równie istotne, jak każda inna broń, jaką mogą władać.
Chociaż wszystkie zadania w Kwadrancie Jeźdźców wiążą się z pewnymi trudnościami, my, profesorowie uczący o rasach smoków – ci, których członkowie Empireum nazywają strażnikami smoków – ponosimy szczególny ciężar, jeśli chodzi o kadetów pierwszego roku. Niezmiennie pozostajemy lojalni wobec Empireum, ale musimy dbać o sukces naszych pierwszorocznych, aby to niezbędne partnerstwo jeźdźców i smoków mogło trwać.
Nie da się przecenić ogromu naszej odpowiedzialności. Chociaż dzięki mocy projekcji – zdolności do wyczarowywania obrazów z pamięci – mamy odpowiednie kwalifikacje do objęcia tej kluczowej funkcji w kwadrancie. Tylko ci, którzy odczuwają prawdziwą pasję do nauki o Empireum i jednocześnie do ochrony służących mu jeźdźców, powinni podjąć się tego zadania.
Mając powyższe na uwadze, udzielam następującej rady:
Zawsze pamiętajcie, że relacja między jeźdźcem a smokiem ma charakter symbiotyczny. Bez smoków ludzkość nie ma dostępu do magii, dzięki której można tworzyć zaklęcia chroniące Navarrę. Bez jeźdźców smoki są pozbawione zaklęć chroniących ich tereny lęgowe. Chociaż układ ten przynosi korzyści obu gatunkom, nigdy nie zapominajcie, że smoki uważają ludzi za raczej… zbędnych.
Zaufajcie innym profesorom w kwestii ich obszarów wiedzy i kompetencji, tak jak sami oczekujecie zaufania w swojej dziedzinie. Nie wtrącajcie się w sprawy związane z analizą wojenną, historią, fizyką ani innymi przedmiotami akademickimi. Jeśli szukacie porady innego profesora w sprawie pierwszorocznego, polecam skonsultować się z mistrzem walki. Biorąc pod uwagę zarówno sparingi w ramach wyzwań, jak i konieczność pokonania przed Prezentacją śmiertelnie niebezpiecznego toru przeszkód zwanego Rękawicą, spośród wszystkich profesorów tylko on naprawdę rozumie wagę wysyłania pierwszorocznych na prawdopodobną śmierć.
Waszym obowiązkiem, w ciągu pierwszych dwóch miesięcy zajęć, będzie przedstawienie dokładnego wizerunku każdego smoka gotowego do zawarcia więzi w danym roku, aby kadeci mogli się przygotować przed Odsiewem. Podczas roku praktyki pod okiem odchodzącego na emeryturę profesora będziecie mieć dwa źródła odniesienia dla tej wiedzy. Pierwszym z nich jest Kompendium smoków – nasz jedyny wizualny przewodnik po aktywnych smokach Empireum – za którego aktualizację będziecie odpowiedzialni w trakcie swojej kadencji. Uwaga: zauważyłem, że żaden z artystów nie przedstawił bezbłędnie wszystkich cech charakterystycznych smoka, co sprawia, że rozróżnienie ich potomków jest niezwykle trudne. Drugim punktem odniesienia są same smoki, które być może mieliście zaszczyt obserwować podczas manewrów lotniczych z ich poprzednimi jeźdźcami, a także podczas Odsiewu. W razie wątpliwości rozsądnie jest zapytać kadeta o imię jego smoka, ponieważ rozmowa ze smokiem, z którym nie jesteście związani, zakończy waszą kadencję przedwcześnie z powodu śmierci w płomieniach. Nigdy, pod żadnym pozorem, nie wchodźcie na tereny lęgowe w Kotle.
Poprzedni profesorowie, którzy nauczali o rasach smoków, zachęcali kadetów do mechanicznego zapamiętywania informacji za pomocą kart identyfikacyjnych przed samą Prezentacją. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że Prezentacja polega bardziej na tym, aby to smoki mogły obejrzeć i ocenić kadetów w oczekiwaniu na Odsiew, niż na tym, by kadetom udało się rozpoznać smoki. W rzeczywistości każdy kadet przyłapany na przyglądaniu się smokowi podczas Prezentacji ma znacznie większe szanse na zostanie spalonym niż nawiązanie więzi. Karty okazały się jednak nieocenione podczas Odsiewu. Jeśli kadetom nie uda się zapamiętać wszystkich smoków gotowych do zawarcia więzi, konieczne jest, aby zrozumieli różnice w temperamentach poszczególnych ras oraz najskuteczniejsze metody przetrwania podczas spotkania z nimi. Niewykształcony kadet to martwy kadet.
Należy poinstruować każdego kadeta, aby w Dniu Odsiewu, wchodząc do doliny, uważnie wsłuchiwał się w swoje instynkty. Ci, którymi smoki już się zainteresowały, mogą odczuwać lekkie przyciąganie – należy ich zachęcać, by za nim podążali. W niektórych przypadkach wybrany kadet może nawet usłyszeć wołanie smoka, jeśli wywarł wystarczająco dobre wrażenie podczas Prezentacji. Kadetom należy również nakazać, by słuchali intuicji i nie zbliżali się do smoków, które nie są im przeznaczone – celem przedłużenia własnego życia.
Należy podkreślić, jak ważne jest, by kadeci samodzielnie wkraczali do doliny, w której odbywa się Odsiew. Chociaż lojalność wobec drużyny może być krzepiąca na tym etapie edukacji, statystyki dowodzą, że smoki preferują odwagę tych, którzy są gotowi działać w pojedynkę. Wielokrotnie to potwierdzały, zamieniając większość grup kadetów w popiół. Niestety ci, którzy nie przetrwali, nie mogą podzielić się swoimi obserwacjami, więc pozostaje nam jedynie rozważanie przyczyn ich zguby.
Przygotujcie się na utratę niektórych ze swoich ulubionych uczniów, a najlepiej nie przywiązujcie się do nich zanadto. To, co już wiemy o smokach oraz powodach, dla których wybierają swoich jeźdźców, blednie wobec ogromu tego, czego wciąż nie rozumiemy. Ci, co do których jesteśmy pewni, że wyjdą z doliny jako związani jeźdźcy, często giną wśród drzew – czy to od smoczego ognia, czy z rąk kadetów – albo zostają odnalezieni po zmroku i wracają za rok, by powtórzyć próbę, w nadziei, że tym razem zostaną wybrani.
Zawsze pamiętajcie, że choć tysiące skrybów spisuje naszą historię, to tylko my, jeźdźcy, mamy obowiązek dokumentować tę odrobinę wiedzy, jaką zdobywamy o smoczym gatunku. Jeśli znajdziecie się w niezręcznej sytuacji, w której będziecie musieli stanąć po stronie kadeta lub smoka, koniecznie musicie udowodnić swoją lojalność wobec Empireum – w przeciwnym razie stracimy przywilej obserwowania tego wydarzenia. To od naszych słów, naszej wiedzy i naszych obserwacji zależy, czy następne pokolenie jeźdźców smoków będzie latać, czy zginie.
Będąc już na emeryturze, z sentymentem wspominam dzień własnego Odsiewu. Ponieważ w ostatniej dekadzie moja pamięć zaczęła zawodzić, żałuję, że nie zignorowałem tradycji zachowywania tego wydarzenia w tajemnicy i nie spisałem własnych doświadczeń, gdy były jeszcze świeże w mojej pamięci. Jak możemy nauczyć się zwiększać nasze szanse na nawiązanie więzi, jeśli nie utrwalamy skutecznych metod? Gdybym mógł udzielić jednej ostatniej rady, byłoby to zebranie świadectw tych, którzy przeżyli i są gotowi o tym opowiedzieć.
Odsiew to najniebezpieczniejszy dzień w życiu każdego kadeta z Basgiathu. Apeluję, abyście przygotowali swoich uczniów najlepiej, jak potraficie. Jednak nigdy nie zapominajcie, że gdy tylko wkroczą do Doliny Odsiewu, liczyć się będą wyłącznie opinie smoków.
624 AU
Marbh – pomarańczowy sztyletogon
Potomek rodu Fhaicorain
Przybliżony wiek: 76
Potwierdzeni jeźdźcy: 3
Kompendium smoków
ostatnia aktualizacja – pułkownik Valin Kaori
Dziś jest dzień, w którym sprawię, że moi rodzice będą ze mnie dumni – dzień, w którym zostanę jeźdźcem, tak jak moja matka i jej rodzice.
Mogę też zginąć i stać się największym rozczarowaniem rodziny Sorrengailów.
Cholera, naprawdę mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.
W pewnym sensie śmierć byłaby lepsza od matki, która została zmuszona do zmiany mojego nazwiska na nagrobku, bo nie zasłużyłem na to, by je nosić. Jej ród jest tak legendarny wśród jeźdźców, że tata przyjął jej nazwisko po ślubie, mimo że jego własne było równie znane wśród skrybów.
– Na pewno nie chcesz z nami iść? – pyta Flynn Ennis, gdy kadeci rozbiegają się po Dolinie Odsiewu. Umięśniony brunet ściska rękojeść swojego krótkiego miecza – jakby ta broń mogła obronić go przed smokiem.
W przeciwieństwie do Ennisa dorastałem na tyle blisko Aimsira – smoka mojej mamy – by wiedzieć, że jeśli smok chce cię zabić, to już jesteś martwy. Nie obchodzą ich żadne bronie mniejsze od bełtu, a wyciągnięcie miecza może je tylko wkurzyć.
– Jestem pewien. – Kiwam mu głową i uśmiecham się lekko, by złagodzić strach w jego oczach. Kilka tygodni temu spędziliśmy razem noc, ale nie mogę pozwolić, by cokolwiek, co do niego czuję, oddaliło mnie od celu, do którego przygotowywałem się przez lata. Zwłaszcza gdy podejmuje tak głupią decyzję. – Do zobaczenia na lądowisku, Ennis.
– Do zobaczenia na lądowisku, Sorrengail – odpowiada, a jego wargi drżą ledwie zauważalnie. Odwraca się do moich kolegów z drużyny i razem ruszają w głąb lasu pełnego ogromnych drzew.
Na bogów, jacy oni nierozsądni.
Patrzę, jak znikają, i serce mi się ściska. Prawdopodobnie widzę niektórych z nich – jeśli nie wszystkich – po raz ostatni. Popełniają błąd, wybierając pozorne bezpieczeństwo wynikające z liczebności i ignorując radę profesora Kaoriego, by pokonać to wyzwanie na własną rękę, ale nic, co powiedziałem w ciągu ostatnich kilku dni, nie zdołało ich przekonać. Próba namówienia ich teraz do zmiany zdania byłaby daremnym wysiłkiem, a to nie jest dzień na niepotrzebne marnowanie energii czy czasu.
Mam wpływ jedynie na swoje decyzje. Muszę znaleźć najwyższe drzewo pośrodku doliny, a potem obserwować z niego smoki, aż wyczuję tego, który jest mi przeznaczony. To prosty i skuteczny plan – taką mam nadzieję. Powinienem wrócić na lądowisko w ciągu najbliższej godziny.
Kątem oka dostrzegam jakiś ruch i żołądek podchodzi mi do gardła. Okręcam się w stronę zagrożenia. Gwałtownie spoglądam w prawo, gdzie zza grubego pnia drzewa oddalonego o kilka stóp wychodzi postać w kremowych szatach skrybów.
– Smoki nie znoszą tłumów. Dobrze, że postanowiłeś zrobić to sam – mówi tata, kiwając głową z aprobatą. Podchodzi do mnie z otwartymi ramionami, a promienie słońca odbijają się od złotych nici oznaczających stopień majora, wszytych na ramieniu jego tuniki.
– Tata? – Ledwo mam czas podnieść szczękę z ziemi, a on już przyciąga mnie do siebie i klepie po plecach. Obejmuję go, wdychając kojący zapach pergaminu, którym przesiąkły jego ubrania. Coś głęboko w moim wnętrzu wraca na właściwe miejsce i odzyskuję opanowanie. Mama może być filarem naszej rodziny, ale tata jest jej sercem. – Co tu robisz?
– Tutaj, czyli w Basgiacie? – Odsuwa się, obdarowując mnie szerokim uśmiechem. Mama zawsze twierdziła, że go po nim odziedziczyłem. Mamy też ten sam rdzawy odcień włosów – choć jego powoli pokrywają się srebrem, a moje chcą się kręcić – oraz identyczne proste nosy. Z wiekiem jestem do niego coraz bardziej podobny – i wcale mi to nie przeszkadza. – Czy tutaj, czyli w dolinie?
– Jedno i drugie. – Bardzo niewielu skrybów ma uprawnienia do wchodzenia na teren Kwadrantu Jeźdźców, ale żaden nie ma pozwolenia na obserwowanie Odsiewu. – Myślałem, że jesteś na jakiejś tajnej misji.
Nie było go od maja, co nie jest niczym niezwykłym, biorąc pod uwagę, że należy do tego rodzaju uczonych skrybów, którzy bardziej poświęcają się analizie historycznej niż rejestrowaniu bieżących wydarzeń. Często znika na całe miesiące, najpierw po to, by prowadzić badania, a potem by pisać – ale zawsze wraca z najlepszymi prezentami.
– Wróciłem w sierpniu. – Marszczy brwi. – Przepraszam, że przegapiłem Dzień Poboru. Ale nie było mowy, żebym się z tobą nie zobaczył, zanim pójdziesz na Odsiew.
Kieruję spojrzenie na las i odczuwam ulgę, gdy nie dostrzegam żadnych innych jeźdźców.
– Cieszę się, że tu jesteś, ale przepisy są dość bezlitosne. Jeśli cię złapią…
– Gdybym przestrzegał zasad, zajmowałbym wyższą pozycję. Nie martw się o mnie. Zaryzykuję z nową dowódczynią Kwadrantów Jeźdźców. – Uśmiecha się szerzej. – Ta świeżo mianowana pułkowniczka ma do mnie słabość.
Prycham.
– Nigdy nie użyłbym słowa „słabość” w odniesieniu do mamy. W każdym razie nie w jej obecności. – Rozluźniam się. Nie pozwalałem sobie na taką swobodę od czasu przejścia przez most w lipcu, ale w obecności ojca nie muszę mieć się na baczności. – Są tylko dwie osoby na całym Kontynencie, wobec których jest milsza. A jeśli dzisiaj mi się nie powiedzie, to ta liczba spadnie do jednej.
– Jesteś jej ulubieńcem, lecz wobec twoich sióstr też potrafi być na swój sposób czuła, niezależnie od tego, czy wasza trójka zdaje sobie z tego sprawę, czy nie – mówi tata, kładąc mi dłoń na ramieniu, a jego piwne oczy łagodnieją. – I powiedzie ci się.
– Nie chcę jej zawieść – przyznaję szeptem. – Ani ciebie, ani jej. – Przez całe życie byłem boleśnie świadomy osiągnięć mojego ojca i szacunku, jakim matka cieszy się wśród wszystkich jeźdźców, jakich kiedykolwiek spotkałem. Nie przeszkadza mi ciężar ich dziedzictwa, ale nie chcę też, by to właśnie ono mnie definiowało, co jest cholernie trudne, biorąc pod uwagę, że zdecydowałem się nosić czerń jeźdźca. – Masz żal, że nie wstąpiłem do Kwadrantu Uzdrowicieli, skoro poświęciłeś tyle czasu na uczenie mnie o ziołach?
Mama skupiała się na uczeniu mnie taktyki, jakby od zawsze wiedziała, że przejdę przez most.
– Nigdy. Posłuchaj mnie. – Tata pochyla się w moją stronę. – Nigdy nie mógłbyś mnie rozczarować, Brennanie. – Kręci głową, patrząc mi w oczy. – Twoja uczciwość, współczucie i spryt czynią z ciebie człowieka o wyjątkowym charakterze, z którego każdy rodzic byłby dumny. Matka będzie zachwycona, widząc cię na lądowisku, bez względu na to, który smok okaże się na tyle mądry, by się z tobą związać. Oczekuje od ciebie wyłącznie tego, byś przeżył. Chyba rozumiesz, że ma to o wiele więcej wspólnego z tym, że jest twoją matką niż z tym, że jest twoją dowódczynią. Serca by nam pękły, gdyby coś ci się stało.
Kiwam głową, przełykając gulę, która z całych sił próbuje zablokować mi gardło.
– Jak się mają Mira i Violet?
Mama nie traktuje mnie w kwadrancie w żaden szczególny sposób, co oznacza, że jestem odcięty od listów i wiadomości od reszty rodziny – tak samo jak inni pierwszoroczni. Nigdy nie sądziłem, że nadejdzie dzień, w którym zatęsknię za młodszymi siostrami, co chwilę doprowadzającymi mnie do szału, ale tęsknię. Nieustannie. Za odgłosem kroków chodzącej za mną Miry i za uśmiechem Violet, gdy uczy się czegoś nowego.
– Uparte i niebezpiecznie żądne wiedzy. Właśnie w tej kolejności. – Znów się uśmiecha, gdy opuszcza dłoń. – W zeszłym tygodniu Mira omal nie pobiła Daina Aetosa, gdy Violet spadła z drzewa, na które oboje się wspinali.
– Jest trochę nadopiekuńcza. – Na mojej twarzy pojawia się uśmiech, który jednak szybko zanika. – Z Violet wszystko w porządku? – Zawsze była delikatniejsza niż Mira i ja, podatna na zwichnięcia stawów i złamania kości, ale siła jej umysłu nie ma sobie równych.
Z południa dobiega krzyk. Gwałtownie odwracam głowę w stronę lasu, a tata ledwie rzuca okiem w tamtym kierunku. Moje tętno przyspiesza. Chwilę później nad drzewami unosi się dym, wypełniając powietrze zapachem ostrzegającym przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Giną tam ludzie, a ja za chwilę mogę podzielić ich los.
– Violet ma się dobrze. Nie stało się nic, czego nie dałoby się naprawić – zapewnia tata, wyrywając mnie z zamyślenia.
– Dobrze. – Dzięki niech będą bogom za uzdrowicieli. Ten dar jest rzadkością, ale jeźdźcy z mocą naprawiania zepsutych rzeczy, tacy jak Nolon, są błogosławieństwem dla mojej siostry. Potrzebujemy ich więcej.
Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
PRÓBA OGNIA
BRENNAN
Okładka
Strona tytułowa
Prawa autorskie
Dedykacja
Meritum publikacji
